Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

O co chodzi??

(2)
2011-03-02 15:34 | marekkopala
Tlamsi sie nas co lepsze, jedno czy dwu dniowe wybory parlamentarzystow o tym ma zdecydowac Prezydent. Wiec co na to forumowicze. Poniewaz podano koszt wyborow, jedno dniowe 90 mln. zl dwu dniowe 130mln.zl. Poniewaz ilosc osob w komisjach w sobote i niedziele bedzie taka sama. To za prace bedzie wyplacone po 40 mln. zl Wiec pozostale 50 mln.zl na wydrukowanie, dostarczenie i przygotowanie lokali do wyborow to za duzo kosztuje. Jednak najbardziej mnie interesuje drugi dzien, jest to wydatek 40 mln.zl. Wydatek 40 mln.zl, co lepsze? -na zaplacenie 40 tys. pracownikow czy komisji wyborczych po 1000 zl, Czy wydanie tych pieniedzy na tylko 400 niepelnosprawnych dzieci, w celu leczenia czy zoperowania po 100 tys zl, ewentualnie 800 niepelnosprawnych dzieci po 50 tys. zl. A zreszta przez takie szastanie naszymi podatkowymi pieniedzmi czy jest sens gier o lepsze lecznictwo Naszych dzieci. To byloby proste gdyby Prezydent czy Premier zaapelowal do spoleczenstwa: GLOSUJCIE W JEDEN DZIEN. Pieniadze za drugi dzien przeznacze na leczenie dzieci. KROPECZKA malutka a efekt...... Marek Kopala
  • 2011-03-03 16:50 | Kolega królika

    Re:O co chodzi??

    14.08.2008
    Prezydent groził kapitanowi swojego samolotu? "Zrobimy porządek"

    Nowe kulisy misji Lecha Kaczyńskiego w Gruzji: okazuje się, że prezydent przywołał do porządku nie tylko Rosjan i Radosława Sikorskiego, ale i pilota swojego samolotu, który zdecydował o lądowaniu w Azerbejdżanie. Lech Kaczyński ocenił podczas lotu, że kapitan "powinien być mniej lękliwy" i zapowiedział, że "po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie". Pilota broni MON.

    Lech Kaczyński udawał się do Gruzji z prezydentami Litwy i Estonii oraz premierem Łotwy. Samolot poleciał przez Ukrainę do Azerbejdżanu, skąd delegacja udała się do stolicy Gruzji w kolumnie samochodów. Po międzylądowaniu w Symferopolu na Ukrainie, gdzie na pokład wsiadł prezydent Ukrainy, Lech Kaczyński chciał, by samolot nie leciał do Gandżi w Azerbejdżanie, lecz od razu do Tbilisi. Po wylądowaniu w Azerbejdżanie prezydent zapowiadał, że "po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie", a podczas lotu powiedział o dowódcy załogi, że "oficer powinien być mniej lękliwy".

    - Pilot postępujący zgodnie z procedurami powinien być raczej wzorem, aniżeli obiektem jakichkolwiek zarzutów - powiedział dziś Bogdan Klich. Minister otrzymał od pilota meldunek na piśmie opisujący całe zdarzenie. - Wynika z niego, że było co najmniej siedem powodów, dla których kapitan nie zdecydował się na przelot do Tbilisi - podał szef MON.

    Chodziło o brak poczucia bezpieczeństwa kapitana, załogi, pasażerów i wreszcie całego samolotu. Kapitan oświadczył, że nie był w stanie zagwarantować bezpieczeństwa ani sobie, ani prezydentom, ani premierowi Łotwy, ani też osobom towarzyszącym i dlatego nie zdecydował się na przelot - dodał.

    Jak wyjaśnił rzecznik Sił Powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski, Tu-154 z pułku specjalnego lecąc do Azerbejdżanu wykonywał lot według planu przedstawionego przez Kancelarię Prezydenta. - Nie było zgód dyplomatycznych na lot do Tbilisi, pilot nie miał wiedzy, kto kontroluje przestrzeń powietrzną Gruzji, kto zabezpiecza naziemne środki kontroli ruchu, w jakim stanie jest lotnisko. Po analizie sytuacji pilot podjął decyzję, by lecieć zgodnie z planem - powiedział Grzegorzewski.

    Klich podkreślił też, że zgodnie z procedurami "to pilot ocenia, jak wygląda sytuacja na trasie przelotu, w miejscu wylotu i lądowania, to on wreszcie na podstawie tej oceny podejmuje decyzje". Zdaniem Lecha Kaczyńskiego, chyba nie: prezydent powiedział dziś w"Sygnałach Dnia", że o tej sytuacji będzie rozmawiał m.in. z szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysławem Stasiakiem i szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszkiem Gągorem.