Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polska drogową potegą transportową

(26)
Polska jest największym w Europie międzynarodowym przewoźnikiem towarów. Wyprzedzamy nawet Niemców. Polsko-rosyjski spór transportowy jest najlepszym dowodem tego sukcesu.
  • 2011-02-08 11:55 | Vera

    Ale bełkot: Znowu Polak największy na świecie

    Megalomaństwo zapyziałego zaścianka: Polska potęgą transportową.
    A nie wiadomo, czy jest to zachwalany sukces gospodarczy, czy raczej wynik wykorzystania ludzi na granicy niewolnictwa. Zawód kierowcy TIRa jest w Europie jednym z najgorszych. Praca nużąca ale niebezpieczna bo każdy błąd kończy się katastrofą. Miesiącami w drodze bez domu i bez rodziny. Małżeństwa kierowców trwają nie dłużej niż 3-4 lata. Dzisiaj większość jest samotna i bez szans. Ich dzieci wykolejają się bez ojca, czasem matki. I ten permanentny schizofreniczny strach: z jednej strony nacisk szefa a z drugiej policja, celnicy, mafia i reszta.
    I skutki. Szwajcaria, która jest znacznie poważniejszym krajem transportowym, celowo ogranicza ciężar pojazdów do chyba 25 ton i za wszelką cenę przerzuca je na tory bo ludzie mają tego dość. Permanentny hałas uniemożliwiający spanie, zatrucie powietrza rakotwórczymi sadzami, drgania podłoża skutkujące rysami i uszkodzeniami budynków (mieszkańcy płacą za zyski spedytorów) no i oczywiście ciągłe niebezpieczeństwo na drodze. Kierowcy TIRów są zwykle przemęczenia a wypadki śmiertelne. Proponuję uzupełnić te nacjonalistyczne peany wywiadem z mieszkańcami poboczy takiej drogi. Chyba, że dla dobra narodu oni się nie liczą.

    Objazd Polski. Autor zapomniał o jednym, o rosnącym transporcie morskim promów z Niemiec do Rosji. Ten objazd pewnie byłby korzystny gdyby nie to, że odpada powód do pieniactwa. A to jest bolesne.
    No i ostatnie: Moralność. Polacy są lepsi w kombinacjach, oszustwach i obchodzeniu przepisów. Nie wiem, dlaczego autor się z tego cieszy? Czy wie, jakie są skutki na dłuższą metę? Kolejny Smoleńsk z którego się nic nie nauczy? A potem znowu płacz i szukanie innych winnych. Ale nie tylko, to się nazywa degrengolada narodowa. I autor nawet nie widzi, że bierze w niej udział. Może by piać nie tylko o TIRach ale i o TIRówkach?

    P.S. Sam transport nie jest złem a część faktograficzna artykułu nie jest najgorsza.
  • 2011-02-08 17:53 | Adam 2222

    Brawo Vera, niewolnictwo kierowców i otoczkę tego interesu ukazałaś świetnie. Bardzo często komentarze są o niebo lepsze niż same artykuły. Pewnie dlatego że "IV, wolna i niezależna władza" tak samo jak kierowca nie podskoczy do szefa.


    Szef zaś ma kasę z reklam wiec musi uważać by reklamodawcy byli szczęśliwi, i ma rożne nie koniecznie czyste powiązania.
    Niby dlaczego szef ma być bardziej święty od polityków czy księży ?

    Ciekawa czy Geniusz Narodu Polskiego schyla się i podniosą miliardy $ leżące w Sławkowie za tranzyt kolejowy towarów z całej Azji ?

    Przypomniec należy że obecni Geniusze Narodu Polskiego jak byli młodymi dzialaczami KOR czy S wyśmiewali sie z szerokich torow.

    Teraz dalej się śmieją wiedząc że rzad się zawsze wyżywi
  • 2011-02-08 21:52 | Qba

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Cieżko jest mi uwierzyć, ze ten artykuł jest na serio: opisuje zjawisko, którego powinnismy sie wstydzić, które jest pokazem nieudolności polskiej administracji, a prezentuje je tak, jakby było jakimś osiągnięciem.

    Dla jasności - nie jestem żadnym wojiwniczym ekologiem i nie uważam, ze samochód to zło wcielone. Ale tu mamy sytuacje, w której przez Polske wali na przełaj strumień towarów wyprodukowanych gdzie indziej (a wiec nie produkowanych, montowanych czy choćby przepakowywanych w Polsce). Towary te są przewozone najmniej efektywnym energetycznie środkiem transportu (no, może poza samolotem); przewoźnicy drogowi ponoszą koszty niewspolmiernie małe do niekorzystnych efektów zewnętrznych, które powodują (zużycie dróg, wypadki, utrudnienie transportu lokalnego itd). Wszystko to w sytuacji, gdy równolegle do dróg, po których jadą ciężarówki, prowadzą przyzwoitej jakości tory kolejowe. Jedyna grupa społeczna, która na tym korzysta, są właściciele firm przewozowych, bo maja niższe koszty (nie kierowcy - ci w systemie tiry na tory i tak mieliby prace - tir zjeżdża z pociągu i musi dalej jechać na wschód). I taka sytuacja jest tu przedstawiona jako sukces polskiej gospodarki. Niewiarygodne.
  • 2011-02-09 21:01 | normalny

    Re:Polska drogową potegą transportową

    otóż nie - kierowcy nie mieliby pracy gdyby przenieśc transport na tory: to przeniesienie odbyłoby się przymusowo ponieważ transport kolejowy jest droższy niż drogowy ergo częśc kierowców straciłaby pracę a towary podrożałyby
    nie tylko włąsciciele firm korzystają ale my wszyscy - nie byłoby świeżych bułek rano ani mleka do popicia gdyby nie transport drogowy i proszę mi tu nie bełkotać o transporcie na torach - kolej to przeszłość i bez gigantycznych dotacji państwowych nigdzie na świecie już nie funkcjonuje. Takie są fakty
  • 2011-02-10 07:36 | Gdyby nie transport drogowy nie było by mleka i bułek?

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Nie wiem skąd u Ciebie takie "ekstremalne" poglądy :-) Może gdyby nie tani transport drogowy to nie było by tanich skarpetek z bambusa po 5zł (które i tak po pierwszym praniu są do wyrzucenia). Jeśli o mnie chodzi to uważam, że Europa Zachodnia zwyczajnie nas wykorzystuje jako tunel do transportu towarów.
  • 2011-02-10 08:54 | Rysiek

    Re:Polska drogową potegą transportową

    do autora artykułu. TIR – Międzynarodowy Tranzyt Drogowy (oficjalny skrót TIR, od fr. "Transports Internationaux Routiers")[1], międzynarodowa konwencja celna z 14 listopada 1975 (z późniejszymi zmianami), dotycząca tranzytu towarów samochodami ciężarowymi w transporcie międzynarodowym, pozwalająca uprościć procedury na granicach i w urzędach celnych, celem większej efektywności przewozów drogowych.
    W skrócie TIR to nie wysokotonażowa ciężarówka.
  • 2011-02-10 09:08 | rademenes

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Widać, że autor artykułu nie słyszał nigdy o transporcie intermodalnym. W krajach rozwiniętych towary na dłuższych odległościach są przewożone koleją. Pociąg zawozi je do centrum logistycznego a stamtąd ciężarówkami są przewożone do odbiorców końcowych. Kolej i transport drogowy powinny współpracować. Wtedy każdy zarobi a drogi zostaną odciążone. Jeśli transport kolejowy będzie bardziej popularny, chętniej wybierany, stanie się bardziej rentowny a tym samym tańszy. Takie jest prawo rynku.
    TIR-y wygrywają kosztowo bo w ich branży jest wojna cenowa (zobaczcie ile podmiotów powstało w ciągu 10 lat), wiele firm nie zarabia, działają na granicy opłacalności albo poniżej kosztów. Obniżki cen wpływają na obniżki kosztów a przez to kierowcy mało zarabiają i są ponad miarę eksploatowani.

    Oczywiście rząd nie stymuluje rynku, bo i po co. Nie interesuje go ani kolej ani los kierowców, ani bezpieczeństwo na drogach ani nie ekologia. Byle do wyborów.
  • 2011-02-10 14:05 | marlena

    Re:Polska drogową potegą transportową

    To nie Unia nas wykorzystuje, to my dewastujemy tam drogi, powodujemy wypadki ze wzgledu na zly stan techniczny naszych ciezarowek, to my odebralismy prace tamtejszym kierowcom i przyczynilismy sie do upadku wielu spedycji.

    Pojedz autostrada A2 w Niemczech - 80% ciezarowek na tej trasie, to ciezarowki z Polski.
  • 2011-02-10 14:17 | marlena

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Brawo Vera, a autor powinien ze wstydu przestac pisac na czas dluzszy i zastanowic sie nad tym, co propaguje, jakie wzorce postepowania. Autor nie tylko bierze czynny udzial w degrengoladzie, autor ja propaguje!

    Polityka schodzi na psy!

    Z nielicznymi wyjatkami- a to, o ironio losu, sa publicysci wyksztalceni i zdobywajacy szlify w znienawidzonym rezimie.
    Choc zapewne na dluzsza mete tez nie beda mogli sie oprzec ogolnie panujacej bylejakosci. Szybciej, lepiej, taniej akurat w tej dziedzinie nie ma prawa bytu, a przeciez zyc z czegos trzeba. Wiec albo suche bulki i rzetelne i czasochlonne docieranie do materialow zrodlowych, albo bulka z maselkiem za to szybko, byle jak i bez odpowiedzialnosci za slowo. I tak wszystko zniknie w czelusciach internetu albo pojdzie na przemial makulatury.
  • 2011-02-10 21:14 | Qba

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Przypominam, że nie mowimy o lokalnym transporcie buleczek z piekarni tylko o tranzycie z zachodu na wschod. To, że towary przewozone przez Polske by zdrozaly, to nie jest w takiej sytuacji nasze zmartwienie. Co wiecej, koszt transportu przez Polske powinien uwzgledniac tzw koszty zewnetrzne (externalities), czyli zuzycie drog i rozne koszty spoleczne. Wtedy okazaloby się być moze, że transport kolejowy bylby tanszy niż drogowy (i tak powinno być, bo kolej jest efektywniejsza energetycznie niż samochod)
  • 2011-02-10 21:27 | Qba

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Rzad, jeśli w ogole bierze się za jakakolwiek ingerencje w gospodarke, powinien starac się wyrownac warunki gry dla roznych podmiotow przez przerzucenie chociaż czesci kosztow zewnetrznych na tych, ktorzy je tworza. To znaczy: fabryka, ktora truje srodowisko (bo przyoszczedzila na filtrach) musi zaplacic za zanieczyszczanie. W ten sposob chociaż w czesci pokrywa koszt tego, że ludzie w okolicy choruja, wartosc ziemi spada itp. Na tej samej zasadzie dalekodystansowy transport drogowy trzeba oblozyc na tyle wysoka oplata, żeby bardziej oplacalo się wozic koleja. I tak się faktycznie dzieje w wielu krajach. A my się cieszymy że ciezarowki moga tanio rozjezdzac nasze i tak marne drogi (przypominam - wozac nie nasze towary do nie naszych konsumentow; w sredniowieczu w takiej sytuacji probowano przynajmniej zarobic na tzw prawie skladu...)
  • 2011-02-11 10:12 | marlena

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Do niebagatelnych kosztow spolecznych naleza koszty leczenia i rehabilitacji ofiar wypadkow spowodowanych przez ciezarowki, odszkodowania, renty chorobowe i inwalidzkie, a takze renty wdowie i sieroce.
    A te sa w wielu przypadkach wynikiem tak propagowanej przez autora artykulu "zaradnosci" polskich kierowcow;-(
  • 2011-02-11 10:27 | zl27

    Re:Polska drogową potegą transportową

    O ile mnie pamiec nie myli to w czasach PRLu mozna bylo samochodami rozwozic towary jedynie do odleglosci 100km. Dalsze tury jedynie koleja.
  • 2011-02-11 10:52 | normalny

    Re:Polska drogową potegą transportową

    dobre, tylko ja jednego nie rozumiem : skoro kolej jest taka fajna i najlepsza i w ogóle naj to dlaczego już od stu lat bez mała (wyjąwszy kraje zacofane ) nie jest podstawowym środkiem transportu? Slogan "tiry na tory" jest tyle idiotyczny co niewykonalny - normalna trasa : załadunek na tira, przejazd do odbiorcy, rozładunek
    - trasa "tiry na tory" : załadunek na tira, rozładunek na stacji kolejowej ewentualnie załadunek tira na platformę,oczekiwanie na odjazd(nie wszystkie tiry zdążą na czas a niepełny skład nie odjedzie), rozładunek na stacji końcowej,dojazd do odbiorcy, rozładunek. Rozumiem, że napisać można byle co i byle jak ale Bozia dała rozumek nie?
  • 2011-02-11 13:02 | marlena

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Alez absolutnie wykonalna, w wielu krajach europejskich funkcjonuje i to calkiem dobrze. Oprocz tego na zachod od Odry znakomicie funkcjonuje transport barkami, takze drobnicy i samochodow.
    Malo tego- sa specjalne pociagi na ktore ludzie jadacy samochodem np z Niemiec do Hiszpanii, laduja swoje ukochane pojazdy, a sami spia w przedziale zamiast spedzac ponad tysiac kilometrow za kierownica. I wypoczeci wsiadaja do aut dopiero w tejze Hiszpanii.
    Oczywiscie, ze samochod w pewnym momencie stal sie konkurencja dla pociagow, ale to sie zmienia. Siec kolejowa w calej Europie zachodniej rozwija sie coraz lepiej. Powstaja nowe tory dla ICE i TGV - te szybkie pociagi, pozwalajace pokonywac dlugie trasy krocej i taniej niz samochodem, kursuja na niektorych liniach co pol godziny.
    Malo tego, po okresie likwidacji lokalnych linii kolejowych w latach 80-90ych, teraz je sie reaktywuje.
    A zatem nie nalezy pisac byle jak i byle co, mily Panie Normalny;-)
  • 2011-02-11 13:54 | andrzej52

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Marleno, wymień chociaż jeden kraj europejski, oprócz Austrii i Szwajcarii w którym samochody ciężarowe przewozi sie koleją. Były takie przymiarki w Niemczech, ale wszystko jeszcze jest w powijakach. Kolej to nie prom na ktory Laduje się kilkaset naczep, bez ciągników (ciągnik siodłowy to ten samochód który ciągnie naczepą), i przewozi z portu do portu. W Austrii i Szwajcarii samochody cięzarowe przewozi się koleją przez tunele i przełęcze, a nie zamiast autostrady. Nie ma szybszego, tańszego i bardziej mobilnego transportu niż drogowy.
    I proszę nie wypisywać bzdur o przemęczonych kierowcach, wypadkach powodowanych przez sam cieżarowe. Wypadki, których winowajcą są kierowcy ciężarówek ty bardzo mały procent ogółu wypadków, a jest o nich głośno bo jest to nośne medialnie.
  • 2011-02-12 08:19 | andrzej52

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Marleno, prosiłem Cię abyś wymieniła chociaż jeden kraj europejski, w którym, na dalekich trasach, przewozi się samochody ciężarowe koleją. Jak chcesz o czymś dyskutować to musisz się na tym znać, w przeciwnym wypadku wypisujesz głupoty.
  • 2011-02-14 12:33 | Matrioshka

    Tiry na tory - kampania społeczna

    Autorowi się coś pomyliło. Ta kampania społeczna przed kilkoma laty nazywała się Towary na tory. TIRY NA TORY to jedyna aktualna nazwa i przypuszczam, że póki projekt ma dofinansowanie UE, nikt nawet nie będzie myślał o jej zmianie.
  • 2011-02-14 15:12 | marlena

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Nie zagladalam tu od jakies czasu i widze, ze zostalam wywolana do tablicy;)
    Wyobraz sobie, ze wiem, co to jest ciagnik siodlowy( wiem takze, jaka jest roznica pomiedzy naczepa a przyczepa, umiem nawet policzyc osie;-). Swego czasu namietnie ogladalam transmisje z wyscigow tychze ciagnikow na torze Fiata. Nawet mielismy naszych reprezentantow. Z jednym z nich bylam zaprzyjazniona. Byl to wspanialy czlowiek - kierowca Pekaesu za komuny jeszcze - jak to wtedy mowiono kierowca Tira;). Byla to elita kierowcow nie tylko w Polsce, ale tez w Europie. Wyksztalceni, wladajacy jezykami i odpowiedzialni. Mial na swoim koncie pare milonow kilometrow. Na poczatku lat 90-ych przeszedl na rente chorobowa(serce) i cieszyl na wspolne zycie codzienne z zona i z wnukiem. Bo dziecinstwo i dorastanie swojego syna przegapil, bedac ciagle w podrozach, nad czym ogromnie ubolewal, mimo to swoj tryb zycia kochal i a takze swojego Tira;). I z lekka obawa myslal o czekajacej go zmianie - bezczynnosc i brak podrozy. Zatem dorabiajac do renty zaczal jezdzic po kraju mala ciezarowka. I mimo ogromnego doswiadczenia za kolkiem, wpadl w zimie w poslizg, bo spedytor oszczedzal na oponach- i zginal pare miesiecy po tym jak przestal jezdzic Tirem.
    Procent wypadkow, w ktorych gina kierowcy duzych ciezarowek jest wbrew temu, co piszesz w Polsce wyjatkowo wysoki. W ktoryms z ubieglych lat zginelo u nas w wypadkach dwustu trzydziestu paru kierowcow ciezarowek - nastepna w tej smutnej statystyce byla Rumunia, 110 kierowcow, a potem o ile mnie pamiec nie myli Niemcy - cos kolo 90( czesc z nich to Polacy). Znajde chwile czasu, to poszukam statystyk w necie, niedawno je przegladalam, i zamieszcze linki. A trzeba pamietac o tym, ze obejmuja one wylacznie ofiary wypadkow, ktore zmarly bodajze w ciagu 30 dni. Tych, ktorzy zmarli pozniej nie obejmuja. Nie obejmuja rowniez ofiar, ktore pozostaja w stanie wegetatywnym, a tych jest nie malo, tudziez inwalidow .
    Widzisz, kierowcy miedzynarodowi, to byli dawniej ludzie innego pokroju. Teraz przerazenie mnie ogarnia, jak widze dwudziestoparolatkow siedzacych powyzej mnie na autostradzie, z nogami na desce rozdzielczej i dzierzacymi w prawej rece komorke. I wierz mi, ze widzialam taka sytuacje juz 7 razy( taka moja mala statystyka), a nie kazdej mijanej ciezarowce sie przygladam, tylko tym, ktorych zachowanie na drodze wydaje mi sie "podejrzane". I szlag mnie trafia. Nie wspomne juz o nierownomiernym, jednostronnym obciazeniu osi widocznym z daleka, czy wybrzuszonym plandekom poprzez zle zabezpieczony ladunek, ktore jest typowe niestety dla naszych asow- codzienny widok i w kraju, i poza jego granicami. Zero odpowiedzialnosci i totalna bezmyslnosc. Na autostradach 3-pasmowych w Niemczech, jezeli widze ciezarowke, jadaca 3-cim, lewym skrajnym pasem, to w wiekszosci przypadkow sa to nasi, a w pozostalych kierowcy z jeszcze bardziej na wschod polozonych krajow.
    Mozna by o tym dlugo dyskutowac, a takze o stanie technicznym naszych ciezarowek, ktory po okresie poprawy pod koniec lat 90-ych znowu sie bardzo pogorszyl, tyle, ze obawiam sie iz serwery "Polityki" by tego nie wytrzymaly;-). Nie bez kozery, Unia przewiduje obowiazkowe okresowe szkolenia uzupelniajace dla wszystkich kierowcow ciezarowek od roku 2013-go. I o ile nie jestem wielbicielka eurokratow, to w tej materii akurat ich goraco popieram.

    Co do nastepnego Twojego zarzutu - haslo "tiry na tory" nie jest rozumiane doslownie, tylko w calej Europie jest traktowane jako nawolanie, do przerzucenia lwiej czesci ladunku na dalekich trasach na tory. I taka jest aktualna tendencja, ktora z roku na rok jest coraz wieksza na naszym kontynencie.
    Prawda jest, ze juz w latach 70-ych o tym myslano, nawet Pafawag zbudowal prototyp wagonu niskopodlogowego. Ale potem kryzys naftowy minal i padlo na kolej, nastapila wspomniana przeze mnie masow likwidacja linii lokalnych. Torowiska przerabiano na rekreacyjne sciezki rowerowe- bardzo ladne zreszta, czeste w Niemczech, naprawde polecam.
    To, o czym piszesz, to pociagi RoLa(Rollende Landstrasse) i one sa i funkcjonuja, ale wraz z rozwojem kontenerow prym wiedzie transport kontenerowy. Sa rowniez wagony przystosowane do transportu samych naczep - bardzo zmyslne zreszta, z obracana o 90 stopni podloga, umozliwiajaca zaladowanie naczepy przez ciezarowke stojaca prostopadle do torow. I te dwa warianty, to jest tzw. transport bimodalny. Generalnie "tiry na tory", to wspomniany przez "rademesa" transport intermodalny wlaczajacy kontenery.
    Co do RoLa - najbardziej zaangazowana jest w ten projekt Austria, i przelecz alpejska stanowi tylko jedna z tras.
    Sa regularne 6x na tydzien polaczenia z Chorwacja, sa rowniez z Belgradem, z Budapesztem, z Zurichem, z Triestem(cena za 40 tonowa ciezarowke w okolicach 300euro) i pewno jakies jeszcze. Generalnie mimo naglego rozwoju kontenerow, RoLa maja swoich zwolennikow.

    Co do Niemiec bylo polczenie RoLa z Drezna do Czech, aby odciazyc autostrade i kosztowalo toto okolo 80euro. Niestety linia lokalna zostala zlikwidowana. Sa polaczenia z Monachium i Ulm do Wloch via Zurich.Podobno, z tego, co kiedys czytalam, sa rowniez do Hiszpanii. Sa RoLa w Holandii, we Francji przez Pireneje do Hiszpanii. Czy mam szukac w necie jakichs dowodow, czy sam sobie znajdziesz? Jak bede miala czas, to chetnie poszukam.
    Prawda jest, ze nacisk kladzie sie teraz glownie na kontenery- powstaly ogromne dworce kontenerowe(np Kolonia kolejowy, czy Neuss dla transportu srodladowego). Nawet po dawnej zapasci stoczniowej nie ma juz sladu i buduje sie statki na potege, w wiekszosci kontenerowce wlasnie, po drobnicowcach czy inaczej masowcach praktycznie pozostalo tylko wspomnienie.
    W tej chwili pracuje sie nad kontenerami dla materialow sypkich, mogacych rowniez sluzyc jako przejsciowe magazyny. Sa plany, aby zbudowac kontenerowe TGV, bo w terenach gorzystych, zwykle lokomotywy przegrywaja nie mogac poradzic sobie z duza roznica wzniesien, natomiast nie jest to problemem dla TGV, ktory jedzie pod gore sila rozpedu - pod warunkiem, ze nie musi stawac na stacji w dolinie;).
    Znakomicie funkcjonuje kontenerowy Bosfrus Europe Express z Lubljany do Istambulu, ktory pokonuje te trase w ciagu 35 godzin, statek natomiast potrzebuje 72 godz., a pokonanie tego odcinka siecia drog zajmuje 48-57 godz.
    Jezdza pociagi kontenerowe z Holandii poprzez Niemcy, Austrie i Wegry do Turcji. Sa takze polaczenia z Turkmenistanem, Kazachstanem, Iranem, Irakiem i Syria. Jednym slowem Europa zmierza sladem Stanow Zjednoczonych, gdzie przewoz towarow koleja z roku na rok jest coraz wyzszy, mimo bardzo niskich cen paliw na stacjach benzynowych i tego, ze kolej jest prywatna, zatem wlasciwie nie jest subwencjonowana. Czytalam kiedys nawet, ze RoLa sa rowniez w Australii jako konkurencja do ich tzw pociagow drogowych, czyli wieloczlonowych ciezarowek;). Sa plany unijne stworzenia tzw most euro-azjatyckiego. I to jest to, nad czym nasz minister transportu powinien sie skupic, a nie chwalic sie rozwojem transportu ciezarowego.
    Mamy jedna z najwiekszych w Europie siec kolejowa, w fatalnym stanie technicznym. Sa likwidowane polaczenia miedzynarodowe domniemywam, ze z tego wlasnie wzgledu. Przewoz cargo w PKP jest chyba najnizszy w regionie, a wieksza czesc z niego stanowi zapewne wegiel. Zostalo uruchomione polaczenie kontenerowe z Hamburga do Warszawy, z Duisburga przez Poznan, Wroclaw, Gliwice. Jest pociag kontenerowy z Rotterdamu przez Frankfurt i Katowice do Moskwy 5 razy w tygodniu, korzystajacy z naszej tzw linii hutniczej.A rozum dyktuje, ze powinien on kursowac, nie 5x w tygodniu, tylko 5x razy dziennie - no, moze troche przesadzilam:)
    "Towary na tory" to jest przyszlosc transportu miedzynarodowego, ktorej nie unikniemy, a jezeli chcemy w tym uczestniczyc, wykorzystujac to, ze jestesmy krajem tranzytowym, to na tym trzeba sie skupic.
    Obnizymy tym samym koszty wynikajace z degradacji drog, zmniejszymy wypadkowosc i uzyskamy dozgonna wdziecznosc mieszkancow wzdluz drog tranzytowych nekanych halasem, spalinami i walczacych z pekajacymi murami domow.





  • 2011-02-14 19:24 | andrzej52

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Witaj Marleno
    Widzę, że na transporcie towarowym znasz sie lepiej niż niejeden spedytor. Coś mi sie wydaje , że pracujesz w jakiejś firmie transportowej w Niemczech. Zgodze sie z hasłem "Towary na tory", jest sens przewożenia towarów w kontenerach na duże odległości, ale na krótkich, kilkugodzinnych trasach nic nie zastąpi samochodu.
    Co do wypadków z udziałem samochodów ciężarowych, to chodziło mi o bardzo mały procent winy po stronie ciężarówek.
    Co do źle załadowanych samochodów, źle zabezpieczonego towaru, to masz całkowitą racje, też widuję takie sytuacje, kilkakrotnie widziałem wypadki z tego powodu. Na szczęście niemiecka policja bezwzględnie ściga źle załadowane pojazdy.
    Kierowcy PEKAESu kiedyś rzeczywiście byli elitą, to prawda. Ale również prawo jazdy C można było zdobyć po wykazaniu się kilkuletnim stażem za kierownicą małych samochodów. Podobnie najwyższą kat D. A tak na marginesie, gdyby kierowca polskiego autobusu jesienią na Schoenefelder Kreutz po prostu myślał, to nie zabił by kilkunastu osób.
    Pozdrawiam
  • 2011-02-14 23:54 | marlena

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Witaj Andrzeju,
    nie pracuje w firmie spedycyjnej, moj maz od 40 lat zbiera modele kolejek i ksiazki o kolejach, a zatem sila rzeczy musze co nieco wiedziec;-).
    Tematyka bezpieczenstwa w ruchu drogowym jest dla mnie bardzo istotna, zbyt wielu bliskich memu sercu ludzi stracilam na skutek wypadkow w Polsce, a moj brat jest od dekady w stanie wegetatywnym, bo stojacy na drodze z zamiarem skretu w lewo kierowca betoniarki przepuszczajacy kolumne samochodow jadaca w przeciwnym kierunku, wypatrzyl luke za samochodem mojego brata i postanowil szybko "zrobic myk" w lewo. Nie czekajac az moj brat zdazy przejechac. Brat, ktory mial multum przejechanych kilometrow i oczy dookola glowy nie mial zadnych szans i trafil niestety za przednim kolem, pod spod.
    I w pelni sie z Toba zgadzam, ze kierowca autobusu ponosi wine za smierc pasazerow. Nie mial wycwiczonych wlasciwych odruchow, a gwaltowny skret wysokim autobusem musial doprowadzic do wywrotki, a tu jeszcze doszedl filar. Nalezalo taranowac tego osobowego Mercedesa, jakkolwiek by to nie brzmialo;-(.

    Mysle, ze struktura transportu na przestrzeni lat sie zmieni - samochodowy pozostanie lokalnym, bedzie sie dalej rozwijal, ale w nieco innym kierunku. Wzrosnie znaczenie uslug kurierskich i generalnie uslug. Wypecjalizuja sie firmy dysponujace ciagnikami siodlowymi, sluzacymi glownie do dostarczania kontenerow na tory. I dobrze by bylo zdawac sobie z tego sprawe, mam tu na mysli i Ministerstwo Transportu i Infrastruktury, a takze spedytorow.
    Bo inaczej obudzimy sie z przyslowiowa reka w ....A siec kolejowa mamy naprawde imponujaca( nie pod wzgedem technicznym niestety) w przeciwienstwie do drogowej.
    Pozdrawiam rowniez bardzo serdecznie

  • 2011-02-17 23:27 | adam z

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Warto zauważyć, że główne linie europejskich kolei zostały dostosowane do v-160 już w latach 60-tych, jednak przez wiele lat musiały sprawdzać się w roli linii uniwersalnych godzących ruch ekspresów pasażerskich i ruchu towarowego plus regionalny. Obecne trendy polegające na zastępywaniu tych linii liniami dużych prędkości (v-300)decydują o uwolnieniu dużego potencjału przepustowości tych klasycznych linii starej sieci dla ruchu towarowego.

    Obecnie linia E-20 Berlin-Poznań-Warszawa-Terespol jest dostosowana do v-160 dla pasażerów i do v120km/h dla kontenerowców. Odcinek Frankfurt-Poznań niemal w 100%. Odcinek Poznań-Warszawa z wieloma zwolnieniami, ale trzyma poziom. Warszawa-Siedlce v-160, dalej modernizacja stanęła, bo tak naprawde linia nie zarabia tyle ile mogła by zarabiać. jej przepustowośc nie jest do końca wykorzystana.
  • 2011-03-29 13:49 | marlena

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Za Gazeta Wyborcza:

    "Do 2050 r. z miast UE mają zniknąć auta z silnikami spalinowymi, a większość przewozów na trasach ponad 300 km przejmą koleje - przewiduje strategia rozwoju transportu UE


    ZMIANA KOSZTÓW TRANSPORTU W UE W LATACH 2005-30 BEZ ZMIAN POLITYKI TRANSPORTU



    UE musi do połowy wieku zintegrować transport i zerwać z zależnością od importowanej ropy naftowej - to główne cele strategii europejskiego transportu do 2050 r., którą wczoraj ogłosiła Komisja Europejska.

    - Powtarzana często opinia, że walka ze zmianą klimatu oznacza konieczność ograniczenia mobilności, jest po prostu fałszywa. Konkurencyjne systemy transportu mają żywotne znaczenie dla zdolności Europy do konkurowania z całym światem w dziedzinie wzrostu gospodarczego, tworzenia miejsc pracy i powszedniej jakości życia obywateli. Ograniczanie swobody poruszania się nie wchodzi w rachubę; nie ma też mowy o pozostawieniu transportu samemu sobie. Możemy przełamać wieloletnią zależność sektora od ropy, nie poświęcając przy tym jego sprawności ani nie zagrażając mobilności - stwierdził wiceszef KE Siim Kallas.

    Strategia przewiduje stopniowe wycofywanie z miast samochodów z silnikami spalinowymi i zastępowanie ich autami elektrycznymi. Do 2030 r. ta zmiana ma objąć samochody dostawcze w dużych aglomeracjach, a do 2050 r. także samochody osobowe.

    KE chce też ograniczyć udział przewozów drogowych na rzecz kolei w transporcie na średnie odległości (300 km i więcej). Do połowy wieku na takich trasach koleje powinny przejąć ponad 50 proc. przewozu towarów i co najmniej połowę ruchu pasażerskiego. Przewozy na dalszych trasach powinien zdominować transport lotniczy i morski - postuluje KE, jednocześnie domagając się w tych dziedzinach upowszechnienia paliw o niskiej emisji CO2, np. biopaliw.

    Takie zmiany mają doprowadzić do tego, że do połowy stulecia niemal do zera spadnie liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Jednocześnie do 2050 r. będzie można o 60 proc. ograniczyć emisję CO2, czyli faktycznie zużycie benzyny i oleju napędowego. - W 2010 r. UE zapłaciła za import ropy naftowej 210 mld euro. Jeśli nie uporamy się z zależnością od ropy, to ograniczy to ludziom możliwość podróżowania oraz nasze bezpieczeństwo gospodarcze, wywierając negatywne skutki na inflację, bilans handlowy i ogólną zdolność UE do konkurencji - przestrzega KE.

    Nie mniej ważne jest usunięcie barier transportowych między starymi i nowymi państwami członkowskimi UE. - Systemy transportu we wschodniej i zachodniej części Europy muszą zostać zintegrowane, aby w pełni odzwierciedlać potrzeby transportowe niemal całego kontynentu i 500 mln naszych obywateli - podkreśla KE.

    Jedną z największych ofiar zaniechania takich reform może być Polska i większość państw UE w Europie Środkowej, a także Irlandia. Z prognozy KE wynika, że jeśli UE nie zacznie reformy transportu, to do 2030 r. właśnie w tych peryferyjnych państwach UE najbardziej wzrosną koszty transportu. Chodzi nie tylko o wydatki na coraz droższe paliwa, ale także koszty czasu, jaki tracą kierowcy, stojąc w korkach z powodu niedostatku dróg. Na braku reform skorzystają zaś najbardziej rozwinięte państwa UE, gdzie do 2030 r. koszty transportu spadną lub tylko nieznacznie wzrosną, bo państwa te już zbudowały gęste sieci dróg i linie szybkich kolei.

    Nowa strategia transportowa UE jest wyzwaniem dla rządu PO-PSL. Pod koniec zeszłego roku doszło do zapaści na kolei z powodu problemów z ułożeniem rozkładu jazdy. Zaraz potem rząd przyciął nagle plany budowy dróg, anulując około 40 mocno już zaawansowanych przetargów na nowe ekspresówki i obwodnice. Pod względem liczby śmiertelnych wypadków na drogach jesteśmy na trzecim miejscu w UE, a mimo to rząd nie protestował, gdy parlament podniósł limity prędkości na autostradach do najwyższego poziomu w UE. Ciągle bijemy też światowe rekordy w imporcie używanych pojazdów.

    Ministerstwo Infrastruktury nie skomentowało "Gazecie" nowej strategii transportu UE. A brukselskie Stowarzyszenie Europejskich Producentów Samochodów (ACEA) krytykuje KE, że kładzie nacisk na rozwój kolei i nie docenia postępu w konstrukcji ciężarówek zużywających mało paliwa."
  • 2012-10-10 23:36 | zjajami

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Większych bzdur dawno nie słyszałem. Zacznijmy od tego, że zawód kierowcy jest jednym z najbardziej fascynujących. Nużąca, to może być praca w biurze, sklepie albo fabryce, ale nie zapierający dech w piersiach zachód słońca na hiszpańskiej autostradzie. Ludzie, którzy przechodzą na emerytury w USA sprzedają swoje domy, kupują kampery(to taki dom na kółkach) i podróżują po całych stanach. W tym zawodzie robisz to samo i jeszcze Ci płacą. I to niemało, bo w 80% polskich firm jest to 5,500zł, czyli 1500zł podstawy i 45euro dniówki. Dla porównania pilot w LOT zarabia 6000zł, a kurs na pilota kosztuje 200 000zł. W trasie w większości przypadków się jest 3 tyg, po czym zjeżdża się do domu na tydzień. Co do małżeństw, to jestem z moją żoną już 16 lat, a u mnie w firmie na 50 kierowców po rozwodach jest tylko kilku. Z miłością jest jak z płomieniem, trzeba od czasu do czasu podmuchać, żeby rozniecić, ale nie za mocno, bo zgaśnie. Takie rozstania są dobre, bo zaczyna się doceniać każdą chwilę spędzoną z ukochanym. Co do bzdur o jakimś strachu - mafii już dawno nie ma, są złodziejaszki czający się na paliwo w bakach i towar, ale to już raczej problem firm, a nie kierowców. Celnicy są tylko na wschodzie i jak się wsadzi kilkaset rubli w paszport, to nie robią żadnego problemu. A co do naciskających szefów - niestety, są tacy, co się dają namawiać do łamania prawa, ale to do czasu, jak inspekcja nałoży mandat i szef nie chce zapłacić - taki delikwent wtedy idzie po rozum do głowy. A co do tej Szwajcarii, to tam jest transport koleją ze względu na Alpy, które tiry nie mogą przejechać. Nikt na zachodzie nie narzeka na tiry tak, jak Polacy, ale ten naród ma to we krwi.
  • 2013-08-04 21:11 | Driver

    Re:Polska drogową potegą transportową

    I kierowca tak sie jara zachodami słońca, że ta praca nie nuży i jest cacy , no chyba ,że zasuwasz gościu camperem bo w innym wypadku ,albo jesteś chory na głowę albo nogi ,które powinieneś leczyć bo na głowę to już za póżno!!!!!
  • 2016-11-18 10:20 | mikos

    Re:Polska drogową potegą transportową

    Rosja jest ogromnym odbiorcom towarów, ale to jednak Niemcy biorą systematycznie w ciagu roku więcej. Firmy transportowe i spedycyjne mają, co robić, pod Poznaniem mamy ogromne hale magazynowe, dobre spedycje jak MW Spedition, które organizują transport też na drogę powrotną z Niemiec do Polski