Niebezpieczne tykanie

(30)
Co wynika ze zwracania się do siebie per ty?
  • 2011-03-31 18:12 | gkalewski

    Mówmy prawdę!!!

    Panie Haman chyba "Ojciec polskiej degradacji"!!! Niech Pan mówi prawdę, a nie ubiera to w "słówka". Czasy idą rewolucyjne, i tylko prawda może nas ocalić!!!
    13 mln "wykluczonych" na koniec 2010 roku!!! Rewelacyjny sukces Balcerowicza i Spółki
  • 2011-03-31 20:51 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Prawda o utopii GATT i globalnym wolnym rynku.
    Niezależnie od formy zwracania się ciągle tabu wobec wasalnej polityki dyktowanej przez żydowskie ruchy umysłowe i polityczne.
    Przekonywująca jest rada tkw,czego w swoim czasie nie wziął pod uwagę Leszek Balcerowicz i musi się teraz wstydzić używać bezpośredniej formy zwracania się?
    Wstyd to kraść,stara maksyma,która jak widać już nie obowiązuje,co wykazała debata.Skrzętnie ukrywa się schemat obiegu pieniądza z patologicznymi strumieniami.
  • 2011-03-31 21:01 | tkw

    Re:Niebezpieczne tykanie

    do 2011-03-31 20:51 | Mieczysław S.Kazimierzak

    przy przechodzeniu na "ty" obowiązuje - wg mnie - szereg zasad.
    1. Proponuje raczej kobieta mężczyźnie niż odwrotnie
    2. Proponuje raczej osoba starsza młodszej
    3. Proponuje raczej osoba o wyższym statusie społecznym
    4. W każdej chwili na życzenie jednej ze stron następuje powrót do formy "pan/pani". Wg tej zasady Rostowski chyba zachował się po chamsku.
    5. Gdy jest duża dysproporcja, np. wieku lub statusu społecznego, formą naturalną jest "tykanie" przez tego starszego czy stojącego wyżej a ten młodszy czy "niższy" nadal używa formy "pan/pani". Gdy byłem na studiach, to mój profesor mówił mi po imieniu a ja jemu "panie profesorze" i wydawało mi się to oczywiste.

    A tak na koniec - w niektórych środowiskach osoby starsze mają problem jak się zwracać do ludzi młodych których blisko nie znają. Stąd zetknąłem się ze zwracaniem "niech zrobi", "niech przyniesie" itd. Zawsze bardzo mnie to bawiło, ale rozumiałem tych starszych - zwracać się per "pan" do 18-latka było im głupio ale per "ty" też było głupio.
  • 2011-03-31 21:56 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Było jeszcze TOWARZYSZU i dużym nietaktem bezpośrednia forma zwracanie się na oficjalnych spotkaniach.Wiele jak się okazuje z tego pozostało.
    W regionalizmach pozostało "wy" nawet w sytuacjach układów rodzinnych.
  • 2011-03-31 22:08 | tkw

    Re:Niebezpieczne tykanie

    do 2011-03-31 21:56 | Mieczysław S.Kazimierzak

    w moim środowisku za zwrócenie się do kogoś nie należącego do PZPR per "towarzyszu" dostawało się w ryj.

    A w stosunkach rodzinnych jakoś z formą "wy" nie zetknąłem się.

    pozdrawiam
  • 2011-04-04 22:45 | guest13

    Re:Niebezpieczne tykanie

    O człowiecze nikłej wiedzy!Forma wy"jest formą oficjalnego zwracania się do osób starszych i godnych szacunku we wszystkich gwarach ludowych polskich,w staropolszczyżnie, a także we wszystkich językach słowiańskich.No, ale w środowisku,gdzie "dostawało sie po ryju"trudno o jakąkolwiek więdze.
  • 2011-04-04 23:40 | tkw

    Re:Niebezpieczne tykanie

    do 2011-04-04 22:45 | guest13

    no to żal mi tych dzieci, które uczyłaś. Nie odróżniasz nawet "wy" od "towarzyszu".
  • 2011-04-02 04:00 | Renata

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Wszystko zalezy od pokolenia, regionu, kulturowego backgroundu i mentalnosci.
    Np. na G.Slasku jest sie dosc szybko na "ty", ale wsród swoich, Slazaków lub "slaskopachnacych". W innym przypadku jest sie zdrowo zdystansowanym (jest tzw.rezerwa), a gdy osobnik przekonuje, to relacja staje sie tym bardziej bezposrednia, a co wazniejsze: bardziej "zazyla" w sensie dlugotrwala i ze "da sie obciazyc" (wytrzyma ciezar róznych ciezkich prób).

