Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

(41)
Pracująca matka to według psychologów wciąż cywilizacyjny eksperyment na kobiecym organizmie. Czy w Polsce może się udać?
  • 2011-08-16 21:47 | POLITYKA.PL

    ZACHĘCAMY DO DYSKUSJI!

    Sukces w pracy czy wychowywanie dziecka - to tylko alternatywa? Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe? Jaka jest Państwa opinia na ten temat? - zachęcamy do dyskusji.
  • 2011-08-17 01:16 | Ewa Bal

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Myślę, że od strony ustawodawczej, kobiety są chronione wystarczająco dobrze. Problem matek z jednym, a zwłaszcza dwojgiem małych dzieci polega faktycznie na ponownej definicji podziału obowiązków z partnerem oraz atmosferze, jaką stwarza wokół matki pracodawca. Dzisiaj nadal to matki w większości odbierają dzieci ze zlobków i przedszkoli o 14 lub 15, zas mezowie spokojnie pracuja do 19.00. A w pracy, nawet od szefowej kobiety mozna uslyszec, ze matki sa leniwe i gnusne...
  • 2011-08-17 08:11 | vps

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Odpowiedź jest prosta choć problem jest trudniejszy :) Każdy z nas ma matkę, wystarczy sobie wyobrazić jak sami chcielibyśmy być wychowani. Natura dała mężczyźnie kilka cech które sprawiają, że to on powinien zapewnić płci przeciwnej odpowiednie warunki do bytu i wychowania potomstwa. Dlatego to samce konkurują o samice a nie odwrotnie. Społecznie natomiast wszystko idzie w innym kierunku. Naturalne atrybuty rozmywają się na rzecz intelektu, który już nie jest zależny od płci, choć część może sądzić inaczej:) Jestem za szczęściem matek, bo sfrustrowana matka to kiepska matka, tylko że muszą one pamiętać o tym, że równouprawnienie nigdy nie zamienia jajnika na plemnika. Tutaj biologi nie odwrócimy do góry nogami, a krzyk o równe szanse na robienie kariery zawodowej równa się krzykiem o krótkie urlopy macierzyńskie itp. bo dwóch srok za ogon złapać się nie da. Chyba, że ktoś traktuje macierzyństwo jako obowiązek do odbębnienia przez 9 miesięcy, a potem się tatusia sadza przed łóżeczkiem - takie opcje może wymusić na nas jedynie ekonomia, bo raczej nie marzyłbym o mamie, która świadomie i nieprzymuszona, dokonuje takiego wyboru.
  • 2011-08-17 10:42 | Babette

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Pogodzenie macierzyństwa z pracą jest możliwe. Ale faktycznie muszą być spełnione warunki, o których pisze Polityka. W moim przypadku brak jedynie spójnej i konsekwentnej polityki państwa.
    Kluczowy jest jednak partner (mój mąż), który po moim powrocie do pracy na część etatu (córeczka miała 8 miesięcy) również przeszedł na część etatu i do dziś dzielimy się opieką nad dzieckiem. Przez 9 miesięcy karmiłam naturalnie i nie uważam siebie za złą matkę tylko dlatego, ze wróciłam do pracy. Łącznie jeden etat oznacza spadek dochodów (jedna pensja mniej) ale obydwoje z radością uczestniczymy w wychowaniu dziecka.
    Nie mniej ważny jest akceptujący pracodawca - w naszym przypadku pracodawca państwowy (dwaj różni), który zgodził się na elastyczne godziny pracy (ja pracuję dwa pełne dni w tygodniu a mąż trzy) byleśmy nie rezygnowali z pracy (widocznie nas cenią). Od września córeczka idzie na 5 godzin do miniżłobka, do którego uczęszcza na godziny adaptacyjne od dwóch miesięcy i który uwielbia. A my - zgodnie - wracamy na większe części etatu ale wciąż obydwoje (raz ja raz mąż) będziemy córę odbierać wcześniej.
    Czyli można. Ale mamy świadomość że to rzadkość. Nasi pracodawcy nic nie tracą - płacą nam proporcjonalnie do wymiaru etatu, musieli tylko nieco zmodyfikować nam obowiązki. A u nas w rodzinie (małżeństwo na pierwszy rzut oka bardzo tradycyjne, konkordatowe) realizujemy prawdziwy model partnerstwa i nie mówimy tylko o macierzyństwie ale przede wszystkim o rodzicielstwie.
    Pozdrawiam
  • 2011-08-17 12:23 | divak2

    Pogodzenie macierzyństwa z pracą to nie opcja, a konieczność

    Albo matki będą mogły spokojnie pracować a dzieci będą mogły bez kłopotu chodzić do żłobka, albo tych dzieci nie będzie. Po prostu wizja niemożności powrotu do pracy przy zwiększonych z powodu dziecka wydatkach skutecznie powstrzyma ludzi przed spłodzeniem pierwszego albo drugiego dziecka.
  • 2011-08-17 12:52 | Kasia

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Wszędzie wetknie autopromocję. Przykro mi, ale zamieszczenie takiego wpisu zdradza frustrację i kompleksy...
  • 2011-08-17 14:01 | tsubaki

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Przetestowalam na wasnym zyciu: NIE DA SIE!
    Teraz przeczytam artykul i wroce skonkretyzowac wypowiedz.
    Dziekuje za podjecie tego wanego tematu.
  • 2011-08-17 14:20 | vps

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Dodam jeszcze od siebie, że powinniśmy się zastanowić nad systemem ekonomicznym jaki sobie tworzymy. Aby przeżyć nie wystarcza już praca samego mężczyzny. Oboje partnerów od rana do wieczora biega za pieniędzmi, a dzieci wychowywane są przez różnego rodzaju opiekunów i instytucje. Wszystko jest ok do czasu, aż nie wydarzy się coś takiego jak ostatnio w Londynie. Wtedy się pytamy, gdzie są rodzice? Gdzie system wartości? Odpowiedź na to pytania może udzielić ekonomia - w pracy, w kalkulacji zysków i strat. Chciałbym aby dylemat matek dotyczył samorealizacji, a nie kalkulacji ekonomicznej. Dochodzimy do czasów, w których każda wartość zaczyna być zależna od ekonomi. Za niedługo rodzice będą tylko sprowadzać potomstwo na świat i wydawać pieniądze jak bankomaty, a wychowaniem zajmą się sztuczne uniwersalne systemy jakimi będą kierować się szkoły, przedszkola i żłobki. Pomyślmy też i o tym, bo w chwili obecnej przyjmujemy nasz styl życia bezrefleksyjnie, a krytykujemy jego efekty uboczne lub stawiamy nowe żądania, nie zadając sobie sprawy, że to się wszystko wzajemnie wyklucza.
  • 2011-08-17 14:33 | joanna Kopytowska

