GMO: fakty i mity w pigułce

(161)
Zanim zabierzemy głos w dyskusji o żywności modyfikowanej genetycznie – a spór ten znów nabiera tempa – warto poznać wszystkie fakty i mity, a także kontrowersje wokół GMO.
  • 2011-09-05 21:59 | martyna81

    Obiektywność

    Niestety pan Marcin Rotkiewicz nie jest obiektywny. Ale i tak jest lepiej niż artykuły pisane przez Niezależną Agencją Prasową, firmę która prowadzi w Polsce lobbing dla firmy Monsanto Polska -

    Niestety pan Marcin Rotkiewicz powtarza błędny pogląd, że naukowcy są za GMO, a ekolodzy przeciwko. Zupełnie pomija opinie naukowców będących przeciwko GMO -
  • 2011-09-06 11:05 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Nie pomijam, odsyłam przecież m.in. do dokumentu Komitetu Ochrony Przyrody PAN, który jest przeciwko GMO. Natomiast stwierdzam, co jest prawdą, że najbardziej aktywne w walce z GMO są organizacje tzw. zielonych. Prawdą jest również to, że zdecydowana większość (myślę, i nie jest to tylko moja ocena, że ponad 90 proc.) specjalistów opowiada się za GMO. Choć oczywiście nie ilość jest ważna, ale rzetelność i siła argumentów.
  • 2011-09-07 03:22 | policjawkrainieczarow

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Prawdą jest również to, że zdecydowana większość (myślę, i nie jest to tylko moja ocena, że ponad 90 proc.) specjalistów opowiada się za GMO. Choć oczywiście nie ilość jest ważna, ale rzetelność i siła argumentów."

    No jasne. A to tutaj to taki cytacik z http://nature.berkeley.edu/~agroeco3/the_ecological_impacts.html

    Although some testing is being conducted by universities and advanced research organizations, the research agenda of such institutions is being increasingly influenced by the private sector in ways never seen in the past. 46% of biotechnology firms support biotechnology research at universities, while 33 of the 50 states have university-industry centers for the transfer of biotechnology. The challenge for such organizations will not only be to ensure that ecologically sound aspects of biotechnology are researched and developed (N fixing, drought tolerance, etc.), but to carefully monitor and control the provision of applied non-proprietary knowledge to the private sector so as to protect that such knowledge will continue in the public domain for the benefit of all society. But given the current nature of university-industry partnerships exemplified by the recent agreement between the University of California, Berkeley and Novartis, cast no doubt on how TNCs can control public research to their advantage."

    Pozostalych argumentow w ogole mi sie nie chce komentowac, bo trzebaby caly artykul przepisac...
  • 2011-09-07 12:20 | Rita

    prawo do bio-zywnosci

    Prawdy bywaja rozne, a te ktore sa sponsorowane przez Monsanto sa podyktowane robieniem gigantycznej kasy i zalewaniem swiata niechcianym barachlem. Jezeli USA tak ochoczo uprawia GMO - moga robic to dalej, bo nikt im tego nie zamierza zabraniac. Niemniej jednak ci, ktorzy nie chca GMO tez maja prawo wyboru i maja prawo do tego, by zyc w kraju wolnym od zmanipulowanych "potworkow" Monsanto.
    W Europie jest nadprodukcja zywnosci, po co wiec produkowac jej jeszcze wiecej? Na smietnik czy tez na nabijanie kasy Monsanto?
    Monopolizacja upraw przez ten watpliwy moralnie koncern nie przyniesie swiatu zbawienia, wiec spokojnie mozna z tego zrezygnowac.

    Co do panskich "podzialow" na zwolennikow i przeciwnikow GMO, pragne zauwazyc ze zalezy on swiadomosci i wyksztalcenia. Jedni chca jesc zdrowo i naturalnie, a inni byle co, byle tanio. Trzecia grupa "lobbystow" - to nic innego jak platni przez Monsanto "naukowcy" z "doswiadczeniem" zawodowym w tymze Monsanto.

    Zapomnial pan rowniez napisac o tym, ze wpuszczenie GMO na nasze pola spowoduje zasyfienie zdrowego systemu naturalnego przez krzyzowanie zmanipulowanych pylkow z normalnymi roslinami (w uproszczeniu). O skutkach dla srodowiska czemus to "naukowcy" stypendysci Monsanto milcza.

    A tak na koniec, polecam panu artykul ze "Spiegel" o wyroku Najwyzszego Sadu UE (European Court of Justice) w sprawie odmowy dopuszczenia miodu zawierajacego zmanipüulowane GMO pylki: http://www.spiegel.de/wissenschaft/natur/0,1518,784812,00.html
  • 2011-09-07 18:20 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Mylisz się Rito, jeśli uważasz, że kazdy kto opowiada sie za GMO jest niewykształconym burakiem - łatwiej byłoby udowodnić tezę wręcz odwrotną. Człowiek wykształcony nie wpada w panikę na widok określeń takich jak "inżynieria genetyczna", "transgeniczne" czy "przeszczep DNA". Łatwo jest dzielić społeczeństwo na kawałki jak tort - Ci się ze mną nie zgadzają, to nazwię ich ciemnotą... a jeśli nie ciemnota to lobby. Takie opowiesci płaszcza i szpady to swietna pożywka dla spragnionych dramatu znudzonych podmiejskich rodzin - I w ten sposób ja mam Cię w szufladzie ;)
    Pozwolę sobie jednak stwierdzić kilka faktów za które dam sobie rękę uciąć : - po pierwsze twoja wiedza bierze się wyłącznie z materiałów publicystycznych.
    - po drugie nie przeprowadziłaś żadnych badań nad GMO osobiście.
    - po trzecie nie masz żadnych dowodów faktycznego destrukcyjnego potencjału GMO.
    Jeżeli chcesz zaprzeczyć któremukolwiek z tych stwierdzeń - śmiało. Ale zadaj sobie najierw kilka pytań. Jaki masz cel w straszeniu ludzi trującą zmutowaną żywnością ? Co jeśli się mylisz a GMO okaże się przydatne w walce z głodem w krajach trzeciego świata i rosnącym deficytem zywności ? Czy na prawdę uważasz, że argument zrodzony z ignorancji może sużyć za pełnoprawną opinię w publicznym dialogu ?
  • 2011-09-07 19:03 | jofes47

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    to poczytajcie sobie prof.Seralini
    na http://ekobuddyzm.pl/2011/08/prof-seralini-odslania-szokujaca-prawde-na-temat-gmo/
    a po tym możemy porozmawiać
  • 2011-09-07 19:26 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Chcesz mi podsuwać materiały ze stronki o nazwie "ekobuddyzm" i nazywac to nauką ? Z czym do ludzi ?? A Seralini pojawia się wyłącznie w publikacjach jednej ze stron - Greenpeace. Poczytaj prawdziwych naukowców, polecam Dawkinsa.
  • 2011-09-07 20:55 | Adam 2222

    @Micor, gdyby GMO nie niszczyło normalnej roślinności, bylo prawidłowo oznakowane a my mielibyśmy wybór co jemy, to życzyłbym panu Smacznego GMO. A tak to dam sobie rękę uciąć ze o wiele łatwiej naukowcom jest dostać granty od sponsorów,

    na badania potwierdzające zbawienne działanie GMO czy Global Warming. Na finansowanie badan niezależnych nie ma chętnych. Bo niby kto ma płacić i z czego ?

    Dlaczego politycy obrzydzający palenie nie pozwalają na czytelne oznakowanie GMO? Sponsoring czy "tylko" lobbing?

    Tylko niektóre oszustwa które serwuje się nam podpierając się nauka:
    -Przemysł farmakologiczny produkujący leki z ubocznymi skutkami by konieczne było kupno "lekarstwa" na skutki uboczne. I te "lekarstwo" tez ma skutki uboczne na które jest następne "lekarstwo".
    -Ordynarny przewał z Global Warming.
    -"Ekologiczne" żarówki z trującymi składnikami.
    -"Ekologiczne" turbiny wiatrowe.
    -Przewał ze świńska grypa.
    -Cud fizyki, w trzech wieżowcach w jednym dniu puściły wiązania międzycząsteczkowe, powodując zapadniecie się ich pod siebie. -Zmartwychwstania Bin Ladena, itp.........
  • 2011-09-09 14:37 | WJS

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Z tego co wiem w Polsce jest obowiązek oznaczania żywności modyfikowanej genetycznie jeśli składniki takie stanowią powyżej 1% produktu.
  • 2011-09-07 19:57 | Rita

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Nie jest moim zamiarem dzielic spoleczenstwa, ani wlosa na czworo. Jak pisalam, sa ludzie ktorzy chca sie odzywiac naturalnie i wiedziec co jedza, i sa ludzie dla ktorych jedynym kryteriem jest cena.
    Podzial dotyczy autora tegoz artykulu, ktory uwaza, ze jedynie "Zieloni" i Greenpeace sa przeciwko, a cala reszta wyje z zachwytu jak Monsanto licznik bije.
    Rece zostaw - moze Ci sie do czegos konstruktywnego przydadza.
    1/ Jasne, ze nie pracuje w "branzy" Monsanto, nie oznacza to jednak, ze tylko "branzowcy" maja gleboka "wiedze" na temat GMO barachla :)), ale potrafie czytac i rozumiec
    2/ jw
    3/ czy Ty dysponujesz 100% dowodami opartymi na wieloletnich badaniach na nieszkodliwosc "potencjalu GMO" dla natury? Smialo wal, podaj je, bo nie przeciwnicy maja obowiazek tlumaczenia sie, a producent, ktory chce na tym zarabiac.

    I jeszcze jedno, Europa ma nadprodukcje zywnosci, ktorej sama nie moze sprzedac, wiec nie fantazjuj o "glodujacej" Afryce, czy tez deficycie zywnosci (skad masz sensacyjne informacje?).
    Owszem jest glod w Afryce spowodowany wielomiesieczna susza albo zamieszkami politycznymi w niektorych krajach, ale potworki Monsanto ich tez nie wyzywia z jednego prostego powodu: nie sa filantropami, a wrecz przeciwnie chca jedynie zmonopolizowac rynek materialu siewnego i uzaleznic jak najwiecej panstw od swych "wynalazkow".
    Zarzuty ignoracji kieruj do Monsanto, bo to najwlasciwszy adres.
  • 2011-09-07 20:29 | Rita

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Nie jest moim zamiarem dzielic spoleczenstwa, ani wlosa na czworo. Jak pisalam, sa ludzie ktorzy chca sie odzywiac naturalnie i wiedziec co jedza, i sa ludzie dla ktorych jedynym kryteriem jest cena.
    Podzial dotyczy autora tegoz artykulu, ktory uwaza, ze jedynie "Zieloni" i Greenpeace sa przeciwko, a cala reszta wyje z zachwytu jak Monsanto licznik bije.
    Rece zostaw - moze Ci sie do czegos konstruktywnego przydadza.
    1/ Jasne, ze nie pracuje w "branzy" Monsanto, nie oznacza to jednak, ze tylko "branzowcy" maja gleboka "wiedze" na temat GMO barachla :)), ale potrafie czytac i rozumiec
    2/ jw
    3/ czy Ty dysponujesz 100% dowodami opartymi na wieloletnich badaniach na nieszkodliwosc "potencjalu GMO" dla natury? Smialo wal, podaj je, bo nie przeciwnicy maja obowiazek tlumaczenia sie, a producent, ktory chce na tym zarabiac.

    I jeszcze jedno, Europa ma nadprodukcje zywnosci, ktorej sama nie moze sprzedac, wiec nie fantazjuj o "glodujacej" Afryce, czy tez deficycie zywnosci (skad masz sensacyjne informacje?).
    Owszem jest glod w Afryce spowodowany wielomiesieczna susza albo zamieszkami politycznymi w niektorych krajach, ale potworki Monsanto ich tez nie wyzywia z jednego prostego powodu: nie sa filantropami, a wrecz przeciwnie chca jedynie zmonopolizowac rynek materialu siewnego i uzaleznic jak najwiecej panstw od swych "wynalazkow".
    Zarzuty ignoracji kieruj do Monsanto, bo to najwlasciwszy adres.

    PS Z Twojej wyjatkowej hiperaktywnosci na tym forum mozna wyciagnac prosty wniosek, ze jestes "stypendysta" Monsanto.
  • 2011-09-08 09:01 | Rita

    czy slowo "Monsanto" jest tabu???

    Dziwi mnie fakt, ze wszelkie komentarze zawierajace magiczne slowo amerykanskiego monopolisty "Monsanto" zostaly usuniete z forum. Przykre to bardzo panie Rotkiewicz, bo pokazuje i potwierdza macki tegoz koncernu w manipulacjach opiniami i robienie dobrego PR-u dla wlasnych interesow.
    Gdyby ten "zacny" koncern nie mial gnoju za cholewa, nie reagowalby tak histerycznie na krytyke.

    Przykrym jest, ze "Polityka" i "Gazeta Wyborcza" (tu rowniez uzywanie magicznego slowka "Monsanto" objete jest absolutnym zakazem i cenzura) jako wolne media ulegaja presjom Monsanto.
  • 2011-09-08 11:38 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Nie zauważyłem, by z tego forum znikały posty zawierające słowo Monsanto... Mój komputerowy licznik wskazuje, że pojawiło się ono we wpisach co najmniej 38 razy!!!
    Nie odpowiadam ani ja, ani tym bardziej redakcja Polityki, za to, co robi Gazeta Wyborcza. Więc o co Pani chodzi???
  • 2011-09-09 11:29 | Rita

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Sorry, wycofuje swoj zarzut. Wczoraj po kliknieciu linka "Dyskusja (28)", ukazala sie jedynie czesc komentarzy, ktore dziwnym trafem nie zawieraly magicznego slowka Monsanto. Stad moj wpisem.
    Dzisiaj swiat "dyskusyjny" wydaje sie byc znowu w porzadku.
  • 2011-09-08 02:28 | Adam 2222

    Cześć martyna81, znalazłem ze robale są już odporne i zaczynają konsumować korzenie "niezniszczalnego" GMO kukurydzy. Jedyna ekologiczna bronią jest powrót do starych metod, siania na zmianę kukurydzy i soi.

    http://www.naturalnews.com/033504_GMO_corn_rootworms.html

    ależ Marcin z Micorem piorą nam mozgi. Czy to robią w czynie społecznym czy jako woluntariusze? a może mają granty ?
    Jeżeli uważają ze GMO jest cacy to niech jedzą ale dlaczego nas do tego zmuszają i niech nam nie zaśmiecają żywności ?

    Monsanto razem z kilkoma rządami zamgazynowali spora ilość nasion nie zmodyfikowanych, chyba na Antarktydzie.
    Ciekawe po co, i dlaczego rządy biorą w tym udział razem z M ?
  • 2011-09-06 09:16 | loke

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    To wyjątkowy cynizm, mieszać Watykan do sprawy upraw GMO.

    W dniu 10.12.2010 ukazało się stanowisko polskich przedstawicieli Kościoła Katolickiego w tej sprawie:

    „Nieprawdą jest, że Watykan popiera żywność genetycznie modyfikowaną, a przekonywanie opinii publicznej, że jest inaczej to nadużycie.
    Niestety trwają próby wciągnięcia Stolicy Apostolskiej na listę zwolenników GMO.

    Taka jest opinia wyrażona przez oficjalny watykański dziennik „L’Osservatore Romano” opublikowana w maju 2009 r. w związku z konferencją „Transgenic Plants for Food Security in the Context of Development” zorganizowaną w Rzymie przez kilku członków Papieskiej Akademii Nauk.

    Niedawno wydano drukiem dokumentację owego spotkania i znowu pokazały się medialne ogłoszenia typu „Watykan błogosławi GMO”. Chyba nie można zrzucić na brak wiedzy, gdy wydanie dokumentacji jakieś konferencji ogłasza się w ten sposób. Rzecznik Stolicy Apostolskiej tłumaczył cierpliwie, jakie znaczenie ma taka publikacja, wydana zresztą przez jedno z wydawnictw naukowych, że przekazuje teksty dostarczone przez uczestników konferencji a ich wartość lub jej brak wynika z pozycji naukowej autora.

    o. Stanisław Jaromi
    Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu

    Vatican has not endorsed genetically modified food, official says

    By Carol Glatz
    Catholic News Service

    Tutaj mamy oficjalne stanowsiko Watykanu, który dementuje rewelacje, jakoby poparł GMO:
    http://www.catholicnews.com/data/stories/cns/1004910.htm
    VATICAN CITY (CNS) -- The Vatican did not endorse an 11-page final statement in favor of easing restrictions on and allowing more widespread use of genetically modified crops, especially in poorer nations, said a Vatican official.

    "The statement is not a statement of the Pontifical Academy of Sciences because the Pontifical Academy of Sciences as such -- 80 members -- wasn't consulted about it and will not be consulted about it," Bishop Marcelo Sanchez Sorondo, the academy's chancellor, told Catholic News Service.



  • 2011-09-06 09:58 | ZielonyGrzyb

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Powyższy artykuł, nie pierwszy w Polityce poświęcony GMO, którego nie nazwałbym bezstronnym, zawiera przynajmniej dwa błędy (logiczne raczej, związane z interpretacją faktów, a nie nimi samymi). Po pierwsze: stwierdzenie, że dotychczas nie wykryto szkodliwości GMO dla ludzi i zwierząt , nie jest ekwiwalentne ze stwierdzeniem, że tej szkodliwości nie ma. Historia nauki pokazuje, że sytuacji tego typu było dużo - szkodliwość substancji czy technologii odkrywaliśmy, kiedy dla wielu już było za późno. Z tego względu rekomenduje się często stosowanie tzw. zasady ostrożności - jeśli narażanie się na potencjalne niebezpieczeństwo nie jest konieczne, to może lepiej z niego zrezygnować.

    Po drugie, twierdzenie, że GMO nie ma wpływu na otyłość w USA jest dużym nadużyciem. Ponieważ w Stanach żywność genetycznie modyfikowana nie jest w żaden sposób oznakowana, przeprowadzenie badań mogących potwierdzić lub zaprzeczyć tej tezie jest de facto niemożliwe. To prawda, że wpływ GMO na otyłość jest wątpliwy. Twierdzenie, że go nie ma, jest jednakowoż błędne, bo tego po prostu nie wiadomo.

    Również sugestia autora, jakoby aktywność europejskich firm na rynku żywności GMO miałaby w jakikolwiek sposób zmienić jego monopolistyczną naturę, wydaje mi się naiwna. Biorąc pod uwagę koszty badań nad GMO, mniejsze firmy nie mają na takim rynku szans. Czyli światowy rynek co najwyżej z quasi-monopolistycznego obecnie stałby się oligopolistycznym.

    Autor artykułu pomija dalsze argumenty krytyków GMO. Argument odnoszący się do zanieczyszczeń pochodzących z upraw GMO ogranicza do zanieczyszczeń "genetycznych" - dużo większym problemem są jednakowoż bardziej prozaiczne zanieczyszczenia "mechaniczne", czyli przenoszenie nasion/fragmentów roślin modyfikowanych genetycznie na pola rolników, którzy ich nie chcą uprawiać, ale nie są w stanie "obronić się" przed inwazją nawiewanych zarodków.

    Dalszym problemem jest zaobserwowany zwłaszcza w Indiach szybki wzrost odporności szkodników na substancje trujące wydzielane przez GMO, połączone z i tak już daleko idącą zależnością ekonomiczną rolników od handlarzy i producentów nasion (zwłaszcza, że są to często rośliny "terminatory", tzn. niezdolne do reprodukcji, co sprawia koniecznym kupowanie nasienia co sezon).

    Podsumowując: biorąc pod uwagę, jak ważna jest publiczna dyskusja na temat GMO, oczekiwałbym nieco bardziej wyważonej argumentacji. Zwłaszcza w Polityce, która zdaje się w tym temacie nie uczyć z błędów.
  • 2011-09-06 10:57 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    ZielnyGrzybie,
    po pierwsze, argumentem, że coś ma potencjalne, ale nieznane jeszcze negatywne skutki dla zdrowia, można "załatwić" dosłownie wszystko. Bo, logicznie rzecz biorąc, każdy produkt czy technologia może mieć nieznane jeszcze negatywne skutki. Otóż, skoro nie ma żadnych rzetelnych badań wskazujących nawet na potencjalne zagrożenie GMO dla zdrowia ludzi czy zwierząt, to dlaczego mamy się go bać na zapas?
    Po drugie, wystarczy np. zbadać i porównać kaloryczność kukurydzy GMO i zwyczajnej. Nie różnią się w ogóle. Lub wskazać inny mechanizm, który miałby powodować, że żywność GMO jest bardziej "tucząca" niż normalna. Czy mógłbyś taki mechanizm przywołać, ZielonyGrzybie? Jeśli nie, to w mocy pozostaje argument, że GMO nie odpowiada za epidemię otyłości w USA i innych krajach.
    Po trzecie, np. Chiny, w państwowych instytutach, rozwijają i następnie wprowadzają do upraw własne odmiany GMO. Po to, by uniezależnić się od koncernów biotechnologicznych. W Polsce też powstały odmiany roślin GMO, również w państwowych instytutach, ale niechęć do transgenicznych roślin spowodowała, że tego typu badań nie rozwijano ani nie wykorzystywano ich rezultatów.
    Po czwarte, wydaje mi się, że w dostępnych obecnie na rynku roślinach nie ma genów terminatorowych; jeśli dysponujesz jakąś rzetelną publikacją na ten temat, to chętnie się zapoznam.
    Podsumowując: jakie błędy, na których "w tym tamacie mielibyśmy się uczyć" masz na myśli i dlaczego uważasz przedstawioną argumentację za niewyważoną?
    Pozdrawiam
    MR
  • 2011-09-06 14:15 | ZielonyGrzyb

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Przyznam, że z terminatorami się pospieszyłem. Faktem jest, że nie są one obecne na rynku. Z drugiej strony, formułowane przez Monsanto umowy z rolnikami mają de facto tę samą rolę i efekt. Tu jednak, przyznaję, wracamy do problemu konkretnego koncernu, a niekoniecznie technologii.

    "nie ma żadnych rzetelnych badań wskazujących nawet na potencjalne zagrożenie GMO dla zdrowia ludzi czy zwierząt"

    Nie jestem ekspertem, ale o takich badaniach słyszałem (chodziło bodajże np. o naukowca z któregoś z krajów nordyckich - Islandii? -, którego badania sugerowały negatywny wpływ GMO na szczury). A dlaczego mielibyśmy się bać na zapas? Bo faktem jest, że GMO jest technologią, przy której nie jesteśmy w stanie ocenić wszystkich potencjalnych konsekwencji, co mi się wydaje argumentem przeważającym argumenty "za".

    Nie chodziło mi o to, że GMO "tuczy". Nie wiem, wręcz wątpię w to. Chodziło mi o to, że ponieważ w Stanach nie można przeprowadzić większych badań na ten temat, definitywnej odpowiedzi na to pytanie dać nie można - nieważne, czy potwierdzającej, czy zaprzeczającej. (Gdyby tylko kaloryczność albo jakiś inny jasno zdefiniowany parametr miał wpływ na otyłość, to byłoby łatwiej - ale tak nie jest.)

    Chiny potraktowałbym jako wyjątek. Wątpię, żeby kraje europejskie były w stanie/skłonne prowadzić działalność tego typu na tak dużą skalę, żeby miała znaczenie. Ostatecznie skończyłoby się na powstaniu dużych przedsiębiorstw (tudzież zajęciu rynku przez przedsiębiorstwa już istniejące, np. Bayer).

    Pisząc o błędach, z których powinno się uczyć, miałem na myśli artykuł pani Solskiej sprzed 2,5 miesięcy. A zarzut niewyważoności argumentacji podtrzymuję - nawet kiedy cytuje pan argumenty sceptyków GMO, są one przedstawione bardzo ogólnie i, moim zdaniem, jednostronnie.
  • 2011-09-06 14:37 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Badan ze szczurami, ktore mialyby wskazywac na negatywne skutki GMO dla zdrowia, bylo co kilka, najslynniejsze to te przeprowadzone w Anglii przez Arpada Pusztaia. Jednak zadne z nich sie nie potwierdzily, a dokladniejsza analiza wykazala nierzetelnosc. Powtorze wiec: zadne rzetelne badania naukowe nie wykazaly, by GMO byla mniej zdrowa niz zywnosc tradycyjna.
    Co do otylosci - jesli nie poda sie argumentu, ze np. taki a taki mechanizm w przypadku GMO moze byc podejrzany o sprzyjanie otylosci, to mowienie, iz moze "jest cos, ale nie wiadomo co", przepraszam, ale jest bezwartosciowe. Otoz cala dostepna obecnie wiedza nie wskazuje, by istnial jakikolwiek mechanizm powodujacy, ze GMO powoduje otylosc. No bo co takiego mialo by to byc?
    Nie uwazam, bym w niewywazony sposob zaprezentowal argumenty przeciwnikow GMO. Staralem sie je strescic, a nie jest moja wina, ze nie sa oni np. w stanie przywolac zadnej rzetelnej pracy swiadczacej o szkodliwosci GMO dla zdrowia ludzi i zwierzat.
  • 2011-09-06 16:45 | ZielonyGrzyb

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Podkreślam, że nie twierdzę, jakoby GMO miało wpływ na otyłość. Wręcz przeciwnie, wątpię w to. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że nadmierne poleganie na "obecnym stanie wiedzy" może prowadzić do nieciekawych konsekwencji - vide CO2, azbest czy energia atomowa.

    Co do badań o wpływie na zdrowie: http://www.enveurope.com/content/23/1/10
    Tu natomiast jest cała lista: http://www.responsibletechnology.org/article-gmo-soy-linked-to-sterility

    "nie sa oni np. w stanie przywolac zadnej rzetelnej pracy swiadczacej o szkodliwosci GMO dla zdrowia ludzi i zwierzat. "

