Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Tragiczny weekend na drogach

(15)
71 zabitych, 650 rannych – tragiczny bilans długiego weekendu na drogach od rana powtarzają wszystkie telewizje i stacje radiowe. Tylko że nic z tego nie wynika. Polska przegrywa walkę o bezpieczne drogi.
  • 2011-06-27 15:36 | Sir Jarek

    hmmmmm.....

    Poddając się "logice" Autora - tylko stojący samochód jest bezpieczny. Autostrady i drogi szybkiego ruchu natomiast powinny byc zasłane trupami i na poboczach miec cmentarzyska wypalonych wraków. To nie prędkość zabija ( a już na pewno nie w przeważającej mierze) - zabija stan dróg. Głównie. Oraz głupota - a na nią nie ma lekarstwa. Jak już Autor zamierza brac wierszówke to niech przynajmniej przysiądzie nad tematem z którym ma zamiar się zmierzyc i nie wypisuje bzdur.
  • 2011-06-27 16:09 | MiG

    Prędkość maleje, trupów nie ubywa - więc co zabija? Może jednak głupota?

    Nie zgadzam się z autorem artykułu. Jeżdżę regularnie A4 Kraków-Katowice i obserwuję stopniowo malejącą prędkość samochodów.

    Mam tempomat, który działa do 135 km/h, więc jak się nie spieszę, to jadę sobie tyle. Ostatnio przez 40 min podróży wyprzedza mnie może 4-6 samochodów. Kiedyś byłoby ich wiele więcej - ludzie cisnęli po 160-180 jeden po drugim.

    Oczywiście na prędkość z jaką jadą kierowcy ma wpływ nie żałosna propaganda Policji i idiotów dziennikarzy, tylko ceny paliwa.

    A jednak trupów nie ubywa. No ciekawe.

    Jednocześnie ze spadającą prędkością jazdy obserwuję zanik myślenia. Włosy się jeżą. Pozwolę sobie wypunktować parę typowych objawów:
    - zmiana pasa ruchu bez patrzenia
    - wyjeżdżanie z podporządkowanej - albo bez patrzenia, albo do połowy pasa, stop i dopiero patrzymy czy coś jedzie
    - wyprzedzanie bez patrzenia w lusterko
    - wyścigi ciężarówek na drogach dwupasmowych
    - wstręt do kierunkowskazów
    - przyspieszanie będąc wyprzedzanym - jak dla mnie podpada pod usiłowanie zabójstwa
    - nagłe manewry bez uprzedzenia innych kierowców

    A Policja co? Trąbi tylko bez przerwy o prędkości i alkoholu. Dlaczego? Z troski o nasze bezpieczeństwo?

    Akurat.

    To są po prostu wykroczenia, które najłatwiej kontrolować. Najbardziej typowe zachowania to:
    - kontrola trzeźwości w niedzielne przedpołudnie - jak rozumiem należy mieć w domu alkomat, żeby wiedzieć, czy już mu spadło poniżej 0,15 czy nie.
    - kontrola prędkości na różnych absurdalnych ograniczeniach. Darmowa kasa - frajerów nie brakuje.

    Moim osobistym zdaniem głównym powodem wypadków w Polsce jest debilne oznakowanie dróg. Ma to dwa skutki - po pierwsze dezinformuje kierowców, a po drugie uczy, że znaki znakami a droga sobie -> czyli przepisy przepisami a życie sobie.

    I niech nie marudzą potem, że ludzie nie szanują prawa.
  • 2011-06-27 16:22 | Prudent

    Re:Tragiczny weekend na drogach

    Sir Jarek

    Gdyby to stan dróg zabijał to ostatnie wypadki zdarzyłyby się na pełnych kolein, dziurawych drogach.

    Wypadek w Tatarach jest w miejscu gdzie droga jest nowa płaska i szeroka.
    Podobnie wypadek busa gdzie zginęło 18 osób to kilometr płaskiej jak stół szerokiej trasy.

    Czy mógłbyś uwiarygodnić bardziej swoją tezę?
  • 2011-06-27 16:37 | zl27

    Re:Tragiczny weekend na drogach

    drogi nieprzystosowane do tak ogromnego ruchu + kiepscy kierowcy i co weekend mamy efekt.
  • 2011-06-27 16:46 | jvelzkeyek

    Re:Tragiczny weekend na drogach

    "Weekend bez ofiar"

    Apel akcji "Weekend bez ofiar"
    do wyobraźni kierowców nie dotarł.
    Setki w szpitalach, dziesiątki w kaplicach.
    Tysiące pijanych zatrzymała policja.
    Kary, ostrzeżenia, akcje i apele,
    nie odnoszą skutków i nie pomagają wiele.
    Co i jak zrobić w drogowym ruchu,
    aby kierowców nauczyć prawidłowych odruchów?
    Bezpieczeństwa nie zapewni kierownica i pedały.
    W bezpieczeństwo angażować trzeba rozum cały.
    Bez rozumu jazda kończy się na katafalku w kaplicy,
    lub na pniu, który kości dokładnie policzy.
    Korzystanie z rozumu i wyobraźni w samochodzie,
    pozwala czuć się bezpiecznie na każdej drodze.
    http://komentarzedowydarzen.blox.pl
  • 2011-06-27 17:38 | ciach

    Zamaist edukacji akcje

    Taka polska specjalność. Aby odhaczyć.
  • 2011-06-27 18:37 | Spioch

    Jeżdżenie samochodem w Polsce to czysty horror!

    Kocham te cwaniackie bajery o złym stanie dróg, który rzekomo zabija kierowców (vide: casus Zientarski). Ktoś, kto jeździ po drodze publicznej 200 km/h powinien być traktowany jak potencjalny morderca.

    Potrzeba drakońskiego zaostrzenia kar za najpoważniejsze wykroczenia drogowe (kilkunastotysięczne mandaty, nakaz wykonywania nieodpłatnych prac dla gminy, utrata prawa jazdy na 5-10 lat, za jazdę bez prawka - pudło). Limit punktów, bez zmiany jego wysokości, powinien być określony nie na rok, a na 3 lata (dla kierowców zawodowych - 5 lat).

    Czy znajdzie się w Polsce rząd, który narazi się zmotoryzowanym wyborcom? Myślę, że wątpię.
  • 2011-06-27 20:12 | justin

    Re:Tragiczny weekend na drogach

    A ja uwazam,ze Polak nie nadaje sie do jezdzenia samochodem.Powinien chodzic pieszo.
    Albo generalna zmiana genow do 3 pokolenia wstecz.
    Nie nadaje sie tez do Europy.
  • 2011-06-27 21:31 | andrzej52

    Re:Tragiczny weekend na drogach

    A co powiesz na to, A4 za Wrocławiem dzisiaj po południu, słonecznie, jeden idiota wjechał do rowu, jedna ofiara. Kawałek dalej przed Krzywą, na moich oczach jadący lewym pasem debil zobaczył parking kantorem po prawej stronie i zaczyna gwałtownie hamować chcąc zjechać na parkig, a był na jego wysokości. Panika wśród jadących z tyłu. Kawałek dalej przed Zgorzelcem , zwężenie , na bardzo krótkim odcinku ograniczenia do 80 i 50, z boku chłopaki z radarem. Wcześniej w odległosci 1 metra widziałem postawione trzy znaki, zakaz wyprzedzania, ogr do 100, a metr za nim 110. Na szczęście rano wjeżdżam do Niemiec.
  • 2011-06-27 21:34 | andrzej52

    Re:Tragiczny weekend na drogach

    Dodam jedno, te kary muszą być egzekwowane natychmiast. A wysokość mandatów uzależniona od wysokości zarobków, Ale my możemy sobie pisać,
  • 2011-06-28 01:08 | Goose

    Re:Tragiczny weekend na drogach

    "Potrzeba drakońskiego zaostrzenia kar za najpoważniejsze wykroczenia drogowe (kilkunastotysięczne mandaty, nakaz wykonywania nieodpłatnych prac dla gminy, utrata prawa jazdy na 5-10 lat, za jazdę bez prawka - pudło). Limit punktów, bez zmiany jego wysokości, powinien być określony nie na rok, a na 3 lata (dla kierowców zawodowych - 5 lat)."

    Jasne! Doskonały pomysł! Policja ma zdecydowanie zbyt mało prezentów w kodeksie, dajmy im jeszcze możliwość walenia kilkunastotysięcznych mandatów za duże przekroczenia prędkości, to już zupełnie nigdy z krzaków wyłazić nie będą. A po takim prezencie nagle się okaże, że na połowie dróg w kraju trzeba poobniżać ograniczenia, bo są zdecydowanie za wysokie. A do pomysłu kolegi andrzej52 proponuję dodać, że wysokość mandatu uzależniona od wysokości zarobków, ale to dopasowanie oceniane ma być na oko przez policjanta. Będzie super! Zaraz się okaże, że przy 3500,- miesięcznie to mandacik tak ze 12000 najlepiej i już wtedy NIKT NIGDY nie podskoczy policji i będzie super, wszyscy będą jeździć 40 km/h i wreszcie będziemy bezpieczni, prawda? Policja czuwa i ma dobre intencje zawsze, tylko instrumentów brakuje, prawda?
  • 2011-06-28 02:11 | camel

    Re:Tragiczny weekend na drogach

    Spioch pisze: "Potrzeba drakońskiego zaostrzenia kar za najpoważniejsze wykroczenia drogowe (...)"

