DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

(40)
Polska debata publiczna pogłębia nasze spory. Ale nie jest tak, że sama je wywołuje i niszczy narodową jedność. Naszym społecznym kapitałem może być właśnie różnorodność, akceptowana odmienność światopoglądów. Politycy powinni pokazywać, jaką ma wartość.
  • 2011-06-20 23:52 | Aj dont biliw!

    Zdumiewające i paradne, doprawdy! Po latach lania wody

    panowie dziennikarze nagle się obudzili i doszli do logicznego wniosku, że miliony ludzi obchodzi codzienne życie a nie pyskówki Kaczora i Donalda! Powalający refleks.
  • 2011-06-21 08:16 | Redakcja POLITYKA.PL

    DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Polska debata publiczna pogłębia nasze spory. Ale nie jest tak, że sama je wywołuje i niszczy narodową jedność - uważa prof. Skarżyńska.

    Czy rzeczywiście politycy kłócąc się, podzielili Polaków na dwa wrogie obozy? Czy może skłóceni są sami politycy, a podziały i spory ze szczytów władzy znajdują jedynie odbicie w mediach? Jaka jest Państwa opinia na ten temat?

  • 2011-06-21 08:58 | Prudent

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Pewnie, że podział jest wyraźny.
    Spójrzcie tylko na charakterystyki elektoratów na CBOS

    www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2011/K_019_11.PDF

    Jeden elektorat wcześniej w ZMP, teraz w kościele, przyzwyczajony do państwa opiekuńczego, pełen bojaźni przed otwartym, wielokulturowym światem.

    Drugi elektorat aspirujący, korzystający ostrożnie z możliwości wolności ale utrzymujący i pielęgnujący wartości chrześcijańskie.

    Trzeci elektorat, który się trochę nie odnalazł w rzeczywistości kapitalistycznej. Uwierają mu wpływy kościoła ale na płaszczyźnie gospodarczej poszukujący silnego wsparcia socjalnego i opieki.

    Twory polityczne są niczym więcej tylko odbiciem społeczeństwa
    PiS, PO, SLD byłyby zupełnie innymi partiami gdyby nie te, niejednorodne co prada, ale wyraźne grupy społeczne.
  • 2011-06-21 19:24 | rebel

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    @Prudent
    Świetny link.
  • 2011-06-21 12:05 | PAK

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Przyznaję, że oryginalnego tekstu Roberta Krasowskiego nie przeczytałem. Rzuciłem okiem i zrezygnowałem, zniechęcony podobnym odczytaniem tezy, jak to zrobiła prof. Skarżyńska -- "naród jednością, elity skłócone".
    Staram się doszukać jakiejś racji u Roberta Krasowskiego -- i zapewne jest tak, że pewne podziały, pewne idee i określenia, które Polaków dzielą, pochodzą od owych skłóconych elit (w których sporach często istotna jest nie tyle wizja Polski, co kwestia politycznych związków na poszczególnych zakrętach naszych przemian). Ale to dotyczy jedynie formy, a i to niepełnej, owych podziałów.
    ***
    Chciałbym zauważyć, że to bardzo dobrze, że jesteśmy podzieleni. Przyznaję, czasem ta druga strona jest dla mnie jedynie twórczynią agresywnego bełkotu, w którym nie dostrzegam cienia pozytywnych wartości. Ale lepsze już to od powszechnej uniformizacji i zatracenia różnic.
    Bo pamiętam późny PRL, gdzie spory polityczne były ograniczone. Owszem, nawet oficjalnie, można było się sprzeczać o pewne techniki reformowania państwa, ale już nie o ideologię. Pod tą oficjalną warstwą trwała druga, opozycyjna, nastawiona na Zachód i II RP, z kultem marszałka Piłsudskiego. W codziennych kontaktach równie zamknięta na dyskusję i dogmatyczna. I jak wersja oficjalna -- przekonana, że reprezentuje niemal całą Polskę. Ale to nie był koniec, bo w prywatnych rozmowach wciąż ktoś się objawiał z tradycją wyniesioną z domu, która potępiała Piłsudskiego, a wielbiła Dmowskiego...
    Że po ponad dwudziestu latach można wzdychać otwarcie do Piłsudskiego, Dmowskiego, czy Jaruzelskiego; że można się spierać o elektrownie atomowe, koronę na orle, miejsce krzyża w urzędzie, czy związki partnerskie -- to przecież wielka wartość. Można być sobą, reprezentować własne poglądy. Więcej -- można wreszcie być świadomym pewnych różnic, niegdyś, dla owej wspólnoty narodowej, marginalizowanych.
  • 2011-06-21 12:57 | ss

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Różnice politycznych poglądów są zdrowe i wzmacniają demokrację, także te młode - Polska, mam tu na myśli wyborców, eliminuje w kolejnych wyborach różne kanapowe partie i poglądy ekstremalne (dzisiaj nikt normalny nie zagłosuje Na Tymińskiego, Leppera, Giertycha itp - nawet PSL trafi do śmietnika, jako relikt oportunizmu). Szkoda tylko, że jeden paranoik, tworzący rzeczywistości równoległe (PiS z Kaczyńskim) potrafił manipulując nienawiścią skierować niezadowoloną mniejszość na bezproduktywne i szkodliwe dla jedności narodeowe i Polski tory!
  • 2011-06-22 13:32 | jarecci

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Nie zgadzam się, że to elity tworzą konflikty w tym momencie zgadzam się z prof. Skarżyńską. Elity są emanację społeczeństwa, reprezentują je. Elity są małostkowe, kłótliwe, ale czy społeczeństwo naprawdę jest inne? W codziennych rozmowach dostrzegam podobny stopień agresji, antysemityzm,cynizm, prywatę, skłonności do myślenia spiskowego. To wszystko jest w nas. Polacy są chaotyczni, emocjonalni, reagują nieadekwatnie do wagi spraw. Brakuje nam refleksji, racjonalizmu, empatii, szerszej perspektywy, której niestety nie dają nam też elity, w tym media.

    Skąd to wynika? Moim zdaniem to skutek naszej historii, na pewno od czasów zaborów z wszystkimi traumami i urazami, miejsca na mapie Europy, rewolucji i zmian które się przetoczyły przez Polskę bądź ją ominęły. Zarówno te pozytywne jaki i negatywne. Nie ma jednego polskiego narodu. Nie ma też dwóch - jak chce tego Robert Krasowski. Michnik i Kaczyński nie przeorali naszej zbiorowej świadomości. Oni co najwyżej skanalizowali niektóre lęki i przyciągnęli wyznawców.

