Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kosmos pełen niebezpieczeństw

(19)
„Chciałem się powiesić. Dobrze, że było to niemożliwe z powodu nieważkości” – zwierzył się Aleksandr Ławiejkin, który pół roku spędził w stacji kosmicznej Mir. W kosmosie najprostsze czynności stają się niesłychanie kłopotliwe.
  • 2011-04-27 00:54 | inkwizytorstarszy

    Trudne życie na orbicie

    Loty kosmiczne na większe odległości będą możliwe dopiero wtedy, gdy nauczymy się zmieniać budowę i działanie naszego organizmu,dostosowując go do życie poza Ziemią. Ale to już będzie inny "gatunek" ludzi, wędrowców kosmicznych, spędzający życie w podróży.
    Kiedyś musimy opuścić Ziemię...
  • 2011-04-27 02:17 | Matka

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Juz zapomnialam - a czego my tam mamy szukac na tym Marsie?
  • 2011-04-27 14:27 | zorro

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Chyba Lawiejkin czytal Lema bo problem z tym ze niewazkosc uniemozliwiala powieszenie sie to mial juz pilot Pirx.
  • 2011-04-27 18:14 | Dzynks

    Analogia z żeglugą.

    Na początku ludzie pływali wzdłuż brzegów. Potem trochę dalej np. przez oceany, ale źle się odżywiali i strasznie śmierdzieli. Teraz mogą pływać np. atomową łodzią podwodną, a najlepiej lecieć samolotem.

    Tak samo z podróżami kosmicznymi. Na razie latamy na Księżyc i z powrotem. Kto będzie chciał, to poleci na Marsa (jak odkryją tam np. pokłady złota albo innej platyny).

    Docelowo będziemy latać czymś wygodniejszym, a najlepiej nie latać, ale się teleportować. Pytanie kiedy to nastąpi.
  • 2011-04-28 21:25 | Prezes

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    stwierdzenie, że "latamy na Księżyc i z powrotem" wydaje się być dość zabawne,
    wziąwszy pod uwagę, że ostatni człowiek opuścił Księzyc w 1972, czyli niemal 40 lat temu i że w sumie było tam z tuzin ludzi.
  • 2011-04-29 11:02 | Józef Skrzynka

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Chciałem się powiesić. [...]W kosmosie najprostsze czynności stają się niesłychanie kłopotliwe.

    Wyrazy uznania dla p. red. Walewskiego - najwyraźniej dla niego powiesić się to najprostsza czynność! :-)
  • 2011-04-29 16:35 | pijana krewetka

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Przy zastosowaniu napędu chemicznego załogowy lot na Marsa faktycznie jest wielkim wyzwaniem. Dlatego już dziś NASA powinna scedować loty na LEO czy budowę stacji orbitalnych na barki firm prywatnych, które jak udowadnia to chociażby SpaceX potrafią zrobić to taniej i sprawniej. Agencje rządowe winny skupić się na badaniach podstawowych i opracowaniu nowych napędów kosmicznych.

    Nie uciekniemy od atomu w kosmosie jeśli chcemy lecieć na Marsa. Najbardziej obiecujący wydaje się dziś napęd magnetyczno-plazmowy projektu VASIMR. Potrzebne jest tylko wydajne źródło zasilania w energie elektryczną, najlepiej mały reaktor jądrowy. Może uda się do tego zaadaptować mini reaktor Hyperion? Moc 27MW i ledwie 20 ton masy. Tego typu napęd o impulsie właściwym sięgającym nawet 6000 Isp skróciłby czas podróży na Marsa do 4-5 tygodni w jedną stronę.
    Problem wpływu nieważkości na załogę można częściowo wyeliminować poprzez zastosowanie centryfugi, wirówki o prędkości obrotowej 5/6 obr/min, która wytwarzałaby ciążenie porównywalną do tej na Księżycu. Centryfuga jest integralnym elementem w koncepcji Nautilus X - międzyplanetarnego wielozadaniowego statku kosmicznego.
    Warto pamiętać o tych projektach śmiało wykraczających poza utarte schematy dotychczasowych podróży kosmicznych.
  • 2011-04-29 22:23 | lot idei

