Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kawiarnia literacka

(1)
Starość jest rzeczą niemożliwą. A jednak się zdarza, i to niejednemu z nas.
  • 2011-06-06 16:20 | marchesacasatijr

    tytułu wciąż brak

    Ha, generalnie nie była to jakaś tam totalnie i jednoznacznie "jebnięta młodzież", tylko nieco zdezorientowana ideologicznie (nieustające ukłony dla Doroty Masłowskiej), cierpiąca na tzw zespół ideologii kalejdoskopowej oraz, co gorsza, na przewlekłe rozwolnienie myślowe czyli zadziwiajacą potrzebę analizy "do wyrzygania i na śmierć" każdego najdrobniejszego i najoczywistszego aspektu egzystencji, zamiast typ po prostu żyć do cholery. (Skąd ja mam na przykład wiedzieć, co to znaczy być prawdziwym meżczyzną, a odpowiedzi na to pytanie wymaga się ode mnie cały czas, mam takie wrażenie. Rozumiem, brak wzorców, no ale bez przesady w końcu..) Co niebezpiecznie zaczyna przypominać uwiąd starczy..
    Z drugiej zaś strony zrozumieć należy, że luksus posiadania zdefiniowanego wroga np klasowego nie jest dany każdemu, pseudomłodemu nawet, pokoleniu, tylko wybranym generacjom, niestety, co zresztą ciekawie naświetlił Jacek Dehnel na tychże łamach.
    Dajmy więc tej postdobrobytowej "młodzieży" w spokoju, w ramach szeroko pojętych dobrodziejstw demokracji, reżyserować te operetkowe rewolucje klasowe, genderowe czy jakie tam, te wszystkie demagogie i obalanie hipotetycznych, nieistniejących wrogów przy lampce wina i wystudiowanym papierosie w tej nieszczęsnej wirtualnej café de flore. Dajmy im szybko jakąś wojnę! Dla naszego własnego dobra! To chyba uczciwsze niż zdeklarowane, chamskie i wcale nieambitne, lecz ach jak przyjemne, rżnięcie (hmm odgrywanie) pana/pani w pobliskim Ritzu, co nota bene wszystkim serdecznie polecam. A z tym filosemityzmem jako political correctness u naszych rozdyskutowanych lewaków za morzem w kraju szczęśliwego emeryta, to bym raczej nie przesadzała.

    Pozdrawiam międzynarodowo wszystkie zaprzyjaznione i wrogie redakcje harcerskim "czuwaj". I jak już stoję i trzymam ten mikrofon, to zawsze chciałam szczerze uściskac Władysława Bartoszewskiego i powiedzieć mu od nas tutaj, że ma jaja.

    Ukłony

    marchesacasatijr