Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

(46)
Czy Japonii grozi kataklizm podobny do czarnobylskiej katastrofy? Zanim ulegniemy panice, warto przyjrzeć się faktom.
  • 2011-03-13 17:24 | rozbrojony

    Komu ja prosty elektronik mam wierzyc?

    I badz tu madry! Zestawienie kompetencji mnie rozbroilo. Oczywistym jest teraz (przynajmniej dla mnie - zdyscyplinowanego polykacza medialnej papki) iz powinienem czerpac moje wiadomosci o potencjalnych zagrozeniach energetyki jadrowej od:

    "dziennikarza i filozofa, z zawodu popularyzatora nauki, pasjonujacego się ewolucją człowieka i jego małpich kuzynów, badaniami nad mózgiem oraz muzyka dawną (renesans, barok, klasycyzm)"

    zamiast wierzyc jakims

    "profesorom - ekspertom, którzy nie są fizykami jądrowymi, ale za to postaciami znanymi z niewyparzonego języka i skłonności do wypowiadania się na wszelkie tematy".

    Czy jacys inzynierowie, nie wspominajac juz o fizykach zostali w Polsce? Nie moge marzyc o mowiacych po polsku inzynierach o specjalnosci energetyka jadrowa, gdyz takich humanistyczno-rolniczo-robotnicza ojczyzna sie jakos nie dorobila.
  • 2011-03-13 17:32 | Hamilton

    apel do Panow Profesorow

    jak zupelnie inny jest obraz jak oglada sie polska i niemiecka telewizje,jak by opisywano zupelnie rozne wydarzenia,polscy eksperci uspokaja (z drobnymi wyjatkami) niemieccy w wiekszosci bija na alarm,opozycja juz zada rewizji programu wyjscia z energetyki jadrowej, zdania polskich ekspertow przekonuja mnie bardziej, ale wczoraj widzialem dyskusje dwoch panow profesorow w polskiej TV i czuje sie gleboko zazenowany, roznica zdan jest dla mnie logiczna i zrozumiala ale styl zakonczenia dyskusji zalosny, wielki apel, Panowie, jestescie elita intelektualna naszego narodu i blagam, nie zachowujcie sie jak "inteligencja" z Zoliborza, wychowana w lepszych od podworka miejscach,bo swoim wczorajszym zachowaniem obaj zasluzyliscie na miano kartofli, a nawet burakow, a ja tak bardzo chcialbym Was szanowac, (bardzo cenie prof. Turskiego wiec tym dotkliwszy moj zawod) i moc powolywac sie na Wasza opinie w dyskusjach gdzie z braku wlasnej moglbym przywolac Wasza wiedze, moj zawod jest ogromny :(
  • 2011-03-13 22:31 | mir

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Rozumiem, opinia. Trochę jak w maglu, każdemu wolno. Może nie każdy artykuł musi być dogłębną analizą. Czytam Politykę od dawna. Mam wrażenie, że dzisiaj jest zbyt łatwo pojawić się na Jej łamach.
    Wracając do tematu. Nie sądzę by jakakolwiek awaria w elektrowni atomowej była błaha. Zwłaszcza gdy dla ratowania sytuacji wykonuje się niekonwencjonalne czynności a w międzyczasie rozlatują się osłony.
    Pisze autor:
    "Tymczasem fakty są takie, że japońskie reaktory pod względem budowy i zabezpieczeń są zupełnie inne niż czarnobylskie, więc analogiczna w skutkach awaria jest po prostu niemożliwa"
    Podobna logika towarzyszyła wodowaniu Titanica.
    Być może wyobraźnia zawodzi ale życie dostarcza przykładów gdy skutek może mieć różne przyczyny. Awarie z którymi mamy do czynienia mają być dowodem na niezawodność?
    Można być pod wrażeniem skutecznej odporności budownictwa w Japonii. Wyciągnęli właściwe wnioski z tragicznej przeszłości. Coś jednak przeoczono. Pobudowano elektrownię nad brzegiem oceanu narażając budynki na nieobliczalne ryzyko tsunami. Przewidzieli jego siłę? Ustalili ryzyko i zabezpieczenia przed nim?
    Z pewnością zadziałała ekonomia. Ta sama, która każe przyjąć odporność budynków na trzęsienia ziemi do pewnej skali. Ta sama, która bada prawdopodobieństwo powstania silniejszego wstrząsu i uznaje, że warto zaryzykować i pobudować taniej.
    Proszę nie używać słowa "niemożliwe" bo brzmi jak naiwne.



  • 2011-03-13 22:55 | Kaś

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Mnie też strasznie wkurza że do mojego ulubionego tygodnika pisze mam wrazenie(bo oczywiscie tego nie wiem) każdy kto ma mgr przed nazwizskiem, i to wypowiada sie na dowolny temat jako "znawca". Polityka traci zdecydowanie na wiarygodności.
  • 2011-03-13 23:14 | Marcin Rotkiewicz

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Wolałbym, żeby odnosił się Pan do meritum. Notka o mnie dotyczy prywatnych zainteresowań. A wystarczyło wrzucić moje nazwisko np. do Google'a, by się przekonać, że coś na temat energetyki jądrowej chyba mam do powiedzenia. A tak pozostajemy na poziomie tanich uszczypliwości.
  • 2011-03-13 23:29 | Marcin Rotkiewicz

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Skutki awarii mają być dowodem bezpieczeństwa współczesnej energetyki jądrowej. Argumentu z Titanic'iem nie uważam za trafny. Japońskie i radzieckie reaktory (typu czarnobylskiego) mają zupełnie inną konstrukcję. W tych drugich stosowano grafit do kontrolowania reakcji, co było b. niebezpieczne w przypadku awarii - węgiel, także w postaci grafitu, pali się. Nie wspominając o braku osłony bezpieczeństwa.
    Myślę, że na wnioski, czy coś przeoczono budując japońskie elektrownie jest jeszcze za wcześnie. Proszę zwrócić uwagę, że systemy bezpieczeństwa w pozostałych reaktorach zadziałały mimo ogromnej skali kataklizmu.
  • 2011-03-14 00:25 | Nocóż, jeżeli nasze elektrownie jądrowe

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    które podobno mają powstać, będą budowane tak jak autostrady i hale targowe, to już dzisiaj muszę zastanowić się nad emigracją do Islandii. A autorowi życzę zdrowia.
  • 2011-03-14 00:46 | zorro

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    @Hamilton
    To ze Niemcy panikuja jest normalne. Oni juz tak maja ze na haslo Atom lub elektrownia atomowa dostaja bialej goraczki i jezeli nad zadna z japonskich elektrowni nie pokaze sie grzyb atomowy to beda mocno zawiedzeni. W sprawach zwiazanych z energia atomowa poprostu nie nalezy ich sluchac.

    Co do klasyfikowania awarii to zauwazylem ciekawa zaleznosc. Oto na SkyNews jakis brytyjski ekspert mowil w miare spokojnie i ocenial ze problemy w Japonii sa mniejsze niz w Three Mile Island (TMI). W mniej wiecej tym samym czasie na CNN jakis Amerykanin tlumaczyl ze te skutki sa wieksze niz w TMI. Wniosek z tego taki ze wszyscy chca wygladac jak najlepiej i Amerykanie z checia stwierdza ze ich elektrownia nie byla najgorsza - choc TMI miala problemy z powodu bledow obslugi a nie trzesienia ziemi i tsunami.

    @mir
    Elektrownia nad brzegiem morza ma dobry dostep do wody ktora jest potrzebna do chlodzenia. Trzesienie ziemi o wielkosci 9 stopni wystepuje raz na 1200 lat wiec naprawde nie ma sensu (a pewnie nie ma tez mozliwosci) projektowac cos co takie trzesienie wytrzyma. Jak narazie elektrownia stoi wiec projekt jeszcze nie zawiodl.
    Co do porownania awarii z Czarnobylem to faktycznie podobna katastrofa nie jest mozliwa bo w Czarnobylu reaktor stal praktycznie "pod chmurka" i jak wybuchl wodor to kawalki reaktora i czesc paliwa zostaly rozsypane po okolicy gdzie plonely i radioaktywny popiol i czasteczki szly w atmosfere, jako ze reaktor palil sie przy duzej temperaturze wznoszacy prad powietrza dostarczal duzo radioaktywnego materialu dosyc wysoko co powodowalo rozlegle skazenie terenu. Japonczycy obudowali reaktor oslona betonowa a uzycie wody do chlodzenia reaktora oraz jako moderatora powoduje ze gdy podnosi sie temperatura to spada szybkosc reakcji - co ulatwia opanowanie sytuacji.
    Roznice w budowie sa naprawde znaczne.
  • 2011-03-14 00:52 | inzynier

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    tez uwazam ze stalo sie cos nie przewidzianego i doszlo do sytuacji gdzie jest wiele niespodzanek, i dla zalogi elektrowni, i dla ekspertow.
    Nie przwidziano mozliwosci uszkodzenia zapasowych generatorow przez tsunami, i doszlo do uszkodzenia wtedy, kiedy byly potrzebne.
    To wszystko sie zdarza, bo za wiele elektrowni atomowych sie nie buduje, bo zabobon i durnota pleni sie obficie - a w Polsce to juz calkowity zascianek.
    Katastrofa samolotu na rozkaz i z braku wyszkolenia - spisek medzynarodowy i zamach.
    Hala sie wali - mieli odsniezac, a nikt nie mowi ze plaskich dachow w Polsce sie nie robi, a i snieg w Katowicach tez czasami pada.
    Casa wali sie na ziemie - awans dla generala.
    Urzedujacy Prezydent wpisuje dziennikarke na "krotka liste" publicznie - chowaja go na Wawelu, zamiast pozbawic urzedu wczesniej, jak tylko wydurnil sie (mamy durnia za Prezydenta...) w telewizji.
  • 2011-03-14 02:08 | Vera

    Hihihi hahaha Wszystko cacy bum trala

    Nie wiem, czym się różni ten artykuł od przemowy Generała Błasika do pilota na lotnisku. Bo poziomem odpowiedzialności autora na pewno nie. W obu przypadkach dokładnie taki sam. Jeszcze minutę przed generał siedział zadowolony, że wszystko zgodne z planem i według wszystkich specjalistów wszystko jest pod kontrolą i nic złego stać się nie może.

    Taki sam poziom odpowiedzialności za innych ludzi pokazał wielki kierowca od małych wyścigów, czyli Kubica. Także sławny Pan Balcerowicz pokazuje jak bardzo mu zależy na milionach rencistów, aby tylko spekulanci giełdowi mieli wolność w dochodach.

    Dyskusje polskich fizyków pokazują bez politycznego lukru, jaki jest w Polsce poziom odpowiedzialności za życie i zdrowie obywateli, jaki jest poziom odpowiedzialności w ogóle. Autor wspaniale wpisuje się swoim ironicznym dystansem w ten chór.

    Nie jestem przeciwniczką energii atomowej, ale ostatnie wypowiedzi owych specjalistów pokazują jedno, że elektrownia atomowa w Polsce to nocny lot we mgle do Smoleńska z międzylądowaniem w Mierosławcu.

    Niestety, Polacy to jednak głupi naród, a przynajmniej ich tzw. elita
  • 2011-03-14 07:05 | mz

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Oglądam tvp Info. Prowadzący opowiadają momentalnie piramidalne bzdury, że aż trudno słuchać! Momentami odnoszę wrażenie, że na siłę ciągną gości programów aby siali grozę.A zabawne jest pragnienie nadania jakiegoś trendu zagrożenia trzęsieniem ziemi w Polsce. Dlatego coraz mniej specjalistów z dziedziny energii atomowej wypowiada się na temat awarii elektrowni.e
  • 2011-03-14 09:21 | mir

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Napisałem o logice Titanica, przyznaję, egzaltowany argument. Podobnie jak ocena, że trzęsienie ziemi o wielkości 9 stopni występuje raz na 1200 lat.
    Tego po prostu nie da się przewidzieć. Częstotliwości ani mocy. Zresztą obiekt, jak się wydaje, poradził sobie z trzęsieniem nieźle.
    Czy na wnioski za wcześnie?
    Powstanie raport nadający techniczne ramy wydarzeniu. Przyczyny, przebieg i skutki. Z pewnością nie podejmę się jego oceny. Z braku wiedzy.
    Jestem laikiem. który zwrócił uwagę na dwa fakty.
    - Japończycy przyznali, że problem skomplikowało tsunami
    - eksplozja w jednym z budynków spowodowała uszkodzenie innych
    Wnioski: w projekcji zagrożeń nie przewidziano takiego scenariusza.
    Zupełnie naiwnie myślę, że wystarczyło pobudować wyżej i zachować większe odległości.
    Nie porównuję efektu Czernobylu. Martwi mnie twierdzenie: mamy do czynienia z innym typem reaktora. To ma przekonać? Czy skala wydarzeń wielokrotnie mniejsza niż w Czernobylu ma uspokoić? Zginie "tylko" kilkadziesiąt - kilkaset osób, napromieniowaniu ulegnie ileś razy mniej ludzi. Pomijanie gigantycznych strat ekonomicznych.
    Przekona mnie zwolennik energetyki jądrowej nie zapewnieniem o bezpiecznej technologii a rzetelnym oszacowaniem zagrożeń.
  • 2011-03-14 10:45 | an.no

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Cała dzisiejsza "debata" o wydarzeniach w Japonii prowadzona jest pod kątem budowy elektrowni atomowej w Polsce. Wiele pism i osób staje na głowie, aby bagatelizować katastrofę, podczas gdy zagraniczne media (choć bazuję tu głównie na niemieckich) są zdecydowanie bardziej powściągliwe w komentowaniu zasięgu awarii. Dla mnie nie ma różnicy, czy reaktory z Czarnobyla były inne niż te japońskie. Faktem jest, że nigdy nie da się stuprocentowo powiedzieć, że atom jest bezpieczny. Zawsze może wystąpić nieprzewidziany scenariusz lub tylko jeden głupi ludzki błąd, a skutki są niewyobrażalne. Może więc istnieje inna droga, bezpieczniejsza niż atom? Warto przyjrzeć się niemieckim planom pozyskiwania energii. Długie lata nie rozumiałam ich strategii i dziwiłam się, czym oni chcą zastąpić ten "niezastąpiony" atom. I ku mojemu zdziwieniu istnieją już konkretne plany, idące w kierunku między innymi sensowniejszego wykorzystania produkowanej już energii i jej oszczędzania. Już teraz pozyskuje się tam ogromne ilości energii wiatrakowej, tylko problem jest z jej magazynowaniem. Większość tej energii produkowana jest w nocy czyli w czasie, w którym zapotrzebowanie na energię jest dużo dużo mniejsze. Temat jest dużo bardziej kompleksowy i przede wszystkim obszerny. Mnie dziwi jednak to, że takiej opcji w Polsce się nie zauważa. Prze się do atomu, mimo zagrożeń, mimo rosnących ciągle cen uranu, mimo pozostających na wieki radioaktywnych śmieci. A co najgorsze, nigdzie nie prowadzi się o tym debaty. Nawet w mediach. Społeczeństwo jest głupie i populistyczne i po prostu nie rozumie, że istnieje tylko jedna słuszna droga. Może społeczeństwo nie jest idealne, co widać między innymi w obraźliwych i nieszanujących innych komentarzach. Ale sposób obchodzenia się ze społeczeństwem jest dokładnie taki sam.
  • 2011-03-14 11:21 | bryka

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Ryzyko katastrof technicznych rośnie wraz ze stopniem złożoności inżynierii.Populacji wielu miliardów ludzi (szybko rosnącej)nie można utrzymac bez zastosowania rozwiązań ryzykownych,przynajmniej obecnie.To cena dobrobytu.
  • 2011-03-14 13:03 | xz65

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Polecam do przeczytania. Jak widać zupełnie nie o tym się dyskutuje co trzeba.

    http://www.krytykapolityczna.pl/Serwisklimatyczny/GasidloEnergiaatomowawPolsce-dyskusjaktorejnigdyniebylo/menuid-246.html
  • 2011-03-14 14:05 | Not so far away

    Energia z atomu nie jest tania

    To jest jeden z argumentow, ktory przytacza sie w Polsce w dyskusji nt. zaopatrzenia energetycznego kraju. Przy gigantycznych kosztach budowy i sporych eksploatacji (przetwarzanie i skladowanie odpadow) oraz zakladanej stopie zwrotu inwestycji kapitalowej (!) oplaty za prad beda o wiele wieksze niz obecne. Nie rozumiem w dyskusji argumentacji, ze "prad stanieje". Zaden nosnik energii juz nie stanieje, to wierutna bzdura. Zapotrzebowanie rosnie lawinowo, wszedzie na swiecie, wiec i cena takze, to czysta ekonomia, niech przestana mamic polskie spoleczenstwo, ktore jest nie tylko w tej dla niego egzotycznej sprawie (energetyka atomowa) zupelnie ignoranckie, ze cos bedzie "taniej". To nie zakupy promocyjne w Biedronce.

    Gdyby Japonia stala na weglu tak jak my, to cala innowacyjnosc poszla by na udoskonalenie jak najczystszego czerpania energii z tego zrodla a nie w budowe piecdziesieciu kilku elektrowni atomowych. Japonczycy nie mieli zbyt duzo alternatyw. My mamy.

