Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wojtyła uzdrowił chłopca w 2002 roku?

(1)
2011-03-01 19:14 | Kolega królika

W 2002 roku Jan Paweł II uzdrowił chłopca chorującego na ciężką formę niedorozwoju systemu immunologicznego. To była fala ciepła - opisywał chłopiec moment w którym papież go pobłogosławił. O kolejnym przypadku "cudownego uzdrowienia" pisze włoski dziennik "Il Giornale".

Matka chłopca o imieniu Francesco, dziennikarka Margherita Enrico mówi, że jej syn od urodzenia cierpiał na ciężką formę niedorozwoju systemu immunologicznego. Lekarze stwierdzili, że jego system odpornościowy nie produkował immunoglobuliny, przez co był narażony na wszystkie rodzaje infekcji. W 2002 roku, matka chłopca, została wraz z nim i swoim mężem zaproszona na mszę, odprawianą przez Jana Pawła II w jego prywatnej kaplicy. Następnie papież pobłogosławił dziecko. 9-letni wówczas Francesco opisał to jako falę "ciepła", która popłynęła z jego dłoni.


Później się okazało, że wtedy właśnie uruchomili kaloryfery ... cuda!