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    EWOLUCJA KOSMICZNA

    to my Ziemianie będziemy kosmitami albo nie będzie nas

    ps. Google: "Księga idei niemożliwych".
  • 2011-04-30 10:48 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    To potwierdzają konsekwencje wynikające z wypalania się wodoru na naszej gwieżdzie SŁOŃCE.
    Można sobie wyobrazić co może czekać człowieka,jak do tego czasu przetrwa,aby wyemigrować w czasoprzestrzeń.
    "O nieustająca jeszcze praca i nieprzepalony glob sumieniem".
  • 2011-04-30 10:49 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Nadziei na przetrwanie homo sapiens!!!
  • 2011-04-30 17:04 | lot idei

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Zatem z nauki i fizyki Słońca poznane jest, że nadejdzie ostateczny czas najwyższy oczekiwanego z wiary przyjścia. Jednak zapewne jakiś czas wcześniej, zanim rodzima gwiazda dosięgnie mocniej Ziemi, będzie na tyle nieprzyjazna dla życia, że spadną satelity, wzmocni się globalny wiatr, zanikną plony, stopnieją lodowce, wzniosą się fale i oceany wyparują. I może być tak, że ani poezja ani internet ani idea ziemskiej cywilizacji planetarnej nie uratuje, gdy człowiek żadnej technologii budowy kosmicznej arki do tego czasu nie znajduje. No ale to za parę miliardów lat, zatem po co się tym dziś martwić. Jednak jest w tym kierunku historii naturalnej ciekawa w idei przesłanka, że liczba istnień ludzkich jest we wszechświecie żarem słonecznym ograniczona, zatem choć wielkość jej nie jest znana i nie jest do poznania, to wartość tej liczby jest ostatecznie skończona. Dziś zatem nic nie czyniąc, byłaby zgoda na końcową sumę. W innej trajektorii algorytmu pojawia się pytanie: co zatem czynić? Próbkowanie idei. Działania są dwa, co wynika z inspiracji artykułu w temacie. Istota rzeczy jest w środowisku. Pierwsze działanie to dostosowanie ciała do kosmicznego środowiska, w szczególności stanu płynności w próżni kosmicznej. Drugie działanie to posiadanie technologii środowiska grawitacji. W pierwszej drodze ewolucji to inwestycja w budowę cywilizacji na Księżycu, która zmieniona z czasem w ciele, dalej przeniesie się na kosmiczna arkę, aby osiągnąć ostateczny stan przystosowania. To droga wyjścia symbolicznie ujmując z oceanu wody na ląd i z lądu Ziemi w ocean próżni. W drugiej drodze ewolucji niezbędna jest technologia anty i pro grawitacyjna. Anty grawitacyjna, aby swobodnie opuszczać planetę i pro grawitacyjna, aby czuć się w kosmolotach jak w samolotach. Pierwsza idea wymaga ewolucjonarzy, czyli osób, które pierwsze opuszczą Ziemię i czasu ewolucji. Druga idea wymaga globalnej sieci neuronowej kulturowo naukowej. Jeżeli chodzi o niebezpieczeństwa zewnętrzne w kosmosie to na wszystkie jest jedna ochrona - pro anty impet. Trzeba być szybszym lub twardszym niż zagrożenie, czyli albo uciec przed zderzeniem albo przyjąć uderzenie. Do czynników generujących niebezpieczeństwa wewnętrzne należy: energia, woda, pożywienie, komunikowanie się, epidemia, urojenia... Aby poszukać nowych idei trzeba spojrzeć tak, jak starożytni filozofowie spojrzeli na naturę, ale tę naturę w nauce. Nie na wiedzę naukowa ale na idee natury w nauce. Na przykład: nauka głosi, że atom wodoru jest obojętny elektrycznie, ponieważ jest tyle samo ładunku elektrycznego dodatniego protonu w jądrze atomu ile jest ładunku elektrycznego ujemnego w formie elektronu. Ładunku elektrycznego jest tyle samo, ale ruch tego ładunku nie jest taki sam. Może grawitacja wynika z rozróżniania ruchu czynnika fizycznego umownie nazwanego ładunkiem elektrycznym, a może coś głębiej co tworzy ten ładunek, to rozróżnienie. I mimo, że materia jest elektrycznie obojętna, albo właśnie wówczas, gdy jest w stanie neutralnym, to protony przyciągają się z elektronami, a nie oddziałują na siebie ruchy ładunków jedno znakowych. Jeżeli grawitacja to nic innego jak geometria ruchu w wielkiej skali, to jej przyczyną jest geometria ruchu w małej skali. W ostatecznym czasie aktywności Słońca dla Ziemi ujawni się jaka była wiara człowieka w liczbę istnień ludzkich we Wszechświecie.
  • 2011-05-03 08:00 | lot idei

