Martin Rees laureatem nagrody Templetona

(37)
Nagroda Fundacji Templetona, przyznawana za przełamywanie barier między nauką i religią, od lat budzi kontrowersje. W tym roku wyjątkowo ostre.
  • 2011-07-23 08:50 | vps

    Zawodowi ateiści

    Pan Richard Dawkins razem z całą resztą "zawodowych ateistów' w swych wielkich umysłach nie mogą dostrzec podobieństwa, łączącego ich skrajnie świeckie teorie ze skrajnie ortodoksyjnymi. Co z nauką nad istotą cierpienia, ludzkiej woli, wiary i szczęścia? Jak obliczyć wzór na moralność? Dlaczego mam się poddawać prawom dla dobra wspólnoty? Co mnie obchodzi społeczeństwo? Gdzie jest wzór na szacunek, skoro nauka uczy nas o ewolucji, a ta nie zna pojęcia podziwu i współczucia? Skoro te zagadnienia pozostają " nieobliczone " to dlaczego nie mam przyjąć podsuniętej mi przez kogoś hipotezy? Prosze mi podać wzór obalający teze Matki Teresy, na to, że cierpienie jest darem od jakiegoś absolutu? "Zawodowi ateiści" to psy ogrodnika, nic więcej.
  • 2011-07-23 22:02 | Bartosz

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Cierpienie jest darem??? Chętnie odstąpię każdemu spragnionemu takich "darów".
  • 2011-07-23 22:58 | anro

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Cierpieniem fizycznym zajmuje się od dawna nauka zwana medycyną, a szczególnie jej dział zwany neurofizjologią. Cierpieniem "duchowym", urojeniami, wolą itp. zajmuje się psychologia i psychiatria. Moralnością zajmuje się nauka zwana etyką. Wymienione dziedziny nauki mają się dobrze i tam znajdziesz odpowiedzi na zadane pytania. Warto te podstawowe wiadomości posiadać zanim kogoś zacznie się krytykować.
  • 2011-07-24 10:46 | vps

    Re:anro

    Wyobraź sobie, że studiowałem filozofię i chciąłbym poznać te odpowiedzi. O ile wiem, etyka jeszcze niczego nie udowodniła, a podejście religijne jest jedną z wielu opcji. Wystarczy, że odrzucisz polityczne dogmaty i Biblia staje się kolejnym dziełem filozoficznym, a każde rozważania etyczne mogą być dowolnie interpretowane. Co do cierpienia to chyba oczywiste, że na myśli miałem jego istote i sens, a nie uwarunkowania biologiczne, czy psychologiczne. Jak usłyszysz, że świat jest wspaniałym dziełem stworzenia od filozofa to zmienia to znaczenie jeśli te słowa wypowie ksiądz? Nauka zajmuje się faktami, a dyskusje na temat istoty pojęć abstrakcyjnych i metafizycznych, to nie fakty ale domysły i interpretacje ( co naukowego jest w Ideach Platona?). Krytykuje ateistów za odrzucanie teori religijnych w całości, choc sami, na żadne pytanie związane z duchowymi zagadnieniami nie potrafią odpowiedzieć, ani też udowodnić, że ktoś się myli. Gdybyśmy wszyscy myśleli ściśle naukowo, to nikt by nie wstał z łóżka, bo nie da się udowodnić, że jutro też będzie dzień. Pan Dawkins też WIERZY, że jego życie i praca mają sens, choć napewno jeszcze tego nie udowodnił.

    @Bartosz, jakbyś nie cierpial to byś nie wzią ani jednego oddechu, bo byś nie miał tekiej potrzeby. Cierpienie to fundament istnienia.
  • 2011-07-24 23:59 | camel

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Zapewniam cię, drogi filozofie, że realny świat nie kieruje się (na nasze szczęście, także twoje) takim szaleństwem umysłowym, jakie próbujesz tutaj wcisnąć w nauce. Nauka doskonale potrafi udowodnić, że jutro wstanie dzień. Nauka to wszystko, co mamy. To jedyne, co mamy. Nauka działa. Filozofie, duchowość to odmęty szaleństwa lub, jak kto woli, zabawki próżnych umysłów. Nie istnieje nic takiego, jak "teorie religijne" w naukowym ujęciu tego terminu. Są tylko zabobony i mity. I jako takie są odrzucane, bowiem są niepotrzebne i szkodliwe. Co w tym niezrozumiałego? Religia blokuje poznanie, ruguje rozum, promuje szaleństwo, brak zasad, nieprawdziwe pseudowyjaśnienia. To choroba dziecięctwa ludzkości.