    A jak wyglądał wpływ Jana Pawła II? Ile lat wpływał na nasz naród. Ile znaczyły jego pielgrzymki? Jak wielkim wstrząsem była jego śmierć? I w końcu - gdzie to wszystko się podziało? Gdzie jest pokolenie JP2?

    Katastrofa smoleńska była podobnym wstrząsem do śmierci papieża, ale jednak chwilowym. W zbiorowej pamięci z roku na rok będzie blednąć. A radykałowie - którzy zostali nią zmobilizowani i tak byli wcześniej i niestety pewnie teraz też rosną kolejne ich pokolenia. Zgadzam się z R. Krasowkim - że katastrofa była wielkim wstrząsem dla elit. Ale tylko dlatego że dotknęła ich bezpośrednio, namacalnie.

    R. Krasowski pisze o szarpaninie D. Tuska. Przecież jego walki o samolot, eskapadę gruzińską nie są niczym nowym. Kaczyński - wielki ideolog i "propaństwowiec" zachowywał się równie małostkowo. Miał swoje 2 lata rządów i w dużym stopniu stracił je na owej szarpaninie, tylko na innych polach.

    A wracając do mediów - zasypują nas drobiazgami typu: transfer polityczny, co jeden polityk nawymyślał drugiemu itd. Media tego nie redukują tylko wyostrzają i promują. To jest moja główna pretensja. Do tego dochodzi wewnątrz korporacyjna zawiść i ideologiczne lub nawet prywatne różnice i zawiści, które przykrywają główny spór. Do tego dochodzi zbyt czytelna wyrazistość poglądów. Media nie mają ambicji, aby podnosić poziom debaty, tylko równać do niego, albo wręcz sprowadzać go jeszcze niżej.
  • 2011-06-21 09:01 | dr_pitcher

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Oczwyscie, ze sa. Odwiedzam kraj dosyc czesto i nie moge wyjsc z podziwu, jak czesto biesiady rodzinne koncza sie klotniami nt. wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia (Pis) i Wielkiej Nocy (PO) = albo raczej odwrotnie. Zawsze bylismy "pyskaci" poliycznie, w mysl zasady dwoch Polakow trzy opinie. W 1990 moj kuzyn (lat 19) byl wyrzucony z domu bo osmielil sie gloswac na Mazowieckiego a nie Walese w wyborach prezydenckich. Klotnie politykow to odzwierciedlenie nastrojow spolecznych. Choc faktem jest, ze zarowno politycy jak i media, cala dodaja oliwy do ognia. Widze jednak swiatlo w tunelu - Spuscilismy nieco z tonu. Chyba tylko dlatego, ze mamy inne problemy (co do garka wlozyc, na przyklad_. Ale podejrzewam, ze jak tylko ekonomicznie sie poprawi, to wrocimy do narodowych wasni. Bez nich, nie bylibysmy soba.
  • 2011-06-21 09:29 | vps

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Ja uważam ,że wszystkich obchodzi jedynie pełen talerz. Sposoby zapełnienia tego telerza są już podsówane z zewnątrz, albo wyuczone ciężkim wysiłkiem przez lata własnych doświadczeń. Obecny podział jest wynikiem wyczerpania się pomysłów przez populistów lat wcześniejszych. Ludzie, którym źle i szukają znaczących zmian, a jest takich osób bardzo dużo, muszą mieć odpowiedź i muszą mieć winnego, dlatego, że jeśli byliby na tyle inteligętni aby dostrzeć wine u siebie, to już dawno by odmienili swój los. Taka grupa będzie zawsze istniała, gospodarka się globalizuje i jedynym sposobem na zdobycie wyborców jest wymyślanie nowych winnych i nowych odpowiedzi. Dziś padło na sprawy narodowe za pare lat pupuliści znajdą przyczyne w czymś innym i wymyślą nowy podział. Jesteśmy krajem w którym dobrze mają się różne ideologie ale źle mają się utylitaryzm i pragmatyzm. Dopuki to się nie zmieni, zawsze znajdzie się ktoś, kto to wykorzysta.
    Media ponoszą tu odpowiedzialność, jak inaczej polityk może przekazać swoje idee, przecież nikt nie czyta ich programów, nie śledzi partyjnych blogów, większość bazuje na tym co zobaczy w mediach. Nie jest wielkim problemem, zbadać rzeczowo fakty i napisać jakie są plusy i minusy tak aby odbiorca sam mógł wybrać. Niestety takim sposobem pisze się jeden konkretny artykuł i temat znika bo już wszystko jasne. Nie ma o czym pisać. Lepiej zatem problem rozdrobnić, podyskutować przez kilka miesięcy, czasami powiększyć tragedie i pododawać, bo to daje na chleb, zapełnia talerz i o to w tym wszystkim chodzi. Prosze tu mnie źle nie odebrać, nie jestem fanem teori spiskowych, głoszących, że nas umyślnie ogłupiają po to aby potem okraść. Uważam tylko, że taki jest kapitalizm i taki jest system. Kręcimy tym samoczynnie i po części nieświadomie. Prawda jest prosta i nudna, słabo się sprzedaje i nikt nigdy dzięki prawdzie nie osiągnie więcej, niż ładny wieniec na grobie. Obecny podział w społeczeństwie istniał od zawsze i zawsze będą tz. konserwatyści i liberałowie, nietylko w Polsce. Żyjemy w chwili w której się bardzo mocno tymi pojęciami operuje, bo jest popyt, a talerz zawsze musi być pełny.
  • 2011-06-21 09:46 | Jaf

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Polska debata publiczna nie ma podłoża kulturowego, nie uwalnia różnorodności ani nie akceptuje światopoglądowej odmienności, bo warunkowana jest partyjniactwem i jedynie słusznym poglądem tego lub innego ugrupowania. A swoją drogą - ciekawe, kiedy do nich dotrze,że ich życie partyjne - to nie życie społeczne.
    Sporym przejawem bezczelności i megalomanii jest to absorbowanie społeczeństwa życiem poszczególnych partii - a de facto, prywatnymi dążeniami kilkuset osób z jednego, drugiego lub trzeciego ugrupowania, uważających się za reprezentantów społeczeństwa lub - wręcz - protektorów całego narodu.
    Bo nie pasjonowanie się miejscami na listach wyborczych, a wyłączenie z życia społecznego wszelkich działaczy i uzdrowicieli partyjnych powinno być naczelnym dążeniem w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Wiara i partyjność, to prywatna sprawa, a nie powód do brylowania w medzach i uzurpowania sobie prawa do bycia mentorem oraz "przewodnią silą narodu".
  • 2011-06-21 10:57 | bryka

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Bliski mi jest pogląd @Jaf'a.Myślę także ,że celem polityka jest byc politykiem.Nic innego.Partie to korporacje.Tzw 'walka polityczna" to walka o łupy.Jedynie PiS się wyróżnia swoją ideowością.Niestety chorą.Narodowa jednośc jest mitem.Całkowicie zbędnym.
    Jednak partie świadomie podsycają i wyostrzają odmienności.Nie chodzi przy tym o by różnorodnośc przedstawiac jako wartośc .Chodzi o głosy wyborcze.
  • 2011-06-21 11:48 | Jaf

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Dzięki za przychylność. Właśnie ta korporacyjność, walka polityczna i dbałość o łupy powodują, że w tym kraju nie może się odbyć poważna debata "na zimno" na tematy zasadnicze, dotyczące np. charakteru państwa, stosunków państwo-kościół, rozsądnej polityki zagranicznej, ciągłości władzy oraz przewodniej myśli gospodarczo-społecznej i perspektywicznej idei, zgodnej ze znakiem czasu.
    Iluż to ludzi w Polsce pasjonuje się tym, że jedna czy druga pani została wyrzucona z jakiegoś ugrupowania, a potem się nawróciła, albo przeszła do inne sodalicji (słowem kluczowym bywa tu "Canossa", co ma podkreślać świętość danego ugrupowania)/?/
    Natręctwo ich wypowiedzi - publikowane bezmyślnie w tv - fałszywe posłannictwo, uzurpacja do reprezentowania całego społeczeństwa, kłótnie przed kamerami i kpiarski stoisunek do rozmówcy oraz widza - dprowadzić mogą człowieka do szału. Pozdrawiam.
  • 2011-06-21 13:23 | Slawczan

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    W naszym kraju tzw. elita w zasadzie stała sie bytem samoistnym. Owszem pewne psychozy sa przenoszone w ,,dół" ale to de facto udało sie JK. Oni zwyczajnie żyją w swoim świecie. Kim jest przywódca SLD - czyli lewicy ,w teorii partii broniącej biedniejszej częścci społeczeństwa przed zamożniejszymi ,zatrudnionych przed parcodawcami. Skąd p. Napieralski ma wiedzieć jak to jest tyrać na etacie za 2000 na ręke skoro zaraz po studiach poszedł robic w polityce? Skąd p. tusk ma wiedziec jak to jest tyrać u ,,soli tej ziemi" biznesowej czyli tzw. małego przedsiębiorcy za najniższą krajową (reszta pod stołem) , tydzień urlopu i niepłatne nadgodziny ,skoro zaraz po komunie poszedł robić w polityce? Skąd p. Kaczynski ma wiedzieć co to znaczy praca w kapitalizmie skora z komuny zajął sie od razu polityką? Skąd ma wiedziec co to znaczy(finansowo) pracować,spałacac kredyt i wychowywać dziecko w kapitalizmie.pl ? I tacy doświadczeni życiowo przywódcy nas wiodą...Potem ten i ów w Wyborczej gada ,że Polacy są niefrasobliwymi durniami bo nie odkładają w III filarze i nie wykupuja prywatnego ubezpieczenia. On chyba po poprostu myśli ,że wszyscy tak jak on tak lekko i tak dużo zarabiają.A gadac i kłóćić sie umie każdy. Kiedyś to był tokowanie (jak u zwierząt taniec godowy) JK doprowadził ,że stało się to wojna na zniszczenie.A wojnię na zniszczenie prowadzi sie totalnie. tu sie nie bierze jeńców i mobilizuje w razie potrzeby dzieci...Dlatego to szambo zakaża co raz bardziej maluczkich...
    Przypomne ,że pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Niemiec F. Ebert ,wywodzący się z SPD był z zawodu siodlarzem i zajmował się działanością związkową społecznie.Podobnie przywódcy Labour Party w Anglii. A u nas nawet przywódcy związków nie pracują od lat...
  • 2011-06-21 14:35 | Prudent

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    "Skąd p. tusk ma wiedziec jak to jest tyrać u ,,soli tej ziemi" biznesowej czyli tzw. małego przedsiębiorcy za najniższą krajową (reszta pod stołem) , tydzień urlopu i niepłatne nadgodziny ,skoro zaraz po komunie poszedł robić w polityce? "

    Wydaje mi się, że za komuny Donald Tusk został pozbawiony prawa pracy w firmach uspołecznionych.
    Pracował sprzedając pieczywo, później 7 lat pracował w spółdzielni Świetlik i wyrabiał zlecenia. Pracował także na "saksach" w Norwegii.

    Mam dużo do zarzucenia Tuskowi ale akurat w kwestiach gospodarczych pozytywnie wyróżnia się na tle konkurentów
  • 2011-06-21 16:13 | rem

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    To nie jest dobre porównanie. W tamtych czasach praca w spółdzielniach studenckich czy u "prywaciarzy", nie mówiąc już o "saksach", była bardzo korzystna finansowo w porównaniu z "państwowym" etatem, zwłaszcza takim, jak nauczyciel historii... Jedyna "uciążliwość" polegała na tym, że była to praca niezgodna z wykształceniem i poniżej kwalifikacji. Dziś tysiące młodych po studiach humanistycznych też pracuje niezgodnie z wykształceniem i poniżej kwalifikacji, ale za tysiąc złotych miesięcznie.
  • 2011-06-21 11:22 | Slawczan

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Tezy o jedności narodu to typowe prawicowe mity. Nikt nie zniszczył owej mitycznej jedności bo nie miał czego niszczyć. Każde społeczeństwo jest niejednorodne.Najlepszym przykładem owej mitologizacji jest II Wojna. Malutko kolaborowało z okupantami, prawie wszyscy pomagali albo przynajmniej współczuli Żydom, prawie wszyscy byli albo kibicowali AK, niemal każdy zachowywał wysokie standardy etyczne - jak bohaterowie ,,Kamieni na szaniec". Te wszystkie ,,prawie" to margines statystyczny. Takie mity są społeczeństwu suflowane przez prawicę a demistyfikatorzy to właśnie owi burzyciele owej jedności. A jak było naprwadę - każdy rozsądny człowiek wie - byli tacy co Żydów ratowali i byli tacy co cieszyli się ,że ,,Icki się palą aż skwierczy", byli tacy co stracili wszystko i tacy co się dobrze obłowili, AK toczyło wojnę z AL i NSZ. NSZ toczył wojnę z AL, a gestapo miało całe ciężarówki donosów ,których autorami bynajmniej nie byli Volksdeutsche. Ale była jedność?
    Podobnie jest z ,,mitem Solidarności" - ilu z owych mitycznych 10 mln zapisało by sie wiedząc jaki będzie charakter ufundowanego przez ,,S" kapitalizmu? Wtedy ludzie chcieli pełnych półek , pełnych baków samochodów (albo samochodów w ogóle)- nie wiedzieli ,że nie jest łatwo zarobić na pełny bak. To (niewiedza o charakterze kapitalizmu i katastrofa tzw. gospodarki socjalistycznej) ludzi rozwścieczyło i pchnęło w stronę ,,S"
    Jak można mówić o Jedności w kraju w którym około 40% społeczeństwa żyje na koszt pozostałych dzięki różnorakim przywilejom. Czyż większość ,,jednościowców" nie należy do owych 40%? Rolnicy którym reszta ma fundować emerytury i świadczenia? I to jest prawdziwy Front Jedności - właściciel 1000ha mieszkający w pałacu i chłopek z 1,5 ha któremu zdycha ostatnia kobyła tworzą prawdziwy front bo scalony wspólnotą interesów. Z ich punktu widzenia ,,indywidualiści" stanowią zagrożenie prawno-ekonomicznego status quo. Albo górnicy? Prawdziwi ,,państwowcy" - kto pokryje debet w kasie kopalni gdy związkowcy wyssą każdy grosz a ceny węgla spadną albo trzeba będzie kasy na inwestycje? Tylko Zjednoczony Naród z radością poniesie takie wydatki.Przyponę ile zł. społeczeństwo włożyło w sponsoring ,,kolebki" ,,S". Tylko antypolska świnia mogła odmówić tych kilku miliardów złotych niedoceniając zasług jej pracowników dla Ojczyzny.
    Jest także inny kontekst na którym żeruje KAŻDA prawica - ZAGROŻENIE. Obecny model kapitalizmu uwalniający najzamożniejszych, korporacje od jakichkolwiek obciążeń na rzecz państwa w którym działają,prywatyzujący zyski wśród maksymalnie zawężonej elity a jednocześnie uspołeczniający koszta monstrualnej wręcz chciwości owej elity na całe społeczeństwa rodzą GNIEW owych wykorzystanych. I tu pojawia się prawica z objaśniająca narracją - winni są imigranci, winni są ,,oni" , wróg czai się za płotem. Nie ma co się kłócić ,trzea ,,SOLIDARNIE" spałacać koszta ratowania banków, solidarnie napychać kabzę kolesiom ze sektora zbrojeniowego ( to bardziej konkluzja ogólnoświatowa), solidarnie...godzić się na wyzysk,ograniczenia praw obywatelskich i pracowniczych itp bo alternatywą ZGUBA.
    W Polsce mieliśmy klasyczny przykład takiej prawicowej akcji jednościowej - brednie o Polsce SOLIDARNEJ po czym wprowadzanie rozwiązań pogłębiających rozwarstwienie między najzamożniejszymi a resztą ,nakorzyść tych najbogatszych. Pogłebiło to frustrację społęczeństwa (debet w kasie wynikły w wyniku spłaszczenia progresji musimy pokryć WSZYSCY) ale został on ponownie zagospodarowany w kierunku ,,Patriotycznym".Gdyby nie ,,łamacze" jedności rządziło by się lepiej,wygodniej. Nikt by nie zadawał głupich pytań o sens decyzji prawno-ekonomicznch rządu, nie zgłaszał watpliwości. A gdyby zaczęło brakować kasy na jedzenie to zawsze zrobi się ,,uroczystość o charakterze patriotycznym ekstra". W końcu sposorami patriotów z Tea Party w USA są milarderzy bracia Koch. Nie sądzę by swą kasę trzymali w USA.
    Nie ma czegoś takiego jak jedność Narodu za to istnieje coś takiego jak społeczeństwo ze swymi splątanymi sieciami powiązań, zobowiązań ,interesów. A dziennikarze? Oni mają kasę z tego ,że opisują ten stan faktyczny. To nie Rydzyk stworzył ,mohery" oni byli zawsze a on zwyczajnie uczynił z nich swój ,,target". To nie PiS stworzył miliony poszkodowanych w wyniku zaprowadzenia latynoskiego modelu kapitalizmu (bogacenie się elity a utzrymywanie władzy za pomoca korupcji przywilejami) . On tylko sie nimi pożywił. Owszem istnieje podział na pro i -anty modernizacyjne grupy społęczeństwa - pokrywa się on z grubsza z granicą dużych wpływów Kościoła katolickiego. Ale w końcu to KORPORACJA sprzedająca usługi religijne i wzorem wszystkich korporacji dążąca do maksymalizacji swoich zysków. A są tylko dwie niezawodne metody stymulacji popytu seks i strach. Seks ex definitione odpada więc pozostaje strach. I rozkręcają go:,,pedofile czarną Wołga będą porywać wasze dziatki",,pedały będą się parzyc na ławkach" (to takie moje przerysowanko) aPrezes dorzuca Niemca i Ruskiego szczerzącego kły za płotem.I trauma gotowa. Bo u nas zwyczajny konflikt kulturowy (typowy dla większości społeczeństw zachodnich) Jarosławowi K. udało się przekuć na konflikt absolutny. Jeżeli możemy mówić o wpływie polityków na natężenie antagonizmów w naszym społeczeństwie to jedynie Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się dokonać absolutyzacji konfliktu do rangi nieomal wojny cywilizacji, walki o przetrwanie narodu. Zdrada, mord ,kłamstwo z czyms takim się nie paktuje ,takie cos się eksterminuje. Jest to wynik patologicznej osobowości lidera PiSu (jako ,że w III RP nie zajął pozycji na miarę swoich mniemanych zasług) jak i cynicznej kalkulacji - w końcu odejście z AK było ZDRADĄ. Przerzuceie poparcia z PiSu na kogoś innego iego to porównywalna zdrada bo prezesia alternatywa:to PiS (= patriotyzm, uczciwość,wspaniała tradycja niepodległościowa) kontra niePiS (=zdrada , mord ,,smoleński", sługusy kondominium). Do czasu wyjścia braci Kaczyńskich z politycznego niebytu nikt nie prowadził debaty (poza niewielkimi odłamami prawicy) w tak eksterminacyjny (politycznie) sposób. Była zwykła różnica poglądów przeradzająca się w gorący spór polityczny tu mamy WOJNĘ na wyniszczenie. A dziennikarze? Jak zwykle winni - epatują opisami co raz większej patologii i jeszcze z tego maja literówkę...:-)
  • 2011-06-21 13:04 | zl27

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    2011-06-21 11:22 | Slawczan

    brawo, krotko i precyzyjnie...

    od siebie dodam, ze z przykroscia patrze jak polskie spoleczenstwo po upadku PRLu rowniez upada.
  • 2011-06-21 16:25 | rem

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Nic dodać, nic ująć. Od czasu do czasu ktoś o tych sprawach mówi, ktoś pisze, ale nic z tego nie wynika. Rozsądne i wyważone opinie słabo się sprzedają w mediach.
  • 2011-06-21 11:54 | wladimirz

    A może "elity" po prostu skłócają Polaków żeby nimi skuteczniej manipulować?;-)

  • 2011-06-21 12:16 | jotkaes

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Zapamiętałem powiedzenie gen. Petelickiego, że do polityki pchają się miernoty niezdolne do zrobienia kariery gdzie indziej - zgadzam się z tym w odniesieniu do zdecydowanej większości polityków. Zresztą pamiętam też, jacy to ludzie w 1980r. w zakładach pracy najgłośniej opowiadali się za Solidarnością - lenie i kombinatorzy stanowili tam wybitną nadreprezentację ! O jednych już zapomniano, inni doszli do znaczących stanowisk.
    Dyskusja między politykami często przypomina kłótnie w piaskownicy - nic, tylko j..a im ogolić i do przedszkola wysłać !
    Dzielnie im sekundują dziennikarze - swoimi głupawymi komentarzami i pytaniami jeszcze to podsycają bo jak inaczej nazwać pytanie dziennikarza skierowane do polityka parti A - dlaczego głosowaliście tak, jak wasz antagonista, partia B. Bez wnikania w meritum sprawy.
    Dzisiaj w TOK FM pani Wielowiejska lekceważąco wypowiada się o panu Grabosiu "... no bo on z SLD". Jeśli p. Graboś sprawi, że nie bedę musiał w tv wybierać między thrillerem, horrorem czy głupawą amerykańską komedią z pierdzeniem, bekaniem i rzyganiem w roli głównej, idiotycznym sitcomem czy programem, za kilkuminutowy udział w którym gwiazdka znana z tego, ze bzyknął ją skutecznie znany amerykański aktor kasuje tyle co przeciętny Polak przez 3 lata pracy to moze on nawet należeć do Partii Kobiet. Liczą się efekty, skutki działań.
  • 2011-06-21 12:16 | jotkaes

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Zapamiętałem powiedzenie gen. Petelickiego, że do polityki pchają się miernoty niezdolne do zrobienia kariery gdzie indziej - zgadzam się z tym w odniesieniu do zdecydowanej większości polityków. Zresztą pamiętam też, jacy to ludzie w 1980r. w zakładach pracy najgłośniej opowiadali się za Solidarnością - lenie i kombinatorzy stanowili tam wybitną nadreprezentację ! O jednych już zapomniano, inni doszli do znaczących stanowisk.
    Dyskusja między politykami często przypomina kłótnie w piaskownicy - nic, tylko j..a im ogolić i do przedszkola wysłać !
    Dzielnie im sekundują dziennikarze - swoimi głupawymi komentarzami i pytaniami jeszcze to podsycają bo jak inaczej nazwać pytanie dziennikarza skierowane do polityka parti A - dlaczego głosowaliście tak, jak wasz antagonista, partia B. Bez wnikania w meritum sprawy.
    Dzisiaj w TOK FM pani Wielowiejska lekceważąco wypowiada się o panu Grabosiu "... no bo on z SLD". Jeśli p. Graboś sprawi, że nie bedę musiał w tv wybierać między thrillerem, horrorem czy głupawą amerykańską komedią z pierdzeniem, bekaniem i rzyganiem w roli głównej, idiotycznym sitcomem czy programem, za kilkuminutowy udział w którym gwiazdka znana z tego, ze bzyknął ją skutecznie znany amerykański aktor kasuje tyle co przeciętny Polak przez 3 lata pracy to moze on nawet należeć do Partii Kobiet. Liczą się efekty, skutki działań.
  • 2011-06-21 14:37 | Adalbert

    Re:Polacy patrzą na "elity" z politowaniem ...

    Nikt Polaków nie skłócił , tylko internet i prywatne media bawią się pyskówką elit. Politykierzy występując w roli aktorów-kabotynów, dostarczają mediom taniego materiału na wypełnienie czasu antenowego. Początek XXI wieku to czas polityka-kabotyna zakłamanego , ale zachwyconego własną elokwencją . Politycy wypytują się kamerzystów , kiedy to będzie w telewizji i oglądanie siebie w TV "rajcuje" ich perwersyjnie.
    Politycy z wąskiej grupy "telewizyjnych elit" za nic nie odpowiadają . Nie ma żadnej odpowiedzialności politycznej . Nikt nie odpowiada za obietnice wyborcze. Brak programów politycznych różniących poszczególne partie zastępują pyskówką telewizyjnych celebrytów. Normalny Polak gardzi obecną "elitą" polityczną. Takie opinie słyszy się codziennie w rozmowach prywatnych.
  • 2011-06-21 18:24 | Klopfer

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Przepraszam, jakie elyty?
  • 2011-06-21 18:26 | babcia

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Bardzo zasadne pytanie: jakie elity?
  • 2011-06-22 02:48 | wnukjarek

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Elity wolskie zginęły w Bitwie pod Smoleńskiem?
  • 2011-06-21 20:27 | Kolega królika

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Jak to jakie elity - Pięta, Kempa, Brudziński und Cie.
  • 2011-06-21 18:38 | warszawiak

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Polityka cenzuruje jak w Koreii Polnocnej, wstyd !

    @2011-06-21 13:23 | Slawczan
    Otoz to. Nie ma zadnych wymagan kwalifikacyjnych od politykow. Politycy nawet nie sa wybierani przez wyborcow, sa nominowani przez dozywotnich dyktatorow partyjnych. Czterech dozywotnich dyktatorow partyjnych decyduje o stopniu intelektu na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.
  • 2011-06-21 20:07 | vps

    wpis został usunięty

    .........
  • 2011-06-22 11:13 | bryka

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Pozytywistyczna wskazówka vps by "poszukać rozwiązania, podwinąc rękawy i w milczeniu zabrać się do roboty " nie jest nowa lecz zawsze brzmi dobrze.W mojej pszenno-buraczanej okolicy kwitnie szara strefa.Robota aż furczy.Niekoniecznie w milczeniu.Biedy nie widac byc może dlatego że zwykle "bieda się chowa".To jest prawdziwa samorządnośc i coś w rodzaju gospodarki "równoległej".Poszukali i znależli (wg wskazówki vps)właśnie takie rozwiązanie.Z drugiej strony przerośnięta administracja z piramidą korupcyjnej klienteli i tzw "budżetówka" szczęśliwa,że choc marnie,to jednak płacą.Obraz iście "grecki" (w Grecji lepiej płacą a właściwie płacili).Opisałam,tak jak ją widzę,moją okolicę,by pokazac,że dyskutujemy nie nad emocjami a nad systemem politycznym generującym ,znów przywołam Grecję,złą przyszłośc państwa.Bieda w tym,że trudno znależc rozwiązanie.Dyskutowac jednak trzeba.
  • 2011-06-22 11:31 | vps

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Nie do końca miałem na myśli "robote" w dosłownym sensie. Bardziej wyobrażam sobie ją jako wysiłek intelektualny aby do krytyki i dyskusji dodawać zawsze propozycje rozwiązań. Przeczytałem dużo książek i publicystyki jaki to świat nie jest lub jest i dlaczego jest to i tamto. Nie przeczytałem za to zbyt wiele ciekawych planów lub sugestji jak te problemy świata rozwiązać. Samo odkrycie "krzeni zła" to połowa sukcesu. Czy ktokolwiek z "obozu liberałów" sugeruje jak rozwiązać problem " radykalnych koserwatystów" lub odwrotnie? Przecież nikt nie zmieni strony tylko dlatego, że się go obraża lub wyklucza, tak samo nikt nie przestanie milczeć i nie zniknie. Społeczeństwo jest podzielone i śmieszne jest tu czarowania - że jednak wszyscy myślimy tak samo, a to "elyty" nam wmawiają różnice. Co dalej? Wybić jednych, a zachować drugich? Których? Cenie sobie dyskusje i debaty ale czuje tutaj ogromny brak. Nie staramy się znaleść zgody tylko wyszukujemy jeszcze większe różnice. Na koniec dodam ,że sam nie czuje się lepszy bo też za wiele nie wymyśliłem.
  • 2011-06-22 00:21 | Kibic

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Pytanie jest uproszczone bo uczestników zjawiska jest więcej. Ma też swoistą historię.

    Zapomnianymi motorami pogłębiającej się schizmy są grupy medialne, dziennikarze jako grupa, internet jako mechanizm i kilka innych. Poza przyczynami trzeba jeszcze zapytać w czyim interesie jest większe lub mniejsze skłócenie.

    Partie zawsze używały propagandy emocjonalnej, ale ostatnio nasiliła się ich skuteczność medialna wzmocniona technikami rozwiniętymi komercjalnie. Cynizm w wykorzystaniu emocji może być tylko mitygowany przez racjonalność dyskusji jakoś uporządkowanej przez media i dziennikarzy.

    Tymczasem media stały się bardziej skomercjalizowane i same gonią za emocjami podnoszącymi przychody. Tymbardziej że są zagrożone ekonomicznie przez fuzję i konfuzję medialną wprowadzoną przez nowe technologie. Komputeryzacja i internet to rewolucja technologiczna na miarę Guttenberga. Przed i po Europa sterowana była kulturą chrześcijańską, tylko po, to chrześcijaństwo bardzo się zmieniło.

    Dziennikarze w Polsce, jako grupa, są jeszcze zarażeni memami z PRLu gdzie normalnym było z jednej strony uznanie że należy otwarcie popierać jakieś kierunki ideologiczne, a z drugiej słabe standarty zawodowe pozwalały na głoszenie własnych opinii w miejsce zawodowej analizy choćby z pozorami bezstronności. To mem "zaangażowania" dziennikarza jako coś niby pozytywnego.

    Jednym z wielu skutków internetu jest zjawisko polaryzacji, czy raczej koncentracji grup o wspólnych opiniach. Łatwość czytania i pisania takiego jak to tutaj, prowadzi do koncentracji ludzi o tych samych poglądach, co prowadzi do zaostrzania się opinii wspólnych i zupełne odrzucenie opinii i grup innych. Lubimy czytać że mamy rację a z "głupimi" nie warto sie sprzeczać.

    Mierzenie dziennikarzy ilością odzewu prowadzi do negatywnego rezonansu stałych kibiców i tworzenia sekt niemal kibolskich. Dziennikarze nie muszą się tłumaczyć z braku równowagi bo 'wierni czytelnicy' czekają tylko na argumenty potwierdzające ich własne opinie i sami zaszczują forumowiczów odmiennych. To zjawisko międzynarodowe, które skupia poglądy ekstremalne i schematyczne. Uczestnikom daje pozory dominacji grupy o "naszych poglądach".

    Poza tym głoszenie i ilustrowanie opinii jest o wiele łatwiejsze niż przyzwoite dziennikarstwo lub dogłębna ale przystępna analiza.

    Do tego dochodzą zaszłości czysto polskie. Na przykład centralizacja i samoobrona elit po 1989. Wszystkie, od PZPR i uwlaszczonej nomenklatury po episkopat musiały szukać nowego własnego miejsca, równocześnie broniąc przywilejów przed niedomytymi prowincjonałami i "obcymi". Do tego dochodzą różnice w dostępie do nowej ekonomii, Polski A i B, ekonomii wsi, etosu prowincjonalnej inteligencji, nowowzbogaconych, itd., itp.

    Czyli w wielkim stopniu na zjawiska lokalne nakladają się zjawiska globalne. Niewiele osób wydaje się dostrzegać podobienstwa polaryzacji politycznej w Polsce i w USA wywołane podobnymi mechanizmami. Paradoksalnie ich wpływ w Polsce może być bardziej drastyczny nie ze względu na naszą "postępowość" tylko na brak ustalonych mechanizmów obronnych przed zmianą wynikający z naszej bezkrwawej rewolucji.

    Skłócenie jest dość naturalnym zjawiskiem. Pewien jego poziom zmeliorowany przez demokrację i dobrze regulowany rynek jest podstawą obecnej cywilizacji zachodniej. Niestety dołączyliśmy do tego klubu akurat wtedy kiedy on sam musi wyewoluować na nowe stulecie, jeżeli ma przeżyć z jakim takim sukcesem. Już samo to dostarcza napięcia pomiędzy tymi co chcą jaoś odrobić straty z czasów wojen i komunizmu, a tymi którzy chcą już walczyć w peletonie zamiast go gonić.

    Nie należy więc się spierać kto kogo skłóca tylko dbać o jakość tej melioracji. Rolą partii jest konkurencja o władzę, a rolą społeczeństwa dokonywanie rozsądnych wyborów między nimi. Rolą elit ma być nie kibicowanie którejś ze stron, a analiza propozycji. Analiza która pomoże wybrać, zamiast namawiania do tej czy innej opcji.

    Można powiedzieć że obecne podziały nasilaiją się z winy elit właśnie, elit które nie potrafią się odgrodzić od interesów partyjnych, czysto komercyjnych i swoich własnych.

    Zbliżają się wybory i zamiast wymuszać na partiach rzeczowe programy wyborcze, elity bawią się kibicowaniem politykom którym z natury rzeczy o wiele łatwiej jest konkurować emocjami i sensacjami PR niż poważnymi programami. Niektórzy jak kibole zagrzewają i interesują się tylko mordobiciem i zagrzewaniem dla "naszych" dobrych przeciw "im" złym i wrogim.

    A później zarabiają na analizach takich jak "czy podziałowi winni politycy czy naród". Oczywiście dalej można twierdzić że naród ma elity i partie na jakie zasługuje - i tak w kółko.
  • 2011-06-22 11:54 | Sam

    Ależ oczywiscie że są skłóceni ?.

    Nie może być inaczej . Prosty przykład to uwłaszczenia mieszkań w spółdzielniach mieszkaniowych za "złotówkę". Część lokatorów przed wejściem tej ustawy wykupiła mieszkania za kilka lub kilkanaście tyś zł a pieniądze te zostały przeznaczone na remonty budynków. Po wejściu tej ustawy ci co wykupili je przed wejściem poczuli się oszukani i okradzeni przez państwo. Mój teść ze skromnej emerytury przed wejściem ustawy o uwłaszczeniach wykupił swoje mieszkanie za 7 tyś zł a jego sąsiadka po wejściu ustawy za "złotówkę". Zerwano więż społeczną skonfliktowano ludzi . Od tej pory w budynku w którym mieszka teść nie udała się żadna współna incjatywa. Między innymi były to próby wprowadzenia monitoringu na budynek, montaży domofonów ogrodzenia ogródka z placem zabaw. Nie udaję się dla tego że ci którzy wykupili mieszkania za duże pieniądze nie godzą się na żadne dodatkowe koszty argumentując (zresztą słusznie) że powinni za to zapłacić ci którzy uwłaszczyli się za złotówkę . Tak to politycy skłócili ludzi dla paru wątpliwych głosów wyborczych.
  • 2011-06-22 14:06 | noone13

    hep

    Prosta i banalna jest odpowiedź.
    Po jednej stronie potomkowie KPPowców, ALowców, PZPRowych cwaniaków z wierchuszki i TW.
    Po drugiej potomkowie członków przedwojennych ruchów patriotycznych, AKowców i ludzi nie współpracujących z UBecją.
    Każdy może to sprawdzić po sobie :P
  • 2011-06-22 15:22 | al

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Czy rzeczywiście politycy kłócąc się, podzielili Polaków na dwa wrogie obozy?

    Patrzę na grono moich znajomych i rodzinę i zastanawiam się jak ich zapatrywania na to, co dzieje sie w Polsce, a szczególnie ich stosunek do niektórych haseł i sposobu ich manifestacji, wpłynęły na moje relacje z otoczeniem. Zauważyłam,że podstawowym wyróżnikiem, który stosuję jest przede wszystkim to, czy dana osoba akceptuje język nienawiści i mściwość, czyli raczej najpierw biorę pod uwagę stosunek do poziomu „debaty”, a dopiero w nastepnej kolejności stosunek do niektórych, drastycznych moim zdaniem, pomysłów politycznych.
    W kilku przypadkach byłam zaskoczona, że dana osoba, znana mi od lat, ma inne poglądy niż ja, że akceptuje określony sposób uprawianai polityki, ten, którego ja nie potrafię zaakceptować czy usprawiedliwić. Po rozmowach i przemyśleniach okazało się, że osoby te akceptują zasadę „cel uświęca środki” , z którą się nie zgadzam. Poczułam psychiczne i emocjonalne oddalenie. Natomiast moje reakcje były uzależnione od tego jak bliscy są mi ludzie, z którymi w sprawach uprawiania polityki się nie zgadzam, i tak:

    - bliska rodzina – na szczęście mamy podobny system wartości i poglądy polityczne, więc szczęśliwie obeszło sie bez doświadczeń
    - dalsza rodzina – po szoku, nastąpił okres nieagresji, nie poruszamy konfliktowych tematów koncentrując się na tym co nas łączy i wykazując dobrą wolę; ciągle jednak w głowie pytanie: jak to możliwe? To taka miła osoba... Lekki dystans, niestety
    - przyjaciele – szczęśliwie dobrana grupa przyjaciół ma poglądy podobne do moich (patrz rodzina)
    - znajomi – tu niestety, na skutek różnic kilka więzi się rozluźniło, nie chce mi się do nich dzwonić i spotykać z nimi, ale specjalnie ich nie unikam; te grupę scharakteryzowałabym jako osoby, które zawsze gdzieś węszyły spiski, podteksty, itp. co wydawało mi się dawniej zabawne choć trochę męczące
    - sąsiedzi – znamy swoje prefrencje wyborcze i od lat żyjemy w zgodzie unikając konfliktów.

    Co z tego wynika? Czy na podstawie powyższego podsumowania można odpowiedzieć „czy politycy kłócąc sie podzielili Polaków na dwa wrogie obozy?” Myslę, że i tak i nie, raczej pozwolili na ujawnienie się istniejących różnic. A to czy będziemy sobie skakać z tego powodu do oczu czy nie, jest wynikiem naszej kultury osobistej.
    Jedno jest pewne: obie strony powinny eliminować postawy skrajne, zarówno w sferze pomysłów jak i sposobu ich rozpowszechniania., to powinno nas łączyć.
    Co mnie boli i czego nie mogę darować politykom to szkodnicwto językowe, to odbieranie znaczeń słowom do tej pory ważnych i rzadko używanych, wykorzystywanie i zawłaszczanie wspólnych do tej pory dóbr kultury i symboli, zakłamywanie historii, cynizm i arogancja wynikająca z ignorancji, czasami wprost zdumiewającej. To wywiera na nas wpływ, temu się nie da zaprzeczyć, dlatego proszę: przestańcie.
  • 2011-06-22 19:01 | Andrzej

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Politycy tylko udają, że się kłócą, może za wyjątkiem Kaczyńskiego, ale to przypadek kliniczny. Po dyskusjach telewizyjnych idą w najlepszej zgodzie na kawę albo na drinka. Są ze sobą po imieniu.
  • 2011-06-23 06:42 | wladimirz

    Politycy owszem często udają zaangażowanie w spory, ale to ci medialni.Za to ich zwolennicy są skłóceni i skłócaj naprawdę!

    Oni niechęciom politycznym nadają osobisty charakter!!!;-)
  • 2011-06-22 20:58 | j23kloss

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Jeżeli ktoś w ogóle liczy na zmiany w Polsce to musimy głosować na Nową Prawicę pana Janusza Korwina Mikke. W obecnej sytuacji wybór pomiędzy PiS, PO a SLD nic nie zmieni ponieważ program gospodarczy tych partii niczym znaczącym się nie różni. Jedyną różnicą mogą być sprawy dotyczące aborcji i in vitro (a to i tak tylko między PiS a PO). Dlatego proszę o zapoznanie się z programem Nowej Prawicy. Nie zmarnuj głosu w jesiennych wyborach. Wybierz rozsądnie.
  • 2011-06-23 03:25 | karul

    A przypomnijcie sobie teraz

    wy, ktorzy dostawaliscie rozwolnienia na dzwiek nazwiska wodza tzw. niezaleznego i samorzadnego zwiazku, o demagogii jaka zalala Polske trzydziesci lat temu. O klamstwach, jakimi Michniki i inni traktowali ludzi. Jak oni prawili o moralnosci, o tolerancji, o "godnosci robotniczej" i spolecznej kontroli gospodarki. No i oczyswicie o drugiej Japonii

    Caly ten nowy rezim jest jak trzynogi stolek - jedna to obluda, druga to klamstwo a trzecia to machloje na historyczna zupelnie skale. Nikt sie tak w Polsce nie nakradl jak te "elity" usadzone w Warszawie przez Watykan i CIA.

    W porownaniu z ta swolocza, elity PZPR to byli skromni i kulturalni ludzie.

    A dobrze wam tak, solidarnosciowe matoly! Macie teraz swoja czarna operetke.
  • 2011-06-23 12:31 | adamjer

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Politycy nie muszą dzielić tego, co i bez nich było i jest dzielone. Politycy tworzą po prostu pewną scenę, na której ten i ów kibicuje takiej czy innej partii, a w wyborach parlamentarnych i samorządowych daje wyraz swoim sympatiom lub generalnej antypatii demonstrowanej absencją wyborczą.. Gdy rzucimy okiem na diagram wyborczy widzimy, że przy uwzględnieniu frekwencji ok.50% tylko ok. 1/3 wszystkich uprawnionych do głosowania wyborców oddaje swe głosy na dwie główne dziś partie polityczne. Nie można więc mówić o rozpołowieniu narodu! Owszem, odnosi się wrażenie, że Polska składa się z "dwóch plemion", gdy damy się zwieść hałasowi czynionemu przez nawiedzonych "prawdziwych patriotów" z PiS i ich adwersarzy z PO.
    Przeciętnemu obywatelowi jest to obojętne - on ocenia rząd przez pryzmat jakości swego życia, przy czym partie polityczne już nie. Dlatego dziś rząd ma o wiele niższe notowania niż główna dostarczycielka jego składu - PO. Powód? Platforma na tle pozostałych partii jest bowiem w najszerszym zakresie "kompatybilna" z najpowszechniejszymi oczekiwaniami.
    Problem "niszczenia narodowej jedności" jest zgoła absurdalny, bo - znów - nie da się zniszczyć tego, czego nie ma i nigdy (nawet przed zaborami) nie było! Ów rzekomy problem (wojna polsko-polska) jest wydumany i istnieje tylko w wąskim obszarze publicystyki politycznej i pseudonaukowych działań grupki politologów i socjologów o niezbyt wybujałym polocie. I w związku z tym nie może być "debaty publicznej" na ten temat, bo gdyby była, źle świadczyłoby to o kondycji umysłowej Polaków. Obecna filozofia liderów PO "RÓBMY SWOJE" jest jedynie słuszną "ideologią" w kontekście prawicowo-lewicowego grochu z kapustą. Sądzę, że w jesieni mądrzy wyborcy ją - mimo wszystko - zaakceptują. Czy owa mądrość przeważy? Dobrze by było, aby przeważyła, bo od tego zależy wizerunek RP.
    """"
  • 2011-06-26 23:27 | atalia

    hej, Polacy

    Hej, Polacy, przy was czułem się mniej bezpiecznie, niż przy esesmanach, Bartoszewski.
  • 2011-07-10 09:07 | jvelzkeyek

    Re:DEBATA: Czy Polacy są skłóceni, czy tylko elity?

    Podsłuchuje a potem donosi LIs.
    Zależy nie tylko jemu aby upadł PiS.
    Na Ziobrę puszcza prezesa.
    Po prostu PiS ośmiesza.
    Krecią robotę robi, czyli ryje.
    Ciekawe na polecenie czyje?
    A może sam od siebie błysnął intelektem.
    Ciekawe jakim zakończy się efektem?
    Przebiegłe zwierzątko ten LIs.
    Niech uważa PiS.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną