Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Gigantyczne odszkodowanie dla parafii

(3)
2011-02-22 02:04 | Kolega królika

Za utracone w PRL tereny na poznańskiej Malcie sąd przyznał wczoraj parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami 75,5 mln zł odszkodowania. Zapłaci Ministerstwo Finansów
Ta suma to prawie trzy czwarte kwoty odszkodowań, które przez 20 lat działalności przyznała Kościołowi Komisja Majątkowa przy MSWiA (107,5 mln zł), która zajmowała się rekompensatami dla Kościoła za mienie utracone w PRL.

Parafia św. Jana Jerozolimskiego domagała się zwrotu kilkudziesięciu działek na Malcie i Osiedlu Warszawskim - w sumie ponad 15 ha. Została z nich wywłaszczona w latach 50. i 60. Sprawą zajęła się Komisja Majątkowa. W 2000 r. miasto zawarło z parafią ugodę i zwróciło jej park Świętojański (dawniej był tam cmentarz parafialny). Pięć lat później komisja poinformowała, że w sprawie pozostałych działek nie uzgodniła orzeczenia i postępowanie zamknęła. Parafia wystąpiła do sądu. Ponieważ na b. kościelnej ziemi znajduje się m.in. część kompleksu sportowo-rekreacyjnego Malta i bloki mieszkalne w pozwie parafia proponowała wymianę nieruchomości lub wypłatę odszkodowania.

Wczoraj sędzia Zofia Lehmann przyznała parafii 75,5 mln zł odszkodowania. Sąd nakazał też zwrócić parafii działki, za które odszkodowania nie przyznał. Chodzi m.in. o fragment ścieżki dookoła jeziora, a także kemping. Odszkodowanie zapłacić będzie musiało Ministerstwo Finansów. Działki zwróci miasto.

Pozwane instytucje domagały się odrzucenia pozwu. Wskazywały, że w 2000 r. ugodę z miastem podpisał zmarły proboszcz parafii Kazimierz Królak. Przejmując park Świętojański, zrzekł się dalszych roszczeń. - Ta ugoda pozostaje wiążąca - przekonywała w sądzie radca prawny Lidia Tajnert.

Prawnik parafii Tadeusz Kieliszewski: - Proboszcz nie miał prawa zrzec się roszczeń bez zgody Watykanu. Nie chodzi tu o mienie proboszcza, ale Kościoła, a jego wartość jest znaczna.

Obowiązek uzyskania takiej zgody nakładało na proboszcza prawo kanoniczne. Sąd wziął to pod uwagę, uznając, że proboszcz działał bez prawnego umocowania.

- Jeśli miasto wykaże zainteresowanie, parafia może odsprzedać działki, które zostaną jej zwrócone.

Nowelizacja ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego przewiduje, że Komisja Majątkowa przestanie istnieć od 1 marca. Wczoraj poddał ją pod głosowanie Senat, który nie zgłosił żadnych poprawek. Komisję postanowiono zlikwidować m.in. dlatego, że większość jej decyzji zapadała bez konsultacji z samorządami czy zarządcami nieruchomości, a w niektórych przypadkach wycena gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła była zaniżana.

  • 2011-02-22 12:11 | leo

    Re:Gigantyczne odszkodowanie dla parafii

    To nie do wiary, aby Kościołowi zwracano takie ogromne pieniądze i to z naszych podatków. Czy lepiej nie można tego przekazać na służbę zdrowia? Skorzystali by z tego wszyscy. Poco Klerowi potrzebne są takie ogromne fortuny? Mamy tyle ludzi biednych. Gdzie ich miłosierdzie?
  • 2011-02-22 16:48 | Kolega królika

    Czarne stonki grabią Polskę!


    2011-02-22

    Sprawa działek dla cystersów znowu w prokuraturze

    Centralne Biuro Antykorupcyjne domaga się, by prokuratura ponownie zajęła się sprawą miejskich działek przy ul. Kapelanka w Krakowie przekazanych przez komisję majątkową zakonowi cystersów.

    Zawiadomienie CBA dotyczy jednego z najbardziej kontrowersyjnych rozstrzygnięć komisji majątkowej, która w 2006 roku przyznała zakonowi cystersów siedem działek w Krakowie. To była wyjątkowo dotkliwa strata dla gminy, grunty warte były bowiem 24 mln zł. To od tej decyzji rozpoczął się głośny spór o działalność komisji. Pikanterii sprawie dodaje to, że w przekazanie działek cystersom zaangażowany był Marek Piotrowski, były funkcjonariusz SB, reprezentujący przed komisją majątkową wiele instytucji kościelnych. We wrześniu ub.r. aresztowano go za korumpowanie jej członków. Nieoficjalnie mówiło się, że to on wskazał komisji działki przy ul. Kapelanka.

    - Od początku uważaliśmy, że ta decyzja wymaga wyjaśnienia, bo naszym zdaniem przy jej wydaniu doszło do naruszenia wielu przepisów prawa - powiedział nam prof. Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych.

    Komisja w czasie niejawnego posiedzenia zabrała bowiem miastu 3 ha ziemi w atrakcyjnym miejscu. Miała być to rekompensata za odebrane Kościołowi mienie, ale działki przy ul. Kapelanka nigdy wcześniej nie były własnością cystersów. Co więcej, gmina o roszczeniach zakonu wobec tych nieruchomości nic nie wiedziała. Na kupno jednej z działek ogłosiła nawet przetarg, a oferenci wpłacili wadium. Na innej z działek kupcy zamierzali zbudować projektowane od dwóch lat kilkupiętrowe centrum handlowe.

    O stracie cennych gruntów miasto dowiedziało się z orzeczenia komisji majątkowej.
    - Decyzję o przekazaniu działek cystersom dostaliśmy faksem w dniu przetargu! Tyle że nie było pod nią żadnych podpisów. Gdy dodzwoniliśmy się do sekretariatu komisji, powiedziano nam, że orzeczenie rzeczywiście nie jest podpisane, ale było polecenie, by je nam w tym dniu wysłać - wspomina Oklejak.

    Później gmina dostała już podpisaną decyzję. - Ale data jej wydania wskazywała na dzień, w którym miał się odbyć przetarg. Ciekawe, prawda? - zżyma się Oklejak.

    To niejedyna wątpliwość. Cystersi otrzymali bowiem grunty 12 lat po ugodzie z gminą (dostali wówczas 4,5 ha ziemi w Mogile), która finalizowała wszystkie ich roszczenia o zwrot zajętych przez państwo w czasach PRL nieruchomości.

    Formalnie od decyzji komisji nie można się odwołać.