Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

(41)
Historia jak z filmu: młody, zdolny prawnik popełnia przestępstwo. Wydaje się, że stracił wszystko i rozstanie się z zawodem. Następuje jednak zwrot akcji: zostaje wspólnikiem wschodzącej gwiazdy palestry i polityki Marcina Dubienieckiego.
  • 2011-02-28 15:38 | ewa d.

    wszak wojak Szwejk mówił:"to taka drobnostka"

    zacytuję Szwejka"takich ludzi,co mają zaszarganą albo zmarnowaną reputację,jest na świecie przynajmniej dziesięć razy tyle,co ludzi z dobrą reputacją.To taka drobnostka,o której nie warto gadać".
    Dla jednego opisana w artykule sytuacja to drobnostka,dla innego szczyt
    przekrętu.Szkoda,że człowiek z pierwszych" stron mediów", posiadający wykształcenie prawnicze nie przejawia dbałości o swój wizerunek i nie widzi niegodziwości w poczynaniach przyszłego partnera na niwie zawodowej.
  • 2011-02-28 16:42 | tkw

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Ten artykuł to bardzo ciekawy przykład działania mediów w Polsce.

    Takich spraw jak opisana i takich ludzi jak opisany radca prawny jest w Polsce setki albo i tysiące. No to czemu "POlityka" zajęła się akurat tym przypadkiem ? Bo w rzeczywistości artykuł nie jest wymierzony w tego radcę tylko w Marcina Dubienieckiego. A dlaczego akurat w Dubienieckiego, to chyba jasne - zięć zmarłego prezydenta i mąż bratanicy prezesa PIS. Sam tytuł mówi jasno o co chodzi - chodzi o Dubienieckiego a nie o tego radcę (a poprzez Dubienieckiego - o samego Jarosława i Lecha).

    A Marcin Dubieniecki nie pełni żadnych funkcji państwowych. Jest osobą prywatną jak choćby ja. I jest nękany przez dziennikarzy - telefony, domaganie się informacji. Nie stawia się zarzutów, tylko jak swego czasu Lepper w sejmie - "ja tylko pytam".

    Swego czasu Kurski wyskoczył z dziadkiem Tuska i został przez swoją partię ukarany - i słusznie. Kurskiego nie usprawiedliwia nawet to, że Tusk jest politykiem - w Polsce nie ma odpowiedzialności za życiorys dziadka. Bycie dziennikarzem to nie jest upoważnienie in blanco, gdyby w tym przypadku nie padło nazwisko Marcina Dubienieckiego - nie byłoby wg mnie sprawy, artykuł można by uznać za opis zdarzenia i tyle. Doszło do paranoi - sam oskarżany radca jest w artykule Jackiem M., zaś prawdziwemu celowi tego oskarżycielskiego artykułu można dokopać pod pełnym nazwiskiem, choć o ile wiem - na razie Marcin Dubieniecki o żadne przestępstwo nie jest oskarżany. Obok w "POlityce" jest artykuł o niedoszłym samobójcy - w tym przypadku redakcja nie podała nazwiska bohatera. Czyli zdaniem "POlityki" ten samobójca korzysta z lepszej ochrony prywatności niż Marcin Dubieniecki, chętnie poznałbym uzasadnienie tego ze strony Redakcji.

    Ciekaw jestem, czy na niniejszy artykuł ktoś zareaguje, np. Rada Etyki Mediów czy tzw. autorytety dziennikarskie, bo wg mnie przekroczono akceptowalne granice.

    Jakiś czas temu w Niemczech był proces pomiędzy jakąś "gwiazdą" muzyczną a dziennikarzami (nie pamiętam nazwisk). Ta gwiazda oskarżyła dziennikarzy o nękanie a dziennikarze bronili się, że gwiazda jest osobą publiczną więc mogą. Sąd orzekł przegraną dziennikarzy, wyraźnie rozgraniczając pojęcie "osoba publiczna jako polityk czy urzędnik państwowy" od "osoba powszechnie znana". Sąd stwierdził, że ta druga kategoria korzysta z ochrony prywatności i to że jest powszechnie znana tej ochrony nie uchyla, natomiast polityk ma tę ochronę uchyloną w dużym stopniu.

    Dubieniecki jest prawnikiem, ciekaw jestem, czy zaskarży nękające go media - moim zdaniem powinien, choćby po to, by polskie sądy też określiły granice co dziennikarzom wolno a czego nie.
  • 2011-02-28 17:51 | xar

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    p. Dubieniecki jako adwokat jest osobą publiczną, bo wykonuje zawód zaufania publicznego
  • 2011-02-28 18:23 | Sławomir Osiński

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-02-28 16:42 | tkw

    -"A Marcin Dubieniecki nie pełni żadnych funkcji państwowych. Jest osobą prywatną jak choćby ja."

    Pan M.Dubieniecki jest OSOBĄ PUBLICZNĄ i jego kontakty i wspólnicy w interesach mogą interesować opinię publiczną.
    Jest to sytuacja podobna do znajomości posłów PO z biznesmenem p. Sobiesiakiem.Obie sprawy mają charakter etyczno-moralny.

