Pragnienia
Mieć stały, wysoki dochód.
Mieć drogi, najlepszy samochód.
Nie mieć hemoroidów i żylaków.
To pragnienia wielu Polaków.
Mieć willę, dom i apartament.
Mieć zdrowie, urodę i talent.
Nie mieć zmarszczek i łuszczycy.
Pragnienia na które wielu liczy.
Mieć las, czas i władzy kapkę.
Mieć bogatego dziadka i babkę.
Nie mieć obowiązków, tylko prawa.
Takie mieć pragnienia, przyjemna to sprawa.
Mieć pieska lub obronne psy.
Mieć króliczka i chomiki trzy.
Nie mieć dzieci, potomków swoich.
Dlaczego tego tak bardzo się boisz?
Mieć sprawne libido i seks udany.
Mieć kawior i francuskie szampany.
Nie mieć zaparć, laksacji, zgagi i kolki
Tego pragną Polacy i Polki.
Nie wszyscy mogą liczyć:
na drogi samochód,
na wysoki dochód,
na dom i wille,
na przyjemne chwile,
na kawior i szampany,
na seks udany,
na władzę i spadki.
Większość musi znosić niedostatki.
http://komentarzedowydarzen.blox.pl
Wyszukaj na forum
Forum
Wiersz o determinacyjnej mentalnosci polakow.
(2)
2011-07-03 16:49
| marekkopala
Patetyczny wiersz o sile polskiego ducha
Poprzez wicher i słotę, przez bezkresną dal śnieżną,
Poprzez żar i spiekotę, przez pustynie bezbrzeżną,
Poprzez kry, poprzez lody, przez odwieczne zmarzliny,
Poprzez bagna i wody, nieprzebyte gęstwiny,
Poprzez leśne dąbrowy, poprzez stepy i knieje,
Poprzez mroczne parowy, w których nigdy nie dnieje
I gdzie płoszą się sowy, gdy złe jęknie lub strzyga,
A dźwięk słysząc takowy, serce w trwodze zastyga.
Niezrażony ciemnością, którą mrozi głusz dzika,
Sam na sam z samotnością, co do szpiku przenika.
Pełen hartu i woli, podpierając sam siebie,
Mając zamiast busoli , Krzyż Południa na niebie.
Pokonując złe żądze, wietrząc wrogów w krąg wielu,
Ufny, iż nie zabłądzę idę naprzód, do celu.
Drogi mej nie wytycza ni głos werbla, ni cytra,
Póki starczy mi siły,….
Idę po pól litra
Marek kopala autor wlasnego programu wyborczego www.polacypobudka.pl
Patetyczny wiersz o sile polskiego ducha
Poprzez wicher i słotę, przez bezkresną dal śnieżną,
Poprzez żar i spiekotę, przez pustynie bezbrzeżną,
Poprzez kry, poprzez lody, przez odwieczne zmarzliny,
Poprzez bagna i wody, nieprzebyte gęstwiny,
Poprzez leśne dąbrowy, poprzez stepy i knieje,
Poprzez mroczne parowy, w których nigdy nie dnieje
I gdzie płoszą się sowy, gdy złe jęknie lub strzyga,
A dźwięk słysząc takowy, serce w trwodze zastyga.
Niezrażony ciemnością, którą mrozi głusz dzika,
Sam na sam z samotnością, co do szpiku przenika.
Pełen hartu i woli, podpierając sam siebie,
Mając zamiast busoli , Krzyż Południa na niebie.
Pokonując złe żądze, wietrząc wrogów w krąg wielu,
Ufny, iż nie zabłądzę idę naprzód, do celu.
Drogi mej nie wytycza ni głos werbla, ni cytra,
Póki starczy mi siły,….
Idę po pól litra
Marek kopala autor wlasnego programu wyborczego www.polacypobudka.pl
-
-
wpis został usunięty
.........