    Podoba mi się twój argument mający pognębić Dawkinsa, że Dawkins "wierzy". Dobrze czujesz, że wiara jest czymś dyskwalifikującym. Dawkins wierzący to Dawkins niepoważny, nieracjonalny, bezrozumny. To brak Dawkinsa. Na szczęście to zwyczajna nieprawda, choć oczywiście dla ludzi, którzy rozum zamienili na wiarę, jest to nie do pojęcia.

    "Gdybyśmy wszyscy myśleli ściśle naukowo, to nikt by nie wstał z łóżka, bo nie da się udowodnić, że jutro też będzie dzień. " -a przecież jest dokładnie odwrotnie. Gdybyśmy brali religię na serio, to nie byłoby sensu niczego robić, bo wszystko zależy od boga, należy do boga. On wie o wszystkim, co było i będzie. Nic nie ma sensu. Zresztą to jest jeden z powodów zacofania cywilizacyjnego i biedy w krajach katolickich - "co ma być, to będzie", "nic od nas nie zależy", "Bóg dał życie, musi dać i na życie".
  • 2011-07-25 10:05 | vps

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    No to ja kończąc powiem, że obecne komentarze oddają problem, które mnie osobiście boli, czyli wrzucanie do jednego worka, wyrywanie z kontekstu i pomijanie oczywistych faktów.
    Nigdzie nie napisałem, że religia jest dobra, zła lub podobnie względem nauki. Wszystko ma plusy i minusy, a religia jest tylko jedną z wielu hipotez i każdy ma prawo przyjąć swoją, dopuki nie udowodni się, że druga osobą jest w błędzie. Religie tkwią w wielu błądach, choćby zaprzeczanie ewolucji, co nie znaczy, że we wszystkim się mylą. To co głosił Chrystus po części jest powtarzane przez wieki, przez myślicieli matki wszystkich nauk, czyli filozofii - inaczej tylko się zwie. Nie zgodze się z tym, że nauka to wszystko co mamy - świat w którym, sprowadzimy miłość matki do dziecka wyłącznie do chemi i biologicznych instynktów jest światem z katastroficznych produkcji hollywood, czy powieści rodem z Orwell'a. Metafizyka i duchowość istnieje wokoło nas czy chcemy czy nie, różnie się tylko nazywa i różnie się ją wykorzystuje, a jeśli to wszystko to tylko odmęty, to wyrazy współczucia, choć sorki... naukowcy/racjonaliści nie współczują, bo to przecież szaleństwo.
  • 2011-07-25 02:50 | Jakub

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Oj Anro, sam swoim ostatnim komentarzem doskonale udowadniasz, że nie wiesz za bardzo o czym się wypowiadasz. Jest zasadnicza różnica pomiędzy bólem - pojęciem obiektywnym i bardzo dobrze zbadanym przez medycynę a cierpieniem - pojęciem bardzo subiektywnym, ciągle badanym przez psychologię. Natomiast w kwestii cierpienia i daru bardzo łatwo rozsztrzygnąć sprawę odwołując się do lingwistykki i logiki. Cierpienie jest pojęciem opisującym negatywne emocje, dar natomiast jest powiązany z emocjami pozytywnymi. Z logiki zaś dosyć jednoznacznie wynika, że negatyw nigdy nie będzie równy pozytywowi, ani odwrotnie. Ot i masz swoje równanie, a raczej nierówność. Oczywiście, to bardzo uproszczone podejście od którego znajdą się wyjątki, choćby masochiści - ale zakładam, że sprawdzi się ono w większości przypadków.
  • 2011-07-25 17:20 | janko muzykant

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    "Gdybyśmy wszyscy myśleli ściśle naukowo, to nikt by nie wstał z łóżka, bo nie da się udowodnić, że jutro też będzie dzień."

    Podobnie jak nie dalo i nie da sie udowodnic, ze istnieje jakis "bog", lub "bogowie"...
  • 2011-07-27 19:03 | vps

    @janko muzykant

    ...i dlatego nazywa się to "wiarą w boga". Udowodnić się tego nie da bo fakty się przyjmuje, a wierzy się w to czego się nie jest pewnym i o tym wszyscy piszemy:) Są rzeczy których pewien nie jesteś i pewnie nie będziesz, dlatego musisz uwierzyć w jakąś opcje. Może i boga nie ma ale to tylko 50%szans.
  • 2011-07-25 17:22 | janko muzykant

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    "...jakbyś nie cierpial to byś nie wzią ani jednego oddechu, bo byś nie miał tekiej potrzeby. Cierpienie to fundament istnienia."

    Czy szanowny/szanowna "vps" biczuje sie codziennie?
  • 2011-07-27 19:06 | vps

    @janko muzykant

    Spróbuj wstrzymać oddech na maxa. Potem opisz jak przyjemne jest to uczucie, kiedy już wytrzymać nie możesz:)
  • 2011-07-24 00:32 | p.berg

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Nie mogę uwierzyć, ze ktoś może wypisywać takie rzeczy. VPS, pomyliłeś rzeczywistości. Nie ma nauki o cierpieniu, ludzkiej woli - no może z wyjątkiem Schopenhauera - wierze i szczęściu. A nawet Schopenhauer nie pisał o ludzkiej woli, tylko o woli światowej, której człowiek całkowicie podlega. Nie ma takich nauk i musisz się z tym pogodzić. I nigdy takich nauk nie będzie. Rees dostał nagrodę za badania Kosmosu. Kwazarów, aktywnych galaktyk i początków wszechświata. To coś bardzo konkretnego. Nauka o kosmosie - ścisła - jak najbardziej istnieje. O co Ci chodzi? Coś starasz się powiedzieć, ale chyba tylko Ty wiesz, co Ci leży na sercu? Nie ma wzorów na szacunek i współczucie. Sorry. Ale czy dlatego wybitny badacz Kosmosu, który nie ukrywa tego, że jest zdeklarowanym ateistą, nie zasługuje na uznanie? VPS?
  • 2011-07-24 11:01 | vps

    Re:p.berg

    Ja też nie moge uwierzyć, że ktoś może wypisywać takie rzeczy:) Przecież ja nie krytykuje Pana Rees'a i nominacji do nagrody tylko Richarda Dawkins'a i poglądy skrajnie ateistyczne. Może nie dokońca związane to z tematem artykułu, ale zainspirowało mnie i se napisałem co myśle. Druga sprawa, to to, iż ja własnie pisze o tym, że zagadnienia związane z cierpieniem, wolą itp itd nigdy nie będą do udowodnienia w sposób naukowy i tak Matka Teresa, Schopenhauer czy Jasio z podwórka mogą mieć tyle samo racji. Pan Dawkins stanowczo odrzuca religie ale nie mówi nam, jak mamy postępować choćby względem moralności. Dlaczego więc mieszanie nauki z duchowymi aspektami jest odrzucane, skoro On sam sobie dał powód na to by nie kraść w sklepie, choć nie potrafi naukowo udowodnić, dlaczego. Nie popadajmy w przesade, nie samymi faktami człowiek żyje i takie nagrody są potrzebne.
  • 2011-07-24 15:22 | joubert

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    wiem co mowisz filozofie jednak aby krytykowac dawkinsa (ktory sam twierdzi ze nie jest nieomylny w przeciwienstwie do wierzacych ) powinno sie zacytowc co mowi o moralnosci i jakie konkretnie ma poglady. pozdro, ciao
  • 2011-07-24 17:51 | vps

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Akurat z poglądami Pana Dawkins'a w większości się zgadzam i sam jestem niewierzącym agnostykiem, więc nie o moralność się spieram. Krytyka religii jako czegoś totalnie abstrakcyjnego jest tym samym co krytyka nauki jako dzieła pochądzącego od szatana i to mnie boli. I jedni i drudzy przekonują, że coś jest, a czegoś nie ma, nie udowadniając niczego zarazem. Kompletnie nienaukowe jest głoszenie, że religa to The Root of All Evil (co Pan Dawkins robi), gdyż równie dobrze można powiedzieć, że postępy nauki w dziedzinie energii nuklearnej to też zło - tyle ludzi przecież zgineło. Wrzucanie do jednego worka całej masy tak bardzo złożonych spraw nie kojarzy mi się z nauką. Dlatego proponuje zagorzałym promotorom ateizmu, ogromny dystans do aspektów duchowych. Pomagają i przeszkadzają w życiu tak samo jak i owoce nauki - wszystko zależy od użycia.
  • 2011-07-27 20:36 | Miłujący Prawdę

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Co ma wspólnego z prawdą o człowieku ewolucjonizm i wielki wybuch? Nic.
    Prawda musi być prostsza i łatwiejsza, jak do poznania, tak i do przyjęcia.
    Decyduje nastawienie umysłu.
    Istnienie cierpień pokazuje, że Bóg prawdziwy, Stwórca, nie jest władcą tego systemu rzeczy, a jest nim ten, w którym prawdy nie ma, tak jak nie ma w nim miłości. Jezus o nim tak powiedział:
    (Jana 8:44) "Wy jesteście z waszego ojca, Diabła, i chcecie spełniać pragnienia waszego ojca. Ten był zabójcą, gdy rozpoczął, i nie stał mocno w prawdzie, ponieważ prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, mówi zgodnie z własnym usposobieniem, gdyż jest kłamcą i ojcem kłamstwa".
    Czy władza tego złego się skończy?
    Napisano:
    (Objawienie 21:3-4) "Wtedy usłyszałem donośny głos od tronu, mówiący: „Oto namiot Boga jest z ludźmi i On będzie przebywać z nimi, a oni będą jego ludami. I będzie z nimi sam Bóg.
     I otrze z ich oczu wszelką łzę, i śmierci już nie będzie ani żałości, ani krzyku, ani bólu już nie będzie. To, co poprzednie, przeminęło”
    ".
    Nagrodą za poznanie Boga i prawdy jest życie wieczne na ziemi.
    Nie ma lepszej nagrody, ani bardziej wartościowej.
    Pozdrawiam
  • 2011-07-23 08:55 | obrrr

    nauka - muzyka

    doskonałe porównanie. Jako niewierzący jest dla mnie - niewierzącego o wiele bardziej wiarygodny, niż ci wszyscy naukowo wojujący ateiści. Wzywanie go w niewybredny sposób do odrzucenia nagrody jest niepoważne. Niby czemu miałby to robić?
  • 2011-07-25 22:02 | Jakub

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Chociaż rozumiem przesłanie tego porównania i mu w zasadzie przyklaskuję, to jest ono same w sobie bardzo nietrafne. Powiedzcie audiofilowi wydającemu dziesiątki czy nawet setki tysięcy zlotych/dolarów na najnowsze cudeńka techniki starające się jak najwierniej oddać brzmienie instrumentów, że nauka ma niewiele wspólnego z muzyką, od razu was wyśmieje. Pewnie podobnie zareagują naukowcy spędzający niezliczone godziny na poszukiwaniu złotego środka dla firm produkujących te cudeńka, chociaż takich samych albo podobnych znajdzie się bez problemu w dużo bardziej przyziemnych labolatoriach w Sony czy Applu, albo technicy dźwięku w nowoczesnym studiu nagraniowym bardziej przypomonającym statek kosmiczny czy panel sterowania elektrowni niż cokolwiek innego. Przy budowie sal koncertowych nauka też nie ma nic do roboty? W końcu te same instrumemty grające ten sam utwór w dobrze policzonej akustycznie sali brzmią tak samo jak w przyszkolnej auli, nieprawdaż? Na poczatku napisałem, że w zasadzie zgadzam się z myślą stojącą za tym porównaniem, jednak to w sasadzie robi bardzą dużą różnicę. Bóg i religia mogą się odżegnywać od nauki, jednak nauka jest bardzo zainteresowana i bogiem i religią, dokładnie tak samo jak wszystkim innym stworzonym przez człowieka, samym człowiekem a także wszystkim z czym jest on związany bliżej lub dalej. Dlaczego niektórzy ludzie potrafią zyć bez wiedzy na temat ich własnej przyszłości a inni nie zaznają spokoju póki nie staną się częścią świadomości zbiorowej jaką jest każda religia. Założyłbym się o wiele, że już niejedna praca magisterska czy doktorska z psychologii zajmująca się podobnymi pytaniami powstała. Bóg i religia nigdy nie powinny być i mam nadzieję, że nie będą podmiotami nauki, jednak zawsze będą jej przedmiotem, tak jak niezliczona ilość innych rzeczy - na tym właśnie polega moje "w zasadzie".
  • 2011-07-29 14:30 | obrrr

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    "Chociaż rozumiem przesłanie tego porównania i mu w zasadzie przyklaskuję, to jest ono same w sobie bardzo nietrafne. Powiedzcie audiofilowi wydającemu dziesiątki czy nawet setki tysięcy zlotych/dolarów na najnowsze cudeńka techniki starające się jak najwierniej oddać brzmienie instrumentów, że nauka ma niewiele wspólnego z muzyką, od razu was wyśmieje."

    No cóż, są różne uszy. Natomiast jeśli chodzi o sprzęt grający, to pamiętam, że jedne z najwspanialszych doznań muzycznych, przy okazji słuchania pewnego arcydzieła przeżyłem w ... katedrze, na który to sprzęt grający audiofile sprzed wieków wydawali nie mniejsze pieniądze:).

    "Przy budowie sal koncertowych nauka też nie ma nic do roboty? W końcu te same instrumemty grające ten sam utwór w dobrze policzonej akustycznie sali brzmią tak samo jak w przyszkolnej auli, nieprawdaż?"

    Pełna zgoda:D
  • 2011-07-23 12:31 | bryka

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Ortodoksje - każdej maści mogą byc niebezpieczne.Wiele przykładów na to stwierdzenie.Łącznie z najświeższymi norweskimi.M.Rees to potęga intelektualna.Polecam jego audycje kosmologiczno-antropologiczne pod adresem:

    http://documentaries4u.blogspot.com/?cx=partner-pub-4908841404196742%3Atd46wjvby54&cof=FORID%3A10&ie=ISO-8859-1&q=Martin+Rees&sa=Search#398
  • 2011-07-23 19:39 | Tenno

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    A ja ciągle czekam na rzetelną informację, ile aniołów mieści się na czubku szpilki. "Zawodowi wierzący" powinni to wiedzieć.
  • 2011-07-25 14:59 | czosnek

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    To jest właśnie argument wojującego ateisty. Sprowadzenie problemu do aniołków, diabełków i innych stworków wymyślonych w ciągu wieków przez ogarniętych różnymi maniami wariatów myślących, że mają monopol na rząd dusz.

    Uświadomcie sobie zatwardziali racjonaliści, że problem istnienia wiary, czy bóstwa, to niekoniecznie istnienie bądź nieistnienie dziadka z brodą, który siedząc na chmurce decyduje kogo na tą chmurkę wpuści, bądź nie. Tak właśnie problem ten chcą widzieć wojujący ateiści. Potępiają w czambuł religie tylko dlatego, że przez stulecia ich idee były wypaczane przez szalonych papieży, samozwańczych mesjaszy, terrorystów i innych księży Natanków. Nie dyskutujmy o niebie i piekle, ani o aniołkach, gdyż całe te "prawdy" wynikają tylko z tysiącletnich prób (bardziej bądź mniej szkodliwych) opisu tego, co niewyjaśnione i wytłumaczenia samym sobie co się z nami stanie po śmierci. Fakt istnienia Jezusa (nie jako postaci historycznej, lecz jako Mesjasza) i cała szopka z tym związana to temat trzeciorzędny i mający raczej małe znaczenie. To, co ma znaczenie to odpowiedź na pytania: dlaczego istnieje raczej coś niż nic? Dlaczego człowiek jest jedyną istotą w tym zakątku Wszechświata, która wydaje się być świadoma swojego istnienia i przeświadczona o byciu kowalem własnego losu? Dlaczego znane prawa opisujące wszechświat wyglądają jak zbiór rozmyślnie zaprojektowanych i zsynchronizowanych algorytmów, które wysypują się po wprowadzeniu minimalnych nawet zmian?

    Rozmowa o istnieniu bóstw lub nie, to niekoniecznie gadka o dziadku, który w 6 dni stworzył Świat, bo się nudził. To pytanie o sens egzystencji ludzkiej i istnienia wszechświata. Jeżeli wszechświat nie ma "planu", jak chce Dawkins, to jego istnienie jest bezsensowne. Teorie Dawkinsa tego bezsensu nie ogarniają. Natomiast wszelkie pozareligijne teorie filozoficzno - kosmologiczne zajmujące się sensem istnienia wszechświata są moim zdaniem tak samo uprawnione w dyskusji jak powszechnie potępiane teorie "boskości" pochodzenia kosmosu. Na żadne nie ma przekonujących dowodów i mało prawdopodobne, aby kiedykolwiek się pojawiły.
  • 2011-07-25 22:35 | Tenno

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    To była ironia, a nie walka. Ale skoro musisz mieć przeciwników...
  • 2011-07-26 09:22 | czosnek

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Tak. Dostrzegłem to dopiero po wysmażeniu mojego wpisu.
  • 2011-07-24 10:14 | stary klecha

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    "Jeśli Boga nie ma, można wszystko" napisał Dostojewski. Cóż powstrzyma bezbożników przed wyrządzaniem zła? Etyka? A co to takiego? Kilka traktatów napisanych przez filozofów.
    Bez wiary w absolut człowiek często zamienia się w potwora. Przecież najwiekszych zbrodni dopuścili się bezbożnicy: komuniści i narodowi socjaliści.
  • 2011-07-24 15:25 | joubert

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    s.klecho ! a czy bezboznicy uczynili to w imie ateizmu ? puk puk!
  • 2011-07-24 22:11 | ivo

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Użyteczność nie jest dowodem na prawdziwość czegokolwiek, z faktu, że religia potrafiła, jako tako, organizować społeczeństwa i powstrzymywać ludzkie skłonności do zła, nie wynika nic szczególnego, równie dobrze można by czcić policję, za to, że, jako tako, utrzymuje porzadek. Sumienie jest, między innymi, uwewnętrznionym policjantem i trzeba to przyznać, jest chyba skuteczniejsze od represji zewnętrznych. Na temat sammograniczenia w czynieniu przemocy i powstawania sumienia sporo mieliby do powiedzenia Hobbes i Freud.
  • 2011-07-24 23:17 | ivo

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Wyraziłem się odrobinę nieściśle, miałem na myśli to, że z faktu użyteczności religii jako strażnika moralności nie wynika jej nadprzyrodzony, ponadludzki charakter. Ktoś powyżej wspomniał słowa Dostojewskiego z Braci Karamazow: "Skoro Boga nie ma, to wszysko wolno" i zasugerował, że bez moralności człowiek byłby potworem. Wypadałoby się w tym momencie zastanowić, czy religia była przez 2000 lat (jeżeli ograniczymy się tylko do Chrześcijaństwa) aż takim skutecznym sposobem na opanowanie potwora w człowieku? Historia roi się od wojen, rzezi, niesprawiedliwości, upodlenia i upokarzania człowieka przez innego człowieka, co więcej, wiele z tych obrzydliwości było czynionych pod jej sztandarami i z "Bogiem na ustach". Inna sprawa, że radykalny ateizm też jest formą wiary, gdyż mniej chyba jeszcze o świecie wiemy, niż nie wiemy (ale może to tylko moja niewiedza, dzieł Dawkinsa nie studiowałem).
  • 2011-07-25 04:35 | Ateista

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    ivo,
    Co to jest radykalny ateizm?
  • 2011-07-25 10:16 | ivo

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    No może słowo "radykalny" jest tu nie na miejscu. Ateizm to wiara w nieistnienie Boga.
  • 2011-08-02 16:43 | Fotr

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Drogi Ivo, to jest tylko twoja, dziwna definicja. Brak wiary to nie jest wiara w nieistnienie.
  • 2011-07-25 00:07 | camel

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    " Przecież najwiekszych zbrodni dopuścili się bezbożnicy: komuniści i narodowi socjaliści."

    Och, nawet i to jest nieprawda. W imię Jezusa zgładzono w Amerykach o wiele większe rzesze, niż zginęło w wojnach światowych i za sprawą stalinizmu, dodaj ofiary wojen religijnych w Europie i trzy czwarte wszystkich Czechów a będziesz miał cząstkowy obraz tego, co chrześcijaństwo zrobiło ludziom. Zresztą narodowi socjaliści byli bardzo blisko z kościołem katolickim :) Papież ich błogosławił i wspierał. Zauważ, że tylko katolikom udało się to, czego nawet hitlerowcy nie potrafili dokończyć - wymordować całe narody tak, że nie pozostał o nich ślad. Żydzi przeżyli. Prusowie, wieletowie, jaćwingowie i wiele innych plemion - nie dało rady pozostać żywymi po ewangelizacji i chrzcie.
  • 2011-07-25 17:27 | janko muzykant

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    "Bez wiary w absolut człowiek często zamienia się w potwora. Przecież najwiekszych zbrodni dopuścili się bezbożnicy: komuniści i narodowi socjaliści."

    Czy piszesz o tych narodowych socjalistach, ktorzy na wojskowych pasach
    nosili napis "Gott mit Uns" (Bog jest z nami)?
  • 2011-07-25 22:36 | Tenno

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Oraz głęboko wierzący. Głównie.
  • 2011-07-28 00:12 | Mieczysław S.Kazimierzak

    wpis został usunięty

    .........
  • 2011-08-08 00:31 | myszvolvo

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    >"Słynny biolog ewolucjonista Richard Dawkins, z wielką energią zwalczający wszelkiego rodzaju teizmy i przejawy myślenia magicznego w edukacji czy debacie publicznej, nie oszczędził Reesowi słów krytyki"

    Szanowny panie Ryszardzie Dawkins.

    Jak długo nie potrafi pan wytłumaczyć nam sensownie jaka siła i w jakim celu spowodowała "Big Bang", to pańskie wywody wykluczające wszelką boską interwenję możemy co najwyżej uznać za bardzo składnie wyjaśnioną teorię ewolucji.
    Której zresztą jak dotąd ani praźródła, ani praprzyczyn nie jest pan w stanie do końca, czy też powiedzmy raczej: od samego początku, wyjaśnić.
    Proszę jednak nie dać się tak ponosić emocjom, panie Ryszardzie.
    Więksi od pana spece w zgłębianiu teorii powstania Wszechświata przyznają szczerze, że oni również tego nie potrafią wytłumaczyć.
    :)
  • 2011-09-23 10:51 | Hubert Michalak

    @myszvolvo

    Richard Dawkins jest biologiem, a nie "specem w zgłębianiu teorii powstania Wszechświata", więc za bardzo się tą kwestią nie zajmuje.
    Skoro pan/pani odnosi się do Dawkinsa, to wypadałoby choć przeczytać jedną jego książkę lub w jakikolwiek inny sposób poznać jego argumentację (kilka filmików na YouTubie nie wystarczy). Wymagasz sensownych argumentów (pewnie jeszcze naukowych?), podczas gdy sam/sama opierasz się wyłącznie na wierze - czy to nie jest hipokryzja? Gdybyś trochę poczytał/poczytała na poruszane przez ciebie tematy, to wiedziałbyś/wiedziałabyś, że dowodów jest multum. Czasami brakuje w teoriach naukowych kilku cegiełek, czy ogniw, ale przecież kilka(set) lat temu brakowało ich o wiele więcej, więc można wywnioskować, że za kilka(set) kolejnych lat i te dziury uda się zapełnić. Gdzie wtedy wciśniecie boga?

    Ludzie wierzący żądają od Ateistów przeczesywania całego Wszechświata i udowadniania, że absolutnie wszystko wyklucza istnienie boga podczas gdy, skoro bóg jest wszędzie, to oni (wierzący) powinni bez problemu dać dowód na jego istnienie.
  • 2011-11-28 22:16 | myszvolvo

    Re:Martin Rees laureatem nagrody Templetona

    Pragne poinformować pana, że nie ewolucja i opisujące je teorie wcale mi nie przeszkadzają. To co pisze pan Dawkins uważam za całkiem logiczne. Śmieszy mnie natomiast multum specjalistów powołujących się wciąż na teorie gloszone przez pana Dawkinsa, jakoby były one dowodem na brak 'boskiej' interwencji w momencie powstawania wszechświata. Jeszcze bardziej śmieszy mnie reakcja pana Dawkinsa na przyznanie nagrody Templetona panu Martinowi Rees.
    Dlatego, ku uciesze gawiedzi, zapytam od niechcenia:
    "A wie może ktoś z was, u kogo Big Bang kupował hel i wodór?"

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną