Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

(26)
Państwowe rezerwy żywności na wypadek ogólnopolskiego kataklizmu starczą na trzy do ośmiu dni. Na pocieszenie należy jednak dodać, że jakość zgromadzonej żywności jest zdecydowanie lepsza niż kiedyś.
  • 2011-03-28 23:40 | tkw

    Plagiat ?

    Kilka dni temu słuchałem w radiowej Trójce identycznego tematu.
    W Gazecie Wyborczej taki sam artykuł Krystyny Naszkowskiej z 29.01.2008.
  • 2011-03-28 23:44 | buba

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    ech, wegetarianie wyginą pierwsi. makrela i śledź to też mięso.
  • 2011-03-28 23:45 | Kolega królika

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Co za debilny komentarz ... tylko tyle masz dupku do "powiedzenia" w temacie?

  • 2011-03-29 02:28 | murator

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Każdy kto chce może się sam zaopatrzyć - korzystając z wyprzedaży Agencji Mienia Wojskowego i Allegro. Na tandeciarzy z PO bym nie liczyl...! Nawet T-55 z magazynu jest do wzięcia ! Można potem na zakupy do Czech jechać gdyby suchary i BonAqua się skończyly......
  • 2011-03-29 10:31 | hynio

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    komuś się pomyliło, to kapelańska rezerwa taktyczna na piątek
  • 2011-03-29 14:09 | max

    nie ma obawy rzad nie zginie........................

    cala reszta po 8 dniach, bedzie jadla zapasy cukru............
  • 2011-03-29 15:17 | konrad44

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Gdzie jest Admin ?
  • 2011-03-29 16:50 | ss

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    zakupy w Agencji Mienia Wojskowego są niemoralne, kasa zostaje w wojsku i idzie na dozbrojenie najemników w Afganistanie
  • 2011-03-29 18:55 | Kolega królika

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Dla Twojej wiadomości, kolego: dupek to ulubione słowo "sadownika" jako określenie aktualnie urzędującego Prezydenta RP. Ten płatny wysłannik pisiarni na to forum użył go nawet w dniu 11 listopada ubiegłego roku - chamstwo i arogancja jak u Psychopaty Tysiąclecia!

  • 2011-03-29 19:58 | murator

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Nie jadla a pila !!! Cukier krzepi...wódka jeszcze lepiej. Czekam na odpowiednie programy w TV - z Maklowiczem,Brodzik - no i z Gesslerową o gotowaniu w kryzysie ! Gotuj na atomie - a popijaj dzialkowinem.
  • 2011-03-29 20:04 | jvelzkeyek

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Kataklizmy i niepokoje



    Słodkiego życia bez cukru nie ma,

    dlatego ważna jest jego cena.

    Były cukrownie, były też buraki,

    a teraz cukru ogromne braki.

    Na rynkach świata ropy ubywa.

    Nie ma transportu bez tego paliwa.

    Kataklizmy i niepokoje wszystkiemu winne.

    Są też przyczyny na pewno inne,

    lecz media o nich nie piszą.

    One okryte są głuchą ciszą.

    Wszystko da się wyrównać ceną

    czyli konsumenckim portfelem i kieszenią.

    Światowe kataklizmy i niepokoje,

    często opróżniają kieszenie twoje.

    Zapełniać muszą czyjeś konta zasobne.

    Ich poznanie mało prawdopodobne.

    Wszak obowiązuje tajemnica handlowo-bankowa.

    Nikt się nie dowie gdzie i kto nadwyżki chowa.
  • 2011-03-29 20:11 | Kolega królika

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Problemem Wolski nie są żadne kataklizmy ale groteskowa niekompetencja urzędników państwowych różnych szczebli - zaczekajmy do wiosny jak przyjdą roztopy, powodzie ... niektórzy powodzianie z poprzedniej wiosny do dziś czekają na obiecane zapomogi. OBCIACH na całej linii ... nawet na Kubie radzą sobie lepiej z prawdziwym żywiołem - huraganem. POMNIKI to specjalność rodaków "święconego"
  • 2011-03-29 22:28 | tkw

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    do 2011-03-29 15:17 | konrad44

    siema ! sesja "na plusie" ?
  • 2011-03-29 22:38 | dsfsdfsfd

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Ale których najemników? Tych finansowanych bezpośrednio czy tych finansowanych pośrednio?
  • 2011-03-29 23:20 | jerry111

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu...

    Wiekszosc Polakow ma zgromadzone mniejsze, lub wieksze zapasy cukru... wystarczajaca ilosc "kalorii" na przezycie kilku dni!
  • 2011-03-30 13:34 | Makrle i śledzie to wg autora "bezmięsne"?

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    uśmiałem się jak jak norka chociaż jaroszem (przywróćmy właściwe znaczenie temu pięknemu słowu, zamiast łamać sobie język o wege.. coś tam) nie jestem.
  • 2011-03-30 19:34 | august

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    uprzejmie donoszę, iż ryby to też mięso (podział na florę i faunę nie jest mocno skomplikowany ;)
  • 2011-03-30 19:42 | w

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    tu się mylisz. Jarosz nie je "czerwonego" mięsa, a nie pogardza rybami, wegetarianin nie je i tego, i tego.
  • 2011-03-30 21:56 | Zenon Świgoń

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    W zasadzie pytanie winno brzmieć, jakie są możliwości zaopatrzenia w wodę w warunkach kryzysowych. Chyba jest to jedyna dziedzina prawnie zabezpieczona w jakość i ilość. Ale też jedyna, w której od 2000 nie ma ... skąd tej wody wziąć. Kiedyś były studnie awaryjne (publiczne) niepowiązane z wodociągami. W dawnych słusznie zapomnianych czasach, jedna studnia była na max 3000 osób i w odległości max. 800 m od tego mieszkańca. A teraz .....? Sprawcie sami!. Test. Telefon do wodociągów, że skażona jest sieć i zbiorniki. Trzeba uruchomić zaopatrzenie.
    Niestety wraz z przekształceniem kraju, pozbyto się studni. Bez jedzenia można wytrzymać, ale bez wody? Na starych mapach w skali 1: 10.000 (no tych do 1990 roku) takie studnie było można znaleźć. Sprawę wielokrotnie opisywałem w ramach "wymądrzania" się w inżynierii środowiska. Bez rezultatu!
  • 2011-03-30 22:20 | tkw

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    do 2011-03-30 21:56 | Zenon Świgoń

    Coś w tym jest. Trzy lata temu, jak było gorące lato, w mojej okolicy była awaria i zostaliśmy na dwa dni bez prądu. A jak nie ma prądu, to nie ma wody w kranie. Więc do mojej studni ustawiła się kolejka sąsiadów, bo przecież zwierzakom trzeba dać pić a i samemu też chce się pić. Okazało się, że ja ostatni mam we wsi czynna studnię, reszta dawno swoje zasypała.

    pozdrawiam
  • 2011-03-30 22:51 | borsuk

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Proszę się zastanowić przed użyciem słowa plagiat, bo z tego można tłumaczyć się w sądzie. Autor powołuje się na tekst z Gazety Wyborczej. A czy informacje z "trójki" pokrywały się z tymi w tekście? Jeśli nie to wypadałoby się wpisać na forum zaczynając od słowa - przepraszam
  • 2011-03-31 09:27 | tkw

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    do 2011-03-30 22:51 | borsuk

    "z tego można tłumaczyć się w sądzie"
    Ty tak na poważnie czy na jaja ?

    Audycji w Trójce nie nagrywałem, ale były tam te same szczegóły, np. o tym czyje zgody trzeba uzyskać by wejść do magazynów, że i tak ich lokalizacje można znaleźć w internecie, o sposobach odświeżenia chleba i wiele innych. Nie będzie żadnych przeprosin, raczej oczekiwałbym od Redakcji wyjaśnienia, czy ten artykuł jest zgodny ze zwyczajami dziennikarskimi, w końcu taka zbieżność tematów i treści nie zdarza się codziennie. Wyborcza pewnie nie ma nic przeciw (w końcu to jedna sitwa z "POlityką"), ale ten co opowiadał w Trójce ?

    pozdrawiam
  • 2011-03-31 10:38 | Autor

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Szanowny Panie
    Ten co opowiadał w "trójce", to chyba ja, czyli Juliusz Ćwieluch, czyli autor tekstu. I nie w trójce, tylko w tokfm. Cieszę się, że się Panu podobało. Cieszę się, że jest Pan również tak czujnym czytelnikiem i słuchaczem. Pozdrawiam serdecznie.
  • 2011-03-31 18:18 | tkw

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    do 2011-03-31 10:38 | Autor

    Nie wiem, czy to rzeczywiście wpis od pana Juliusza Ćwielucha (nie możecie sobie w "POlityce" pozakładać "czerwonych" kont, wtedy będzie jasność ? Trochę głupio tak odpowiadać nie mając pewności, czy ktoś sobie jaj nie robi. Na tym forum są wpisy "tkw" na czarno i jest jasność, że to nie moje)

    Zakładam, że to wpis pana Ćwielucha.

    Słuchałem radia w samochodzie, faktycznie słucham najczęściej Trójki i czasem Tok FM, w tym przypadku mogło mi się pomylić. Włączyłem radio nie od początku, więc nie pamiętam kto w radio mówił a mówił fajnie. Audycja w radio faktycznie mi się podobała.

    Teraz rozumiem, skąd taka zbieżność wielu szczegółów pomiędzy audycją radiową a artykułem. W takim razie plagiat to nie jest (no chyba że można "splagiatować" samego siebie ...)

    pozdrawiam
  • 2011-04-01 10:29 | Autor

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    Bardzo się cieszę, że podobała się Panu audycja i że nie podejrzewa mnie już Pan o plagiat, co najwyżej samego siebie.
    Z wyrazami szacunku
    Juliusz Ćwieluch
  • 2011-04-01 11:08 | tkw

    Re:Ile mamy w magazynach na wypadek kataklizmu

    do 2011-04-01 10:29 | Autor

    Chciałem wyjaśnienia dziwnej zbieżności i dostałem je. Cieszę się, że wszystko jest OK, mam nadzieję, że moim zdziwieniem nie poczuł się Pan urażony, jak żyję 56 lat tak nie pamiętam bym kiedyś natknął się na taką zbieżność dwu publikacji w odstępie kilku dni. A może na przyszłość warto od razu zaznaczyć przy "drugim podejściu", że było "pierwsze" ? Co szkodziło napisać w artykule, że kilka dni wcześniej opowiadał Pan to samo w radio ?

    A przy okazji - słuchając Pana w radio miałem takie poczucie, że nieźle się Pan bawił poznając rzeczywistość momentami surrealistyczną.

    W każdym razie napiszę wyraźnie - moje podejrzenie o plagiat było całkowicie nietrafione.

    pozdrawiam