Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Legalizacja -> <- w tą stronę

(1)
2011-02-28 11:37 | fakinszit
Chciałbym w tym temacie poruszyć niezwykle wręcz pomijany oraz, nie dla jednego, szokujący temat. Marihuana. Chciałbym również nieco oświecić wszystkie osoby, które natkną się na ten post, i które chcą poszerzyć wiedzę skrzętnie skrywaną przez nasze media.

Zacznijmy więc od podstaw... Konopie są blisko spokrewnione z dobrze znaną wszystkim pokrzywą. Jednak do jej najbliższej rodziny należy chmiel. Marihuana to młodsza siostra chmielu. Wyewoluowała z niego tysiące lat temu w jakichś górach w dzisiejszym Kazachstanie. Wszyscy dobrze wiedzą, że napój wytwarzany z chmielu jest całkowicie legalny i nawet supportowany przez nasze państwo. Dlaczego więc za posiadanie nawet najmniejszej ilości marihuany grożą 3 lata więzienia? I nie mówię tu o sprzedaży, namawianiu do spróbowania itd. tylko o najzwyczajniejszym 'posiadaniu'. Wolny obywatel, kierujący się swoją własną, również wolną, wolą, żyjący w niezawisłym i niepodległym kraju nie może mieć w kieszeni tego, czego akurat by chciał.

Holandia i Czechy są obecnie najbardziej rozpoznawalnymi krajami, jeśli chodzi o legalizację. Jednak posiadanie niewielkich ilości marihuany (do 10g) jest dozwolone również w Hiszpanii, Niemczech, a nawet w wódkolubnej Rosji. W niektórych Stanach można legalnie dostać tzw. 'medyczną marihuanę', która jest stosowana przy leczeniu alzheimer'a i parkinsona.

Dopiero na początku XX w. w krajach Europy Zachodniej zaczęły powstawać ustawy dotyczące szeroko rozumianych 'narkotyków'. Jeszcze w latach 30. XX w. w niemieckich aptekach można było otrzymać heroinę z podpisem 'środek przeciwbólowy'. Między XVI a XVIII w. w całej Europie bardzo popularne były 'palarnie haszyszu, opium itd.', które przywędrowały do nas z Bliskiego Wschodu. Działały na zasadzie dzisiejszych barów czy pubów, z tą różnicą, że zamiast piwem, klienci raczyli się niezwykle popularnymi w owym czasie narkotykami.

Jak wiadomo marihuana jest świętą rośliną w rastafari, ale jest nią również w hinduizmie. W Indiach nadal jest używana podczas religijnych obrządków. Historia marihuany jest ściśle związana z historią człowieka i to nie od XIX w., ale już od starożytności. Mocniej jednak odcisnęła się na historii Azji, a jeszcze bardziej Bliskiego Wschodu. Nie można zapominać, że Arabowie nie zawsze kojarzyli się z turbanem i kałasznikowem. W odmętach historii rozpłynęła się wspaniałość ich cywilizacji, która stworzyła np. cyfry (owszem, nie bez powodu nazywamy je arabskimi). Dlaczego więc marihuana stała się nielegalna? Jak we wszystkich mało jasnych zagadnieniach, tak i tutaj nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno trzeba wymienić takie czynniki jak: kolonializm z Afryką na czele, wszystkie zjawiska związane z pierwszą i drugą wojną światową, no a w przypadku polski trzeba jeszcze dodać 60 lat intelektualnej impotencji. Z mieszanki takich składników zawsze wyjdzie coś paradoksalnie bezsensownego. Dziwi mnie jedynie to, że taka sytuacja utrzymuje się przez tak długi czas.

Za kadencji Reagana władza w USA borykała się z problemem pikietujących studentów przeciwnych wojnie w Wietnamie. Tak się akurat złożyło, że w tym czasie marihuana była bardzo popularna w Stanach, a zwłaszcza wśród studentów. Co zrobił Reagan? Zamówił raport nt. szkodliwości marihuany u 'rządowych ekspertów'. Wyniki tego raportu mówiły, że marihuana to najniebezpieczniejsza substancja na świecie i najlepiej byłoby wystrzelić ją w próżnię. Roślina stała się nielegalna, ale studenci nie przestali jej palić. Dzięki temu Reagan miał doskonały pretekst do rozgonienia wszystkich malkontentów pałkami i gazem.

Rząd USA przyznał się, że raport był sfałszowany, lecz jego wyniki wciąż są cytowane jako 'wiarygodne źródło informacji'.

A teraz pytanie zagadka. Komu najbardziej opłaca się nielegalność bardzo popularnej używki? Państwu? Dlatego, że zamyka w więzieniach swoich obywateli? Przecież państwo nie pobiera nawet akcyzy. Tak więc największe zyski przypadają temu, kto zacznie sprzedawać marihuanę. A dilerzy narkotyków raczej nie należą do zbyt przyjemnych ludzi. Państwo, swoją ignorancją, zachęca do łamania prawa, a więc w niebezpieczny sposób balansuje poziomem zorganizowanej przestępczości w całym kraju. Przykład: prohibicja w USA w 30. latach XX w. Zakaz handlu i wytwarzania alkoholu stworzył najściślejszą siatkę zorganizowanej przestępczości w historii tego kraju z Al'em Capone na czele.

W Polsce bardzo potrzebna jest rzetelna, głęboka oraz inteligentna dyskusja nt. legalizacji i marihuany jako takiej. Mam nadzieję, że tymi słowami uda mi się w jakiś sposób takową sprowokować.

Dla zainteresowanych tematem polecam odwiedzić youtube i obejrzeć dokument pt. 'The Union'.