Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

(69)
Rozmowa z prof. Bogdanem Wojciszke, psychologiem, o tym, dlaczego Polacy ignorują normy i nie wierzą, że granie fair się opłaca.
  • 2011-08-19 00:24 | Wojciech K.Borkowski

    dla porównania felieton z emigracyjnego Dziennika Związkowego

    Ogłupiający libertynizm

    Od liberalizmu do libertynizmu tylko krok w świecie celebrytów medialnych, którzy w czasach totalitarnych mediów tworzą propagandowe zaplecze dla polityków. Ich ogłupiającą siłę popularności dyskontują cyniczni gracze polityczni . Opinie wyrażone przez celebrytów w czasie trwania popularnych widowisk telewizyjnych powielane są przez ich fanów, tworząc nową kulturę "hip-hopową".
    Młodo-stary celebryta klasy "Warszawa-centralna", redaktor Kuba Wojewódzki zasiada jako juror w telewizyjnym szoł "Mam talent". Celebryta telewizyjny Wojewódzki oceniając popisy 8 letniego dziecka w tym programie, tak go komplementuje, cytuję z pamięci : "jesteś większy od pomnika Chrystusa w Świebodzinie". Zapada cisza, rozlegają się anemiczne brawa. Konsternacja. Czy tak ma wyglądać rozmowa celebryty z dzieckiem w polskiej telewizji ?
    W programie telewizyjnym "Fakty po faktach", celebrytka-minister pani Julia Pitera nazywa bełkotem wystąpienie abp Dzięgi .
    Tak się zabawiają medialni celebryci w czasach "globalnej dyktatury libertynizmu". Ich opinie, powielane w medialnych tubach, ustawiają "intelektualnie" młodych Polaków, programując ich bezrobotne dusze. Bez kindersztuby i bez szansy na znalezienie pracy tworzymy armię dzieciaków gotową do londyńskich ekscesów.
    Według niezależnych mediów internetowych 60 tys. dzieci w Polsce nie chodzi do szkoły. Niektórzy oceniają tę liczbę na 80 tys. dzieci. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie prowadzi badań tego dramatycznego zjawiska. Przecież część dzieci opuściła Polskę razem z rodzicami więc trudno monitorować los tych wałęsających się po Europie dzieciaków. Ogromna część jest na wewnętrznej emigracji, lekceważąc obowiązek szkolny. Niektóre dzieci wpadają do porzuconych szkół na darmowe śniadanie, ale tych trudno zatrzymać na lekcjach. Takie są uboczne skutki globalizacji. Wstrząsający film"Dzieci z Leningradzkiego" który pokazywał tragedię dzieci porzuconych przez rodziców i bezduszną administrację Rosji, można już obecnie zrealizować w Polsce. Liczba dzieci zagubionych w tym "wyścigu szczurów" jaki narzucają Polakom politycy, rośnie z dnia na dzień w czasie rozwijającego się kryzysu. Nawet gdyby znalazł się dokumentalista pragnący pokazać ten dramat nowego analfabetyzmu w Polsce, to kto taki film sfinansuje i jaka stacja telewizyjna to pokaże przed wyborami, lub po wyborach.
    Każdy emigrant, który odwiedził Polskę po kilkuletniej nieobecności, zauważa ogromną zmianę obyczajów i języka, jakim posługuje się polska młodzież.
    Na ulicach Łodzi byłem kilkakrotnie zaczepiany przez żebrzących młodych ludzi wymuszających datki agreswnym zachowaniem. To jest powód do poważnych zmartwień. Ci młodzi ludzie, którzy teraz porzucają szkoły, to w przyszłości mieszkańcy slumsów wewnątrz polskich miast.
    Nie chce ich już wojsko polskie, które dawniej uczyło dyscypliny i elementarnej kultury. Wojsko polskie obchodziło właśnie swoje święto w atmosferze skandalu związanego z dymisją kilku generałów i nominacją kilka razy większej ilości generałów. Generałowie o dymisji dowiadywali się z mediów.
    Liberalny rząd koalicji PO-PSL nie ma serca dla polskich żołnierzy. Flota zdziesiątkowana i muzealna, lotnictwo przetrzebione z kadry i pozbawione zaplecza szkoleniowego, armia lądowa symboliczna. Polski przemysł zbrojeniowy przestał praktycznie istnieć. Polska armia złożona z najemników /profesjonalistów/ jest wymysłem elit politycznych. Armia najemna jest finansowana przez podatki całego narodu, a zarządzana przez elitę polityczną , która nie konsultuje politycznych decyzji z narodem, który przecież tę armię utrzymuje. Trzeba wrócić do dawnej, dobrej zasady, obowiązkowej służby wojskowej. Ktoś musi wychowywać młodych ludzi. Może należy powołać Gwardię Narodową jako uzupełnienie profesjonalnych sił zbrojnych.
    To są problemy, które powinny stanowić istotną część dyskusji narodowej przed jesiennymi wyborami.
    Jedyną pocieszającą informacją jest komunikat podany przez PAP, że ustawa o nasiennictwie, o której pisałem kilka tygodni temu, okazała się bublem prawnym. Prezydent Komorowski komentując opinię własnych doradców, powiedział, że "ubolewa, iż w parlamencie poszło się na skróty". Ustawa ta otwierała furtkę dla GMO, czyli żywności modyfikowanej genetycznie. Naciski lobbystów z wielkich globalnych koncernów mogą jednak mieć decydujące znaczenie. Dopiero 24 sierpnia dowiemy się czy prezydent tę ustawę zawetuje, opierając się presji lobbystów globalnego kapitału. Nieudaną ustawę poparli posłowie koalicji PO-PSL, a odrzucili posłowie opozycji.
    Czy doczekamy się wreszcie poważnych rozmów o przyszłości polskiej gospodarki, czy tylko będziemy słuchaczami rozmów "ministrów-celebrytów" w telewizyjnych pyskówkach ?

    18 sierpnia 2011
    www.wojciechborkowski.com
  • 2011-08-19 10:02 | Jaf

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Trafne i pouczające spostrzeżenia Pana Profesora - właściwie nic dodać, nic ująć. Brak etosu pracy, a szczególnie brak protestanckiego etosu pracy (i zachowania) stawiałbym jednak na czołowej pozycji. To prawda, że Kościół katolicki zrobił z Polaków ofiary oraz obiektem działań szatana. Hierarchia KK otwarcie podsyca mit o tragizmie i klęskach, tym samym pogłębia przedmiotowość społeczeństwa. Najgorzej jednak jest gdy niekompetentna władza próbuje przechytrzyć społeczeństwo swymi pokrętnymi działaniami. Chocholi taniec trwa.
  • 2011-08-19 10:25 | Anastazja

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Myślę, że akurat nauczyciel wie trochę na temat nauczania a lekarz o służbie zdrowia.
  • 2011-08-19 10:50 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    TO o czym mówi p. Profesor rozgrywa się na kilku płaszczyznach. Jedną jest płaszczyzna struktury państwa. Dlaczego u nas jest tak źle aparatem urzędniczym? Proste bo u nas NIGDY nie było aparatu urzędniczego. W więszości krajów cywiliacji zachodniej aparat urzędniczy wywodzi się z mieszczaństwa czyli warstwy nawykłej do pracy,oszczędzania, ,,załatwiania spraw" a kariera urzędnicza była sposobem na awans społeczny po przez SŁUŻBĘ królowi. Potem króla zastąpił rząd i lud ale etos służby pozostał (oczywiście bez przesadnego idealizowania). A u nas? W czasach szlacheckich w zasadzie aparatu urzędniczego nie było, były tylko najwyższe urzędy na które z czasem promowano ludzi bazując tylko na ich pozycji w hierachii magnackiej a nie kompetencji. Czy to nie przypomina czegoś z naszych czasów? Zostanie ministrem determinuje pozycja w strukturach partyjnych. Nie kompetencje. A niżej drabiny? W XIX w szlachta jako warstwa społeczna definitywnie utraciła swoją rację bytu. Na Zachodzie była ona relatywnie nieliczna więc albo wyginęła albo zaadaptowała się do pozycji urzędnków,oficerów albo zdegenerowała się jako artyści i utracjusze.A u nas? Ci bardzo nieliczni zaadaptowali się do kapitalizmu ale większość znalazła nowy sposób prowadzenia pasożytniczego trybu życia - urzędnictwo. Przenieśli tam swoje nawyki - lenistwo, sobiepaństwo, bral poszanowania człowieka dlatego u nas bycie urzędnikiem to WŁADZA a nie służba.
    To wszystko jest podlane sosem patologicznego familiaryzmu. W końcu jak mamy marne kompetencje to ufamy tylko ,,swoim" - bo wiadomo swój świnią raczej nie bedzie i nie wygryzie. Dzięki dziedzictwu pańszczyzny pracodawca to pan a nie szef a pracownik to prawie półniewolnik. Oczywiście oboje występują z całym bagażem swoich pozycji społecznych. Znów by uniknąć choćby części negatywów jakie może zaprezentować ,,chłop pańszyźniany" - pan woli ,,chłopa" poleconego. I tak to sie kręci - szafy projektuje pani po pedagogice a nie wzornictwie przemysłowym. Czy jest szansa na zmiane tego? Chyba tylko emigracja min. 10 mln. Polaków na Zachód i powrót po min 10 latach. Inaczej szans na zmianę nie widzę - młode ,ambitne ,chętne do pracy osoby deprawuja-zarażają swoistym ,,etosem" pasożyta stare biurwy, nauczyciele,policjanci. Mdli mnie jak słyszę np. gdy rząd chce wydłużyć okres nabycia praw emerytalnych policjantom, że to spowoduje odejście doświadczonych funkcjonariuszy - to znaczy ,że oni przyszli tam do pracy ,dlatego że się krótko pracuje? czy dlatego ,że chcieli być policjantami? Ale nikt nie postawi tej kwestii w ten sposób. Wszyscy ze zrozumieniem pochylają głowę nad biednym losem patologii.
    Zmienia się tylko dekoracja. Spazmu za to dostaję gdy każdy tłumaczy sobie to syfiarstwo (bo inaczej trudno to nazwać) wojnami(bo wyginęła elita) i tzw. komuną(bo wypromowała nową). Nasza historia jest po prostu cudowana - - nie ma qrewstwa, syfiarstwa ,lenistwa ,którego nia byśmy nie umieli za jej pomocą uzasadnić, uprawomocnić i uhołubić...
  • 2011-08-19 11:02 | cmos

