Wysyp demonstracji w Warszawie

(6)
Wizycie prezydenta Baracka Obamy towarzyszyć ma w sobotę i niedzielę kilkanaście demonstracji. Co pcha ludzi do prażenia się na słońcu lub moknięcia na deszczu w tłumie, gdy szanse załatwienia ich spraw przez manifestowanie są mizerne?
  • 2011-05-27 17:29 | Andrzej

    Psychologia tłumu

    Wielu ludzi lubi się zmęczyć wystawaniem w tłumie, lub wielogodzinnym czekaniem w kolejce, żeby przejść obok czyjeś trumny. Obserwuje się to na całym świecie. Osobiście nie jest mi to potrzebne do dobrego samopoczucia.
  • 2011-05-28 15:49 | deadeyes

    Re:Wysyp demonstracji w Warszawie

    Tłumem świnie do rzeźni idą...
  • 2011-05-28 15:53 | max

    To jakaś błazenada?

    Też mi wielkie odkrycie, że tłum się rządzi własnymi prawami... Co nie zmienia faktu, że na demonstracje przychodzi się nie tylko po to żeby sobie pobyć w grupie. Spłycanie wielowymiarowych zagadnień to jakaś taka fajna wprawka dla "niesamowitego intelektualisty piszącego dla Polityki"?
  • 2011-05-29 15:36 | mateusz

    Re:Wysyp demonstracji w Warszawie

    zgadzam sie z przedmowca.. na manifestcje idzie sie jak sama nazwa wskazuje zamanifestowac swoja opinie, niezadowolenie, sprzeciw czy cokolwiek innego. Jesli patrzymy na problem manifestacji przez pryzmat jednoczenia sie ludzi pod wspolnym sztandarem potrzeb czy opinii to zgadzam sie, ale nie zgadzam sie z teza ze ludzie ida poprostu zeby byc razem.. przewiduje takze coraz wieksza 'nagonke' na manifestacje w mediach, poniewaz coraz wiecej ludzie jest niezadowolonych z iobecjen sytuacji w polsce wiec beda oni wychodzic na ulice a media maja za zadanie fakt ten przemilczec, ewentualnie zbagatelizowac co tez autorka niniejszego artykulu wlasnie czyni..
  • 2011-05-30 03:00 | Adam 2222

    Mateusz, świetnie to opisałeś

  • 2011-06-10 07:16 | jvelzkeyek

    Re:Wysyp demonstracji w Warszawie

    Tykanie

    Pod kancelarią premiera

    tłum związkowców się zbiera

    aby wykrzyczeć swoje prawa

    i że bezrobocie to poważna sprawa.

    Kapitalizm mocno już doskwiera

    rodzinne finanse doprowadził do zera

    i ciągnie je jeszcze w dół

    zubożając z dnia na dzień stół.

    Przewalają się pochody ulicami Warszawy

    z komunikatami jak ważne dzieją się sprawy

    głoszą dźwiękiem syren, petard i trąb,

    że tykają zegary zapalających bomb.

    Do władzy te wołania, krzyki i hałasy

    już najwyższa pora reformować czasy.

    Nie rozwiąże problemów tańsze umieranie

    ani zasiłków,rent i becikowego odebranie.

    Trzeba od siebie reformy zaczynać

    oszczędzać i od luksusów się powstrzymać

    nie wmawiać rządzonym, że tak się nie da

    gdy wkoło bezrobocie i bezdomność, po prostu bieda.



Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną