Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czy nauka potrzebuje reform?

(61)
Rozmowa z prof. Maciejem Żyliczem, biologiem, prezesem Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, o tym, po co nam te reformy.
  • 2011-05-14 23:05 | nocturn

    Re: Ruszmy z posad bryłę nauki

    napisalam 2 prace magisterskie-jedna w polsce, jedna na zachodzie.
    dzieki temu wiem,jak wielkim bledem byloby szukanie doktoratu w polsce. nie zamierzam wracac do Polski. Polska nauka jest w fatalnym stanie - nie chodzi juz nawet tylko o pieniadze, ale przede wszystkim o mentalnosc! rozbudowany system oparty na przyjazniach i ukladach, gdzie pawdziwa wartosc naukowa nie ma znaczenia, brak ambicji i motywacji.. skupienie sie na liczbie godzin dydaktycznych (bo za to jest wiecej kasy)zamiast na tworzenie i realizowaniu ciekawych projektow....
    ciesze sie,ze sa tacy, ktorzy maja sile i ochote na walke o naprawienie polskiej nauki.. ale chyba jeszcze kilka pokolen bedzie sie musialo wymienic, zeby to z nas wyszlo
  • 2011-05-15 05:25 | emsek

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Sprawa druga to finansowanie dydaktyki. System, w którym 60 proc. studentów musi płacić za naukę, jest niesprawiedliwy."

    Zgoda

    Na dodatek istniejący sposób finansowania nie sprzyja podnoszeniu jakości kształcenia."

    Zgoda.

    A jakie remedium ministerstwa? Zlikwidujmy stypendia naukowe, pozostawmy tylko socjalne. Ciekawe rozwiązanie. W ramach podnoszenia jakości kształcenia studentów likwiduje się bodźce motywujące studentów do cięższej pracy. W zamian - czy się stoi, czy się leży, stypendium się należy.

    No i nie warto być zbyt ambitnym - za podjęcie trudu/ryzyka studiów na dwóch kierunkach - "kara finansowa".
    Student, który ma średnią; powiedzmy 4,3 studiujący na dwóch kierunkach, za ten drugi zapłaci - podczas gdy jego kolega/koleżanka z taką samą średnią z jednego tylko kierunku, będzie studiować za darmo. Wniosek? Lepiej się nie wychylać.

    A "wieczny student" jest zmitologizowany - owszem pewien problem jest. Ale wystarczy identyfikacja studentów, którzy podejmują po 3 (i więcej) kierunki na raz i nie zaliczają przedmiotów następnie. USOS (dla niezwiązanych z życiem uczelnianym - coś w rodzaju internetowego indeksu, system gromadzący informacje o wszystkich egzaminach, wynikach, podaniach itp.) pozwala na bardzo łatwe wyłuskanie takich "rodzynków". Każda Pani z dziekanatu jest w stanie w przeciągu 15 minut znaleźć na swoim wydziale wszystkich "wielokierunkowców" nie radzących sobie z łączeniem studiowania na wielu kierunkach.

    To wiadomo już po I semestrze.

    A my znowu proch na nowo wynajdujemy. I potem strzelamy z kapiszonów.

    Poza tym "wielokierunkowcy" to tylko częściowo problem źle pojętego sprytu studentów. W dużym stopniu wynika to też z fikcyjnej multidyscyplinarności. Wszyscy trąbią o multidysplinarności badań, styku różnych nauk, to tam najczęściej się dzieją najciekawsze rzeczy w nauce. To na skrzyżowaniach jest najciekawiej, nie na długich prostych.

    A dydaktyka przypomina słynną "road 66" w Stanach Zjednoczonych - długa prosta na pustyni. Podczas gdy w rzeczywistości wystarczy zbliżyć się do pobocza, by ujrzeć, jak tętni tam życie.

    Kierunki? Po co to komu? W anglosaskim systemie edukacyjnym tego nie ma - i amerykańskie oraz brytyjskie uniwersytety mają się znacznie lepiej niż, dajmy na to, niemieckie.

    Wprowadzenie powszechnej odpłatności za studia jest (na szczęście) niemożliwe - konstytucję trzebaby zmieniać. A że łatwiej jest dosypywać do systemu uniwersyteckiego więcej pieniędzy (to jest akurat niezbędne) sięgając do kieszeni studenta, niż wynegocjować to z kolegami ministrami finansów, obrony narodowej i innymi, to MNiSW odpłatność tylnymi drzwiami próbuje wprowadzić.

    A jak to możnaby zrobić z głową?

    1. Oddzielić sfery stypendiów socjalnych i naukowych oraz (w odróżnieniu od odwrotnej rekomendacji Ernst&Young oraz założeń reformy) zwiększyć rolę stypendiów naukowych (które jednak powinny być przyznawane nie tylko za osiąganą średnią w trakcie studiów, ale także za inne aktywności, takie jak działalność w kołach naukowych, w samorządzie studenckim, zdobywanie ważnych dla wydziału kontaktów itp.).

    2. Wprowadzić powszechne studiów bezpłatnych na większości uczelni, ale jedynie w początkowym okresie studiów – na przykład tylko na pierwszym roku. Przez pozostały czas nauki powinny obowiązywać dwa główne progi uzależnione od wyników w nauce oraz aktywności studenckiej. Pierwszy, poniżej którego studenci musieliby za studia płacić (finansując tym samym stypendia naukowe lepszych studentów oraz ewentualnie stypendia socjalne) i drugi, powyżej którego studiujący otrzymywaliby stypendium naukowe (nie tylko w wymiarze pieniężnym, ale także przez rekomendacje od wykładowców dla firm, współuczestnictwo w projektach badawczych itp.). Pomiędzy tymi progami znajdowałyby się osoby, które za studia nie płacą, ale też nie dostają za swoje wyniki żadnej bonifikaty. Taki system motywowałby studentów do rzetelnej nauki i wyrównywał by szanse – każdy, niezależnie od pochodzenia i statusu majątkowego rodziny, przy odpowiednio dużym nakładzie pracy, mógłby studiować za darmo lub wręcz otrzymywać za swoją pracę wymierne korzyści.
    Taki system stypendialny mógłby działać tylko przy spełnieniu kilku warunków:
    progi musiałyby być ustalane dla każdego kierunku i roku studiów oddzielnie lub w odniesieniu dla średniej z całych studiów – tak by byli porównywani między sobą studenci studiujący te same przedmioty o tym samym stopniu trudności
    stypendia naukowe powyżej drugiego progu powinny rosnąć w zależności od wyników osiąganych w trakcie studiów – podobnie jak opłaty za studia po też powinny rosnąć w miarę spadku wyników studenta.

    Stypendia socjalne powinny być przyznawane tylko studiującym za darmo lub posiadającym stypendia naukowe, by opłaty za studia nie były pokrywane ze stypendium socjalnego. Inaczej bowiem uczelnia wypłacałaby wpierw pieniądze studentowi, by następnie je ponownie pobrać. Zwiększanie ilości pieniądza w obiegu może jedynie generować koszty i papiery – przecież wszystko wymaga zaksięgowania, zapisania...

    Wysokość stypendiów naukowych powinna być wystarczająco wysoka – aby stanowić poważny bodziec motywacyjny dla studentów.

    Dodatkową nagrodą dla najlepszych (być może ważniejszą niż pieniądze) powinno być włączanie ich w badania badawcze, wysyłanie na stypendia za granicę, oferowanie atrakcyjnych praktyk.

    Dzięki temu studenci konkurowali by ze sobą, dążąc do lepszych wyników (ograniczone byłyby też inne, pomniejsze lecz istotne problemy życia uczelnianego, takie jak np. ściąganie na egzaminach), mieliby takie same szanse na starcie, a ich (finansowe także) rezultaty byłyby wynikiem ciężkiej pracy - a nie tego, na ilu kierunkach studiują.

    A na razie, w ramach zwiększania konkurencyjności, dzielimy pajdę chleba na takie same kawałki i rozdajemy po równo. A to, że porcje małe oraz żołądki różne, to ju zupełnie inna para kaloszy...
  • 2011-05-15 09:42 | node

    Czy Poslska potrzebuje reform?

    ""Sprawa druga to finansowanie dydaktyki. System, w którym 60 proc. studentów musi płacić za naukę, jest niesprawiedliwy. Na dodatek istniejący sposób finansowania nie sprzyja podnoszeniu jakości kształcenia. Inna sprawa, że z podobnymi problemami zmaga się cała Europa.

    Wlasciwie caly problem sprowadza sie do powyzszego cytatu. No i cala ta reforma tez.
    Po pierwsze, jest owo stwierdzenie niewlasciwe: 60 procent studentow wcale nie 'musi' placic, wystarczy, ze wybiora kierunek studiow i uczelnie, na ktorej sa niedobory studiujacych na bezplatnych studiach. Dodatkwa zaleta takiej decyzji bedzie to, ze chetni zdabeda zawod, ktory jest poszukiwaney w Cywilizacji! No ale jak kto woli licencjat na specjalizacji
    "teoria i praktyka obierania kartofla" zdobyty w jakims Zakladzie Niskich Lotow na
    kolejnym uniwerstecie przymiotnikowym (ziemniaczanym), to niech sobie za te rozrywke placi z kieszeni wlasnej. Dlaczego nawet ta haniebna kasa, ktora idzie z podatkow obywateli ma byc dodatkowo rozpraszna po kieszeniach krewnych i znajmych krolika przez
    roznych reformatorow? Co zas do kwestii, komu nalezy zaplacic w nauce polskiej najwiecej, to odpowiedz jest prosta - temu, kto wreszcie wysunie taki koncept i zdola go przeforsowac, aby Sejm uchwalil specjalna ustawe ustalajaca moratorium na reformowanie czegokolwiek na terytorium RP przez najblizszych 50 lat. Pieniedzy od tego nie zrobi sie wiecej, ale przynajmniej katastro zrobi sie mnie! Niestety podaz takich geniuszy w Polsce jest wlasciwie sladowa! Natomiast reformatorw ci u nas dostatek: wlasnie pracuja nad nowelizacja nowelizacji do ustawy o Szkolnictwie W.
  • 2011-05-15 10:09 | lot idei

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Lot idei poznał inną naukę w Polsce, aktywną, otwartą na kontakt, wspomagającą ideami, wzmacniającą wiedzą koncepcje projektów... nauka, jaką poznał lot idei nie jest najsłabszym ogniwem nurtu N.B.P., czyli synergii nauki, biznesu i polityki. Jak deszcz dla przyrody, tak pytania są dla nauki, dlatego należy stawiać nauce pytania, ponieważ stawką większą niż władza jest wiedza. Zatem lot idei stawia pytania:

    1. Czy materia jest tym samym co światło, w idei np. foton światłem faluje, a elektron światłem wiruje?

    2. Czy ewolucja życia na Ziemi jest uzależniona od grawitacji, czy geometria DNA to efekt ruchu Ziemi?

    3. Czy to prawda, a może fałsz, że najlepsze polityki to są te, które są bliskie godności, natury i jej fizyki?

    4. Czy idee i formuły ekonomiczne gospodarki są zgodne z zasadą zachowania pędu, materii i energii?

    5. Jak odzyskać na rynku ilość miejsc pracy utraconych w wyniku likwidacji kopalni węgla kamiennego?

    6. Czy przyszłość to tylko lęk, czy nadzieja i pocieszenie, a przeszłość to wiedza, czy tylko wspomnienie?

    7. Napęd hydroelektronowy aktywna geometria harmoniczna ruchu - czy możliwe jest uzyskanie względnie trwałego, harmonicznego ruchu dla wytwarzania prądu elektrycznego poprzez mechaniczne, odnawialne, elektronowe zgazowanie wody na jej składniki, czyli wodór i tlen oraz ponowne otrzymanie z nich wody w wyniku działania naturalnych sił sprężania i rozprężania na mieszaninę hydroelektronową (symb. ozn. OH2:e), czyli w idei pro ekologiczne paliwo w formie mieszaniny cząsteczek wody (symb. ozn. H2O) i wolnych, swobodnych elektronów (symb. ozn. gaz elektronowy)? W tej idei to jest znakiem, że cylinder jest również bakiem. Silnika elektrycznego z napędem hydroelektronowym się nie tankuje, używa się dotąd, aż się nie zepsuje.


    Kto naukę pytaniami nie wzbogaci, ten ją w swej istocie rzeczy nieuchronnie straci - tak, czy nie?
  • 2011-05-15 12:27 | mtwapa

    cud finansowy?

    jesli w jednym miejscu artykulu stoi:
    """
    [naklady na nauke ]W Polsce ok. 20 euro na głowę [mieszkanca], we Francji 260.

    """

    to jak to jest mozliwe aby zarowno sprzet jak i dochody pracownikow nauki w PL byly "porownywalne" (druga strona artykulu). To nie jest tak ze 13x mniejsza kadra naukowa jest w stanie pracowac na 1/13 sprzetu dostepnego we Francji (pomijajac roznice w wielkosci populacji tych krajow).

    Nie wszystkie badania wykonuje sie na super-drogim sprzecie, ale w takiej biologii np cale dziedziny nie istnieja bez sprzetu kosztujacego czesto 500k$ i powyzej (NMR, spektrografia masowa, next generation sequencing, akceleratory uzywane w krystalografii).
    Jesli sie mowi A (mamy z grubsza parytet sprzetowy) to bardzo prosze o liczby: ile maszyn i jakiego typu z w/w mozna znalesc w PL a ile w Niemczech, Francji, GB, Szwecji, Hiszpani.


  • 2011-05-15 13:31 | lot idei

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Ach, kto nas nauczy, jak uczyć, gdy się świat tak szybko zmienia? W tej idei 20 lat za nami, niech zatem będzie 20 lat przed nami - dziś stan opisany jak np. w artykule tytułowym.

    Ideogram: Krajowy/Narodowy Fundusz Promocji Wiedzy i Umiejętności oparty na składnikach finansowych takich jak, np.:
    - wkład państwa = np. 1000 zł, przekazywane co roku do funduszu z budżetu państwa na każdego noworodka w danym roku,
    - wkład indywidualny = wpłata w każdym miesiącu, np. minimum 50 zł na indywidualne konto edukacyjne w/w funduszu
    - inne źródła z działalności statutowej funduszu, sponsorzy, donorzy, darowizy, pożyczki edukacyjne, inwestycje np. w akademiki...

    Idea tu liczona stawia przesłankę wyniku ok. 11,5 tys. na studia. Czy to dobra idea? Może warto ją policzyć naukowo w superkomputerze uwzględniając wszystkie zmienne zależne w idei.

    Tam gdzie osoba studiuje, tam fundusz środki za nią kieruje. Gdy osoba w wieku dorosłym nie udaje się na studia, to otrzymuje od funduszu poczynione oszczędności z indywidualnego konta edukacyjnego i w ten sposób posiada środki własne na czas poszukania pierwszej pracy.
  • 2011-05-15 13:53 | MM

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Piszę szybko zanim na forum pojawi się Pan Kagan i zaleje je dziesiątkami jednobrzmiących komentarzy. Do Profesora miałbym tylko jedno pytanie. Skoro FNP jest tak wspaniałą, kryształowo "czystą" instytucją, dlaczego przykładowo recenzje wniosków o stypendia z programu Start nie są jawne. Nie chodzi mi o podawanie nazwisk recenzentów ale treści recenzji zarówno uwzględnionych jak i oddalonych wniosków. Pozdrawiam
  • 2011-05-15 15:10 | autor

    @MM

    Chyba w FNP nie ma czegoś takiego jak "oddalone" wnioski, chyba że chodzi Ci o wnioski rozpatrzone negatywnie.
    W tym roku stypendyści Starta - już po otrzymaniu informacji o przyznaniu stypendium - musieli już wysłać informację ze spisem publikacji itp., przeznaczoną do umieszczenia na stronie FNP. Tak więc będzie można porównać osiągnięcia.
  • 2011-05-15 17:19 | malgorzata.academicus

    co maja stypendia do jakosci ksztal;cenia?

  • 2011-05-15 17:28 | malgorzata.academicus

    co maja stypendia do jakosci ksztalce nia? ooops

    subject - dokladnie nic!!!
    Kluczowe sa programy studiow i przekazywane w ramach nich tresci programowe.
    Bez zmiany systemu zarzadzania uczelniami, w ktorym wladze beda realizowaly interesy spoleczenstwa a nie zatrudnionej kadry, zaden system stypendialny czy tez oplaty za studia nic nie zmienia. Najwyzszy czas to zrozumiec.

    Obecnie mamy programy studiow dostosowane do wiedzy zatrudnionej kadry - wiekszosci z chowu wsobnego - i do zapotrezbowania na etaty i pensum dydaktyczne jednostek o najwiekszej sile glosu na radach wydzialow.

    Obecna nowelizacja niewiele tutaj niestety zmieni gdyz wproiwadzenie zmian jest oparte na zasadzie dobrowolnosci. Nikt z waznych osob nie zrezygnuje ze swojego wykladu i zrobi wszystko by zmusic studentow do zaliczenia przedmiotu - chociazby byl wykladany z pozolklych kartek i zawieral calkowicie nieauktualna wiedze.
  • 2011-05-15 17:37 | MM

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Możemy oczywiście bawić się w łapanie za słówka. Przepraszam, że użyłem nomenklatury postępowania nieprocesowego. Nie chodzi mi o listę publikacji, bo tę można znaleźć w wielu bazach danych lub po prostu w google. W przypadku "rozpatrzonego negatywnie" wniosku np. o ministerialny grant można otrzymać recenzje tego grantu, z dokładną informacją które elementy zostały najsłabiej ocenione i jakie konkretnie były zarzuty. W przypadku FNP osoba, która ma w danej dziedzinie np. 30 publikacji (w tym dwie monografie) również publikowanych w punktowanych zagranicznych periodykach [dla jasności nie chodzi o moją skromną osobę] otrzymuje jedynie informację o "negatywnym rozpatrzeniu" i w żaden sposób nie może dowiedzieć się dlaczego jej dorobek został uznany za słabszy od kolegi z jednej katedry (ta sama dziedzina oczywiście) którego cały dorobek to 3 publikacje w niszowych czasopismach krajowych. (mam na myśli konkretny przypadek).
  • 2011-05-15 17:47 | MM

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Chciałbym również zaznaczyć, że nie kwestionuję dorobku fundacji, o nic nie oskarżam jej ani Profesora Żylicza. Przy ocenie wniosków analizuje się nie tylko liczby publikacji ale również jakość dorobku, innowacyjność tematu, metody analizy, planów badawczych itd. Osoba która ma mniej publikacji może "nadrabiać" innymi podlegającymi ocenie elementami. Uważam jednak, iż ujawnienie recenzji dawałoby zdecydowanie większą przejrzystość. Myślę również, że osobie której wniosek zostaje "rozpatrzony negatywnie" należy się informacja nad czym musi popracować, jakie są słabe punkty itd.
  • 2011-05-15 18:54 | node

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    o jak to jest mozliwe aby zarowno sprzet jak i dochody pracownikow nauki w PL byly "porownywalne" (druga strona artykulu). To nie jest tak ze 13x mniejsza kadra naukowa jest w stanie pracowac na 1/13 sprzetu dostepnego we Francji (pomijajac roznice w wielkosci populacji tych krajow).

    To rzeczywiscie 'nie jest tak' i nad tym faktem nie ma co dyskutowac. Wystarczy konstatacja, ze takich badan, ktore wymagaja i 'francuskiej' kadry i nakladow w Polsce robic sie nie da. Ale sa przecie inne obszary nauki, ktore nie potrzebuja tego rodzaju
    warunkow. Einstein byl liczebnie o wiele mniejszy niz obecna francuska spolecznosc uczonych, a zrobil Teorie W. Wariatow zajmujacych sie poczatkowo lewitowaniem zab w polu magnetycznym, zeby potem wynalazlezc wart Nobla grafen bylo raptem dwoch, przy czem posilkowali sie w tym celu niezbyt kosztownymi artyfaktami: tasma biurowa i
    grafitem do olowkow, zuzywajac na to nieco mniej srodkow niz na ten przyklad
    spece od superzderzacza, ktory, jak juz bedzie uprzejmy 'zaskoczyc' to w najlepszym razie wykryje nieistnienie tego, do czego wykrycia zostal stworzony itd... W nauce juz tak od tysiacleci jest, ze duch odkrywczosci wieje kedy chce i objawia sie tam , gdzie akurat mu przyjdzie ochota, a miekoniecznie tam, gdzie zaplanowano i utopiono megakase! Rowniez w bidniutkiej II RP byly dziedziny nauki, ktore uczynily Polakow slawnymi w srodowisku (matematyka), byly dzialy inzynierii na najwyzaszym poziomie (kolejnictwo). Nawet w wyklinanej obecnie PRL to i owo wartosciowego powstalo; w koncu wtedy powstala na przyklad polska miedz, o ktora tocza obecnie boje rozni prywatyzacze (ze uzyje tego wysoce nieadekwatnego efemizmu!) itp. Jaki stad wniosek? Ano taki, ze mleko sie juz rozlalo i wszystkie korowody z reformami obecnie sa juz o przynajmniej 20 lat spoznione, a na dodatek - sadzac po ich chrakterze - chybione. Nauka polska, jak zreszta wielu innymi dziedzinami, nalezalo na sero zajac sie bezposrednio po upadku tzw. komuny. Na dodatek nalezalo to zrobic z glowa: dokonac obrachunku i przgladu zasobow, sporzadzic liste dziedzin, w ktorych sa szanse, ze polscy naukowcy moga dokonac rzeczy jezeli nawet nie genialnych, to przynajmniej liczacych sie. Wsakazac trza bylo kilka takich priorytetow plus pare innych, niekoniecznie znaczacych z powodu ich efektywnosci, ale na przyklad z powodu ich waznosci dla kultury narodowej, kondycji spoleczenstwa i innych wznioslych celow.
    Na takie obszary nalezalo skierowac strumyczek skromnych srodkow, jakim dysponowal Kraj,
    lub jakie spodziewno sie pozyskac z prywatyzacji (jednak takiej, ktora nie funkcjonowalaby w powszechnej swiadomoci jako epitet i eufemizm). Reszcie towarzystwa naukowego mozna bylo zaproponowac oddanie sie poslannictwu edukacyjnemu, zalezienie sobie niszy w gospodarce lub inne w miare cywilizowane metody pozegnania sie z kariera
    uczonego. Zas dla mlodych zdolnych i utalentowanych, ktorych wspomniny wyzej duch odkrywczosci zawialby w rejony niekoniecznie objete wsparciem panstwa trzeba bylo stworzyc odpowiednie (i godne) fundusze umoliwjace wyzywanie sie w osrodkach zaranicznych lub krajowych sponsorowanych ale przez biznes, ktoremu z takich wlasnie wzgledow luzowano by dolegliwosci podatkowe, a nie , tak jak obecnie - za sama uprzejmosc jego istnienie.
    No to tyle fantastyki. Mozna by wiecej, ale szkoda zebow po proznicy niszczonych zgrzytaniem i saczeniem przez nie nieprzyzwoitych wyrazow w trakcie...
  • 2011-05-15 19:22 | lot idei

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Jedno z drugiego wynika, a światło wszystko przenika - prawda, czy fałsz?

    Czy tylko to co jest tym samym oddziałuje ze sobą? Jeden elektron oddziałuje z drugim elektronem, ponieważ oba są elektronami. Foton oddziałuje z elektronem, ponieważ elektron jest światłem, a foton nie jest elektronem.

    Jeżeli materia jest tym samym co światło, ale o innej geometrii ruchu, to Wszechświat jest światłem, a światło to ruch - tak, czy nie?.

    Alchemia idei formuły ruchu: dp/dt, gdzie p oznacza pęd [p = mv, m to masa, v to prędkość] a t to czas, przy czym, v = dr/dt, gdzie r to wektor położenia. Zatem są trzy idee: masa, czas, przestrzeń. I każda ma jednostkę: 1kg [kilogram], 1s [sekunda], 1m [metr]. Każda jednostka jest wyborem wzorca. Nie wiem co to jest masa, ale wiem ile razy trzeba dodać jednostkę masy, aby umownie zmierzyć 10 kg. Nie wiem co to jest czas, ale wiem ile razy trzeba dodać jednostkę, aby umownie zmierzyć 60 sekund [pomiar czasu: zegar musi rytmicznie wskazać 60 razy, a nie tylko 60 razy (jak w idei jednostki masy), zatem jednostka czasu jest jednostką rytmu]. Nie wiem co to jest przestrzeń, ale wiem ile razy trzeba dodać jednostkę, aby umownie wskazać odległość. Wielkość fizyczna wybranej jednostki nie jest istotna. Istotne są razy [dodawania] i trzeba umieć liczyć, zatem dochodzi matematyka. Nic nie wiem, jednostki są wybraniem zdolności rozróżniania, tu i tam, przed i po, w jednej ręce [szalki] bardziej ciągnie w dół, niż w drugiej. I co z tego, że nic nie wiem. Mam relacje zmyślonych idei i ich jednostek oraz formułę matematyczną. Czy matematyka jest tu istotna? Może inne wielkości dałyby inną matematyczną, równoważną formułę dla dp/dt? Nie wiem co to jest masa, nie wiem co to jest czas, nie wiem co to jest przestrzeń, ale umiem policzyć ruch. Sukces. Hipotez zatem nie czynię.

    O! Czy można nic nie wiedzieć o Wszechświecie, a zarazem umieć obliczyć ruch? Czy możliwe zatem jest odkrycie innych idei i ich jednostek, aby obliczyć i zastosować inny / inaczej, niż znany ruch dla przemieszczania się szybciej w geometrii Wszechświata od światła, dający siłę wyporu większą od grawitacji, względnie trwały jakoby pro perpetuum mobile?

    Czy wszystkie prawa natury są już w neuronach człowieka? Jeżeli tak, to czy z tego wynika, że jakie w umyśle idee, to takie szanse na odkrycia? Czy jedyną ideą niemożliwą dla człowieka jest wymyślenie fizyki rzeczy niemożliwych?

    Logodygmat idei unifikacji - jest tyle teorii unifikacji ile jest sposobów opisu ruchu, a opis ruchu zależy od widzenia światła - tak, czy nie?

    Prawdziwa nauka nie jest wstanie postawić pytań, na które nie mogłaby znaleźć odpowiedzi - prawda, czy fałsz?
  • 2011-05-15 22:49 | slawek

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Nauka,szkolnictwo wysze reform potrzebuje wiedza wszyscy,a najbardziej zainteresowani ci ktorych to ma dotyczyc unikaja odwlekaja reformy.Wysze uczelnie wojny podjazdowe miedzy profesorami,blyskawiczne awanse na uczelniach absolwentow ktorych rodzice sa profesorami,wykladowcami.Jak w rozmowie wspomnial profesor Zylicz przyznawanie tytulow doktora osobom ktore nie powiny dostac tego stopnia.Reformy blokuje samo srodowisko naukowcow w obawie przedz utrata wlasnych wplywow.
  • 2011-05-16 05:13 | blueberry

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Co zas do kwestii, komu nalezy zaplacic w nauce polskiej najwiecej, to odpowiedz jest prosta - temu, kto wreszcie wysunie taki koncept i zdola go przeforsowac, aby Sejm uchwalil specjalna ustawe ustalajaca moratorium na reformowanie czegokolwiek na terytorium RP przez najblizszych 50 lat."

    Utrwalenie silnie sfeudalizowanego, zbiurokratyzowanego i niewydolnego systemu w jakim dziala nauka w Polsce (na lat 50) to najprostsza droga, aby sprowadzic poziom nauki i ksztalcenia wyzszego do poziomu Gabonu, Birmy, czy tez Nepalu !
  • 2011-05-16 07:45 | emsek

    Czy stypendia mają coś do jakosci ksztalcenia?

    Bezpośrednio - niewiele

    Pośrednio mają całkiem sporo.

    Po pierwsze - w procesie dydaktycznym mamy dwie strony:

    Nauczających - czyli kadry.
    I nauczanych - czyli studentów (z których rekrutowana jest następnie kadra.)

    I faktycznie, dla podniesienia poziomu nauczania NIEZBĘDNE jest podniesienie kwalifikacji kadry. I to powinno być podstawą.

    Ale z drugiej strony, stworzenie systemu motywacyjnego dla studentów, nie jest bez znaczenia. Przy najlepszej nawet kadrze, jeżeli studenci nie będą chcieli się uczyć, to się nie nauczą. Jak mawiał mój nauczyciel niemieckiego w liceum: "to nie ja mam Was nauczyć języka, to Wy macie się go nauczyć - ja mogę Wam tylko pomóc."

    Tak jak nie zjemy za nikogo śniadania, tak też nie zmusimy nikogo do nauczenia się czegokolwiek.

    Jakość kształcenia zależy prawie wyłącznie od kadry, programów itp. Natomiast to, w jakim stopniu skorzystają z tej oferty studenci, zależy już głównie od nich samych. Skuteczny system motywacyjny (w którym również zawierałaby się kwestia stypendiów) może zasadniczo zmienić podejście studentów do nauki.

    Tylko tyle i aż tyle.

    Drugą kwestią jest finansowanie - MNiSW poszukuje nowych źródeł finansowania szkolnictwa wyższego - i z tej przyczyny gmera m.in. przy stypendiach. Wysokość finansowania ma kolosalny wpływ na jakość badań, dydaktyki, nauki. Stąd też pośrednia relacja pomiędzy systemem stypendialnym (jako źródłem pieniędzy dla nauki - vide: odpłatność za studiowanie drugiego kierunku), a jakością kształcenia.

    I wreszcie trzecia kwestia - może trochę mniej istotna, ale też ważna. Wiedza, nauka jest w coraz mniejszym stopniu zamknięta w wieżach z kości słoniowej. Rola uczelni jako źródła wiedzy systematycznie się zmniejsza. Coraz większe znaczenie mają naukowi "wolni strzelcy", do profesjonalnych badań w wielu dziedzinach zaczyna wystarczać dostęp do internetu i komputer z odpowiednim oprogramowaniem.

    To jest proces widoczny także w relacjach uczeń-nauczyciel, student-prowadzący zajęcia.

    Jeszcze 15-20 lat temu nauczyciel był wyrocznią - to on był źródłem wiedzy. Teraz jest on dla ucznia jednym z wielu możliwych źródeł wiedzy - co więcej - może podlegać krytyce.
    To samo na uczelniach - o ile generalnie profesor zawsze wie więcej od studenta, to zdarzają się sytuacje, gdy studenci-pasjonaci w pewnych wąskich dziedzinach mogą być lepsi od swoich profesorów.

    Strona "studencka", uczących się zaczyna odgrywać coraz istotniejszą rolę - i warto wyjść temu naprzeciw.
  • 2011-05-16 09:00 | node

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Utrwalenie silnie sfeudalizowanego, zbiurokratyzowanego i niewydolnego systemu w jakim dziala nauka w Polsce (na lat 50) to najprostsza droga, aby sprowadzic poziom nauki i ksztalcenia wyzszego do poziomu Gabonu, Birmy, czy tez Nepalu !"

    Na przyszlosc prosze dokladnie czytac przedmowce, a nie siebie samemu i sobie odpowiadac.
    Nigdzie nie pisalem o 'utrwalaniu', tylko o zakazie reformactwa polskiego (moze rzeczywiscie w pospiechu zgublem cudzyslow w "reformach") polegajacego na zastepowaniu myslenia i rzeczywistych pieniedzy wirtualna dzialanoscia biurokratyczna, ktora niestety
    ma jednak przelozenie na swiat realu. Czyz musze wymieniac liste kolejnych katastrof zwanych w RP (PRL tez by sie dostayalo!) "reformami"?!
    Nikt nie twierdzi, ze w nauce polskieji, i innych dziedzinach, dziej sie dobrze. Ale remedium nie jest nieustajaca radosna tworczosc reformatorska, ale zmudne i konsekwentne naprawianie krok po kroku wadliwych mechanizmow. W Polsce od wielu lat decydenci zachowuja sie jak facet, ktory, gdy stwierdzil, ze mu sie zepsul zegarek zaczyna sie zabierac za reformowanie obowiazujacego systemu rachuby czasu, albo jak geniusz, ktory, gdy mu dach przecieka zamiast zalatac dziure rozwala dom do fundamentow i buduje go na nowo od podstaw, tylko ze w zreformowanej postaci, bez dachu mianowicie, poniewaz z defincjicji, tam gdzie nie ma dachu nie moze byuc dziury w nim! Itepe...
  • 2011-05-16 18:35 | lot idei

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Czy kod geometrii DNA jest kubitem światła?

    Idea - kubit {bity kwantowe: 11, 10, 01, 00 }:

    1. Ideogram - Wszechświat to światło, a światło to ruch, a kubit jest jego fizyką:
    pole elektryczne EE ruch prostoliniowy
    pole magnetyczne BB ruch krzywoliniowy
    pole elektromagnetyczne EB ruch prostoliniowo falowy
    pole grawitacyjne BE ruch krzywoliniowo / wirowo falowy

    2. Ideogram - fragment kodu DNA { zasady: T, A, C, G } i kubit światła:

    [ T ][ A ] - [ 11 ][ 00 ] - [ 1100 ] - [12] -[ 4 ]
    [ C ][ G ] -[ 10 ][ 01 ] - [ 1001 ] - [ 9] - [ 3 ]
    [ G ][ C ] -[ 01 ][ 10 ] - [ 0110 ] - [ 6] - [ 2 ]
    [ A ][ T ] - [ 00 ][ 11 ] - [ 0011 ] - [ 3] - [ 1 ]

    Do czego może się przydać taka idea "kwantowania" zapisu kodu DNA: 1234 = 10?

    3. Ideogram - są cztery formy geometrii światła:
    symetryczna, harmoniczna, fraktalna, kwantowa

    4. Ideogram - są cztery zmiany geometrii światła:
    ruch, dotyk, pamięć, ewolucja

    5. Ideogram - są cztery składniki materii:
    neutrino, neutron, proton, elektron

    ...
  • 2011-05-16 18:53 | jerry111

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Czy internauta "lot idei" musi praktycznie kazde forum zasmiecac "kubitami" i swoimi pseudonaukowymi wynurzeniami?
  • 2011-05-16 19:28 | malgorzata.academicus

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Drugą kwestią jest finansowanie - MNiSW poszukuje nowych źródeł finansowania szkolnictwa wyższego - i z tej przyczyny gmera m.in. przy stypendiach"

    To jest najzwyklejsze klamstwo i oszczerstwo!!!
    Cytuje:
    Przy przydziale miejsc na studiach
    nieodpłatnych w oparciu o kryterium wyników w nauce studenci wywodzący si ę ze
    środowisk o niskim statusie społecznym i ekonomicznym, stając wobec perspektywy
    pokrywania własnych kosztów utrzymania, a nastę pnie przeznaczania pensji na spłatę
    rat kredytowych, muszą zrezygnować z dostę pu do studiów wyższych.
    Sytuacj ę t ę pogarsza fakt, iż spora cz ęść dotacji z budżetu publicznego
    przyznawana jest wyłącznie w oparciu o kryterium wyników w nauce.
    Istnieje kilka
    stypendialnych programów nagród dla studentów szkół wyższych za ich osiągni ęcia
    w nauce i/lub w sporcie. Taki sposób korzystania ze środków publicznych budzi
    wątpliwości, ponieważ, jak można sądzić , nie prowadzi do osiągni ęcia żadnych celów
    społecznych: wydaje si ę mało prawdopodobne, aby maturzyści obdarzeni
    potencjałem naukowym, a niebę dący w trudnej sytuacji materialnej, zdecydowali si ę
    na rezygnację ze studiów wyższych z powodu braku stypendium za osiągnię cia
    w nauce. Zatem ta cz ęść środków z budżetu publicznego służyłaby lepiej celom
    społecznym, gdyby przeznaczono ją wyłącznie na ułatwienie dost ępu do szkolnictwa
    wyższego młodzieży dysponującej potencjałem naukowym, a bę dącej w trudnej
    sytuacji materialnej.

    zrodlo str.63 - raport OECD 2007 (2008 wersja pL)
  • 2011-05-16 22:39 | lot idei

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Nie, nie musi. To stąd, że lot idei likwidować będzie konto, ponieważ opuszcza forum na polityka.pl. Zatem tu jeszcze ostatnie pytania [jerry111, byłyby i bez Twojego wpisu, jako i na zakończenie]: Czymże byłby Wszechświat bez świadomości celu? Czy internet stanie się źródłem idei dla naukowców wielu? ps. Podziękowania dla tych nickname co wiedzą za co.
  • 2011-05-17 09:18 | emsek

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Drugą kwestią jest finansowanie - MNiSW poszukuje nowych źródeł finansowania szkolnictwa wyższego - i z tej przyczyny gmera m.in. przy stypendiach"

    "To jest najzwyklejsze klamstwo i oszczerstwo!!! "

    Nie zgadzam się - MNiSW poszukuje nowych źródeł finansowania nauki i dydaktyki?
    Poszukuje.

    Zmienia system stypendialny?
    Zmienia.
    Wprowadza odpłatność za drugi kierunek (gwoli ścisłości - poza 10% najlepszych).
    Wprowadza.

    Czyli nie jest to kłamstwo.
    Oszczerstwo? Wobec kogo?

    To jest opinia - może i błędna, ale na pewno nie jest ona obraźliwa - ani kłamliwa. Nawet jeśli nie jest w 100% prawdziwa to napisania w dobrej wierze.

    Dziękuję pięknie za link do raportu - w wolnej chwili go przeczytam.


    Sytuacj ę t ę pogarsza fakt, iż spora cz ęść dotacji z budżetu publicznego
    przyznawana jest wyłącznie w oparciu o kryterium wyników w nauce.


    Z tego zdanie nie wynika, że należy zlikwidować stypendia naukowe (a to zrobiło ministerstwo), tylko że należy rozwinąć system stypendiów socjalnych.

    To prawda. Ale nigdzie nie pisałem, że stypendia socjalne są be i fu.
    Pisałem jedynie, że system stypendialny w Polsce nie motywuje do nauki (bo ciężko nazwać motywacją stypendium w wysokości 600 zł miesięcznie - za średnią 4,9-5,0; jak np. na moim wydziale (UW)).

    Stypendia socjalne są też żenująco niskie, a i procedura ich przyznawania pokręcona wyjątkowo. W siedzibie Koła Naukowego, w którym się swego czasu udzielałem obradowała wydziałowa komisja stypendialna (braki lokalowe, więc nasza kanciapa w piwnicy wydziału służyła takim celom). Czasem byłem mimowolnym świadkiem dyżurów członków komisji i ich rozmów ze studentami - ilość papierków i zaświadczeń, jaką trzeba było dostarczyć, aby otrzymać jakieś 300-400 zł miesięcznie (to w Warszawie starcza jedynie na jedzenie - przy założeniu wydatków 10 - 15 zł dziennie, racji "biedronkowej") była zatrważająca.

    Polski nie stać na marnowanie potencjału - nie mamy 200mln mieszkańców jak USA, nie mamy tylu studentów. Tam najczęściej najlepsi to najzdolniejsi z bogatych rodzin.
    W Polsce najzdolniejsi powinni być identyfikowani tak szybko jak to tylko możliwe, a następnie premiowani za ciężką pracę - niezależnie od statusu majątkowego ich rodzin. U nas każdy Janko Muzykant (młody, zdolny, biedny) powinien zostać wyłapany i poddany specjalnej trosce.

    Więc podstawą powinno być zapewnienie możliwości bezpłatnego studiowania zdolnym studentom - niezależnie od poziomu zamożności. A następnie powinno się nagradzać najzdolniejszych.

    Zaś Ci, którzy się obzieleniają, niech płacą. Niezależnie od statusu materialnego.
    Podnoszona kwestia niedostatecznego kapitału kulturalnego, intelektualnego wyniesionego z domu, to poważny problem. Ale celem uczelni nie może być wyrównywanie szans. Uczelnie są od kształcenia i prowadzenia badań, to jednostki dydaktyczne i naukowe, nie pomoc socjalna. To po pierwsze.
    Po drugie takie nierówności łatwo zidentyfikować znacznie wcześniej - na etapie szkół podstawowych i gimnazjów. Rozwiązanie tego problemu należy do kwestii oświaty, nie nauki.
    I tu wcale nie trzeba koła na nowo odkrywać - w najlepiej rozwiniętych państwach świata i Europy (biorąc HDI pod uwagę, a nie PKB), czyli w Szwecji, Norwegii, Finlandii szkolnictwo przeduniwersyteckie jest jednocześnie wyjątkowo egalitarne. Te same szkoły dla wszystkich, te same programy, a w Finlandii nauczyciel cieszy się wyjątkowym poważaniem (był nawet o tym w Polityce artykuł). Natomiast uczelnie, szkolnictwo wyższe jest już elitarne.

    I dzięki temu Finowie mają Nokię (która po prawdzie teraz cienko przędzie), a Szwedzi w współpracy jeden z istotniejszych parków naukowych powstałych we współpracy z Danią (Lund-Kopenhaga-Malmo).

    W Szwecji poza tym silnym punktem na mapie nauki są zupełne peryferie - [link=http://www.google.com/url?sa=t&source=web&cd=2&sqi=2&ved=0CBwQFjAB&url=http%3A%2F%2Fwww.euroreg.uw.edu.pl%2Findex.php%2Fdokumenty%2Fdoc_download%2F448-wojnarczy-na-peryferiach-jest-klasa-kreatywna-przyklad-szwecji.html&rct=j&q=czy%20na%20peryferiach%20jest%20klasa%20kreatywna&ei=gR3STajYL8ymrAfS4qS5CQ&usg=AFQjCNHPTJDL4nfhnvd0VD0xvGUPfI0lQg&sig2=OKsJpTgRjkX2Q-REhjl4xA&cad=rja]okolice
    Kiruny[/link].

    A przeca tam jeszcze "gorzej" - Szwedzi mają ponad 4x mniej ludzi niż Polska, prawie cała Finlandia to takie zimne Mazury (które w Polsce są jednym z biedniejszych regionów) lasy i jeziora i nic więcej prawie. I udało im się? Udało. Dlaczego? Bo do perfekcyjnie wykorzystują wszystkie możliwe potencjały - od ludzkiego, społecznego aż do gospodarki śmieciami. Tam po prostu nikt i nic się nie marnuje - nie stać ich było na to.

    Więc, podsumowując - Boni słusznie prawi, że reformować trzeba laserem. Szkoda tylko, że rząd, w którym się znajduje, używa topora.

    W pierwszym tekście dałem tylko przykład (podlegający oczywiście krytycznej ocenie), jak można wykorzystać pewien potencjał, przeorganizować pewne pole. To nie remedium na wszystko. To tylko detal.
    Ale Polska już nie przechodzi transformacji. Teraz musimy zmieniać wiele detali, dążąc do perfekcji (no dobra, to już prawdziwie pompatyczne:P).

    No ale tak jest, że diabeł tkwi w szczegółach
  • 2011-05-17 14:16 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Takie podejscie: przeglad i wyłonienie dziedzin "które maja szanse się rozwinąć" i utopienie reszty to popularny, ale chyba chybiony pomysl. Kto mialby ten przeglad robici zadekretowac gdzie ma sie pojawic Einstein czy Zweisten? Bez wielkich nakladow nie da sie nauki doprowadzic na wysoki poziom, a nas stac co najwyzej na nauke ktora pozwala zachowac kontakt ze swiatem i dzieki temu ksztalcic kadry na nie do konca przewidywalna przyszlosc. Zgadzam sie z wieloma argumentami prof. Żylicza, ale bez rozsadnie lokowanych nakladow ktore pozwola na wymiane na poziomie miedzynarodowym nie widze specjalnych szans na zmiany. A opowiadanie ze glowna bariera powrotu z zagranicy wielu dobrych polskich naukowcow jest przede przede wszystkim mentalnosc pozostalych w Polsce, a nie warunki pracy i placy jest chyba troche nie na miejscu. Gdyby tak bylo, tanim kosztem moznaby zrobic "Uniwersytet Dla Powracajacych" i miec wiele problemow "z glowy"...
  • 2011-05-17 17:26 | flipflop

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "...Jako biolog wiem, że różnorodność jest z reguły lepsza od chowu wsobnego, i dlatego właśnie mobilność kadry jest regułą w świecie nauki poza Polską."


    Prof. Żylicz tak opowiada o promowaniu mobilności. Gdzie pan profesor pracuje? W Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej; stworzonym jako instytucja bez dożywotnich posad, na kilka lat, żeby się rozwinąć, a potem objąć stałą posadę gdzie indziej i zwolnić miejsce dla innych młodych i zdolnych. A ile lat pan profesor już tam jest? Od 1999 roku, czyli od początku istnienia tej szacownej instytucji. To może czas się ruszyć?

    To w temacie podwójnych standardów naszej kadry naukowej...
  • 2011-05-17 17:31 | malgorzata.academicus

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "A opowiadanie ze glowna bariera powrotu z zagranicy wielu dobrych polskich naukowcow jest przede przede wszystkim mentalnosc pozostalych w Polsce, a nie warunki pracy i placy jest chyba troche nie na miejscu."
    Jest dokladnie tak jak napisal prof. Zylicz. To wlasnie ta mentalnosc nie pozwala tego faktu zauwazyc.
    "Gdyby tak bylo, tanim kosztem moznaby zrobic "Uniwersytet Dla Powracajacych" i miec wiele problemow "z glowy"... "
    I tutaj wychodzi mentalnosc srodowiska - problemem jest obawa przed konkurencja i weryfikacja lokalnych autorytetow. A niech sobie wracja - byle nie na nasze podworko trzymajace sie w kupie dzieki wypracowanym porzez lata lokalnym ukladom
  • 2011-05-17 19:26 | jerry111

    Re:Czy nauka potrzebuje (bardzo mocno spoznionych) reform?

    A co szanowny "Adamie" ma jedno wspolnego z drugim, tzn. wodeczka z miejscem jakie zajmowala wowczas nauka polska (a raczej - pewna czesc tejze nauki)?
    Czyzby ten post to objaw jakiegos politycznego zaslepienia?

    p.S. Pracowalem w latach 8-tych na jednej z polskich uczelni wyzszych.
    Brakowalo odczynnikow, sprzet byl stary, administracja glupia
    i leniwa, obowizywaly feudalne wrecz procedury, a praktycznie
    wszystkim (takze i pieniedzmi) rzadzil uczelniany "beton"...
    I w tym okresie tez (jak ognia) unikano wszelkich reform!
  • 2011-05-17 19:29 | jerry111

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Ja do "lotu idei" osobiscie zadnych nieprzyjaznych uczuc nie zywie...
    Chcialem tylko delikatnie zwrocic uwage, iz wiekszosc postow
    "lotu idei" nie ma praktycznie zadnego zwiazku
    z komentowanym artykulem.
  • 2011-05-17 19:34 | jmierzwa@tnstate.edu

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Polski nie stać na marnowanie potencjału - nie mamy 200mln mieszkańców jak USA, nie mamy tylu studentów. Tam najczęściej najlepsi to najzdolniejsi z bogatych rodzin."

    Chcialem nadmienic, ze:
    a) w USA mieszka obecnie juz ponad 300 milionow ludzi (oficjalne dane)
    b) dosyc czesto ci najlepsi nie pochodza z "bogatych rodzin" (radze, np.
    przeczytac sobie zyciorysy Amerykanow (USA), ktorzy w drugiej
    polowie XX wieku otrzymali Nagrode Nobla).
  • 2011-05-17 21:59 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    4 moich bylych doktorantow (post doki w prestiżowych laboratoriach Los Alamos, JPL, NCAR, publikacje, osiagniecia) szuka rozpaczliwie mozliwosci aplikacji (nawet z niewielkimi szansami) do uniwerystetu/instytutu w Polsce, tak zeby dalo sie wrocić z rodziną i dostac prace w nauce pozwalajaca wziąc i splacać kredyt mieszkaniowy. Czy zna Pani miejsce gdzie mogą dostać pracę w nauce która na to pozwala? Chętnie im przekażę.
    A że w wielu uczelniach i instytutach sa patologiczne uklady? Prawda, ale NIE TO jest głowną przyczyna braku powrotów czy niezatrudnienia specjalistow z zagranicy, nie to jest główna przyczyna braku mobilności czy mobilności w jedna strone: stad tam.
    Sam wrócilem ~naście lat temu mając nadzieję że w naszym kraju bedzie prowadzona jakas polityka naukowa. Liczby - nakłady na naukowca, studenta (w porownaniu z np. Czechami, Węgrami, nie chce się przymierzać do znacznie bogatszych ktorych stac na wiecej), pokazuja że jej nie było, a i obecna reforma nie jest tu przełomem. Czy to naprawde przede wszystkim wina "lokalnych ukladow" i "strachu przed konkrencją"? W jakims stopniu pewnie tak, ale czy Pani moze kierowac się w planowaniu wlasnej kariery w miare jasno sprecyzowanymi kryteriami ocen osiagnięc naukowych? Czy ich brak to tylko wina roznych koterii, czy braku polityki naukowej Państwa. Czy obecna reforma to zmieni i Państwo taka politykę zacznie prowadzić? Odpowiedza na te pytania liczby, a nie zaklecia.
    Uklony
  • 2011-05-17 22:31 | nocturn

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    15. miejce na swiecie pod wzgledem cytowan?
    chyba tylko w dziedzinach humanistycznych, bo niestety na nauki eksperymentalne, potrzeba duzo pieniedzy (sprzet, odczynniki etc.), bez sporych funduszy po prostu nie da sie robic nauki na swiatowym poziomie.
  • 2011-05-18 07:58 | done

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    15. miejce na swiecie pod wzgledem cytowan?
    "chyba tylko w dziedzinach humanistycznych, bo niestety na nauki eksperymentalne, potrzeba duzo pieniedzy (sprzet, odczynniki etc.), bez sporych funduszy po prostu nie da sie robic nauki na swiatowym poziomie."

    Kolego nokturn, czas wyjsc z mrokow nocy i niewiedzy. Na 15 miejsce pracowaly wlasciwie wylacznie nuki scisle (niekoniecznie eksperymentalne) - w rankingach liczyly sie i licza tak naprawde publikacje w pismach o tzw. cyrkulcji miedzynarodowej. A kto w takich pismach chcialby zamieszczac artykuly o 'zolnierzach przekletych" i "chrystusach narodow". Najpierw zreszta ktos musialby przetlumaczyc je na jakis jezyk miedzynarodowy.
    A kto niby mialby to zrobic? Polscy humanisci, ktorzy tak umilowali mowe nasza ojczysta, ze nawet dla pieniedzy nie zdradza jeje z zadna inna? A propos pieniedzy, rowniez dzisiaj wydzialy 'scisle' na uczelniach o wiele rzedow wielkosci wyprzedzaja humanistow
    pod wzgledem publikacji zagranicznych. I zdaje sie w nagrode za to sa z reguly po macoszemu traktowane przy podziale srodkow finansowych. Pewnie decyduje o tym jakis
    nokturn z mazurkiem e-moll i wariacjami nie na temat.
  • 2011-05-18 08:31 | node

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    W RP to chyba rzeczywiscie chyba chybiony pomysl (bo w takich Niemczech albo Finalandii to juz raczej nie), bo nawet, gdyby sie ktos znalazal, kto mialby chec go zrealizowac, to natychmiast okazaloby sie, ze wszystkie z dotad uprawianych dzialek i grzadek naukowych naleza do kategorii tych najbardziej potrzebnych i predystynowanych do wsparcia. No ale skoro ten pomysl jest chybachybiony, a pomysly p. min, sa chybione na pewno, to coz pozostaje. Moja propozycja - zlikiwdowac polska nauke z zachowanie co najwyzej paru szczatkowych uniwersytetow, zeby jacys faceci w gronostajach mogli co roku 1 pazdziernika robic za tlo dla waszych (bo nie moich) tzw. politykow, albo za gadajace glowy w pospieszalskich programach.
  • 2011-05-18 09:43 | malgorzata.academicus

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "(...) szuka rozpaczliwie mozliwosci aplikacji (nawet z niewielkimi szansami) do uniwerystetu/instytutu w Polsce, tak zeby dalo sie wrocić z rodziną i dostac prace w nauce pozwalajaca wziąc i splacać kredyt mieszkaniowy."
    Odpowiem krotko: Ci, ktorzy maja mieszkania i nie musza splacac kredytow tez szukaja rozpaczliwie. Glowny problem nie polega wiec na pensjach lecz na braku jasnych perspektyw i uczciwych regul gry!!!
    Podobnie z zapleczem badawczym. Zgoda - odstajemy. Dlaczego jednak w dziedzinach nie wymagajacych nakladow finansowych jest dokladnie tak samo - zastoj, marazm i brak rozwoju? Wracamy do punktu wyjscia - glowna przyczyna jest mentalnosc nalozona na organizacje i zarzadzanie polskimi uczelniami (lokalne uklady to tylko ich efekt).

    "czy Pani moze kierowac się w planowaniu wlasnej kariery w miare jasno sprecyzowanymi kryteriami ocen osiagnięc naukowych?"
    osoba powracajaca? Odpowiedz brzmi oczywiscie NIE. I w ten sposob nasze poglady sa zbiezne. Ja tylko uwazam, ze sprowadzanie problemu powrotow naukowych do pensji na uczelniach i wyposazenia labow uniemozliwa wlasciwa diagnoze przyczyn tej sytuacji.
    Przyklad pierwszy z brzegu - zewyciezca jednego z konkursow Welcome FNP (grant w wysokosci 2,5 miliona zlotych) nie mogl znalezc uczelni, w ktorej mogl by ten grant zrealizowac. Oficjalny powod - brak pieniedzy na etat.
  • 2011-05-18 10:29 | malgorzata.academicus

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Nie zgadzam się - MNiSW poszukuje nowych źródeł finansowania nauki i dydaktyki?
    Poszukuje.
    "
    Niestety nie zauwazylam tego w pakiecie reform. Podobnie jak jednoznacznego powszechnego odejscia od obecnego algorytmu finansowania (za ilosc a nie jakosc). Przyznaje moglam nie doczytac. Owszem MNiSW stara sie ograniczyc automatyczne zwiekszanie dotacji "idacej za studentem uczelni publicznej" przez wymaganie zgody ministerialnej na znaczace zwiekszenie limitow przyjec na bezplatne studia (o ile ten zapis ostatecznie zostal uchwalony)

    "Zmienia system stypendialny?
    Zmienia
    ."
    Tak, ale moja opinia dotyczyla nie samego faktu tylko jego przyczyn. Zacytuje jeszcze raz:
    MNiSW poszukuje nowych źródeł finansowania szkolnictwa wyższego - i z tej przyczyny gmera m.in. przy stypendiach
    Wersja light podtrzymanej opinii - emsek mija sie z prawda (zamiast klamstwa) i insynuuje niewlasciwe intencje i przyczyny zmian w systemie stypendialnym.

    Wprowadza odpłatność za drugi kierunek (gwoli ścisłości - poza 10% najlepszych).
    Wprowadza.


    Czyli nie jest to kłamstwo.
    Oszczerstwo? Wobec kogo?


    To jest opinia - może i błędna, ale na pewno nie jest ona obraźliwa - ani kłamliwa. Nawet jeśli nie jest w 100% prawdziwa to napisania w dobrej wierze.

    Na pewno zgadzamy sie - i to cieszy - co do koniecznosci wprowadzenia projakosciowego finansowania dydaktyki. Prosze przeczytac dalej raport OECD. Nie ma tam negacji systemu stypendkiow naukowych tylko stwierdzenie, ze powinine byc wprowadzony po zapewnieniu rownych szans poprzez system stypendiow socjalnych, a na to w polskim budzecie zwyczajnie nie ma wystarczajacej ilosci srodkow.

    Na polskich uczelniach o zlej jakosci nauczania decyduja sylabusy kursow i kompetencje kadry - ustalane jako podzial lupow etatowych. Zachecanie studentow przez motywacje finansowa do opanowania nieprzydatnej wiedzy nic nie zmieni w statystycznych kompetencjach absolwentow polskich uczelni.
    Notabene ten sposob myslenia jest poklosiem niewlasciwego wychowania na wczesniejszych etapach edukacji - materialnego nagradzania dzieci za dobre wyniki w nauce. I tak od najmlodszych lat sa wychowywani, ze ucza sie dla pieniedzy a nie dla wlasnego rozwoju i zwiekszania w przyszlosci sowich szans zyciowych.

  • 2011-05-18 14:15 | Vera

    Profesura Humboldta

    Trochę inaczej.
    W Niemczech nakłady na naukę i szkolnictwo wyniosły 18,5 mld Euro. Okazało się przy tym, że dotacje firm to zaledwie 8%. Czyli praktycznie płaci państwo. W USA wygląda to niby inaczej, ale nie wypada pytać, skąd pieniądze. Zwykle od armii i badania są ukierunkowane na zadany cel. Z wolnością nauki jest marnie(wyjątki.. wiem). Ponieważ Polsce nie grozi panowanie nad światem i niema na to zapotrzebowania, liczenie na pieniądze inne niż państwowe to mrzonka i marnowanie czasu.
    W Berlinie rząd przyznaje tzw profesurę Humboldta (5 mln Euro lub 3,5 mln dla teoretyków) na 5 lat. Ostatnio przyznano 8, z tego 2 dla Niemców. Kryterium nie jest narodowość, plan ani jakiś konkurs tylko renoma naukowca, a celem stworzenie ośrodka z perspektywą. Efekt jest taki, że najlepsi uciekają z USA do Niemiec.
    Tak ogólnie, konkurs wydaje się najgorszą możliwą metodą rozdawania pieniędzy. Kosztuje wiele wysiłku, odrywa od pracy i redukuje myślenie do krótkoterminowych efektów. Podnosi szanse cwaniaków.

    @node
    Traktowanie ludzi jak śmiecie, które mają robić to, co Tobie akurat wpadnie do głowy, z kryterium krótkoterminowego zapotrzebowania dla państwa, to nie jest najlepsza metoda. To raczej mentalność epoki niewolnictwa. I do tego ten arogancki język, pogarda poganiacza wielbłądów i wiara we wszechwiedzę państwową. Zamiast reformować obywateli zamieniając w tłum popędzany batem (finansowym) lepiej zaczynać od pytania o zdanie.
  • 2011-05-18 15:04 | node

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    @node
    Traktowanie ludzi jak śmiecie, które mają robić to, co Tobie akurat wpadnie do głowy, z kryterium krótkoterminowego zapotrzebowania dla państwa, to nie jest najlepsza metoda. To raczej mentalność epoki niewolnictwa. I do tego ten arogancki język, pogarda poganiacza wielbłądów i wiara we wszechwiedzę państwową. Zamiast reformować obywateli zamieniając w tłum popędzany batem (finansowym) lepiej zaczynać od pytania o zdanie.


    Jezeli to do mnie, to moge tylko powtorzyc to, co odpowiedzialem ktoremus z przedmowcow:
    uprzejmie prosze o komentowanie tego, co napisalem, a nie co sie Verom wydaje, ze ja napisalem i odpowiadnie mnie, a nie sobie samej/samemu.
  • 2011-05-18 16:09 | Avram

    To samo

    Troche zabwane jest czytanie kolejnego tekstu na temat reformy nauki, i patrzeć na te same osoby komentujące w sumie to samo. Wyłania się obraz frustracji i niedocenienia, jak i pogardy. I słusznie. Współpracowałem z UW ostanie kilka lat bo dobrze mi płacono (nie z kasy polskiej). Takiego obrazu dezorganizacji, marnowania pieniędzy i talentu dawno nie widziałem. Chyba tylko PKP może konkurować. Do tego dochodzi puszenie się naprawdę miernej, a w najlepszych przypadkach przeciętnej kadry naukowej. Ta kiepska kadra jest wspierana przez kiepskich studentów, którzy nie mają ani nawyku samodzielnego myślenia, ani chęci rozwoju. I słusznie bo takie postawy są tępione.

    Moim zdaniem w polskiej nauce, tak jak w medycynie, czy sporcie panuję patologia środowiska. Zamiast promować postawy godne naśladowania, kooptowane i promowane są zachowania najgorsze. Dodatkowe nakłady nie rozbiją tej patologii. Nikt by nie sugerował by finansować patologiczne rodziny, o co dopiero całe instytucje.

    A. Trzeba usunąć źródła tej patologii, między innymi te miernoty co ciągną system w dół i demoralizują innych. Zwyczajnie duża część kadry musi wylecieć, a reszta ma pracować a nie kombinować.
    B. Trzeba wprowadzić nowoczesne systemy zarządzania - na UW marnuję się czas wpisując oceny do indeksu! Nie ma centralnej bazy pracowników! Rachunki się opisuję ręcznie, etc. To przypomina czasy Gomółki a nie 21 wiek.

    To oczywiście powinno pociągnąć za sobą wzrost nakładów, ale to jest etap końcowy.

    Może mniej ludzi będzie studiować, może będziemy mieli mniej profesorów. Ale w nauce liczy się jakość a nie ilość.

    Życze powodzenia, bo szanse na pozytywne zmiany są bardzo mierne. PKP chociaż ma szanse na przejęcie przez DB, polskich uniwersytetów nikt by nie chciał.
  • 2011-05-18 20:02 | Avram

    Spell check

    Spell check nie zna historii, oczywiście "Gomułki" :)
  • 2011-05-22 15:06 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Przyklad pierwszy z brzegu - zwyciezca jednego z konkursow Welcome FNP (grant w wysokosci 2,5 miliona zlotych) nie mogl znalezc uczelni, w ktorej mogl by ten grant zrealizowac. Oficjalny powod - brak pieniedzy na etat."

    Super przyklad. Co z niego wynika? Moim zdaniem dokladnie to ze nie ma mechanizmow i procedur dzialania w takich przypadkach. Nie ma stabilnych zrodel finansowania. Nie ma mechanizmu kontynuacji udanych grantow i aplikacji. Braj stabilności. Brak narzedzi polityki naukowej, w gorszych osrodkach prowadzi to do degrengolady, w lepszych do bzesilnosci.
    Moge podac przyklad: grupa w ktorej pracuje, juz dawno temu, dostala jeden z pierwszych grantow z UE w ramach VPR. Przez ponad pol roku pieniadze lezaly na koncie i nie udawalo sie ich "uruchomic" ze wzgledu na paranoidalne przepisy finansowe i opor, bynajmniej, nie srodowiska naukowego. Malo brakowalo do kompletnej kompromitacji i wpadki.
    Inne przyklady: zdobywalem juz pieniadze z roznych zrodel z tej i drugiej strony oceanu. Musialem podpisywac rozne dziwne oswiadczenia ze moja Uczelnia "nie bierze odpowiedzialnosci za....", choc chetnia brala narzuty. Administracja i przepisy, niestabilnosc interpretacji, brak mechanizmow kredytowania okresow przejsciowych ... w tej chwili rezygnuje z niektorych propozycji bo nie mam sily walczyc z administracja i brakiem pomocy. To nie ma NIC WSPOLNEGO ze srodowiskiem naukowym, nieuczciwa konkurencją, a opisuje warunki pracy, w tym otoczenia prawnego w jakim dzialamy.
    Inny przyklad, aktualny, z okolicy mojej dziedziny: istnieje w Europie taki CERN dla meteorologii i klimatologii, nazywa sie ECMWF, kluczowe dla nauki i aplikcji w dziedzinie bardzo waznej gospodarczo:
    http://www.ecmwf.int/
    Prosze obejrzec liste flag: krajow czlonkow i krajow stowaryszonych. Pytanie za 5 punktow: jakiego kraju tam nie ma i dlaczego? Czy ten przyklad jest wyjatkowy, czy to raczej regula?
    Liczby nie klamią. Jest taki raport firmy Ernst&Young, zrobiony na zamowienie naszego MNiSW, o ktorym cicho (w przeciwienstwie do drugiego raportu), na temat warunkow finansowych w jakich dziala nauka polska. Odsylam do dyskuzji na ten temat, z linkami do zrodel:
    http://pfg.blox.pl/2011/01/Produktywnosc-naukowa.html
    Pozwole sobie zatytowac jedna z konkluzji:

    "Wyniki estymacji ekonometrycznej wskazują, iż, ceteris paribus, w przypadku polskich uczelni wzrost finansowania na pracownika o 1% może być powiązany ze wzrostem efektywności badawczej aż o 4%."

    Czy nie jest tu jasno napisane, w przeciwienstwie do diagnozy Pani, ze dofinansowanie efektywnie poprawi stan polskiej nauki? Ja sie zgadzam, ze jest mnostwo do naprawienia w naszym srodowisku. raport E&Y, porownanie z sasiadami zza poludniowych granic jasno pokazuje, ze reforma nauki bez reformy polityki naukowej w tym finansow, skazana jest na niepowodzenie...
    Jakos nie trafia do mnie argument ze z jakiejs dziwnej przyczyny, srodowisko naukowe w Polsce jest gprsze, glupsze, bardziej zlosliwe, bardziej niemoralne czy bardziej zamkniete niz czeskie, slowackie czy wegierskie. Widze natomiast liczby pokazujace jak roznia sie naklady na naukowca, studenta, przy podobnym poziomie rozwoju ekonomicznego.
    I zadne zaklecia do kadry naukowej tu nie pomogą. Z próznego i Salomon nie naleje.


  • 2011-05-23 01:42 | Avram

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    rydzyku,

    Jak to administracja nie ma nic wspólnego z kadrą naukową? Dyrektorami Instytutów, Kierownikami zakładów, Dziekanami, pro-Rektorami, jak Rektorami są naukowcy, wybierani przez naukowców. Jeżeli żadne z tych stanowisk nie ma realnej władzy nad paniami/panami w kwesturze, dziekanacie czy bibliotece, to czemu one służą?

    Moje doświadczenie z UW: przaśni niedowartościowani naukowcy świetnie sobie współżyją z betonem administracyjnym i to oni narzucają styl i sposób działania uczelni. Ci zdolni siedzą cicho by nie podpaść, bo każdy z nich już nie raz dostał po łapach.
  • 2011-05-24 20:43 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    No prosze, ja tez pracuje na UW, na Wydziale ktory zyje z grantow. Miales kiedys grant? Zarzadzales kiedys pieniedzmi w aktualnych warunkach prawnych e.t.c? I mam do Ciebie pytanie: czy znasz kodeks pracy i czy wiesz jak trudno zwolnic pracownika w panstwowej firmie? I czy wiesz ile mozna zaplacic nowemu na jego miejsce - jak sie maja stawki do rynkowych w Warszawie? Ciekawe jak wyobrazasz sobie "casting" np. na dyrektora administracyjnego Wydzialu, bo ja kilku podobnym przedsiewzieciom przygladalem sie z bliska. Zapewniam Cie, ze teoretyzowac latwo, a tabela stawek, zwiazki zawodowe i kilka innych czynnikow maja duze znaczenie.
    Aha, przejrzyk spobie Sprawozdania Rektora:
    http://www.bip.uw.edu.pl/ViewBIP?exec=nowy&pdm=1&tmt=22
    szczegolnie tabele finansowe, zeby zobaczyc ze kilka grup /Wydzialow, dziala troche inaczej niz pozostale. Ja pisze o tycjh ktorym sie chce, a jest ich calkiem sporo, im bynajmniej nie biernosc innych przeszkadza. Sek w tym, ze wiekszosc studentow studiuje na pozostalych, bo jakos nie garna sie tam gdzie trzeba pracowac. I to im zostaje, ale to inny temat, o szerszym zasiegu niz niesczesna kadra akademicka.
  • 2011-05-24 23:36 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    To tez jest rozwiazanie. Przystając na nie powinniśmy pamietać tylko o tym o czym pisze na wstepie prof. Żylicz, ze w pewnym momencie stracimy wtedy takze wiedzę, "co się dzieje na świecie, jakie technologie są rozwijane, by umieć je wybierać i kupować", Znaczy, wybierac bedziemy mogli, ale tyle ze nieświadomie.
    W sumie,zmierzamy szybko do tego etapu. Nakłady na naukę sa jakie s,a - margines marginesu, 80 zł rocznie na obywatela. W tej sytuacji spodziewanie sie dudu jest slabo uzasadnione.
  • 2011-05-25 20:58 | jerry111

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "W sumie,zmierzamy szybko do tego etapu. Nakłady na naukę sa jakie sa - margines marginesu, 80 zł rocznie na obywatela."

    To faktycznie, tragedia... a jeszcze wieksza nedza jak na kraj majacy ambicje zaliczac sie do grupy "krajow rozwijajacych sie"!
  • 2011-05-28 11:58 | malgorzata.academicus

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    " Przystając na nie powinniśmy pamietać tylko o tym o czym pisze na wstepie prof. Żylicz, ze w pewnym momencie stracimy wtedy takze wiedzę, "co się dzieje na świecie, jakie technologie są rozwijane, by umieć je wybierać i kupować",

    Moim zdaniem to jest wrecz sedno problemu polskich uczelni, a juz na pewno uczelni technicznych!!!! Stwarzajac system, w ktorym system oceny pracownikow oparty jest praktycznie tylko na "dorobku naukowym" doprowadzilismy do zapasci dydaktyki i chyba powszechnego pozoranctwa naukowego na polskich uczelniach, a tym samym nie ksztalcimy ani absolwentow na potrzeby polskiej gospodarki ani przyszlych naukowcow z prawdziwego zdarzenia.

    Chocholi taniec dalej trwa, a obecna nowelizacja (8 lat do habilitacji) moze wrecz doprowadzic do powszechniejszego chodzenia na skroty.

    Naszym paradoksem jest to, ze od osob zatrudnionych na stanowiskach czysto dydaktycznych nie wymaga sie wprawdzie dzialalnosci naukowej, ale rowniez nie wymaga sie znajomosci aktualnego stanu wiedzy w tematyce, ktorej nauczaja.

    Natomiast pracownicy naukowo-dydaktyczni w znakomitej wiekszosci prowadza dzialalnosc "naukowa" rowniez bez znajomosci "the state of the art". Jej wynikiem sa prace przyczynkarskie, malo odkrywcze, przez nikogo nie cytowane bo nie wnosza nic nowego, za to sa/byly podstawa do uzyskania kolejnych stopni czy tez tytulow naukowych. Wynikiem tej dlugoletniej tworczosci jest sytuacja, ktora swietnie opisal prof Zylicz krotkim stwierdzeniem - mamu profesorow tytularnych, ktorzy nie powinni miec nawet stopnia doktora!!! Procedure opisal swietnie Klaus Bachmann 2009-10-20 - Szkoły wyższe w oparach absurdu

    W ten sposob doszlismy do sciany i do statystycznej sytuacji, w ktorej juz teraz zwyczajnie brakuje know-how na polskich uczelniach, a mlodzi doktorzy nawet nie zdaja sobie sprawy z zakresu ich niekompetencji. Nie wiadomo czy nalezy plakac czy smiac sie, gdy mlody kandydat do stopnia doktora po zakonczeniu badan zaczyna redakcje dysertacji od... gromadzenia literatury. W dodatku przyznaje to z rozbrajajaca szczeroscia i nie rozumie, ze w ogole nie powinien byl przystepowac do pracy nad doktoratem bez rozpoznania stanu wiedzy!!! Trudno sie w tej sytuacji dziwic, ze cytuje za prof. Tazbirem: Mniej więcej na 10 przejrzanych doktoratów od 4 do 7 doktoratów nie spełnia podstawowych wymagań.

    Na koniec zastrzegam, ze ciagle na polskich uczelniach istnieja swietni naukowcy i zespoly badwacze w roznych grupach wiekowych. Mnie martwi sytuacja statystyczna, ktora przy obecnym pojmowaniu "autonomii uczelni" zbyt czesto prowadzi do rzadow medoikracji i decyzji podejmowanych w tym duchu. Polski po prostu dluzej na to nie stac. W mojej skromnej opinii czeka nas mozolna praca od podstaw. Szkoda tylko, ze obecnie brakuje przemyslanej koncepcji na okres transformacji od tego co jest a co powinno byc. Pracownikow zdemoralizowanych i o ograniczonym potencjalnym naukowym nalezy sie zpolskich uczelni pozbyc. Innym nalezy dac szanse doszlusowania do standardow swiatowych. Przy masowosci ksztalcenia bylo by swietnie gdybysmy mieli rzesze swietnych dydatktykow, ale ciagle samoksztalcacych sie, p[rowadzacych nawet odtworcza dziallanosc naukowa (bez koniecznosdci publikacji), ale znajacych i umiejacych przekazywac najnowsza wiedze.

  • 2011-05-29 12:54 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Moim zdaniem problemem jest sposób rozumienia pojęcia "dorobek naukowy" a nie ocena pracownika na podstawie tego dorobku. Nie każdy tekst opublikowany w "zeszytach naukowych XXX, materialach konferencji YYY czy "Acta Universitas Localis" na miano publikacji naukowej zasługuje. Mamy w Polsce wielu profesorów i innych pracowników naukowo-dydaktycznych którzy "nie zhańbili się" napisaniem tekstu we współczesnym języku nauki, który przeszedłby sito recenzji dobrego czasopisma o zasiegu międzynarodowym. Tu jest pies pogrzebany: niedostateczny nacisk na uwzglednianie w ocenie dorobku naukowego naukowy, ale prawdziwego, solidne recenzje zewnetrzne, często spoza krajowego "grajdołka" który w wielu dziedzinach jest niewielki powinny być na porządku dziennym. Jak ktoś nie udowadnia od czasu do czasu że potrafi uprawiać naukę, nie powinien pracować na uczelni o profilu naukowo-badawczym jako pracownik naukowo-dydaktyczny. Nie powinien kształcić magistrów, a przede wszystkim doktorów jeśli sam nie umie poruszać się w świecie nauki. Choćby był świetnym dydaktykiem nie nauczy swoich studentów jak działa świat nauki, który jest jeden. W nauczaniu zawodowym czy licencjacie - insza inszość, tam dobry dydaktyk wystarczy. Zgadzam się że ocena pracowników dydaktycznych powinna uwzględniać przede wszystkim ich osiągnięcia i umiejętności dydaktyczne, ale zdawało mi się że dyskusja dotyczy nauki i pracowników naukowych oraz zdolności takiej czy innej asymilacji osiągnięć naukowych w kraju....
  • 2011-05-29 14:57 | malgorzata.academicus

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "ale zdawało mi się że dyskusja dotyczy nauki i pracowników naukowych oraz zdolności takiej czy innej asymilacji osiągnięć naukowych w kraju.... "

    Doprawdy nie widzi Pan zwiazku miedzy mozliwoscia finansowania nauki polskiej - zarowno z budzetu jak i z "asimilujacej "innowacje" gospodarki ze statystycznym poziomem ksztalcenia na polskich uczelniach? Jezeli tak to wspolczuje...

    Przypominam, ze polskie uczelnie nie istnieja po to, zeby ich pracownicy mogli realizowac swoje pasje (optymistyczna wersja) naukowe - na poziomie swiatowym czy lokalnym - i znajdowac zaspokojenie swoich ambicji/ego w cytowanych publikacjach lub stopniach/tytulach naukowych.

    Od lat zadziwia mnie we wszelkich dyskusjach na temat nauki brak zrozumienia elementarnej prawdy - bez odpowiednio wysokiego staystycznego poziomu absowlwenta polskich uczelni o finansowaniu i rozwoju nauki nie moze byc mowy. Jednak wiekszosc srodowiska widzi tylko koniec swojego nosa czyli finansowanie wlasnych badan, wysokosc pensji lub indywidualna sciezke kariery akademickiej.
  • 2011-05-29 22:13 | Zbyszek

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Po II wojnie światowej na wyspach Pacyfiku rozwinął się kult cargo. Tubylcy karczowali pasy lasu, rozpalali wzdłuż nich ogniska, obok budowali szałas, ktoś przy nim siadał z drewienkami na uszach i wystającym do góry patykiem. Czekali na wielkie ptaki - bóstwa, które miały przywieźć im prezenty. W ten sposób naśladowali amerykańskich lotników. Jednak oczywiście żadne prezenty, żadne cargo nie nadlatywało...
    Pan, panie Ryzyk, pracujesz na wydziale, na którym 1/3 pracowników to profesura belwederska. To są właśnie takie drewienka na uszach. Konferencje, na które jeździmy, wysublimowane publikacje, które publikujemy, to ten wykarczowany las. Studenci, którym dajemy dyplomy, to ten kijek udający antenę. Niby wszystko robimy jak trzeba, jednak cargo nie nadlatuje. Czegoś brakuje...
    Czy wyznawca kultu cargo może dostrzec absurdalność swojego położenia? Czy wie, co trzeba zrobić, by cargo nadleciało? Co jest tym cargo polskiej nauki?
    Zgodzimy się, że główną misją nauki jest jej rola kulturotwórcza. Einsteina cenimy nie tyle za energie jądrową, ile za pokazanie, że taka energia istnieje i że można spróbować po nią sięgnąć I ta myśl zrewolucjonizowała świat. A u nas? Gdzie są odkrycia polskich naukowców? Gdzie wywołane nimi rewolucje? Gdzie niebieski laser? Sztuczne serce? Za Gierka wpakowaliśmy w fizykę ciała stałego miliardy pożyczonych dolarów - gdzie jest chociaż jedna polska fabryka półprzewodników?
    Gdy podatnik płaci na naukę, czegoś w zamian oczekuje. Tak, wypełniania misji kulturotwórczej. W polskich warunkach, w warunkach kraju mogącego w Europie konkurować tylko z Albanią, może jeszcze Bułgarią i Kosowem, głównym obszarem tej misji jest kształcenie młodzieży. Uniwersytety w pierwszej kolejności są UCZELNIAMI. Tymczasem od jakości dydaktyki nie zależy, NIC, null, zero, no tylko włosy rwać, a jeśli już coś zależy, to korelacja jest ujemna. Ktoś, kto poświęca jej dużo czasu, może wylecieć z powodu braku habilitacji; jednocześnie nie znam przypadku, by kogoś odsunięto od pracy ze studentami z powodu lekceważenia dydaktyki. Zakłada się, że sprawność naukowa automatycznie implikuje kompetencje dydaktyczne. Tymczasem są to umiejętności ortogonalne, przynajmniej na na poziomie studiów licencjackich. Ten pełen hipokryzji system prowadzi do marginalizacji dydaktyki, a studenta czyni dodatkiem uzasadniającym etaty naukowe. Nie dziwmy się, że najzdolniejsi (lub najzamożniejsi) wybierają uczelnie niemieckie czy brytyjskie.
    Co robić? Cargo nie nadleci bez przedefiniowania podstawowych paradygmatów polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. To szeroki temat, tu wskażę jedynie:
    - konieczność radykalnej reformy instytutów PAN; naukowiec uprawiający naukę li tylko dla publikacji nie ma racji bytu, chyba że sam znajdzie sobie sponsora.
    - konieczność reformy kryteriów awansu akademickiego. Ktoś tu słusznie zauważył, że nie można od politechników wymagać tego samego, co od akademików uniwersyteckich (czysto badawczych). Bez tej zmiany nigdy nie wyprodukujemy tranzystora w skali przemysłowej.
    - rozluźnić gorsety prawne. Umożliwić powstanie uniwersytetów czysto dydaktycznych, bez specjalnej misji naukowej, i KILKU uniwersytetów badawczych. Polski nie stać na utrzymanie 100 tys. naukowców!
    - związać tematykę badawczą i profil kształcenia z potrzebami społeczności lokalnych (biznes, administracja itp.)
    - zlikwidować państwowe tytuły naukowe (najpierw profesura, POTEM habilitacja); przejść na zdewersyfikowany system grantowy.
    - zainicjować dyskusję nad wprowadzeniem powszechnej opłaty za studia - nie chodzi o drenaż kieszeni, tylko choćby o poprawę jakości dydaktyki czy wyrównanie nierówności społecznych (!).
    - to samo z komercjalizacją uczelni. Można było sprzedać TPSA? Skomercjalizować szpitale? Dlaczego u nas dziekana, rektora muszą wybierać rady pracownicze? Jakie sa tego skutki?
    - aktywizować, wspierać działy BR polskich przedsiębiorstw (bez tych działów kształcenie studentów nie ma wielkiego sensu)
    - Przeorientować system kształcenia zgodnie z realiami studiów masowych. Akademicy nie mogą produkowąć własnych klonów!!! Tylko niewielki procent absolwentów zajmie się w przyszłości badaniami naukowymi!
    - Chrzanić ranking szanghajski (bo to kwintesencja myślenia urzędniczego).
    - etc etc
    Całość potrwa co najmniej jedno pokolenie.

  • 2011-05-30 20:20 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Szanowny Panie, zgadzamy sie w jednym: ze w Polsce nie ma polityki naukowej, bo to co jest nie przynosi efektów. Państwo nie wspiera BR w przedsiebiorstwach, nie prowadzi przyjaznej do rozwoju polkityki podatkowej. Pozostaje tylko pytanie: dlaczego i czyja to wina? Zgadzam sie ze jest mnostwo problemow z zarzadzeniem na uczelniach panstwowych i zgadzam sie z Panem ze system wyborow rektora i dziekanow w aktualnej formie i wedlug nowej ustawy nie poprawi sytuacji.
    Ale dlaczego łatwiej studentom znalezc prace w Los Alamos, Pasadenie czy IBM w Rochester niż w polskiej firmie? Dlaczego niebieska dioda laserowa ktora powstala z laboratorium obok spowodowala ze mnostwo osob ktore przy niej pracowalo wybralo laboratoria za granicą? Czy naprawdę fatalne inwestycje w polski przemysł polprzewodników, brak inwestycji w energetyke w oststnich latach (za co szybko zaplacimy gruba kasę) to wina polskich uczelni?
    Czemu polskie uczelnie niepaństwowe, komercjalne do bólu, poza niektorymi kierunkami zawodowymi wloką sie w ogonie i w praktyce NIE PROWADZA badań z nauk przyrodniczych czy technicznych? Czy Pan naprawde mysli że Panskie recepty, dokladnie przeciwne temu co zrobiono w Korei, Chinach. Singapurze czy ostatnio Brazylii, a bliskie temu co forsuje sie w krajach arabskich, np:
    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_universities_in_Jordan
    http://en.wikipedia.org/wiki/Education_in_Jordan
    to jest to co nam potrzeba najbardziej?
    Ilu naukowcow jest w Czechach czy na Węgrzech, ilu w Korei. Kto ich tam i za co utrzymuje?
    W sprawie liczb odsyłam do GUS:
    http://www.stat.gov.pl/gus/5840_657_PLK_HTML.htm
    (tabelki od str 353
    oraz Ernst&Young:
    http://webapp01.ey.com.pl/EYP/WEB/eycom_download.nsf/resources/Produktywnosc_naukowa.pdf/$FILE/Produktywnosc_naukowa.pdf






  • 2011-05-31 19:35 | jerry111

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "a (za) Gierka wpakowaliśmy w fizykę ciała stałego miliardy pożyczonych dolarów - gdzie jest chociaż jedna polska fabryka półprzewodników?"

    A to pytanie to juz raczej nalezy odniesc do politykow i "biznesmenow",
    nizli do naukowcow... A w Polsce politycy oraz tzw. ludzie biznesu
    nauka i jej potencjalnym wykorzystaniem interesowali sie
    bardzo rzadko albo tez wcale!
  • 2011-06-01 10:58 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Naprawdę mysli Pani że źródló problemu nie lezy w nakldach i odpowiednim ich lokowaniu: zakupach do bibliotek nowoczesnych światowych podreczników, wyposazeniu miejsca pracy gdzie przygotowuje sie zajecia, takich drobiazgach jak rozsadnie wygodne lawki, rzutniki i mikrofony w salach wykladowych, pracownicy techniczni szybko zwalczajacy pojawiajace sie problemy...
    Ostanio 6 tygodni spedzilem jako visiting scientist z seria wykładów na University of California, Santa Barbara. W wypadku wykladow jedynym moim obowiazkiem było przygotowac sie, bała literatuta, zaplecze techniczne było na wyciągniecie reki. Przecietny profesor tam ma 2x mniejsze obciazenie dydaktyczne niz na UW. ZERO nadgodzin, szarpania.
    W kraju, jesli jest projektor, musze sam sprawdzic czy działa, a jak nie ma to "skombinowac skądś". W bibliotece sa 2-3 nowoczesne podręczniki, ktore sprowadzilem za pieniadze z grantu, forsy na zakup 10 egzemplarzy po 100 dolarow (zebu byl jeden z 22 studentow) nie ma. Sal jest za malo. Doprawdy, Pani Malgorzato, 80% dochodow uczelni pochodzi z nakladow dydaktycznych, czy to dotacji panstwowej, czy czesnego. Z tym poziomem nakladow ladujemy na jednym z ostatnich miejsc w Europie jesli idzie o naklady na studenta (uwzgledniajac wartosc realna, nominalnie jest jeszcze gorzej). Liczba studentow przypadajacych na pracownika nalezy z kolei do najwyzszych. NIE MA MOZLIWOSCI podniesienia poziomu dydaktyki w duzej skali bez stworzenia warunkow ku temu. Jednym z nich jest wlasciwa ocena pracownikow, drugim stworzenie odpowiednich warunkow do uczenia i studiowania. Ich brak jest demoralizujacy, zarowno dla dydaktykow, jak i studentow.
    Aha, mysle ze ocena srodowiska naukowo-dydaktycznego w poczach Pani jest gleboko niesprawiedliwa i wynika z orientacja w temacie, opartej glownie na doniesieniach prasowych o skrajnich przypadkach. Gdyby Pani opinia ze "wiekszosc srodowiska widzi tylko koniec swojego nosa czyli finansowanie wlasnych badan, wysokosc pensji lub indywidualna sciezke kariery akademickiej", byla prawdziwa, jedyna konsekwentna droga reformy byloby zamkniecie uczelni i wyslanie studentow za granicę,
    albo wywalenie kadry i nabor jej zza granicy granicą, stamtąd gdzie środowisko naukowo-dydaktyczne bardziej odpowiada Pani wyobrazeniu o nim.
    Mam slodkie pytanie: kto i za ile przyjedzie w takie warunki jakie mamy? W praktyce, wiekszosc visiting professors ktorych udaje sie do nas sciagnac to nasi koledzy pracujacy za granica, ktorzy czyja sentyment, chca pomoc. I to na warunki na ogol lepsze niz my dostajemy, w ramach tymczasowych akcji z funduszy strukturalnych...
    Tekst nizej (i wykresy) ilustrują to o czym piszę:
    http://www.binoz.uj.edu.pl/~joachimiak/WWW/Joachimiak/naksiezyc/SpolWie.pdf

  • 2011-06-01 15:24 | malgorzata.academicus

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "NIE MA MOZLIWOSCI podniesienia poziomu dydaktyki w duzej skali bez stworzenia warunkow ku temu."
    Pelna zgoda :-) Zaliczam do tego rowniez a moze przede wszystkim zmiany systemowe.

    "Aha, mysle ze ocena srodowiska naukowo-dydaktycznego w poczach Pani jest gleboko niesprawiedliwa i wynika z orientacja w temacie, opartej glownie na doniesieniach prasowych o skrajnich przypadkach. "

    Przypomne Panu, ze srodowisko jest autonomiczne i demokratyczne. Demokracja to rzady wiekszosci. Gdyby wiekszosc myslala prospolecznie - a nie tylko o swoich wlasnych interesach - to powinnismy miec zalew propozycji i reform srodowiskowych wymuszajacych zmiany. Skoro ich nie bylo przez ostatnich 20 lat tzn., ze albo wiekszosci to nie interesuje, albo na uczelniach nie ma demokracji... Wersje interpretacji pozostawiam Panu do wyboru.

    Tak wiem emigracja wewnetrzna w poczuciu bezsilnosci... Tylko skad sie ona bierze i dlaczego na tak wielka skale?

    Przykladowo. Dlaczego na UW, wg wczorajszych doniesien prasowych, studenci sa zdezorientowni i nie wiedza kto i na jakich zasad bedzie mogl w przyszlym roku skorzystac ze stypendiow rektora, ustanowionych w miejsce stypendiow za nauke. Dlaczego nikt z wladz nie przewidzial tej sytuacji, nie poinformowal przedstawicieli studentow o kalendarzu prac nad nowym regulaminem?

    Dlaczego glownym tematem slyszalnych glosow srodowiska w dyskusji na temat reformy szkolnictwa wyzszego byla sciezka kariery i wieloetatowasc/pensje?
  • 2011-06-01 18:40 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Przypomne Panu, ze srodowisko jest autonomiczne i demokratyczne. Demokracja to rzady wiekszosci. Gdyby wiekszosc myslala prospolecznie - a nie tylko o swoich wlasnych interesach - to powinnismy miec zalew propozycji i reform srodowiskowych wymuszajacych zmiany."
    Jak u nas w kraju. Poza tym zalew pomyslow na reformy (obserwujemy go m.in. w tych postach) nie osnacza ani dobrych pomyslow, ani mozliwosci ich przeprowadzenia.

    Pani przyklad z UW jest znowu chybiony. UW NIE MOŻE przygotowac regulaminu, do poki nie bedzie rozporzadzenia ministra w tej sprawie. Tu:
    http://www.bip.nauka.gov.pl/bipmein/index.jsp?place=Menu02&news_cat_id=117&layout=1&page=0
    ma Pani biuletyn informacji publicznej Ministerstwa, z ktorego jasno wynika, ze odpowiedniego rozporzadzenia do tej pory nie ma.
    Studenci sa w takiej samej sytuacji jak my, pracownicy, ktorzy nie znaja znakomitej wiekszosci narzedzi do ustawy ktora weszla w zycie kilka miesiecy temu.

    "Dlaczego glownym tematem slyszalnych glosow srodowiska w dyskusji na temat reformy szkolnictwa wyzszego byla sciezka kariery i wieloetatowasc/pensje? "
    Dlatego, ze innych tematow prasa nie poruszala, bo nie bulwersuja tak opinii publicznej, dostepne i klikniecie myszki sa opracowania specjalistyczne i dane ststystyczne, ale jak widac rzadko kto chce do nich zajrzec zanim wyda sądy na temat.
    Polecam, dla porownania dyskusje o reformie sluzby zdrowia. O czym slyszymy?

    W sprawie nakladow na studenta - tu sa dane z krajow OECD i wielu innych, w parytecie sily nabywczej, zeby porownanie bylo rzetelne:
    http://www.oecd.org/document/52/0,3746,en_2649_39263238_45897844_1_1_1_1,00.html
    tu odpowiedni raport GUS:
    http://www.stat.gov.pl/gus/5840_657_PLK_HTML.htm
    do innych raportów dawałem juz odnośniki.

    Ukłony.
  • 2011-06-01 18:55 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Przypomne Panu, ze srodowisko jest autonomiczne i demokratyczne. Demokracja to rzady wiekszosci. Gdyby wiekszosc myslala prospolecznie - a nie tylko o swoich wlasnych interesach - to powinnismy miec zalew propozycji i reform srodowiskowych wymuszajacych zmiany."
    Jak u nas w kraju. Poza tym zalew pomyslow na reformy (obserwujemy go m.in. w tych postach) nie osnacza ani dobrych pomyslow, ani mozliwosci ich przeprowadzenia.

    Pani przyklad z UW jest znowu chybiony. UW NIE MOŻE przygotowac regulaminu, do poki nie bedzie rozporzadzenia ministra w tej sprawie. Tu:
    http://www.bip.nauka.gov.pl/bipmein/index.jsp?place=Menu02&news_cat_id=117&layout=1&page=0
    ma Pani biuletyn informacji publicznej Ministerstwa, z ktorego jasno wynika, ze odpowiedniego rozporzadzenia do tej pory nie ma.
    Studenci sa w takiej samej sytuacji jak my, pracownicy, ktorzy nie znaja znakomitej wiekszosci narzedzi do ustawy ktora weszla w zycie kilka miesiecy temu.

    "Dlaczego glownym tematem slyszalnych glosow srodowiska w dyskusji na temat reformy szkolnictwa wyzszego byla sciezka kariery i wieloetatowasc/pensje? "
    Dlatego, ze innych tematow prasa nie poruszala, bo nie bulwersuja tak opinii publicznej, dostepne i klikniecie myszki sa opracowania specjalistyczne i dane ststystyczne, ale jak widac rzadko kto chce do nich zajrzec zanim wyda sądy na temat.
    Polecam, dla porownania dyskusje o reformie sluzby zdrowia. O czym slyszymy?

    W sprawie nakladow na studenta - tu sa dane z krajow OECD i wielu innych, w parytecie sily nabywczej, zeby porownanie bylo rzetelne:
    http://www.oecd.org/document/52/0,3746,en_2649_39263238_45897844_1_1_1_1,00.html
    tu odpowiedni raport GUS:
    http://www.stat.gov.pl/gus/5840_657_PLK_HTML.htm
    do innych raportów dawałem juz odnośniki.

    Ukłony.
  • 2011-06-01 20:21 | jerry111

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    "Demokracja to rzady wiekszosci. Gdyby wiekszosc myslala prospolecznie - a nie tylko o swoich wlasnych interesach - to powinnismy miec zalew propozycji i reform srodowiskowych wymuszajacych zmiany. Skoro ich nie bylo przez ostatnich 20 lat tzn., ze albo wiekszosci to nie interesuje, albo na uczelniach nie ma demokracji."

    Coz... wydaje mi sie, ze (rozsadnych) prozpozycji reform bylo wiele!

    Tyle, ze caly system szkolnictwa wyzszego w Polsce jest wciaz bardzo
    mocno zcentralizowany i oparty na zatwierdzanych przez politykow
    ustawach i rozporzadzeniach. A jakikolwiek wplyw na politykow
    ma li tylko niewielka grupka PANowsko-uczelnianego "betonu".

    Przecietny pracownik uczelni moze sobie dyskutowac na takim,
    czy innym forum... i to wlasciwie wszystko.
  • 2011-06-05 01:16 | naukowiec

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Jeszcze jedno nt. nakładów na naukę. W tym roku w jedynym(!) konkursie na WSZYSTKIE tzw. badania podstawowe (humanistyka, nauki ścisłe, nauki o życiu) przeznaczono niecałe 300 mln zł. Na najtańszy stadion na Euro2012 wydajemy więcej, p. http://www.sports.pl/Pilka-nozna/Polskie-stadiony-na-Euro-2012-beda-drozsze-niz-zakladano,artykul,64298,1,482.html
    No comment.
  • 2011-06-08 18:21 | jerry111

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Czy ktos sie pokusi na jakies podsumowanie tej dyskusji?
  • 2011-06-08 22:43 | ryzyk-fizyk

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Mysle, ze swietnym podsumowaniem tekstu jest zestawienie jednej z pierwszych wypowiedzi prof. Zylicza:

    "Oczywiście, jeśli społeczeństwo nie chce przeznaczać na ten cel więcej, niż przeznacza, czyli 10 razy mniej na mieszkańca niż unijna średnia...
    w Polsce ok. 20 euro na głowę, we Francji 260...
    ...to ma do tego prawo."

    z jedną z ostatnich:
    "Z naszych analiz wynika, że około 70 proc. objętych naszym badaniem Polaków pracujących naukowo za granicą deklaruje chęć powrotu do kraju. Powstrzymują ich przed tym nie niskie pensje, lecz słaba motywacja do pracy naukowej panująca w polskich ośrodkach badawczych. Mimo że nie można już narzekać na warunki i wyposażenie laboratoriów, a nawet na pieniądze, pracujemy z mniejszym zaangażowaniem niż koledzy w dobrych placówkach zagranicznych."

    Nie bardzo rozumiem, jak nie mozna nie zauwazyc kompletnej niespojnosci tych stwierdzen.
    Nauka potrzebuje reform. Konsekwentnych, kompleksowych. Niestety, nie tanich, choc niekoniecznie muszacych wiazac sie z gwaltownym wzrostem wydatkow budzerowych - odpowiednia polityka podatkowa zachecajaca do inwestycji w nauke kapital prywatny moglaby tu znacznie pomoc. Obawiam sie, ze obecne znaczace inwestycje w mury ( z funduszy europejskich) BEZ rownoleglej inwestycji w ludzi niekoniecznie sa najlepszym prognostykiem na przyszlosc.

  • 2011-06-16 20:34 | blueberry

    Re:Czy nauka potrzebuje reform - czyli wladza wie lepiej

    "Mysle, ze swietnym podsumowaniem tekstu jest zestawienie jednej z pierwszych wypowiedzi prof. Zylicza:

    "Oczywiście, jeśli społeczeństwo nie chce przeznaczać na ten cel więcej, niż przeznacza, czyli 10 razy mniej na mieszkańca niż unijna średnia...
    w Polsce ok. 20 euro na głowę, we Francji 260...
    ...to ma do tego prawo.""

    A czy spoleczenstwo w Polsce ma w tej materii cokolwiek do powiedzenia i czy decyduje o czymkolwiek?
  • 2011-06-30 21:51 | jerry111

    Re: Niektorzy w Polsce reform nie potrzebuja i nie chca!

    Zacytuje tu jeszcze slowa profesora zwyczajnego A. Kokowskiego (archeolog z luebelskiego UMCS-u) opublikowane w marcu biezacego roku, a mianowicie:

    "Jestem też głęboko przekonany, że nauka i naukowcy podlegają staremu jak świat prawu selekcji naturalnej. Masz pomysły, radzisz sobie z ich realizacją – jesteś w grze. Wykuwasz „publikację” na czterech stronach w lokalnym periodyku z mozołem wielu miesięcy pracy – odpadasz z peletonu tych, którzy piszą książki, prezentują swoje osiągnięcia na możliwie szerokim forum. Jestem równie głęboko przekonany, że jedynymi, sprawdzonymi miernikami rozwoju naukowego są: doktorat, habilitacja i książka profesorska. Nie radzisz sobie z tymi etapami? Nie „wciskaj”, że ktoś nie docenia twoich kwalifikacji naukowych."

    Jak widac, belwedersko-profesorski beton w Polsce dysponuje wciaz
    "jedynymi i sprawdzonymi miernikami rozwoju naukowego"... Szkoda
    tylko, ze nauka w innych krajach podaza w swoja strone i jakos
    nie chce zaakceptowac "typowo polskich" kryteriow!
  • 2011-10-24 23:25 | blueberry

    Re:Czy nauka potrzebuje reform?

    Czy to juz koniec dyskusji???