Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

(21)
Wielkie sieci, wchodząc do Polski, były pewne, że tutejsi konsumenci upodobnią się wkrótce do zachodnich. Tymczasem okazuje się, że to handel musi się dostosować do naszych gustów i przyzwyczajeń. A te są inne niż w Niemczech czy Francji.
  • 2011-08-17 02:00 | myszvolvo

    Sieci robią wielkie oczy

    >"Handel w naszym kraju rozwija się inaczej, niż to zaplanowały wielkie zagraniczne sieci [...] Nasz handel jest ciągle rozproszony, dużo bardziej niż w Niemczech czy innych krajach zachodniej Europy. Naukowcy i praktycy ze zdziwieniem konstatują, że model europejski, w którym na rynku rozdaje karty zaledwie kilka wielkich sieci, u nas się nie przyjął i nic nie zapowiada, żeby w najbliższej przyszłości się to zmieniło."

    I bardzo dobrze! Duże brawa!
    Niech sobie naukowcy i praktycy ze zdziwieniem konstatują, że są tereny na których nie tak łatwo jest zrobić ludziom wodę z mózgu.
    Żeby tylko spełniły się jeszcze moje marzenia i taki właśnie rozsądek, w co raz większym stopniu manifestował się w polityce oraz w zarządzaniu krajem.

    PS No dobrze, już dobrze, moi Kochani.
    Nie róbcie wielkich oczu i nie patrzcie na mnie jak na wariata.
    Pomarzyć sobie nie wolno?

  • 2011-08-17 08:12 | jagat

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    wolno ;)
  • 2011-08-17 12:06 | Zibi

    Sieci robią wielkie oczy?

    Raczej konsumenci robią wielkie oczy, gdy mają okazję przekonać się ile kosztuje, a przede wszystkim jakiej jest JAKOŚCI ten sam towar sprzedawany w polskim sklepie i za zachodnią granicą. Dotyczy to kosmetyków, środków chemicznych, kawy... Tego, co wciska nam sieć Rossmann np. pod szyldem Nivea nikt nie kupiłby tam, bo to kit (dosłownie!). W dodatku 10-30% droższy od oryginału na niemieckiej półce. Ludzie nie tylko kupują nadal żywność w osiedlowych sklepach, ale także chemię, kosmetyki, słodycze - u prywaciarzy w targowych budach, byle przywiezione "stamtąd". O tym napiszcie!
  • 2011-08-17 13:41 | podatnik

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    Właśnie to samo chciałem napisać. To jest po prostu nie fair, jakie ceny są w dużych "dobrych" sklepach w Polsce. Dla przykładu podam cenę w Auchan (a) i cenę u drobnego importera(i).
    Pasta Elmex (a) 10-11zł (i) 5zł
    Proszek Jelp 2,5kg (a) 37zł (i) 27zł
  • 2011-08-17 15:25 | jolka

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    To nieprawda, że producent nie wygra z siecią - trzeba mieć taką markę jak Piątnica, która wygrała z siecią, i mam nadzieję w dalszym ciągu sprzedaje na własnych warunkach. Gratuluję!

    Od lat nie kupuję chemii w sklepach, tylko u sprawdzonego dostawcy kupującego bezpośrednio w Niemczech - piorące proszki (pamiętam tekst przedstawiciela jednej z niemieckich fabryk w Polsce -"niemieccy konsumenci są przyzwyczajeni do bardziej skoncentrowanych produktów". Co znaczy, że wypełniaczy jest tyle ile należy w Niemczech, a Polakom można wcisnąć produkt "proszkozastępczy"), nie uczulające i wydajne płyny do naczyń, nie mażące się mydła itd...
    To wszystko produkty marek obecnych w Polsce, i mających tu fabryki.
    Opłaca mi się jechać do tego sprzedawcy raz na kwartał prawie 50 km.
  • 2011-08-17 16:30 | motyla noga

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    Jeżeli "Piątnica wygrała" znaczy, że zachowała własną markę, to oczywiście prawda. Ale produkuje też dla Biedronki, np. serki wiejskie, sprzedawane pod własną marką sieci (Delikate).
    Co nie znaczy, że wszystkie sprzedawane w Biedronce serki Delikate pochodzą z Piątnicy - sieć zamawia je też u innych producentów (Krastystaw, Mlekovita).
  • 2011-08-17 16:59 | motyla noga

    Dla dopełnienia obrazu sytuacji dodajmy, ...

