Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kawiarnia literacka

(9)
Imię Jarek ostatnio nie najlepiej nam się kojarzy, podobnie jak słowo krzyż, o którym nie sposób już myśleć bez przykrości, jakkolwiek istnieje też czerwone jabłuszko przekrojone na krzyż, jak również kilku fajnych Jarków, jak Jarek Klejnberg, Jarek Górnicki i Jarek Borowiec.
  • 2011-07-06 21:06 | Tenno

    Ociec Gowin

    Partia PO jak na stosunki europejskie jest stosunkowo mało przyzwoita. A Ojcu Gowinowi może ktoś kiedyś wytłumaczy, że prawo natury to - na przykład - zjeść lub być zjedzonym.
  • 2011-07-07 00:53 | rotuA

    Re:Kawiarnia literacka

    Rozumiem racje pana Wiedemanna, ale argumentacja zaprezentowana w jego felietonie to, delikatnie mówiąc, zabawne nieporozumienie, kompromitujące autora. Podobnie jak Tenno błędnie używa on pojęcia PRAWA NATURALNEGO, gdyż utożsamia je ze STANEM NATURALNYM. To że w naturze nie występują pieniądze, drukarki, okulary itd. ma się nijak do PRAWA NATURALNEGO, na które składają się po prostu pewne twierdzenia logiczne, mające być podstawą rozumnego PRAWA STANOWIONEGO. Polecam np. lekturę Johna Locke'a.
    Przykład prawa naturalnego: każdy człowiek rodzi się wolny. Jest to twierdzenie czysto logiczne, pozwalające uznać niewolnictwo za niedopuszczalne, choć jak wiemy bywało prawnie sankcjonowane w historii. Z tego widać, że pan Wiedemann może z powodzeniem bronić swoich racji powołując się właśnie na PRAWO NATURALNE.
  • 2011-07-07 11:47 | sugadaddy

    Re:Kawiarnia literacka

    Żeby to tylko Gowin! Ale w tej przyzwoitej , jak na nasze warunki partii, jest niestety - conajmniej - kilkudziesieciu gowiopodobnych posłów. I to oni działają jako V-ta kolumna, tego innego, niefajnego do granic bólu, Jarka.
    Gowin jest tylko ich rzecznikiem. A tak na marginesie; czemu ten facet nie został księdzem? Wszak posiada wszelkie atrybuty katabasa. Jak sie dowiaduję to posiada on dzieci; współczuję im, prawie na równi z dziećmi innego "świętego" Terlikowskiego. A swoją drogą ciekawe jak do tego doszło?(faktu posiadania przez nich dzieci)
  • 2011-07-07 13:21 | sugadaddy

    Re:Kawiarnia literacka

    Chyba jesteś zbyt skrupulatny i dosłowny. To nie jest rozprawa podrecznikowa, tylko pół żarem/ pół serio felieton. Dystansu do spraw życzę.
  • 2011-07-08 17:32 | aekielski

    Re:Kawiarnia literacka

    Mnie nie interesuje gdzie kto swój interes wkłada. Niech sobie nawet wychodzi na balkon kładzie na balustradzie i wali młotem, tylko jak trafi,to niech nie drze mordy o drugiej w nocy.
  • 2011-07-10 10:20 | aquagrr

    Re:Kawiarnia literacka

    Fajny felieton, dobrze napisany i zabawny. Chociaz mnie wcale nie jest do smiechu bo na tego paskudnego Gowina sama glosowalam! Tylko i wylacznie ze strachu przed PiSem. A teraz jak go w telewizji widze to sie wstydze. Od takiego wybierania mniejszego zla to sie mozna rozchorowac. W dodatku nie wiem co zrobie jak przy nastepnych wyborach znow bede miala Gowina albo PiS. Przeciez na PiS nie zaglosuje. Zmienie adres zameldowania - tylko takie jest wyjscie. Chyba ze PO powyrzuca wszystkich takich obrzydliwcow jak on, bo to co opowiada publicznie nie ma za wiele wspolnego z ich programem i wizerunkiem rzekomo 'nowoczesnej' partii.
  • 2011-07-10 22:32 | Tenno

    Re:Kawiarnia literacka

    Nie ma prawa naturalnego, jest tylko stanowione.
  • 2011-07-13 16:33 | marchesacasatijr

    Re:Kawiarnia literacka

    Interesujący artykuł. Jestem też swieżo po przeczytaniu tekstu pt. "Różowi khmerzy z wydziału pedagogiki" Macieja Zaremby na GW. Służę linkiem i polecam lekturę, wnioski pozostawiam według uznania.

    http://wyborcza.pl/1,76842,6245033,Rozowi_khmerzy_z_wydzialu_pedagogiki.html

    Oczywiście, jest to komentarz do szwedzkiej rzeczywistości, polska, jak wiemy, jest nieco inna. Zmiana perspektywy podobno jednak dobrze robi na tzw ogólny światopogląd. Interesuje mnie szczególnie zagadnienie kiedy pierwotnie słuszne idee stają się fundamentalizmem lub po prostu zwyklym bełkotem i, mówiąc kolokwialnie, zaczynaja zjadać własny ogon?
    Weżmy taki szwedzki skrajnie lewicowy feminizm. Przykładowa jego reprezentantka jest szalenie radykalna, bojowa i ideowa. Marks na sniadanie, obiad i kolację (i nie jest to żart, drogi polski czytelniku). Nazwijmy ją przysłowiowo "Glitterfittą", z przeproszeniem oczywiście. Jest to postać niestety tak szablonowa, po prostu chodzący stereotyp, że pisarz, który by ją stworzył, zostałby niechybnie i zupełnie słusznie posądzony o szerzenie literackiego kiczu. Osoba ta to coś jak skrzyżowanie Zoi z serialu "Dom" z postacią instruktorki, graną przez Ewę Szykulską w "Seksmisji". Glitterfitta walczy: mierzy głębokość dekoltów, długość mini, wysokość obcasów oraz jedyną słuszność pogladów (skąd my to znamy?). Lubi też bardzo wyważać otwarte drzwi, krzyczeć głośno różne hasła i analizować dzieła filmowe testem Bechdel. Ostatnio zaś na przykład dzielnie przebrała się za "kobietę" zakładając grzeszny dekolt i mascarę w celu zamanifestowania solidarności z przysłowiową, wydekoltowaną "dziwką", ofiarą samczych instynktów. I słusznie. Szkoda tylko, że kilka tygodni wcześniej wyraziła sceptycyzm, czy wręcz zanegowała prawo wstępu "wydekoltowanym" przedstawicielkom nacji "niższych" do sztokholmskiego city. Niech żyją prawa czlowieka i kobiety! Niedawno jednak przestraszyła się śmiertelnie, że państwo szwedzkie chce jej zabronić samodzielnego myślenia. Samodzielne myślenie jest, jak wiadomo, ulubionym zajęciem miejscowych lewaków, któremu to zajęciu oddają się z lubością i KOLEKTYWNIE. Ja trochę rozumiem państwo szwedzkie, które być może życzyłoby sobie w przyszłości nieco bardziej konkretnych umiejętności, niż sponsoring tych powyższych. Nikt nie zabrania nauczycielom, prawnikom, lekarzom, a nawet fryzjerom myślenia, a nawet wręcz przeciwnie! Pisarzom (i dziennikarzom) też nie, zwłaszcza, jeśli piszą książki, bo mają coś do powiedzenia, a nie np z nudów.. A propos powiedzenia i myślenia i czytania - czekamy niecierpliwie aż pewna podobno szalenie oczytana osoba wygeneruje wreszcie samodzielnie jakąś interesujacą refleksję nt świata i skonsumowanych dzieł zamiast jakiś kolejnych słodkomdlących bełkocikow. Kobiety potrafią!
    Dodam też, że całkiem niedawno lewica przypomniała sobie, że trzeba kochać tak zwanego invandrare swego jak siebie samego i zagroziła śmiercią rozpowszechnianiu danych statystycznych. Jakby w ramach podkreślenia tej miłości absolutnej i zaprzeczenia ewentualnym plotkom, że jest inaczej. No pewnie, że nie jest! Glitterfitta natychmiast, jak na zawołanie, zakochała sie w Żydzie z Nowego Jorku (dwie sroki w jednym: filosemityzm plus cudzoziemiec jest najlepszy zagranicą). Zakładając, że to prawda, życzymy szczęścia. Może pomoże to rozszerzyć i tak już nieludzko szerokie horyzonty naszej mierniczej dekoltów!
    Że nie wspomnę już o wielkim reżyserze naszego teatru, który od zawsze chciał byc kimś. Kimś innym. Vincentem Gallo. Jak na rasowego Vincenta Gallo przystało, postanowił on Z WIELKIEJ MILOSCI przeczołgać pewną damę. Wiadomo nie od dziś, że najlepiej przecież zdobyć wzajemność kobiety przeczołgując ją solidnie. Klasyczna pieśń niekochanego: osobie ewentualnie zaintresowanej okazać koniecznie nonszalancję i arogancję. Ten klej nie był przeterminowany.
    Proponuję stworzyć kurs uniwersytecki "Jak zostać prawdziwym mężczyzną" 16 p. Papier otrzymany po zwycięskim przejściu tegoż prestiżowego kursu na pewno otworzy wszyskie damskie serca szeroko na oścież...

    Moje pytanie brzmi czy można, jeśli to w ogóle możliwe, prosić o wystawienie nieco bardziej zbornej umysłowo reprezentacji poglądów (skrajnie) lewicowych?
    Osobiście, że się tak szumnie wyrażę, jestem wychowana na idei egalitaryzmu i racjonalizmu. Bezrobotny, bezzębny, trans- i aseksualny treser pcheł z Tadżykistanu, jeśli będzie miał coś mądrego czy inspirującego do powiedzenia, wysłucham go z uwagą i zainteresowaniem!
  • 2011-07-31 15:20 | marchesacasatijr

    Re:Kawiarnia literacka

    Małe pytanie z gatunku lużno związanych z tematem: czy redakcja polityki.pl lub może jakaś inna posiada jakieś tajemnicze wpływy i konszachty z jakimś miłym decydentem programowym w TVP Kultura/Polonia, który byłby ewentualnie w stanie i mocy popchnąć sprawę i wpłynąć nieco na bieg zdarzeń medialnych w postaci emisjii niedostępnego nigdzie żadną miarą serialu "Hotel Polanów i jego goście". Serial ten widziałam będąc osobą zupełnie niedużą, pamiętam swietną obsadę, ale w sumie niewiele i jakby mgliście: wielką Kalinę Jędrusik i Czesława Nogackiego, Tycjana z "Jana Serce".
    Osoby wówczas zupełnie dorosłe pamietają serial jako znakomity i też chętnie by tę pamięć odswieżyły. Problem w tym, że słuch wszelki o "Hotelu" zaginął i, z tego co mi wiadomo, wszelkie powtórki typu "po trochu wyciągane z lochu" jego akurat nie dotyczą.
    Dlaczego? Czyżby tak bardzo się zestarzał artystycznie/ideologicznie jako koprodukcja polsko-ddrowska z roku bodajże 1982, czy też jakieś inne faktory skazały go na telewizyjny niebyt? Droga Telewizjo, całkiem spora grupa widzów czeka na tę powtórkę!

    PS Mały komentarz do poprzedniego postu.
    Rozumiem, że użycie w debacie publicznej (zwłaszcza na tle ostatnich wydarzeń i po tygodniu, kiedy to całe szpalty poświęcono w Szwecji na rozważania na temat czy to język debaty kształtuje tzw pogodę społeczną czy też jest odwrotnie) określeń typu "Paul, jesteś zerem i homofobicznym szwedzkim debilem" wobec dyskutanta, który zresztą nie jest żadnym homofobem, absolutnie NIE jest przykładem hate speech i w ogóle nie dyskwalifikuje oraz kompromituje używającego ich dziarskiego aktywisty na rzecz praw człowieka, prawda Nerd life De Luxe?
    http://paparkaka.com/?p=2260
    Retoryka ta przypomina do złudzenia tę używaną przez (ekstremalną) prawicę, także polską. I nie jest to krzepiące odkrycie.
    Dyskusja na ten temat jest, rzecz jasna, bardzo potrzebna. Osobiście wolę żywą debatę z tzw łapaniem rzeczywistosci za jaja niż np szalenie poetycką lekturę typu co kto zjadł czy wypił, z której nic kompletnie nie wynika, konkluzja jednak pozostaje ta sama jak w poście wyżej. Deklaratywność poglądów, nieco "deus ex machina" często gęsto, argumentacyjny agresywny bełkot, martyrologia i szukanie wroga tam, gdzie go nie ma - apel mój poprzedni pozostaje w mocy.
    Ten tutaj ach jakże operetkowo schizofreniczny, biblijny gniew wobec wyimaginowanego przeciwnika zwróciłabym raczej, Nerdzie, w innym kierunku. Ikoną Pride jest na przyklad Zarah Leander. Czy jest to właściwa postać?