Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

(28)
Bardzo dobrze, że zachęcamy kobiety do przełamywania stereotypów płci w życiu zawodowym. Mężczyzn warto zachęcać do tego samego.
  • 2011-04-17 13:41 | Realista

    Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Tia, skąd my to znamy? Sprzątaczki na dyrektorów, studenci do łopaty!? Strasznie to naszej gospodarce w przeszłości pomogło ;)

    Psycholog biznesu, a takie bzdury propaguje. Aż żal mi firm, które wydają pieniądze na jego szkolenia. Stosując tą logikę, zamiast na ćwiczenia z bagnetem, powinniśmy wysyłać potencjalnych żołnierzy do przedszkoli i domów starców, aby popracowali nad swoją empatią. Za to przedszkolanki i pielęgniarki mogą sobie pobiegać po poligonie z 30 kilogramowym plecakiem, strzelać do ruchomych celów, rozwalać głową cegłówki i nadziewać kukły na bagnet w poszukiwaniu swojego męskiego pierwiastka. Trzecia płeć to droga do świetlanej przyszłości!!! Ale tylko w głowach niektórych humanistów...
  • 2011-04-17 18:58 | m.

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Czemu identyfikujesz kobiety ze sprzataczkami a mezczyzn z dyrektorami? Jak na "realiste" masz przedziwny obraz rzeczywistosci.
    Kazdy powinien wybierac sobie taka droge, ktora mu najbardziej odpowiada, a nie taka, która mu wypada wybrac. Jesli facet pasjonuje sie moda to powinien sie w tym kierunku ksztalcic - bez obaw, ze ktos go bedzie wytykac palcami. Moga tez byc pielegniarzami, zreszta jest ich bardzo duzo, nie wiem w czym jest problem. Kobiety tez moga "pobiegac po poligonie z 30 kg plecakiem", jesli maja odpowiednie warunki fizyczne. Przeciez do takiej pracy nie garna sie panienki z solarium na 12cm obcasach!
    Poszerz swoje horyzonty, realisto, bo masz wielkie klapki na oczach.
  • 2011-04-17 21:44 | Realista

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Moje pierwsze zdanie miało oczywiście nawiązywać do okresu PRLu, i jego pokręconego systemu obsadzania stanowisk i promowania ludzi. Wtedy wierzono (przynajmniej w oficjalnych wypowiedziach), że sprzątaczki, dozorcy i inni przedstawiciele klasy robotniczej mogą kierować dużymi przedsiębiorstwami równie dobrze, co inteligentni, wykształceni w tym kierunku ludzie :) Ta ostatnia moda na udowadnianie, że kobiety są we wszystkim co najmniej tak dobre jak mężczyźni pachnie mi podobnym myśleniem ;)

    Nie mam nic przeciwko kobietom na stanowiskach dyrektorskich, czy facetom zmieniającym pampersy :) I jak najbardziej zgadzam się z Tobą, że przy wyborze zawodu powinno się brać pod uwagę własny typ osobowości, zainteresowania i warunki fizyczno-intelektualne. Problem w tym że zawołanie "Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody" jest zaprzeczeniem tego podejścia :( W imię promowania dyskusyjnej ideologii, ściąga się na studia kobiety, których te studia mogą w ogóle nie interesować, ale które decydują się na nie, aby sobie, i światu coś udowodnić. Czy kobiety mogą być dobrymi inżynierami? Jasne! Czy większości z nich ta praca będzie dawała w przyszłości satysfakcję i spełnienie? Wątpię. Przynajmniej tak wynika z moich obserwacji absolwentek opuszczających w ostatnich latach politechniki, i pracujących w wyuczonym zawodzie. Spora ich część już po pierwszym roku jest całkowicie rozczarowana i znużona swoją pracą - co zaradniejsze przekwalifikowują się na studiach podyplomowych i zmieniają pracę na bardziej kompatybilną z własnymi potrzebami. Może lepiej by było, gdyby te kobiety nie starały się udowodnić swoim życiem tez stawianych przez różne grupy feministyczne, tylko od początku wsłuchały się we własne potrzeby, i pod tym kątem dobierały studia? Czy naprawdę potrzeba nam tysięcy sfrustrowanych kobiet z tytułem inżyniera? Czego to ma dowieść?

    Jak te feministyczne miernoty z kierunków humanistycznych tak bardzo chcą udowodnić prawdziwość swoich tez, to niech same zmienią kierunek studiów na ścisły i pokażą całemu światu jak wiele satysfakcji i spełnienia daje im ślęczenie nad całkami, optymalizacja procesów produkcyjnych, kodowanie sterowników, czy obliczanie obciążeń elementów konstrukcyjnych. Mam nadzieje, że na to show ktoś będzie sprzedawał bilety, bo ubaw będzie przedni ;)

    A w kwestii realizmu i klapek na oczach - do głowy przychodzi mi około 20 nazwisk znanych projektantów mody, i wszyscy, bez wyjątku, są homoseksualistami, więc po co się oszukiwać że ten zawód jest również dla heteroseksualnych mężczyzn? Pewnie kilka rodzynków by się znalazło, ale najwyraźniej cechy osobowości towarzyszące homoseksualizmowi sprzyjają osiągnięciu sukcesu w tym zawodzie, bo ciężko znaleźć przykłady znanych heteroseksualnych projektantów. Po co więc zachęcać mężczyzn do wykonywania zawodu, w którym ich szanse na sukces są bliskie zeru? Mają zaryzykować własnym życiem, aby stać się chodzącym dowodem na prawdziwość jakieś tezy wysmażonej na kierunkach związanych z gender studies?

  • 2011-04-17 23:12 | autor

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    > I jak najbardziej zgadzam się z Tobą, że przy wyborze zawodu powinno się brać pod uwagę własny typ osobowości, zainteresowania i warunki fizyczno-intelektualne. Problem w tym że zawołanie "Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody" jest zaprzeczeniem tego podejścia :(

    Nie - ono uświadamia właśnie stereotypowość podejścia takie jak twoje poniżej

    > W imię promowania dyskusyjnej ideologii, ściąga się na studia kobiety, których te studia mogą w ogóle nie interesować

    Nie pieprz głupot. Dziewczyny, które nie będą w ogóle zainteresowane pójściem na kierunek ścisły, nie pójdą na takie studia.

    > ale które decydują się na nie, aby sobie, i światu coś udowodnić.

    Polecam dowiedzenie się czegoś o motywach i motywacji licealistów dotyczących wyboru kierunku studiów.

    > Czy kobiety mogą być dobrymi inżynierami? Jasne! Czy większości z nich ta praca będzie dawała w przyszłości satysfakcję i spełnienie? Wątpię.

    A ja wątpię, że masz jakiekolwiek dane, które mogłyby uprawomocnić te twoje twierdzenia.

    > Przynajmniej tak wynika z moich obserwacji absolwentek opuszczających w
    > ostatnich latach politechniki, i pracujących w wyuczonym zawodzie. Spora
    > ich część już po pierwszym roku jest całkowicie rozczarowana i znużona
    > swoją pracą - co zaradniejsze przekwalifikowują się na studiach
    > podyplomowych i zmieniają pracę na bardziej kompatybilną z własnymi
    > potrzebami.

    Jesteś socjologiem i prowadziłeś jakieś solidna badania, czy to tylko takie bajdurzenie o tym, jak sobie wyobrażasz świat?
    Niechęć do wykonywanej pracy czy zjawisko wypalenia zawodowego nie dotyczy bynajmniej wyłącznie studentek po politechnice.

    > Może lepiej by było, gdyby te kobiety nie starały się udowodnić swoim
    > życiem tez stawianych przez różne grupy feministyczne, tylko od początku
    > wsłuchały się we własne potrzeby, i pod tym kątem dobierały studia?

    Naprawdę pieprzysz jak potłuczony :) Jakie to niby "grupy feministyczne" każą komuś pójść na jakieś studia? Uważasz, że osoba, która nie ma predyspozycji i wiedzy, żeby pójść na dany kierunek, pójdzie na niego, bo przeczytała w gazecie, że ma to zrobić? Przecież to śmieszne.

    > Czy naprawdę potrzeba nam tysięcy sfrustrowanych kobiet z tytułem
    > inżyniera? Czego to ma dowieść?

    No nie, ty chyba naprawdę uważasz, że tysiące kobiet pójdzie bez namysłu na studia inżynierskie za sprawą jednej minikampanii społecznej :D

    > niech same zmienią kierunek studiów na ścisły i pokażą całemu światu jak > wiele satysfakcji i spełnienia daje im ślęczenie nad całkami,
    > optymalizacja procesów produkcyjnych, kodowanie sterowników, czy
    > obliczanie obciążeń elementów konstrukcyjnych. Mam nadzieje, że na to show > ktoś będzie sprzedawał bilety, bo ubaw będzie przedni ;)

    No i tu właśnie sam obnażasz niedostatki swojego pseudorealizmu. Otóż nikt nikomu nie każe zmieniać na siłę kierunku studiów na ścisły. Mowa jest o tym, żeby spróbować zachęcić/przekonać dziewczyny, które mają zdolności i wiedzę, żeby pójść na studia ścisłe, ale obawiają się to zrobić, bo dominujący przekaz kulturowy je ogranicza. Ubaw można mieć tylko z ciebie, choć uśmiech spowodowany twoimi wypisinami jest jedynie uśmiechem politowania.
  • 2011-04-17 23:26 | m.

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    "A w kwestii realizmu i klapek na oczach - do głowy przychodzi mi około 20 nazwisk znanych projektantów mody, i wszyscy, bez wyjątku, są homoseksualistami, więc po co się oszukiwać że ten zawód jest również dla heteroseksualnych mężczyzn"
    Realisto, oto kolejny stereotyp, jest barzdfo wielu projektantów homoseksualistów, ale to nie znaczy, ze heteroseksualista nie ma czego szukac w tej branzy. Z tego co wiem Roberto Cavalli, GIles Deacon, Ralph Lauren, Oscar de la Renta, Yohji Yamamoto, Tommy Hilfigier, Raf Simons sa hetero. Jest tez kilku bi, Calvin Klein na przyklad, "Marithé François Girbaud" to malzenstwo. Wcale nie jest ich strasznie malo i to sa nazwiska z górnej pólki.
    Plec ani orientacja nie powinna determinowac wyboru sciezki zyciowej, tylko chec i zdolnosci. O tym jest artykul i nie chodzi wcale o pchanie kobiet na sile do kopalni, a facetów do malowania tipsów. Ludzie sie moga spelnic w kazdym zawodzie, który im odpowiada.
  • 2011-04-19 13:10 | zza kaluzy

    i pokażą całemu światu jak wiele satysfakcji i spełnienia daje im ślęczenie nad całkami

    Niektorym daje. Widzialem takie na wlasne oczy. Nie byly gorsze od panow inzynierow, bo i wielu glupich inzynierow tez widzialem.

    Z mojego doswiadczenia wynika, ze ogromna wiekszosc pan jest o niebo lepsza ode mnie jesli chodzi o zarzadzanie. Swoim czasem i obowiazkami ale takze czasem i zadaniami zespolu. Podobno samice tak maja aby mogly zaopiekowac sie kilkorgiem dzieci plus mezem plus gotowaniem dinozaura na obiad itd.

    One jakos potrafia pamietac o wielu sprawach na raz a ja nie. Ja aby cos sensownego i czasami nawet nowego wymyslic musze sie skoncentrowac na jednym temacie przez dluzszy czas. Inaczej kicha. Najchetniej zabilbym kazdego, kto mi smie przerywac.
    A w duzej firmie duzych projektow nie robi sie indywidualnie. Trzeba chodzic na spotkania, trzeba odpowiadac na emaile, trzeba sie odrywac od swojej roboty i albo komus pomagac albo prosic kogos o jakies informacje. Trzeba sie umiec usmiechnac, rozladowac konflikty, poglaskac czyjes ego, pogadac o rodzinie, o dzieciach, itp. Ja tego nie umiem i uwazam za strate czasu. Niestety dawno zauwazylem, ze z takim podejsciem duzo osob uwaza mnie za strate czasu. :-(

    Inzynierowie nie lubia, jak kieruje nimi osoba spoza branzy. To nie honor miec szefa-historyka albo psychologa. Wole, aby kobiety konczyly kierunki techniczne bo pozniej beda mialy ten "kredyt zaufania" wsrod podwladnych. I calkiem serio wole, aby o tysiacu rzeczy pamietala kobieta. Gdyz ja nie tylko ze nie chce, ale nie potrafie.
  • 2011-04-21 21:43 | Milu

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Swietnie napisane, przekaze w poniedzialek szefowi. Powiesze mu na drzwiach w gabinecie. ;-)
  • 2011-04-23 23:17 | ika

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Jasna cholera jakim prawem uważasz ,ze możesz pokazywac kobietą co maja robić ,gdzie się uczyć,jak mysleć,. Zajmij się cał ą sforą mniej niż przeciętnych facetow z tytułami inżynierow po telewizyjnych politechnikach , a majacych pretensjie na stanowiska minimum prezesa. To dzięki takiemu mysleniu ,to dzięki tzw demokracjio,gdzie każdy chlapie jęzorem co chce mamy taką miernotę w polityce ,szkolnictwie ,kościele , armii/ itp / a to wszystko tzw męskie zawody. A tak na marginesie wielkie ścisłe umysly tego swiata ,to równiez wielcy humaniści . atego nie uczą na politechnice. Ale ty masz prawo uczelnie humanistyczna wyzwać , prawda?
  • 2011-05-14 15:36 | mocny

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Dokładnie. Każdy z nas powinien sam decydować nad losem jego życia. Jednemu w głowie sprzątanie, a drugiemu myślenie. Tak jak Tuskowi - wiele myśli, a mało robi.
  • 2011-04-18 21:37 | normalny

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    masz oczywiście rację realisto, ale nic tu nie wskórasz - z bełkotem i głupotą rozum zawsze przegrywa
  • 2011-04-23 23:10 | jemena

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    W swojej wypowiedzi drogi przedmowco nawet nie zdajesz sobie sprawy ze sereotypow jakie uprawiasz!Sprowadziles wszystko do jednego punktu ,ktory ma na iimię siła fizyczna. tu rzeczywiście zwycięzaja faceci, ale jest jeszcze siła intelektualna. Nie mowie,ze tu zwycięzają kobiety ., To wy panowie tak mowicie ,ze to wy jesteście gorą itp i nie ma sie co dziwić ,ze kobiety powoli podnoszą głowy. te ktore zbyt odważnie podniosa glowę - skutecznie skracacie i uważacie ,ze to wy macie prawo nazywac sprawy po imieniu a kobiety moga milczeć itd itd itd
  • 2011-04-17 21:08 | jvelzkeyek

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Dziewczęta chłopieją

    Widok to codzienny i (na)gminny,

    z gołym brzuszkiem i papieroskiem dziewczyny,

    na ulicy w parku i samochodzie.

    Nie bierz z mężczyzn przykładu kobiecy narodzie,

    bo chłopcy babieją a dziewczęta chłopieją.

    Młode pokolenia starszych są nadzieją.
  • 2011-04-18 07:21 | gjs

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    I dobrze. Tyle tylko, ze w tej dziedzinie znow doganiamy cywilizacje. W niekotrych krajach panie stanowia 40% a czasami w wiecej typowo "meskich" studiow.
  • 2011-04-18 09:14 | otu

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    jak studiowalem na PK wydzial mechaniczny w latach 1965-69, to w mojej grupie 120 chlopa byly CZTERY dziewczyny. Natomiast na wydziale architektury bylo niemalze odwrotnie.
  • 2011-04-18 14:50 | falda

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    z tymi kobietami na politechnikach to chyba strata pieniedzy,oczywiscie zdarzaja sie fenomeny,ale generaline wsrod lauretaow nobili jesli odrzucimy literature i nagrode pokojowa do policzenia nagrodzonych kobiet wystarczy prawdopodobnie para rak.(tym wiekszy szacunek dla M.Curie-Skłodowskiej i jej corki Ireny)
  • 2011-04-19 12:37 | zza kaluzy

    ale generaline wsrod lauretaow nobili

    Chcialbym podzielic sie z Toba komentarzem, jaki uslyszalem kiedys od pewnej starszej pani. Pani ta byla anestezjologiem, osiagnela w swoim zawodzie bardzo wysokie stanowiska i bardzo wysoka pozycje zawodowa mierzona szacunkiem kolegow zarowno w Polsce jak i w Szwecji, gdzie ja spotkalem.

    Otoz na moje bardzo podobnie sformulowane uwagi o braku zenskich Nobli pani profesor natychmiast odpalila:

    "Ach, o ilez wiecej moglabym w zyciu osiagnac, gdybym tylko miala dobra zone!"
  • 2011-04-20 16:43 | tsubaki

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Holary Clinton, kiedy wyznala nauczycielowi, ze chcialaby zostac prawnikiem uslyszala, zze nigdy nie bedzie "dobrym" prawnikiem, bo nie bedzie miala zony.

    Zeby mozgl mogl swobodnie pracowac, musi byc wypielegnowany, najedzony, wypoczety. Mozgi zaharowanych kobiet nigdy takie nie byly, bo od dziecka przyzwyczajano je do posluszenstwa i ciezkiej pracy. OD wczesnej mlodosci, doslownie cale zycie obarczone byly ciazami dziecmi. Dzisiaj tez wiele nie zwojuja, bo mezczyzni nie nadaja sie do zmudnych, powtarzalnych nudnych prac. Nie rodza.
    Ktos kto takiej prostej zaleznosci nie rozumie, jest tepy.
  • 2011-04-18 21:25 | normalny

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    kobiety mają mniejsze zdolności matematyczne niż mężczyźni. Co tu udowadniać - tak po prostu jest. Gdyby tego wywiady udzielił 6 latek w przedszkolu, mogłbym na to machnąć ręką, ale żeby dorosły, ponoć wykształcony chłop gadał takie nieprawdopodobne bzdury. hehe
  • 2011-04-19 05:53 | gjs

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Tak nie jest (z ta matematyka). Problem pogal na tym, ze do tej pory sposob w jaki uczono matematyki odpowiadal mysleniu chlopcow. W wielu krajach zmieniono sposob. Efekt - dziewczyny bija na glowe chlopakow. Przesadzono. Prowadze zajecia z fizyki - typowo meska dyscyplina 20 lat temu. Obecnie 60% studentow to kobiety. Top 5% to w wiekszosci studentki
  • 2011-04-19 12:55 | zza kaluzy

    do tej pory sposob w jaki uczono matematyki odpowiadal mysleniu chlopcow

    Absolutnie sie zgadzam. Kiedy moje dzieci byly male, uczylem je gry w szachy. Jedna z corek byla w wyrazny sposob niezainteresowana. Nie wnikalem w powody, nie to nie, nie bede nikogo zmuszal sila do jedzenia tortu.

    Z mlodszymi od niej bracmi zaliczylismy w miedzyczasie podstawy i rozpoczelismy przerabianie debiutow, czyli schematow gry poczatkowej. I ktoregos dnia, siedzac w pokoju u chlopcow i obserwujac jak mecza sie nad wlasnie im zadanym problemem szachowym zobaczylem przechodzaca przez ten pokoj starsza core. Prawie nie zatrzymujac sie rzucila "w biegu" wygrywajaca kombinacje i to poslugujac sie calkiem sprawnie notacja szachowa. Kiedy i jak ona sie tego nauczyla?! I jakim prawem blyskawicznie rozwiazuje zagadki szachowe, nie uczestniczac w domowych lekcjach? Nie mogla sciagnac z netu, bo wtedy jeszcze nie mielismy interentu w domu. Ja wiem, ze w domu wszyscy wszystko slysza, ale bez przesady, do szachow jednak troche koncentracji trzeba! Dla mnie byla to lekcja pokory - widac niektorzy wola uczyc sie sami, bez tatusia i jego szkolki, wystarczy im wyzwanie. Cora konczy doktorat z fizyki (w bardzo teoretycznej dziedzinie fizyki) po uprzednim zaliczeniu bioinzynierii. Studiowala na kilku wydzialach dwoch kontynentow w trzech jezykach. I nie radzilbym kpic przy niej z feministek, bo odpowie tak, ze piety pojdzie a moze i floretem w trzy sekundy przedziurawic ;-)
  • 2011-04-19 20:20 | normalny

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    dobre! kolejny poprawnie polityczny tekst. 60% studentów fizyki to kobiety i co z tego???? Chociaż dużo to mówi o poziomie tego wydziału heh. Co te studentki będą robić po studiach - uczyć fizyki w szkołach, to jasne tak jak 90% fizyków. Wyprodukujcie mi nobliste fizyka to będziemy inaczej gadać.

    hehe to jak teraz się będzie uczyć matematyki? jakiś nowy sposób? odpowiadający dziewczynom?????????? co to w ogóle znaczy - pisze niby nauczycielka fizyki ,ale same ogólniki i slogany.
  • 2011-04-19 22:15 | zza kaluzy

    Co te studentki będą robić po studiach - uczyć fizyki w szkołach, to jasne

    normalny napisal:

    "60% studentów fizyki to kobiety"
    Nie wiem, nie sprawdzalem. Czy te dane dotycza swiata, Europy czy Polski?
    Corka studiowala bioinzynierie w Polsce i w Szwajcarii i nie pamietam, aby miala takie wrazenia. Doktorat z fizyki robi w USA a postdoca byc moze w Japonii, skad ma zaproszenia a byc moze w USA. Jej koledzy w USA to (patrzac na strone internetowa z fotkami) to w lwiej czesci mezczyzni.

    "Co te studentki będą robić po studiach - uczyć fizyki w szkołach, to jasne"
    Hm, zycze normalnemu takich ofert pracy z najwiekszych firm produkujacych aparature medyczna, oj zycze...;-)
  • 2011-04-20 11:44 | domi_studia

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    Nauka nie ma płci. Owszem, to już oczywiste, że mózg mężczyzny różni się od mózgu kobiety. Jednak nie ogranicza to zdolności żadnej z płci do przyswajania określonej wiedzy i umiejętności. Niestety takie programy są potrzebne, bo utarło się, że jeśli kobieta idzie na politechnikę, to pewnie jest brzydka i męska. A do dyskusji o kierunkach studiów i studiowaniu w ogóle zapraszam na Studenci.net
  • 2011-04-20 18:32 | Incitatus

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    "60% studentów fizyki to kobiety" Dużo się więc musiało zmienić, odkąd skończyłem studia.
    Nie przeczę, kobieta może skończyć fizykę, a nawet mieć dobre oceny. Potem jednak powinna nauczyć się czegoś, czym mogłaby się zająć poważnie. Np. pedagogiki i uczyć w szkole. Fizyka to zakon, nie zawód. Nie można urodzić dziecka i wychowywać go zajmując się fizyką. Oczywiście można pracować "jako fizyk" i prowadzić ćwiczenia, myć pompy próżniowe, itp...
    Przypadki łąmiące powyższą regułę, nie przeczę - są. Zastanawiam się czy to więcej jak 1%?
    Podobnie jest w informatyce. Znów nie mam na myśli polskich "magisterek" z informatycznych call center, które tłumaczą Amerykanom w siedzibie swojego koncernu, że komputer, by działał, przed włączeniem należy podłączyć do prądu.

    Wniosek - nie epatujmy się liczbą studentek. Ważna jest ilość pracowników.
    A generalnie - następuje era powszechnej głupoty. Felieton Pana Miellibrudy jest jednym z jaskrawych przejawów tego zjawiska.

    Nie czuję się antyfeministą. Po prostu spotkałem w swoim życiu może dwie dobre informatyczki i ani jednej dobrej kobiety - fizyka. I wiele naprawdę inteligentnych kobiet. Pamiętajmy jednak, że inteligencja i wykształcenie to zaledwie warunek konieczny, lecz wysoce niewystarczający w pracach twórczych...
  • 2011-04-20 12:02 | Incitatus

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody, hejże ha!!!

    Dawno czegoś tak pustego nie czytałem w Polityce. Może zostawmy kobiety samym sobie, niech robią na co maja ochotę?

    Muszą (bo na ogół bardzo tego pragną) wychowywać dzieci - pomóżmy im w tym. Dobrym krokiem w tym kierunku jest urlop ojcowski (nie "tacierzyński" - po co brać słowa z jidysz, gdy mamy własne?), zakładanie żłobków i przedszkoli, egzekwowanie prawa do powrotu na stare miejsce pracy po urlopie macierzyńskim, itp.
    Dlaczego to podkreślam? Bo to właśnie w dużej mierze decyduje o feminizacji szkolnictwa, sądownictwa, itp. Ze skutkami, które każdy widzi. Kobiety często wybierają te zawody nie dlatego, że się specjalnie do nich nadają, lecz dlatego, że mało im przeszkadzają w wychowaniu dzieci.

    A zawód? radziłbym wejść na na coroczny MTS (Microsoft Technology Summit). Jest tam około 500 uczestników, w tym może z 10 kobiet... Proponowałbym wprowadzić parytet z zawodach jak informatyk. Wreszcie można byłoby na czymś wzrok zaczepić! Pracodawcom zaś dawałbym specjalny dodatek (z podatków, naturalnie)za obniżenie wydajności.

    PS.
    Czy ten Pan Miellibruda pochodzi z Krakowa? Ten krakowski miał ciekawe doświadczenia z kobietami...
    Choć ja nie chciałbym z nich korzystać, a i Państwu odradzałbym!
  • 2011-04-21 14:20 | Therese Kosowski

    Szkoły koedukacyjne

    Szkoły koedukacyjne nie sprzyjają rozwijaniu zainteresowań technicznych u dziewcząt!

    Zdawałam maturę w roku 1966, kiedy nie było żadnych, także mentalnych, ograniczeń w wyborze zainteresowań i w końcu w wyborze kierunku studiów u dziewcząt i u chłopców. Już wtedy na studia medyczne szło więcej dziewcząt niż chłopców. Ze studiami technicznymi sprawa ma się trochę inaczej. W klasach koedukacyjnych raczej chłopcy uchodzili i uchodzą za bardziej zaintresowanych i uzdolnionych technicznie. Dziewczyny raczej odpadały i odpadają w przedbiegach. I to nie dlatego, że są mniej zdolne, tylko że walka konkurencyjna z chłopakami jest męcząca.

    Za to w klasach dziewcząt - w moich czasach zwanych babińcami ;-) - brak konkurencji chłopców wpływał na ujawnienie się zainteresowsń i talentów technicznych u dziewczyn, co owocowało wybieraniem się na studia techniczne.

    To jest bardzo ciekawe zjawisko z dziedziny pedagogiki. Ma zresztą w innych dziedzinach życia zaskakująco pozytywne skutki.
  • 2011-04-21 20:11 | zza kaluzy

    Szkoły koedukacyjne nie sprzyjają rozwijaniu zainteresowań technicznych u dziewcząt!

    Bardzo to byc moze. Akurat w wypadku mojej corki ciezko byloby to sprawdzic, gdyz szkola srednia, jaka ukonczyla byla katolicka zenska szkola srednia prowadzona przez siostry. Wybor szkoly byl podjety tylko i wylacznie przez corke, zeby nie bylo, ze to wplyw rodzicow czy cos takiego. Po odwiedzeniu kilku liceow w miescie stwierdzila, ze tylko tam bylo mydelko i reczniczki w ubikacjach a wszedzie w szkole bylo czysciutko i pachnaco. Widocznie dla dziewczat takie rzeczy tez sa wazne ;-) Miala wobec tego srodowisko jakoby idealne z punktu widzenia Pani Theresy. Niestety, po czterech latach konczyla szkole bardzo rozczarowana. Zdaje sie, ze takze pod wplywem tej szkoly wiare stracila, gdyz slub brala tylko cywilny. Co do poziomu naukowego to jej nie przeszkodzil w wyborze studiow inzynierskich, ale tez niewiele pomogl. Zdaje sie, ze jezeli cos jej sie udaje w karierze naukowej to tylko dzieki wlasnej ciezkiej pracy a nie takiej czy innej szkole.
    Ciekawe jednak byloby porownanie wynikow dziewczat z zenskich "cywilnych" szkol z tymi z "cywilnych" ale koedukacyjnych.
  • 2011-05-10 16:29 | poprem

    Re:Dziewczyny na politechniki, chłopaki do mody

    aj, coz za art! moze gdyby Joanna byla mezczyzna, to mielibysmy rozmowe nieco dluzsza i ciekawsza..

    ale, na powaznie:

    1. nie zapominajmy, ze, statystycznie, mozg mezczyzny i kobiety (a za tym sposob myslenia) roznia sie odrobinke.
    2. do wykonania dowolnego zadania potrzebne jest narzedzie, a te sa projektowane glownie przez mezczyzn pod mezczyzn. mam tu na mysli wszystko, od podrecznika fizyki, przez interface linuxa, po koparke.

    z moich obserwacji wynika, ze polaczone wysilki umyslowe m+k prowadza do najlepszych rezultatow, niezaleznie od dziedziny i skali. dlatego wiecej pracy wlozylbym w budowanie narzedzi laczacych oba sposoby myslania, jak na sile wciskal kobiety w meskie formy i v/v.

    a Leszek, jak zwykle, prawi sensownie, uciekajac sie do tajemniczych badan, ktore odkrywaja rzeczy calkiem oczywiste.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną