Wyszukaj na forum
Forum
Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
(24)
Nie przeczytałeś „Ulissesa”, wciąż sobie obiecujesz, że zajrzysz do Prousta? Nie przejmuj się, jesteś w dobrym towarzystwie.
-
przeczytałem ranking książek nieprzeczytanych,
,ale z tymi "najbardziej nieprzeczytanymi" to kłopot wieczny -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Z pewnoscia wspoczesnym arcydzielem, totalnie zygnorowznym w Poslce, mozna uznac ksiazke Rosyjsko-Niemieckiej pisarki, urodzonej w Polsce Svetlany Savrasovej MASZ TYLKO DZIADKA LENINA I BOGA.
Czytajac te ksiazke,nie wiem czy sie smiac czy plakac.
Ogarniaja mnie rozne uczucia i pytania ,jak to jest ,ze niektorzy ludzie potrafia uchwycic tak wnikliwie i z takim poczuciem humoru ,sprawy ktore w zasadzie czesto sa smutne a nawet tragiczne. Duzo sie slyszy w telewizj i gazetach o problemach mlodych Polakow w Wielkiej Brytani bez wiekszego zrozumienia czy wglembienia sie w podstawy tych problemow .Autorka ze swoim rosyjskim sercem potrafila to ujac w tak poruszajacy sposob .Z doswiadczeniem tlumacza dla policji brytyjskiej widziala co sie dzieje i starala sie zrozumiec sytuacje ktora ja bardzo przygnebiala i wprowadzala w stresy. Jestesmy rowniesz wprowadzeni w swiat osobistego zycia autorki malzenstwa,zlamanego serca i pracy.Jako mieszkanka Wielkiej Brytani ponad 40 lat nie udalo mi siedo tej pory przeczytac ksiazkio o wspolczesnej emigracji ktora by na mnie zrobila wrazenie i tyle poruszyla uczuc.Dzienki poczuciu humoru ksiazka nie wprowadza nas w depresje ale zachenca do dalszego czytania, jestesmy w stanie przelknac wiele prawd o mlodej emigracji.
http://www.nowyczas.co.uk/all.php?gr=3
http://www.wydawnictworytm.pl/index.php?s=karta&id=500&k=&idd_1=133
http://www.opinia.co.uk/index.php?option=com_content&view=article&id=612:masz-tylko-dziadka-lenina-i-boga-ksiazka-svetlany-savrasovej&catid=15:literatura&Itemid=158
-
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Ach, ach, problem nie polega na tym, że ktoś zmusza kogokolwiek do męczenia Byrona, Chaucera czy Villona wbrew woli czy dla zdobycia jakichś niezmiernie ważnych punktów towarzyskich. Lubimy konsumpcję poradnictwa typu "Instrukcja samobieżnej kosiarki ogrodowej", "Poradnik hutnika", "Filcowanie wełną czesankową typu merynos peruwiański", czy cytowany szeroko w artykule poradnik jak zakamuflować własne nieczytelnictwo (oj, oj, czyli, że rezerwa wobec tzw prasowych oceniaczy nie jest nieuzasadniona?) - dla mnie bomba. Lubimy "Pieśń o Rolandzie" - fajnie. Problem polega na tym, że do rangi problemu urasta kwestia komunikacji nt przeczytanych dzieł.
Dorosła, dwudziestokilkuletnia kulturoznawczyni/pracownik biblioteczny/whatever nie jest chyba osobą specjalnej troski, która nie potrafi raz jeden skreślić paru własnych uwag - kilku normalnie, bez nadmiernej poetyzacji, brzmiących, interesujących zdań o swoim frenetycznym i taśmowym, co sama nader często i chętnie podkreśla, czytelnictwie. Umiejętność tę ćwiczą już uczniowie szkoły podstawowej, dalej są już, o ile dobrze pamiętam, rozprawki i inne rozbudowane szykany typu analiza i synteza czyli matura. Chciałoby się wiedzieć, do czego prowadzi tak intensywna praca umysłowa i czy aby nie znika to wszystko w jakiejś smoliście czarnej dziurze, zwłaszcza, że człek sam czyta wolno i nie wszystko, co podleci. A i jakaś rekomendacja i dyskusja byłaby mile widziana. Nie uważam, aby takie oczekiwanie było w jakimkolwiek stopniu niestosowne. Zamiast obrażać się na odbiorcę, że marudzi, wyciągać armaty i działa Navarony oraz chować się za plecami płacząc o prześladowaniu, może po prostu czas podwyższyć poziom dostarczanych treści? -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Wszysyko moge zrozumiec, naprawde - Ulisses, nawet Pan Tadeusz ktorego kocham, nawet Slowacki - ale Panie Dunin-Wasowicz, naprawde niech sie pan nie daje, "Chlopi" to jest taka robota...
Naprawde przeczytajcie to... -
każdy czyta co innego
Ja wiem dokładnie co czytałam bo jak kogoś lubię czytać to czytam ciurkiem napisane ksiażki i biografię ,z literatury są to Kuncewczowa ,Boy,Stachura ,Dostojewski , Kapuścinski , Agata Christi ,Zyta Rudzka, czytałam też półkami książki z biblioteki z psychologii i astronomii i historii na przykład historię Paryża , doszłam do wniosku że co piąta książka z danej dziedziny to rewelacja, musiałam czytć też wiele książek studiujac romanistykę / z literatury francuskiej najbliższy mi jest Voltaire/ i dziennikarstwo ale wielu ksiażek po prostu już nie pamiętam choć nie miałam kłopotu z czytaniem lektur szkolnych moje sympatie literackie były gdzie indziej. -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Ja mam dokładnie odwrotnie, bardzo często mam wątpliwości czy daną książkę czytałam. Agathe Christie czytałam dwa razy i podejrzewam, że nadal jest sporo jej książek których treści nie jestem w stanie sobie przypomnieć. O ironio dużo lepiej pamiętam książki jeśli przeczytałam tylko jedną książkę danego autora, bo przecież pamiętanie że przeczytałam wszystkie pozycje konkretnego autora nie oznacza, że pamiętam ich treść. -
Nie przeczyatalem zadnego Playboya majac go w rece setki razy!
Hlaske czytali wszyscy skoro nikt o nim nie wspomnial. Ja tez od deski do deski. Conrada na 100% czytali, Ted Kaczynski i ostatnio Anders Breivik.
Za to zaloze sie o kazde pieniadze, ze zadna z wymienionych w artykule osob nie przeczytala Conrada, nie trzeba dodawac w orginale of course. Chyba, ze moze Radek Sikorski ale i on nie zostal wymieniony.
Prawdziwa odwaga byloby dzisiaj przyznac sie, ze nie przeczytalo sie Trylogii Sienkiewicza ale zachwycilo sie Chlopami Reymonta! ha
-
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Trylogia to komercha - ja nie przeczytałem nawet 1/3 :D,... zresztą Sienkiewicz to taki sam pisarz jak Wharton - dużo napisanych książek, a wszystkie takie same -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Ha! Moja dziewczyna "Chłopów" ceni bardzo, a za to przy Trylogii odpadła chyba w połowie Potopu. Ale ona dużo czyta i się zna.
Ja za to czytam mało i w sumie ledwo kilka książek samodzielnie (czyli z własnej i nieprzymuszonej woli) w życiu przeczytałem. Jedną z nich, tak się składa, był "Ulisses". Przeczytałem, bo zawsze interesowały mnie rzeczy "pojechane" i eksperymenty, więc kiedy opowiedziano mi jaki to odjazd formalny, sięgnąłem natychmiast. I miałem rację. To o wiele ciekawsze niż nudne historie z rozpoczęciem, środkiem i zakończeniem. Nigdy nie lubiłem klasycznych form w żadnej dziedzinie kultury. Także "Ulisses", w przeciwieństwie do większości lektur szkolnych, u mnie zaliczony. Nie żałuję. Bęc! -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Nie omijałam...Każde wakacje (cisza, możliwość skupienia) to zaliczenie jakiejś dużej powieści-rzeki. Jako, że żyję ładnych parę lat pewnie stąd mi zostało upodobanie do dużych form..-:)
Czytanie dla mnie to wręcz potrzeba fizjologiczna, inna rzecz, że teraz coraz częściej powtarzam sobie, że to już było...
Kiedy przeczytało się dziesiątki,setki,tysiące? książek trudno dokładnie pamiętać ich treść. Zostaje atmosfera, idea, przesłanie.. Te, które pamiętam - zaważyły na moim życiu , pomogły uporać się z jakimiś problemami, albo uzmysłowiły mi jakieś ważne dla mnie problemy...
(Władca much, Sto lat samotności,Dla wszystkich ten sam ogień,1Q84, Orwell)
Świat książek uzmysłowił mi bogactwo uczuć człowieka, sposoby reagowania i istotę pojedyńczych zachowań. Nawet jeśli historie są wydumane, to przecież wymyśla je autor, który jest konkretny, z krwi i kości.
Młodość - to klasyka polska,rosyjska,francuska, potem tzw literatura obozowa,
do teraz literatura SF ..i powrót do realizmu magicznego w wykonaniu H.Murakamiego.
Czy Ktoś jeszcze pamięta serię PIW-u Biblioteka Myśli Współczesnej? - to dopiero była uczta intelektualna...i został wytyczony następny szlak od A.Tofflera do M.Castellsa,Z Baumana czy Fukuyamę.
Pisząc te słowa uzmysłowiłam sobie,że zawsze penetrowałam jakąś określoną tematykę: biografie artystów ze szczególnym naciskiem na Impresjonizm, potem semiotyka i językoznawstwo również inspirowane serią BMW
Dziękuję losowi, że mnie obdarzył talentem czytania.
-
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Arcydziela mozna przeczytać, czemu nie.Jedna z głównych korzyści, jaką się odnosi z ich lektury jest wiedza o historii literatury , jak również o tym co uznaje się za wartośc literacką.Ludzie tyle jednak pisza, że arcydziela najwyrazniej nie wystarczja. -
czytając i pisząc uczymy sie myśleć niezaleznie
To wspaniale że są ludzie zaczytani ,zachwyceni ksiazkami , mi wydaje się że bez czytania nie da się uczestniczyć w kulturze ,kultura masowa obecnie przezywa delikatnie mówiac okres aintelektualny a mówiac wprost to medialny cyrki i nachalna komercja ,bezwartosciowe show ku uciesze głownie spragnionego szybkich i łatwych dochodów '' artystów '' ,napisanie książki to wiekszy wysiłek ,jej przeczytanie także ,stad ucieczka przed nimi i pytanie polityki po co komu biblioteka , biblioteka to nasze kulturowe dzedzictwo ,ciągłośc pamięci ,histori ,tożsamości ,teraz świat '' mysli '' skraca się do kilku informacji z wiadomosci im bardziej sensacyjnych i traGICZNYCH TYM LEPIEJ ALE CZY KTOS COS Z TEGO ROZUMIE ,CZY KTOŚ ROZUMIE bREIVIKA , ZAMIESZKI W lONDYNIE CZY CHOCBY NADCIĄGAJACY GLOBALNY KRYZYS FINANSOWY ,ZMIANY KLIMATU CZY POLITYKE WŁASNEGO RZĄDU ,WSZYSTKO MIGA I PRZEMIJA JAK W KALEJDOSKOPIE ,szkoda czasu na czytanie -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Ciekawe, do jakiego stopnia można poznać książki - nie czytając ich. Są książki o tak silnym wpływie, że obcując z kulturą wszelką po prostu przyswaja się ich treść i najważniejsze elementy. W moim przypadku taką jest to "Moby Dick". Cytat tu ("Imię moje Izmael."), tam scena, gdzieś indziej kalka, jakieś nawiązanie... książka, żart, fragment filmu, komiks, kreskówka - wydaje mi się, ze gdy w końcu otworzę książkę (a mam szczery zamiar, jak to zwykle z nieprzeczytanymi książkami bywa) to będzie nie pierwszy raz a kolejny... -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
a ja Biblię przeczytałam :) polecam. -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Hmm... Znam jeszcze jedno arcydzieło, utwór stanowiący podwaliny literatury, który mało kto czyta w całości, od deski do deski. Jest to Iliada Homera. Ja przeczytałam, bo jako filolog klasyczny mam taki obowiązek. Na pewno do niej wrócę, bo teraz mogę wycisnąć z niej więcej niż na drugim roku. Nie dziwię się jednak tym, którzy nie przeczytali, ponieważ jest to trudna lektura, zwłaszcza gdy brak jest pewnego przygotowania do niej. Odyseję, szczególnie w przekładzie Parandowskiego, czyta się wspaniale, ale Iliada to poważne wyzwanie.
A propos: są książki, przez które nie mogłam przebrnąć, dopóki nie trafiłam na dobre tłumaczenie. -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Brawo, polonisci,
prosze odpowiedziec na proste pytanie:- powod podjecia studiow?
Moje doswiadczenie zyciowe podpowiada mi odpowiedz:
- nie mam szans dostac sie na medycyne.
- nie mam szans na politechnice
- nie mam szans na anglistyce, germanistyce,
- nie mam szans na slawistyce
- ide na polonistyke
Osobiscie nie spotkalem polonisty, ktory by odpowiedzial, ze wybral polonistyke z milosci do jezyka polskiego, ktory tak naprawde nikogo nie interesuje, na razie w tym jezyku nie pojawiaja sie zadne prawdy o swiecie, ktore by zrodla angielskie, niemieckie, francuzkie, hiszpanskie wyprzedzily.
Polak, ktory sie uparl ograniczyc dzisiaj do jezyka polskiego jako zrodla informacji o swiecie skazany jest na kiepskie tlumaczenia i jeszcze gorsze
interpretacje. Artykul mowi o tym szczerze: nie czytalem ale opisalem.
To wcale nie oznacza, ze w Polsce nie rodza sie inteligentni ludzie. Znam madrego doktora historii, ktory zajmuje sie skutecznie od wielu lat... kradzieza samochodow i inni tzw. humanisci, redaktorzy mu zazdroszcza a ja przyjezdzajac z zagranicy mam poczucie bezpieczenstwa.
To nie zmienia faktu, ze Milosz byl amerykanskim poeta, Korzeniowski angielskim pisarzem, Szczypiorski, Kisielewski okazali sie agentami, Lem...
moze jest Austriakiem jak mowia moi zagraniczni sasiedzi, a Marcel Reich-Ranicki awansowal na... papieza literatury niemieckiej. A ja jestem inzynierem.
-
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
moja polonistka w liceum mówiła: "Proust? Dziewczyny, to trzeba czytać po pięćdziesiątce."
zazdroszczę tym, którzy potrafią zajrzeć, przejrzeć, liznąć. ja mam kompulsję czytania do końca :/ -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
A Jasienica sluzyl w AK, i mial niepolskie nazwisko! -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Po raz kolejny poczułam się jak wyjątek od wyjątku, czytałam i Ulissesa i Koran, nawet Biblię przeczytałam, co nie zmienia faktu, że mam nieodparte wrażenie, iż mam kolosalne luki w tzw. "lekturach obowiązkowych". Już samo określenie powodowało dawniej, że nie miałam ochoty czytać danej pozycji, za to do przeczytania Ulissesa przekonało mnie twierdzenie polonistki, iż dzisiejsza młodzież jest za głupia na czytanie Ulissesa. Na szczęście kiedysiejsza młodzież, młodzieżą już nie jest i zmądrzała na tyle żeby od czasu do czasu wrócić do jakieś kiedyś niechcianej pozycji, zwłaszcza że często niechianą była przez fakt konieczności jej przeczytania jako lektury szkolnej. Choć mimo tego jestem przekonana, że nie uda mi się przeczytać wszystkich książek które przeczytać bym chciała i z pewnością nie przeczytam też wszystkich które przeczytać podobno wypada. Z pewnością nie spamiętam też wszystkich które przeczytałam, ale czy właśnie po to czyta się książki? -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
w liceum miałam manię czytania wszystkiego.
przeczytałam dokładnie wszystkie lektury, a ponadto wzięłam się za listę nadobowiązkową.
najbardziej jednak lubię czytać autorami lub tematami: taką metodą znam Steinbecka z którego przeszłam na tematykę wielkiego kryzysu lat trzydziestych.
z Ulissesa którego czytałam na lekcjach matematyki najlepiej pamiętam rozważania o smarkach. -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
w technikum przeczytałam wszystkie lektury od I klasy poza "Granicą" w 4.. coś mnie w niej odpychało :P i przyznam się szczerze, że częściej i fajniej czytało mi się Harrego Pottera niż te polskie coś :D
z polskiego miałam bardzo dobre oceny - nic nie mam sobie do zarzucenia, prócz 2 z wypracowania o kłamstwie :D - miałam inne zdanie, niż nauczycielka :D
także - czytajcie bo to fajne jest :D obecnie męczę "brzemię rzeczy utraconych" :D pozdrawiam :D -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
to tak jak ja :) wszystko czytałam. Zaczynałam trzy książki w jednym czasie, jedną czytałam w domu, drugą w tramwaju w drodze do szkoły a trzecią na lekcjach, w zależności od nastroju :P Ale muszę przyznać że jakby mnie ktoś teraz zapytał o imiona bohaterów to pewnie 95% nie będę w stanie sobie przypomnieć :/ -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Dziękuję za to podsumowanie na końcu, dzięki niemu nie musiałam czytać całego artykułu. -
Re:Arcydzieła literackie, które omijaliśmy z daleka
Naprawdę tak trudno spotkać człowieka, który przeczytał całą Biblię? Ja przeczytałam i znam kilkanaście osób, które także przeczytały,a są wśród nich również księża. Więc chyba nie jest tak źle.