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Założenie, niech będzie dziś nieznane, czy możliwa jest technologia anty i pro grawitacyjna, to jednak jest [okaże się ostatecznie] tylko jedna droga: księżycowa cywilizacja ewolucjonerów. Budowa cywilizacji na Księżycu, której cel ewolucyjny istnienia również byłby jako cel inwestycyjny. Dodanie "inwestycja" wynika z fizycznego czynnika czasu, potencjalnie parę miliardów lat oraz potencjalnych produktów i usług podejmowanych na Księżycu. Idea Ewolucjonerów - ostatecznych ochotników, to bardziej złożone zagadnienie. Idea inwestycji wskazuje, że Ewolucjonerzy muszą raczej posiadać swoje przedstawicielstwo na Ziemi... swój bank, firmy, ziemską logistykę. Obsługa rozwiązań i współpraca gospodarcza pomiędzy ziemską i księżycową cywilizacją może nawet będzie największym rynkiem pracy na Ziemi. Wybór i zakwalifikowanie oraz odlot na Księżyc do cywilizacji ewolucjonerów, to w idei wybór nieodwracalny uczestniczenia w ewolucji kosmicznej, a w szczególności w tej tu idei w ewolucji biokosmicznej. Bardzo ciekawe zagadnienie dla rozważań humanistycznych. Ciekawe jest również jakie produkty i usługi mogłaby realizować księżycowa cywilizacja ewolucjonerów? Dla przykładu: obserwacje kosmosu. W idei pojawia się zatem potencjalna sytuacja przejęcie wiele z tego co stanowi na ziemi sektor obserwacji kosmosu. Kolejnym potencjalnym czynnikiem jest energia w idei helu 3. O ile produkty wiedzy można przekazać na Ziemię poprzez telekomunikację, to produkty materialne, po dostarczeniu na orbitę Ziemi, same by spadały w specjalnych kontenerach, odpowiednio kierowane w ustalone miejsca. Wszystko jednak przy założeniu, że księżycowa ewolucja biofizyczna ewolucjonerów umożliwi im wykonywanie produkcji i usług. Kto wie, może człowiek jest bardziej związany z ziemską grawitacją niż poznał to do tej pory. Grawitacyjna niewola i człowiek może być tylko na rodzimej planecie, do jakiegoś czasu. Jaka zatem jest nadzieja? Polecieć na Księżyc i już nie wrócić na Ziemię dla idei ewolucyjnej - być albo nie być ewolucjonerem? Żyć na pięknej niebiesko-zielonej planecie, czy w księżycowych podziemiach i miastach? Która oferta byłaby ciekawsza dla młodych ludzi w przyszłości?
  • 2011-05-03 08:20 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    A może jednak KREACJONERÓW zamiast EWOLUCJONERÓW?
    Jest jeszcze jeden problem jakie wartości przeniesie się do wykreowanego modelu przygotowywania się do ewakuacji człowieka z Ziemi,o ile ten pomysł będzie możliwy.
  • 2011-05-03 09:23 | lot idei

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Ewolucjonerzy to sympatyczna nazwa. Może określeniu ewolucja trzeba by nadać przyjazne barwy. Może raczej w idei Ewolucjonerzy, ponieważ po odejściu z Układu Słonecznego staną się już dalej dla siebie samych kreacjonerami. Z drugiej strony Kreacjonerzy jest w idei lepsze w akcencie aktywnego celu intelektualnego opartego na neuronach, a nie tylko na biernym wpływie fizycznych czynników naturalnych. Niech będzie dane założenie, że będą ewolucjonerzy mogli pracować, na przykład dlatego, że kości rąk i nóg wymienia sobie na platynowe, a dokładniej wszystkie te układy kostne, które są tylko mechaniczne, ponadto na przykład odkryją specyfik, który w naturalny sposób wymieni się z wapniem a inny przemieni na stałe trwały rozwój mięśni. Ta idea jest stąd, że na Ziemi grawitacja poprzez neurony w bioukładzie może wypycha obcą, ingerującą, inwazyjną bioewolucję. Na Księżycu i w idei dalej w przestrzeni kosmicznej być może ujawnia się nieznane biomechanizmy i nie będzie odrzucane to, czego blokada wynika z życia w grawitacji. Być może kości są wyłącznie z powodu grawitacji. Co do wartości, trudno zgadywać, wydaje się jednak, na pierwszą ideę, że w okresie istnienia obu cywilizacji, ziemskiej i księżycowej, to będzie tak jak w rodzinie - rodzice i dzieci żyją w tej idei i pod jej wpływie, że się rozstaną - tyle tylko, że w wymiarze kosmicznym i niezmienniczo fizycznie ostatecznym. Zatem w idei cywilizacja księżycowa wspomaga, aby na Ziemi życie było szczęśliwe do chwili ostatecznego końca. Opuszczając taką Ziemię, Układ Słoneczny, cywilizacja po księżycowa, niesie ze sobą pamięć dobrego swego spełnienia i dobrego życia, szczęścia na Ziemi. A do tego czasu byłby chyba jakiś dodatkowy, istotny sens życia i pracy, nauki, kultury i biznesu oraz polityk dla ewolucjonerów / kreacjonerów, dla ruchu przyszłego w kosmosie życia z Ziemi. Ewolucjonerzy / Kreacjonerzy mogliby zabrać ze sobą bazę danych DNA ziemskiej cywilizacji planetarnej, gdyby ktoś chciał z tej usługi skorzystać i miałby zaufanie do nich i nadzieję, że im się powiedzie w kosmicznej przyszłości. Zatem być może to będą wartości rodzinne, ukształtowane ideą ostateczności. Wapniaki zostają na Ziemi, biokryształocy odlatują w kosmos.
  • 2011-05-05 21:48 | nelson

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Rozważania szaleńczo ciekawe. Pytanie jednak czy jako gatunek dotrwamy do takiego etapu rozwoju technologicznego, w którym będziemy mogli opuścić macierzystą planetę i udać się na "podbój" kosmosu? Póki co nie potrafimy nawet postawić po raz drugi stopy na Księżycu a snujemy dalekosiężne plany kosmicznych podróżników... Jeszcze wiele stuleci upłynie nim zdołamy dobić do tego poziomu, o ile wcześniej sami się nie wykończymy (wojna) lub nie wykończą nas jacyś przybysze z kosmosu ;)
  • 2011-05-07 00:29 | lot idei

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Na tych przesłankach, ideach można by postawić ideogramy, np. takie:

    1. Czy gwiazdowe, ewolucje lokalne życia zawsze prowadzą do wyjścia w kosmos?
    2. Czy jest to wysiłek jaki może zajść tylko raz dla danej ewolucji lokalnej?
    3. Czy jest to niemożliwe z powodu grawitacji i/lub jakich jeszcze nie znamy?

    Nie wiemy, jak znaczącym czynnikiem jest grawitacja?
    Nie ma UFO w kosmosie, bo żadne nie wydostało się.

    Zakładając, że czas Słońca to 10 mld lat i jest gwiazda w połowie tego okresu, w chwili, gdy wiemy, że trzeba opuścić planetę, to może oznaczać, że człowiek nie zdąży wyjść trwale, poddając się tylko biernie ewolucji kosmicznej, np. jak w idei od Księżyca zaczyniając. Oczywiście to trudno uznać za uzasadnione, gdy wciągu 10.000 lat prymitywna cywilizacja plemienna wysyła satelity i używa się internetu oraz ma bombę nuklearną. Ale ten postęp może być w istocie rzeczy mylący. Wymagało to od 4,5 mld lat Ziemi i postępu na Ziemi. Poziom zaawansowanie technologicznego nie jest duży i słaby jak na kosmiczne wymagania. Inne przesłanki też nie pocieszająco się kształtują. Świadomość, wiedza, poznanie wcale też nie musi być przyspieszaczem bardziej niż inne czynniki w prehistorii ewolucji. Ewolucja zależna jest od rytmu ruchu Ziemi. Złudzeniem może być, że wymiania informacji globalnie łamie regułę rytmu. Nie sięgamy do informacji bardziej niż za dawnych czasów. Mamy te same oczy i uszy. Wytwarza się ją zbiorowo globalnie 24h/dobę, ale nie wchłania się ją indywidualnie w takim czasie. Zasób wiedzy wzrasta, liczba osób do niej sięgających również. Jednak jakby posiadać stosowną miarę, to może się okazać, że proces jest względnie o wiele wolniejszy od tego jaki zachodził w oceanie, na sawannie, w jaskini i w lesie.

    Idea:
    Pierwszy szok kosmiczny - właśnie zachodzi, Księżyc zaczyna wydawać się o wiele dalej niż się wydawało.
    Drugi szok kosmiczny - będzie, gdy międzynarodowa stacja kosmiczna wniesie więcej trudu niż efektu postępu.
    Trzeci szok kosmiczny - będzie, gdy się okaże, że nie ma możliwości w naturze na ewolucję kosmiczną.

    Jednego człowieka, czy parę osób między śniadaniem i kolacją, albo między poniedziałkiem i piątkiem, można wysłać w kosmos, jak sardynki w puszce. Ewolucja kosmiczna cywilizacji, to coś znacznie więcej. Kluczem w idei może nie jest czas, ale rytm ewolucji, rytm tego co się na nią składa, co ją czyni. Czy człowiek może się rozwijać szybciej niż dopuszczalne tempo w naturze z natury? I czy to tempo jest dostatecznie szybkie, aby zdążyć?

    Czy z każdym dniem przesuwa się szansa w stronę negatywną, czy pozytywną?

    Idea:
    Każda cywilizacja planetarna we Wszechświecie ma tylko jedną szansę przejścia życia z planety w kosmos.
  • 2011-05-08 15:56 | lot idei

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    "Loty kosmiczne na większe odległości będą możliwe..." . Czy jest to oczywiste? Niech w idei będą dane trzy środowiska: woda, ląd, kosmos. Przy czym odmienność między środowiskiem woda i ląd jest inna niż między środowiskiem ląd i kosmos. Ewolucja w przejściu przez dwa środowiska zajęła parę mld lat do chwili pojawienia się tu idei 'nowego gatunku" wędrowców kosmicznych. Na pierwszą ideę zatem człowiek nie opuści Ziemi o ile łatwiej było przejść z wody na ląd niż będzie wymagało przejście z lądu w kosmos. Może się okazać, że wirowanie Ziemi jest przez miliardy lat zakodowane w geometrii helisy DNA i genach. I brak tego wirowania poprowadzi kosmiczną ewolucję naturalną w ślepą drogę do zaniku, niebytu. Czy człowiek jest fizycznie połączony z Ziemią aż do jej gwiazdowego końca? Słońce życie dało i Słońce życie odebrało, czy tak się będzie działo - nie mniej i nie więcej?
  • 2011-05-22 22:04 | Skylab

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    Podróż na Marsa nie będzie trwała 6-8 miesięcy. Absolutnie. Już dwa lata temu, NASA przyjęła do do testów megnetoplazmowy silnik VASIMR nowej generacji - z przyspieszaczem radiowym - który ma być napędzany niewielkim reaktorem jądrowym. Z takim zestawem napędowym podróż na Marsa ma trwać półtora miesiąca. Gdyby miała być dłuższa, NASA nie będzie forsować wyprawy na czerwoną planetę. Ale, z tego co wiadomo silnik VASIMR jest w stanie dostarczyć statek załogowy na Marsa najdalej w dwa miesiące. I będzie potrzebował do tego tylko kilkanaście kilogramów ksenonu lub argonu. Wejdźcie na stronę Ad Astra Rocket Company. To się zorientujecie, w czym rzecz, chłopaki.
  • 2011-07-24 01:41 | yamata

    Re:Kosmos pełen niebezpieczeństw

    @lot idei - Pomijając twoje - skądinąd ciekawe rozważania - weź się może zastanów, czy piszesz wierszem czy prozą. I czy piszesz nową Biblię, czy tylko jak inni - teoretyzujesz sobie tu na forum - na tematy popularnonaukowe...

    Bo ciężko się to czyta, w jakimś takim rymowanym ciągu w który zwykłeś waść popadać... A jak już piszesz, to chyba chciałbyś, by ktoś to przeczytał, nie?
    ;)