    My znamy wprawdzie jeszcze subregionalnie, choc raczej z opowiadan "starzyków", staraforme, "opa/oma zrobi" itp., ale ta forma to (prawie ze) historia i ma/miala zupelnie inna funkcje.

    Slazak-autochton jest na wiele spraw i zachowan, znanych w Polsce, a pochodzacych np. ze strefy ruskiego zaboru, po prostu alergiczny: maly przyklad - (przedwczesne albo/i przesadne) zdrobnianie imion osób znanych tylko "po znajomemu". Do >bliskich< przyjaciól owszem: Francik, Zeflik, Rudi, Truda, Renatka itd. Wiec taki kolega w pracy, taki tylko "biurkowy sasiad", który napada czlowieka swoim "Basienko,Romeczku,Berciku", strasznie irytuje i odpycha. Tego nietutejsi, chocby nawet po latach, nie rozumieja i nie czuja. Druga rzecz, która jest w naszych uszach/duszach zgrzytem, to (nadmierne) uzywanie wolacza w przypadku imion. :)

    Sprawy sa bardzo zlozone, nie tylko, ale tez u nas.
  • 2011-04-02 09:26 | tkw

    Re:Niebezpieczne tykanie

    do2011-04-02 04:00 | Renata

    Mnie też drażni zdrabnianie imion w wielu sytuacjach. Co innego mówić Gosia na Małgorzatę, to jest OK, ale "Gosieńka" to już mnie śmieszy. Natomiast nie znam żadnej Katarzyny, do której osoba będąca z nią na "ty" nie mówiłaby "Kasiu", forma "Katarzyna" jest używana tylko razem z "pani Katarzyna" a i tak często jest "pani Kasia".

    Nie znałem tego "opa/oma" - z czego to pochodzi ?

    A przy okazji - czy możesz jako najwyraźniej "Ślązoczka" wyjaśnić określenie "Hanys" ? Skąd się wzięło, kogo dotyczy, czy ma znaczenie dobre czy złe ?

    pozdrawiam
  • 2011-04-02 10:53 | poprawiacz

    Re:Niebezpieczne tykanie

    do Renaty:
    czy na Śląsku nie ma słowa "tło", tylko jest "background"?
  • 2011-04-04 01:44 | Renata

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Nie znałem tego "opa/oma" - z czego to pochodzi ?
    --> To po prostu niemieckie babcia/dziadek, tak mówia wprawdzie nie wszyscy (jest tez starzik/starka itp.), ale wiekszosc. Warianty: ouma, omama, oupa, opapa.

    A przy okazji - czy możesz jako najwyraźniej "Ślązoczka" wyjaśnić określenie "Hanys" ? Skąd się wzięło, kogo dotyczy, czy ma znaczenie dobre czy złe ?
    --> To jest bardzo stare i skomplikowane. W najwiekszym uproszczeniu.
    --> Slowo pochodzi od niem. imienia "Johannes"(=Jan).
    --> Symbol niemieckosci. Terminus bardzo stary.
    --> Wczesniej uzywany przez mieszkanców (rosyjskiego) Zaglebia Dabrowskiego,
    --> negatywnie/diminuatywnie/obrazajaco. Ale juz od dlugiego czasu
    --> przez samych Slazaków na samych siebie - z duma, jako cos poytywnego,
    --> a przynajmniej neutralnego. Okreslenie integrujace wspólnote.
    --> Por. podobne tematy, np. "gorole" albo "bambry" itp.

    Backgrund
    --> Jestem od kolebki trilingualna.
    --> A po szkole poliglotyczna.
    --> Zawodowo w miedzynarodowych projektach.
    --> Wiec jez."anglosaski" = business lingua franca :)
    --> "Sorki!" :)))
  • 2011-04-04 22:23 | guest13

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Forma zwracania sie w 3-ciej osobie jest sztuczna i wręcz groteskowa.Rozpowszechniła sie w stosunku do ludzi dorosłych lub wręcz dojrzałych,których nie chciano honorować formą pan/pani np"Niech Kowalowa to załatwi",zwłaszcza do czasów powojennych.Pokutuje w zwracaniu sie do starszych krewnych w niektórych drobnomieszczańskich środowiskach.Na Słowacji,gdzie byłam nauczycielką w gimnazjum,uczniów ostatniej klasy traktowano przez "wy",co jest formą oficjalną.Od 18 roku życia obywatel ma prawo być honorowany formą oficjalną,chyba,ze sam zadecyduje inaczej.
  • 2011-03-31 20:19 | El-Ka

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Mnie bardzo się nie podoba, kiedy w telewizji prezenter jest na "ty" z uczestnikami.
  • 2011-03-31 21:07 | tkw

    Re:Niebezpieczne tykanie

    do 2011-03-31 20:19 | El-Ka

    wolisz udawanie, że się nie znają ? Fałsz jest OK ?

  • 2011-03-31 20:34 | tkw

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Kiedyś usłyszałem radę, którą zapamiętałem sobie na całe życie:

    Nie przechodź zbyt pochopnie na "ty", bo o wiele łatwiej jest powiedzieć "ty idioto" niż "panie idioto".
  • 2011-03-31 20:48 | Andrzej

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Odpowiedź jest prosta. Rostowski został wychowany w kulturze angielskiej, gdzie nie rozróżnia się "ty" i "pan". Balcerowicz przez wiele lat był członkiem PZPR i musiał często używać zwrotu "towarzysz". Ta deformacja psychiczna, polegająca na dwoistości zwracania się do innych osób i związanej z tym dwulicowości, pozostała mu do dzisiaj.
  • 2011-04-01 06:01 | Jill

    Mit o tym, że po angielsku nie ma "Pan".

    Jeden z najpopularniejszych mitów słabo znających język Polaków. Oczywiście, że jest forma "Pan" i jest przechodzenie "na Ty" np.

    Pracownik do szefa: - Everything is ready, Mr. Rodgers.
    Szef do pracownika: - Please, call me Mike

    W USA na konferencji prasowej np. Prezydenta, lub Sekretarz Stanu zawsze jest "Mr President" a nie "Barack" albo "Madame Secretary" a nie "Hillary."
  • 2011-04-02 04:04 | Renata

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Bzdura.

    1) Jesli dobrze pamietam, Balcerowicz studiowal czesciowo w GB.
    2) Prawdopodobnie jego znajomosc zarówno jezyka jak i mentalnosci
    jest jeszcze troche lepsza od gaspadin Rostowskiego. :)
  • 2011-03-31 21:04 | mw

    Musiał Pan zwolnić???

    Czy dobrze zrozumiałem? Pisze Pan, że "musiał" zwolnić młodych pracowników, za fraternizowanie się z Panem, które Pan sam swym początkowo "tykaniem" im zasugerował? I Pan jest psychologiem??? O la boga!
  • 2011-03-31 21:35 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Niebezpieczne tykanie

    W USA całkiem dobrze radzą sobie z bezpośrednią formą zwracania się i profesorowie i studenci.To jak się okazuje pomaga lepiej wiedzieć czego się chce i są osiągnięcia również w najmniej zagospodarowanym polu to jest na styku poszczególnych dziedzin nauki.
    Inaczej oczywiście było w moskiewskim zakonie,z którego wiele otrzymaliśmy w spadku.Głównie wyedukowanych wasali.
  • 2011-04-01 09:03 | Adam 2222

    MW, masz racje. Dodatkowo p. Haman zapomniał ze to Balcerowicz zaczął ten cyrk występami w stylu Kaczora. Zwołał konferencje prasowa i oznajmił ze rzad robi głupoty z OFE i powinien robić tak jak on Kaczyński o pardon,


    Balcerowicz napisał na kilkudziesięciu stronach. MF, Rostowski grzecznie na to chamstwo odpowiedział zapraszając prof. Balcerowicza do publicznej debaty w TV. Wtedy prof. Balcerowicz zwołał następną konferencje prasowa i stwierdził że nie będzie żadnej debaty w TV tylko ma być tak jak on chce i się obrazili i żąda odpowiedzi na piśmie od rządu.

    Kacze występy Balcerowicza jakoś nie zasmuciły mediów w III RP tak jak występy Kaczora. Ciekawe dlaczego
  • 2011-04-01 14:22 | ivo

    Re:Niebezpieczne tykanie

    @mw
    Masz chyba mylne wyobrażenie na temat psychologów, wnioskuję, że masz ich za jakieś chodzące komputery i encyklopedie, mające gotową odpowiedź na każdy problem, czy niejasność:) Tymczasem, są to zwykli ludzie, trochę więcej wiedzący o tym jak działa ludzki umysł, może nawet dużo więcej niż przeciętny człowiek, ale weźmy pod uwagę, że obszar tego co wiadomo, w każdej nauce, jest mikrusią częścią tego czego nie wiadomo. Ponadto psychologia dla psychologa (i nie tylko) jest nauką specyficzną, o tyle, że przedmiot jej poznania jest w pewnym sensie jednocześnie podmiotem, poznajemy NASZ i SWÓJ ludzki umysł, dlatego jest to bardzo trudne do zastosowania u siebie, bo wszystko co dotyczy nas samych jest niesłychanie nasycone emocjami, subiektywizmem, kompleksami, obronami. Psycholog naprawdę często się myli i (jeśli jest człowiekiem mądrym) uczy się na własnych błędach przez całe życie. Z podobnych powodów nie psychoterapeuta nie może się sam terapeutyzować i musi mieć kogoś kto obiektywnie ocenia jego pracę z pacjentami (superwizja), nie może też leczyć rodziny i znajomych. Psycholog też człowiek :)
  • 2011-04-01 14:27 | ivo

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Napisałem "poznajemy" co może sugerować, że jestem psychologiem, spieszę sprostować: nie jestem, użyłem tego zwrotu jako formy bezosobowej, tak jakby powiedzieć "poznaje się". Może kiedyś będę, ale jeszcze sporo do zrobienia, natomiast trochę (trochę!) środowisko znam, i wiem co mówi samo o sobie :)
  • 2011-04-01 09:19 | Liza

    Re:Niebezpieczne tykanie

    W Polsce zwracajac sie do doroslej osoby mowimy ty lub pan. Jest wiec przy kazdym zwrocie pan co brzmi raczej sztywno lub ty co sprawia zmiane tonu na bardziej spolfalajacy. Co nie kazdemu odpowiada, gdyz te forme uzywa sie w rozmowach jezykiem potocznym nie literackim. Nie ma formy posredniej wy. Na przyklad w jezyku francuskim czy rosyjskim istnieje forma wy, ktora mozna uzyc polaczona z imieniem lub bez. Obojetnie czy jest to forma ty czy pan szacunek do rozmuwcy obowiazuje.
  • 2011-04-01 19:42 | Krzysztof

    Niebezpieczne tykanie

    Jak często w Polsce, wszystko jest odwrócone na głowie, a forma przeważa nad treścią.
    Czysta dulszczyzna!
    Wszyscy się obrażają, ze ktoś śmie ich tykać i nikt się nie zastanawia skąd miałoby się niby brać prawo do lekceważenia drugiej osoby, gdy jest się z nią na ty!
    Przecież jeśli tykanie ma być oznaką przyjaźni, to powinno się tym bardziej szanować osobę, z którą się tyka.
    Czyżby Polacy gardzili przyjaciółmi? Odnosi się wrażenie, że tak.

    Profesor uniwersytetu, który domaga się zwracania do siebie per pan, a sam traktuje studenta - dorosłą osobę - per ty, jest po prostu źle wychowany, ma zbyt wygórowane pojęcie o sobie i nie okazuje szacunku studentowi.
    Starsza pani, która zwraca się do młodzieży "niech zrobi", "niech przyniesie", najwidoczniej dożyła późnych lat nie nabywszy nigdy wystarczająco kultury osobistej dla zrozumienia, że szacunek należy okazywać każdemu, nie tylko starszym od siebie.
    Pan Haman zwolnił młodych pracowników, którzy nie dorośli do zrozumienia różnicy między swobodną i przyjazną atmosferą w pracy a lekceważeniem zwierzchnika.

