Skąd się biorą huragany

(3)
Huragan, cyklon, tajfun, cordonazo, willy-willy, bungo – te wszystkie nazwy oznaczają jedno, a mianowicie cyklon tropikalny, który właśnie, pod nazwą Irene, dociera do wschodniego wybrzeża USA.
  • 2011-08-31 23:20 | Prezes

    Huragany

    Co najmniej dwa błędy merytoryczne:

    1) Huragan Irene nigdy nie był "niezwykle silny" W zeszły czwartek gdy przechodził nad Bahamami osiagnął 3 kategorię w skali Saffira-Simpsona, ale już następnego dnia został zdegradowany do kategorii 2 a w chwili wylądowania w okolicach Cape Lookout w NC był jedynie kategorii 1. To nie jest silny huragan - raczej słaby. Był natomiast dość duży i miał bardzo niskie ciśnienie ;-) ale siła wiatru nie była duża jak na huragan.

    2) Wbrew temu co autor pisze największe szkody wywołuje nie wiatr ale woda.
    I są tu dwa czynniki: a) woda spadająca z nieba w postaci ulewnego deszczu
    np. w ostatni weekend w niektórych miejscach spadło ponad 10 cali.
    b) budowle nad brzegiem morza narażone są także na spiętrzenie wody morskiej, która jest popychana przez huragan w stronę lądu - takie spiętrzenie często sięga 2-3m a jeśli jeszcze nałoży się w czasie na przypływ to woda spokojnie przelewa się przez wydmy a nawet przez betonowe bariery chroniące niektóre miejscowości. Z tego powodu w niektórych okolicach jak np. na Outer Banks (Ocracoke, Cape Hatteras itp.) w NC domy budowane są na szczudłach, tak by spiętrzona woda nie dostała się do domu.

    Dodatkowym problemem z wodą jest także kwestia ubezpieczenia. Większość domów w US of A jest ubezpieczonych od zniszczeń spowodowanych wiatrem, ale bardzo niewiele ma ubezpieczenie od powodzi, więc po huraganie często dochodzi do procesów o odszkodowania.
  • 2011-09-01 23:25 | p.berg

    Re:Skąd się biorą huragany

    Drogi Panie Prezesie
    Otóż nie ja nazwałem Irene bardzo silnym huraganem, ale amerykańskie służby zajmujące się huraganami i sam prezydent Obama. Być może to oni popełnili błąd merytoryczny. Nie wiem, mogło tak się zdarzyć. W kwestii huraganu, który uderza w wybrzeże USA jestem skłonny przyjąć nazewnictwo i interpretację hurganowych służb amerykańskich. A przez nie dokładnie tak był nazwany."Bardzo silnym huraganem". Zresztą, jeśli huragan osiąga trzeci stopień w pięciostopniowej skali, to można uznać to zjawisko za bardzo silne.

    Co się tyczy szkód. Polemizowałbym z tezą, że to woda jest największym kataklizmem huraganów. To jednak wiatr czyni największe szkody - jeśli oceniać huragany w ogóle - pośród domów, linii energetycznych, dróg i mostów itd. Także wiatr zabił, podczas huragany Irene, większość z owych 21 nieszczęśników, którzy zginęli. Wyjątkiem była Katrina - zgadzam się. Ale wśród huraganów amerykańskich większość niszczyła najbardziej na lądzie i to bez udziału wody. Głównie siłą wiatru, który unosząc rozmaite przedmioty i elementy niszczył i zabijał.

    Co do kwestii ubezpieczeniowych: nie wypowiadam się, ponieważ ten temat jest mi zupełnie obcy.

    Pozdrawiam.
    p.berg
  • 2011-09-13 22:22 | Prezes

    Re:Skąd się biorą huragany

    Jeśli chodzi o Irene to już trochę musztarda po obiedzie...
    W każdym razie huragany kategorii 3 i więcej są określane mianem "major hurricane". Irene była takim przez pewien czas gdy przechodziła nad Bahamami,
    wkrótce potem została zdegradowana to kategorii 2 a wchwili wylądowania była zaledwie kategorii 1. Więc zgoda Irene była przez pewien czas "major hurricane", powiedzmy bardzo silnym huraganem, ale powiedzenie "niezwykle silnym" jak w artykule jest grubą przesadą.

    Jeśli chodzi o szkody związane z huraganami to jest Pan w błędzie. Historycznie rzecz biorąc najwięcej ludzi ginęło w wyniko fali powodziowej "storm surge" a nie z powodu wiatru. To że znajdzie się paru nieszczęśników, którym spadnie na głowę drzewo (a drzewa rzeczywiście łamią się jak zapałki) nie przebije masowych ofiar powodzi pohuraganowych, które czasem sięgają tysięcy a nawet dziesiatkek tysięcy ludzi. To że ludzie rzadko giną w ten sposób w US of A wynika z tego, że istnieją tu drogi ewakuacyjne i lokalne władze zarządzają obowiązkową ewakuację na dzień przed wylądowaniem huraganu.
    Problemy (i ofiary) pojawiają się w sytuacji, gdy ludzie nie mają jak opuścić nadmorskich miejscowości (jak np. w Nowym Orleanie w 2005 lub praktycznie za każdym razem w Bangladeszu).
    Również szkody wyrządzone przez wodę są o wiele bardziej rozległe i trudniejsze do naprawienia.

    Pozdrawiam.

    PS. Niestety prezydent Obama myli się w wielu rzeczach, więc nie polegałbym na jego opiniach. Rząd po prostu chciał pokazać jak dobrze jest przygotowany na wypadek huraganu (w odróżnieniu od poprzedniego rządu, który pokazał swoją bezradność podczas Katriny) i dlatego nieco nadmuchiwał zagrożenie spowodowane Irene.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną