Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Sąd odebrał dziecko, media nagłośniły

(15)
Naprawdę niewiele wiemy o sprawie 5-letniego chłopca odebranego matce siłą przez policję. Rozemocjonowane media piszą o ojcu potworze, który przez długotrwałe gnębienie rodziny najpierw doprowadził swojego syna do ciężkich zaburzeń psychicznych, a potem, wywierając presję na sąd, wyrwał chłopca matce, porwał i uprowadził w nieznane miejsce.
  • 2011-07-13 09:33 | jpet

    Piotruś i państwo.

    Horror. Podzielam w pełni opinię Pani redaktor.
    Pozdrawiam,jpet
  • 2011-07-13 11:05 | Hanna

    Re:Sąd odebrał dziecko, media nagłośniły

    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że rodzice dziecka to jest środowisko psychologów. Ma Pani rację, że w Polsce brak negocjacji w takich sprawach, terapeutów itd.
  • 2011-07-13 21:11 | Adam 2222

    Zbliżają się wybory i trzeba nas czymś zająć byśmy nie przypomnieli sobie zobowiązań przedwyborczych premiera Tuska z przed czterech lat. P.S. chłopiec na ma imię Jakub

  • 2011-07-13 21:52 | Stary Polak z PRL-u

    Re:Sąd odebrał dziecko, media nagłośniły

    To historia dwojga dorosłych ludzi z psychologicznym wykształceniem, którzy absolutnie nie dojrzeli do roli rodziców. W życiu nie powierzyłbym im czegokolwiek, co ma związek ze zdrowiem psychicznym/.
  • 2011-07-14 12:02 | @

    Potwierdza to niestety obiegową opinię o psychologach, jako o ludziach mających problemy ze sobą.

    Sama jestem rozwiedziona i nigdy nie miałam najmniejszego nieporozumienia z byłym mężem na temat kontaktów z dziećmi. No, ale my nie jesteśmy psychologami, tylko zwyczajnymi, rozsądnymi i - mam nadzieję - nie najgorszymi ludźmi. Ja jednaj jestem po stronie matki, chociaż mam świadomość, że wielu ojców jest krzywdzonych. Jak można było woleć, by syn był w rodzinie zastępczej, niż z własną mamą! To kompletnie teko pana dyskwalifikuje. Mam nadzieję, ze go wyrzucą z roboty. I panią sędzinę też.
  • 2011-07-14 15:14 | Marta

    Re:Sąd odebrał dziecko, media nagłośniły

    Stopniem zaangażowania i stronniczości w relacjonowaniu sprawy Radio TOK i Gazeta Wyborcza osiągnęły żenujący poziom tabloidu. I już nie wiadomo o co chodzi: czy o wierszówkę dziennikarzyny, który codziennie wypisuje setki wierszy artykułów nie zachowując nawet pozorów obiektywizmu czy o przyciągnięcie reklamodawców w sezonie ogórkowym.
  • 2011-07-14 16:31 | lonefather

    ochrona dziecka

    Jako dziennikarz wie Pani na pewno lepiej jak bardzo media moga zaszkodzic i jednoczesnie jest ta druga strona medalu - naglosnienie medialne potrafi pomoc...

    Szkoda Piotrusia i jakos tam szkoda jego rodzicow. Sami sobie nawzajem, wspolnym wysilkiem pieklo na ziemi stworzyli i jeszcze Piotrusia do tego swojego piekla wciagneli. I media sie rzucily na swierzy "ochlap". Z jednej strony dobrze, bo pojawila sie szansa na zweryfikowanie decyzji obojetnej Pani Sedzi. Z drugiej strony w tym calym szumie Piotrus jest dodatkowo krzywdzony, a zainteresowanie mediow chyba raczej nie bedzie sprzyjac zawarciu jakiegos porozumienia pomiedzy rodzicami ...

    Nie podejme sie ocenic co byloby lepsze w tej sytuacji. Ale moze przypadek Piotrusia pozwoli zastanowic sie jak te dobre strony zainteresowania medialnego moglyby dzialac dla dobra dzicka w podobne sytuacji, bez jednoczesnego krzywdzenia ... O ile to wogle jest mozliwe?
  • 2011-07-14 20:09 | Danuta Seyda

    Walka rodziców. O dobro dziecka jak zwykle nikt nie dba.

