Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

ROK 2011 : SZANSA NOWEGO OTWARCIA.

(2)
2011-08-24 13:49 | vipinvestments


Phoenix Pictures Inc.



ROK 2011 : SZANSA NOWEGO OTWARCIA
WALDEMAR P. BARTOSIK
Sierpień 2011



Być może Donald Tusk ,nie potrzebuje już Polski. Ale Polska, jak nigdy dotąd, potrzebuje dziś Donalda Tuska !

I jakby to pokrętnie i karkołomnie, przewrotnie i obrazoburczo – w kontekście dobiegającej końca kadencji – nie brzmiało, jedno jest bezsporne : Donald Tusk osiągnął jako człowiek w realnej polityce już wszystko. Obsadził swymi faworytami czołowe instytucje krajowe i europejskie, rządzi i bezpiecznie prowadzi swą formację przez burzliwe lata kryzysu, kataklizmów klimatycznych i kompromitujących afer, zachowując jej integralność, niemal niewzruszone poparcie polityczne i popularność społeczną. Zaiste, niepospolity to dorobek. Choć – dalibóg – rad byłbym wiedzieć, bo niemały mam kłopot ze wskazaniem, jakim rzeczywistym zasługom, okolicznościom albo predyspozycjom – to zawdzięcza.
Ale Donald Tusk – przebiegły polityk, utalentowany organizator i skuteczny integrator, jest w głębi swej duszy – historykiem. I ma świadomość, że trwałe miejsce w panteonie historii, zyskuje się wizjonerstwem, rozległością horyzontów, rozmachem działań, nie zaś intelektualnym lenistwem i gnuśnością, pochlebstwem czy płaską kokieterią, wtłoczonych w ciasne ramy cyklicznych i jedno kadencyjnych wyborów. A to już zupełnie inna mentalność inspirująca i motywująca działanie, to kompletnie inna koncepcja i perspektywa zawłaszczania i wykonywania władzy. Przyświeca jej cel, nic nie mający wspólnego z trwaniem u władzy za wszelką cenę, z jej zdobywaniem i utrzymaniem dla niej samej.
Historyk Donald Tusk wie to doskonale i zdaje się stworzył już sobie przesłanki, by zamysł ten realizować ; wyżej się bowiem już nie wzniesie. A świadomość ta, daje mu olbrzymi margines swobody w zainicjowaniu dzieł, których bez przetestowania społecznego poparcia dla siebie i swojej formacji – nigdy bez ryzyka degrengolady, zapewne by się nie podjął. A tym bardziej – skutecznie zrealizował.
Jeśli więc dobrze się wczuwam w jego mentalność, jeśli trafnie odczytuję intencje, nadchodząca kadencja, będzie dla D.Tuska czasem realizacji historycznie nobilitujących i nieskrępowanych kadencyjnością – ambicji.
Ponieważ zaś brakuje dlań na polskiej scenie politycznej poważnej, kreatywnej alternatywy, ponieważ nikt inny – jak on – nie dysponuje tak silnym, zdyscyplinowanym i stabilnym społecznym poparciem, można mieć tylko nadzieję, że dostrzeże i trafnie zidentyfikuje kluczowe problemy Polski, fundamentalne wyzwania i niosące szanse perspektywy, predyspozycje i wizje które sprawią, że Polska znów zacznie coś znaczyć. Że właściwie odczyta znaki globalizującego się świata i jego trendy rozwojowe.

Nie jestem Donaldem Tuskiem, a w dotychczasowych wyborach, wobec ich daremności wypływającej z antynomii zapisów konstytucji w art.4 i 104 – nie uczestniczyłem i uczestniczyć nie będę, by działania na scenie politycznej nigdy nie autoryzowano moją twarzą i rzekomą wolą. Nie uzurpuję też sobie praw do trafnego odgadnięcia intencji i celów przyświecających D.Tuskowi - bo jest to bez mała zajęcie z pogranicza wróżbiarstwa.
Lecz żyjąc z nim w jednym czasie i miejscu dostrzegam gołym okiem – zapewne jak i on – obszary, które dają szansę poprawienia standingu kraju i wyniesienia Polski na właściwe jej miejsce wśród narodów świata. Widzę konieczności niezbędne, by bodaj zbliżyć się do wizji i prognoz dla Polski, sformułowanych przez genialnego badacza i śmiałego futurologa George’a Friedmana, w intrygującej publikacji książkowej „Następne sto lat”.
I wierzę, że Donald Tusk pochwyci swą historyczną szansę, porzuci typową dla innych płytką obsesję władzy, wyniesie się ponad egoistyczne, partykularne interesy i okaże hart właściwy i niezbędny wielkim odkrywcom, zwycięzcom, reformatorom. On osiągnął już wszystko, on już nic stracić nie może. Poza naznaczoną trwałymi dziełami obecnością na kartach historii.

A z tej perspektywy słuszne i konieczne zdaje się skoncentrowanie w najbliższym horyzoncie na węzłowych problemach społecznego i narodowego bytu, warunkujących wzrost kraju w zgodzie ze światowymi trendami i wymogami chwili. A zatem :

1) Na przywróceniu społecznego i obywatelskiego EGALITARYZMU w zakresie praw i obowiązków, na ostatecznym i definitywnym odesłaniu na śmietnik historii wszelkich anachronicznych immunitetów i przywilejów, dających jakże często wolność i niezawisłość od realiów i zdrowego rozsądku, których jakikolwiek sens bezpowrotnie już przebrzmiał, a które z natury swej różnicują i atomizują społeczeństwo, koncentrując jego uwagę na walce, nie zaś współpracy. Ich istnienie i dalsze tolerowanie, stanowi ogromny balast dla budżetu i sprawiedliwości społecznej, jest źródłem widocznej demoralizacji, godzi w elementarne poczucie społecznego solidaryzmu.

2) Na zapewnieniu warunków powrotu do państwa EFEKTYWNEGO, poprzez radykalną redukcję jego ingerencji, regulacji i struktur, patologicznie sprzyjających wynaturzeniu, rozbuchaniu i rozwydrzeniu organów władczych i biurokratycznych. One to bowiem rodzą kastę, a ta, pozostawiona samej sobie, w naturalny sposób ulega zwyrodnieniu, bo poprzez bezcelową multiplikację ingerencji i narzucanie gorsetu inicjatywom, przeradza się w panującą nadbudowę, zdolną wyeliminować wszystko, co sprzeczne z jej interesami.

3) Na skoncentrowaniu i promowaniu systemu EDUKACJI i badań na wymogach globalizującego się świata i własnych preferencjach rozwojowych. Ponad wszystko, trzeba stawiać na kreatywność i innowacje w obszarze techniki i technologii, biologii i medycyny, finansów i handlu, bo wszystkie inne, rutynowe czynności, taniej i bezkonkurencyjnie wykonają narody „wschodzące”, bezwzględnie nas eliminując z globalnego rynku.

4) Na pilnym, bezwzględnym i konsekwentnym skupieniu się na ENERGETYCE i bezpieczeństwie z tego obszaru, bo rodzime zasoby węgla, źródeł geotermalnych, gazu, a po części ropy, czynią nas samowystarczalnymi w stopniowo już przemijającej dobie dominacji paliw węglowodorowych, a nawet stwarzają realne przesłanki wzbogacenia narodowego i szanse radykalnego podniesienia społecznego standardu życia. Co zaś najważniejsze, kreują warunki swobodnego pokierowania losami narodu w nowe perspektywy, w komforcie energetycznej suwerenności i poczuciu bezpieczeństwa.

Wymienione – z konieczności lakonicznie – obszary niezbędnych reform, mają wszelako charakter porządkujący i adaptacyjny do trendów i konieczności ogarniętego rozlewającym się kryzysem świata. Polsce, w stopniu nie mniejszym niż innym krajom i gospodarkom wschodzącego i rozwiniętego świata, grozi widmo gospodarczej degradacji i demograficznej zapaści. Widmo uwiądu, zanim jeszcze zdołaliśmy się wznieść do ekstraklasy, mimo nadziei, ambicji i lukratywnych szans związanych z – wzbudzającym w przeszłości powszechny podziw – przywództwem w walce ze skostniałym i słusznie minionym systemem, z gospodarczą dynamiką i ekspansją Polaków.
Nasz dumny, prężny i witalny naród, który przez swe czyny i dzieła był po wielokroć w historii źródłem inspiracji dla świata, obecnie staje w obliczu pilnej potrzeby zdiagnozowania swych szans i perspektyw, by móc zdefiniować nowe, flagowe przedsięwzięcia, zdolne na nowo usytuować Polskę i Polaków wśród narodów świata.

Wyjść przeto należy od bezspornej tezy i pozadyskusyjnej konstatacji : w XXI wieku, centrum świata, przeniesie się w rejon Pacyfiku. Europa zaś ulegnie zmarginalizowaniu.
Aby ten dyskredytacyjny i zgubny proces powstrzymać, zanim się jeszcze znaleźliśmy wśród elitarnych społeczeństw i narodów świata, jest szansa – nasze położenie geopolityczne, przez stulecia będące przekleństwem – z pożytkiem dla państwa i narodu wykorzystać. Przez podjęcie i realizację szalenia ambitnego, ale i ogromnie ekscytującego projektu transkontynentalnej magistrali kolejowej EurAsiaRegina, dla której historyczną prefiguracją byłby Jedwabny Szlak epoki Dżyngis Chana i Marco Polo. Szlak który by zbliżył i jednoczył wielkie narody Chin i Dalekiego Wschodu, oraz Zjednoczonej Europy, tworząc na krańcowych ogniwach magistrali potężne suche porty i centra handlowe, sprzyjające radykalnemu ożywieniu tych regionów i wzmocnieniu transkontynentalnej współpracy narodów. Ale też wielokrotnie skracając tradycyjne, morskie szlaki wymiany towarowej.
Oś magistrali, z definicji byłaby szlakiem pokoju, stąd idea nazwania jej EurAsiaRegina i stanowiłaby bezsporną predestynację dla pokojowej Nagrody Nobla dla jej twórców i realizatorów
Już słyszę głosy, że to rojenia i naiwne mrzonki. Dalibóg, nikt tego zarzutu nie sformułował wobec N.Sarkozy’ego, gdy snuł marzenia o Morzu Śródziemnym, jako wewnętrznym akwenie francuskiej strefy wpływów politycznych i gospodarczych. Niech będzie to przestrogą dla nieuchronnych prześmiewców i krytykantów, by ich kontestacje i szyderstwa, przeciw nim się nie obróciły.
Rozmach tu sugerowanego przedsięwzięcia, byłby porównywalny z budową kanału Sueskiego i Panamskiego, a efekty geopolityczne, ekonomiczne i integracyjne – nie mniej imponujące.
Śmiałość i rozmach koncepcji, tylko z pozoru może porażać i paraliżować. W ogarniętym kryzysem i niepewnością jutra świecie bez wizji, dla krążących, potężnych i żarłocznych kapitałów, EurAsiaRegina, byłaby nęcącą perspektywą i ponętną propozycją inwestorską, stałaby się potężnym kołem zamachowym polskiej i światowej gospodarki.
U nas bowiem stworzyłaby szansę zbudowania największego, suchego portu świata, który z Polski by uczynił centrum globalnej wymiany handlowej, powiązane z najdynamiczniejszymi gospodarkami Europy i Azji. A świat zyskałby tylko przyśpieszenie i silniejszą integrację.

A więc to……….

5) Na EKSPANSJI handlowej w międzynarodowej wymianie towarowej, poprzedzonej inwestycją w infrastrukturę komunikacyjno-handlową w osi Sławków – Hrubieszów istnieje szansa zbudowania specyfiki rozwojowej Polski w XXI wieku i nadania impulsu trwałemu wzrostowi gospodarczemu kraju w bieżącym stuleciu.

Trzeba do tego odwagi, politycznej woli i perspektywicznej wyobraźni, trzeba człowieka niebanalnego formatu i wypracowanej pozycji, który zdoła tchnąć ożywczego ducha w tę fascynującą i w najwyższym stopniu rozwojową i integracyjną ideę. Jej polot, ambicja i dalekosiężność wizji sprawi, że ludzie zaakceptują niezbędne restrykcje i wyrzeczenia, oraz wyciszą każdy klangor i jazgot, który mógłby się pojawić ze środowisk malkontentów albo osób pozbawionych wyobraźni i niezdolnych do wypracowania własnej, porywającej wizji państwa.

Do takich czynów, dzieł i celów, dziś tylko jeden człowiek posiada dowiedzione predyspozycje i historyczne predestynacje.

Dlatego Polska, jak nigdy dotąd, dziś potrzebuje Donalda Tuska.


Waldemar P. Bartosik
vipinvestments@o2.pl