Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polscy aktorzy - od etosu do etatu

(4)
Nie oczekujmy już od aktorów misji i etosu. Bez tego da się żyć. Wystarczy, że będą profesjonalistami szanującymi siebie i widzów.
  • 2011-05-09 10:11 | kjking

    Aktor to TYLKO aktor

    Aktorzy NIE są tymi postaciami, które odgrywają w kinie czy teatrze.
    Większość aktorów NIE ma nic więcej do powiedzenia, niż przeciętny lekarz, prawnik czy jakikolwiek zawód.
    To właśnie AKTORZY stworzyli CELEBRYTÓW, ale z czasem się okazało, że nie tylko oni, aktorzy mogą zostać celebrytami.
    Aktorzy dopisali sobie jakieś cechy, których tak naprawdę NIGDY nie mieli. A teraz płaczą, że to COŚ wymiera.
    Aktor to aktor i nic więcej!
    Jak aktor zagra Alberta Einstein, to wcale nie znaczy, że staje się specjalistą w fizyce, a jak zagra polityka. to że zna się na polityce. Co więcej można zostać aktorem naturszczykiem bez szkół i całej tej nadętej otoczki. A czy wyobraża sobie ktoś, że można, bez szkół, zostać chirurgiem?
    A może rozszerzmy ten kult i może takie modelki co ładnie chodzą po wybiegach (jak nie daleko to od aktorstwa!) też staną się kulturą wyższą?
    Trochę pokory!
  • 2011-05-09 19:35 | Laura

    Re:Polscy aktorzy - od etosu do etatu

    "Dodajmy, nie bez udziału samych zainteresowanych. Polski aktor rzadko inwestuje we własny rozwój. Nie dokształca się, nie uczy się języków"

    Mój mąż jest aktorem. Zarabia 1200 zł na rękę i do tego parę groszy za spektakle. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że nie jest w stanie utrzymać rodziny. Z czego ma wysupłać pieniądze na dokształcanie się? Na inwestowanie w rozwój? Od wielu lat nie jest w stanie odłożyć nawet na kurs prawa jazdy!

    Autor pisze o tym, że aktorzy nie chodzą do teatru.
    Wraz z mężem chodzimy na spektakle tylko we własnym mieście, bo mamy tutaj zniżki dla "stałego klienta". Chcieliśmy ostatnio wejść na spektakl do Teatru Narodowego w Warszawie, ale nie stać nas było na bilety! Pensja aktora nie pozwala mu na samorozwój, drogi autorze artykułu.
  • 2011-05-10 10:02 | marlena

    Re:Polscy aktorzy - od etosu do etatu

    I najprawdopodobniej przed sadem pracy p.Szapolowska wygra, albowiem sad pracy (kuriozalna instytucja swoja droga) uzna, ze aktorka nie zlamala Kodeksu Pracy, albowiem zgodnie z prawem wziela urlop na zadanie!
    Sam urlop na zadanie jest najbardziej szkodliwym przywilejem pracownikow, albowiem jak m.in. wykazuje powyzszy przyklad jest narzedziem do dzialania na szkode pracodowcy. Bo nie precyzuje sytuacji,w ktorej korzystanie z tego przywileju jest uprawnione. A poniewaz prawo pracy umozliwia kazdemu pracownikowi zatrudnienie rownolegle u dwoch pracodawcow( a co za tym idzie, Kodeks Pracy przeczy sam sobie i wcale nie dziala ani na rzecz pracownika,ani pracodawcy, bo z jednej strony okresla obowiazkowe minimalne przerwy w wykonywaniu pracy, ale tylko obowiazujace jednego pracodawce, a zatem w przypadku zatrudnienia rownoleglego pracownik moze pracowac na okraglo i po wyjsciu z jednej pracy natychmiast gnac do drugiej), to oznacza to, ze p.Szapolowska prawa nie zlamala.
    I zgodnie z Prawem Pracy gwalci zarowno tzw. etos pracy, jak i przyjete na siebie zobowiazania wynikajace z umowy o prace w teatrze. Dzialala wyjatkowo podle lekcewazac zarowno widzow, jak i swoich kolegow, ktorych brutalnie pozbawila wynagrodzenia za spektakl. To, ze dwa miesiace wczesniej uprzedzala dyrektora, ze w tym dniu planuje tewizyjne wystepki, nie zwalnialo jej z obowiazku upewnienia sie przed podpisaniem umowy z TV, ze w tym dniu nie bedzie w teatrze niezbedna.
    Ma Pan racje - aktorzy schodza na psy. To nigdy nie byl zawod, tylko sposob na zycie wypelnione pasja. I etaty do konca zycia w jednym teatrze sa chorym rozwiazaniem. Nawet za komuny tak nie bylo. Byly roczne umowy, odnawialne badz nie, w zaleznosci od potrzeb. I tak jest rowniez w wiekszosci teatrow na swiecie. W najlepszym wypadku sa tez umowy podpisywane z dyrektorem teatru na czas trwania jego kadencji. I nie znaczy to, ze nie moze byc wypowiedziana wczesniej w zaleznosci od potrzeb repertuarowych.
  • 2012-01-30 19:26 | Aase_n

    Re:Polscy aktorzy - od etosu do etatu

    "Czego nie widać" grają, grają. Tyle, że nie w Warszawie, a w Tarnowie - to nie "u nas"??? Smutny etnocentryzm w tej stolicy...