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Chciałbym zwrócić uwagę, że lekarz to na pewno wie trochę na temat leczenia, ale niekoniecznie na temat służby zdrowia. W Niemczech głównym dyrektorem szpitala nigdy nie jest lekarz, tylko ekonomista z MBA. Lekarz to najwyżej jeden z jego zastępców. A w Polsce panuje przekonanie że kierowanie całym resortem to to samo co leczenie pacjenta i powinien robić to lekarz.
    --
    Blog o Niemczech i NRD: http://cmos.blox.pl
  • 2011-08-19 11:06 | ivo

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Mnie też zafrapował ten fragment, świetnego skąndinąd, wywiadu z profesorem... Kto ma mieć kwalifikacje do objęcia Ministerstwa Oświaty? Pewnie co najmniej kurator tejże.. Ale na poziomie wojewódzkim czy krajowym? A Ministerstwo Zdrowia? Ordynator to za mało, więc co najmniej dyrektor i to pewnie szpitala wojewódzkiego albo jakiegoś krajowego centrum... Akurat tyle jest i było, w naszych rządach, absurdalnych nominacji, że czepianie się tych dwóch jest dziwaczne. Abstrahując od konkretnych dokonań obu pań, które (zwłaszcza w przypadku minister Hall) są mizerne.
  • 2011-08-19 12:33 | wiesiek

    jest mało sprawna, skoro komuś udało się ją skrzywdzić

    Typowe psychoterapeutyczne obwinianie ofiary. Ofiara jest sama sobie winna (na przykład temu, że zachorowała na raka). świat jest sprawiedliwy i każdy dostaje to na co zasłużył (czyli na przykład na raka, bo miał nieprawidłową osobowość - cancer personality). Nie dajcie się załapać na ten psychoterapeutyczny shit. W tym miejscu psychologia nie różni się niczym od reszty ciemnego społeczeństwa zawsze upatrującego winy w ofierze. Bo słaby i lewniwy i głupi więc mu się stała krzywda.Won z taką psychologią, która całą winę składa na człowieka. Los ludziki jest o wiele bardziej skomplikowany niż to psychologiczne prostactwo.
  • 2011-08-19 12:55 | sugadaddy

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Polacy, niestety, nie są narodem cywilizowanym. Tak naprawdę, to Polak nie wie co to jest patriotyzm, uczciwość, empatia, czy demokracja, a nawet na
    czym powinna polegać wiara w boga. Polak lepiej czuje się w bałaganie, niż jesli otacza go ład i porządek, wśród osób niekompetentnych i w sytuacjach zaimprowizowanych, niż wśród profesjonalistów i tam, gdzie przestrzega sie procedur i regulaminów; takich porównań jest więcej. Polak żyje w świecie mitów i mity te wpływają na jego samopoczucie - rzeczywistość go dołuje - mity podbudowują. Nic nie robi, żeby to zmienić. I taki stan rzeczy trwa i chyba jeszcze potrwa długo. Młodzi zarażają się, niestety, od starych.
  • 2011-08-19 13:21 | Pickard

    straszliwa naiwność Pana profesora

    Pan profesor wierzy w uczciwe zachowania w biznesie. W Polsce i na świecie. Pan profesor najwyraźniej nie ma żadnej wiedzy o regułach realnej gry w biznesie, a wypowiadając się o czymś na czym się najwyraźniej nie zna, sam przyczynia się do obniżania znaczenia kompetencji.
    Kiszka, Panie profesorze.
  • 2011-08-19 13:25 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Na lotnisku w dublinie zawsze bez trudu rozpoznawalem gdzie jest samolot do Polski - podczas gdy ludzie oczekujacy na odlot w innych kierunkach stali jak durnie w jakichs kolejkach czekając na swoją kolej- Polacy w drodze do domu pchali się zgraja,olewając napis Prioryty Q itp.Ciekawostka - działo sie tak i do Ryanaira, gdzie miejsca są nienumerowane jak do Aerlingusa gdzie miejsca są numerowane...
  • 2011-08-19 13:35 | Andrzej

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Artykul jest trafny, lecz naiwnoscia jest przypisywanie tych cech tylko Polakom.
    W krajach rozwinietych panoszy sie "kultura" celowego dobierania sobie wspolpracownikow, ktorzy nie beda w stanie odkryc naszej niekompetencji, a wiec nie beda dla nas zagrozeniem.
    Przykladow na to jest mnostwo.
    Istotna roznica, ktorej profesor nie podkreslil, jest to ze w dzisiejszej Polsce nadal praktykowane i przestrzegane jest "liberum veto", choc moze w zakamuflowanej formie.
    W cywilizowanym kraju, przywodca partii opozycyjnej jest zobowiazany do stawiania interesow kraju nad interesem wlasnej partii. A w przypadku swiadomej dzialalnosci na szkode wlasnego panstwa osobnik taki ponosi surowe konsekwencje - bo jest to dzialalnosc nielegalna. Ostatni rok pokazal, ze mozna bezkarnie szkodzic Polsce i jej wizerunkowi na arenie miedzynarodowej.
    Publiczne ataki na przywodcow narodu (nie na ich polityke, lecz personalne ataki) utwierdzaja spoleczenstwo w przekonaniu, ze nadal jest tak jak bylo kiedys, tzn. "oni" sa przeciwko "nam". A kto sie z "nami" nie zgadza ten nie jest "prawdziwym polakiem". Tak dlugo jak sie ten stan rzeczy nie zmieni, nie ulegnie poprawie ta polska bylejakosc.
  • 2011-08-19 13:39 | Ribizli

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Niestety, tak to jest....Wrocilam do Polski po prawie 40 latach nieobecnosci (z powodow rodzinnych). Chodze po urzedach aby wyrobic potrzebne dokumenty, dowiedziec sie co mam robic(potrzebuje NIP czy nie?). Wszedzie patrza na mnie, jak na intruza i nie potrafia udzielic informacji.Panuje totalny chaos i niekompetencja. Ale to tutaj normalne, nikt sie nie dziwi.Zeby tylko poszla sobie i nie zawracala glowy.
    Czyli trzeba miec znajomosci, aby tutaj umiec sie znalezc,cos sie dowiedziec, cos zalatwic bo inaczej nikogo to nie obchodzi.
    A na ulicy pelno pijakow od samego rana i tarzaja sie liczne butelki i buteleczki po roznych trunkach...
    I tak sobie zyjemy, my Polacy. 40 lat minelo i NIC sie nie zmienilo.
    Chamstwo, pijanstwo,cwaniactwo, brak uprzejmosci i poszanowania drugiego czlowieka.Jak z tego ma wyrosnac spoleczenstwo obywatelskie? Zal du..sciska...
  • 2011-08-19 15:00 | vps

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Ajajaj..bardzo się ciesze, że ktoś wreszcie wypuścił taki artykuł i poruszył ten temat. Dodam, że prócz nieciekawej przeszłości, przyczyną może także być ignorancja i duma "Polaka-Kozaka". Przecież MY od zawsze wszystko i wszystkich wyśmiewamy, do błędu nie przyznaje się nikt, do krytyki każdy pierwszy, a coś takiego jak KOMPROMIS jest niezwykłą rzadnkością. Myślę, że mamy duże kompleksy. Unia to i tamto, w Europie robią tak i owak, a na zachodzie to już by dawno to i tamto, w Ameryce coś takiego by nie przeszło... itd. Jeden wielki kompleks ZACHODU, cały czas porównywanie się do innych, idealizowanie. W teorii powino to prowadzić do podwyższania poprzeczek, czyli do niezwykłej troski o kompetencje. Na przeszkodzie stoi jednak duma i klasyczne powiedzenie każdego chama - " Czy ty wiesz kim ja jestem? ". Proszę wytknąć błąd, a się obrazi albo zrobi na złość. Przecież w tym kraju popełniają błędy wszyscy tylko nie ci, którzy wytykają, a że wytyka każdy do błędu nie popełnia nikt.

    Kompleks zachodu - musimy już dziś mieć to co mają oni, to nieistotne, że państwo było robierane od stuleci i jego budowa potrwa tyle samo, musi być już dziś bo tak mają tamci. W takiej sytuacji kompetencja ma drugorzędne znaczenie, bo szybko, tanio i solidnie się nie da, najczęściej można tylko wybrać tylko dwie opcje. Cham z kompleksem wybierze szybko i tanio byle mieć tak jak mają ONI NA ZACHODZIE.

    Duma Kozaka - nazywana czasami partiotyzmem, czyli z szblą na czołgi i nie waż się mówić, że się mylę. Możemy pić i kraść ale nikomu w twarz tego powiedzieć nie wolno... bo krew się poleje. Dusza, jak najbardziej romantyczna, zwalczająca wszelki pragmatyzm, bo to takie świeckie, a jak nie świeckie to wdepniemy znowu w to bagno w którym tkwi zachódz, czyli po szyje w materialnym świecie bez wartości.

    itd.itd.itd.

    Wszyscy to wiemy od dawna i tu leży problem. Takie "narodowe wady" porównałbym do nałogu. Potrzeba koncentracji i determinacji aby się pozbyć uzależnienia. Problem w tym, że Zachód ucieka, a pomocy nie przyjmę, bom dumny :)
  • 2011-08-19 15:45 | otu

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    dlaczego ...stali jak durnie...
  • 2011-08-19 16:00 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    @VPS - nie godzę się ,że Polacy mają kompleks Zachodu. Tzw. Zachód jest dla nas punktem odniesienia, jego osiągnięcia cywilizacyjne, techniczne. Prównujemy się do lepszych.No bo do kogo? Owszem moglibyśmy porównac się do tzw. Wschodu, poprawiło by to nam humor znacząco ale czy tędy droga?
    Problem wiedzę gdzie indziej - Polacy usiłują ciągle wymyślac koło od nowa. Dorabiają do tego piękną ideologię - Polak potrafi, mamy swój honor bla bla bla. A chodzi o to by można było powiedzieć ,że zrobione a się nie napracowaliśmy. Po to ,,wymyślamy" - przekopiowanie cudzych wzorców oznaczało by : pracę a tego polski urzędnik nienawidzi,zorganizowanie się (a tego Polacy w pozytywnym celu nie umieją), no i co ,,ja/my" z tego będziemy mieli.
    Mój kolega pracujący w pewnych służbach zawsze zżymał się na polską ustawę o VAT ,,Jak nie umieli to powinni przetłumaczyć niemiecką - lekko modyfikując do naszej terminologii". Ale gdzie tu by było niewyczerpane morze dla nadużyć - jakby przetłumaczyli ową nazistowską precyzję? A więc honor uratowaliśmy ale straciliśmy miliardy w wyniku oszustw? Poniał...dlatego koło musis być NASZE-POLSKIE choćby kanciaste,krzywe i niesprawne.Ale nasze i JEST!
  • 2011-08-19 16:00 | czosnek

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    To akurat jest argument, którego można użyć w zależności od tezy, którą się popiera. Bycie lekarzem nie jest na pewno wystarczającą kwalifikacją do bycia dyrektorem szpitala, ale moim zdaniem w niczym nie dyskryminuje. Dobry lekarz znający się na zarządzaniu i pieniądzach nie będzie gorszy od ekonomisty z papierkiem MBA (nawiasem mówiąc z papierkiem, który dostaje KAŻDY kto za niego zapłaci). Spójrz na prywatne kliniki. Tam, członkami zarządów, prezesami i dyrektorami są prawie zawsze lekarze, którzy byli na tyle ogarnięci, że potrafili dojść do prawdziwych pieniędzi i własnych szpitali.

    Z jednej strony mówimy, że na stanowiskach funkcyjnych musimy mieć ludzi spoza środowiska, bo to gwarantuje spojrzenie z zewnątrz i zimną kalkulację odporną na lobby wewnętrzne. Z drugiej strony narzekamy, gdy Ministrem Obrony zostaje facet kompletnie kwalifikacjami oderwany od armii. I tak źle, i tak niedobrze.

    Wniosek z tego jest taki, że NIGDY nie można generalizować i posługiwać się przykładami, że w Niemczech to dopiero dobrze jest. Każdy przypadek oceny jakości zarządzania musi być rozpatrywany odrębnie.
  • 2011-08-19 16:02 | sugadaddy

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    @Ribizli,
    A dlaczego tak jest? Bo ludzie, zwyczajnie, nie wiedzą, że moze być inaczej. W USA mozna przezyć 40 lat i kontakt z tamtejszymi urzędami to jednorazowa wizyta w tamtejszym zusie w celu wyrobienia SSN. I tyle. U nas urzedy ciągle czegoś chcą od obywatela. Widocznie muszą, w ten sposób, sankcjonować swoje istnienie. Niekompetencja i "kazdy cehauj na swój strój" jest normą. Np. na moje, że rozporzadzenie ministra nie zawiera tego czego chce urzędnik, pada odpowiedz: oni tam w ministerstwie nie wiedza o co chodzi - to autentyk.
    A najgorsze jest stosowanie swoistego szantazu - chcesz żeby to było załatwione, nie dyskutuj tylko rób co każę - ja pan i władca. Będzie tak aż w końcu nasi urzędnicy (zresztą nie tylko) zrozumieją, że bez nas petentów, oni są zbędnym balastem - to do wielu ludzi w polsce jakoś nie moze dotrzeć.
  • 2011-08-19 16:05 | sugadaddy

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Strzał w dziesiątkę Sławczanie.
  • 2011-08-19 18:21 | vps

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    No z tym "naszym kołem" tyż prawda, ale czy to nie jest wynikiem ukrytego kompleksu albo dumy? Granica między kompleksem, a porównywaniem się jest bardzo cienka. Przykładem może być np polska kinematografia. 90% polskich filmów rozrywkowych to na żywca sciągnięte rozwiązania i pomysły z zachodu, brakuje jeszcze tylko amerykańskich aut na ulicach Warszawy. Czy mrówka porównując się do słonia, dąży ku lepszemu, czy ma poprostu kompleksy? Pewnie i jedno i drugie ale jak popada się w przesadę to już tylko to drugię.
    Z artykułu wynika, że nie mieliśmy mieszczaństwa. Jedyne co polskie więc to kultura chłopska. To jak się dziś traktuję wieś i to jak ci z miasta patrzą na tych ze wśi, doskonale pokazuję, że wcale nie o "nasze polskie" biega. Fakt, mamy globalizację i dziś każdy 14latek, wszędzie chce być 50cet niezależnie od kultury z jakiej pochodzi ale jak dorośli chcą mieć samochód z reklamy, mieszkanie z serialu i partnerke jak James Bond, to trzeba wstrzymać pensję pracownikom, wynająć tańszego fachowca, a niektóre kosztowne przepisy obejść. Proszę się też przyjżeć polskim biznesmenom. Ci ludzie mają po kilka samochodów, ogromne domy z basenem ale większość z nich nigdy nie była w muzeum czy teatrze, książek nie czytają, na sztuce się nie znają, już nie mówiąc o zachowaniu większości z nich. Nie są zainteresowani byciem "na poziomie", chcą tylko wyglądać jak ludzie " na poziomie" ( Napieralski robi telefonem zdjęcia Obamie ). Podobnie jest z naszą klasą średnią. Ludzie wolą wyłożyć kase na nową kostkę brukową pod domem niż iść do galerii i kupić dobry obraz, kupować ksiązki albo zainwestować te środki w realizacjie jakiś pasji. Kto w Polsce ma jakieś pasje? Jak zapytasz to i tak usłyszysz - nie mam na to kasy ani czasu. Fakt zmienia się to powoli i dobrze, ale wyścig szczurów który ogarnia od zawsze cały świat, w krajach takich jak nasz przybiera mocno przerysowaną formę. Są szklane domy ale drogi dziurawe, bo się pomieszały priorytety, inwestuje się w formę, a nie w treść.
  • 2011-08-19 20:02 | warszawiak

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Jaki Donek taki 36 Pulk Lotnictwa Transportowego, taka PKP,..., taka Polska.
    Dozywotni dyktator parti rzadzcej swoja osoba ustala dozwolony poziom intelektu na kazdym szczeblu zarzadzania krajem. W Sejmie siedzi pomocnik kowala, do Senatu ubiega sie tramwajarka. 1100 klechow zasiada w zarzadach spolek pod kontrola skarbu panstwa. Minister skarbu panstwa, geodeta z zawodu, braki kwalifikacyjne nadrabia zabobonem.

    Czego sie wiec spodziewac? Kazda dyktatura przynosi zacofanie bo kraj nie moze sie rozwijac ponad wizje dyktatora. A Donek nawet nie ma wizji. Juz zabral 4 lata z zycia kozdemu polakowi i chce nas terroryzowac swoja ulomoscia przez nastepne 4.

    I dlatego taka bylejakosc.






  • 2011-08-19 20:11 | warszawiak

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Na kazde publiczne stanowisko powinno istniec minimum kwalifikacyjne. Publiczne miejsca pracy to odpowiedzialnosc wobec obywateli. Czas wreszcie zdac sobie z tego sprawe.
    Niestety w Polsce zaden polityk nie musi reprezentowac zadnego minimum. I dlatego taka Polska a nie inna.

    Zaden z dozywotnich dyktatorow partyjnych nie reprezentuje nawet minimim wymogow na premiera. PKW powinna dyskwalifikowac.


  • 2011-08-19 23:12 | serowik

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Wydaje sie, ze warto dyskutowac o "wspanialej" kulturze polskiej, ktora produkuje seryjnie katastrofy narodowe i... wypadki komunikacyjne. Krew leje sie. A jak sie udalo uklad warszawski- zlo nigdy w historii ludzkosci nie dysponowalo wieksza sila militarna, zeby sie obronic i narzucic swoj system innym- rozwiazac bez rozlewu krwi, tak zwyczajnie inteligencja i caly swiat byl pewien podziwu i zaniemowil. Niewyobrazalne stalo sie prawda.I wtedy to "prawdziwi polacy" zabrali sie, i do dzisiaj to pracowicie czynia, do przekucia wielkiego nowoczesnego zwyciestwa, ktore zakonczylo wspaniale- kiepski wiek dwudziesty, w skali globalnej ludzkiej, w kleske polska narodowa. I prawie im sie to udaje. Statystycznie co najmniej jedna trzecia Polakow jest sterowana przez software kleski. Kultura polska, jest generalnie zle zapogramowanym komputerem napedzanym sieczka. Tak, sieczka czyli karma dla koni, co kazdego dnia udowadniaja byli woznice i jezdzcy= wypadkowicze za kierownica nowoczesnych samochodow i samolotow. Na razie jest tak, ze atrakcyjna dziewczynka z polski, ktorej udalo sie rozkochac wlasciciela, a moze tylko najemce domu w Los Angeles staje sie narodowa bohaterka, a facet, Lech Walesa, laureat nagrody Nobla, ktory rozpieprzyl system sowiecki robi w Polsce za zdrajce i przyglupa. Oh, software, zwany kulura polska zjadaja robaki i PiS-hackerzy. Trzeba o tym dyskutowac. Pan prof. Bogdan Wojciszke dobrze zabral glos.
  • 2011-08-19 23:40 | serowik

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Szanowny Panie "Warszawiaku",
    osobiscie znam warszawiakow jako inteligentnych ludzi. Mam na mysli tych, ktorzy naiwnie dali sie zabic w powstaniu warszawskim, albo przezyli i dzisiaj zyja, albo juz leza na cmentarzach cywilizacji atlantyckiej w Monachium, Londynie, Paryzu, Nowego Jorku i Zürichu. Lata leca. Wiec coraz latwiej jest opowiadac bzdury o przeszlosci.
    Niestety, Panska inteligencja nie wystarcza, zeby zauwazyc, ze Polska jest demokratycznym, nowoczesnym krajem i Donald Tusk nie jest dyktatorem, ale premierem polskiego rzadu i wlasnie staje do wyborow tzn. jego stanowisko stoi do dyspozycji wyborcow i wystarczy, zeby Pan ujawnil swoja tozsamosc i przekonal do swojej koncepcji sprawowania administracji w Polsce odpowiednia ilosc (wiekszosc) wyborcow i zabierze Pan prace "Donkowi". Proste!?
    Na poczatek jednak nie powinien sie Pan podpisywac "Warszawiak", poniewaz ktos, kto tak kiepsko orientuje sie we wspolczesnym swiecie, nie zasluguje na ten tytul.
  • 2011-08-20 01:18 | borsuk

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    nie wiem czy mi to admin puści, bo jeszcze nie jestem zarejestrowany, ale mam dla Ciebie radę. idź do toalety, zrób dobrą kupę, puść 3 bąki i Ci przejdzie. w ostateczności idź do lekarza, albo wymyśl wehikuł czasu i cofnij się 100 lat w przeszłość.
    nie ten świat kochany. on idzie do przodu, a Ty biedny tkwisz w marazmie.
  • 2011-08-20 01:46 | hexabc1

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    "Nie czcimy klęski Powstania, tylko dzień jego wybuchu, kiedy Polacy powiedzieli dość okupantom. A z drugiej strony Amerykanie też celebrują Pearl Harbour..."

    Pamietaja, nie celebruja. Zycie w amerykanskich miastach nie zamiera na minute, by "uczcic" stara, narodowa kleske.
  • 2011-08-20 03:32 | karul

    Wlasnie minela

    okragla rocznica - lat trzydziesci - gdy spocony, zestresowany i z nieustannym bolem glowy wywozilem zone i male dzieci przez Swinoujscie z Polski. Mielismy dwutygodniowa wize do Norwegii.

    Gdyby mnie ktos wowczas zapytal o powody nie potrafil bym ich ladnie wyjasnic, powiedzialbym pewnie ze nie z powodu "komuny" ale raczej z racji tzw. zwiazku zawodowego. Teraz w rocznice zrobil to za mnie Profesor.

    Dla ludzi myslacych jacy jeszcze w Papiezowie pozostali emigracja to jest ciagle szansa wyrwania sie z tego nazikatolickiego piekielka. Zycze powodzenia.

  • 2011-08-20 04:48 | mbr

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    A ja z wydarzeń ostatnich miesięcy wysnuwam wniosek, że w dziedzinie ważnych spraw państwowych fachowcy są po prostu niepożądani. Proszę mi łaskawie powiedzieć, jakim niby sposobem można to zmienić, jeśli nie ma żadnych mechanizmów eliminacji osób niekompetentnych? Sami ustąpią? Wymrą? Ewolucyjnie się to załatwi w jakieś 300 lat? Polityk sam z siebie fachowca nigdzie nie wpuści, bo jest od niego może i cwańszy, ale głupszy. Przeczuwam, że wywiad ten zrobiono pod cieniutki bardzo wniosek, że to społeczeństwo jest winne bałaganowi w ważnych sprawach państwowych, co jest kompletną bzdurą, bo jaki niby społeczeństwo ma na to wpływ? Rzekomy kult niekompetencji w Polsce nie ma wiele wspólnego z profesjonalizmem rządzenia krajem. Kompetencyjny profil społeczeństwa to nie jest żadne usprawiedliwienie. W kręgu zwykłych ludzi dość powszechnie obowiązuje zasada niezabierania się za sprawy, których się nie ogarnia. Chyba, że ewentualne straty ograniczą się do zepsucia sobie jakiegoś sprzętu domowego, który się wtedy wyrzuci i kupi drugi. Dlaczego od pewnego poziomu samouwielbienia, związanego z władzą, ten zdrowy krytycyzm zanika? Może Pan psycholog zbadałby to zjawisko? Amatorzy bawią się ważnymi sprawami krajowymi nie dlatego, że nie ma ich kto zastąpić. Oni się po prostu czują wystarczająco kompetentni i mocno bezkarni. Prawdziwi fachowcy raczej nie zrobią rewolucji żeby to zmienić.
    Wracając zaś do "kultu niekompetencji". Może warto byłoby zrobić jednak jakieś rozróżnienie, kto fachowców szanuje, a kto nie, bo teza o ogólnym nieposzanowaniu profesjonalizmu jest mocno naciągana, jak dla mnie. Każdy klient, konsument, usługobiorca zwykle wielokrotnie na własnej skórze przekonał się na czym polega różnica między fachowcem a amatorem. Nie sądzę, żeby z tego powodu przestał fachowców szanować. Raczej modli się, żeby mu się tacy częściej trafiali. A trafiają się coraz rzadziej. A dlaczego? Bo w Polsce bycie fachowcem dość słabo się opłaca. Tak, mam na myśli aspekt ekonomiczny, nie psychologiczny. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że bycie fachowcem wymaga dodatkowego wysiłku. Ten wysiłek jest podejmowany. Nieprawda, że nie ma w Polsce takich przypadków jak wśród amerykańskiej profesury. Chyba po prostu znamy innych ludzi, bo ja znam takich, którzy wręcz dopłacają do tego, by ich praca stała na wyższym poziomie. Jeśli są etatowcami, zgadnie Pan profesor, co za to dostają? Tak jest, g... (czasem nawet gorzej, bo mają więcej pracy). Normą jest, że fachowcy nie są odpowiednio premiowani, wywieranie presji na pracodawcę daje zwykle to, że zmienia się pracę i tak fachowiec przesuwa się powoli w górę, jeśli jest gdzie. Ewentualnie organizuje sobie fuchy, zakłada własną firmę (jeśli ma na to siłę i nerwy) albo w końcu wyjeżdża za granicę, gdzie ma spokój i zapewniony byt. Oczywiście po fachowcu zostaje pustka, która jest zapełniana ludźmi bez doświadczenia. Tych ludzi nie ma kto uczyć ale też nikt ich nie chce uczyć - bo w Polsce zatrudnia się tańszych, żeby wyrzucić (albo trzymać w szachu) droższych. Więc żółtodzioby uczą się na żywej materii (czasem nawet ludzkiej) z wiadomymi rezultatami. Ponieważ jednocześnie nie ma również żadnych sensownych mechanizmów egzekwowania odpowiedzialności za fuszerkę, strasznie pogarsza się jakość wszelkiego rodzaju "profesjonalnych" usług. To z kolei prowadzi do dalszej degeneracji rynku, gdyż każdy, kto ma jakieś pojęcie, stara się wykonywać jak najwięcej prac we własnym zakresie. Polski biznes na brak niektórych fachowców znalazł jednak rozwiązanie, które brzmi: "zamówmy to w całości u Chińczyków". A gdy Chińczyk podniesie cenę okaże się, że u nas nie został nikt, kto może tę robotę wykonać. Można też w ogóle zrezygnować z produkcji czegokolwiek i zająć się handlem. Pierwotną przyczyną tego wszystkiego nie jest jakiś tam kult, który się komuś w głowie urodził, ale rzeczy banalniejsze: bieda naszego kraju i pazerność naszego biznesu. Skutkiem będzie utrwalenie naszego zacofania. Psychologia niewiele ma do tego. Dużo większe znaczenie ma ogromna armia urzędasów, których nie dość, że nie można nazwać fachowcami w żadnej dziedzinie, to jeszcze ktoś na nich musi pracować. Ale to już nie brzmi tak ładnie, szczególnie przed wyborami, prawda?
    Co do insynuacji a'propos grania fair: ludzie po prostu się uczą. Powoli przyswajają życiową wiedzę. Nasze państwo wielokrotnie oszukało swoich obywateli zmieniając zasady w trakcie gry. Jaka powinna być na to reakcja? Nadstawienie drugiego policzka? To samo tyczy się stosunków biznesowych, zarówno pomiędzy firmami jak i na styku pracownik/pracodawca. Nie wiem z jakiej choinki urwał się Pan profesor, ale muszę rozczarować: poziom etyki w biznesie jest zerowy, każdy każdego próbuje jakoś kiwnąć, czasem bardziej, czasem mniej, ale jest to praktycznie stan regularnej podjazdowej wojny, od manipulacji jakością poczynając, poprzez ukrywanie błędów, nieterminowość, niesolidność, fałszowanie dokumentacji, na niepłaceniu faktur kończąc. Jest jeszcze styk państwowo-biznesowy, ale tu już bez prokuratora nie podchodź. Przerażającą naiwnością jest nie zdawać sobie z tego sprawy. Jak to naprawić? Niestety, przychodzi mi do głowy tylko buldożer...
  • 2011-08-20 06:48 | oonter

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Najważniejszy artykuł, temat i problem w Polsce od lat, przysypywany i ukrywany przez nic nie znaczące debaty polityczne. Debatować nad tym. I to przez 10 następnych lat.
  • 2011-08-20 08:40 | warszawiak

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Polski system polityczny to rowniez przyklad polskiego kultu niekompetencji.
    Kto jest odpowiedzilny za wojsko ? Minister obrony czy prezydent. Kto jest odpowiedzialny za polityke zagraniczna, minister w rzadzie czy prezydent ?
    Nie widac zadnych ambicji by uporzadkowac ten balagan. A kto mialby miec taka ambicje ??? historyk ??? Jego jedyna ambicja i tylko jedynym celem jest zerowac na koszt podatkowicza jak dlugo sie da. Juz przetrwal w ten spsob 4 lat nic nie robiac. A sumie zeruje juz na podatkowiczu przez 22 lata.

    Dyktator Donek Tusk na zadno stanowisko publiczne nuie zostal wybrany w demokratyczny sposob. Wladze wycwaniakowal i wymanipulowal. Jest dyktatorem absolutnym, kontroluje rzad, Sejm, Senat i Kancelarie Prezydenta. Wycwaniakowal wladze i nie potrafi jej uzyc dla dobra kraju. Bo nie ma elementarnych kwalifikacji przywodczych.

    Pozycja z ktorej dyktator Donek zaatakowal to oczywiscie ta pozycja szefa parti. Zostal wybrany w lipcu 2010 (ponownie) bedec jedymnym kandydatem (ponownie). Wygral w cuglach. Glosowac nie niego mogla tylko waska klika ktorych sam upowaznil do glosowania. Innych kandydatow nie bylo. Osoby z aspiracjami i ambicjami przywodczymi sa systematycznie wyrzucane z partii. Bo Donek musi byc najlepszy i musi sie czuc niezagrozony. 98.5% czlonkow PO nie mialo prawa glosowac w wyborach swego szefa. A placa skladki i haracz i podatki z ktorych PO jest rowniez finasowana.

    Wybory na szczeblu krajowym to jeszcze wieksza szarada. Format wyborczy jest zniewaga ludzkiej godnosci. Wyborca nikogo nie wybiera ani nie odwoluje ani nie rozlicza. Wyborca jest wykastrowany i nie ma elemetarnego przedstawicielstwa w systemie sprawowania wladzy.





  • 2011-08-20 08:59 | wiesiek

    obwinianie ofiary

    cytat z Arosona "Człowiek istota społeczna"
    Motywem wywoułującym tendencję do obwiniania ofiar o to, że są prześladowane, do przypisywania ich trudnego położenia cechom ich osobowości oraz brakowi zdolności jest pragnienie, by widzieć świat jako miejsce, gdzie panuje sprawiedliwość.(...) Ludzie skłonni są obarczać pokrzywdzonego odpowiedzialnością za niesprawiedliwy wynik, który inaczej trudno jest wytłumaczyć.(...)Boimy się myśleć, że żyjemy w świecie, w którym ludzie bez własnej winy mogą być pozbawieni tego, na co zasługują lub potrzebują. (....) Jeśli6 milionów żydów zostało wymordowanych bez wyraźnego powodu, to można znaleźć pewną ulgę w przekonaniu, że musieli oni zrobić coś, czym zasłużyli na ten los.

    Ten cytat opisuje całą esencję psychoterapii. W tej pseudonauce znalazły schronienie najgorsze wrogie człowiekowi stereotypy i uprzedzenia. To piąta kolumna dożynająca ofiary systemu. W ten sposób ofiara zgłaszając się po psychologiczną pomoc staje się po raz kolejny ofiarą.
  • 2011-08-20 12:11 | Mim

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Typowe profesorskie blebry. Krytyka i żadnych propozycji pozytywnych. Pan profesor raczył na przykład zapomnieć, że mamy cywilną kontrolę nad wojskiem, więc kto ma być ministrem obrony? W kulcie kompetencji byłby to wojskowy. A ministrem edukacji? Broń boże jakiś dyrektorek szkoły - musi być profesor, zapewne sam Wojciszke od razu.
  • 2011-08-20 12:17 | babcia

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Daddy, w Kraju Priwiślańskim jeden numer w rodzaju SSN zastępujący obecne NIP, PESEL, REGON to byłaby obelga dla powagi państwa - tak myśli niemalże każdy homosovieticus w tym kraju. To byłoby zbyt proste, nazwałby to tenże homosovieticus prozaiczne. A już brak zameldowania prowadziłby do kompletnej anarchii myśli sobie taki homosovieticus dalej, a kiedy przybysz z USA opowiada o nieistnieniu zameldowania słyszy, że tam jest po prostu bałagan i za dużo "wolności" ...

    Mój znajomy się niedawno przeprowadził i musiał zmienić dowód osobisty oraz jakąś naklejkę na numerach rejestracyjnych swojego samochodu. Udał się do lokalnego wydziału komunikacji i kazano mu odkręcić (!) je od samochodu, przynieść do okienka i wtedy biurwa naklei nowy znaczek. Zajęło mu to wszystko mnóstwo czasu i jaki był tego cel? Jak tu ktoś wcześniej napisał: tylko masowy wyjazd na długie lata sporej części społeczeństwa oraz powrót może coś zmienić. Nawet ludzie inteligentni żyjący od urodzenia w Polsce nie rozumieją w jakim zacofanym i archaicznym systemie przyszło im funkcjonować. Ale są i gorsze kraje :)
  • 2011-08-20 14:16 | mag

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    40 lat minęło i nic się nie zmieniło? Ejże, droga pani. Nie wiem, gdzie się pani znalazła po powrocie do Polski i gdzie pani te 40 lat spędziła. Ale to jakas inna Polska, o której pani pisze.
    Załatwiam różne sprawy w róznych urzędach, bywa że mam uwagi krytyczne, ale totalny chaos i niekompetecja?! A gdzie jest tak świetnie? Moi bliscy mieli (mają) do czynienia z biurokracją we Francji, Włoszech czy Belgii i - na zasadzie analogii - dochodziłam do wniosku, ze w Polsce mam często mniej kłopotów niż oni. Pierwszy przykład z brzegu. Moj syn mieszkający w Brukseli po tzw. kolizji drogowej i uszkodzeniu samochodu załatwiał sprawy z tym związane plus minus trzy razy dłużej niz ja. Gdy ja mam tego typu problem, wystarczy, ze zgłosze kolizje pod nr odpowiedniej infolinii i jade wprost do autoryzownego warsztatu, który przejmuje na siebie posrednictwo w kontaktach z moja firmą ubezpieczeniowa, dokonuje naprawy, a pieniądze dostaje od ubezpieczyciela.
    Pijaczków, tarzające się buteleczki, nie mówiąc o smieciach na ulicach, to zdarza mi się widywać absolutnie w całej Europie,łacznie z metropoliami (nawet w Skandynawii). Może inaczej jest np. w USA (w co wątpię, ale tylko na podstawie filmów i opwiesci z autopsji moich znajomych).
  • 2011-08-20 17:01 | Adam 2222

    to KOR, S i krk są źródłem bylejakości i dziadostwa. Ich "osiągnięcia" w ostatnich 23 lata? Idiotyzm goni głupotę ze skłonnościami samobójczymi (katastrofy lotnicze i kupno Embraera). My dostosowaliśmy się do III RP którą oni stworzyli.

    To świadczy o nieprzeciętnych Naszych zdolnościach adopcyjnych. Albo emigrujemy (~2-3mln). Emigranci lat 80tych doskonale dają sobie rade w nowych krajach i znajdują się na wysokich miejsca grup narodowościowych płacących wysokie podatki. Jesteśmy wiec kompetentni profesjonaliści, kończymy tutaj szkoły i kształcimy się na kursach. Pan prof. Wojciszke powiedzial to samo p. red. "Klich, który nie ma pojęcia o wojskowości, był trzy lata ministrem. Szefową resortu zdrowia jest była ordynator lokalnego szpitala, a ministrem edukacji - dyrektorka szkoły". Wiele razy pisałem tutaj o "Dream Team" choćby premiera Tuska, który w trzy lata powiększył dług o 320 mld i doprowadza Polskę do bankructwa.
  • 2011-08-21 03:54 | camel

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Dziękuję za ten wpis, on znakomicie ilustruje to, o czym jest ten artykuł. Pogardliwie odnosząc się do "kultu kompetencji", zarzucając podłostkę autorowi (chce zostać ministrem edukacji, ma nieczyste, podskórne zamiary), stawiając ideolo ponad fachowością (mamy cywilną kontrolę nad wojskiem, więc ministrem musi być cywil, kompetencje są nie tak ważne). To wszystko jasno pokazuje jak cała patologia polska tkwi głęboko w polskich łbach. Tego nie da się załatwić nawet wymieraniem pokoleń, bo Polacy przekazują swym dzieciom cały ten narodowy bałagan. Z tym trzeba walczyć, bo to nas niszczy. Tylko, że nie ma komu...
  • 2011-08-21 06:53 | joanna

    nie-bylejakość nie jest normą

    Ciekawa jestem wytłumaczenia bylejakości włoskiej, nie wspominając o greckiej, które biją nas na głowę. Bo u nas to przynajmniej czysto jest.
    Poza podobieństwami struktury społecznej- postchłopski rodowód większości społ. trudno się doszukać analogii.
  • 2011-08-21 07:01 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Jeżeli bylejakość to nie narodowa,a bolszewicka.
    "Z tego się nie strzela".Standardy jakość tylko tego dotyczyły co służyło do zabijania.
    Dziś mamy bez zapachu prochu inną wojnę bo na dobre toczy się WOJNA O PIENIĄDZ.Ma swoją podstawę szacunku do bylejakości,bo nie ma poszanowania dla Ojczyzny i gospodarczego patriotyzmu.
  • 2011-08-21 07:52 | Bartosz

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    @ joanna
    U nas jest czysto??? Jeśli nawet we Włoszech czy Grecji bywa jeszcze gorzej, to naprawdę marna pociecha.
  • 2011-08-21 08:47 | #-#

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    polska bylejakosc istniala wczesniej niz powstala bolszewia, wiec prosze nie pisac glupot...
  • 2011-08-21 08:54 | vps

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Ja bym tu patriotyzmu nie mieszał, bo niby kto się bogaci dla ojczyzny? Są narody w Europie, gdzie z kompetencją jest gorzej. Rzecz w tym, że inwestuje się w uczciwość bo ona się najbardziej opłaca dla każdej poszczególnej jednostki. Czyli tworzymy uczciwe środowisko w którym dajemy sobie maxymalne szanse rozwojowe. To, że są społeczeństwa ktore tego nie pojmują, wynika czysto z ewolucyjnego zacofania. To zacofanie polega na tym, że taki osobnik nie potrafi postawić pragmatyzmu ponad własne fobie, uprzedzenia czy słabości jaką jest chciwość, zazdrość, nieufność, strach itp. Chińczycy też są zacofani, pomimo że postawili na pragmatyzm, chłodną kalkuacje, to nie zauważyli, że sam wzrost pkb nie zapewni szczęścia, bo do szczęścia potrzebna jest uczciwa i nieskrępowana atmosfera, w której docenia się starania i wysiłki innych. Tylko wtedy jednostka daje z siebie wszystko co najlepsze i tworzy kulturę, o której każdy marzy. Norwegia, Szwajcaria, Szwecja też są "rajem na ziemi" ale wszyscy mają amerykański sen, bo amerykanie stworzyli mit, w którym jednostka jest ponad systemem i ograniczeniami, czyli ciężką i uczciwą pracą może góry przenieść. Niestety to tylko mit, ale chcąc nie chcąc do takiego życia wszyscy dążymy. Polacy jeszcze długo tego nie skumają, bo tkwią we własnych ideologiach, fobiach i strachu przed nieuczciwością i powrotem biedy. Zaufanie polega na ryzyku, a tego w tym kraju nikt nie lubi. Myślę, że dopiero dzieci, które będą się rodzić w pewnego rodzaju dostatku i bezpieczeństwie, zaczną się skupiać na istocie rzeczy a nie na pustym wyścigiem za kasą. Oby tylko rodzice nie przekazali im tej dumy wiecznie pokrzywdzonego, najlepszego ze wszystkich Polaka i tego kompleksu typu - "popatrz synu ile on ma kasy, to jest gość".
  • 2011-08-21 11:26 | Normalna

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Drogi Panie, chyba Pan nie zrozumiał, o co chodziło przedmówcy. Ja mniemam, iż zrozumiałam. Otóż kto miałby być ministrem obrony według Pana? Żołnierz? No to nie może, bo tego zakazuje konstytucja. Pan Wojciszke w istocie broni kastowości i to elitarnej - administracją zdrowiem może zajmować się tylko lekarz i to koniecznie profesor, administracją oświatą może zajmować się tylko nauczyciel, i to koniecznie profesor. Przypominam, że prawem, bankowością i usługami zajmują się u nas wyłącznie "specjaliści" i mamy rezultaty - sądy pracują skandalicznie powoli, Polska przegrała dotąd WSZYSTKIE sprawy w Strasburgu, bankowcy z chciwości wywołują co chwila jakiś kryzys, a jeśli Pan buduje dom lub wzywał kiedykolwiek np. hydraulika, to wie Pan, co myśleć o "fachowcach". Takie są skutki "kultu kompetencji".
  • 2011-08-21 12:28 | orw84

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Po przeczytaniu tego wywiadu ze smutkiem stwierdzam, że sam wywiad jest przykładem braku kompetencji i choć teza wyjściowa niewątpliwie jest prawdziwa to już próba jej uzasadnienia pozostawia wiele do życzenia.
  • 2011-08-21 13:05 | Konstytucjonalista

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    "Stawiając ideolo nad fachowością"?! Człowieku, jakie ideolo??? Na przykładzie twojej wypowiedzi widać poszanowanie prawa w Polsce! To nie jest żadne "ideolo", tak stanowi konstytucja.
  • 2011-08-21 16:38 | Tartuffe

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Polska tradycja to indywidualizm i kompetencja w wlasnym interesie i brak tych cech w interesie spolecznym. Slaba samowiedza indywidualna i historyczna. Raczej pracowitosc. Male zaufanie do wladzy i swoich np. sasiadow. Czesto histeryczne podejscie do zycia indywidualnie i zbiorowo. Wyrazna chec wywyzszania sie w oczach innych, zwlaszcza tych slabszych w naszym pojeciu.
    Moje pytanie do profesora Wojciszke to czy mozliwe nawet jest zmienic Polakow ? czy nie latwiej byloby kreowac model aministracyjno-spoleczny panstwa w oparciu o to jacy sa naprawde Polacy w sensie zbiorowym? I jaki to model moglby byc?
    Osobiscie uwazam, ze blizej nam do panstw anglosasskich z decentralizacja wladzy, lokalnymi samorzadami i nawet lokalnymi prawami (czesto glupimi) jak np. w USA niz do modelu np. francuskiego silnej wladzy centralnej, urzedniczej, kultury parsykiej i wysokiej kompetencji pracownikow wladzy. W USA urzednikiem, sedzia czy politykiem czesto zostaje osoba ktora ma "to cos" a nie ma odpowiedniej szkoly czy tzw. pochodzenia.
    Byc moze, ze klucz lezy w samowiedzy. Moze nawet rzadzacy nami nie wiedza jacy jestesmy?

  • 2011-08-21 18:38 | smb

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Zyje poza granicami Polski od 30 lat. Znam czasy za komuny, znam Europe zachodnia od 30 lat i Polske od 20 lat z niesamowitymi zmianami politycznymi i spolecznymi. Nie wszystko jest zlotem co sie sweci i w Polsce nie wszystko jest takie zle. Oczywiscie (o tym wie nawet kazdy hobby psycholog) jak sie zacznie porownywac z innymi...Jesli chodzi o kompetencje politykow, to przypomina mi sie wspanialy film Michael Moore o amerykanskim kapitalizmie. Od czasow jak aktorzy zawladneli scene polityczna (od prezydenta do guwernera) USA osiagnely dno. USA sa jego zdaniem krajem, w ktorym 1% procent spoleczenstwa zyje w dobrobycie a 99% marzy o nim.Tego typu rozwoju nie zycze Polakom i Europie (chociaz i tutaj w ostatnich latach rozwoj idzie w tym kierunku).A propos politycy tylko reprezentuja a ich pracownicy w ministeriach powinni byc kompetentni (np. w Niemczech lekarz byl najpierw ministrem zdrowia, teraz jest ministrem gospodarki itd. itp..)A wiec co chce powiedziec, nie jest tak zle, ale moze byc lepiej. W tym celu nalezy wychowac i wykszalcic mlode pokolenie Polek i Polakow, bo ci z czesciowym zyciorysem w komunie niewiele moga juz zmienic...Tego mlodego pokolenia nie nalezy oglupiac religia (sprawa osobista kazdego czlowieka) i bzdurnym polskim patriotyzmem. Na pohybel z nim ! Pozdrawiam z Europy
  • 2011-08-22 07:05 | joanna

    zasady społeczne vs trybalizm

    Zacznę od odpowiedzi Bartoszowi: tak, u nas jest czysto. Nie chodzimy po Warszawie bacznie omijając butelki, papiery, kupy na chodnikach. Tak musimy poruszać się po Rzymie czy Palermo. Wcale nie bocznych uliczkach- tam można zostać oblanym wodą z prania wychlustaną na ulicę lub obrzuconym śmieciami wywalanymi na ulicę z klatki schodowej.Możemy zatrzymać się na parkingu przy drodze i wyjść z samochodu. Spróbuj to zrobić na południu Włoch. Szczególnie polecam Sycylię. Rowy przy drogach w Polsce nie są jednym wielkim wysypiskiem starego sprzętu AGD. W Grecji, Włoszech-tak. Nie mamy typowego dla tych krajów obrazka- koniec miasteczka (w tym turystycznego) to granica ogromnego dzikiego wysypiska. Bardzo polecam objazd Włoch czy Grecji bocznymi drogami. Od razu zaczyna się doceniać swój kraj. Swoje drogi zresztą też. Z podobnym zachwytem wraca do Polski znajomy pracujący u nas Włoch.Na Niemczech zagranica się kończy. A zresztą brud w NRD porażał.
    Psychologia społ. może wytłumaczyć zjawisko tylko częściowo. Socjologia chyba nieco głębiej. Obserwacji dużych grup ludności wyrwanych ze swojego naturalnego otoczenia w PRL przez "wielkie budowy socjalizmu" nie prowadzono, a tu, moim zdaniem, leży sedno sprawy. Te procesy zaszły na Zachodzie w czasie pierwszej i drugiej rewolucji przemysłowej- był czas na ewolucję postaw, dostosowanie do zasad społecznych a nie tylko zasad trybalnych- wzajemnego wspierania i krycia "swoich", przechowywania "swoich zasad". W Polsce masy napływowej ludności wiejskiej bardzo ciemnej i biednej (bogaci rolnicy nie mieli powodu by opuszczać wieś) nie miały powodu by dostosowywać się do mieszczańskich zasad. Bo były to zasady mniejszości, więc nie liczyły się. Podobnie było we Włoszech i Grecji. Poziom wykształcenia, obycia nie dawal im szans na prawdziwy awans społeczny, dawało kombinowanie, załatwianie. W tym przez nielicznych "swoich", którzy do jakiejś pozycji doszli.I wpychali dalszych "swoich" gdzie się dało. Przekonanie, że "nie ważne, na czym się znasz, ważne KOGO znasz" jest zadziwiająco podobne i tam i u nas. Urzędnik jest niekompetentny, co pokrywa aroganckim traktowaniem, bo nie kompetencja była mu w życiu potrzebna a "wujek". Solidne wykształcenie miało i ma mniejsze znaczenie niż "znanie kogo trzeba" więc po co je uczciwie zdobywać? Oszustwo przejdzie, o ile "obcego" dotyczy, a swojemu sie je wybaczy bo "obcego" naciągnąć nie wstyd.
    Minister Obrony czy zdrowia jest ministrem bo zna kogo trzeba, pani Kasia z urzędu tez dzięki temu. A i pani polonistka, i przedszkolanka od kiedy z pracą bardzo krucho.O Spólkach Skarbu Państwa chyba wspominać nie warto.
    Jest i inny świat- ludzi, którzy doszli do czegoś dzięki solidnej wiedzy i wykształceniu. Dzięki przestrzeganiu reguł. Ale mniejszość nie ma żadnej siły narzucenia swoich zasad. Zresztą- i tak nikt nie uwierzy.
  • 2011-08-22 08:18 | warszawiak

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Pamietam NRD z innej strony. Wszedzie bylo niezwykle czysto.

    Zasmiecanie srodowiska jest problemem w wielu krajach. Wladze nie wypelniaja swoich elementarnych obowiazkow. Kary powinny byc zwiekszone dwudziestokrotnie. Rowniez dla urzednikow ktorzy toleruja smieciarzy. W Polsce najwiekszym smieciuchem jest KK. Wszedzie rozrzucili figurki, kapliczki, oltarzyki, krzyzyki,... To tez zasmiecanie srodowiska. Nawet na Giewoncie nie mozna sie czuc na lonie natury bo jest tam obrzydliwa konstrukcja krzyza.
  • 2011-08-22 08:29 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Oczywiście polska bylejakość ma swoja historię,ale za sprawą systemu,czy też nawet i systemów było jej wyeksponowanie.
    Z niewolnika nie ma dobrego pracownika.
  • 2011-08-22 08:50 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    ...stali jak durnie... to taka hiperbola. W końcu u nas cwaniactwo jest w cenie a nie przestrzeganie norm społecznych i zwykle człowiek ich przestrzegających uchodzi w końcu za frajera
  • 2011-08-22 08:51 | merchant_m

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    O sprawach poruszonych w wywiadzie traktuje także książka Rafała Ziemkiewicza -"Polactwo". Co prawda nie jest pisana z pozycji naukowych ale przedstawia podobne wnioski co w wyżej wymienionym wywiadzie.
  • 2011-08-22 09:07 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Prykład z filmem wydaje mi się chybiony...To kontrolowane przez korporacje media ,,formatują" sobie klientów dzięki czemu łatwiej sprzedać im ten sam produkt w wielu krajach. To trochę jak z dowcipem o automacie do golenia twarzy: Wkłada się twarz w niego i brzytwy golą. Ale jak to ,przecież każda twarz ma zindywidualizowane rysy? Och, ten problem znika po pierwszym goleniu...
    Odnośnie ,,koła" nie duma i nie kompleksy - tylko zwykłe pozoranctwo podbudowane leniwstwem. Przykład budowa ścieżek rowerowych - malujemy pasek na szerokim chodniku i jest.Obniżamy (często byle jak) krawężniki (co i tak musimy zrobić-niepełnosprawni). Gdy brakuje miejsca przemalowujemy paski przez jezdnię - rowerzysto przejeżdżaj sobie choćby 3 razy przez tą samą jezdnię. I mamy w papierach ścieżkę zapisaną? Jest? Jest! O przesunięciu słupów, znaków, odizolowaniu ruchu pieszego i rowerowego nie ma co bajdurzyć - przecież rower to taki ,,szybki" pieszy. O jakichś progach spowalniających na skrzyżowaniach ,,ścieżki" z uliczkami podporządkowanymi , co wyegzekwowało by znak ,,ustąp pierwszeństwa przejazdu" także dla owej pseudościeżki a nie tylko jezdni wzdłu której ona przebiega nie ma co marzyć - kupa roboty no i kierowcom by ona przeszkadzała... W statystykach ścieżka jest a co najważniejsze kasę wzięło się jak za 100% dobrą ścieżkę.
  • 2011-08-22 09:10 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    To co piszesz o polskim ,,biznesie". Ciągle płaczą jak im to państwo przeszkadza i w sumie z tego nic nie mają ,w takim razie ciągną to latami charytatywnie? Wg. danych OECD z każdego zainwestowanego euro w Polsce osiąga się zwrot 1,56 eur. Lepszy współczynnik ma tylko Rosja - 1,86. Normalnym zwrotem jest 1,15-1,25
  • 2011-08-22 09:19 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    MAsz rację. Mnie w Polsce przeraża powszechna akceptacja i pełne zrozumienie dla patologii. Każdy zrozumie spasionego jak wieprz związkowca robiącego zadymę bo mimo 100% socjalu chce więcej. Ale kogoś chorego? albo w trudnej sytuacji życiowej? Panuje zrozumienie dla cwaniaczków żerujących na KRUSie,ale nie dla dziewczyny w sklepie tyrającej z ochłapy...
    W Polsce nigdy nie było buntów społecznych - ogrom stanu szlacheckiego, brak administracji powodował ,że potencjalni niezadowoleni(najaktywniejsi nieuprzywilejowani) zwyczajnie mogli wycajnie w szeregi owego stanu się dostać i automatycznie zostawali strażnikami status quo. Czy to nie przypomina ci dzisiejszej Polski? Dostajesz się do KRUSu (czyli de facto przerzucasz koszta na innych) , zostajesz mundurowym, albo związkowcem, albo członkiem korporacji zawodowej albo podejmujesz prace w tzw. budżetówce - i już BRONISZ. I tak 40% Polaków żeruje na pozostałych 60 co to nie mają wyjścia...
  • 2011-08-22 09:25 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    A w Holandii mają wypielęgnowane ogródki - dla mnie żałosną jest pociecha ,że inni są gorsi. Wqurza mnie ,że MY nie jesteśmy lepsi
  • 2011-08-22 09:27 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Nawet nasza tzw. komuna była pokraką totalitaryzmu (akurat na szczęście).Gdzie tam jej do rosyjskiej ,czeskiej czy enerdowskiej...
  • 2011-08-22 09:33 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    ,,Ale mniejszość nie ma żadnej siły narzucenia swoich zasad" - otóż nie! W Polsce tych niekompetentnych, cwaniaczków, ,,famulusów" uprzywilejowanych jest mniejszość - ale jej segmenty są spojone za pomocą wspólnoty interesów na straży których stoją aparaty korporacji zawodowych i związkowe. To większość jest ,,uciskana" ale jest ona nieświadoma często bytu swojego (ja na politykę mam wy....ne) , jej interesy sa zatomizowane.
  • 2011-08-22 11:28 | Slawczan

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Ziemkiewicz jest świetnym przykładem na polactwo - tokuje gardłuje ,że społeczeństwo sparszywiałe, państwo zgniłe, ubezpieczony w KRUSie i dumny z tego jak paw, gardłuje przeciwko przywilejom, wściekle atakujący tych co chcą opodatkować zabawę w hazard na giełdzie bo sam gra, po inteligencku zniesmaczony żenadnym poziomem debaty , odsysła pisarza Redlińskiego tam gdzie jego miejsce czyli pasać krowy nad Narwią. Obura go zanik myślenia wspólnotowego u Polaków a sam oczywiście sufluje antyspołeczny model kapitalizmu. Podejrzewam ,że wspólnota jest potrzbna bo ktoś musi dorzucać do tego KRUSu gdy jp. Ziemkiewicz zaniemoże i bedzie potrzbował terapii za jakie 200 tyś zł.Czyli to prawdziwy sarmata - podatków nie płacić, nad ojczyzny losem boleć, nienawidzić przeciwnika. Pyszny to okaz homo polonicusa
  • 2011-08-22 11:57 | ivo

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Jakież to wszystko proste i jak łatwo wskazać "odpowiednie kręgi" winnych... Znakomićie pasuje (jako ilustracja, nie jako głos merytoryczny) do umieszczonego już na stronie artykułu o pochodzeniu teorii spiskowych. Czasem sam chciałbym mieć tak nieskomplikowane życie wewnętrzne, mniej się człowiek męczy, choć z drugiej strony...
  • 2011-08-22 16:35 | vps

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Akurat podałem przykład filmu bo sam o tą branżę się ocieram. To nie działa tak dosłownie. Jest w tym troche tego "pozornactwa podbudowanego lenistwem" Kopiuje się gotowe wzorce z zachodu bo jest mniejsze ryzyko niewypału, niż w przypadku czegoś nowego i oryginalnego. Martwi mnie bardziej to, że odbiorcy z taką łatwością to kupują, i tutaj widze kompleks. Dumę widzę w tym, że jak już się coś kopiuje od kogoś, to po co udawać, że to nasze? Przecież można zrobić ścieszkę rowerową tak jak w miejscu w którym jest zrobiona najlepiej. To o czym piszesz nie wyklusza tego o czym ja pisze.
  • 2011-08-22 21:58 | camel

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Droga "normalna", według mnie ministrem obrony musi zostać osoba mająca pojęcie o temacie a nie, jak niżej upomina się o to "Konstytucjonalista", wystarczającą kwalifikacją ma być fakt, że ów ktoś jest cywilem. Czy nadal się nie rozumiemy? Dla mądrych ludzi ważniejsze będą kwalifikacje. Jeśli nie znajdzie się cywila o odpowiedniej wiedzy, to poprosi się jakiegoś emerytowanego generała (?) Nie wiem. Wymyślam. Chodzi o to, że kwalifikacje to niemalże najważniejsza sprawa. Obecne podejście, że jedyne cechy to "cywil" i "swój" owocuje olbrzymim bałaganem.

    Dalszej części o "kulcie kompetencji" z kolei ja nie rozumiem. A więc co w zamian? Bo jeśli nie fachowość, wiedza i kompetencja (pani sugeruje, że te się nie sprawdzają) to pozostaje brak fachowości, niewiedza i niekompetencja. Ja uważam, że efekt, które tutaj pani przytacza (skandaliczne sądownictwo) jest wynikiem niewiedzy i braków kompetencyjnych wśród aparatu władzy sądowniczej niż ich nadmiaru. Co wspólnego z tematem ma chciwość bankowców tego już doprawdy nie jestem w stanie wymyślić. Ale reasumując - opłakany stan spraw w naszym państwie jest dokładnie i precyzyjnie spowodowany takim podejściem, jaki pani reprezentuje - wiedza i kompetencje są podejrzane, bo to "kastowość".

    Z tą kastowością to dopiero pole do popisu! Można tropić kastę szewców, która zagrabiła dla siebie sprawy obuwnicze, kastę sprzedawców pietruszki i kamarylę dentystów. Przykłady kast można mnożyć, pobawimy się? A przecież sprawiedliwiej by było pozwolić każdemu, kto ma obcęgi, wykonywać stomatologiczne usługi dla ludności. Żadna kompetencja nam przecie niepotrzebna, bo "prawdziwy Polak niczego nie umie, wszystkiego się boi i wobec wszystkiego jest nieufny".
  • 2011-08-23 07:13 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Na bogactwo Ojczyzny składa się zasobność jej Obywateli.Jest jednak problem etyki dochodzenia do tej zasobności.
    Wszystkie kryzysy mają swój początek gdy handlarze biorą górę nad wytwórcami.Dotyczy to w znacznym stopniu i USA,stąd WOJNA O PIENIĄDZ,którą opisał Chińczyk Song Hongbing.
    Przykładnie temu służyło braterstwo broni jakie zawarli spadkobiercy wojennego komunizmu pod wodzą Aleksandra Kwaśniewskiego z demokratami wojennymi opanowanymi przez żydowskie ruchy umysłowe i polityczne.
  • 2011-08-23 07:19 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Z życia wzięty fakt kiedy we wsi gospodarującej na swoim zmobilizowano do utworzenia spółdzielni produkcyjnej.Prezesem został największy pijak,co dodatkowo przyczyniło się do tego,że padł etos pracy.
    Na szczęście nie doszło do tego jak w Izraelu kiedy rodzinom były odbierane dzieci.
  • 2011-08-23 15:48 | zyta2003

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Omal kazdy tu piszacy podklada cos innego pod haslo: nasza narodowa bylejakosc. No ta ja przytocze charakterystyczna historyjke, z czym mi sie kojarzy nasza bylejakosc.
    Swojego czasu chodzilam na latwe, chociaz wielogodzinne wycieczki w grupie amerykansko - polskiej. Juz przy spotkaniu roznilismy sie. Coraz rzadziej, ale ciagle ktos z naszych mial nieprawidlowe obuwie. Kiedy przewodnik o czyms informowal, cos zalecal, czy zastanawial sie na skrzyzowaniu Polacy zawsze mieli nie tyle zapytania, ale uwagi: ale to niepotrzebne, lepiej byloby tedy itp. Amerykanski przewodnik np. prosi o dlugie spodnie i rekawy, ze wzgledu na kleszcze i tzw. poison ivy, ktory wywoluje dlugo niegojace sie bable, i czapke od slonca. My wiemy lepiej w czym nam dobrze. Prosi o powstrzymanie sie od palenia. Jeszcze na wycieczce mam sie ograniczac. Ilosc wody jaka zaleca do wypicia ogromna. My mamy rozne napoje wzmacniajace, nawet czasemi ktos sie chwali, ze z kilkoma kroplami alkoholu. Zaczyna padac deszcz, malo kto z nas jest na niego przygotowany. Amerykanie wyciagaja stosowne okrycia. Mowie, ze jak zacznie sie burza, to jeszcze wyciagna piorunochrony. Nawet "na strone" staraja sie chodzic omal na komende. Nie sa w ogolnosci przyzwyczajeni do zalatwiania sie po krzakach.....Koniec wycieczki, pan zaleca poogladac sie wzajemnie na okolicznosc tych kleszczy. Polacy n ie maja czasu, wypatrzyli bar z piwem.
    O co chodzi w calym "opowiadaniu"? Nie przestrzegamy procedur, prawa, kazdy wie lepiej. Chociazby, ze dozwolona szybkosc jest za niska, a naklejka przy wozku dziecinnym, zeby nie zostawiac go bez zaciagnietego hamulca jest przeciez tylko dla durnych Amerykanow itd, itp.. Lista skutkow tej bylejakosci? Poczawszy od dziecka, ktore ruszylo wozkiem w kierunku jezdni, skonczywszy na katastrofie smolenskiej.
  • 2011-08-24 14:41 | vaal

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Moja okragla rocznica wkrótce. Nie wierzylem ani w druga Japonie (o zielonej i innych wyspach nie bylo wtedy mowy), ani w cuda i obiecanki. Dzieki temu
    zaoszczedzilem sobie rozczarowan. Artykul nieposledni i na pewno dyskusyjny.
  • 2011-08-27 13:35 | smb

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Droga Zyto,
    trudno mi uwierzyc (na pewno typowo polskie stwierdzenie), ze to poprawne zachowanie grupy wedrowcow dotyczy Amerykanow. Przypomina mi raczej Niemcow...Amerykanscy turysci spotykani w Europie wygladaja troche inaczej i zachowuja sie tez inaczej. Chociaz wiekszosc uwag dotyczacych polskiej grupy na pewno nie sa wymyslone.Z twojego tekstu nie wiem gdzie wedrowaliscie.Na europejskich szlakach spotykam grupy polskie, ktore potrafia sie zachowac, coraz wiecej polskich turystow zna jezyki obce itd. itp. a toalet nie brakuje. A wiec nie jest tak zle z ta polska bylejakoscia poza jej granicami. Pozdrawiam z Europy
  • 2011-09-22 15:20 | Sylwia

    Re:WYWIAD: Nasza narodowa bylejakość

    Liberum Veto wprowadzono sto lat przed rozbiorami a Konstytucji 3 Maja nigdy? Czyli nieuk-profesor mówi o polskiej kompetencji!
  • 2011-11-17 20:59 | Ola

    to jak to jest?

    Konstytucja 3 maja weszła czy nie weszła w życie? Wikipedia mówi: "Konstytucja obowiązywała tylko przez rok, zanim została obalona przez armię rosyjską wraz z konfederacją targowicką w wyniku przegranej wojny polsko-rosyjskiej 1792." Czyli weszła w życie. I rzeczywiście Sylwia. Pierwszy przypadek użycia liberum veto miał miejsce 319 lat przed uchwaleniem konstytucji 3 maja. Widać, że na uczelni w Sopocie nikt nie dopuszcza na stanowiska profesjonalistów, bo nadal sprzątaczka tam ma wysoką ocenę moralną. HAHA ale wtopa
  • 2012-10-16 10:25 | Andrzej Falicz

    PRL glowne zrodlo - Naszej narodowej bylejakości

    Z jedna teza nie zgodzilbym sie zdecydowanie.

    Umniejszaniem destrukcyjnej roli PRL-u.
    Otoz w okresie Sanacji istniala prawdziwa, patriotyczna i fachowa SLUZBA publiczna. Istnialy zawody (kolejarz np.) gdzie byla niezwykle wysoko ceniona i utrwalona duma i etyka zawodowa.

    PRL jako system narzucony przez sowietow byl nie tylko obcy u samego zrodla ale rowniez w nastepstwie umozliwil awans spoleczny nie na podstawie solidnosci i profesjonalizmu ale na podstawie posluszenstwa i gloszonych pogladow.

    Dodatkowo ludzie naprawde nie sa glupi i slepi - okres tzw. "transformacji" byl w duzej mierze wielkim kompromisem etycznym, ktory zaowocowal powstaniem gigantycznych majatkow jedynie dzieki tzw. dojsciom - wiec opinia Polakow o "ludziach sukcesu" ma czesto swoje obiektywne przyczyny.
  • 2012-10-16 10:43 | Krokodyl

    Nasza narodowa bylejakość? Czyzby?

    Artykul/wywiad wpisuje sie w pewien trend, ktory ma zakotwiczyc sie na stale w naszej swiadomosci.

    Otoz jestesmy nieudanym spoleczenstwem ze wzgledow obiektywnych-historycznych i z tego powodu (i tu teraz najwazniejsze..) powinnismy z pokora znosic wladze i elity jako cos lepszego, postepowego.

    A jezeli ta wladza cos spartoli to jest to naturalna konsekwencja obiektywnego stanu rzeczy i nie ma co wymagac od Tuska by lepiej rzadzil (tak upraszczajac).

    Otoz Polacy wyjezdzaja i doskonale sobie daja rade bez swoich elit.
    Robia kariery znani sa obowiazkowosci i profesjonalizmu.

    To nie Polacy, ktorzy np. w okresie miedzywojennym tworzyli bardzo profesjonalne i etyczne zawodowo panstwo oparte o autentyczne poczucie misji - ale szumowiny., ktore wzniosly sie na gore w prlowskiej wirowce i wciaz naszym narodem rzadza... sa tu winne.

    Istnieje takie znane powiedzenie, ze Anglicy maja kiepskie spoleczenstwo ale doskonale i patriotyczne elity.
    W Polsce podobno jest odwrotnie.

    Profesor reprezentuje "klasowy" punkt widzenia establiszmentu.

    I na koniec najbogatsza i najlepiej poukladana czesc Niemiec to w wiekszosci gleboko katolicka Bawaria.