    Znakomita idea! Że też wcześniej nikt na to nie wpadł! Idźmy dalej i zastosujmy drakońskie kary wieloletniego więzienia dla morderców i skończą się mordy! A co ze złodziejami? Dajmy i im wyroki paki i złodziejstwo zniknie jak kamfora. Podobuje mnie się. Dopisujcie kolejne idee, jak nasz kraj zamienić w raj. A my tyle lat się męczymy...
  • 2011-06-28 05:11 | babcia

    Re:Tragiczny weekend na drogach

    wysokość mandatów uzależniona od wysokości zarobków ... to ile proponujesz dla bezrobotnych?
  • 2011-06-28 06:55 | joanna

    nie drogi winne

    Jeżdżę 26 lat, bez wypadku z jedną głupią stłuczką parkingową (moja wina). Wypadkom winni są ludzie, nie drogi. To człowiek widzi jaki jest stan drogi i to ludzka noga jest na pedałach. Jak nie widzi, bo ciemno, to czuje. I jeśli nie wpływa to na prędkość z jaka jedzie, to żaden z niego kierowca a głupek po prostu. Albo szpaner, chwalący się ile to jego cudo na kółkach wyciąga- a niektóre z tych aut są rzeczywiście "cudowne"- cud, że jeżdżą.
    Ale nie tylko kierowcy są winni. Ile z tych wypadków to wynik omijania pijanego rowerzysty czy pieszego? Jeżdżę sporo i widzę setki kilometrów dróg nowych i równiutkich ale bez utwardzonego pobocza czy chodnika, po których wędrują (niekoniecznie gęsiego) rozweseleni młodzi ludzie wracający z dyskotek. Podobną plagą są osoby przebiegające przez ulice miast "na skróty"- bo do przejścia dla pieszych za daleko.
    Nie wierzę w mandaty. Punkty nieco pomagają (przyznaję ze wstydem- mi pomogły). Po prostu trzeba czasu by nauczyć się traktować samochód jako środek transportu a nie narzędzie do udowadniania czegokolwiek (zamożności, "odwagi"). USA miały zbliżoną wypadkowość w latach 50-tych- z podobnych przyczyn.
    Alkohol to inna kwestia. Może kiedyś nauczymy sie też pić po prostu, a nie upijać "do zwały". Przy piciu zachowujemy sie podobnie jak na drogach- udowadniamy, kto może więcej, jakby to był jakiś wyczyn.
  • 2011-06-28 14:49 | czosnek

    Przyczyn wiele, ale jedna dominuje

    OK. Możemy się spierać na temat tego, jaki udział w całości przyczyn mają stan dróg, leniwa drogówka zajmująca się ne tym, co trzeba, oznakowanie itd.

    Ale najwazniejszą i niezmienną przyczyną pozostaje głupota. Ten, kto ma zwyczaj myśleć na codzień wie, że jadąc np. z Częstochowy do Szczecina nie uświadczy zbyt wielu kilometrów autostrad. Wie też, że jakiekolwiek szarże z wyprzedzaniem na trzeciego, na zakrętach, zapierdzialanie 150 km/h po "nieuatostradzie" przyczyni się do skrócenia czasu podróży co najwyżej o jakieś pół godziny. Zamiast zajechać w 9h, zajeżdżamy w 8,5. Cudów nie ma. Choćbyśmy nie wiem jak szybko gnali, zawsze nas zastopuje jak nie ciągnik to roboty drogowe. Myślący zdejmie nogę z gazu bo rozumie, że ryzyko nie ma sensu. Niestety stosunek myślących do niemyślących jest 1/10. Durna większość w swej frustracji, złości na policję, polityków i drogowców wyładuje emocje poprzez stwarzanie ryzyka na drodze. Efekty mamy jakie mamy.

    Krótko mówiąc, za dużo emocji, za mało zimnej kalkulacji. Możemy psioczyć na drogi, ale jaki to ma związek z codziennym podejmowaniem ryzyka na drodze, które jest miliardy razy większe niż korzyści które dzięki ryzyku możemy osiągnąć? Czy naprawdę warto zabijać i samemu umierać za kilka kwadransów czasu?