Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

REPORTAŻ: Los listonosza

(1)
Ostatni list, nie ponaglenie w sprawie zalegania, nie fakturę, tylko list pisany przez kogoś do kogoś z prywatnej potrzeby, listonosz Jacek zaniósł adresatowi w październiku 2010 r., myśląc o nieuchronności, z jaką wszystko znika – wliczając zawód listonosza i potęgę Poczty Polskiej.
  • 2011-03-29 15:57 | Łukasz Radwaniak

    Jestem listonoszem!

    LIST LISTONOSZA

    Z dużą ciekawością i satysfakcją przeczytałem reportaż Marcina Kołodziejczyka „Ludzie listy noszą” w cyklu „Na własne oczy”. Oprócz świetnego tekstu przyczyną mojego entuzjazmu jest fakt, że sam wykonuję piękny zawód listonosza.
    Opisana w artykule „samotność długodystansowca”, która nastraja do filozoficznych dysput z samym sobą, to rzeczywiście atrybut tej profesji. Choć tempo pracy oczywiście wzrosło, przesyłek przybyło (zakupy przez Internet), doszły nowe obowiązki (OFE Pocztylion, Bank Pocztowy, sprzedaż komisowa). Na kawkę u „klienta” pozwalam sobie raz, góra dwa razy w miesiącu, chociaż zaproszeń nie brakuje.
    Moja poczta znajduje się w Beskidach, a ja obsługuję rejon, który śmiało można nazwać górskim. Właśnie ta górska specyfika, samotne marsze do wysoko położonych przysiółków, piękne widoki, zmagania z deszczem i śniegiem, czynią dla mnie ten zawód romantycznym. Rzeczywiście można tutaj mówić o jakiejś pierwotnej wolności.
    To prawda, że jest się świadkiem narodzin i śmierci, rozpadu starego porządku i powstania nowego. Te obserwacje próbuję zawrzeć w poezji. Oto moje dwa „pocztowe” wiersze:

    „Medytacja wiejskiego listonosza”

    Błądząc po rejonach
    trafiam do rezerwatów,
    gdzie czas zgęstniał,
    a ludzie są dobrzy.

    Napotykam skanseny domów,
    z trawą podchodzącą pod drzwi
    i wspomnieniem ludzi,
    którzy przez moment
    mieszkają we mnie.

    Nie zapadłe dziury,
    tylko oazy turpistycznego piękna,
    które wchodzi w krew.


    „Koniec chłopów”

    "Wolę brzydotę
    Jest bliżej krwiobiegu"
    S.Grochowiak

    Domek pod lasem,
    gdzie turpistyczny ład rozpadu
    swe rządy rozprzestrzenił.

    Sprzęty starsze od drzew,
    głębiej zakorzenione,
    zarastające miejsca jak bluszcz.

    Lemiesze już ziemi nie zgłębią,
    nazbyt przeżarte przez rdzę.

    Na ławce pochylony człowiek
    patrzy w zamgloną dolinę,
    którą już odwiedził ostatni raz.

    Prasa obwieściła: "Koniec chłopów",
    więc łąki zostawia letnikom.

    Wkrótce podejdzie wyżej,
    jego Podgórka już zarasta,
    ale może objawi się jeszcze
    kiedyś
    w archeologicznym wykopalisku.


    Mogę więc wraz z bohaterem reportażu, parafrazują tytuł piosenki zespołu Krzak, wykrzyknąć: Kim jestem? Listonoszem!

    Łukasz Radwaniak