Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak jest sześciolatkom w szkole

(31)
Ministerstwo Edukacji przekonuje, że 33 tys. sześciolatków w pierwszych klasach miewa się dzisiaj bardzo dobrze. Czy ro­dzice maluchów przestaną się bać wcześniejszej szkoły?
  • 2011-03-27 01:06 | inkwizytorstarszy

    Dzieci są nie jednakowe...

    To zrozumiałe że najbardziej boją się o swoje dzieci rodzice którzy nie poświęcali im tyle czasu ile powinni.
    Te dzieci będą miały trudności ż przystosowaniem.
    Ale nagorzej będą miały maluchy "przepieszczone" przez babcie które pozwalały im na wszystko i wmówiły im że są najważniejsze na świecie, a w
    szkole "głęboka woda" i trzeba walczyć o swoje....
  • 2011-03-27 07:34 | wladimirz

    Naciągany i kłamliwy artykuł promocyjny bezsensownej i szkodliwej "reformy"!!!!

    1.>Chociaż wynikał ze szlachetnych przesłanek – po pierwsze, takie są standardy w krajach rozwiniętych,<
    Klasyczne medialne kłamstwo propagandystów "reformy" w rodzaju p.Winnickiej.Jak można mówić o jakimś standardzie skoro w krajach o naprawdę dobrej edukacji, m.in. u światowego edukacyjnego lidera Finlandii(!!!) (ale również np.w Szwecji) dzieci idą do szkoły w wieku lat 7. Mimo, że wymienione kraje mają zasoby materialne i kadrowe pozwalające ten wiek zmienić na lat 6, to nawet się do tego nie przymierzają .Nie mówiąc już o pomyśle realizacji tego w tak szaleńczym tempie!
    2.Pradziwym (ujawnianym zresztą półgębkiem) podtekstem tej "reformy" jest chęć wcześniejszego umieszczenia tych 6-latków na "rynku pracy" żeby szybciej składkę na ZUS płacili. Problem polega na bezmyślnym ekstrapolowaniu
    dzisiejszego stanu tego rynku(gdzie też skądinąd mamy tłumy bezrobotnych!) na sytuację za lat 20. Tymczasem najprawdopodobniej (dobrze uzasadniona hipoteza 20%/80%!) na tym rynku dzięki, mówiąc ogólnie, zastąpieniu człowieka przez maszynę prawie we wszystkich powtarzalnych i typowych czynnościach ten rynek pracy będzie potrzebował 20% populacji w roli "siły roboczej", ale za to te 20% musi mieć superkwalifikacje!Dla ZUS nie jest ważna liczba bezrobotnych tylko liczba pracującyhc i płacacych składę!!!
    Mniej więcej tak samo w Paryżu XIX wieku ówczesni planiści i futurolodzy obawiali się strasznego problemu utylizacji końskiego nawozu. Potem okazało się, że akurat był to ostatni powód do zmartwień w wieku XX!!!
    3.Przy okazji tej operacji w szleńczym, praktycznie bezdyskusyjnym, tempie wymieniono programy i podręczniki w człym szkolnictwie, co oczywiście musi skutkować ich tragiczną jakością.
    4.W czasie kiedy na współczesne polskie piramidy(stadiony na EURO2012) wydano i wyda się 6 miliardów zł, na tą, podobno strasznie ważną, "reformę" w budżecie MEN zaplanowano aż 300milionów(20razy mniej!)które zresztą i tak, w ramach oszczędności praktycznie całkowicie z budżetu wycięto;-)
    W sumie nieliczące się z dobrem i dzieci i Polski awanturnictwo!!!
    Za które autorzy powinni trafić przed Trybunał Stanu!
    P.S.Nie jestem ani z PiS ani SLD!

  • 2011-03-27 07:48 | wladimirz

    Kto powinien zostać zwolniony???;-)

    >Jak powinna teraz wyglądać praca z małym uczniem, tłumaczyła trzy miesiące temu Joanna Lipszyc, szefowa stołecznego Biura Edukacji na konferencji dla nauczycieli młodszych pierwszaków. A więc: trzeba skończyć ze sztywną realizacją programu. Nie wybierać książek w ciemno, poczekać miesiąc i, znając klasę, dobrać najlepszy podręcznik. Dzieci mogą wychodzić z ławek, siedzieć na dywanie, rozmawiać, pytać nauczycieli i mają prawo dostawać odpowiedzi na swoim poziomie. Nauczyciel, który każe siedzieć w ławce, kwalifikuje się do zwolnienia.<
    1.Ciekawe według jakiego przepisu chce p.Lipszyc tego nauczyciela zwalniać-decyzja o tym jak ma wyglądać jego praca na danej lekcji należy, zgodnie z przepisami należy do nauczyciela. I bardzo dobrze!!!
    2.Ad.meritum. Są różne lekcje, a na tych lekcjach optymalne są różne sposoby rozsadzenia klasy(niekoniecznie nauczania początkowego!) Są np.takie gdzie dobrze jest siiedzieć np. w kółeczku, najlepiej na dywanie. Ale trudno sobie wyobrazić np.lekcję pisania wykonywaną w tymże kółeczku i tymże dywanie z zeszytem trzymanym na kolanach. Tu ławki są najlepsze! Decydować o sposobie rozsadzenia uczniów powinien jednak, stososwnie do okoliczności, nauczyciel a nie generalnie(i to w tonie kategorycznie ustalającym "słuszny" sposób siedzenia!)wysoki urzędnik Biura Edukacji(w rodzaju p.Lipszyc) czy też sam Minister Edukacji(bo i p.Hall się podobne wypowiedzi o rozstawieniu krzeseł zdarzały!).


  • 2011-03-27 08:08 | zl27

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    tak przez ciekawosc;
    -ile godzin religii jest w szkolach finskich, czy szwedzkich?
    -czy istnieje w tych szkolach JEDEN standartowy podrecznik do kazdego przedmiotu, czy kilkanascie tak jak to jest w Polsce?
    -czy szkola /nazwijmy to do matury/ jest jedno, dwu czy trzystopniowa?
  • 2011-03-27 11:16 | normalny

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    proponuję pójść dalej i zastosować najbardziej postępowy system edukacyjny na świcie, który istnieje w Korei Płn i od wielu lat przynosi wspaniałe efekty. Mali Koreańczycy po ukończeniu 6 miesiąca życia, są zabierani do państwowych złobków. Kontakt z matkami mają sporadyczny, ale w końcu wychodzi im to na dobre - mają czas by śpiewać o Ukochanym Wodzu i i zgłębiać tajniki socjalizmu. Co prawda jedzą trawę i żadnego noblisty z nauk ścisłych się nie doczekają, ale są potęgą i cały świat się ich boi.
  • 2011-03-27 15:05 | Anna w Finlandii

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Zaspokoję ciekawość:
    - W szkołach fińskich jest 2 godziny tygodniowo religii w szkołach odpowiadających podstawówce i gimnazjum. W liceum, w każdej klasie są sześciotygodniowe okresy tematyczne z intensywnym nauczaniem poszczególnych przedmiotów, także i religii. Religia nie jest obowiązkowa.
    - Do wszystkich przedmiotów, zwłaszcza w klasach starszych nauczyciel wybiera obowiązujące podręczniki. W podstawówce zapewnia je szkoła.
    - Szkoła jest trzystopniowa: podstawowa-6lat, gimnazjum-3 lata, liceum-3 lata, lub szkoła zawodowa.
    Obowiązek szkolny trwa do 16 roku życia.
  • 2011-03-27 16:46 | brieg

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    jezeli policzymy, ze przez caly czas edukacji 1-12 klasy uczniowie traca ok 1200-1500 na "nauczanie" religii, to nic dziwnego ze w jakis inny sposob trzeba te brakujace godziny w nauczaniu wyrownac. Stad tez pomysl rozpoczecia nauki w wieku 6 lat.
    jezeli wezmiemy tylko 1200h, podzielimy przez 5h /sredni czas nauczania w ciagu dnia/ to otrzymujemy 240 dni i to jest juz wiecej jak JEDEN rok nauki...
  • 2011-03-27 19:39 | wladimirz

    Podejrzewam,że to co oni nazywają "religia" to religioznawstwo, a nie katecheza jak u nas!A to wielka różnica!;-)

    j.w.
  • 2011-03-27 19:53 | pm

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Chociaż wynikał ze szlachetnych przesłanek – po pierwsze, takie są standardy w krajach rozwiniętych, po drugie, w dobie niżu demograficznego napływ maluchów uratowałby wiele szkół przed zamknięciem

    Same kłamstwa. Pominę 'standardy' (o których 'wysokiej' jakości kształcenia w szkołach podstawowych miałem okazję przekonać się naocznie - mieszkam za granicą), powiem tylko, że szkoły są dla dzieci a nie odwrotnie.

    Kieruje się 6-latki do szkół a 2-latki do przedszkoli by gdy skończą edukację wcześniej zaczęli płacić składki ZUS.


  • 2011-03-27 20:06 | brieg

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    ...tym bardziej, ze w Finlandii religia dominujaca jest luteranizm.
  • 2011-03-28 19:41 | agostino

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Mieszkam we Wloszech. Tak jak wiekszosc dzieci wloskich, moj 3,5 letni syn chodzi od wrzesnia do przedszkola, a w wieku 6 lat zacznie szkole podstawowa.
    Carlo uwielbia przedszkole i w weekendy dopytuje, kiedy wreszcie pojdzie sie pobawic z kolegami.
    Podobnie bylo z moja corka, ktora dzis ma 10 lat i chodzi do V klasy.
    NIE ROZUMIEM OBAW POLSKICH RODZICOW! Uwazam, ze dzieci o wiele lepiej rozwijaja sie w przedszkolu i szkole niz u boku nawet najtroskliwszych babc.
  • 2011-03-28 20:09 | Zofia

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Przede wszystkim nie wszystkie dzieci moga isc do przedszkola. Po jakiemu mysla nasie politycy? Likwiduja szkoly, licea, uniwersytety i jednoczesnie chca posylac male dzieci do szkol. Brak logiki jak w kazdej domenie w naszym kraju.
  • 2011-03-28 20:12 | wladimirz

    To ty sobie dalej mieszkaj w krainie Bunga-bunga!;-)Nie wiesz jakszkoły i przedszkola w Polsce wyglądają i działają to się nie wtrącaj w cudze sprawy!!!

  • 2011-03-28 22:09 | antysolidaruch

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    W szedzkich szkolach ucza historii religii i uczy to nauczyciel. Jesli chodzi o wiek szkolny to sa przymiarki, aby dzieci rozpoczynaly od szostego roku zycia, w niektorych miejscowosciah jest to praktykowane. Podreczniki szkolne, komplet, zakupuje szkola i wypozycza dzieciom. Jesli ksiazka/ksiazki zostana zniszczone lub nie oddane uczen musi zaplacic za to. Te ksiazki sluza przez wile lat. Po ilus tam latach zakupuje sie nowy komplet ksiazek ale te same albo innego autora/autorow. Jeszcze jedna sprawa o ksiazkach, w pierwszych klasach dziecko dostaje czesc ksiazek ze szkoly, to sa cwiczenia pisania i liczenia. Ksiazki do czytania sa zroznicowane stopniem trudnosci, np slabo radzace sobie dzieci dostaja ksiazke, gdzie sa duze litery, mniej tekstu, plus ilustracje, sredni poziom to drobniejszy tekst, wiecej tekstu plus ilustracje, najwyzszy poziom duzo tekstu, drobniejszy druk , malo ilustracji, ksiazki zawieraja te same teksty. Dziecio od poczatku jak tylko poznaja litery musza uczyc budowac wlasne zdania. Dostaja zeszyciki, ktore sluza do pisania i malowania. Moja corka przez cala pierwsza klase pisala bajke o zajaczku i oczywiscie rysowala. zajaczek uciekal z marchewka przed zajacem, wychodzil z nory z marchewka w lapach, itp, do tego wlasne zdania, czasem nieporadne, opisujace zdarzenie. Dzieci nie maja zajec domowych i wszystko robia w szkole, pisza, licza i rysuja, na koniec roku, przynosi sie do domu zeszyty, rysunki, itp. Nie ma szans na to, ze rodzice robia zadania za dzieci. Szkola podstawowa jest dwustopniowa. Niski i sredni poziom, gdzie uczen chodzi do tej samej szkoly (od 1-6), stopien wyzszy od 7-9 w innej szkole i wtedy mozna wybrac profil.
    Na reformowaniu polskiej szkoly mozna zarobic pieniadze i w tych reformach o to chodzi a nie na podniesieniu poziomu nauczania. W szwedzkaich gazetach nie spotyka sie tak jatrzacych artykulow odnosnie szkoly. To nie znaczy, ze tutaj nie ma problemow, sa i to czasem bardzo duze ale podchodzi sie do tego w inny sposob.
  • 2011-03-28 22:46 | Beata

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Co za bzdury! Jestem mamą dwóch dziewczynek - jedna urodziła się w 2005, druga w 2006 roku. W wyniku tej kretyńskiej reformy bedą musiały pójść do szkoły razem, mimo naturalnych różnic, jakie między nimi istnieją. Dziewczynki urodziły się pod koniec roku, młodsza w listopadzie - więc tak naprawdę trafi do pierwszej klasy z dziećmi, kóre w niektórych przypadkach będą od niej starsze o DWA lata! Jest bardzo inteligentnym, otwartym i zaradnym dzieckiem, ale w porównaniu z dziećmi o dwa lata starszymi? Nie ma porównania! Proszę bardzo, jesli ktoś chce posłać dziecko do szkoły wcześniej, niech posyła, sama jestem dzieckiem, które poszło do szkoły wcześniej, czytałam, liczyłam itd... Ale niech to nie będzie przymus. NATURALNE różnice pomiędzy dziećmi nie znikną z czasem, do jednej klasy będą chodziły 14 - latki z oswojoną menstruacją i dziecinne 12 - latki, agresywni 14 - latkowie i bezbronni 12 - latkowie. MEN nie widzi problemu??? Poza tym, jeśli ministerstwo przekonuje, że sześciolatki mają się dobrze, to ja w to wierzę tak samo, jak w fakt, że w gimnazjach jest najmniej problemów wychowawczych. W MEN pracują ludzie, którzy nie mają dzieci i odbrobiny wyobraźni!! Fe, Polityka, artykuł sponsorowany i nieprawdziwy!
  • 2011-03-28 23:03 | jvelzkeyek

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Chorzy nowatorzy



    Sześciolatki do szkół, do likwidacji szkoły.

    Urzędnicy słowami wywołują efekt wesoły.

    Nonsensy w oświacie i edukacji na każdym kroku.

    Ze śmiechu aż boli mnie w boku.

    Proponuję przekształcić kuratoria

    w dobrze urządzone sanatoria.

    Mogłyby leczyć nowatorów

    z przypadłości urzędniczych a nawet chorób.
  • 2011-03-29 00:12 | Anna w Finlandii

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    W programie nauczania religii w młodszych klasach dominuje katecheza. Biblia i śpiewnik psalmów znajdują się w wyposażeniu sal lekcyjnych. Program najstarszych klas obejmuje przede wszystkim zagadnienia etyki chrześcijańskiej, a także religioznawstwo - Finlandia jest krajem wielowyznaniowym, przeważają luteranie.
    Religia jest obecna w fińskiej szkole również poza lekcjami; wspólny południowy posiłek w stołówce szkolnej zaczyna się i kończy modlitwą,Także uroczysty początek i zakończenie roku szkolnego odbywają się w kościele.
    Ocena z religii znajduje się na świadectwie rocznym i maturalnym. Uczniowie zwolnieni z religii mają "kreskę" w odpowiedniej rubryce - nigdy nie słyszałam o dyskusjach czy protestach na ten temat.
  • 2011-03-29 05:42 | Mademan

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    A czy ktoś mi raczy wytłumaczyć, co za wielką rzekomo różnicę robi rok w tą czy w tamtą? Jak dla mnie to, co odstawiają rodzice, to zwykłe panikowanie.
  • 2011-03-29 08:43 | agostino

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Lepiej w kraju bunga bunga, w ktorym jest dosyc zlobkow i przedszkoli dla wszystkich niz w krainie wiecznej zaloby...
  • 2011-03-29 09:37 | marlena

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Jezeli Ty dalej chcesz zyc w zascianku i nie interesuje Cie kompletnie nic poza wlasnym podworkiem, ergo - jestes odporny na wiedze, to jest to Twoje zmartwienie, ale badz tak uprzejmy i poprzez swoje ograniczenie nie ograniczaj innych, bardzo prosze.
  • 2011-03-29 10:10 | marlena

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    moj poprzedni wpis odnosil sie oczywiscie do wpisu wladimirza a nie do agostino
  • 2011-03-29 10:26 | marlena

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Tak sie sklada, ze rok ma 12 miesiecy i zawsze w pierwszej klasie spotykaja sie dzieci rozniace sie rozwojem o ten prawie rok. I ta roznica towarzyszy im przez caly czas edukacji. Ale to sie bardzo szybko wyrownuje.
    Tu dodatkowo naklada sie reforma. Ale czy nie zauwazylas przypadkiem, ze roznica rozwojowa pomiedzy Twoja mlodsza corka a starsza jest mniejsza, niz w przypadku rowiesnikow mlodszej w porownaniu ze starsza?

    Twoja mala sila rzeczy rowna w gore bedac caly czas w towarzystwie starszej siostry, a zatem akurat dla niej to nie powinien byc problem, bo rozwojowo wyprzedza swoich rowiesnikow;-). Powiedzialabym nawet, ze jest w stosunku do swoich rownolatkow na uprzywilejowanej pozycji.
  • 2011-03-29 10:31 | anna

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Moja corka poszla do szkoly w Anglii w wieku 4 lat, moj syn prawie 5-ciu. I to mozna nazwac porazka systemu. Pomimo ze dzieci z klasy " reception" (odpowiednik zerowki) w wiekszasci sie bawia, to przebywaja w szkole od 9.00 do 15-16.00. Nikogo nie dziwi fakt spiacych w czasie "lekcji " maluchow na dywanikach w kacie klasy. Sami Anglicy bardzo krytykuja ten system, szczegolnie chlopczykom jest bardzo trudno sie dostosowac do szkolnego rezimu. W nastepnym roku dzieci ostro przystepuja do nauki pisania i czytania, przy czym nie cwicza raczki rysujac szlaczki itp., nie uzywaja zeszytow w linie, wszystko pisza na bialym papierze. W drugim roku (to jest prosze Panstwa wiek dziecka-6 lat),oczekuje sie od nich w miare plynnego czytania i prostego liczenia!!! Czyli zerowka w Polsce. Angielscy rodzice slecza wiec popludniami z maluchami w wiadomym celu. Mozna olac sprawe, bo w angielskiej szkole i tak zda sie do nastepnej klasy, ale ambitni rodzice po przeskoczeniu "podstawowki" wysylaja swe pociechy do szkol prywatnych- a to zupelnie inna bajka. Moja corka po trzech latach w angielskiej szkole wyladowala od poczatku- w zerowce wiejskiej szkoly polskiej i bardzo sobie to chwali. Podobnie moj 11-letni syn, twierdzi, ze w polskiej szkole uczy sie DUZO wiecej, sama bylam zdziwiona, ze bardziej mu sie podoba, choc wymagania sa o wiele wyzsze. Ich angielski ojciec lubi przegladac polskie podreczniki i bardzo je ceni- sam bym edukowany w prywatnej szkole w Anglii. Mysle, ze Polacy sa za krytyczni w stosunku do siebie. Moje dzieci nie chodza na lekcje religii i nikt, pomimo, ze mieszkamy na zabitej dechami wiosce, nie robi z tego problemu. Ogromna zaleta obecnej naszej wiejskiej szkoly jest to, ze klasy sa nieliczne i tu jest tez ogromny klucz do sukcesu w edukacji.
  • 2011-03-29 17:06 | antysolidaruch

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Przeciez nawet dzieci w tym samym wieku sa na roznym poziomie rozwoju. Roznica roku czy dwa nie ma znaczenia. Wieczne polskie gledzenie i biadolenie, narod frustratow jest zawsze skazany na zaglade.
  • 2011-03-29 18:50 | brieg

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    nie wiem jak to wyglada z nauka religii w Finlandii, ale dziwi mnie ze jest tam prowadzona katecheza w szkolach, gdyz jak znalazlem w encyklopedii w Finlandii oficjalnie jest 79,9% Luteran, 1,1% Prawoslawnych, 1,3% inne, oraz 17,7% ateistow (dane z 2009r./. Czyli mozna przyjac, ze w szkolach przewazaja Luteranie a ci nie robia takiego "mozgotrzepu" mlodziezy tak jak to ma miejsce w katolickiej Polsce. Podejrzewam, ze nie ma tam katechetow, tylko ucza zwykli nauczyciele.
    To, ze na finskim swiadectwie jest kreska w "odpowiedniej rubryce" nie ma prawdopodobnie zadnego znaczenia w Finlandii w przeciwienstwie do Polski.
  • 2011-03-29 19:08 | mm

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Aby płacić składki ZUS należy mieć pracę/ własną działalność. Jeżeli już obecnie odnotowuje się 25% bezrobocia wśród młodych, szczęściarze z pracą to często pół- niewolnicy na UoD itp., to argument zusowski w ogóle do mnie nie przemawia.
  • 2013-03-16 10:10 | urząd skarbowy

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Prędzej bachor pojdzie do szkoły...prędzej skończy szkole i pujdzie do roboty...prędzej pójdzie do roboty-prędzej zacznie płacić podatki aż....do wydłużonego czasu przejścia na emeryturę (jak dożyje).Dla urzędu podatkowego same korzyści -i oto przecięż chodzi.A goje to tylko NIP-y są niepojętne i tak tego nie zrozumieją
    """"""
  • 2013-03-16 11:36 | urzędnik skarbowy

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Prędzej pojdą do szkoły..prędzej ją skończą-prędzej pójdą do pracy(jak znajdą) iprędzej zaczną płacić podatki ąż do wydłużonego wieku emerytalnego (jak dożyją(...I oto właśnie chodzi.Ludzie to NIP-y które mają płacić za to że żyją..To rodzic powinien ustalać kiedy jego dziecko jest gotowe do szkoły a nie reżim ucisku państwowego.Jak tak ma wyglądać cywilizacja to ja dziękuje.Jestem szczęsliwy że urodziłem się za tow. Bieruta (1952 rocznik),Miałem szczęśliwe normalne dzieciństwo...było nas troje.matka nie pracowała tylko ojciec i nic nam nie brakowało Luudzie co wy robicie??
  • 2013-03-16 18:20 | wladimirz

    Pracy nie znajdą - jak wiadomo za 20-25 lat praca będzie dla 20% rocznika(automaty,komputery, roboty ją zabiorą!) najwyżej wykwalifikowanych!!!

    j.w.
  • 2013-05-28 19:51 | Ruda

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    jestem mamą 6-latka w szkole i nie mamy problemów. Adaptacja szybka i bezbolesna. Wiem że dzieci są różne ale naprawdę nie ma się co bać jeśli dziecko jest dobrze rozwinięte i pedagog daje zielone światło. A mówienie że dziecko traci dzieciństwo to bzdura, ważne jest to co się robi z dzieckiem w domu po szkole czy przedszkolu to jest dzieciństwo. Szkoła czy przedszkole to obowiązek. Dajcie dzieciom szanse, dobrze przygotowane dzieci tracą rok na bezmyślną zabawę uwsteczniają się są znudzone.
  • 2013-11-08 21:56 | sokole oko

    Re:Jak jest sześciolatkom w szkole

    Jestem nauczycielem w śródmiejskiej szkoły w Warszawie i moim zdaniem szkoły nie są gotowe na przyjęcie 6-latków. Sale są małe, czy dywanik 1m na 1m to mejsce relaksu dla maluch, chyba nie, sale nie są z gumy. Trzeba przede wszystkim stworzyć warunki lokalowe, a dopiero wprowadzać maluchy do szkoły.
    Moim zdaniem szkoła powinna uczyć, a nie bawić. Wprowadzając maluchy do szkoły zpychamy starsze dzieci na drugi plan, to im brakuje już sal edukacyjnych. Świetlica jest mała dzieci są przechowywane w salach lekcyjnych( bo tak to można nazwać) dochodzi do tego, że nauczyciele nie mają sal na zajęcia dodatkowe.