    Jest jednocześnie osobą powszechnie znaną,a także z powodu wyrażonej swego czasu publicznie, chęci uczestnictwa w wyborach do sejmu z listy PiS, osobą publiczną.
    Artykuł uważam za rzetelny.

    pozdrawiam
  • 2011-02-28 18:59 | tkw

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-02-28 18:23 | Sławomir Osiński

    Jesteś pewien, że mój wpis przeczytałeś ZE ZROZUMIENIEM ?

    Stwierdziłem, że BYĆ OSOBĄ PUBLICZNIE ZNANĄ to nie to samo, co BYĆ OSOBĄ ZAANGAŻOWANĄ W POLITYKĘ. Sąd w Niemczech jednoznacznie to rozgraniczył i orzekł, że bycie osobą znaną nie znosi ochrony prywatności, natomiast bycie politykiem znosi ją w dużym stopniu (ale też nie do końca, jak orzekł sąd). W Polsce czas na takie orzeczenie sądu i mam nadzieję, że Dubieniecki taką sprawę wytoczy, choć na pewno zna polskie sądy i wie, że zajmie mu to lata.

    "Jest to sytuacja podobna do znajomości posłów PO z biznesmenem p. Sobiesiakiem."
    Tylko zarzuty są kierowane do POSŁA a nie do biznesmena Sobiesiaka. W tzw. aferze hazardowej to POSŁOWIE byli oskarżeni a Sobiesiak nie (no chyba że udowodni się Sobiesiakowi wręczanie łapówek). To do POSŁÓW były kierowane zarzuty o wykorzystywanie swojej funkcji do załatwiania Sobiesiakowi korzystnych zapisów w ustawie. Czujesz różnicę ?

    "Jest jednocześnie osobą powszechnie znaną,a także z powodu wyrażonej swego czasu publicznie, chęci uczestnictwa w wyborach do sejmu z listy PiS, osobą publiczną."
    Po pierwsze to o ile wiem nie zamierza kandydować do sejmu (ani jego żona), to były tylko spekulacje medialne. W każdym razie póki nie znalazł się na liście kandydatów - jest osobą prywatną.
    Po drugie - znowu mylisz pojęcia POLITYK (któremu można zaglądać do gaci) i OSOBA ZNANA (której nie wolno do gaci zaglądać).
    Po trzecie - rozumiem, że jako człowiek postępujący według zasad a nie koniunkturalnie - po czasie rehabilitujesz Kurskiego, bo przecież pytał o dziadka kandydata na prezydenta czyli o dziadka bynajmniej nie osoby prywatnej ? Opinia publiczna miała prawo wiedzieć, w którą stronę (od Niemców do naszych czy odwrotnie) strzelał dziadek być może prezydenta Polski ?

    Artykuł być może (piszę "być może" bo ja sprawy nie znam) jest rzetelny ale tylko w opisie afery. Jest CHOLERNIE nierzetelny w użyciu celu, jaki chce osiągnąć - oplucie osoby prywatnej ale znanej i skoligaconej z Kaczyńskim - czyli o oplucie Kaczyńskiego. Artykuł jest DOKŁADNIE powtórzeniem "dziadka z Wehrmachtu" - tyle, że tym razie to nie chlapnął sobie jakiś Kurski tylko robi to poważny (?) tygodnik, z rozmysłem, całość zajęła "POlityce" zapewne co najmniej kilka dni (pomysł, zebranie materiałów, napisanie artykułu, zatwierdzenie przez redakcję).

    Ale dla Kurskiego ten artykuł to wg mnie los z nieba - każdemu platformerowi, który mu przypomni o dziadku z Wehrmachtu będzie mógł rzucić w twarz ten artykuł.

    pozdrawiam
  • 2011-02-28 19:08 | tkw

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-02-28 17:51 | xar

    mój dziadek też był osobą publiczną bo pracował w bibliotece publicznej.

    Na dworcu centralnym w Warszawie jest wiele osób publicznych - w każdej toalecie siedzi jedna.
  • 2011-02-28 19:26 | Kolega królika

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    http://1.bp.blogspot.com/_4G7zZa0j1cY/S9YLVpqyL4I/AAAAAAAABcw/Jxs54k-0-KA/s1600/jaroslaw_kaczynski_pap.jpeg

    Kilka faktów najdzielniejszego "Bibliotekarza Tysiąclecia":

    W 1976, po tzw. wydarzeniach czerwcowych w Radomiu i Ursusie, rozpoczął współpracę z Komitetem Obrony Robotników, następnie z Biurem Interwencyjnym KSS KOR, gdzie badał m.in. przypadki zabójstw dokonanych przez funkcjonariuszy MO i SB. Od 1979 należał do redakcji kierowanego przez Antoniego Macierewicza niezależnego miesięcznika "Głos".

    W 1980 zaangażował się w działalność "Solidarności", kierował sekcją prawną Ośrodka Badań Społecznych przy Regionie Mazowsze. W 1981 podpisał deklarację założycielską Klubów Służby Niepodległości, które nie podjęły jakiejkolwiek działalności.

    W stanie wojennym nie był na liście do internowania i nie został internowany.

