Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nie posmarujesz, nie zbudujesz

(11)
Starania o pozwolenie na budowę to droga przez mękę, twierdzą inwestorzy. Niektórzy pokonują ją na skróty: wykorzystują wpływy albo dają w łapę.
  • 2011-04-06 17:52 | Adam 2222

    Nie ma co tu komentować, to "normalne" w III RP rządzonej przez KOR, S, Krk i ich królików.

  • 2011-04-06 20:42 | wladimirz

    A teraz porównajmy to z tekstem p.Paradowskiej z aktualnego wydania "Polityki"w obronie naszej biurokracji!!!;-)

  • 2011-04-08 05:04 | camel

    Re:Nie posmarujesz, nie zbudujesz

    Och, zawsze zadziwiała mnie zaradność innych i zawstydzała własna nieporadność. Weźmy za przykład mi znajomą panią, wieloletnią pracownicę Urzędu Skarbowego. Z uwagi na brak wyższego wykształcenia awans był dla niej nieosiągalny i musiała zadowalać się niskim stanowiskiem, co nie przeszkodziło jej w sfinansowaniu i przeprowadzeniu budowy trzech domów, dla siebie i dwóch córek. Mnie nie stać na postawienie jednego i własny domeczek ciągle jest w sferze marzeń. Ot, taki ze mnie nieudacznik. Pocieszenie znajduję w statystykach, wg których znajduję się pośród dziesięciu procent najlepiej zarabiających Polaków. Tylko czegoś w tym wszystkim nie jestem w stanie pojąć...
  • 2011-04-09 10:42 | jotkaes

    Re:Nie posmarujesz, nie zbudujesz

    W Twoim przypadku przyczyna nie leży po stronie urzędników. Sam zbudowałem domek a zarabiam trzy - cztery razy mniej.
  • 2011-04-09 15:29 | Niezacofany

    Re:Nie posmarujesz, nie zbudujesz

    Jako przykład jeden z masy: denerwujące jest jak w miastach wlepia się w rozmaitych stylach nowe budynki gdziekolwiek, nie szanując zabytkowych obiektów i arcitektury. Zresztą komunizm dominuje, i postkomunim. Inny przykład: niebezpieczne drogi, na których zginęła masa Polaków bądź zostało kalekami. Widać, że w Polsce nie próbuje się porządkować tego państwa i walczyć z komunizmem, z niskim poziomem, z zacofaniem, które dominuje niemal w każdej dziedzinie! Jednocześnie obserwuje się coraz bardziej szpanerstwo wśród Polaków. Nie poszliśmy w normalność.
  • 2011-04-09 16:51 | Robert

    Re:Nie posmarujesz, nie zbudujesz

    Opieszałość urzędników nie kończy się, lub zaczyna (jak kto woli) na wydawaniu warunków zabudowy, czy też pozwoleń na budowę. Po kupieniu działki prawie dwa lata oczekuję na przyłączenie prądu (linia jest w drodze przy działce).
  • 2011-04-10 22:03 | MMK

    Re:Nie posmarujesz, nie zbudujesz

    "prawie dwa lata oczekuję na przyłączenie prądu"
    A na co konkretnie oczekujesz ?
    Bo to po kolei: mapka na cele projektowe + warunki dostawy prądu, uzgodnienia, projekt, zgłoszenie, wykonanie, odbiór i jest.

    Więcej do czynienia z Zakładem Energetycznym niz biurokracją.
  • 2011-04-11 21:03 | hynio

    Re:Nie posmarujesz, nie zbudujesz

    ta, bo za komuny w urzędach wszystko było legalnie i od ręki ;))))
  • 2011-04-11 21:16 | Pani Krysia

    Re:Nie posmarujesz, nie zbudujesz

    Witam wszystkich którzy jak zwykle wieszają psy na urzędnikach. Pracuję w wydziale architektury jednego z urzędów w naszym kochanym kraju. Chciałabym tu poinformować, że owszem KPA mówi o dwóch miesiącach, ale samo KPA nie jest jedynym aktem prawnym regulującym wydanie decyzji o warunkach zabudowy. Pan redaktow oczywiście skupił się na chwytliwym temacie, a już nie starczyło mu cierpliwości, żeby sprawdzić dlaczego terminy są tak nagminnie przekraczane, otóż weżmy chociażby ustalenie stron w takiej pierwszej z brzegu sprawie - wg. orzecznictwa powinno się zawiadomić wszystkich właścicieli działek sąsiednich o tym, że wszczęto postępowanie w takiej a takies sprawie - ustalenie stron trwa czasem miesiącami kiedy szuka się spadkobierców zmarłej osoby (a wg. prawa urzędnik powinien skierować koresponsencjędo odpowiedniej osoby) ale załóżmy, że nie trzeba nikogo szukać, wystarczy, że jedna osoba ze stron w sprawie nie odbierze listu więc mamy na dzień dobry 3 tyg czekania (2x awizo + czas na powrót koperty z poczty). Teraz urzędnik musi odczekać minimum tydzień, żeby strony miały możliwość czynnego udziału w sprawie czyli możliwość odwiedzenia urzędu i przeglądnięcia akt, względnie złożenia uwag. Dobrze, wszystko idzie bez problemu, urzędnik po dokonaniu niezbędnych uzgodnień (np. z miejskim zarządem dróg itp., co jak dobrze pójdzie udaje się zrobić w tzw. międzyczasie czekania na zwrotki)wykonuje analizę terenu, wizję w terenie i przygotowuje "projekt decyzji" (co w zależności od sprawy trwa od jednego dnia do kilku dni)i znów ma obowięzek zawiadomić strony, że taki projet został przygotowany i znów strony majączas min. 7 dni na zapoznanie się (więc kolejne 3-4 tygodnie)i już robi się lekko 2 miesiące i to przy najprostrzej sprawie, a decyzji jeszcze nie mamy. Przy jakichkolwiek uwagach stron, które mają wpływ na treść decyzji czas znów się wydłuża, bo trzeba zawiadomić strony o tychże zmianach w treści projektu decyzji. W przypadku inwestycji obejmującej budynek wpisany do ewidencji lub rejestru zabytków obowiązkowo należy uzgodnić projekt decyzji u konserwatora zabytków (dodatkowe 2 tyg., jeżeli wszystko jest w porządku i konserwator uzgodni pozytywnie), w przypadku występowania na terenia działki zespołu przyrodniczego należy uzgodnić projekt decyzji z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska, w przypadku lokalizacji działki blisko projektowanej obwodnicy wchodzą w grę uzgodnienia z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad itd. Proszę mi wierzyć, że naprawdę jest wiele spraw wymagających dodatkowych uzgodnień, wiele spraw terenach gdzie przygotowywany jest plan zagospodarowania przestyrzennego, którego zapisy nie są zgodne z intencją wnioskodawcy- w takim przypadku zawiesza się sprawę na 9 miesięcy ... itd. itd. .. Osobiści mam zawsze ok. 40 spraw na biurku, które czekają w kolejce i naprawdę mi się nie nudzi. Szczerze mówiąc wolałabym, żeby wszystki sprawy można było zakończyć w terminie 2 miesięcy, miałabym święty spokój i nie musiałabym się denerwować ale nasze prawodastwo jak widać jest dość zawiłe i utrudnia życie po dwóch stronach okienka, nie tylko petentom. A jak wiadomo ustaw nie tworzą urzędnicy... A czasy tych osławionych łapówek dawno się już skończyły. Może w Warszawie to wygląda inaczej, ale w zwyczajnych mniejszych urzędach teraz załatwia się wszystko strasząc prawnikami i sądem i pisząc skargi na urzędników (co znów wydłuża terminy, bo trzeba złożyć pisemne wyjaśnienia prezydentowi miasta)... Pozdrawiam! i Proponuję teraz wziąć się za osoby uchwalające nasze prawo.
  • 2011-04-12 14:23 | wladimirz

    Tzw.komuny nie ma już w Polsce dłużej niż istniała(!!!) II RP.Czas ją przestać traktować jako wieczne usprawiedliwienie i,skrzywiony na dodatek, punkt odniesienia!!!

  • 2011-09-11 23:39 | LC

    Re:Nie posmarujesz, nie zbudujesz

    Tak jest i mnie to także spotkało. Chciałem wybudować mały budynek biurowy, ktoś polecił mi osobę która wszystko załatwi jak trzeba. OK spraw3a była prosta, podpisałem umowę, był plan zagospodarowania, dostałem decyzję. Zaczęła się budowa. Po dwóch miesiącach zjawia się Pan "pomocnik" i mówi, że są problemy z dokumentacją i muszę zapłacić mu dodatkowe 10 tys zł, Pan był z urzędnikiem który to potwierdził. JAK ja żałuję że nie miałem wtedy magnetofonu. Wyśmiałem ich i powiedziałem, że mam prawomocną decyzję i to już nie jest mój problem. I tu się myliłem. Po trzech miesiącach zjawia się PINB na kontrolę i twierdzi że to samowola budowlana. Zaraz jak to tu mam decyzję wiec spadajcie Panowie, zjawia się policja zabiera dokument i mówi, że posługuje się sfałszowaną decyzją. OOOOO tu coś nie tak, okazuje się że w Starostwie nie ma żadnej mojej dokumentacji - prawie. Że nie ma wniosku, nie ma projektu nie ma niczego. Bardzo chłopcom zależało aby wszystko wyczyścić i prawie im się udało. Okazało się jednak, iż w spisie poczty wychodzącej jest adnotacja - decyzja pozwolenie na budowę dla ...... wysłana tego a tego dnia. Oczywiście wiadomo sądu, odwołania, apelacje i jaki z tego morał. BYŁEM GŁUPCEM ŻE NIE DAŁEM TYCH 10 TYS Zł. TRZEBA BYŁO DAWAĆ I SIĘ NIE ZASTANAWIAĆ. NA ADWOKATÓW, EKSPERTYZY, WYDAŁEM Z 30 TYS ZŁ I SPRAWA TRWA PRAWIE 10 LAT. PRZEPRASZAM MOJĄ RODZINĘ, ŻE CHCIAŁEM BYĆ UCZCIWY, ŻE WSPÓŁPRACOWAŁEM Z POLICJĄ I SĄDAMI, PO PROSTU PRZEPRASZAM I JEST MI GŁUPIO ŻE BYŁEM TAKI NAIWNY, ŻE WIERZYŁEM ŻE PRAWDA SIĘ LICZY. GDYBYM TERAZ MIAŁ WYBÓR BEZ WAHANIA DAŁBYM ŁAPÓWKĘ TEGO SIĘ NAUCZYŁEM PO LATACH NA SALI SĄDOWEJ. PAMIĘTAJ JEŚLI KIEDYKOLWIEK STANIESZ PRZED TAKIM WYPOREM NIE ZASTANAWIAJ SIĘ, NIE WIERZ W SPRAWIEDLIWOŚĆ, SĄDY, CBA, I INNE PIERDOŁY ONE CI NIE POMOGĄ, TAM SIĘ LICZY STATYSTKA. NIE RÓB TEGO SWOJE RODZINIE DAJ ŁAPÓWKĘ, URZĘDASÓW NIKT NIE RUSZY. A co do decyzji którą miałem, okazało się że Pan biegły stwierdził, że nie da się ustalić kto się podpisał na niej i autentyczności tego podpisu a skoro nie ma innych dokumentów w starostwie to jest to dokument sfałszowany. NAPRAWDĘ TERAZ JUŻ WIEM DRODZY PANOWIE URZĘDNICY ŻE ŁAPÓWKI DLA WAS SĄ KONIECZNE ...