Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak ratować sercowców?

(6)
Gdy o życiu decydują minuty, nie wolno zwlekać z wezwaniem pogotowia. Tyle samemu można zrobić dla chorego, za resztę odpowiadają już inni.
  • 2011-04-06 00:31 | inkwizytorstarszy

    Jak ratować "sercowców"....

    Cynicznie proponuję, aby w wypadku ataku serca, najpierw podać paczkę papierosów, butelkę wódki i program TV z serialami...
    (co cię zabija, to cię wyleczy)
  • 2011-04-06 14:54 | ratownik

    Re:Jak ratować sercowców?

    Niech się ktoś zainteresuje teletransmisją w Warszawie, skoro jest 9 pracowni HEMO, to po co transmitować w mieście zapis EKG (czas transmisji i połączenia = czas dojazdu do szpitala z Hemodynamiką)?
  • 2011-04-09 15:04 | Jak już usuwacie niewygodne posty

    Re:Jak ratować sercowców?

    to róbcie to chociaż porządnie...
  • 2011-04-10 00:27 | tkw

    Re:Jak ratować sercowców?

    Żremy byle co, stresujemy się, siedzimy całymi godzinami w pracy a potem w domu przed telewizorem - no to co się dziwić ?

    Dziś był u mnie znajomy z sąsiedniej wsi i zgadaliśmy się o kawie zbożowej (mnie ostatnio zasmakowała a on jej pił zawsze dużo). Ten znajomy od zawsze mieszkający na wsi powiedział, że ponieważ jest to ciężka fizyczna praca, to ludzie tu piją dużo wody i soków i na wsi nie ma tylu problemów z nerkami, co statystycznie powinno być. Ciekawe, czy to prawda. Jeśli tak, to hutnicy też powinni być zdrowsi nerkowo.

    Ja od kilku lat sam sobie robię chleb na zakwasie, soki, wino, wędliny, dżemy, ser - i czuje ogromną różnicę na plus, mam też stałych odbiorców moich wyrobów i też to mówią. Żadnych dolegliwości żołądkowych - a nie młodnieję, niestety ...

    Technika medyczna faktycznie poszła do przodu. Kiedyś zawał to była operacja i miesiące rehabilitacji. Rok temu mój najlepszy przyjaciel miał drugi zawał. Dostałem wiadomość jak byłem 100 km od miasta, zawróciłem i zanim dojechałem do szpitala był już po zabiegu (nie jestem lekarzem, ale wpuścili mu coś w żyłę co przez nią przeszło i ją rozepchnęło - jeśli dobrze zrozumiałem). Jak przyjechałem, to już mogliśmy normalnie pogadać a po kilku dniach był już w domu. Tyle, że kolejny kawałek serca uległ martwicy ...

    Kiedyś mawiało się, że trzeciego zawału jeszcze nikt nie przeżył, ale może czasy się zmieniły ? Oby, bo ten mój przyjaciel to dobry człowiek jest.
  • 2011-04-13 21:54 | tkw

    Re:Jak ratować sercowców?

    a co zrobili nieporządnego ?
  • 2011-04-14 15:00 | Collonna

    Re:Jak ratować sercowców?

    Instalowanie defibliratorow przynosi zysk tylko ich producentom i dystrybutorum-jako tako nie ma sensu. Jest bardzo malo prawdopodobne aby kogos tym uratowano-to juz klasyczny masaz serca daje duzo lepsze mozliwosci.
    Co do tzw balonikowania i stentow-jest to prawdziwe dobrodziejstwo dla
    pacjentow i warte tych pieniedzy. Nawet gdy czasem jest zbedne-bo tylko w taki sposob mozna zbadac faktyczny stan naczyn koronalnych i uratowac przed
    zawalem.