    Zajmował się dystrybucją wydawnictw podziemnych, brał udział w reaktywowaniu "Głosu". W 1982 nawiązał współpracę z Komitetem Helsińskim, a rok później z niejawnymi władzami NSZZ "S", Tymczasową Komisją Koordynacyjną, od 1986 kierował biurem społeczno-politycznym TKK, a od 1987 był sekretarzem jawnej Krajowej Komisji Wykonawczej. W trakcie strajków w 1988 doradzał pracownikom ze Stoczni Gdańskiej im. Lenina.

    W obradach Okrągłego Stołu uczestniczył w podzespole ds. reform politycznych. W lipcu i sierpniu 1989 był w zespole negocjacyjnym ze strony NSZZ "S" ze Stronnictwem Demokratycznym i Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym celem powołania koalicyjnego rządu.

    W latach 1989–1990 był redaktorem naczelnym "Tygodnika Solidarność". Od 1990 do 1991 sprawował funkcję ministra stanu, szefa Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. Odszedł ze stanowiska po konflikcie środowiska Porozumienia Centrum z prezydentem. W 1990 był współtwórcą, a do 1998 prezesem tej partii.

    W latach 1989–1991 zasiadał w Senacie I kadencji jako senator z województwa elbląskiego, był członkiem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Następnie do 1993 sprawował mandat posła na Sejm I kadencji, wybranego z listy Porozumienia Obywatelskiego Centrum w Warszawie. Ponownie zasiadł w Sejmie III kadencji w 1997 jako kandydat Ruchu Odbudowy Polski z okręgu stołecznego, podczas gdy jego ugrupowanie należało do Akcji Wyborczej Solidarność, której Jarosław Kaczyński był jednym z założycieli.

    W 2001 wraz z Lechem Kaczyńskim współtworzył partię Prawo i Sprawiedliwość, która w wyborach parlamentarnych w 2001 zdobyła 9,5% głosów i 44 mandaty poselskie. Jarosław Kaczyński utrzymał miejsce w Sejmie, uzyskując w okręgu warszawskim 144 343 głosy. W latach 2001–2003 był członkiem Komisji Etyki oraz przewodniczącym klubu parlamentarnego PiS. W 2003 objął stanowisko prezesa tego ugrupowania, zastępując swojego brata, który został wybrany na urząd prezydenta m.st. Warszawy.

    W 2005 Prawo i Sprawiedliwość pod jego przewodnictwem wygrało wybory parlamentarne, a on sam uzyskał mandat poselski z najlepszym indywidualnym wynikiem 171 129 głosów w okręgu warszawskim. Nie podjął się misji tworzenia nowego rządu, desygnując na to stanowisko Kazimierza Marcinkiewicza, co zbiegało się w czasie z drugą turą wyborów prezydenckich, w której znalazł się jego brat. 28 grudnia 2005 otrzymał od Lecha Kaczyńskiego nominację na członka Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

    W połowie 2006 ujawnił dokumenty ze swojej "teczki", założonej mu przez funkcjonariuszy SB. Deklarację takiego zamiaru ogłosił kilka miesięcy wcześniej, następnie jednak tłumaczył, że nie może tego uczynić, gdyż są w niej ślady ingerencji pułkownika Jana Lesiaka. Dwie znajdujące się w niej deklaracje lojalności zostały uznane za podrobione nie później niż w 1993, zaś postępowanie przygotowawcze w tej sprawie zostało umorzone w 2008 w związku z przedawnieniem karalności[10]. Po raz pierwszy o jego rzekomej lojalce poinformował tygodnik "NIE"[11], którego redakcja przyznała, że dokument ten był sfałszowany.
    [edytuj] Prezes Rady Ministrów

    Po decyzji Kazimierza Marcinkiewicza o zamiarze podania się do dymisji, 7 lipca 2006 Jarosław Kaczyński uzyskał formalną rekomendację kierowanej przez siebie partii na objęcie stanowiska premiera.

    10 lipca Lech Kaczyński desygnował go na ten urząd. Jako nowy premier powołał gabinet w ramach koalicji PiS-Samoobrona-LPR w składzie tożsamym z dotychczasowym rządem (wyłączywszy zmianę na stanowisku ministra finansów, na którym Pawła Wojciechowskiego zastąpił Stanisław Kluza). 14 lipca prezydent dokonał zaprzysiężenia Rady Ministrów, a 19 lipca Sejm udzielił nowemu rządowi wotum zaufania.

    22 września 2006 zdymisjonował po raz pierwszy wicepremiera i ministra rolnictwa i rozwoju wsi Andrzeja Leppera i został pełniącym obowiązki szefa tego resortu do 16 października, tj. do czasu powrotu lidera Samoobrony do rządu.

    1 października tegoż roku, w trakcie powyższego kryzysu rządowego, na wiecu poparcia dla jego partii w Stoczni Gdańskiej przyrównał przeciwników rządu do funkcjonariuszy ZOMO, którzy w czasach PRL tłumili protesty robotników[12]. Sygnatariusze porozumień sierpniowych, w tym Lech Wałęsa, wystosowali otwarty list, w którym napisali: Niech Pan cofnie to oskarżenie, wycofa się ze słów, które ranią wielu Polaków[13].

    26 kwietnia 2007 stanął na czele Komitetu Organizacyjnego EURO 2012. Na początku lipca tegoż roku odwołał ze składu rządu Andrzeja Leppera i Tomasza Lipca, a 8 sierpnia zdymisjonował szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, desygnując na to stanowisko Władysława Stasiaka.

    Jako premier złożył kilkanaście wizyt zagranicznych, spotykając się z przedstawicielami władz innych państw. Razem z Lechem Kaczyńskim prowadził negocjacje z europejskimi przywódcami ws. traktatu lizbońskiego, deklarując poparcie dla tzw. systemu pierwiastkowego.
    [edytuj] Po wyborach 2007

    Był liderem listy Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Sejmu VI kadencji w okręgu warszawskim. W trakcie kampanii Julia Pitera publicznie zarzuciła mu, że dwa lata wcześniej próbował szantażem skłonić ją do głosowania za udzieleniem absolutorium Lechowi Kaczyńskiemu, pełniącemu wówczas funkcję prezydenta m.st. Warszawy[14].

    W głosowaniu z 21 października 2007 otrzymał 273 684 głosów[15] i uzyskał mandat poselski. Był to drugi pod względem liczby głosów wynik w okręgu warszawskim – najwięcej głosów (534 241) zdobył lider PO, Donald Tusk.

    5 listopada tego samego roku złożył w Pałacu Prezydenckim i w Sejmie dymisję z urzędu Prezesa Rady Ministrów, która w tym samym dniu została przyjęta przez prezydenta. Rada Ministrów pod jego kierownictwem sprawowała obowiązki do 16 listopada 2007, tj. do dnia zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska.

    Pozostał prezesem PiS i faktycznym liderem opozycji, co potwierdził kongres partii na początku 2008. W Sejmie VI kadencji zasiadł w Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, Komisji do Spraw Kontroli Państwowej i Komisji Łączności z Polakami za Granicą. W marcu 2010 zdecydowaną większością głosów delegatów na kongres ponownie wybrany na prezesa PiS.

  • 2011-02-28 19:37 | Kolega królika

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Ja osobiście mocno współczuję temu Dubienieckiemu - karierowicz, ale jest tyle fajnych lasek w Pomrocznej ... żałosne!

  • 2011-02-28 20:13 | Adam 2222

    Uważam że tkw ma racje, ten artykuł to agitka polityczna na rzecz Tuska i PO, której w POLI|TYCE jest w nadmiarze. Jest wiele ciekawszych rzeczy niż to że pismak usłyszał odopier...

  • 2011-02-28 22:56 | jerry11

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    "Po decyzji Kazimierza Marcinkiewicza o zamiarze podania się do dymisji, 7 lipca 2006 Jarosław Kaczyński uzyskał formalną rekomendację kierowanej przez siebie partii na objęcie stanowiska premiera."

    Przecie (prawie) wszyscy wiedza, ze J. Kaczynski ZMUSIL Marcinkiewicza do odejscia!
  • 2011-02-28 23:00 | jerry11

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Rozumiem, ze szanowny "Adam2222" jest w stanie wybaczyc prymitywne zachowania oraz brak kultury osobistej (przynajmniej u niektorych)!

    P.S. "Adam" zdecydowanie przecenia niejakiego Pospieszalskiego...
  • 2011-03-01 00:11 | Adam 2222

    Jerry 11, źle mnie zrozumiałeś. Ja mowie o ważniejszej stronie, jak "dziennikarze" pokroju M. Olejnik, Pospieszalskiego czy Rydzyka mogli bezkarnie przez lata po chamsku traktować rozmówców.


    I to jakoś innym "dziennikarzom" i np. KRRiT przez lata "uchodziło" uwadze.

    Myślę ze to się skończyło i rozmówcy nie będą podwijać ogon pod siebie tylko zareagują, tak jak będą umieć.
    W radiu i TV reżyser może wyciszyć głos i chyba tak zaczną robić.

    Ciekawe komu nie spodobało się moje porównanie M. Olejnik do Baby z Magla ? Przypominam ze Olejnik zaczęła karierę w komuszej TV w czasie Stanu Wojennego kiedy porządni redaktorzy dziękowali komuchom za prace.
  • 2011-03-01 00:51 | Heniek

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Różnica jest taka, że dziadka się nie wybiera, a partnera w interesach owszem.
  • 2011-03-01 01:33 | Adalbert

    Re: Golone czy strzyżone... publiczny czy prywatny

    Adwokat jest osoba publiczną i to w stopniu większym niż przeciętny politykier . Moralność ludzi takich zawodów nie jest ich sprawą prywatną.
  • 2011-03-01 01:41 | max

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    @ Adam 2222,
    racja w 100%;
    ale porownanie Moniki Olejnik do"Baby z Magla" to za malo - mozesz obrazic "Baby z Magla",:-)
  • 2011-03-01 02:36 | slawek

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    ;Maz Mart Kaczynskiej.Pan M.jest jednym z lepszych radcow w Polscw;. Tylko Marcin Dubiecki nie wspomial w jakich sprawach pan M tak dobry jako radca prawny.Narazie dal sie poznac jako spekulant gruntow,Dubiecki ma oskarzenia o malwersacje finansowe.Wkrotce moze beda to nowi bohaterowie kronik towarzyskich i kryminalnych?
  • 2011-03-01 09:39 | tkw

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-03-01 00:11 | Adam 2222

    Kiedyś oglądałem wywiad jakiegoś francuskiego dziennikarza z ichnim politykiem.

    Wywiad był długi. Dziennikarz zadawał krótkie pytanie i wyłączał się, polityk mógł swobodnie się wypowiedzieć, żadnego przerywania, żadnej agresji ze strony dziennikarza. Byłem pod wrażeniem samej formy.

    A czołówka (w sensie najbardziej znani, niekoniecznie najlepsi) polskich dziennikarzy prowadzi wywiady tak, jakby sami siebie chcieli wypromować. Rozmówca jest tylko pretekstem by dziennikarz mógł się wygadać. Zamiast konkretnych pytań - długie rozważania, potem dziennikarz sam odpowiada (zaczynając od "zapewne powie pan że ..."). Nie pamiętam już, kiedy dziennikarz nie przerwał rozmówcy już w pierwszym zdaniu. Taki obowiązuje model w Polsce - agresja, dokopać, pokazać, że rozmówca jest idiotą (no, chyba że rozmówca jest ze "słusznej" opcji, wtedy czasem daje mu się wygłosić jego agitkę)

    pozdrawiam
  • 2011-03-01 10:31 | tkw

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-03-01 00:51 | Heniek

    to prawda, ale co z tego ma wynikać ?
  • 2011-03-01 10:42 | Kolega królika

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    5 listopada tego samego roku złożył w Pałacu Prezydenckim i w Sejmie dymisję z urzędu Prezesa Rady Ministrów, która w tym samym dniu została przyjęta przez prezydenta.

    Prezydentem był jego brat-bliźniak!

  • 2011-03-01 11:14 | Kolega królika

    Uważam że tkw ma rację ... hehe!


    TKW ma racje nawet gdy nie ma racji - to oczywista oczywistość!

  • 2011-03-01 11:21 | Kolega królika

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Naczelna Rada Adwokacka chce, by mec. Marcin Dubieniecki, zięć zmarłego prezydenta, wytłumaczył się przed rzecznikiem dyscyplinarnym ze swoich poczynań w sprawie pieniędzy SKOK-u.

    Z wrocławskiej kasy SKOK wyprowadzono 12 mln zł za pomocą spółek krzaków. Zarzuty postawiono dwóm prawnikom i prezesowi tych spółek, którzy posługiwali się sfingowanymi umowami. Na ich podstawie wprowadzone w błąd sądy wydawały tytuły egzekucyjne, więc komornicy zajęli w SKOK-u owe 12 mln.

    Zaczęło się tak. Pod koniec 2008 r. grupa odsuniętych pracowników SKOK-u we Wrocławiu z pomocą radcy prawnego Tomasza T. skonstruowała umowy, które przewidywały kary finansowe od SKOK-u na rzecz podstawionych firm.

    Sąd dał wiarę i wydał nakazy egzekucyjne. Tomasz T. uruchomił komorników, którzy zajęli w SKOK-u pieniądze. Ale SKOK zaskarżył umowy jako fikcyjne i wygrał w sądzie.

    Komornicy zaczęli więc pieniądze zwracać. Jednak kilku z nich dowiedziało się o tym za późno, a mieli na kontach 5 mln zł zajętych w SKOK-u. Mecenas T. dostrzegł swoją szansę.

    Na przełomie maja i czerwca 2009 r. szukał po kraju sądów, które wydałyby kolejne tytuły egzekucyjne, nie wiedząc o nieważności umów. Warunek: firma, która zabiega u komorników o wyłudzone pieniądze, musi mieć siedzibę tam, gdzie sąd, który podejmie decyzję.

    Najpierw radca T. zarejestrował spółkę o nazwie OCW w Słupcy w Wielkopolsce. I tamtejszy sąd orzekł na jej rzecz egzekucję.

    2 czerwca 2009 r. adw. Dubieniecki syn dzwoni do komornika w Wielkopolsce, który ma na koncie 4 mln zł ze SKOK-u. Pyta, czy pieniądze na rzecz OCW zostaną przelane. Komornik informuje, że są wątpliwości co do ważności umów, a więc i do tytułów egzekucyjnych.

    Po tygodniu Dubieniecki przychodzi z pełnomocnictwem datowanym 4 czerwca (dwa dni po kontakcie telefonicznym), ale wystawionym już przez inną spółkę - Egzekutor Europejski. Miała ona tego samego prezesa co OCW, a z pełnomocnictwa wynikało, że to jej należą się teraz pieniądze zajęte w SKOK-u.

    Jednak ów prezes figurant nie wystawiał nigdy innego pełnomocnictwa kancelarii Dubienieckich. A zatem - gdy Dubieniecki zabiegał u komornika o pieniądze dla OCW, działał bez pełnomocnictwa.

    Dubieniecki bez takiego pełnomocnictwa mógł działać jeszcze wcześniej. Egzekutor Europejski został bowiem zarejestrowany 29 maja 2009 r. w Marezie koło Kwidzyna; jako siedzibę spółki podano mieszkanie Dominika Pomierskiego, przyjaciela i wspólnika Dubienieckiego. Pomierski nie umiał wyjaśnić, co ta spółka robiła pod jego adresem.

    Mając Egzekutora zarejestrowanego w Marezie, Dubieniecki mógł w lokalnym sądzie wnioskować o tytuły egzekucyjne. Sędzia Halina Maliszewska, przewodnicząca wydziału cywilnego sądu w Kwidzynie, mówiła: - Wniosek wpłynął z kancelarii Dubienieckich. Otrzymał klauzulę do zajęcia pieniędzy, ale po informacji, że dokumenty są przedmiotem śledztwa i mogą być sfingowane, klauzulę uchyliliśmy.

    W operacji przejęcia od komorników tych wyłudzonych pieniędzy uczestniczył Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej. Prokuratura wrocławska latem ub.r. zajęła w kancelarii ojca Dubienieckiego dokumenty dotyczące tej sprawy.Teraz dowiadujemy się, że gdy Marcin Dubieniecki w imieniu figuranta i firmy krzak zabiegał u komorników, by przekazali pieniądze zajęte w SKOK-u, nie miał przez pewien czas pełnomocnictwa. W jakim więc charakterze występował?


  • 2011-03-01 11:24 | Kolega królika

    Dubieniecki: widzę dla siebie miejsce w PE!


    PAP, 2011-02-10

    Marcin Dubieniecki, mąż córki Lecha Kaczyńskiego - Marty Kaczyńskiej, deklaruje, że definitywnie nie będzie startował w wyborach do Sejmu. Dubieniecki powiedział w czwartek PAP, że widzi dla siebie miejsce w Parlamencie Europejskim.
    "Jeżeli podejmę kiedyś decyzję o starcie w wyborach, to będą to wybory do Parlamentu Europejskiego" - oświadczył Dubieniecki.

    Podkreślił, że "definitywnie nie będzie startował w wyborach do parlamentu krajowego". Według niego polski parlament "nie reprezentuje interesów obywateli". "To jest cyrk" - ocenił Dubieniecki.
    Tymczasem - jego zdaniem - w europarlamencie powinni się znaleźć nie tyle ludzie z doświadczeniem politycznym w kraju, ile przede wszystkim znający się na gospodarce. Jak dodał, "widzi dla siebie miejsce w PE".

    Dubieniecki, pytany, czy do PE wystartowałby z listy PiS, powiedział, że "nie może tego wykluczyć". Zastrzegł jednak, że za wcześnie o tym mówić.

    Wybory do PE odbędą się za trzy lata.

  • 2011-03-01 11:31 | Kolega królika

    Prywatnie ... hehehe!

    Marcin Dubieniecki w 2006 r. zaczął aplikację adwokacką w kancelarii swojego ojca, pomorskiego działacza SLD Marka Dubienieckiego. Rok później wziął ślub z Martą Kaczyńską, córką prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

    W czasie kampanii prezydenckiej Marcin Dubieniecki razem z żoną występowali w kolorowych pismach, np. w „Gali”. Opowiadali o swoim życiu i o żałobie po katastrofie. „Pamiętam, to było 10 grudnia 2006 roku. W ośrodku w Juracie Marta przedstawiła mnie rodzicom. Powiedzieli, że jeżeli jesteśmy szczęśliwi, to oni też. Siedzieliśmy po kolacji. Dochodziła 21. Było miło. I wtedy powiedziałem: "Jest jeszcze coś, panie prezydencie, co chciałbym panu zakomunikować. Pana córka jest w ciąży".

    Dobrze, że prezydent trzymał wtedy w ręku szklankę z wodą, bo przez chwilę nie mógł powietrza złapać. Po chwili powiedział: »Skończ z tym prezydentem. Jesteś naszym synem «”.

    Na pytanie czy Jarosław Kaczyński nie ma problemu z tym, że senior Dubieniecki był w służbach specjalnych PRL, mąż Marty Kaczyńskiej odpowiadał: „Powiedziałem panu prezydentowi od razu w czasie pierwszej rozmowy, że tata był w służbach. On się tylko upewnił: "Ojciec nie był w SB? To pewnie był w MSW, w inspektoracie II. To jest kontrwywiad. Poza tym pan nie ponosi odpowiedzialności za decyzje pana ojca".

    Wszystkie święta, które spędzaliśmy razem z dwiema rodzinami, upływały w bardzo przyjaznej atmosferze. Nie było żadnych zgrzytów między moim ojcem a ojcem Marty, czy moim ojcem a stryjem Jarosławem." "To były bardzo ciekawe rozmowy. Ta różnorodność nas budowała. Mieli różne punkty widzenia na wiele spraw. Ale nie było zacietrzewienia. Było interesująco." - dodała Marta Kaczyńska.





  • 2011-03-01 11:38 | Kolega królika

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    W maju "Gazeta" opisała sprawę udziału kancelarii Dubienieckich w przejęciu pieniędzy z Południowo-Zachodniego SKOK. Pieniądze miały wpłynąć na konto m.in. kancelarii Dubienieckich oraz Roberta Draby byłego ministra kancelarii prezydenta Kaczyńskiego.

    W lipcu prokuratura i ABW zażądały od kancelarii Dubienieckich wydania dokumentów związanych ze sprawą SKOK, bo toczy się śledztwo w sprawie wyłudzenia z kasy 12 mln zł.

    Sam Dubieniecki uważa, że jest jedynie świadkiem w tej sprawie, i zaznacza, że sąd nie zwolnił go z tajemnicy adwokackiej. Za artykuły na temat swoich związków ze sprawą SKOK-u pozwał dziennikarza "Gazety" do sądu.

    We wrześniu "Super Express" poinformował, że jeszcze w 2009 r. Dubieniecki przygotował wniosek o ułaskawienie dla osadzonego w więzieniu w Kwidzynie Krzysztofa S. Zdaniem znanego adwokata prof. Piotra Kruszyńskiego przygotowanie tego wniosku w sytuacji, gdy osobą decydującą o ułaskawieniu jest teść Dubienieckiego, jest "ewidentnie sprzeczne z etyką".

    Zięć prezydenta nie zgadzał się z tym: - Mając teścia prezydenta, mógłbym tylko sprzątać ulice.

    Dubieniecki zadeklarował w czasie prezydenckiej kampanii wyborczej, że chce zająć się polityką. Cały czas żywo się interesuje tym, co dzieje się w pomorskim PiS. W październiku napisał list do Jolanty Szczypińskiej, szefowej okręgu gdyńsko-słupskiego: "Nie chcę, jako wyborca, aby reprezentował mnie w Sejmie ktoś, kto nie rozumie podstawowych pojęć z zakresu gospodarki, a jedynie potrafi mącić we własnej partii, którą doprowadza na skraj upadku".

    Wezwał posłankę do złożenia dymisji z funkcji szefowej w okręgu, bo "polityka nie składa się tylko z tego, że zna Pani Prezesa Jarosława Kaczyńskiego i powołuje się na niego". Nie chciał wyjaśnić, o co mu chodziło.


  • 2011-03-01 11:42 | Sławomir Osiński

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-03-01 09:39 | tkw

    -"Kiedyś oglądałem wywiad jakiegoś francuskiego dziennikarza z ichnim politykiem.

    Wywiad był długi. Dziennikarz zadawał krótkie pytanie i wyłączał się, polityk mógł swobodnie się wypowiedzieć, żadnego przerywania, żadnej agresji ze strony dziennikarza. Byłem pod wrażeniem samej formy. "

    -w takiej formie przeprowadza swoje rozmowy z politykami z różnych opcji, p.red. Janina Paradowska wieczorami w Superstacji. Bardzo ciekawe.Bez przerywania w najciekawszych(dla mnie) momentach.Jak wstawisz tv-polecam.

    pozdrawiam

  • 2011-03-01 11:45 | jantra

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Proszę zwrócić uwagę nie na panów J.M.i M.D tylko jak w świetle tej wypowiedzi wygląda nasze sądownictwo(sędziowie).Niezawisłosć,sprawiedliwość,puste słowa.Na usta cisną się inne.Myślę,że jak u "Dudka", "i...?,i o te i, idzie"
  • 2011-03-01 12:02 | Kolega królika

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Tak jakbym widział drugą żonę budowniczego najsłynniejszego Peronu w Wolsce - długie i nieprzerywane dywagacje o krzywdzie ... tylko 40 tys. zasiłku pogrzebowego. Tylko 36 tys. od podatników na nagrobek ... tylko 250 tys. "odszkodowania" na członka rodziny - SKANDAL !!!
  • 2011-03-01 12:14 | tkw

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-03-01 11:42 | Sławomir Osiński

    I tak i nie. Telewizor wyrzuciłem z domu, ale czasem słucham w samochodzie Tok FM. Z Janiną Paradowską bywa różnie - czasem i jej zdarza się przerywać rozmówcy, ale przyznaję, że pod względem spokoju w rozmowie jest w czołówce. Ma za to inne problemy (nie tylko zresztą ona) - wyraźnie promuje PO. Ja nawet nie mam o to do niej pretensji, to wolny kraj a ona nie jest dziennikarzem informacyjnym tylko komentatorem politycznym, ale u mnie nie ma marki dziennikarza niezależnego. Jest tubą PO i tyle.
    Pani Paradowskiej zawsze będę pamiętał jej zachowanie w czasie kampanii prezydenckiej 2010. W tym czasie dużo osób, na tym forum też, przypomniało co swego czasu mówił Komorowski o Szeremietiewie. Ale mało kto miał okazję robić wywiad z Komorowskim, pani Paradowska miała taką okazję ale o Szeremietiewa nie spytała. Jak dla mnie był to ostateczny dowód na jej stronniczość. Ale powtórzę jeszcze raz - wolno jej, tylko u mnie nie "biega za dziennikarkę obiektywną".

    pozdrawiam
  • 2011-03-01 18:53 | YKW

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    A jak Jacek Kurski został ukarany przez PiS ?
  • 2011-03-01 20:30 | emigrant1989

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    I tak akceptowana jest w Polsce korupcja cwaniactwo a nawet pospolite zlodziejstwo. Argumenty "tkw", potwierdzaja tylko te teorie, wszedzie widzi
    sie tylko to, co chcemy widziec, dopoki nas osobiscie to nie dotyczy, gdyby
    Ob.tkw zaplacil za dzialke budowlana 3x drozej odsadzalby od czci i wiary
    oszusta, w przypadku kiedy to jego nie dotyczy broni interesu rodaka i idola
    partyjnego. Pytaniem jest co takiego "dobrego" zrobil dotychczas wielki Prezes dla tego kraju, ze ma tak ofiarnych obroncow. Wspolnik p.Dubienieckiego nie jest spokrewniony z Prezesem, p.Dubieniecki tez nie, wiec?, a mec.Dubieniecki dobrze potrafi dbac o swoje interesy bez rad tkw.
    Nalezaloby sie bardziej martwic o to aby wiekszosci Polakow zylo sie lepiej,
    nie zas o dobre imie jednostek, oni obronia sie sami, dobrze dbaja o swoj
    "bisnes" w parlamencie i poza nim.
  • 2011-03-01 20:53 | Mak

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    No właśnie, bo w klimacie sensacji, w którym napisany jest artykuł, umyka gdzieś rzecz najważniejsza - postawy środowiska prawniczego. A to dopiero jest kryminał!
  • 2011-03-01 20:57 | Sławomir Osiński

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-03-01 12:14 | tkw

    A możesz wymienić nazwisko dziennikarza,który u Ciebie" biega "za dziennikarza obiektywnego.

    pozdrawiam
  • 2011-03-01 21:11 | tkw

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-03-01 20:57 | Sławomir Osiński

    Fakt, to trudne. Do tego ja nie śledzę pracy dziennikarzy i z pamięci potrafię wymienić tylko trochę nazwisk. Zapewne należy ich szukać raczej wśród dziennikarzy informacyjnych czy śledczych a nie wśród komentatorów.

    Ale jak pisałem - ja w sumie nie mam za złe że dziennikarz publicystyczny wyraża swoje sympatie polityczne, tylko nie za bardzo lubię jak przy tym udaje, że jest obiektywny. To, że w wywiadzie z Komorowskim pominęła milczeniem sprawę Szeremietiewa - to było podłe.

    pozdrawiam
  • 2011-03-01 23:14 | Adam 2222

    Mak, masz racje, głupia sprawa ale wygląda że nie ma środowiska w III RP które byłoby czyste. Co się dzieje z pokoleniem JP II, KOR, S ?

  • 2011-03-01 23:39 | Kolega królika

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    " ... ja nie śledzę pracy dziennikarzy ..."

    Ciekawe. To właściwie do czego Cię tutaj Partia oddelegowała? Do bicia piany ...

  • 2011-03-02 21:08 | białas

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Czytając i słuchając to co o Panu Dubienieckim się mówi i pisze, zastanawiam się czy każdy krewny osoby publicznej w Polsce, gdy powie coś bardziej czy mniej mądrego/głupiego musi stac się przedmiotem zainteresowań nie tylko tabloidów. Wydawało się, że Polityka i temu podobne media nie powinny pretendowac do tego. Chyba, że trzeba wypełnic miejsce na łamach prasowych???!!! Nie zdziwiłbym się, gdyby główny bohater w pewnym momencie nie zadrwił ze wszystkich. Czy mieliby odwagę się przyzanc ci autorzy publikacji.
  • 2011-03-03 17:10 | Kolega królika

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    GW ma dwa bardzo ciekawe artykuły pełne faktów:

    http://wyborcza.pl/1,75248,9194544,Gangster_dyrektorem_w_spolce_Marcina_Dubienieckiego.html

    http://wyborcza.pl/1,75478,9187467,Dubieniecki_i_gangsterzy.html

    http://wyborcza.pl/1,76842,9192362,Dubieniecki__Wykonalem_zlecenie_klienta.html



  • 2011-03-04 00:35 | Kangaroo

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Zastanawia mnie fakt, ze nic na ten temat nie wspominaja pisowskie
    tuby propagandowe,czyzby czekali co powie maly wielki wodz.
    Przygarnie pod swoje skrzydelka,czy potraktuje z buta?
  • 2011-03-04 18:13 | Kolega królika

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    A co maja PiSać? Oni głównie się modlą :)

    2011-03-04

    Zięć Lecha Kaczyńskiego i Robert Draba, były szef jego kancelarii prowadzili interesy z przestępcą, którego ułaskawił nieżyjący prezydent - ustaliło TVP Info. Chodzi Adama S., który po ułaskawieniu był przez kilka miesięcy wspólnikiem Marcina Dubienieckiego i byłego szefa Kancelarii Prezydenta.
    Sprawa nabrała rozgłosu kilka dni temu, kiedy Marcin Dubieniecki pytany przez dziennikarza ''Dziennika Bałtyckiego" o ułaskawienie Adama S., w niecenzuralnych słowach odmówił komentarza .

    TVP Info przypomina kim jest Adam S. to przedsiębiorca z Kwidzyna, w 2008 roku skazany za to, że przez ponad osiem lat oszukiwał Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, wyłudzając ponad 100 tys. zł. Kara była niewysoka - półtora roku więzienia w zawieszeniu i grzywna. Zapis o karze przeszkadzał jednak w prowadzeniu działalności. W maju 2009 roku został ułaskawiony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a wyrok uległ zatarciu.


  • 2011-03-04 19:55 | tkw

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    do 2011-03-01 18:53 | YKW

    O ile pamiętam - został zawieszony w prawach członka, co jest chyba drugą karą w partii (po wyrzuceniu).

    pozdrawiam
  • 2011-03-06 08:08 | harry

    Re:Zdolny wspólnik Marcina Dubienieckiego

    Przekręty Kaczyńskich to "prawo i sprawiedliwość"