Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

W sieci szantażysty

(9)
Wojewoda, wiceprezydent miasta, kilku radnych i prezesów spółek giełdowych miało płacić po 20 tys. zł, aby nie upubliczniono ich fotografii z ekscesami erotycznymi.
  • 2011-02-20 00:29 | tkw

    Cieniasy

    Najlepsze oszustwo o jakim słyszałem jest z czasów PRL. Wtedy nie było prywatnych wyższych uczelni, tylko te państwowe więc dostać się było trudno, w sumie rocznie miejsc coś ok. 100.000 albo mniej. A dostać się na studia dla mężczyzny to było też odroczenie wojska.

    Facet miał renomę takiego, co potrafi załatwić studia. Brał za to 10.000 (to były dwie średnie pensje) i był uczciwy - jak nie załatwił - kasy nie brał. Kandydat musiał oczywiście iść na egzamin, papiery musiały być w porządku, w teczce personalnej musiał być napisany przez kandydata egzamin wstępny.

    Genialność pomysłu polegała na tym, że facet NIC NIE ROBIŁ. Statystycznie 50% kandydatów dostawała się (na egzamin wstępny przecież szli) i facet kasował po 10.000.

    Nie wiem jak wpadł, ale funkcjonował długo, miał opinię absolutnie uczciwego, nigdy nie brał kasy za niepowodzenie a jak był sukces, to rodzice chętnie płacili - głupie 10.000 za studia dziecka ? Taniocha.
  • 2011-02-20 09:20 | Adam Bohynski

    Re:W sieci szantażysty

    To Co pan pisze, to kompletna bzdura, albo moze byli tak glupi ludzie w PRL. Tego nie wykluczam do konca. Poza dostaniem sie na studia, byla jeszce cala - paleta - szkol pomaturalnych i w koncu wydzialow - dziwnych - Moi koledzy, ktorzy nie dostali sie na wymarzone kierunki, ladowali na filologi klasycznej, gdzie na roku bylo 11 studentow. Te 10 tys. za nic mogli placic kopletni debile. Jezeli to w ogole jest prawda. Mam doswiadczenie w temacie studiow w PRL. Praktyka szkolna od 1957 do 1977, czyli 20 lat w szkolach roznych, a nie jestem mistrzem w tej dziedzinie. Znam - wiecznych sudentow -, ktorzy podobny kawalek czasu przerobili na jednej uczelni. Pozdrawiam. A. B.
  • 2011-02-20 16:01 | tkw

    Re:W sieci szantażysty

    do 2011-02-20 09:20 | Adam Bohynski

    1. "To Co pan pisze, to kompletna bzdura, albo moze byli tak glupi ludzie w PRL. Tego nie wykluczam do konca."
    To proszę się zdecydować, jakie ma Pan zdanie w tej kwestii. Ale zanim Pan to zrobi - niezbyt kulturalne jest zarzucać "kompletne bzdury". I niezbyt logiczne, bo co jeśli okaże się, że jednak "byli tak glupi ludzie w PRL" ?

    2."Poza dostaniem sie na studia, byla jeszce cala - paleta - szkol pomaturalnych"
    Szkoła pomaturalna to jednak nie studia wyższe. Czuje Pan różnicę ?

    3."Moi koledzy, ktorzy nie dostali sie na wymarzone kierunki, ladowali na filologi klasycznej, gdzie na roku bylo 11 studentow"
    Jeśli uczelni państwowych (innych nie było) oferowały 3-4 razy mniej miejsc niż było maturzystów w danym roczniku (jeśli dobrze pamiętam liczby), to żeby nie wiem co, na studia mógł się dostać co 3-4 maturzysta. To matematyka tak mówi. A ekonomia mówi o prawie popytu i podaży - jeśli podaż jest za mała, to proszę zgadnąć, co się dzieje z popytem ?

    pozdrawiam
  • 2011-02-20 21:32 | m.

    Re:W sieci szantażysty

    Z tego co wiem, popularnym kierunkiem wsród niedoszlych poborowych byla chemia, jak równiez jakies dziwne kierunki rolnicze na SGGW (za darmo).
    tkw: szkoly pomaturalne tez ratowaly przed pójsciem do wojska.
  • 2011-02-20 21:36 | tkw

    Re:W sieci szantażysty

    do 2011-02-20 21:32 | m.

    "szkoly pomaturalne tez ratowaly przed pójsciem do wojska."
    1. ratowały na krócej, bo były dwuletnie
    2. opisałem mechanizm oszustwa wynikający z ograniczonej liczby miejsc na studiach. Szkoły pomaturalne to nie były studia, ich istnienie nie zwiększało puli miejsc na uczelniach wyższych.
  • 2011-02-20 21:59 | m.

    Re:W sieci szantażysty

    Opisany w artykule "zdolny" student, to albo kompletny odiota, albo takiego udaje. Hydraulik mu kazal szantazowac polityków i biznesmenów, bo mu kiedys narzedzia pozyczal, kaze mu splacac jakies dlugi, a sam siedzi w Panamie? Nawet jesli to prawda, czemu niby nie poszedl z tym na policje i zgodzil sie szantazowac grube ryby? Przeciez bylo jasne, ze to sie nie uda.
    Prawdopodbnie wpadli razem na ten wspanialy pomysl, a potem jeden gdzies uciekl, a drugi zmyslil na kolanie historyjke o szantazu.
    Za bystrzy tez nie byli, wyslali jakies zdjecia zrobione w photoshopie i mysleli, ze nikt tego nie zaniesie na policje? Glupota ludzka nie ma jednak granic. Sama kiedys dostalam serie emaili z pogrózkami (na szczescie bez porno w zalaczniku), podpisane prawdziwym imieniem i nazwiskiem i z zalaczonym CV autorki, zupelnie nieznanej mi osoby. Potem byla strasznie zdziwiona, ze w ogóle na nia donioslam, byla pewna, ze zrobi tym na mnie niesamowite wrazenie i bedzie mi glupio komus pokazac te jej wypociny. Najlepiej od razu zglaszac tego typu sprawy, calkiem latwo ich zlapac.
  • 2011-02-20 22:24 | m.

    Re:W sieci szantażysty

    Ale Adam nie zalicza ich do studiów, tylko do darmowych sposobów na unikniecie sluzby wojskowej, przynajmniej ja to tak zrozumialam. 2 lata to tez jakies rozwiazanie, potem mozna isc na studia, zrobic kolejny fakultet etc
  • 2011-02-25 22:55 | ankal

    Re:W sieci szantażysty

    Może i od razu zgłaszac na policję, etc. Tylko- kto ma czas na siedzenie 2- godz. na komisariacie i odpowiadanie na idiotyczne pytania policjanta? Zdarzyło mi się (jednorazowo) na pocz.2000 roku byc szantażowaną telefonicznie przez ówczesnego szefa, (Inspektora, czy [podobnego), gdybym nie miała świadka rozmowy- policja nie przyjęłaby zgłoszenia. A tylko upomniałam się o swoją pensję...
  • 2011-02-26 12:59 | m.

    Re:W sieci szantażysty

    Wiesz, ja to wetdy zalatwilam inaczej. Ta osoba nie grozila mi smiercia ani nie chciala pieniedzy, wiec pewnie i tak policja by nic nie zrobila. Znalazlam jej miejsce pracy i wyslalam jej twórczosc do szefa :).
    Napisalam, ze jestem przesladowana prze pania X, ktora wysyla mi jakies idiotyczne maile grozace konsekwencjami prawnymi etc. Chce sprawdzic czy to jest na pewno osoba u nich pracujaca i jesli jeszcze raz cokolwiek do mnie napisze, ide z tym na policje. Nastepnego dnia dostalam maila z przeprosinami. Podejrzewam tez, ze ja zwolnili, bo juz tam nie pracuje.