    I byloby jednak dobrze przysluchiwac sie dyskusji o energetyce atomowej w Niemczech. Twierdzenie, ze oni "dostaja bialej goraczki" i nie ma sensu ich sluchac, jest mieszanka ignorancji i arogancji. Tam ta dyskusja prowadzona jest jak wszystkie w sposob wywazony i merytoryczny, bez pieniactwa i wyzywania oponentow od idiotow.
  • 2011-03-14 16:55 | Czytelnik

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Zastanawia mnie inna rzecz. Otóż w swoim artykule zwraca Pan uwagę na sprzeczkę Panów profesorów a wogóle nie porusza Pan meritum sprawy dlaczego doszło do sprzeczki. Prof. Turski może być trudnym rozmówcą, bo waży słowa, i innych też do tego zmusza. Takie zachowanie często jest odbierane jako pouczanie.
    Szkoda, że rozmowa profesorów nie poszła w kierunku przybliżenia tematu elektrowni. Zwykle ludzie boją się tego czego nie znają.
    Może Pan polecić rzetelną, dostępną literaturę na temat elektrowni jądrowych?
  • 2011-03-14 17:39 | andrzej.s

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Boimy się atomowych elektrowni jak diabeł święconej wody lub pacjent NFZ choroby nowotworowej. Paradoksalnie od kilkunastu lat na polskich drogach ginie 2000-2500 osób rocznie czyli w ciągu 10 lat miasto wielkości Białogardu i co ? Od czasu do czasu artykuły o pijanych kierowcach, stanie dróg itp. a ludzie giną nadal. Gdyby w wyniku awarii pierwszej polskiej elektrowni atomowej zginęło 1000 osób wrzask ekologów przebił by niebiosa.
  • 2011-03-14 18:43 | Henryk Brodaty

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Tu nie tylko o ofiary w ludziach chodzi lecz o to, ze tereny skazone mozna praktycznie wylaczyc z obszaru administracyjnego panstwa na, powiedzmy, 24.000 lat. Ciekawe czy bys chcial mieszkac 50 km od reaktora, ktory mial duza awarie z wyciekiem substancji radioaktywnych. Napewno wrocilbys rok po ewakuacji z rodzinka i dziecmi do swojego domku, by uprawiac w ogrodku warzywa, czyz nie?

    Ech, ci durni ekolodzy...
  • 2011-03-14 19:54 | ewwe

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Jestem bardzo zawiedziona z niewielkiej ilosci kommunikatow na temat tej bardzo powaznej katastrofy. Czyzby to bylo zwiazane z wejsciem Polski w produkcje energi atomowej? Czy nie powinno to wydarzenie pokazac, jak bardzo niebezpieczny moze byc taki wypadek? Elektrownia jest chlodzona woda morska- kto bedzie jadl te atomowe rybki morskie? Czy fakt, ze Japonia jako kraj technologicznie bardzo zaawansowany w tej technologi, do tej pory( cztery dni po trzesieniu ziemi) dalej musi walczyc zeby sytuacja nie eskalowala, nie jest czyms do refleksji?

    Nie rozumiem te komentarze i artykuly ktore probuja cala sytuacje zmniejszyc jakby ona nie byla powazna. Czy polska naprawde chce poniesc to ryzyko? Jeszcze jest czas przemyslec strategie. Nie bylaby w swojej decyzji jedynym krajem...
  • 2011-03-14 21:27 | Agnieszka Jaworska

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Uprzedzę fakty, ponieważ znalazłam taki monitor radioaktywności powietrza: promieniowanie na południu Polski
  • 2011-03-14 21:43 | rozbrojony^2

    Wolałbym, żeby odnosił się Pan do meritum.

    "Marcin Rotkiewicz: Wolałbym, żeby odnosił się Pan do meritum."

    O jakim tu "meritum" mozna mowic? Napisal pan jedna stroniczke agitki tak przesaczonej pro-atomowa propaganda, ze az robi sie niedobrze. Robi pan sobie jaja z "ciekawego zjawiska radiofobii" z wyzszosci swojego dziecinnego "bo_ja_pozjadalem_wszystkie_rozumy_gdyz_kilka_razy_w_zyciu_udalo_mi_sie_podetkac_pod_nos_mikrofon_paru_naukowcom_i_teraz_wiem_wszystko_a_wy_ludzie_jestescie_strachliwe_takie_bo_gupie_co_cud".

    Pisze pan: "Uczeni swego czasu opisali ciekawe zjawisko zwane radiofobią – czyli irracjonalny strach przed promieniotwórczością. Bo niewidzialną, a ogromnie groźną."

    Tylko ignorant moze pisac takie kawalki. Tak, nie ma w tym nic dziwnego, ze normalni ludzie boja sie czegos, co jest niewidzialne. I nie ma w tym niczego irracjonalnego.

    Przyklad numer jeden.

    Ludzie zostali (przez ewolucje albo Boga albo przez ich wspoldzialanie, wszystko mi jedno) wyposazeni dla ich dobra w szereg zmyslow, pozwalajacych im reagowac na zagrozenia dla zycia. W dziecinstwie bylem przez pewien czas pozbawiony zdolnosci odczuwania bolu. Skutek: wkladalem raczke do otwartego pieca koksowego i chcialem wyjmowac rozzazony kawalek koksu. Bo taki piekny! Moze pan sobie wyobrazic przerazenie mojej mamy? Pan doktor wkluwal jakies igielki pod paznokcie moich palcow, on truchlal, moja mama prawie mdlala a ja sie usmiechalem grzecznie. W/g pana ich reakcja byla irracjonalna? Wedlug mnie nie. Przerazajace bylo to, ze nie moglem uzywac jednego ze zmyslow, dostepnego jako zabezpieczenie przed niebezpieczenstwem innym ludziom.
    "Niewidzialnosc" zagrozen wpada wlasnie w te kategorie - brak nam zmyslu, ktory by nam pomogl, wiec sie boimy. Zupelnie ludzkie.

    Przyklad numer dwa.

    Zapraszam do laboratorium polprzewodnikowego. Nie zycze, ale prosze kapnac sobie na reke mala kropelke kwasu siarkowego czy chlorowodorowego. Po sekundzie bedzie pan piszczal i szukal ratunku. Zanuzenie calej dloni w takim silnym kwasie spowoduje powierzchniowe poparzenie, ale jezeli natychmiast wsadzi pan lape pod wode i przeplucze przez pol godziny to moze nawet ujsc to panu na sucho, tzn. nie straci pan dloni. A teraz zamieniamy kwasy i uzywamy slabego kwasu fluorowodorowego. Kropelka kapnie na reke i nic pan nie poczuje. Wsadzi dlon do zbiornika i dalej nic. Kwas prawie nie pachnie, wyglada jak czysta woda. Pojdzie pan do domu po pracy i po kilku godzinach zacznie wyc z bolu. Poleci do szpitala i dowie sie, ze wlasciwie nie ma czego ratowac, tzn kosci sie rozpuscily i miesko nie ma sie czego trzymac.

    Silne kwasy smierdzialy jak cholera, czasami dymily, czesto bolaly przy najmniejszym kontakcie. A HF nie - byl wlasnie "niewidoczny", i przez to wlasnie najbardziej niebezpieczny.

    Czy pracowal pan przy implantatorze? Tak, przy urzadzeniu, bez ktorego nie powstaje zaden wspolczesny uklad scalony, w tym ten procesorek siedzacy w pana kompie. Czy panski nos potrafi wyczuc ulatniajacy sie arsen? Bo nie zobaczy pan go - nie ma zadnego koloru. Coz latwiejszego, pachnie przeciez jak czosnek! Gratuluje i do zobaczenia na tamtym swiecie, bo to byl ostatni zapach, jaki pan poczul. Znowu, niewidoczny gaz, zabije szybciej, anizeli mozna na niego zareagowac. A moze woli pan zapach psujacej sie ryby? Wlasnie zatrul sie pan nastepnym niewidocznym gazem, czyli fosforowodorem.
    Ja wybralem tylko naprawde smiertelne gazy, nie zadne tam parzace czy cos podobnego. Zapraszam do laboratorium, jak mowilem. A irracjonalny strach prosze zostawic w szatni.

    Przyklad numer trzy.

    Pracowal pan w laboratorium testujacym odpornosc urzadzen na zaklocenia elektromagnetyczne? Przypominam, ze pola EM nie widac ani nie mozna go wyczuc az do zakresu bardzo silnych pol, kiedy mamy wyladowania jonizacyjne i czuc ozon w powietrzu. Nie? Pewnie to dlatego nosi pan z przodu, w kieszeni spodni wlaczony telefon komorkowy albo trzymajac go blisko przy glowce gada godzinami...Nie widzial pan norm producentow wymagajacych mierzenia natezenia pola w takiej to a takiej odleglosci od komorki? Kiedy ostatni raz rozmawial pan przez komorke trzymajac ja w odlegosci 20cm od czaszki? No bo tam wlasnie ma byc spelniona owa producencka norma. Ale pana sie nie przekona, bo pan nie cierpi nie tylko na irracjonalny strach ale takze nie jest pan skazony jakakolwiek techniczna wiedza.

    Dla pana uspokajajaco brzmi stwierdzenie:

    "Japońska agencja ochrony radiologicznej oceniła całe zdarzenie na 4 w siedmiostopniowej Międzynarodowej Skali Zdarzeń Jądrowych i Radiologicznych (INES), czyli jako awarię z lokalnymi skutkami. Dla porównania: wybuch, do którego doszło w 1979 r. w amerykańskiej elektrowni Three Mile Island uzyskał stopień 5, a katastrofa czarnobylska 7."

    A ja sobie mysle, ze glupio jest chwalic dzien przed zachodem. To, ze jakis ludzik w jakiejs agencji pospieszyl sie i przed zakonczeniem akcji ratunkowej w elektrowniach "przydzielil" jej stopien na skali INES swiadczy tylko nienajlepiej o tym ludziku. Kolejne wybuchy i awarie kolejnych blokow tylko potwierdzaja moj sceptycyzm co do kompetencji owego "oglaszacza".

    To tyle o "meritum".

    A co do notatki pod panskim zdjeciem, to prosze miec pretensje do tego, kto ja tam umiescil. Czy pan widzac, ze ktos sam sie okresla jako kompozytor zaraz sprawdza w googlu, czy moze osoba ta nie jest gornikiem? Bo wypowiada sie o wypadku w kopalni.

    "Notka o mnie dotyczy prywatnych zainteresowań"

    A to przepraszam, widocznie pomylilem strony. Chcialem dostac sie na strone "Polityki: a otworzyl sie Facebook.
  • 2011-03-14 23:03 | andrzej.s

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    50km może nie ale 100km jak najbardziej. Dotąd mieliśmy jeden Czarnobyl a ludzie na drogach giną codziennie (ok.50 tygodniowo)
  • 2011-03-15 00:32 | zorro

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Co do przewidywania trzesien ziemi to wiemy mniej wiecej jak szybko sie przesuwaja plyty kontynentalne i jak czesto ziemia sie trzesie przy tej okazji. Wiec mozna oszacowac ze ziemia sie od czasu do czasu moze nie trzasc troche a dopiero jak sie sily skumuluja to bedzie potezne trzesienie ziemi.
    Gdyby zbudowac to dalej od morza to bylby wiekszy problem z chlodzeniem bo bylo by dalej od wody, ktora teraz reaktor jest chlodzony.
    Co do porownan z Czarnobylem. W Czarnobylu reaktor byl grafitowy to znaczy (w duzym uproszczeniu) ze jak zabraklo chlodzenia (czyli wody) to reakcja atomowa przyspieszala, bo nie bylo chlodzenia a neutrony nadal byly spowalniane przez grafit (wolne neutrony latwiej utrzymuja reakcje atomowa wg. Feynmana nawet 1000 krotnie lepiej niz szybkie) i reakcja lancuchowa nadal zachodzila. W reaktorze BWR stosowanym w Fukuszimie moderatorem jest woda - dlatego gdy woda paruje to reakcja sie spowalnia samorzutnie (bo nic nie spowalnia neutronow wiec o wiele mniej z nich wchodzi w reakcje). To jest powod dla ktorego awaria w Czarnobylu byla znacznie rozna od jakiejkolwiek innej. Najnowsze reaktory francuskie sa zbudowane w ten sposob ze w razie przegrzania wylaczaja sie same (czyli reakcja w nich zanika) Francuzi to testowali ok 10 lat temu i test im nie poszedl idealnie wedlug zalozen ale reakcja sie zatrzymala.
    Te 3 reaktory w Fukuszimie nadaja sie najprawdopodobniej juz tylko do utylizacji ale narazie na zewnatrz wydostalo sie troche radioaktywnej pary ktora ma okres polzycia liczony w dniach (czy godzinach) i nie jest silnie radioaktywna wiec narazie nie ma podstaw do stwierdzen ze zginie ""tylko" kilkadziesiat czy kilkaset osob".

    Przykladem paniki i skrajnej glupoty jest wylaczanie przez Niemcow ich 3 elektrowni atomowych. To pokazuje ze nikt nie mysli logicznie bo przeciez tsunami i trzesienie ziemi w Japonii nie mialo zadnego wplywu na bezpieczenstwo elektrowni w Niemczech. Rzad zamiast to probowac tlumaczyc poddal sprawe podsycajac obawy spoleczenstwa - i bedzie zyl pod dyktando nic nie rozumiejacego tlumu.
  • 2011-03-15 00:43 | slawek

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    A ja jestem za imiennym referendum i w przypadku wygranej zwolennikow budowy elektrowni atomowej przymusowego przesiedlania wszystkich, ktorzy glosowali "za", do najblizszej strefy wokol elektrowni. I niech maja 20% znizki na prad (plazma duzo ciagnie).
  • 2011-03-15 01:59 | Fenrir

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Wspaniała odpowiedź :)
    I byłoby bardzo miło, gdyby autor się do niej ustosunkował...
    Myślę, że wielu czytelników (w tym ja oczywiście) na to liczy.
    Pozdrawiam.
  • 2011-03-15 02:20 | graga

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Wlasnie wysluchalam konferencji wierchuszki japonskiej Agencji Atomowej - po trzecim wybuchu, ktory byl inny niz poprzedni, odslonil czesciowo prety i ewakuowano czesc zalogi. A widzial pan miny tych specjalistow? Nie uspokojala. Zapewne nie zakonczy sie najgorszym scenariuszem, ale sprawa jest nader powazna, wiec lepiej zamilknac panie redaktorze.
  • 2011-03-15 07:08 | kto

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Wyglada na to ze wszystko zadzialalo jak zaprojektowano (budowle wytrzymaly trzesienie, awaryjne generatory pradotworcze do napedzania pomp chlodzacych wlaczyly sie) - i tylko byl jeden maly problem ze nadeszlo tsunami i zmiotlo generatory. Jak jeden z ekspertow w tutejszej (CBC) TV zauwazyl: Wystarczylo tylko umiescic generatory na pewnej wysokosci, ale widocznie nikt jakos wczesniej na to nie wpadl. Taki maly przyczynek do ulomnosci ludzkiego umyslu naprzeciw zdarzen losowych.
  • 2011-03-15 08:11 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Jeżeli ma być mowa o problemie cywilizacyjnym,to nie tylko energetyka jądrowa,ale nędza utopii GATT i globalnego wolnego handlu.
    Można w tej utopii doszukać się formuły Boga rasistów CZYŃCE SOBIE ZIEMIĘ PODDANĄ.
    Było i przesłanie polityczne :
    "Ja jestem panem,który stworzył niebo i ziemię.Ja wzmocnię cię i rozmnożę cię bardzo.Z ciebie wyjdą krolowie i będą rządzić wszędzie,gdzie tylko dojdą ludzkie ślady.Twemu potomstwu dam całą ziemię pod niebem i będą rządzić wszustkimi narodami,tak jak będą tego pragnęli..."
    Nie można zapominać i o poprzedniej obfitej w zbrodnie i masowe mordy utopii KAŻDEMU WEDŁUG POTRZEB.
  • 2011-03-15 11:35 | kalarepa

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    wg mnie do końca nie wiemy jaka jest sytuacja w japonii...rząd może ukrywać część prawdy o wybuchach w elektrowniach. mam nadzieję że wszystko dobrze się skończy.
  • 2011-03-15 11:45 | andrzej.s

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    uważam że do energii atomowej jeszcze się nie przyzwyczailiśmy a do składania na ołtarzu cywilizacji ofiar wypadków samochodowych tak. Chętnie zamieszkam w pobliżu reaktora za 20% zniżkę nie dlatego że plazma żre dużo prądu ale dlatego że prawdopodobieństwo awarii elektrowni jadrowej jest dużo mniejsze niż prawdopodobieństwo rozjechania przez pijanego kierowcę.
  • 2011-03-15 12:10 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Można mieć tą pewność,że Japończyk po szkodzie będzie mądrzejszy.
  • 2011-03-15 12:26 | Doktrant UJ

    Jaki to ma związek z nami

    Bardzo mi przykro to stwierdzić ale to co pisze się i mówi w "mediach" na temat sytuacji w japońskiej energetyce atomowej po trzęsieniu ziemi i tsunami mija się z prawdą. Może nie powiem tego jako pierwszy ale jednak spróbuję. Japońskie problemy mają się nijak do stanu energetyki atomowej w UE. Większość reaktorów w UE jest wykonana w technologi PWR a nie BWR (proszę dla własnej pewności sprawdzić sobie na Wikipedii jaka jest różnica jeśli to kogoś interesuje). Równocześnie większość elektrowni umieszczona jest wewnątrz lądu i chłodzenie zapewnia im (tak w 1 jak i w 2 obiegu) słodka woda ze zbiorników lub rzek w okolicy reaktorów. Europa jako taka jest zdecydowanie sejsmicznie spokojniejsza od Japonii i takie trzęsienia zdarzają się tu bardzo rzadko o ile w ogóle w czasach historycznych jakieś wystąpiło. To co obecnie obserwujemy to czysta demagogia. Niestety uprawiana także przez niektórych polskich naukowców. Porównanie do Czarnobyla to okrutny "żart" (tamte reaktory to RBMK a nie BWR). Ostatni reaktor typu czarnobylskiego zamknięto w UE 31 grudnia 2009 roku na Litwie. Katastrofa w Japońskiej elektrowni może być ciekawa ale jest dla nas mało pouczająca. Ze względu na występujące różnice nie wiele może wnieść do praktyki energetyki atomowej w UE.

    (autor wygłosił wykład pt. "Ignalina Now and in the Future" w ramach APL 6 - 10 listopada 2009, Wilno)
  • 2011-03-15 13:29 | Majoha

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Budowa elektrowni atomowych w poblizu morza to nie zadna przemyslana strategia. Chlodzenie rdzenia woda morska to improwizacja, ktorej skutki sa nieznane. Zgadzam sie, ze artykul jest niesamowicie jednostronny - filozofia "jakos to bedzie" i "kto by sie mogl spodziewac" nie stosuje sie w sprawie zagrozenia dla ludzkosci. A oskarzanie wszystkich o panikowanie jest raczej niepowazne - czy naprawde mozna posadzac rzad kraju, ktory ma kilkadziesiat lat doswiadczenia z energia jadrowa, o uleganie panice? Czy gdyby za moratorium na dalsza eksploatacje elektrowni nie przemawialy zadne argumenty merytoryczne, to Niemcy by podjely taka decyzje? Czyli ignorujac zagrozenie dzialamy powaznie, tak? Bardzo merytoryczna dyskusja!
  • 2011-03-15 13:44 | gostom

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    @Hamilton

    Masz zupełnie rację. Nie bardzo można się z wypowiedzią "polskich expertów" w prasie i telewizji pogodzić. Jedynie, że reaktory w Japoni, jak i w całej Europie zachodniej nie są typu Czarnobyl. Ale reszta? Skąd ta pewność. Przecież Polska nie posiada czegoś takiego. Nie ze względów niebezpieczenstwa. Ale z braku technologi, wiedzy i kasy. Pytam się z kąd te mądrości i doświadczenia? Nie ma reaktorów na całym świecie, które są w 100% bezpieczne. Kto w te bajki wierzy, ten wierzy też, że bociany przynoszą dzieci.
  • 2011-03-15 14:00 | Kalder

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    "Niestety, nie przewidziano, że wstrząsom sejsmicznym mogą towarzyszyć wielkie fale tsunami"

    Nie wierzę. Nie musieli przewidywać bo po prostu to wiedzą.

    Myślę, że przeprowadzono "analizę ryzyka", sporządzono "diagram Ishikawy", wyszło że trzeba wydać za dużo forsy na mało prawdopodobne zdarzenie no i mają pasztet (sushi?)


  • 2011-03-15 16:58 | mgr inż. AGH

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    rozumiem, że doktorant UJ ma pewność, że w przypadku technologii PWR nie ma miejsca na nieprzewidziane okoliczności. niestety świadczy to o tym, że Pan chyba nigdy nie pracował zawodowo i zajmuje się modelami teoretycznymi. zajmuję się produkcją oprogramowania (którego jest całkiem sporo w elektrowniach atomowych) i z doświadczenia wiem, że zawsze występują nieprzewidziane błędy/problemy. nie ma możliwości wykrycia wszystkich ryzyk przy tak skomplikowanym projekcie jak elektrownia atomowa
  • 2011-03-15 17:19 | MP

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu (wg. "humanisty"...)

    Tymczasem 100 milisilvertów na rok to dawka, która już może być dla człowieka bardzo niebezpieczna. Nikt nie może przebywać nie tylko w 20, ale nawet w 30-kilometrowej strefie zagrożenia.

    A skąd Pan wziął takie rewelacyjne dane?!
    Po pierwsze dawka (doza), która każdy palacz palący jedną paczkę papierosów dziennie otrzymuje to około 11 mSv...
    Mieszkańcy okolic Kłodzka otrzymują 50mSv rocznie. To połowa śmiertelnej wg. Pana dawki! A jakoś żyją i to normalnie.
    Do dawki 0.25Sv, czyli 2.5 razy większej niż pańska "śmiertelna" człowiek nie na żadnych objawów!!!
    Dawka śmiertelna bez leczenia to 3 do 6 Sv, 6- 10Sv śmierć prawdopodobna mimo leczenia, dopiero od 10Sv pewna.

    Poza tym nie milisilvertów a milisievertów

    Trudno się dziwić prof. Turskiemu, że tak emocjonalnie zareagował na wypowiedzi "eksperta" z którym spotkał go red. Tadla...
  • 2011-03-15 17:38 | mar.przy

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    "wiem, że zawsze występują nieprzewidziane błędy/problemy. nie ma możliwości wykrycia wszystkich ryzyk przy tak skomplikowanym projekcie jak elektrownia atomowa "
    1. Nie atomowa, lecz jądrowa. Atomowe są elektrownie np. węglowe (korzystają z energii uwalnianej w egzotermicznych reakcjach chemicznych - czyli energii wiązań atomowych).
    Kluczowe procesy w elektrowniach jądrowych kontrolowane tak jak na statkach kosmicznych - 3 różne programy i wyniki są głosowane. Jakoś nie chce mi się wierzyć w "mgr inż AGH" w w Pańską znajomość procedur bezpieczeństwa elektrowni...
  • 2011-03-15 19:11 | Czytelnik

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    W Europie takie trzęsienie ziemi (9stopni w skali Richtera) wystąpiło w 1755r w Portugalii i wtedy została zniszczona Lizbona i okolice.
    Tak nas strasza energetyka atomowa a ciekawe byloby zobaczyc negatywne skutki kopalni weglowych - ile zginelo gornikow, jakie choroby wystepuja wsrod osob mieszkajacych w rejonach kopalni itp. Moze jednak zestawienie wad bylby po stronie wegla?
    Technika jadrowa wymaga od uzytkownikow odpowiedzialnosci oraz wysokiej kultury technicznej. Katastrofa w Czarnobylu sie wydarzylo bo wystapil blad ludzki.
    Moze warto rozpoczac edukacje Polakow w zakresie elektrowni, aby nasza swiadomosc byla wieksza i zebysmy zmienili stereotypowe podejscie?
  • 2011-03-15 21:01 | bognus

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Pan Marcin Rotkiewicz wykazal sie ksiazkowym brakiem wyobazni. Pana wypowiedzi sa po prostu smieszne w obliczu tego co dzieje sie w tej chwili w Japonii. W miedzyczasie wycieka paliwo nuklearne i ogloszono 6 stopien katastrofy w skali INES,. Panikarstwo? Ok. 160 pracownikow elektrowni zostalo uleglo napromienowaniu w stopni zagrazajacym zdrowiu. Objawy radifobii? Zdewastowane boki sa chlodzone woda z helikoptera. Niezwykle przekonywujaca czesc systemu bezpieczenstwa? Ta bezkrytyczna, slepa wiara w niezawodna technike japonskich elektrowni atomowych to najczystsza glupota splecona z powazna dawka naiwosci. Niech pan porzuci zainteresowania naukowe i zacznie biegac do kosciola- to bardziej pasuje do pana umyslowosci.
  • 2011-03-15 21:22 | bognus

    wyslac go do Japonii

    wyslac p. Marcina Rotkiewicza na wakacje do Japoni, na pn-wsch. wybrzeze. Niech opowiada tam ludziom historyjki o radiofobii. Dzieki temu nie bedziemy juz wiecej czytac tych (pseudo)naukowych wypocin.

    pozdr.
  • 2011-03-15 23:41 | A widzi pan róznicę pomiędzy ludźmi

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    którzy żyjąc od pokoleń adaptowali się (albo i nie - część mogła być ewolucyjnie przegrana) do zwiększonego tła promieniotwórczego - a tymi, którzy nagle otrzymali dawki o kilka rzędów razy przewyższające te którymi żyją "na codzień"?
    W ciągu całego życia dostał pan ze słońca i grzejników miliard razy większą dawkę ciepła niż z płomienia kuchenki gazowej, w który niechcący wsadził pan palce - a mimo to w tym drugim przypadku sparzył się pan i pojechał na pogotowie, a w "pierwszym" nie....
    Czy prof. prof. Turski i Jaworowski oprócz wiedzy posiadają też pojęcie o logice?
  • 2011-03-15 23:42 | Wystawiam autorowi ocenę:

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Z fizyki jądrowej i technologii cztery plus, z jasnowidzenia - jedynka.
  • 2011-03-16 10:42 | laik

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu

    Autorowi artykułu do sztambucha. Pana opinie już zostały skonfrontowane z rzeczywistością:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9259159,Znowu_pozar_w_elektrowni_Fukushima.html
    Moze w przyszłości będzie Pan ostrożniejszy w sądach i opiniach o wyzszości danej technologii i jej niezawodnych zabezpieczeniach.
    A tu o prawdopodobnym topieniu się rdzeni żeczowy artykuł, którego odpowiednika nie sposób znaleźć w naszej prasie(6 a prawdopodobne 7 stopień zagrozenia jak w Czernobylu, który faktycznie był demonizowany w porównaniu z tym co dzieje sie teraz):
    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/nippon-na-beczce-atomu,1,4210699,kiosk-wiadomosc.html
    pozdrawiam
  • 2011-03-16 14:29 | jvelzkeyek

    Re:Japońskie elektrownie i groźba wybuchu



    Japonia cierpi, świat przerażony



    Japonia przeżywa bardzo ciężkie dni,

    przez to, że ziemia na wyspach drży.

    Gigantyczna fala tsunami, z wielką siłą,

    zniszczyła i zabrała ze sobą, co przed nią było.

    Japonia cierpi, świat przerażony.

    Agencja Atomistyki bije w dzwony.

    Źródła energii z uranu, uwolnione trzęsieniem.

    Radioaktywna chmura powleka Ziemię.

    Zarządzono alarm i elektrowni przeglądy.

    Odżyły na nowo przeciwstawne poglądy

    na temat korzystania z elektrowni jądrowych.

    U nas nie ma żadnej, ale chcemy jej budowy.

    Jedna taka próba zakończyła się fiaskiem.

    Stoi jej pomnik w Żarnowcu pod Gdańskiem.

    Pokłócili się w telewizji o energię dwaj profesorowie,

    o to co ważniejsze; życie czy zdrowie?

    Odpowiedzi nie są proste, a mogą być dwie;

    tak dla elektrowni, dla katastrof nie

    albo na odwrót, czyli na wspak:

    nie dla elektrowni dla katastrofy tak.

    Czy katastrofa w elektrowni Fukushima,

    rozwój energetyki atomowej zatrzyma?