    Absolutnie zgadzam się z tym, że ta sprawa walki o dziecko jest o wiele bardziej złożona i skomplikowana niż podają to media. Trudno jest ją ocenić jednoznacznie. Z jednej strony są informacje o tym, że prof. J. ma niebieską kartę, czyli oskarżenie o znęcanie się nad żoną, z drugiej niejasność związana z posługiwaniem się dwoma imiona chłopca. Jakubem nazywa go tata, a Piotrusiem mama... Wychodzi na to, że Piotruś vel Kubuś musiał już przez dłuższy czas żyć w piekle stworzonym przez konflikt swoich rodziców. Należy jednak mieć nadzieję, że dziecko jakimś cudem przetrwa ten trudny okres i ostatecznie wyjdzie na ludzi. Jednak raczej z psychologicznego punktu widzenia ma małe szanse na to, że kiedyś uda mu się stworzyć zdrowe relacje z najbliższymi, z własną rodziną.
  • 2011-07-14 23:06 | gryfitka

    Dobrze, że media nagłośniły.

    Skoro mało wiemy o sprawie Piotrusia, to czy można twierdzić, że z pewnością nie jest czarno - biała? A może jednak jest? Nie zawsze jest tak, jak w oklepanych sloganach, że "prawda leży po środku", "obie strony zawiniły". Nieraz bywa, że jedna strona ma skłonności psychopatyczne, a druga "schodzi z drogi".

    Skoro urzędnicy nie czują na czym polega dobro dziecka i zafundowali chłopcu głęboką traumę, to bardzo popieram zainteresowanie mediów tą sprawą. Dzięki temu sędzia, kurator, policja mieli okazję przekonać się, że ich skandaliczne, bezduszne działania, rodem z obozów koncentracyjnych (wyrywanie dzieci z rąk matek) nie przejdą niezauważone, że skutkują wniknięciem w tę sprawę ministra sprawiedliwości i rzecznika praw dziecka. Póki urzędnicy nie potrafią wykrzesać z siebie empatii, ludzkich odruchów, dotąd media muszą reagować - szczególnie wtedy gdy ofiarą ich działań padają najsłabsi.
  • 2011-07-15 01:49 | lonefather

    Re:Sąd odebrał dziecko, media nagłośniły

    Hmmm,

    Zasadniczo sie zgadzam. To jest ta dobra strona medialnego naglosnienia, ze urzednicy powinni miec swiadomosc, ze media patrza im na dzialania ... Klopot z urzednikiem jest jeden i zawsze ten sam. Ma przepisy i sie ich trzyma. I zawsze sie przepisem zasloni ... I chocby nie wiadomo jak bardzo empatyczny byl urzednik (w tym wypadku Pani Sedzia), to "dusza urzednika" zawsze wezmie gore. Bo paragrafy i przepisy nie sa empatyczne i empatii nie toleruja...
  • 2011-07-15 14:03 | gryfitka

    Przepisy jak szabat

    Z przepisami jest jak z szabatem. Powinny być dla człowieka, a nie człowiek dla nich.
    _____________________________________________________________________________
    "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu." (Mk 2,23-28)
  • 2011-07-16 00:59 | eddie

    Re:Sąd odebrał dziecko, media nagłośniły

    Coś jednak wiemy, a mianowicie to, że sąd znający sprawę zadecydował, że dziecko ma być z ojcem. Nie negowałbym z góry kompetencji sądu rodzinnego. Sędziowie zęby na takich sprawach zjedli i być może lepiej niż dziennikarze potrafią wybrać mniejsze zło. Argument, że winni są przecież rodzice a nie dziecko jest truizmem, bowiem w takich sporach zawsze tak jest. Czy ktoś znalazł lepsze rozwiązanie niż sąd? Dyskusja z matką i ojcem zapewne w tej sprawie toczyła się przez kilka lat i do nieczego nie doprowadziła. Podejrzewam, że odebranie dziecka matce było ostatecznością, której nie dało się uniknąć. Telewizyjne porady psychologów są bardzo ciekawe i niewątpliwie słuszne. Tyle że w praktyce rodzice potrafią się do tego stopnia nienawidzić, że żaden rozsądny argument do nich nie dotrze. I pozostaje Policja.
  • 2011-07-16 17:32 | gryfitka

    A gdzie dobro dziecka?

    Jeśli nawet sędziowie "zęby na takich sprawach zjedli", to chyba bardziej skutkuje to u nich popadnięciem w rutynę i bezduszność niż z traktowaniem każdego przypadku indywidualnie i z niezbędną wrażliwością. Jeżeli sędzia przy podejmowaniu decyzji opierała się na opinii biegłych sprzed dwóch lat, jeżeli nie uwzględniła procesu toczącego się przeciwko ojcu o uszkodzenie ciała byłej żony, nie wzięła też pod uwagę, że matka nie ma ani ograniczonych, ani odebranych praw rodzicielskich, zignorowała, że ojciec przez pewien czas miał pomysł by umieścić Piotrusia w rodzinie zastępczej, to widać, że coś w tej decyzji jest nie tak.

    Nie rozumiem, że "odebranie dziecka matce było ostatecznością, której nie dało się uniknąć". Czyje dobro jest najważniejsze? Sędzia uznała, że najważniejsze jest dobro ojca. Uznała też, że dziecko, jego odczucia, stan psychiczny najmniej się tutaj liczy. A przecież wszyscy wokół jak mantrę powtarzają: najważniejsze jest dobro dziecka! Jeśli rodzice nie potrafią się dogadać, to sędziowie rodzinni, kuratorzy są w takich właśnie sytuacjach potrzebni do tego by chronić DZIECKO, a nie dogadzać zranionym uczuciom jednego z rodziców.

    Poza tym w XXI wieku, w którym o prawach człowieka ciągle się trąbi, stosowanie esesmańskich metod wyrywania zaspanego dziecka z łóżka, z bliskiego mu otoczenia - to jest po prostu zbrodnia.
  • 2011-07-16 20:14 | eddie

    Re:Sąd odebrał dziecko, media nagłośniły

    Ja nie znam akt sprawy i wcale nie jestem pewnien, czy rzeczywiście tak to wyglądało. Od takiej decyzji zawsze przysługuje odwołanie do sądu wyższego rzędu. Skoro wspomniana sędzina zlekceważyła tyle kluczowych faktów, to dlaczego sąd odwoławczy nie zmienił postanowienia o odebraniu dziecka matce? I dlaczego minister sprawiedliwości, który po relacjach prasowych domagał się w trybie natymiastowym wglądu w akta sprawy, nagle zamilkł i nie zabiera już głosu. Może zobaczył te akta i stwierdził, że jednak temat w mediach jest sztucznie napompowany i decyzja była słuszna. Ja nie wiem czy rację ma ojciec, czy matka, czy sąd, czy policja. Na pewno ucierpiało dziecko, ale nie wiemy czy gdyby tego postanowienia nie wydano nie ucierpiałoby jeszcze bardziej. I też wątpię żeby sąd nie wziął pod uwagę toczącej się sprawy o uszkodzenie ciała byłej żony. Podejrzewam, że ta sprawa jest równie nieoczywista jak sprawa odebrania dziecka. Przypomnę, że póki co zdarzają się wyroki uniewinniające i zdarzają się też fałszywe oskarżenia. Najłatwiej na pewno obarczać winą urzędników, sędziów i policjantów, a nie któregoś z rodziców.
  • 2011-07-19 12:11 | gryfitka

    Urzędnicy też się mylą.

    Najłatwiej na pewno obarczać winą urzędników, sędziów i policjantów, a nie któregoś z rodziców.

    Nawet urzędnicy popełniają błędy. Nie mam o to pretensji, każdemu w natłoku spraw zawodowych i osobistych zdarza się pomylić.
    Tu jednak wyraźnie zabrakło serca i logicznego myślenia. Fundować dziecku traumatyczne, siłowe spotkanie z ojcem - tu nie trzeba było specjalnie się wysilać by wiedzieć, że dobrych skutków dla Piotrusia to nie przyniesie.

    Dlaczego sąd odwoławczy nie zmienił postanowienia o odebraniu syna matce?
    Na orzeczeniu widnieje data 21 czerwca. I Senyszyn i Barbara L. dostali ją jednak dopiero 4 lipca. Nie zdążyli się już od niej odwołać. Następnego dnia przed godz. 7. wkroczył po syna prof. J, z siedmioosobową obstawą kuratorów i umundurowanych policjantów. Zabrał Piotrusia i zniknął.

    Niedługo odbędzie się posiedzenie Sądu Okręgowego, który będzie rozpatrywał zażalenie matki Piotrusia na odebranie jej dziecka przez prof. J.