    Piękno języka polskiego polega także na tym, że jest zawsze możliwe okazanie pełnego szacunku drugiej osobie nawet zwracając się do niej per ty:
    "Wyrażamy Ci, drogi jubilacie, naszą przyjaźń i naszą miłość do Ciebie...";
    "Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy...";
    "Przybyłeś do nas, umiłowany Ojcze...".
  • 2011-04-02 13:52 | ivo

    Re:Niebezpieczne tykanie

    <<Piękno języka polskiego polega także na tym, że jest zawsze możliwe okazanie pełnego szacunku drugiej osobie nawet zwracając się do niej per ty:
    "Wyrażamy Ci, drogi jubilacie, naszą przyjaźń i naszą miłość do Ciebie...";
    "Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy...";
    "Przybyłeś do nas, umiłowany Ojcze...".>>
    No, to akurat bujda na resorach, w tym sensie, że nie jest żaden polski wymysł. Wystarczy wspomnieć zwroty po łacinie typu: "laudamus TE", "adoramus TE" i inne wszelkie "Tibi" "Tua", używanych w stosunku do Boga. W tego typu UROCZYSTYCH zwrotach, wręcz nieco teatralno-oficjalnych (bez pejoratywnych skojarzeń), zwracanie się per "Ty" jest powszechne w bardzo wielu językach. Nie ma to nic wspólnego ze zwracaniem się per "Ty" w zwykłych relacjach społecznych.
  • 2011-04-02 19:24 | tsubaki

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Przyznam, ze tez zwolnilam paracownika, z ktorym pochopnie przeszlam szybko na Ty.
    Wydawalo mu sie, ze jest szefem i moze mnie pouczac i lekcewazyc.

    Teraz nawet na plaszczyznie towzrzyskiej bardzo uwazam, by nie za szybko sie tykac. Forma Pan czy Pani, jest dla ludzi, ktorzy nie rozumieja, ze sa czescia jakiejs hierarhii, ze hierarhia w ogole istnieje. Czyli dla wiekszosci ludzi. Ta forma, trzyma ich na poziomie i broni przed gafami oraz wlasna glupota.
  • 2011-04-06 05:42 | Prezes

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Jakie to szczęście, że nie jestem twoim podwładnym...
    A myślałem, że mam głupiego szefa, eh...
  • 2011-04-04 01:49 | Renata

    Re:Niebezpieczne tykanie

    Przypominam: w okresie wiktorianskim i wilhelminizmu
    (a to wcale nie az tak dawno) w roznych jezykach mówilo
    sie nawet do partnera "Pan/Pani". :)

    Na przyklad: Czy juz nie czas ? Niech Pani
    przyjmie pozycje matrymonialna ! Hahahaha. :))))


    A jeszcze wczesniej, np. w Prusach, np. w "szlacheckich" kregach,
    do dzieci - np. "sir" albo "mademoiselle" etc. :))))
  • 2011-06-13 13:16 | pinkol

    wpis został usunięty

    .........
  • 2011-08-10 22:46 | anna

    Re:Niebezpieczne tykanie

    To wcale nie jest takie proste... Ja nie przeszłam na ty z moją... no coś w rodzaju sekretarki dlatego, że gdy do kogoś (a ktoś do mnie) zwracam się na ty, to czuję się RÓWNA temu komuś (a on mnie), zaś równość dla mnie to tyle, że nie może jeden drugiemu czegoś kazać, a drugi być zobowiązany do podporządkowania się. Jestem szefem tej osoby i moją rolą jest zlecić, kazać, ocenić, wymagać, pochwalić, ukarać itp. Cenię tę osobę, lubię i jesteśmy rówieśnikami: gdyby ona mówiła do mnie per pani, a ja do niej per ty, to byłoby to z mojej strony protekcjonalne jaśniepańskie chamstwo. Jest czysty układ: jesteśmy na pani i współpracuje nam się nieźle.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną