Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Co dalej po awarii Fukushimie?

(10)
Awaria w japońskiej elektrowni nie jest jeszcze całkowicie opanowana, ale już teraz wielu specjalistów zastanawia się, jakie dalekosiężne skutki wydarzenie to spowoduje.
  • 2011-04-06 18:13 | Adam 2222

    Sprostowanie, te reaktory są amerykańskie, zaprojektowane przez GE, używane przez Japończyków. Ile i gdzie są używane takie reaktory, to jest pytanie ? I dlaczego zużyte pręty paliwowe składowano nad reaktorem?

  • 2011-04-06 18:59 | bryka

    Re:Co dalej po awarii Fukushimie?

    To tylko opis potencjalnych skutków produktów rozpadu.A co ze stosem ? ponoc dalej aktywny.Woda go nie ugasi.Był taki film "Chiński syndrom" ,ze przeciekł z USA do Chin.
    Apage !
  • 2011-04-07 02:59 | dziadek 2

    Re:Co dalej po awarii Fukushimie?

    Japończycy wszyscy zachwycali się ich postępem technologicznym a teraz widać że zabrakło im zdrowego rozsądnego myślenia.
    Kraj wyspiarski nie stabilny pod względem geologicznym jak i podatnym na żywioł fal oceanicznych do tego dodać żywioł atmosferyczny.
    To nie trzeba być profesorem aby wiedzieć że elektrownie takie jak atomowe będą zawsze narażone na awarię i że zagrożenie z ich strony jest zbyt prawdopodobne i groźne nie tylko dla mieszkańców Japonii ale i dla połowy świata.
    Chcieli mieć energię elektryczną z elektrowni atomowej jaki problem był dla nich zbudować elektrownię pływającą? (Zastrzegam sobie prawa autorskie do tego pomysłu).
    Taka elektrownia była by bezpieczna w czasie trzęsień ziemi, tsunami i tajfunów. Bo kto powiedział że musiała by kotwiczyć w jednym miejscu, blisko brzegu. Taki problem na warunki nawet polskie jest do rozwiązania bez problemu. Jedynie trzeba by było o 30% więcej stali, miedzi i innych dodatków metalicznych. Ale wiadomo budować na lądzie jest łatwiej niż na wodzie.
    A teraz wyszło że łatwizna może doprowadzić do nieszczęścia.
  • 2011-04-07 03:50 | Realista

    Re:Co dalej po awarii Fukushimie?

    Do budowy takich pływających elektrowni przygotowują się Rosjanie: http://en.wikipedia.org/wiki/Russian_floating_nuclear_power_station

    Ale wydaje mi się to koszmarnym pomysłem - oczami wyobraźni widzę tropikalny sztorm, walący w takie instalacje 20-30 metrowymi falami - przy czymś takim, żadna ilość stali nie pomoże :/ Nawet lotniskowce uciekają przed taką furią natury ile bozia mocy w reaktorze dała. A co mogłaby zrobić taka łupinka, która nie za bardzo może się ruszyć z miejsca, bo dostarcza energię dla kilku milionów ludzi?
  • 2011-04-07 08:31 | Andrzej

    Re:Co dalej po awarii Fukushimie?

    Zdarzyła się katastrofa w ekstremalnych okolicznościach. Niespotykanej mocy trzęsienie ziemi i tsunami zmiatające wszystko po drodze. Elektrownie jądrowe trzeba dalej budować, mając na uwadze tragiczne doświadczenia Japonii.
  • 2011-04-07 08:34 | Vera

    Mydlenie oczu

    Ten artykuł fałszuje obraz sytuacji stwarzając wrażenie, że katastrofa jest ograniczona i zbliża się do końca. Promieniowanie spada i trzeba tylko opanować skutki. To nie jest prawda.
    1. Prawdziwa katastrofa być może dopiero nastąpi. Nie można jej nawet oszacować. Ciągle grożą wybuchy. Nie wiadomo, co z prętami. Wszystko tajne. Czysty Czernobyl.
    2. Najgorszy rodzaj zatrucia, o którym autor ani słowa, to pluton. Jest to trucizna, której już pojedyncze atomy mogą wywołać raka. Niema chyba gorszej trucizny na świecie. No i zatrucie plutonem trwa miliardy lat. Gratulacje. Ale reszta tablicy Mendelejewa też ma swój wkład.
    3. Ograniczone na razie skutki są wyłącznie wynikiem wiatru w kierunku oceanu. Oczywiście najlepiej jest tam, gdzie się nie mierzy. Normalne.
    4. Zatrucie wody morskiej jest niesłychane. Niedługo zatruty będzie cały Pacyfik od Aleutów po Australię. To dopiero będzie histeria. Świat na to czeka.
    4. Próby ratunku są od początku kompletnie chaotyczne i nieodpowiedzialne. W efekcie opierają się na ochotnikach, którzy poświęcili życie. Budowanie elektrowni w PL proponuję zacząć od szukania takich ochotników.
    5. Przyczyną katastrofy jest nie tyle trzęsienie co kompletny chaos w Tepco. Przez 40 lat oszukiwali, ukrywali i nie reagowali na wyniki kontroli. Ostatnie kontrole, rok wcześniej, wskazywały na poważne zaniedbania. Reakcji brak. Mur ochronny to kpina po tsunami z 2004 roku. Budowany był w czasach, kiedy nie było wiadomo, że pęknięcie płyt jest tak blisko. Można powiedzieć, że poziom odpowiedzialności niewiele odbiega od tego w Czernobylu. To jest najgorsze bo odpowiada praktycznie na pytanie o bezpieczeństwo elektrowni.
    6. Jak na razie główna reakcja władz to podnoszenie granic zatrucia (promieniowania). To średni poziom odpowiedzialności. Być może importowane japońskie samochody nie będą potrzebować świateł, tak będą świecić. Pozdrawiam nabywców.
    Reakcje w Niemczech to histeria ale trzeba postawić sobie pytanie, czy warto stwarzać sobie sztucznie takie problemy. A polska histeria z cukrem świadczy o takiej samej mentalności.

    P.S. W Europie elektrownie o jeszcze niższym poziomie bezpieczeństwa mamy w Hiszpanii i Szwecji. U Szwedów omal nie doszło już do katastrofy 4 lata temu a Hiszpanie właśnie przedłużyli pracę swojej, która miała być zamknięta w r 2011. Czyli odpowiedzialność wszędzie taka sama.
  • 2011-04-07 17:23 | dziadek 2

    Re:Co dalej po awarii Fukushimie?

    Vera
    2. Najgorszy rodzaj zatrucia, o którym autor ani słowa, to pluton. Jest to trucizna, której już pojedyncze atomy mogą wywołać raka. Niema chyba gorszej trucizny na świecie. No i zatrucie plutonem trwa miliardy lat. Gratulacje. Ale reszta tablicy Mendelejewa też ma swój wkład.
    Rozpad plutonu następuje po 2000 latach.
    Realista
    Ale wydaje mi się to koszmarnym pomysłem - oczami wyobraźni widzę tropikalny sztorm, walący w takie instalacje 20-30 metrowymi falami - przy czymś takim, żadna ilość stali nie pomoże :/ Nawet lotniskowce uciekają przed taką furią natury ile bozia mocy w reaktorze dała. A co mogłaby zrobić taka łupinka, która nie za bardzo może się ruszyć z miejsca, bo dostarcza energię dla kilku milionów ludzi?
    Już lodołamacz Lenin był wykorzystywany jako dostawca energii do miasteczek Rosji Północnej.
    A co do takiej elektrowni to zajmuje ona obszar co najmniej czterokrotny od lotniskowca to raz po drugie taki obiekt mógłby odpływać od brzegu na bezpieczną odległość kwestia odpowiedniego przepływu informacji i szybkości uruchomienia obiektu. Po drugie wysokość nawodna takiego obiektu w najniższym punkcie to 10 m. Dalej nie będę opisywał ale wszystko można rozplanować. Dzisiejszy stan postępu technicznego zapewnia i gwarantuje możliwość budowy takiego obiektu z dużą gwarancją bezpieczeństwa większą niż obecne obiekty tego typu budowane na lądzie.
    Mało tego taki obiekt mógłby nawet nie tylko pływać na powierzchni ale i w zanurzeniu jak okręt podwodny.
    Zważywszy że taki obiekt miał by ogromną moc energetyczną to zagospodarowania np. w silniki do uruchamiania napędu.

  • 2011-04-08 13:12 | nelson

    Re:Co dalej po awarii Fukushimie?

    Prawda jest taka, że energia jądrowa i tak jest najbezpieczniejsza spośród wszystkich konwencjonalnych do tej pory nam znanych. Ilu górników ginie co dzień w kopalniach? Tego nikt nie zliczy. Jakie skutki dla środowiska ma emisja CO2 nie muszę nikomu przypominać. Elektrownie atomowe to nasza jedyna droga czy tego chcemy czy nie. Tutaj doszło do kumulacji wielu ekstremalnych zdarzeń, bo w normalnych warunkach żadna awaria nigdy nie miałaby u Japończykow miejsca.
  • 2011-04-09 00:20 | dziadek 2

    Re:Co dalej po awarii Fukushimie?

    Nelson ma pan rację, tylko że jest jedno ALE, jak wiemy skorupa ziemska nie jest stabilna i nigdy taką nie będzie. Po drugie wyspy japońskie są na terenach wulkanicznych to tak jak by na Islandii wybudować koło krateru elektrownię jądrową lub schować głowice nuklearne.
    Fale Tsunami to nie pierwszyzna nie raz a wiele razy zalewały nabrzeżne miasta ba trzęsienia ziemi powodowały że całe nadmorskie miasta tonęły w morzu ile jest takich na wybrzeżach morza śródziemnomorskiego.
    A przecież Japończycy wiedzieli że zbliża się katastrofa w postaci wzrostu liczby i siły trzęsień ziemi i co to oznacza, a mimo to zbudowali na wybrzeżu i to na terenie sejsmologiczne aktywnym.
  • 2011-04-09 14:40 | bryka

    Re:Co dalej po awarii Fukushimie?

    Proponuję poczytac ,od paru dni stałą, kolumnę internetowego NYT,poświęconą awarii japońskiej.Rzeczowo,bez histerii i bez pseudonaukowych zadęc.

    http://www.nytimes.com/2011/04/09/world/asia/09nuclear.html?_r=1&ref=global-home