Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nasza narodowa bylejakość

(1)
2011-08-19 09:39 | Slawczan
TO o czym mówi p. Profesor rogrywa się na kilku płaszczyznach. Jedną jest płaszczyzna struktury państwa. Dlaczego u nas jest tak źle aparatem urzędniczym? Proste bo u nas NIGDY nie było aparatu urędniczego. W więszości krajów cywiliacji zachodniej aparat urzędniczy wywodzi się z mieszczaństwa czyli warstwy nawykłej do pracy,oszczędzania, ,,załatwiania spraw" a kariera urzędnicza była sposobem na awans społeczny po przez SŁUŻBĘ królowi. Potem króla zastąpił rząd i lud ale etos służby pozostał (oczywiście bez przesadnego idealizowania). A u nas? W czasach szlacheckich w zasadzie aparatu urzędniczego nie było, były tylko najwyższe urzędy na które z czasem promowano ludzi bazując tylko na ich pozycji w hierachii magnackiej a nie kompetencji. Czy to nie prypomina czegoś z naszych czasów? Zostanie ministrem determinuje pozycja w strukturach partyjnych. Nie kompetencje. A niżej drabiny? W XIX w szlachta jako warstwa społeczna definitywnie utraciła swoją rację bytu. Na Zachodzie była ona relatywnie nieliczna więc albo wyginęła albo zaadaptowała się do pozycji urzędnków,oficerów albo zdegenerowała się jako artyści i utracjusze.A u nas? Ci bardzo nieliczni zaadaptowali się do kapitalizmu ale większość znalazła nowy sposób prowadzenia pasożytniczego trybu życia - urzędnictwo. Przenieśli tam swoje nawyki dlatego u nas bycie urzędnikiem to WŁADZA a nie służba.
To wszystko jest podlane sosem patologicznego familiaryzmu. W końcu jak mamy marne kompetencje to ufamy ,,swoim" - bo wiadomo swój świnią nie bedzie i nie wygryzie. Dzięki diedzictwu pańszczyznay pracodawca to pan a nie szef a pracownik to prawie półniewolnik. Oczywiście oboje występują z całym bagażem swoich pozycji. Znów by uniknąć choćby części negatywów jakie może zaprezentować ,,chłop pańszyźniany" - pan woli ,,chłopa" poleconego. I tak to sie kręci - szafy projektuje pani po pedagogice a nie wzornictwie przemysłowym. Czy jest szansa na zmiane tego? Chyba tylko emigracja min. 10 mln. Polaków na Zachód i powrót po min 10 latach. Inaczej szans na zmainę nie widzę - młode ,ambitne chętne do pracy osoby deprawuja-zarażają swoistym ,,etosem" pasożyta stare biurwy, nauczyciele,policjanci. Mdli mnie jak słyszę np. gdy rząd chce wydłużyć okres nabycia praw emerytalnych policjantom, że to spowoduje odejście doświadczonych funkcjonariuszy - to znaczy ,że oni przyszli tam do pracy ,dlatego że się krótko pracuje? czy dlatego ,że chcieli być policjantami? Ale nikt nie postawi tej kwestii w ten sposób. Wszyscy ze zrozumieniem pochylają głowę nad biednym losem patologii.
Zmieni się tylko dekoracja. Spazmu za to dostaję gdy każdy tłumaczy sobie ten syfiarstwo (bo inaczej trudno to nazwać) wojnami(bo wyginęła elita) i tzw. komuną(bo wypromowała nową). Nasza historia jest po prostu cudowana - - nie ma qrewstwa, syfiarstwa ,lenistwa ,którego nia byśmy nie umieli za jej pomocą uzasadnić, uprawomocnić i uhołubić...