Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Archeologia śmietnikowa - nowa nauka

(1)
Co można wyczytać z 20-letniej ciężarówki? Czy Paul Gauguin miał próchnicę? Jak żyli hipisi? Jakiego koloru był najstarszy amerykański św. Mikołaj? Archeologia śmietnikowa odpowiada na wiele pytań.
  • 2011-01-30 22:05 | Vera

    Zabytki czy śmieci? Ćwiczenie czy nauka?

    Omawiany przez Panią problem interesuje mnie od dawna, zanim jeszcze odkryli go amerykańscy geniusze. Jest jednym z aspektów szerszego problemu świadectw przeszłości i jeszcze ogólniej: sensu i bezsensu gromadzenia informacji, utrzymywania zabytków i jakim kosztem.
    Pytanie, gdzie jest granica między zachowaniem zabytków i blokowaniem rozwoju.
    Mówiąc złośliwie, wszystkie te wykopaliska śmietników wyniosły na światło dzienne jedno:śmiecie. I czy są to warte zachowania dokumenty przeszłości czy bezwartościowy złom. A jeśli mają jakąś wartość, to czy koszt ich zdobycia nie przekracza dopuszczalnych granic? Czy nie istnieją tańsze metody? Chyba nie sztuką jest zdobywanie wiedzy ale robienie tego po optymalnych kosztach.
    Inna sprawa czy w ogóle zdobyte w ten sposób informacje wnoszą coś nowego do wiedzy o przeszłości. Dane archeologiczne są interesujące, wiadomo jednak, że 99,99% świadectw uległo zniszczeniu. I czy może nie lepiej zostawić aktualne odpady na 200 lat by to, co nam nie jest potrzebne uległo zagubieniu? Dokonać naturalnego oddzielenia śmieci od ziarna? Czy gromadząc nieskończone ilości danych nie giniemy w szczegółach zaciemniających obraz? Albo inaczej, czy taka wiedza będzie komuś w przyszłości potrzebna, będzie mu pomagać czy go obciążać?

    Polska jest krajem, gdzie do zabytków jako świadectw przeszłości nie przykłada się żadnej wartości, całe ciągi ulic wyburzane są dla nowych inwestycji zamiast renowacji. Dla mnie jest to bardzo bolesne. Dokładnie odwrotnie wygląda to w Niemczech czy Holandii. Ale czy tamto podejście nie robi z kraju muzeum i nie blokuje rozwoju?