Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

(14)
Rozmowa z politologiem Andrew Michtą o tym, jak Ameryka widzi dziś Europę Środkową i dlaczego Polska pozostaje dla niej ważna.
  • 2011-05-25 09:23 | Werbalista

    Ameryka i Polska

    Sluchac hadko p.Michty. Moze do PiSu sie zapisal, bo takimi haslami operuje: "Trzeba zbudowac takie poczucie solidarnosci miedzy Polska i Ameryka (jak z Wielka Brytania)". Tylko na razie Polska co chwila dostaje od Ameryki w zeby. F-16 i inwestycje w Polsce, tarcza przeciwrakietowa, wreszcie te nieszczesne wizy... Ameryka najwyrazniej Polske zupelnie lekcewazy i pare godzin spedzonych tu przez Obame niczego nie zalatwi. To raczej kpiny, niz podjecie powaznej dyskusji z polska strona. Polska wyslala swoich zolnierzy na wszystkie fronty, na ktorych walczyli Amerykanie i czego sie w zamian doczekalismy, ano niewiele, albo raczej - w ogole niczego.

    Takich sojusznikow, to ja mam w glebokim powazaniu. Zreszta wystarczy zapytac p. Michte czy ma polska wize.
  • 2011-05-26 02:45 | Herstoryk

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    "W Europie jest już coraz mniej krajów gotowych utrzymywać armie z prawdziwym potencjałem bojowym, a Polska jest jednym z nich."

    W tłumaczeniu z dyplomatycznego na normalny język: Bardzo jest nam (USA) potrzebne mięso armatnie, do różnych awantur w obronie naszego imperium, a coraz mniej jest naiwnych chętnych do nastawiania karku za nasze interesy, w zamian za puste obietnice i teatr przyjaźni, ale na szczęście jest jeszcze Polska....tu trochę komplementów....itp, itd.
  • 2011-05-26 08:55 | warszawiak

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    "Czego Ameryka spodziewa się po Polsce?"

    Ameryka spodziewa sie roli slugusa i wasala, regionalnego awanturnika ale na smyczy ktory na polecenie Washingtonu nue zawacha sie narobic w swoje wlasne gniazdo i Europe Srodkowa. Co Polska juz wykonuje przez 22 lata. Im wiecej konflikow regionalnych z dala od Ameryki tym lepiej dla Ameryki.

    I temu celowi wlasnie sluzy ta wizyta. Pocieszyc wasala, pochwalic za zadluzenie sie, za 22 lata deficytow, za bezrobocie. Z takim partnerem Ameryce jest razniej.

  • 2011-05-26 12:32 | Fox Mulder

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    No cóż, nie tylko niczego nowego ta wizyta nie przyniesie, ale na dalsze lata utwierdzi naszą rolę pionka w polityce USA. Skończy się na uśmiechach i obściskiwaniu (może chociaż nie będzie poklepywania po plecach)... Miałbym znacznie lepszy nastrój, gdyby nasi politycy zamiast za wszelką cenę podlizywać się bez opamiętania Amerykanom, zajęli się sprawami bliższymi sercu i rozsądkowi. Mówię tu o naszej aktywności w polityce europejskiej. To w końcu Unia Europejska, której jesteśmy członkiem powinna leżeć w centrum uwagi Polski! Zrobiliśmy sobie wielką krzywdę w okresie zakupu F-16, kiedy mogliśmy korzystnie uzbroić się Grippeny (były też inne propozycje) ze swojego tzn. europejskiego podwórka i tym samym zacieśnić militarno-wojskowe więzy wśród krajów unijnych. My woleliśmy "przyjaciela" zza oceanu, który ma nas tam, gdzie o światło trudno, który wtrynia nam swój towar, któremu wysługujemy się za nic w Iraku itd., itp.
  • 2011-05-26 17:20 | zza kałuzy

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    Bardzo charakterystyczna sprzeczność w wypowiedzi Andrew Michta. Z jednej strony twierdzi on, iż:

    „sama Polska jest postrzegana coraz bardziej jako gracz wewnątrz Unii Europejskiej”

    A zaraz potem że:

    „Sama popularność prezydenta Obamy nie wystarczyła, by odrobić tę stratę i doprowadzić do pełnego zbliżenia między Stanami a Unią. Gdy objął urząd i zaczął na nowo mówić o polityce multilateralnej, poprawiła się atmosfera w stosunkach z Europą, ale rozbieżności interesów pozostały. Gdy poprosił o dodatkową pomoc w Afganistanie, odpowiedź była bardzo powściągliwa, niektóre kraje zaczęły się wręcz wycofywać przed terminem.”

    Doskonały przykład na niechęć USA do kontaktów z Unia Europejską jako całością (niebezpieczny konkurent!) a preferowanie rozbijackich kontaktów bilateralnych. („Polska jest postrzegana coraz bardziej jako gracz wewnątrz Unii”) Przy jednoczesnej propagandzie o „bilateralności”.

    Śmieszące eufemizmy:

    „Polska też odbyła tę dyskusję podczas kampanii prezydenckiej w ubiegłym roku.”

    Zamiast prostego stwierdzenia, że w Polsce oprócz najemników zarabiających pieniądze w Afganistanie oraz naiwnych polskich polityków liczących na profity z poparcia polityki USA wojna w Afganistanie nie ma żadnego społecznego poparcia.

    Perfidne granie na starych, jeszcze międzywojennych ambicjach polskich polityków:

    „Polska ma potencjał, by stać się organizatorem państw Europy Środkowej i zapewnić im przywództwo.”

    Odcinanie kuponów od bezinwestycyjnej z punktu widzenia USA transakcji:

    „Po trzecie, to wciąż tradycyjnie proamerykański kraj, który ma silne związki ze Stanami Zjednoczonymi.”

    Że co proszę? Chicagowska parada z okazji 3 maja? Kompletnie odizolowana emigracja?

    „Te historyczne powiązania mogą zostać podbudowane teraz współpracą gospodarczą, na przykład przy wydobyciu gazu łupkowego.”

    Może tak buzię otworzyć na temat „sukcesów” programu offsetowego i reszty "współpracy” wojskowej zanim przejdziemy do następnego projektu?

    A wreszcie zwykłe, ordynarne kłamstwo:

    „Obawy sprzed kilku lat, że Moskwa stanie się nagle partnerem Waszyngtonu, były bezpodstawne. W Ameryce Rosja jest traktowana raczej jako potencjalny utrudniacz, z którym trzeba się ułożyć, ale nie kosztem relacji z Europą Środkową.”

    Nie kosztem relacji z Europą Środkową? A czyim kosztem wycofano się rakiem z projektu tarczy rakietowej?

    Wszyscy oczywiście rozumieją, że tarcza w Europie Środkowej została poświęcona na ołtarzu syjonistycznej polityki USA w walce z Iranem. Rosja nie dostarczyła Iranowi kompleksu rakiet przeciwlotniczych S-300 (zwiększając prawdopodobieństwo izraelskiej napaści) i dalej zwleka i opóźnia prace w irańskim przemyśle atomowym w zamian za co USA porzuciły pomysł tarczy w Europie Środkowej na rzecz tarczy w Izraelu i pozwoliły Francji na sprzedaż Rosji „Mistrali”.

    „Z braku tego strategicznego zapewniania w Europie Środkowej pojawiło się uczucie, że Amerykanie rozmawiają z Rosją, nie konsultując się z sojusznikami w regionie.”

    Boże, ależ ten „Endrju” ma pogardliwe pojęcie o Polakach!
    Nie liczą się fakty, liczą się „zapewnienia”! No to już jest komedia czysta!

    „Sposób, w jaki ogłoszono zamianę programów tarczy antyrakietowej, był nieporadny.”

    Znowu komediowy eufemizm. To był policzek, oby otrzeźwiający dla Polski i Polaków.

    „ale przede wszystkim współpracujecie z nami w Afganistanie.”

    Wyszło szydło z worka! USA potrzebuje więcej mięsa armatniego. Juz im latynoscy imigranci nie wystarczają?

    „Można na was liczyć, a tego się nigdy nie zapomina.”

    No chyba, żeby ktoś przeczytał sobie pożegnalna mowę Waszyngtona, prawda panie Endrju?

    „Jedyne, co bym sugerował, to żeby myśleć o sojuszu z USA w kategoriach strategicznych, a nie transakcyjnych.”

    Z pewnościa ilość pieniędzy skradzionych amerykańskiemu podatnikowi a wpompowanych w konflikt na Bliskim Wschodzie jest dobrym przykładem na „kategorie strategiczne a nie transakcyjne”.
    Bezpośrednie dofinansowanie dla Izraela.
    Łapówki dla sąsiadów tego państwa wzamian za zostawienie go w spokoju – Jordania, Egipt, itd.)
    Setki miliardów dolarów.
    Wojna o utrwalenie hegemonii Izraela w regionie czyli napaść na Irak.
    Tysiące milardów dolarów, a w tym świetny przykład zachowania Turcji na to, jak preferować „kategorie” ponad „transakcje”.

    Nic dziwnego, że dla Polski nie starczy już forsy na „transakcje”. My powinniśmy zadowolić się „kategorią strategiczną”.

    Na koniec Endrju zaczyna opowiadać bajki i zwyczajnie przekręcać historyczne fakty.

    „Kryzysy się zdarzają, ale trzeba pamiętać o całości stosunków – tak pracują z nami Brytyjczycy.” (...) Jesteśmy razem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy, że USA zostawią Wielką Brytanię samą w razie poważnego kryzysu.”

    Ja chyba mam cos z głową, bo doskonale pamiętam jak „przyjacielsko” zachowały się USA wobec Wielkiej Brytanii w czasie Kryzysu Sueskiego.
    Napaści na członka Brytyjskiej Wspólnoty Narodów czyli na Grenadę też nie było? To o czym Reagan kłamał pani Tatcher? A kto nie powiedział Brytyjczykom jakie informacje na temat ich najważniejszych atutów obronnych, czyli rakiet Trident przekazał Rosjanom w sowim własnym, amerykańskim interesie?

    „Nie potrzebujemy pisemnych traktatów, bo mamy poczucie solidarności. To samo trzeba zbudować między Polską a Ameryką, ale podejście na zasadzie „coś za coś” nas do tego nie zbliży.”

    Tylko i wyłącznie COŚ ZA COŚ. Ja mieszkałem w mieście, w które Amerykanie celowali Pershingami dla mojego dobra. Dziękuję bardzo. Do tej pory dziękuję, że USA było za tchórzliwe, aby wyzwolić Polskę od ZSRR w taki sposób, jak były „wyzwalane” Indochiny a teraz Bliski Wschód. Dzięki temu żyje o kilka milionów więcej Polaków.
  • 2011-05-26 19:55 | legenda

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    Panie Wawrzyncu, bradzo lubie Pana teksty, ten wywiad az sie prosi o krotka analize o jaka postaral sie zza kaluzy. punkty celne choc nie ze wszystkimi sie zgadzam.
    to jak mowi i czego nie mowi pan politolog daja do myslenia.
  • 2011-05-27 01:55 | Kumpel z Kica

    Ale bufon z tego Andrzejka

    Myślałem, że skonam ze śmiechu z tego: "Wy Polacy, my Amerykanie". Gościu to Polak z Kielc. Pamiętam go doskonale bo mieszkaliśmy w jednym akademiku. Pod koniec lat siedemdziesiątych przyjechał do Warszawy studiować anglistykę (oczywiście wtedy był Andrzejem a nie "Andrew". Mieszkał jak ja i setki innych biednych żaków z polskiej prowincji "na Kicu", czyli osiedlu akademików na Kickiego w Warszawie.
  • 2011-05-27 09:23 | zza kałuży

    Do kumpla z Kica

    Szkoda, że nie wpisałeś się jako pierwszy. Zaoszczędziłbyś mi "analizowania" wypowiedzi tego farbowanego lisa. Właśnie takie indywidua są najgorsze i im "zawdzięczamy" miliardowe straty w kontaktach z Imperium Dobra. A polski "aparat" albo niewydolny, albo niedoświadczony/naiwny, albo niedofinansowany albo wręcz łatwo korupowalny,- nie umie zidentyfikować "partnerów" to i "biznes" się kręci.
  • 2011-05-27 13:44 | Rysiu

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    Do redakcji, swietnie by było gdyby obok autora podawano także wiek.
    @ warszawiak - każdy odwdzięcza się jak może. Polacy, niestety nie maja zbyt wiele do zaoferowania dla USA, dlatego nasz rząd chcąc odwrócić uwagę od swojej impotencji polityczno/ekonomicznej po prostu karmi nas wiesciami o tym co myśmy dla USA zrobili czy nie.
    Polska sama oferuje pomoc militarna bo chce czuć się waznie. W zamian chcemy dostępu do Amerykańskich technologi....
    90% Polaków jedzie do USA do pracy, no ale Polacy chcą aby proces ten był jeszcze łatwiejszy, używają do tego lamentu, zniescie wizy bo sąsiedzi ich nie maja. Sąsiedzi to Niemcy, którzy raczej na czarno nie pracują, Czesi, Słowacy czy Litwini raczej nie maja tradycji emigracyjnych w takiej skali jak Polacy.
    Warto tez dodać, ze praca na czarno dotarła nawet do Polski; Polacy zmuszani są do pracy na czarno już nawet w Polsce.
    Pozdrawiam
  • 2011-05-27 20:54 | Matka

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    Ameryka zdecydowanie potrzebuje Polski, chociazby po to zebysmy kupowali ich wojskowy zlom. Ameryka i Rosja sa wielkimi krajami, i takie lebki jak Polska tak naprawde nie sa dla nich czyms do rozmyslania przy wieczornej telewizorni.
    Polska musi sie liczyc z "duzymi bracmi" bo jest mniejsza, trzeba z nimi wspolpracowac ale nie liczyc na cuda.

    Polska powinna moze troche blizej wspolpracowac z Rosja - duzy rynek, i zaraz za plotem... Zimna wojna sie skonczyla, zamiast inwestowac w sprzet wojskowy moze trzeba projektowac nowe technologie transportu, paliw, budowy domow, produkcji zywnosci, grac muzyke, malowac obrazy i pisac wiersze, itd itd.
  • 2011-05-27 22:36 | Jerry11

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    Coz... USA zawsze potrzebowala i nadal potrzebuje taniego "miesa armatniego". Moze byc z Polski! Potrzebuje tez wciaz kogos kto moze pelnic role przyslowiowego "konia trojanskiego" wewnatrz Unii Europejskiej.

    P.S. A dodatkowo, prezydent USA moze podczas swojej wizyty przypomniec Polsce o koniecznosci restytucji mienia zydowskiego. W koncu, dwie trzecie Kongresu USA stanowia politycy pochodzenia zydowskiego!
  • 2011-05-27 22:40 | Jerry11

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    "90% Polaków jedzie do USA do pracy"

    Czy szanowny "rysiu" dysponuje jakimis oficjalnymi danymi,
    liczbami, czy - po prostu - zmysla?
  • 2011-05-29 03:34 | Rysiu

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    Jerry, 15 lat w hotelach w San Francisko I Zatoka San Francisko nie spotkalem nigdy Polaka z Polski jako gościa hotelowego. Owszem spotykałem Polaków na wakacjach którzy przyjeżdżali na wakacje do SF ale to byli Polacy mieszkający na stałe na Zachodzie.
    100 % pracujących na czarno Polaków przyjechało do USA na wizę turystyczna. Owszem zdarzają się Polacy którzy przyjeżdżają na wakacje .... są to głownie rodzice czy krewni których przyjazd czy wyżywienie oplacane są przez krewnych w Stanach.
    Jerry, dla mnie turysta tO ktoś kto podróżuje dla przyjemności, ktoś kto Pracuje czy kupuje towary aby zarobić na bilet turysta raczej nie jest. Osoby takie raczej nie kwalifikują się na wizę turystyczna.
    Proszę powiedz masz jakieś lepsze dane. Znasz kogoś kto kupił sobie wycieczkę parotygodnowa w Stanach i ta osoba po prostu zwiedza USA? Jeśli tak to powiec, jaki jest stosunek tych osób do osób które dostały wizę turystyczna i "zwiedzają" roznego rodzaju płace budów, sklepy z rurkami hydraulicznymi, kafelkami czy może zajmują się czyszczeniem domów czy hoteli, proszę podaj jakieś dane.
    Tak od siebie, osoba która chce poprawić los swojej rodzinie to ktoś kogo darze ogromnym szacunkiem. Nawet kiedy ta osoba łamie prawo(nielegalne przekraczając granice) bo nie ma jakiej legalnej możliwości. Masa rodaków pracuje bardzo cieżko aby zapewnić byt swoim bliskim w Polsce. Większość rodaków nigdy nie byłaby w stanie dorobić się na najnowsze zdobycze techniczne pracując w Polsce. To są fakty, drażni mnie natomiast to wpajanie poczucia krzywdy czy niesprawiedliwości przez nasz niedouczony rząd, który przez puste obietnice chce nam pokazać jak bardzo się o nas martwi. To jest dopiero kpina.
    Większość nielegalnych obywateli w Stanach ma wiecej możliwośći niż Polacy w Polsce. Wystarczy porównać pomoc lekarska w USA dla nielegalnych; badania, leki a stan polskich szpitali. No ale to temat na inny wpis.
  • 2011-05-29 14:42 | Rysiu

    Re:Rozmowa z politologiem Andrew Michtą

    Jakie mięso armatnie? W Iraku było coś koło 200-300 tys żołnierzy amerykańskich nie mowiac juz o Afganistanie. Czy wam się wydaje, ze Polacy ze swoim 1000 żołnierzy których USA musi dozbroic czy dowieść są aż tacy wazni?