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Ostatnio czytałam biografię królowej angielskiej Elzbiety II i wnioski dla mnie sa wstrząsajace ,sama królowa dostała mizerne wykształcenie domowe 7 godzin tygodniowo ,dlatego na spotkaniach z ludzmi tak uwaznie wszystkich słucha bo sama nie ma nic do powiedzenia na inny temat niz psy czy konie ,jej królowanie ograniczyło się do figurowania jako monarchini na niezliczonych akademiach i spotkaniach okolicznosciowyc , dla tak jałowej pracy poświęciła wychowanie 4 dzieci, które nigdy z matka nie miały kontaktu emocjonalnego i same nie potrafiły potem odnaleśc się w swoich rodzinach , we Francji poznałam Pania która sporzedawała stare kompuitery a ja opiekowałam się jej dzieckiem które majac 2 latka cierpiało na bulimie z powodu zaburzeń emocjonalnych , pozostawione samo sobie i zdane na opiekunki cierpiałóo z tęsknoty za matką ,myśle ze bardzo wiele dzieci sa sierotami emocjonalnymi a ich matki poswiecaja swoja najważniejszą zyciową role dla wielu głupich i nieważnych w porównaniu z rolą matki zajęć
  • 2011-08-17 17:58 | Joanna

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Jedyne co 'natura' dała facetowi innego niż kobiecie to penis i z nim związane, a nie cechy charakteru, czy inne tam instynkta. Tata moze być równie dobrym, czułym i kochajacym opiekunem jak mama. Zostawcie rodzinom to, jak chcą żyć, przestańcie torturować ludzi wymysłami o ideałach i tym jak to 'naturalnie' jest. Jedyne, co państwo powinno gwarantować to jak najszerszą możliwość wyboru, a nie stać na straży tego, co sobie wymyśliło, ze jest 'naturalne'.
  • 2011-08-17 18:28 | jvelzkeyek

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Nie ma większej kariery
    jak bobasków ze cztery.
    Mężczyzna do kielni i maszyny.
    Kobieta do patelni i dla rodziny
  • 2011-08-17 18:38 | Majka1578

    Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Dopoki pytanie bedzie brzmialo "Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?" zamiast "Czy pogodzenie rodzicielstwa i kariery jest możliwe?" - raczej nie.
  • 2011-08-17 19:06 | Rewolucjonistka

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Oczywiście, że nie jest możliwe pogodzenie dwóch ról. Nie zgadzam się jednak z panią prof. Milską- Wrzosińską, że to natura obdarzył kobiete macierzyństwem. O przypisaniu kobiecie tej roli decydują czynniki kulturowe. Tak samo jak o innych różnicach między płciami. To mężczyźni wymyślili instynkt macierzyński w celu zwalenia na kobietę odpowiedzialności za opiekę nad potomstwem. Gdyby instynkt macierzyński rzeczywiście istniał nie było by kobiet, które nie chcą mieć dzieci ( a jest więcej takich kobiet niż mężczyzn), a może nawet kobiety w ogóle nie buntowały by się przeciwko zastanemu podziałowi ról płciowych? Niezgodne z naturąs jest natomiast to, ze tylko jedna osoba wychowuje dziecko. Po to dziecko ma dwoje rodziców, by oboje dzielili się opieką po równo. Trzeba uświadomić mężczyznom, że czułe ojcostwo i prace w domu nie uwłaczają ich męskości, a co więcej mogą być jej potwierdzeniem.
    MĘŻCZYŹNI DO PIELUCH!!!
    MĘŻCZYŹNI DO GARÓW!!!
  • 2011-08-17 19:52 | Brygida

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Kariera zawodowa to wielkie słowo i być może trudno pogodzić karierę i dzieci, nie wiem. Ale pracę to chyba można pogodzić z macierzyństwem. Dla pełnej jasności, mam 67 lat, jestem już na emeryturze. Pracowałam od 18 roku życia, w biurze, jestem ekonomistką. Mam dwie córki, które wspólnie z mężem wychowałam, oczywiście był żłobek, przedszkole, świetlica. Moje córki nigdy nie czuły się pokrzywdzone przez to ,że nie były tylko z mamą. W ten sam sposób wychowały się moje dwie wnuczki/ są już dorosłe/ trochę pomagały babcie, przedszkole itp. One również nie czują się jakoś sfrustrowane, czy pokrzywdzone przez, że ich mama pracowała. Nigdy bym się nie zgodziła z tym ,że dla kobiety powinne być zagwarantowane 3K z niemieckiego Kurchen, Kuchen i Kinder, co się tłumaczy Kościół, Kuchnia i Dzieci. To dyskryminacja.
  • 2011-08-17 19:58 | jagat

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    a czemu nie odwrotnie? albo na pół?
  • 2011-08-17 20:17 | Rewolucjonistka

    MĘŻCZYŹNI DO PIELUCH!!! MĘŻCZYŹNI DO GARÓW!!!

    Oczywiście, że nie da się pogodzić dwóch ról. Nie zgadzam sie jednak z pani ą prof. Milską- Wrzosińską, jakoby to biologia obdarowała kobietę macierzyństwem. O przypisaniu kobiecie tej roli decydują czytnniki kulturowe. Podobnie jak o różnicach mentalnych miedzy płciami w ogóle. Instynkt macierzyński wymyślili mężczyźni w celu zwalenia na kobietę odpowiedzialności za wychowanie dzieci. Gdyby rzeczywiście istniał, to nie było by kobiet, które nie chcą mieć dzieci ( a jest takich kobiet wiecej niż mężczyzn), a być może kobiety w ogóle nie buntowałyby się przeciwko zastanemu podziałowi ról płciowych. Niezgodne z naturą jest natomiast to, że tylko jedna osoba opiekuje się potomstwem. Po to dziecko ma dwoje rodziców, żeby obowiazkami i opieką nad nim dzielili sie po równo. Gdyby tak było, problem godzenia przez kobiete dwóch ról, zniknął by automatycznie. A żłobki i przedszkola, to jeszcze inna sprawa. Są one pożyteczne nie tylko dlatego, że odciążają ( oboje!) rodziców od stałej opieki nad dzieckiem, ale też dla samego dziecka, gdyż uczą je od małego adaptacji społecznej, umozliwiają kontakt z rówieśnikami i doświadczania cudu poznawania.
    Jeśli chodzi o podział obowiazków, to trzeba uświadomić mężczyzn o tym, że czuła opieka nad potomstwem i zajęcia domowe nie tylko nie uwłaczają ich męskości, ale mogą być jej potwierdzeniem. Gdyby rodzicielstwo i funkcja prokreacyjna dotyczyła tylko kobiet, mężczyźni nie istnieli by.
  • 2011-08-17 22:22 | kicia

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Nie wiem skąd wziął się mit o cudownej przeszłości i kobietach siedzących w domu i wychowujących stadko dzieci i mężach pracujących w celu ich utrzymania. Niepracujące kobiety występowały tylko w warstwach wyższych, kobiety z warstw niższych pracowały zawsze. Wystarczy poczytać "Germinal", "Ziemię obiecaną", "Martę", "Lalkę" itd. Jeśli Polityka chce prowadzić prawdziwą debatę, to powinna też pisać o tym.
  • 2011-08-17 23:05 | vps

    Re:Joanna

    Tata może być dobrym i czulym opiekunem, powinien być ale co do charakterów i instynktów to się raczej nie zgodze. Różnice są, i to ogrmone w motywacjach, podejściu do różnych spraw, odbiorze emocjonalnym i tak dalej. Nikt tu nie mówi o ideałach, proszę samemu sobie wyobrazić swoje dzieciństwo z tatą w domu, a mamą wiecznie zabieganą w pracy albo odpoczywającą przed tv. Kobiety z samej definicji kojarzą się z czymś czystszym, delikatniejszym, bardziej wrażliwym i nie jest to przypadek, bo jak przychodzi do jakiegoś poważnego zagrożenia to mężczyzna jest na froncie. Nie chciał bym żyć w świecie w którym to facetom rzucamy się w ramiona aby się przytulić i wypłakać, a kobiety z zimną krwią robią interesy lub naprawiają auto w garażu. Fakt, niech sobie każdy rozdziela obowiązki po swojemu i śmiało, może Pani zostać rybakiem albo strażakiem, to w wychowaniu i byciu rodzicem nie przeszkadza o ile to dziecko nie krzyczy częściej mama niż tata. Państwo tu też niczego nie wymyśla, żyjemy w świecie w którym każdy dźwiga ciężar adekwatny do siły i faceci wcale nie mają lżej. Problemy jak już, wynikają z czynników ekonomicznych lub nieudolności jakiegoś ustawodastwa. Rodziny żyją jak chcą odkąd pamiętam, a będąc przedsiębiorcą i zatrudniając kilka osob, Pani sama poczuła by ból w piersi na myśl o płaceniu przez rok na pracownika którego nie ma. Ekonomia to przeszkoda i dlatego tatusie robią częściej karierę - bardziej się wszystkim opłaca.
  • 2011-08-18 00:04 | Joanna

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Kobiety się kojarzą z czymś 'z definicji' z racji takiej a nie innej socjalizacji, a nie z racji natury. Natomiast masowe ruszenie mężczyzna na pole walki jest konsekwencją meskiej wizji polityki i męskich działań (bardzo mało jest przykładów kobiet decydujacych się na wojnę; jeśli meżczyźni skonstruowali sobie np. na zasadach umowy społecznej państwowość, a potem wojnę, to i sobie w niej uczestniczą i walczą).

    To, że dziecko częściej krzyczy mama, i co wcale nie jest najlepsze, świadczy jedynie o zaburzonych proporcjach obecności obojga rodziców w jego życiu. Dziecko natomiast potrzebuje dwóch wzorców do pełnego rozwoju. Napisał Pan, że kobiety różnia się od meżczyzn pod względem sposobu postrzegania i emocjonalności. Pomijając determinację takiej różnicy taką a nie inną socjalizacją płciową, różnice te wynikaja też z odmienności doswiadczeń. Jeśli cieżar wychowania spada na matkę, to wtedy jej model przeważa w życiu dziecka. W efekcie dziecko nie ma innego odnośnika. Obecność ojca, nie tylko jako dawcy nasienia i źródła pieniędzy, tudzież weekendowej rozrywki w życiu dziecka znacznie je wzbogaca. Dominacja kobiet w wychowaniu, jakby nie była wygodna i ekonomicznie dla mężczyzn opłacalna, tak naprawdę jest niekorzystna tak dla mężczyzn, jak i kobiet a przede wszytkim dzieci. Pomijam już, że twierdzenie jakoby matka była najlepszą opiekunką dla dziecka jest utarte na podstawie wieków takiej praktyki, a nie na podstawie porównania z sytucają gdy w sferze opieki dominuje ojciec.

    Życie w świecie gdzie każdy dźwiga cieżar adekwatny do sił, to także mit, gdyż kobiet nikt nie pyta czy cieżar macierzynstwa na pełen etat nie jest za duży. One mają mu podołać, bo to przecież takie naturalne. Nie ma mowy o rozkładaniu go po równo na dwoje, to już zapewne nienaturanle. A w każdym razie państwo nie ma jak na razie zamiaru promowac takiej postawy.

    Co do bólu przy płaceniu przez rok za nieobecnego pracownika (choć rozumiem że chodzi o pracowniczkę, tak?). Gdyby 'zagrożenie' pujściem na urlop 'rodzicielski' takowe płynęło tak ze strony meżczyzn jak i kobiet, to obawy nie dotyczyłyby tylko tych drugich. W tej chwili pracodawcy i pracodawczynie wolą zatrudniać meżczyzn, bo nie ma zagrozenia płacenia za ich nieobecność, jako że 'naturalnie' to nie oni będą zajmować się potomstwem. I tu powinno wkroczyć państwo, z prawodawstwem i kampaniami społecznymi, a przede wszytkim z budżetem.

    A już zupełnie na marginesie, gdy pisze Pan o potencjalych ścieżkach mojej kariery, to choćbym chciała bardzo, to nie mogę zostać rybakiem czy strażakiem, a co najwyżej rybaczką tudzież strażaczką. Taka już NATURA rzeczy :)
  • 2011-08-18 00:48 | zly

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    'Pracujace matki to eksperyment'?Od kiedy?Kobiety zawsze pracowaly,nawet wsrod szczepow Afryki,zajmowaly sie garncarstwem,tkactwem itp.Owszem,ze wzgledu na ciaze i polog pewnych zajec nie wykonywaly (jak polowania),ale siedzaca w domu,niepracujaca zona to wlasnie ewenement ewolucyjny,trwajacy ledwie od XIX wieku,i to glownie wsrod klas wyzszych.Jakos sobie radzily i beda radzic dalej.Jak juz to pare osob wyzej zauwazylo,w calym tym artykule zabraklo wzmianki o OJCACH.Opieka nad dziecmi wcale nie jest wylacznie przypisana matkom,o czym nasze feministki wydaja sie zapominac.
  • 2011-08-18 02:47 | Herstoryk

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Podział opieki nad dzieckiem jest trudny w praktyce, jeśli oboje rodzice pracują w ciągu dnia. Potrzebny jest żłobek/przedszkole, babcia/dziadek, niańka, albo wszystko po trochu. By umożliwić kobietom i karierę i macierzyństwo mężczyźni, w Polsce i gdzie indziej, powinni dzielić z partnerkami resztę obowiązków domowych, sprzątanie, gary, zakupy, pranie, itp, żeby nie było tak że kobieta przychodzi po pracy do domu, na drugą zmianę, a facet by wyciągnąć się w fotelu przed telewizorem. Na podstawie doświadczeń własnych wiem że to działa.
  • 2011-08-18 04:57 | camel

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Wartości [często] nie pochodzą od rodziców. Ci takowych nie posiadają i nie mogą przekazać potomstwu, lub posiadają takie, których przekazywania, jako społeczeństwo, nie chcielibyśmy. Wychowywać mogą także instytucje. Pani w przedszkolu może przeczytać pełną empatii bajkę a w szkole można wpajać bardziej skomplikowane wartości. Niestety, nasze instytucje edukacyjne oddały tutaj pola religii. Państwo uważa, że nauczenie dzieci bajęd na katechezie i złamanie ich umysłów przy pomocy wiary w pozaświatowe byty załatwia sprawę.

    A kiedy i kto wg Ciebie żył w czasach, kiedy "wartości nie były zależne od ekonomii"? Najpierw byt fizyczny, potem bujanie w obłokach. Tak było od zawsze z krótką przerwą na PRL. Pocieszę Cię - większość naszego narodu ma zapewniony byt ekonomiczny poprzez bardzo rozwinięty system zasiłków i dopłat. Pracuje znikoma mniejszość. Co prawda tamci [z zapewnionym bytem] nie skupiają się na samorealizacji czy wychowaniu potomstwa, tylko na kontemplacji treści "M jak Plebania" i smaku Dębowego Mocnego... ale to już nie jest wina "systemu ekonomicznego, jaki sobie tworzymy".
  • 2011-08-18 09:54 | vps

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Ile gatunków np. ssaków potrafi Pani wymienić w których to samce wychowują potomstwo, a nie samice? To co napisała Pani o mężczyznach jest wynikiem właśnie tej różnicy, że od początków istnienia gatunku ludzkiego, samiec musiał zapewnić byt i dobre warunki do odchowania potomstwa, musiał, nie chciał. Żadne społeczeństwo tego nie wymyśliło, bo tak się działo zanim powstały wszelkie społeczeństwa, a jeszcze do niedawna, przetrwanie często było uzależnione od warunków fizycznych. Skoro to "socjalizacja" wymyśliła podział na delikatne kobiety i brutalnych mężczyzn, to proszę sobie wyobrazić, że jej nie było. Jak Pani sobie wyobraża wtedy świat? Osobnik o lepszych warunkach fizycznych bierze słabszą i mniejszą kobietę do pomocy aby pokonać niebezpieczeństwo, a rośli faceci zrywają marchewki czy karmią piersią? Marzy się troche zabawa w Pana Boga. Dopiero dziś dożywa Pani czasów gdzie fizyczność jest drugorzędna i liczy się intelekt, pod tym wględem jest plus minus remis, dlatego kobiety zaczynają wychodzić z domów, choć i tak motywację do działania mamy inne, bo na facetach z "definicji" czuwa cieżar zapewnienia tego i owego. Od kobiet nigdy się nie wymagało takiej odpowiedzialnośći, dlatego podejście do wielu kwestji mają inne. Trochę minie zanim do wszystkich dotrze, że wykonują panie tak samo dobrze prace jak i mężczyźni, Trochę też minie zanim po równo panie będą chciały wykonywać tą samą pracę co mężczyźni, trudno, nie w tym rzecz. Podział obowiązków w domu będzie równy jak będziemy po równo pracować. Nigdy nie będziemy po równo pracować, bo kobiety rodzą dzieci, do prac fizycznych mają gorsze warunki a zostawić wszystko i poświęcić się dla sprawy nie potrafią ze względu na przywiązanie do potomstwa i mocniejsze instynkty macierzyńskie, których u faceta często nie ma wcale. Dlatego w wielu zawodach ma samce mają przewage, łatwiej go poświęcić, zamienić w maszynę no i z brzuchem chodził nigdy nie będzie.

    Wojny nie są wynikiem męskiej polityki? prosze nie być aż tak naiwnym, świat aż tak prosty nie jest. Widziałem i pracowałem wiele razy z kobietami i do porozumienia oraz współpracy to one mają najdalej, jest to zresztą zdanie większości kobiet jakie znam.

    Wychowanie to ciężar? Zarabianie na dom i presja związana z ryzykiem to jest pewnie odpoczynek i przyjemność? Podział ról nigdy nie będzie równy, bo żyjemy w świecie, gdzie nadal dużo sfer gospodarki więże się z pracą fizyczną i zawsze będą ją wykonywać w większości mężczyźni. Nie odmawiam kobietom determinacji, czy zimnej krwi, ale jeśli chcę Pani aby było po równo, to w takim razie połowa mężczyzn musi stać się zniwieściałym, a połowa kobiet musi sobie oszlifować temperament do tego brutalnego świata. Jak narazie ani jedni ani drudzy nie palą się do zmiany swoich charakterów i chyba nie dlatego, że społeczeństwo im zabrania.
    O jakimś innym podziale na równo Pani wspomina? Jeśli na wojnie oszczędza się kobiety i dzieci, to jest to wynik męskiego szowinizmu? Otwieranie drzwi i puszczanie przodem to też męski szowinizm, a może bycie jedynym żywicielem rodziny i utrzymywanie kobiet od stuleci aż do wieku XX, też jest niesprawiedliwością? Czy ktoś kiedyś mężczyzne pytał czy zarabianie na dom i dzieci nie jest za dużym ciężarem? Skoro w teorii mamy większe zarobki, to więcej tego co zarabiamy oddajemy rodzinie, czyli połowe zarobku w pracy, zabiera nam ktoś inny. Proszę się dobrze zastanowić, dlaczego kobiety muszą pogodzić macierzyństwo i pracę na pełen etat, bo mi się wydaje, że wpływ ma gospodarka, a nie utarty stereotyp, że kobiety muszą. Od stuleci praktycznie do niedawna, kobiety w kwestjach zarabiania nic nie musiały, bo były utrzymywane. Parzy Pani na sprawę z perspektywy miejskiej klasy średniej, zapominając, że świat duży i szeroki. W większości domów, mężczyzna ogarnia warunki, a kobieta wychowuje, bo nie ma innej opcji. Nie wszyscy pracujemy pod krawatem w szklanych wieżowcach gdzie różnica jest tylko poziom inteligencji. W większości miejsc na ziemi nadal główną kartą przetargową są "big balls" i duża przedramie. Tutaj równości nie będzie.
  • 2011-08-18 10:12 | vps

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Zgadzam się, dlatego troche mnie to dziwi, że nie staramy się walczyć z przyczynami problemów, a minimalizujemy jedynie skutki. Walka matek o lepsze warunki na pogodzenie pracy i macierzyństwa w obecnych czasach jest jak najbardziej słuszna. Tylko, że rozwiązaniem może być jedynie poprawa materialna albo zmiana trybu życia. Jeśli chcemy być rodzicami i mówić o wychowaniu to trzeba pamiętać o tym, że to nie przycisk w komputerze ale czasochłonne zadanie. Jeśli czas poświęcamy na zarabianie, to o czym mu tutaj mówimy? Żadne rozwiązania systemowe niczego nie zmienią jeśli obciążać będą jedynie budżety, a to i tak ktoś będzie musiał odpracować więc koło się zamyka. Ci co to odpracowują są ofiarami niedostatku wartości przez to nie przekazują ich dalej. Kapitalizm jest systemem tak samo niszczącym jak każde inne i o tym trzeba pamiętać.
  • 2011-08-18 10:30 | vps

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Dodam jeszczę trochę czystej kalkulacji. Wychowanie dzieci i zajmowanie się domem jest także ciężką pracą. Mężczyzna pracuję aby zapewnić takie warunki, w których kobieta może dobrze wykonać tą cieżką pracę. Jeśli chcę Pani teraz równego podziału obowiązków, to mężczyzna powinien zarabiać mniej na rzecz większych zarobków kobiet tak aby było po równo. W takim układzie, kto wykonuje pracę wychowania i ogarnięcia domu? Osoba zatrudniona. Jednym słowem, ta praca cały czas pochłania te same środki, tylko, że teraz mężczyzna jest odciążony i kobieta pokrywa po równo wspomniane koszty. Ma Pani do wyboru 3 modele rodziny. 1. Kobieta i mężczyzna pracują i środki na dom i wychowanie przekazują osobie trzeciej. 2.Meżczyzna pracuje, kobieta zajmuje się domem i potomstwem, Środki ogarnia facet. 3. Kobieta zapewnia środki, facet odwala pracę domową.

    Wspomniałem już wcześniej - na tym świecie opcja nr 3 nie wszędzie się uda, bo kobieta musi urodzić, czyli jest mniej wydajnym pracownikiem, oraz część zawodów jest związanych z pracą fizyczną. Opcja nr 1. jest w teori sprawiedliwa ale do instytucji rodziny dochodzi osoba z zewnątrz, która odpłatnie przejmuje część obowiązków rodziców. Opcja numer jeden jest najbardziej optymalną, do warunków w jakich żyjemy, gdyż znika ryzyko urlopów macierzyńskich a mężczyzna jest lepszą maszyną pracującą w wielu zawodach.

    Żyjemy w świecie z opcją nr 2. Wszystko idzie w tym kierunku i nie jest to złe o ile ta równość nie sprawia, że mama i tata noszą te same sukienki i codziennie golą sobie wąsy.

    Równość to komunizm, nic w naturze nie jest równe i nigdy nie będzie, proszę o tym pamietąć, że każdy ma swoją rolę i ciężar adekwatny do sił.
  • 2011-08-18 10:33 | vps

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Przepraszam, pomilelem numerowanie opcji 1 i 2 :)
  • 2011-08-18 17:46 | zyta2003

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Wlasciwie jedynie starsze panie sa w stanie powiedziec, ze dzieci wychowywane w zlobkach, przedszkolach, przez nianki tez naogol wyrosly na szczesliwych, wartosciowych ludzi.
    Zupelnie porazila mnie opowiesc, ze dwuletnie dziecko cierpialo na bulimie, bo matka sprzedawala stare komputery, a dzieckiem zajmowala sie autorka wpisu o tej bulimii. Czasami dwuletnie dziecko nie ma apetytu, ale nigdy nie slyszalam, ze jesli opiekunka jest kochajaca, mila osoba to dwuletnie dziecko nie jest w stanie przywiazac sie do niej.
    Dopiero ostatnie lata, kiedy ciaza przestala byc sprawa intymna,a opieka nad dzieckiem stala sie o wiele prostsza dziecko postawiono na piedestale i jako warunek spelnienia sie. Jeszcze niedawno gwiazdy filmowe nie mialy dzieci, ale nie tylko one. Niejedna publicznie znana ze swojej takiej czy innej dzialalnosci kobieta nie miala dzieci, albo zostawiala je pod opieka.. Ich wybor, dziwny, nienajlepszy? ale przeciez mieszczacy sie w czlowieczenstwie.
    Juz kilkakrotnie czytalam, ze ksiaze Karol dlatego jest dziwny, bo nie wychowywala go mamusia. Tu tez juz o tym wspomniano. Ale mamusia, jak wiemy z filmu "King Speech" wychowywana byla w bardzo kochajacej i cieplej rodzinie, z kochajacym tatusiem. No i obydwie siostry z problemami emocjonalnymi. Jedna zimna, druga niezrownowazona,hm.. A skad problemy np. u dzieci ksiestwa Monaco. Ciepla rodzina, malo obowiazkow pozarodzinnych, wspolne sporty, podroze, ale matka odumarla wczesnie? Srednio wczesnie, kiedy najmlodsze mialo 18 lat.
    Zawsze w historii swiata dzieci traktowano duzo gorzej niz wspolczesnie, niezaleznie od pozycji spolecznej. Jeszcze w XVIIIw. w Anglii, jak mozna wyczytac z ksiazek z tamtego okresu, juz odrobine wyzej postawione rodziny oddawaly na pierwsze lata zycia dzieci do ubogich krewnych, mamek, sluzby. Czy zawsze z tych dzieci wyrastali zli, nieszczesliwi ludzie? Lepsze wyrosna ze wspolczesnych? Nie wiem.
    Oprocz tego jest wiele kobiet, ktore obecnie nie moga sie ujawnic, azeby nie byc potepionym, bo wprawdzie kochaja swoje dzieci jak te "lepsze" matki, ale chca miec takze swoje zycie. Chca wrocic do pracy , zostawic juz kilkumiesieczne dziecko z nianka, rekompensujac mu swoja nieobecnosc tylko w godzinach wieczornych czy weekendach i urlopach. I co z takimi kobietami zrobic? Odstrzelic je, bo nie maja przepisanego przez nature instynktu?
    Dodam ze niejedna nianka jest lepsza opiekunka niz matka, (chociazby dlatego, ze ma doswiadczenie, jest spokojniejsza, nie dazy do perfekcji), a juz roczne dziecko lepiej rozwija sie wsrod innych dzieci niz siedzac z matka, zwlaszcza taka, ktora nie ma mu co przekazac.
    Wracajac do tematu - to bicie piany. Golym okiem widac, ze trudno pogodzic obie role. Jedne godza z lepszym lub gorszym skutkiem, a ktore nie chca, czy nie moga - zostaja w domu, wierzac, ze maz nigdy ich nie zawiedzie i kiedy dzieci dorosna beda umialy sie odnalezc w zyciu, nie tylko jako stare zgredy wtracajace sie do zycia mlodych.
  • 2011-08-18 17:56 | majka

    Moja prababcia pracowała na nadgodziny - w gospodarstwie

    artykuł niepotrzebnie przedstawia czrno-białą wizję. czasem najbardziej zaniedbane psychicznie i rozwojowo są dzieci w tradycyjnych rodzinach, mimo miłości rodziców, bo matka jest tak zajęta gospodarstwem, domem. proszę popatrzeć na dzieci na obrzeżach Wieliczki, gdzie mieszkam. albo na statystyki śmiertelności dzieci w wyniku braju opieki (wpadnięcie do studni czy szamba czy pod żniwarkę) na wsiach tak ze 20 lat temu. co to znaczy więc, że "Pracująca matka to według psychologów wciąż cywilizacyjny eksperyment na kobiecym organizmie."?? moja prababcia by mogła coś o tym powiedzieć, zajmowała się gospodarstwem. z drugiej strony jest prof. Maria Siemionow: ma i dzieci i karierę potrzebną społeczeństwu. jej syn też jest lekarzem, chyba jest normalny, bo radzi sobie w stanach, gdzie warunki psychiczne lekarza też są bardzo ważne. psycholodzy, którzy orzekają o szkodach dla dzieci powinni na prawdę zrobić poważne badania terenowe od domu do domu, jeśli mają wątpliwości.(nie ważne ILU psychologów coś twierdzi, ważne JAKIE mają osiągnięcia naukowe!!!!!).
    najważniejsze, czy W JAKI sposób dziecko zostaje pod opieką innych osób niż matka, czy jest na to gotowe? kto się nim opiekuje
    TO, CO POWODUJE ZABURZENIA U DZICKA, TO NIEEMPATYCZNY, NIEUWAŻNY OPIEKUN, KŁÓTNIE RODZICÓW NIEPEWNYCH JUTRA. ZAMKNIĘCIE DZIECKA W 4 ŚCIANACH DOMU.
    nie podejmuję dyskusji o kwestiach ekonomicznych, bo sa zwolennicy teorii, że należy zmienić świat. kto jednak nie wierzy w niezbędną dla nas rolę kobiecego inteleku, niech nie korzysta z roentgena - wszak istnieje dzięki "nienaturalnej" kobiecie.
    i jeszcze jedno na koniec. mam akurat taki zawód, że mogę pracować w domu. mam pod całodobową opieką dwie dziewczynki w wieku 10 miesięcy i 3 lata. pieniędzy z tego jest co kot napłakał, ale ja nie moge tracic kontaktu z językiem, z którego tłumaczę, bo wypadnę z zawodu. a ile stresu! starsza nadawałaby się do przedszkola/żłobka w wieku 2 lat, bo jest zaradna, samodzielna i garnie się do dzieci. nie ma śladu syndromu "odstawienia", gdy zajmuje się nią obca osoba.DZIĘKI TAKIEM ŚWIATOPOGLĄDOWYM DYWAGACJOM O ZDORWIU PRSYCHICZNYM DZIECKA JESTEŚMY CAŁĄ RODZINĄ WYKOŃCZENI! małe - siedzeniem w domu. mąż nadgodzinami i brakiem jakichkolwiek wakacji ok 4 lat.. ja - robieniem 3 rzeczy na raz. nie jesteśmy pazerni, nie wydajemy za dużo pieniędzy. a ja nie jestem egoistką marzącą o blichtrze kariery! więc dziękuję z góry za wszystkie światopoglądowe pogadanki!
  • 2011-08-18 18:05 | majka

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    popieram te wypowiedź w 100%.
    czy dyskutuje się w ogóle na temat całego naszego społeczeństwa, które stawiając budynki, w których mieszka lub pracuje więcej osób, raczej nie planuje "pomieszczenia wspólnego"? a takie mogłoby być przeznaczone na zajęcia dla dzieci (lub inne czynności społeczne, spotaknia sąsiedzkie itp.). jeśli szefowie korporacji wykalkulowali, że opłaca się ludziom zapewnić miejsce do rozrywki, jeśli małe firmy wynajmujące biura potrafią dopłacić do różnych ułatwień dla pracowników, to czemu nie organizować "kółek dziecięcych" w miejscach pracy matki? da się zrobić garaże a dużego pokoju z łazienką i kibelkiem się nie da? jedzenie kazdy może przynosić we własnym pojemniku i dizecko będzie jadło plastikowymi sztućcami odgrzewane w mikrofali. do niedawna wyskakiwano na papierosa, więc matka wyskakująca zobaczyć dziecko chyba nie zniszczy firmy?
  • 2011-08-18 18:08 | majka

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    genialny wiersz!
    za każdym razem
    gdy roentgen ratuje komuś zdrowie
    wyobraźmy sobie Curie-Skłodowską
    nad patelnią
    jak ją Bóg stworzył ;)
  • 2011-08-18 18:20 | majka

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Cały świat wschodu po prostu żyje z dziećmi. towarzyszą rodzicowm przy ich obowiązkach. cieżko sobie wyobrazić dzicko w biurze ... ale w odpowiednim pomiesczeniu na piętrze, w budynku, gdzie kilka firm zatrudniło przedszkolanki, czemu nie????
    noworodkowi najlepiej przy matce, ale jeśli przed zakończeniem 6 miesiąca życia bywa z innymi osobami, nie ma problemów z zostawaniem pod "niematczyną" opieką. najgorzej jest odstawić dziecko od matki gdy ma 8-10 miesięcy. nie wiem, czy ojciec jest w tedy w stanie zastąpić matkę - u nas się to nie udawało.
  • 2011-08-18 22:42 | Magdalena

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Witam,
    pierwsze dziecko oddalam do zlobka jak mialo 9 mcy. Z wlasnej wygody, checi do pracy, spotykania ludzi itd. Z drugiej strony ciagle czulam poczucie winy, ze ja zostawiam na tyle godzin sama. Corka zle czula sie w zlobku, przez poltora roku nigdy nie pogodzila sie z faktem, ze tam przebywala. Urodzilam syna, ktory ma obecnie 10mcy. Nie wracam do pracy przez najblizsze dwa lata. Czuje sie z ta decyzja bardzo dobrze. Tak bedzie najlepiej dla mnie i dla naszej rodziny. Finansowo nie bedzie latwo, ale to tylko dwa lata - damy rade! Tyle z mojego doswiadczenia.
  • 2011-08-18 23:58 | Beata

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Otóż to! Dla mnie również kariera i praca zawodowa, to dwa różne pojęcia. Jestem z pokolenia dzisiejszych 30-latków, gdzie dzieciaki biegały samopas z kluczami na szyi i jakoś im się krzywda nie działa, jakoś nikt z moich znajomych nie wspomina tamtych czasów jako wielkiej traumy, bo rodzice musieli pracować. Mama jednej mojej koleżanki świadomie zrezygnowała z pracy zawodowej wychodząc z założenia, że będzie na to czas, kiedy odchowa 4 dzieci. Niestety kiedy te dzieci były już odchowane, czasy się zmieniły, praca nie czekała na każdego chętnego, a już szczególnie na straconej pozycji były kobiety po 40 czy 50.
    Dzisiaj to przede wszystkim ekonomia ma wpływ na decyzję o byciu "mamą pracującą". Sama jestem mamą dwójki małych dzieci (4 i 2 lata), zarówno przy jednym jak i drugim dziecku będąc w ciąży nie wykorzystywałam żadnych zwolnień lekarskich, pracę kończyłam na krótko przed porodem i wracałam z końcem urlopu macierzyńskiego. A już przy tym temacie będąc, nawiązując do wcześniej poruszanej kwestii o obciążeniach pracodawcy, to z tego co mi wiadomo, zatrudniając kobietę przebywającą na urlopie macierzyńskim, ma on jednak pewne ulgi - nieprawdaż? Zasiłek macierzyński też wypłaca ZUS, więc o co te lamenty?
    Wracając do godzenia pracy i rodzicielstwa to w moim przypadku bez nieocenionej pomocy dziadków, a w szczególności babć, byłoby to w praktyce prawie niewykonalne, bo na nianię ani prywatne przedszkola najzwyczajniej nas nie stać.
    Powrót do pracy zawodowej w moim przypadku to nie była kwestia wyboru, ale absolutnej konieczności, ale uczciwie przyznaję, że gdybym nie musiała to też bym wróciła, bo poza pieniędzmi praca daje odskocznię od domowej codzienności, pozwala wyjść do ludzi i zająć głowę czymś innym niż tylko zupkami i kupkami. Nie oznacza to wcale, że jestem pozbawiona instynktu macierzyńskiego i nie wpędza mnie w poczucie winy, że jestem złą matką. Kocham moje dzieci i poświęcam im maksimum mojego wolnego czasu i uwagi, bywam czasami potwornie zmęczona, ale to nie przeszkadza mi też czuć się szczęśliwą i spełnioną.
  • 2011-08-19 10:42 | hellena

    nie

    Z kariery musiałam zrezygnować zaraz na początku zagrożonej ciąży. Urodziłam niepełnosprawne dziecko, wymagające opieki i rehabilitacji. Kto sam ma, wie ile czasu i pieniędzy na to potrzeba. Kto nie ma, nie jest w stanie sobie wyobrazić.
    Do około 9 miesiąca życia dziecka nie byłam gotowa psychicznie na jakikolwiek powrót do pracy (stres, huśtawa hormonów, problemy z własnym zdrowiem po ciąży). Z prężnej pani menager - schorowana kura domowa. A miało być tak nowocześnie i pięknie.
    Mąż pracuje od rana do wieczora, rozkręca własną działalność, więc o jakimkolwiek skróceniu jego czasu pracy możemy zapomnieć.
    Teraz, bez pomocy dziadków, mogę albo szukać pracy z pensją, którą oddam niani albo zostać w domu z dzieckiem i szukać ew. drobnych zleceń.
    Kariera? Dobry żart.
    Pracodawca ma w nosie moje potrzeby, wymaga pracownika dyspozycyjnego 14 h na dobę 7 dni w tygodniu. Już wiem, że po wychowawczym wracam po wypowiedzenie.

  • 2011-08-19 16:54 | zuzanna

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Moja babcia historyk sztuki wychowała, dwie córki ciężko pracując, wspierając męża w jego karieże zawodowej, prowadząc dom. Moja mama korektor,redaktor,bibliotekarz wychowała mnie pracując często po 16 godzin dziennie. Moja córka ma trzy lata, a ja marzę opowrocie do pracy,bo samo macierzyństwo nie daje mi poczucia spełnienia. Uważam, że lepsza jest szczęśliwa mama przez kilka godzin dziennie, niż zfrustrowana baba z pretensją do życia przez cały dzień.Ja jestem w domu z konieczności, ponieważ po urodzeniu dziecka przeprowadziłam sie do malutkiego miasteczka,obie babcie pracują, o opiekunkę ciężko. Teraz córka idzie do przedszkola, a ja od roku wysyłam cv, bo bez pracy oszaleję.Myślę, że moja rodzina zrezygnuje z trzydaniowych obiadów na rzecz szczęścia żony i matki.
  • 2011-08-22 08:24 | Anastazja

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Myślę, że w tych rodzinach, gdzie przyjmuje się pomoc najbliższych czyli babć i dziadków, młodzi mogą robić karierę. Ale teraz jest w modzie pokazywać, że sami damy rade. Nie odwiedza się dziadków, cioć czy wujków. Są tylko znajomi, z którymi dobrze się zabawić, ale w wychowaniu dzieci nie pomogą.Kiedyś dzieci chociaż część wakacji spędzały u dziadków, teraz siedzą tylko w pensjonatach na wczasach, a dziadkom wysyłają tylko fotki.Ale nic za darmo. Pojawiają się depresje i inne choroby.
  • 2011-08-24 11:52 | Slawczan

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Od strony ustawodawcej kobiety są chronione przez nasz katolicki (k)raj haniebnie!!!!! Czy to jest dobra ochrona - wraca kobieta do pracy po urlopie macierzyńskim po to tylko by otrzymac zwolnienie? Bo jest ,,dobrze chroniona" w okresie urlopu macierzyńskiego? Jedyna ochrona zwiększającą równość szans i zachęcającą do prokreacji jest ochrona przed zwolnieniem przez okres 1 roku od powrotu z urlopu macierzyńskiego....
  • 2011-08-24 11:54 | Slawczan

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Ty chyba opisujesz jakiś inny kraj. Odnośnie ochydnej komuny - przypone ci ,że liczebność populacji w Polsce wzrosła z 26mln po wojnie do 38mln. A teraz maleje więc chyba ta komuna nie była taka zła...
  • 2011-08-26 10:55 | Jacek z Reska

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Witam,
    Impuls do skomentowania dał mi mętny charakter artykułu [Miejsce dla matki z dzieckiem; Nr34], pozbawionego wyraźnego podsumowania, a zokonczończonego tanim moralizatorstwem autorek. Tekst konczy się zdaniem, że dbając o wczesny rozwój dziecka zaoszczędzimy sobie pracy gdy ono podrośnie. Przykład banalnej logiki spod znaku tzw. "spójnej polityki prorodzinnej", której zresztą nigdy w Polsce nie było, nie ma i nigdy nie będzie.
    W temacie rodzinnym sam znajduję się na etapie planowania rodziny z moją świeżo poślubioną małżonką. Tymbardziej uważnie przyglądam się debacie publicznej poświęconej polityce rodzinnej. Zarówno od strony polityków jak i publicystów można się spodziewać podobnego toku rozumowania: uparte dążenie do fatamorgany, czyli bardzo ogólnych wytycznych pod jakrze mglistym określeniem "spójna polityka prorodzinna". Otóż nie wierzę w jeden system, który mogłoby dzisiaj pomóc matkom zarówno na ubgiej prowincji, dajmy na to środek województwa zachodniopomorskiego, a matkom np. z Piaseczna, czyli bogatych przedmieści Warszawy. Bo jak roztrzygnąć spór, ktra matka zasługuje bardziej na to, by odciążyć ją przyznając dziecku miejsce w żłobku lub przedszkolu? Z jednej strony mamy matkę zagrożoną długoterminowym brakiem pracy w powiecie z około trzydiestoprocentowym bezrobociem, a z drugiej strony matkę która szuka samorealizacji w utrudnionych warunkach silnej migracji młodych ludzi z terenów wiejskich do dużych miast.
    Proces zwiększania pojemności żłobków i przedszkoli, jak pokazują badania, jest badzo powolny. Powraca więc pytanie, w jaki sposób przyznawać miejsca dla maluchów? Oczywiste jest, że dotychczasowy system faworyzujący pranowników sfery budrzetowej jest niesprawiedliwy. To nieuzasadnionym faworyzowaniem urzędników, którym na ogólnym tle społeczeństwa powodzi się nie najgorzej. Z tym garbem polityki społecznej nie miał odwagi rozprawić się żaden rząd. Przyznawanie miejsc w żłobkach i przedszkolach można zatem sprowadzić do formy pomocy dla grópy określonych osób. Postawmy się więc na miejscu tych, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują. Dlaczego miejsca dla dzieci nie są w pierwszej kolejności przyznawane rodziną, w których oboje małrzonków jest bezrobotnych? Lub też najpierw przyznać miejsce dla dzieci samotnych matek. W dalszej kolejności miejsca mogłyby być przyznawane wedle wspólnych dochodów rodziny. Najmniej zarabiający, czyli ci, którzy prawdopodobnie mialiby najgorsze szanse znalezienia alternatywnego, często droższego, sposobu opieki nad dziećmi, otrzymaliby miejsca na początku. Cała reszta mogłaby szukać innuch, alternatywnych rozwiązań. Pierwszy krok w tym kierunku uczyniła już Pani Minister Katarzyna Hall, której osiągnięcia w tworzeniu warunków dla osiedlowych punktach opieki choć rewolucyjne, nie zostały jeszcze docenione. Bycmoże dlatego, że punkty powstają bardzo powoli, zwłaszcza na prowincji, a na rozładowanie sytuacji trzeba poczekać kilka lat. Jednak kierunek, który obrała Pani Minster Hall jest bardzo rozsądny. Wiele małych, tanich punktów opieki nad dziećmi to dobre rozwiązanie w czasie trwającego wyżu demograficznego, jak i po jego zakonczeniu, ponieważ małe punkty łatwiej poddadzą się naturalnej selekcji proporcjonalnej do popytu.
  • 2011-09-07 15:43 | Elfvka

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Pani Milskia-Wrzosińska mówi: "Przez kilkadziesiąt tysięcy lat matki były nierozerwalnie związane ze swoimi małymi dziećmi. Teraz kobiety chcą inaczej."
    Czy naprawdę chcą inaczej? Pani Wrzosińska nie zauważyła, że przez te kilkadziesiąt tysięcy lat kobiety na równi z macierzyństwem cieszyły się więziami społecznymi, szacunkiem i "dochodami" jakie daje praca. Osoby żyjące wspólcześnie w plemionach zbieracko-łowieckim mają więcej czasu wolnego niż ktokolwiek inny na świecie, a macierzyństwo nie przeszkadza kobietom w zbiorach. Dzieci są noszone przy ciele, lub chodzą za swoimi matkami i usiłują pomagać i nikt nie krzywi się, nie nawołuje do większej efektywności ani nie każe zostawiać ich w żłobkach. Takie właśnie jest nasze dziedzictwo, a nie siedzenie w czterech ścianach sam na sam z niemowlakiem i zero dochodów na koncie. Są osoby, które mogły zabierać dzieci do pracy. Może to jest rozwiązanie dla bezrobocia (więcej osób zatrudnionych bo niższa wydajność na osobę) i alienacji matek lub ojców. Przywróćmy społeczeństwu prawdziwą człowieczość - przestańmy oddzielać pracę od rodzicielstwa.
  • 2013-09-16 15:28 | Pani inzynier

    Re:DEBATA: Czy pogodzenie macierzyństwa i kariery jest możliwe?

    Niestety żyjemy w kraju, w którym normą stało się pracowanie nawet po kilka godzin ponad regulaminowe 8 i oczywiście bez dodatkowego wynagrodzenia. Jestem świeżą mamą i inżynierem szukającym pracy. Z góry skazana na porażkę, bo nie mogę już pracować w delegacji i po minimum 10 godzin na budowach. Znalezienie pracy z normalnymi godzinami pracy graniczy z cudem i dociera do mnie, że prawdopodobnie muszę się przebranżowić i zmarnować lata doświadczeń i uprawnienia budowlane...W Polsce nie jest możliwe pogodzenie kariery z wychowywaniem dziecka.