    że jedna z wymienionych w tekście wielkich hurtowni, zintegrowawszy część małych detalistów pod własnymi skrzydłami, właśnie powiedziała "pas".

    Emperia jest na sprzedaż. Spółki dystrybucyjnej już się pozbyli, a teraz chcą sprzedać cały biznes.
    Ptaszki ćwierkają, że to w związku z rozpoczynającą się w branży konsolidacją. Czyli wojną. (Lektura artykułu pozostawia całkowicie błędne wrażenie, jakoby karty na polskim rynku były już rozdane.)

    Ocenia się, że w najbliższych 4-5 latach każda z dużych sieci będzie musiała inwestować ok. miliarda złotych rocznie, aby nie tracić udziału w rynku. Aż ktoś nie wytrzyma tempa i wystawi swój biznes w Polsce na sprzedaż, podobnie jak parę lata temu zrobił to wymieniony w tekście Geant.

    W świetle tego, że cała Emperia, jeszcze przed sprzedażą swojej dystrybucji, mogła być warta maksymalnie 2 miliardy, nie dziwi decyzja o niepodejmowaniu walki. Inwestycje konieczne dla obrony pozycji rynkowej są poza ich zasięgiem.
    I management wyszedł ze słusznego założenia, że lepiej sprzedać firmę za dobre pieniądze dzisiaj, jako działające przedsiębiorstwo, i na rynku, który akurat jest bardzo zainteresowany akwizycjami, niż za 3-4 lata jako masę upadłości.
  • 2011-08-17 17:53 | Cegla

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    Trzeci Swiat po sierpniu 80 !
  • 2011-08-17 17:58 | Vera

    Dlaczego pani Solska pisze takie banialuki?

    Na dodatek okraszone szowinizmem. Szkoda.
    Natomiast komentarze na forum dość dobrze oddają sytuację:
    Ze względu na konkurencję producenci mają podobne ceny. Naciskiem można je obniżyć o parę procent dlatego sklepy obniżają jakość, co widać. Dochodzi do tego polska chciwość i kombinatorstwo. Zwykle nowy sklep czy fabryka działa dobrze przez 2 lata. Potem kierownictwo przejmują miejscowi i zaczyna się jazda w dół. Chyba to jest jedyna rzecz, która różni tak chwalonych Polaków od reszty.

    Natomiast sklepy mają za dużo personelu i bardzo złą organizację. Wystarczy porównać Lidl w Pl i Niemczech. W Niemczech kasjerka zaczyna wydawać resztę jeszcze przed zapłaceniem i bardzo trudno jest zapłacić drobnymi. A w Polsce zaczyna się od dyskusji, czy Pani ma 20 Gr drobnymi. W efekcie sklep dopłaca do każdego klienta 1-2 zł tylko przez nieprzemyślaną organizację. Kto winien.

    Polskie sklepy są też otwarte zbyt długo jak na obroty i mają za dużo personelu. To w połączeniu z wyższym VATem bardzo podnosi ceny. Natomiast sklep rodzinny czasu nie liczy. Sklep działa kosztem życia prywatnego właścicieli. Tak jest właśnie we wszystkich krajach nie(do)rozwiniętych. To, czym się Pani Solska chwali to przykład opóźnienia w rozwoju. Kto był w Afryce, ten wie. Małe sklepy są też wynikiem ukrytego bezrobocia, gdzie wykorzystuje się każdą szansę zarobienia grosza. Gdy dochody w Polsce wzrosną, małe sklepy przestaną się opłacać.
  • 2011-08-17 21:54 | PanBorsuk

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    A mnie niemieckie kasjerki proszą o drobne:)
  • 2011-08-18 09:15 | gred

    Re:Polak - inaczej niż ludzie

    A tak naprawde wojne na rynku wygra juz wkrotce tenten,ktoremu po cichu uda sie wykupic prawo wylacznosci dostepu do wiekszosci osiedlowych smietnikow.
  • 2011-08-18 10:12 | jpp

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    zwróce uwage na nieścisłość w artykule: Artykuły pod marką Biedronki noszą oznaczenia prawedizwych producentów. I często są to producenci renomowani (Mlekovita, Sokołów)
  • 2011-08-18 15:25 | em

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    A ja poprosiłabym jeszcze o strukturę wiekową grupy korzystającej z osiedlowych, małych sklepików. Według artykułu takie sklepiki cieszą się największym zainteresowaniem klientów - co wcale nie oznacza, że dobrze sobie radzą na rynku, a giganty przegrywają wojnę.
    Po pierwsze w takich sklepikach zakupy robią głównie ludzie starsi, bez prawa jazdy albo samochodu (nie mogą dojechać do dużych sieci), którzy mają problem z połapaniem się w nowoczesnym świecie (lubią jak pani ekspedientka coś podpowie, zagada).

    Druga grupa klienteli - to chociażby ja: robię zakupy codziennie w gorszku pod blokiem - kupuję bułki i chleb rano ze zwykłego wygodnictwa, żeby mieć świeże.
    To, że chodzę tam codziennie nie oznacza wcale, że taki sklepik świetnie się trzyma i dobrze prosperuje. Ja wydaję tam raptem 10zł tygodniowo.

    Także do zestawienia powinno się dołączyć obroty poszczególnych kategorii sklepów. A to już zrobić trudno, bo wiadomo, że hipermarket ma szerszy asortyment niż groszek.

    Z własnych obserwacji, wydaje mi się, że popularność zakupów w małych osiedlowych sklepikach (często bardzo drogich) wynika bardziej z braku rozgarnięcia ekonomicznego niż z jakiś innych powodów. I dla mnie nie jest to powód do dumy narodowej.
    Bo jak inaczej można wytłumaczyć, że matka z trójką małych dzieci uczepionych spódnicy co kilka dni kupuje w osiedlowym po 1 kilogramie proszku do prania (oczywiście przepłacając) zamiast kupić w promocji kilka kg za jednym razem w hipermarkecie obok?

    Byłam też wielokrotnie świadkiem sytuacji, kiedy to sama ekspedientka sugerowała, aby zamiast kupić kawę 3w1 na sztuki wziąć całe opakowanie - bo wyjdzie taniej.

    Artykuł jest bardzo pobieżny i nie uwzględnia szeregu powodów, które sprawiają, że Polacy lubują się w zakupach w małych sklepikach. Najważniejszy moim zdaniem to ten, że jednak jesteśmy biedni i zrobienie jednorazowych zakupów za kilkaset zł, nawet jeśli przynosi oszczędności miesięczne - dla wielu z nas ciułających za 1400zł jest nierealne.
    Inny równie ważny powód - w małych sklepikach (o czym było szeroko także w Polityce) funkcjonują zakupy "na zeszyt". Dla wielu, którzy nie mają stałych dochodów jest to najważniejsza zaleta sklepu.
    Ruch w takich miejscach generuje też alkohol: myślę, że gdyby takiej osiedlowej żabce zabrać koncesję to straciłaby wielu klientów. Nikt po jedno czy dwa piwa i orzeszki przed meczem nie poleci do Kerfura. Ja osobiście, chociaż w żabce byłam wielokrotnie - nie kupowałam nigdy nic innego poza alkoholem. I to też tylko dlatego, że jest otwarta najdłużej.
  • 2011-08-18 17:55 | Andrzej

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    W sieci można kupować zgrzewki wody mineralnej i mleka. Inne rzeczy spożywcze można sobie darować, bo są marnej jakości i przeterminowane. Czasem opłacają się zakupy pralek, lodówek, kuchenek gazowych czy laptopów. Ogólnie bez rewelacji.
  • 2011-08-19 14:03 | jo

    ależ to proste

    W dyskoncie osiedlowym standardowe zakupy zrobię w 30 minut.
    W hipermarkecie, zanim pozwiedzam wszystie półki, które mi jakiś kolejny specjalista marketingowo/menchandiserowy po raz kolejny poprzestawiał, zakupy zajmą mi co najmniej 1,5 godz.
    Szkoda czasu
  • 2011-08-19 22:54 | borsuk

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    szkoda Em, że patrzysz na świat tylko przez pryzmat własnej osoby jak, niestety, większość Polaków.
    wyobraź sobie, że akurat "JA" robię zakupy w małych osiedlowych sklepach ze względu na jakość. nie jestem biedny i nieuświadomiony, mam prawo jazdy i samochód. gdzie indziej kupuję wędliny, gdzie indziej bułki, gdzie indziej środki chemiczne, wino w Biedronce, bo jest wspaniały wybór itp. sklepy te są w promieniu kilometra od mojego domu i przy okazji zakupy są pretekstem do codziennych spacerów dla zdrowia (mam rodzinę i sporo pracy więc nie myśl, że mam zbyt dużo czasu i mogę sobie spacerować). po prostu nie zwykłem jeść czerstwego pieczywa i nieświeżej wędliny. może popatrz na to z tej strony. może większość zachowuje się tak jak ja, a nie Ty. świadomość konsumencka ludzi w tym kraju wzrasta. inaczej smakuje szynka z hipermarketu, a inaczej ze sklepu osiedlowego.
    poza tym wątpię aby staruszki z nędzną emeryturą kupowały wiele w droższych sklepach osiedlowych. one raczej szukają oszczędności i takich ludzi widuję najczęściej w Biedronce.
  • 2011-08-19 23:51 | mbr

    Sprzeczność jest pozorna. Niektóre powody obecnej sytuacji to:

    1) Bieda powoduje wydawanie mniejszych kwot bezwzględnych na zakupy. Teoretycznie tańsze zakupy w dużym sklepie stają się droższe ze względu na towary niekoniecznie potrzebne, które "przyplątują się" ni z tego ni z owego.
    2) Problemy logistyczne. Pełny kosz zakupów można w miarę rozsądnie przetransportować tylko samochodem. Podróż innym sposobem do dużego sklepu po większe zakupy to wyprawa przez duże W (jak wrzynające się w ręce siaty), niewygoda i strata czasu. Z drugiej strony czasem potrzeba kupić jedną, dwie rzeczy. W dużym sklepie nie ma możliwości zrobić tego szybko.
    3) Nie tak wcale niskie ceny. Ceny są mocno zróżnicowane, co jest tańsze w jednym sklepie jest droższe w innym (i niewiele tylko tańsze lub w tej samej cenie co w sklepie małym). Tak naprawdę koszyk zakupów należałoby kompletować w kilku sklepach, mając ciągle na uwadze, kto nas właśnie usiłuje zrobić w konia. Totalny brak niezależnych organizacji konsumenckich powoduje, że każdy musi się w tych drobnych sklepowych oszustwach rozeznawać sam. Większość po pewnym czasie się poddaje.
    4) Inne pomniejsze powody: w niektórych supermarketach po prostu śmierdzi. Nagminne są kolejki przy kasach, wynikające li tylko z pazerności sklepu (nie obsadzone wszystkie stanowiska, bo po co, ludzie sobie poczekają). Wzrasta też powoli świadomość, że duże sklepy są po prostu wielkimi pasożytami, przynoszące kasę tylko zagranicznemu właścicielowi, brutalnie wykorzystującymi pracowników i dostawców a także oszukującymi klientów (odwieczne nie zgadzające się przy kasach ceny, przypadkiem, zawsze w górę). W przypadku niektórych decyzji zakupowych może mieć to znaczenie.

    Oczywiście wszystko powyższe tyczy się wyłącznie spożywki. W przypadku sklepów RTV/AGD czy budownictwa/majsterkowania w ogóle nie występuje zjawisko zachęty ekonomicznej. Te sklepy są po prostu tak samo drogie (a nieraz znacznie droższe) niż małe, nadrabiając to agresywnym marketingiem (serdecznie nie pozdrawiam pana krzyczącego prawie do zachrypnięcia reklamy jednego sklepu RTV, żenada...). Ba, tworzy się nawet pozorowaną konkurencję (Saturn/MM) dla samego siebie - a ceny są wszędzie wyrównane i wyjątkowo wysokie. Póki co niektórzy się łapią, ja omijam szerokim łukiem ze względu na tańsze alternatywy. To i tak cud, że tak wiele osób tam kupuje.
  • 2011-08-20 00:28 | Em

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    Zaszło chyba pewne nieporozumienie, wynikające z tego, że w artykule brak definicji małego osiedlowego sklepiku.
    Akurat Biedronka to klasyczny dyskont sieciowy, który w artykule trafił do kolumny "dyskonty spożywcze". Moja wypowiedź nie dotyczy Biedronki, Lidla czy nawet supermarketów - tylko tak zachwalanych w artykule sklepików typu groszek, abc, żabka.

    Jeśli w tych sklepach udaje Ci się kupować zawsze tanie i świeże produkty (no, może poza pieczywem i nabiałem) - to serdecznie gratuluję.
    Ja obserwuję, że im większe miasto - tym gorzej z zaopatrzeniem takich sklepików. Jednocześnie w małym miasteczku powiatowym, z którego pochodzę - bardzo niewielka część sklepikarzy zdecydowała się przystąpić do ogólnopolskich sieci. Większość nadal pracuje na własny rachunek i dzięki wyrobionej renomie (np. jako zawsze świetnie zaopatrzony warzywniak) wychodzą na swoje. Mimo tego, że obok stoi Biedronka, Lidl i Tesco Market.

    A to, że opisuję swoje spostrzeżenia czy odczucia wydaje mi się naturalne. Po pierwsze od tego jest forum, po drugie - gdybym miała robić research za każdym razem przed umieszczeniem jakiejkolwiek wypowiedzi - to zostałabym dziennikarzem.
  • 2011-08-20 20:58 | Surrey

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    Nieprawda! W UK jest mnostwo malych sklepow prowadzonych przez hindusow. Sa one praktycznie wszedzie, otwarte od 7 rano do "pozna", czyli do 10 wieczorem. 7 dni w tygodniu, rowniez w swieta. Za lada stoi zwykle wlasciciel albo jego rodzina. UK krajem nierozwinietym? Ciekawa teoria.
  • 2011-08-21 22:26 | mb

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    O rynku decyduja konsumenci a nie politycy. A wiec kazda Polka, kazdy Polak sam decyduje gdzie kupuje uwzgledniajac swoje mozliwosci finansowe. Tak tez jest nie tylko w krajach wspomnianych w artykule. I na zachodzie byla poczatkowo duza fascynacja supermarketow, od lat jest tendencja do kupowania towarow miedzy innymi na targowiskach. W duzych miastach prawie kazda dzielnica ma swoje targowisko 2x w tygodniu. Oprocz produktow regionalnych (zadne jablka z Nowej zelandii, gruszki z Argentyny czy tez szparagi z Chile), ktorych zrodla sa znane konsumentowi mozna kupic wspanialosci z regionow srodziemnomorskich(mniejsze ilosci, ale oczywiscie drozsze).Duzy renesans odgrywaja piekarnie, cukierenki w dzielnicach, w ktorych sie mieszka.Osobiscie kupowalam od czasu do czasu produkty z Polski (miedzynarodowosc malych sklepikow w roznych dzielnicach)i z przykroscia stwierdzam, ze z roku na rok i jakosc jest coraz gorsza. Rowniez polskie kosmetyki stracily na jakosci...A wiec zdrowa mieszanka: standard z markietu, delikatesy z regionu a zla jakosc nie laduje w koszyku.Pozdrawiam z Europy
  • 2011-08-21 22:47 | Vladimir

    Re:Polak w supermarkecie - inaczej niż ludzie na świecie

    Drobny importer? Ciekawe gdzie kupuje? Elmex w jednym z tańszych niemieckich sklepów intenetowych kosztuje 2,16€ czyli przynajmniej 8,5 zł.