Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Spacerkiem po Warszawie

(7)
Czy chodzi o to by odstraszając od komunikacji zbiorowej ostatecznie zakorkować samochodami i tak już ledwie dyszące miasto?
  • 2011-04-06 19:11 | martkacy

    !

    prawie 100% podwyżka ? Chyba testują warszawiaków, czy będą protestować, czy przełkną ślinę, zacisną zęby i zapłacą, a chodniki i tak już zastawione samochodami osób które "muszą dojeżdżać" 2km do pracy :)

    Proponuję władzom miasta przejażdżkę do belgjskiego Hasselt, tam komunikacja miejska jest... za darmo!
  • 2011-04-06 19:25 | Werbalista

    Re:Spacerkiem po Warszawie

    Co za bzdura zeby myslec, ze to pasazerowie musza pokryc koszty transportu. Tu gdzie mieszkam podatek na transport publiczny placi sie wszedzie, a najwiekszy przy kupnie i rejestracji samochodu. Idea jest taka zeby transport publiczny stanowil rzeczywista, tj. finansowa konkurencje dla uzywania wlasnego samochodu. I slusznie. Korki co prawda dalej sa codziennie, ale zawsze mam satysfakcje patrzac na nie z okna autobusu, jadacego wydzielonym pasem i ze swiadomoscia, ze bilet kosztuje mnie mniej niz sam parking w centrum. Wcale mi nie zal tych podatkow, ktore place za utrzymanie publicznego transportu, bo sa to grosze w porownaniu do kosztow utrzymania samochodu.
  • 2011-04-06 19:56 | zl27

    Re:Spacerkiem po Warszawie

    wystarczy mniej placic na zachcianki kleru /np Swiatynia Opatrznosci/ to powinno wystarczyc pieniedzy na inne bardziej potrzebne spoleczenstwu rzeczy.
    W wiekszosci panstw europejskich komunikacja miejska jest dofinansowana z roznych zrodel.
  • 2011-04-06 20:33 | Realista

    Re:Spacerkiem po Warszawie

    Wątpię, aby takie podwyżki przeszły, bo przy tych cenach jeżdżenie taksówkami i "przewozem osób" zrobiłoby się bardzo atrakcyjne cenowo. Nie zdziwiłbym się, gdyby na mieście nagle pojawiło się sporo prywatnych busów, które za 60-80% ceny biletu dublowałyby trasy autobusów :)
  • 2011-04-06 21:10 | tkw

    Re:Spacerkiem po Warszawie

    "Urzędnicy tłumaczą, że wpływy z biletów pokrywają dzisiaj raptem 30 proc. kosztów utrzymania komunikacji publicznej w stolicy"
    TKW: jak znam sposób gospodarowania pieniędzmi przez instytucje państwowe, to te 30%-owe wpływy z biletów spokojnie wystarczyłyby na komunikację. Nie znam instytucji państwowej, gdzie nie byłoby ogromnego marnotrawstwa i złodziejstwa.

    Wzrost cen o 100% dziwi ? A o ile wzrosły stawki za użytkowanie wieczyste gruntów pod budynkami ? A jak pisałem kiedyś na tym forum, że zacznie się wyciąganie pieniędzy z naszych kieszeni na masową skalę, że wzrost VAT o 1% to ściema i drobiazg w porównaniu z tym, co nas czeka, to niektórzy pukali się w czoło. No to mają benzynę powyżej 5 zł, cukier po 6 zł, stawki za użytkowanie wieczyste wzrosły nawet 20-krotnie, teraz warszawski transport.
    Wczoraj byłem w Auchan i widziałem kurczaki po 11,99 za kg.

    To jeszcze nie koniec, radzę przygotować się na znacznie więcej.


    A co do cen biletów - myślę, że skończy się na podwyżce np. 60%. I wtedy Hanna będzie się chwalić, że "dzięki niej zaoszczędzimy 40%". To jak z wyprzedażami - najpierw duża podwyżka, potem niewielka obniżka a frajerzy kupują po i tak zawyżonych cenach wierząc, że są tacy "smart" i znaleźli okazję.
  • 2011-04-06 22:50 | inkwizytorstarszy

    Re:Spacerkiem po Warszawie dużo szybciej...

    Proponuję jeszcze obniżyć ceny samochodów, a wkrótce przez miasto przejdziemy szybciej na piechotę, oglądając "bogaczy" stojących w korkach...
  • 2011-04-07 10:19 | ivo

    Re:Spacerkiem po Warszawie

    Ja też się zgadzam z tym, że komunikacja nie powinna być zbyt droga, tylko błagam: nie generalizujcie kwestii tzw: "kierowców bogaczy" którzy jadą samochodem do pracy 2 km. Nie spotkałem się z żadnymi poważnymi badaniami na temat: kto i jak używa samochodów w mieście, jeśli ktoś takie badania zna proszę o przytoczenie, bo w przeciwnym razie nasze zdanie na ten temat zaczyna nabierać charakteru swobodnej fantazji. Ja nie mógłbym korzystać z komunikacji miejskiej nawet gdyby mi dopłacano, bo takie a nie inne mam uwarunkowania, pracuję sporo km za miastem, po pracy muszę bywać w centrum kilka razy w tygodniu, często wożę rzeczy których nie mógłbym wziąć pod pachę. Komunikacja zbiorowa na mojej trasie jest taka, że moja doba musiałby mieć koło 55 godzin, żebym się wyrobił. Nie wiem na pewno, czy kierowcy tacy jak ja stanowią większość czy mniejszość, ale nie mam żadnych podstaw by o tym wyrokować. Mogę jedynie powiedzieć, że większość przypadków które JA znam jest tego typu: mieszkaniec wsi w której jest moja firma pracuje w Warszawie, zanim dostałby się PKSem do stacji kolejowej, która i tak jest niezbyt po drodze, dojechał koleją, a następnie komunikacją miejską do pracy, to jego dzień wyglądałby jak w filmie Barei (wiecie, "śniadanie jem na kolację" itd...), młode niezamożne małżeństwo z dwójką dzieci (jedno szkoła drugie przedszkole) mieszkające niezbyt daleko od miasta, ale jednak na tyle by komunikacja była tam tak uboga, że z ołówkiem w ręku i łzami w oczach liczą grosze, żeby kupić drugie zdezelowane cinquecento, by móc zawieźć dzieci gdzie trzeba i zdążyć do pracy, jedno na 7.00 drugie na 8.00. Parking koło metra zwany nie wiedzieć czemu z angielska "Park & ride" jest wielkości połowy tego pod supermarketem i już od 7.00 z daleka straszy napisem: "Wolnych miejsc brak". Skąd u licha przekonanie, że to są wyjątki, a nie reguła? Komunikacja miejska, aby stanowić realną alternatywę dla samochodów musi mieć wydolną i dobrze zorganizowaną sieć, a nie operować bodźcami jedynie pieniężnymi.