"Kiedy rotmistrz, podporucznik czy porucznik chciał wziąć ślub, musiał uzyskać zgodę Dowódcy Okręgu Korpusu."
Tak obrzydliwej struktury nie można nazwać nawet mafią. To coś było jeszcze gorsze.
Wyszukaj na forum
Forum
W sercu ułana
(12)
Byli jedną z najsłynniejszych formacji wojskowych w Europie. Co sprawia, że kawalerzyści cieszą się nadal narodową sympatią?
-
-
Czyli zgodnie z tradycja ułańska prezydent III RP hr. Komorowski powinien przynajmniej w pysk dostać za Kaszaloty.
Po tym artykule wcale się nie dziwie, że zgodnie z propaganda II RP, polscy żołnierze byli pod Berlinem piątego września. Tyle tylko że jako jeńcy.
III RP kultywuje tradycje II RP, za co się Geniusze Narodu Polskiego nie wezmą to zrobią od tylu strony.
-
Re:W sercu ułana
Nie wiem, jak tam kobieca dusza p. Jolanty Wierzchowskiej odbiera te "tradycje", choć z tekstu odniosłem wrażenie, ze jawią się jej one całkiem sympatycznie. Ale jeśli jakiejś kobiecie podobają się ułańskie tradycje, to może oprócz ułańskich trzech "k" niech weźmie sobie ona do serca niemieckie trzy "k"?
Bo gdy wczytamy się uważnie, świat przedstawiony w artykule jest obrzydliwy.
Ci ludzie byli oczywiście produktem swoich czasów, ale dobrze zdawać sobie sprawę, że mowa o trutniach, nie robotnicach. -
Re:W sercu ułana
Odejście kawalerii do historii było nieuniknione, ale szkoda, że wraz z nią do lamusa odeszły też honor i przyzwoitość. -
-
operetka
Jako Slazak znam takie opowiadania o moich krewnych-zolnierzach,
brzmia calkiem podobnie, tyle tylko ze za kaisera Wilhelma,
tzn. 20-40 lat wczesniej.
W latch 1930tych niemiecka armia byla w porownaniu do tej operetki
juz calkiej inna - nowoczesna - "planeta" (zeby bylo jasne, nie
o ideologie mi chodzi).
Zachwytu nie podzielam, no ale mozna sie wszystkim zachwycac,
tez szwolezerami, tez tymi pod Samosierra......
(No, ale tak sie sklada, ze my Slazacy raczej z innych rzeczy jestesmy
dumni lub sie przynajmniej "identyfikujemy" z zupelnie innymi hist.tematami.) -
Re:W sercu ułana
Nie ma sie czym przejmowac, podczas pierwszej wojny swiatowej francuskie elity byly swiecie przekonane o wyzszosci francuskiego bagnetu nad niemieckim karabinem maszynowym. W dodatku francuski legionista byl epatowal tzw. vigueur i élan czego nie mozna bylo nigdy uswiadczyc w niemieckim strzelcu ciagle cos mastrujacym przy zamku CKM-u.
Rosjanin patrzac na Polaka widzi Francuza. -
Re:W sercu ułana
Bije w dach rekonstrukcjonista pulku ulanow. Czemu Panstwo maja taki pogardliwy stosunek do kawalerii II RP? Wiele juz razy musialem tlumaczyc, dlaczego te formacje byly konieczne i nieuniknione w Polsce, w tym czasie. Nie chce tu tych argumentow powtarzac. Obyczaje, jakie panowaly w kawalerii nie roznily sie specjalnie od innych polskich obyczajow w tym czasie. Na pewno - nie od piechoty, czy lotnikow. Nie rozumiem, co jest obrzydliwego w ulanskich obyczajach. Prosze wziac pod uwage, ze Wieniawa- Dlugoszewski - legenda ulanow (szwolezerow, wlasciwie) - wielokrotnie narazal swoje zycie, nie z ulanskiej fantazji, tylko dla dobra ojczyzny - i tak do konca jej sluzyl.
Dzis mozna sie nasmiewac z tych "malowanych chlopcow" na konikach, ale jednak w 1920 roku ojczyzne nam uratowali. I to tylko w dwa lata po uzyskaniu niepodleglosci. Racje ma tkw, piszac, ze wraz z ulanami odeszly do lamusa poczucie honoru i przyzwoitosc. Prosze zapamietac, ze najdluzej walczacy w Polsce oddzial kawalerii byl pod dowodztwem majora Hubala. Ulani, szwolezerowie, strzelcy konni maja swoja chlubna karte w historii Polski, a takze - wojskowosci w ogole.
Lance do boju, szable w dlon... A tradycja nie zaginie. -
Re:W sercu ułana
Wlasnie problem u sz.p rekonstru....tfeee polega wlasnie na tym ze zadaje to pytanie "DLACZEGO". Oznacza to brak zrozumienia dla wspolczesnosci i warunkow w jakich nam przyszlo teraz zyc bedac obciazonych jako narod ta wlasnie "tradycja", ktorej sz.p broni. I tyle. -
Re:W sercu ułana
Wojsko ma się bić, a nie wyglądać. Na wszystkie te mniej i bardziej zaszczytne tradycje pada cień klęski wrześniowej. Niebywale rozdmuchanej megalomani militarnej ("nie oddamy nawet guzika", "wodzu prowadź"). Ogromne cierpienia będące wynikiem tej klęski i polityki, która do niej doprowadziła spadają na elity II RP, które wywodziły się z tego wojska. Tradycje nie przeszkodziły wodzowi naczelnemu w połowie września uciec do Rumunii w zacnym towarzystwie ministra (pułkownika) Becka, które tak pięknie przemawiał o honorze w życiu narodów. -
Re:W sercu ułana
Na poczatku lat siedemdziesiatych mialam mozliwosc uczyc sie jazdy konno u p. Janaszka, dyrektora Stada Ogierow Lobez, porucznika z przedwojennej Centralnej Szkoly Kawalerii w Grudziadzu. Twarda to byla szkola, choc twierdzil, ze traktowal nas studentow o wiele lagodniej niz rekrutow. Zaczynalismy od godzinnej woltyzerki w 15-osobowej grupie, po dwoch tygodniach potrafilismy podrzucac i lapac pilke na klusujacym koniu i inne sztuczki. Potem jazda od godz. 9-ej do 12 - 1 kon na zmiane na 4, potem na 3 osoby, potem 1/1. Uzycie strzemion zabronione. Werbalnym akompaniamentem byly kawaleryjskie dowcipy pana Dyrektora w wersji light. Po takim treningu spalismy do obiadu, potem od obiadu do kolacji i do rana, cali w siniakach od klusa cwiczebnego. Pan Dyrektor zwykl dbac o nasze sylwetki wymachujac batem i niejednokrotnie lekko pukajac garbiacego sie delikwenta styliskiem bata w plecy.
Pan Dyrektor mawial, ze musi nauczyc nas tak jezdzic, zebysmy sie nie pozabijali.
Raz na tydzien mial wyklady o tradycji kawalerii.
Przyznaje, ze trudno mi bylo znosic te wojskowe zwyczaje. Nie bylam
pupilkiem Dyrektora, bo wyczuwal bunt. Ale mimo to jeszcze trzykrotnie wracalismy z innymi kolegami do Lobeza na wakacje, juz jako sila pomocnicza do wyprowadzania koni na jazdy w okresie urlopowym. Nasz lobezki galop przez przeszkody pokazywala pozniej telewizja.
Jezdze do tej pory. Kto przetrwal tamta szkole, tzn. grudziadzkiego Dyrektora Janaszka i nauke jazdy konno klusem cwiczebnym na ogierach, ten pozostanie jezdziectwu wierny na zawsze.
Mimo mojej milosci do jezdziectwa jednak przedwojenne defilady z "baletem kawaleryjskim", pokazywane przez Kronike Filmowa, sprawiaja na mnie nieco operetkowe wrazenie.
-
Re:W sercu ułana
Artykuł ciekawy, ale pierwsze zdanie i już błąd - pod Komarowem biliśmy się 31 VIII 1920 r.