    Ale mają dużo innych argumentów (przede wszystkim natury "socjoekonomicznej"), które w powyższym artykule zostały potraktowane nieco "po macoszemu".
  • 2011-09-06 19:57 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Powołuje się Pan, podając dwa linki, m.in. na badania francuskiego naukowca, prof. Gillesa Erica Séraliniego. To często cytowany przez Greenpeace oraz organizacje antyGMO uczony. Problem w tym, że jego badania nie zostały potwierdzone:
    (tu omówienie jednego z nich http://www.gmo-safety.eu/news/508.efsa-stands-its-opinion-maize-mon863-concerns.html).
    Również drugi podany przez Pana link przywołuje eksperymenty, które okazały się nierzetelne lub niepotwierdzone w kolejnych testach (choćby "słynne" badania rosyjskiej uczonej Iriny Ermakowej).
    Po drugie, może w kwestii rezultatów socjoekonomicznych najlepiej jest oddać głos tym, którzy uprawiają najwięcej GMO i mają dzięki temu najwięcej doświadczeń (tych pozytywnych i negatywnych). Dlatego przywołałem w swoim tekście raport prestiżowej Amerykańskiej Akademii Nauk - polecam lekturę jego streszczenia. Link jest w tekście.
  • 2011-09-07 13:22 | ZielonyGrzyb

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Pisząc o aspektach socjoekonomicznych miałem raczej na myśli sytuację w krajach tzw. "Trzeciego Świata", np. w Indiach. Bo jeśli chodzi o Europę, to pan Grzegorz Górny (patrz komentarz niżej) ma zupełną rację: ludzie nie chcą GMO (nieistotnym tu jest, czy z racjonalnych, czy nieracjonalnych przyczyn). I, w Europie, GMO nie potrzebują. I tak produkujemy za dużo żywności, bardziej wydajne rośliny są nam zbędne (zakładając, że GMO rzeczywiście bardziej wydajnym jest).
  • 2012-01-11 17:54 | Blueberry

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Monsanto Laws' Would Take Away Right To Ban GMOs
    A Growing Stake In The Biotech Crops Debate
    By Hope Shand
    The News & Observer
    5-26-5


    CARRBORO -- Goodness grows in North Carolina? Not if the General Assembly approves bills that would pre-empt local regulations on genetically modified crops and trees.

    House Bill 671 and Senate Bill 631 aim to prevent towns, counties or cities from passing any ordinance, regulation or resolution to control any kind of plant or plant pest (including invasive plant species). The bills would usurp local control by making the state Department of Agriculture the only body in North Carolina with the authority to regulate plants.

    These bills are not a homegrown initiative, but part of a nationwide biotech industry campaign. Similar bills, containing identical language, have cropped up in at least nine other states as part of a campaign by industry to prevent citizen initiatives like those passed in three California counties last year that prohibited cultivation of genetically modified crops.

    Proponents of the seed pre-emption bills, including the Agriculture Department, are championing the interests of corporate "gene giants" such as Monsanto and Syngenta -- not citizens. Whether you're for or against genetically modified seeds, the pre-emption bills represent an anti-democratic measure to take control away from communities. Just as the corporate hog industry won legislation to prohibit local jurisdictions from keeping out supersize hog farms in North Carolina, now the gene giants are trying to muzzle debate by eliminating options for local regulation of genetically modified crops.

    The issue has immediate relevance in Eastern North Carolina, where Ventria Bioscience has a permit to grow an open-air, experimental plot of rice engineered with synthetic human genes (to produce artificial human milk proteins) near the state Agriculture Department's Tidewater Research Station in Plymouth, in Washington County. Two earlier attempts by Ventria to grow its genetically modified "pharma rice" -- a crop that yields drugs for use in human and veterinary medicines -- were opposed by farmers, food companies and environmentalists in California and Missouri because of concerns that the genetically altered pharma rice could cross-pollinate with conventional rice, thus contaminating the food supply.

    Last month, California-based Ventria Bioscience requested a permit from the U.S. Department of Agriculture to grow up to 70 acres of pharma rice on two additional plots in Eastern North Carolina. If the pre-emption bills pass, communities would have no authority to regulate genetically modified crops.

    Everyone agrees that unintended gene flow from genetically modified plants is unavoidable. The organic food market is the fastest-growing segment of the farm economy, but organic farmers risk losing organic certification, and markets, if genetically modified DNA contaminates their fields. Local governments should have the ability to protect growers who worry about contamination.

    The biotech industry and federal regulators have repeatedly failed to contain and control genetically modified organisms. The science journal Nature revealed in March that Syngenta had inadvertently sold an unapproved strain of genetically modified corn to farmers for four years. During that period, 146,000 tons of the corn were marketed as animal feed and corn flour in the U.S., in Europe and in Asia. Syngenta informed federal authorities about the illegal corn in late 2004, but the public and unsuspecting farmers were in the dark until four months later. To keep out the unlicensed strain, the European Union threatened to boycott U.S. corn imports valued at $347 million. As usual, farmers were left holding the bag. Syngenta was let off with a fine.

    This was not the first time genetically modified corn has entered the food supply. In 2000, Starlink corn, approved only for use as animal feed, was found in taco shells, causing a nationwide recall of food products containing yellow corn.

    Eliminating options for local authority over plants/seeds is risky business. The farm biotech business is controlled by five multinationals, the world's largest seed and agrochemical companies: Monsanto, Dupont, Syngenta, Bayer and Dow. Monsanto's genetically modified seed technology accounted for about 90 percent of the total worldwide area devoted to such crops last year. Seed industry concentration means fewer choices for farmers and consumers and unacceptable levels of control over the seed supply.

    For all these reasons, North Carolina towns and communities must preserve options for local regulation of plants, and for public debate of genetically modified crops and trees.

    - Hope Shand is research director of the ETC Group in Carrboro, a non-profit focusing on socioeconomic impacts of new agricultural technologies.

    © Copyright 2005, The News & Observer Publishing Company

    http://www.newsobserver.com/
  • 2011-09-07 19:55 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Twierdzi pan, ze badania pani Ermakowej nie zostaly potwierdzone. Prosze wiec o zrodlo,gdzie bede mogla zobaczyc dokladnie powtorzone badanie Ermakowej, przez innego niezaleznego od Monsanto naukowca,ktore pokazuje inne wyniki.Wtedy faktycznie bedzie mozna powiedziec, ze badanie nie zostalo potwierdzone. Chyba nie chce pan porownywac trwajacych 3 miesiace badan zlecanych przez firme Monsanto z trwajacymi 3 pokolenia badaniami Ermakowej? Prosze mi podac link tych rzetelnych pana zdaniem badan. Rozumiem, ze obejmuja 3 pokolenia i ze uzyta karma jest przebadana genetycznie (tak bylo w przypadku badan Ermakowej)
    I jak to jest, ze niezalezni naukowcy zgodnie mowia jedno, a naukowcy oplacani przez Monsanto drugie? jakie szanse maja niezalezni naukowcy na udowodnienie swoich racji? Czy pan wie, jak drogie sa badania? Przedstawie na malym przykladzie, z zycia wzietym jak to dziala. Moja znajoma z ART robila badania do pracy doktorskiej, sponsorowane przez znana firme produkujaca m in jogurty. Badanie dotyczylo zawartosci wapnia w produktach tej firmy, w porownaniu do innych. wyniki badan nie zadowolily firmy. zazadano od doktorantki zwrot kosztow badan jesli opublikuje badania. Oczywiscie nie opublikowala, bo koszt kilka lat temu przekraczal 100 tys zl. Ja jednak wole wierzyc niezaleznym naukowcom. Jesli swoja wczesniejsza wiedze czerpal pan tylko z Greenpeacu...no coz pozostawie bez komentarza. Skad pan wzial ta liczbe 90 % naukowcow twierdzi, ze GMO nie jest szkodliwe. Jesli ma pan liste naukowcow i wszystkich badan na temat GMO i obliczyl pan procentowo ilu jest za a ilu przeciw, to gratuluje i prosze o wglad w te wyniki.
  • 2011-09-08 11:15 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Pani Kaju,
    pozwoli Pani, że pominę milczeniem historię z jogurtem, gdyż opowieści typu "a córce mojej sąsiadki to..." mało wnoszą do kwestii, o której dyskutujemy.
    Omówienie doświadczeń dr Ermakowej znajdzie Pani tutaj: http://www.gmo-compass.org/eng/news/stories/195.study_gm_soy_dangerous_newborns.html
    W artykule tym znajdują się odniesienia do materiałów źródłowych - może je Pani bardzo łatwo znaleźć w internecie.
    Mam do Pani, w związku z historią badań dr. Ermakowej, prośbę: czy mogłaby Pani wskazać choć jedną pracę dr. Ermakowej, która ukazała się w renomowanym czasopiśmie naukowym, w którym przyjęcie do publikacji wymaga opinii niezależnych i renomowanych recenzentów (albo prościej: pracy z jakiegokolwiek czasopisma z tzw. listy filadelfijskiej)? Ułatwię Pani zadanie, gdyż dr Ermakowa podaje listę własnych publikacji na swojej stronie internetowej: http://irina-ermakova.by.ru/eng/articles.html
    Ostatnia kwestia: nie mam żadnych twardych danych dowodzących, że 90. proc. specjalistów popiera GMO. Wynika to z obserwacji moich i wielu uczonych, z którymi rozmawiałem, oraz dziennikarzy polskich i zagranicznych; zresztą nawet oponenci GMO przyznają, że wśród biologów czy genetyków przewaga liczebna jest po stronie zwolenników GMO). Więc jeśli stwierdzi Pani, że tylko 30 proc. uczonych popiera GMO, to nie jestem w stanie tego argumentu odeprzeć. Aczkolwiek chyba się Pani zgodzi, że nie jest to najistotniejsza kwestia w całym sporze o GMO.
  • 2011-09-11 10:51 | bojsiks

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowy Panie Marcinie.
    Twierdzenie, że prof. Seralini jest jedynym lub jednym z niewielu naukowcow przeciw GMO jest niestety przekłamaniem. Jesli przeczyta Pan wywiad z nim, dowie się Pan, ze poparło go 1200 naukowców.Także z 1 naukowca mamy 1201 naukowcow, a to duza różnica. Proszę ich nie pomijać.
  • 2011-09-11 13:57 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowny Pani/Panie bojsiks,
    skoro Seralini twierdzi, że popiera go 1200 uczonych, to należy mu pogratulować. Ale czy któryś z owych 1200 naukowców opublikował pracę naukową potwierdzającą rewelacje Seraliniego?
    A tak przy okazji mam, do tego typu deklaracji poparcia wątpliwości. Petycję Oregońską, nawołującą do odrzucenia Protokołu z Kioto podpisało 31 tys. naukowców (jak twierdzili twórcy owej petycji). Przechowuję w domu oświadczenie z lat 80., pod którym podpisało się chyba ze stu uczonych (nawet jeden czy dwóch noblistów), kwestionujący związek wirusa HIV z AIDS...
    Od oświadczeń znacznie bardziej przemawiają do mnie publikacje i wyniki badań. A pod tym względem prof. Seralini pozostaje osamotniony. Zwracam również uwagę, że badania Seraliniego były sponsorowane przez Greenpeace.
    Cała historia jego badań jest wyczerpująco opisana, z podaniem źródeł, tu:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Genetically_modified_food_controversies
  • 2011-09-12 09:09 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Na wszelki wypadek wklejam:
    A controversy arose around biotech company Monsanto's data on a 90-Day Rat Feeding Study on the MON863 strain of GM corn.[118] In May 2005, critics of GM foods pointed to differences in kidney size and blood composition found in this study, suggesting that the observed differences raises questions about the regulatory concept of substantial equivalence. Anti-GM campaigner Jeffrey M. Smith, writing in Biophile Magazine, quoting comments from Pusztai and Seralini,has stated that nutritional studies typically use young, fast-growing animals with starting weights not varying by more than 2% from the average whereas Monsanto's research design used a mix of young and old animals with starting weights ranging from 198.4 to 259.8 grams.[119] Seralini and two other authors published a study of these data, funded by Greenpeace,[120] in 2007 making similar points.[121]
    The raising of this issue prompted the European Food Safety Authority (EFSA) to reexamine the safety data on this strain of corn. The EFSA concluded that the observed small numerical decrease in rat kidney weights were not biologically meaningful, and the weights were well within the normal range of kidney weights for control animals. There were no corresponding microscopic findings in the relevant organ systems, and they stated that all blood chemistry and organ weight values fell within the "normal range of historical control values" for rats.[122] In addition the EFSA review stated that the statistical methods used by Séralini et al. in the analysis of the data were incorrect.[123][124] The European Commission has approved the ΜΟΝ863 corn for animal and human consumption.[125] Food Standards Australia New Zealand reviewed the 2007 Seralini et al study and concluded that "...all of the statistical differences between rats fed MON 863 corn and control rats are attributable to normal biological variation."[126][127]
    Greenpeace stated in a 2007 press release that Séralini et al. had completed a similar analysis of the NK603 strain of corn and came to similar conclusions as they did in their previous study.[128] Séralini et al included this in a re-analysis of three existing rat feeding studies published in 2009.[129]
    The European Food Safety Authority reviewed the 2009 Seralini et al paper and concluded that the author's claims were not supported by the data in their paper. They noted that many of their fundamental statistical criticisms of the 2007 paper also applied to the 2009 paper. There was no new information that would change the EFSA's conclusions that the three GM maize types were safe for human, animal health and the environment[130] The French High Council of Biotechnologies Scientific Committee (HCB) also reviewed the 2009 study and concluded that it "..presents no admissible scientific element likely to ascribe any haematological, hepatic or renal toxicity to the three re-analysed GMOs."[131] The HCB also questioned the author's independence. Food Standards Australia New Zealand concluded that the results from the 2009 Séralini et al. study were due to chance alone.[132]
  • 2011-09-24 19:52 | bojsiks

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Dziękuję za odpowiedz. Dalszą polemikę uznaję za bezcelową.
    Pozdrawiam :-)

  • 2011-09-07 03:58 | policjawkrainieczarow

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Co do otylosci - jesli nie poda sie argumentu, ze np. taki a taki mechanizm w przypadku GMO moze byc podejrzany o sprzyjanie otylosci, to mowienie, iz moze "jest cos, ale nie wiadomo co", przepraszam, ale jest bezwartosciowe. Otoz cala dostepna obecnie wiedza nie wskazuje, by istnial jakikolwiek mechanizm powodujacy, ze GMO powoduje otylosc. No bo co takiego mialo by to byc? "

    No ale Panie Marcinie, Pan sobie jaja robi czy co? sam Pan piszesz: "Nie jest też prawdą, by GMO miało jakikolwiek związek z epidemią otyłości w Stanach Zjednoczonych czy innych krajach. Ta wnika przede wszystkim z fatalnych nawyków żywieniowych, stylu życia oraz łatwej dostępności i niskich cen wysoko przetworzonej żywności."

    Skad sie biora "niskie ceny wysoko przetwrzonej zywnosci"? Widzial Pan kiedys etykietki ze skladem takiego papu? Hint: nadziane to jest tania kukurydza, corn oil czy high fructose corn syrup (http://www.lef.org/magazine/mag2008/dec2008_Metabolic-Dangers-of-High-Fructose-Corn-Syrup_01.htm).
  • 2011-09-07 09:49 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Chętnie zapoznam się z opracowaniem, dowodzącym, że GMO doprowadziło do spadku cen wysoko przetworzonej żywności a jej konsumpcja wzrosła wraz z pojawieniem się GMO na rynku. Ja czegoś takiego nie znalazłem.
    Natomiast podstawowy spór dotyczy czegoś innego - czy GMO, w porównaniu z tradycyjną żywnością, ma samo w sobie jakieś cechy (budowę chemiczną), które wpływają na odkładanie się tkanki tłuszczowej u ludzi. Innymi słowy, czy jedząc tę samą ilość np. kukurydzy GMO bardziej by się tyło niż na skutek spożywania kukurydzy nie-GMO. Odpowiedź jest negatywna.
    Kwestia syropu glukozowo-fruktozowego otrzymywanego z kukurydzy i jego dodawania na masową skalę w USA do żywności nie ma nic wspólnego z GMO, tylko z subsydiowaniem przez USA upraw kukurydzy, które zaczęło się kilkadziesiąt lat temu. Warto zerknąć tu: http://en.wikipedia.org/wiki/High-fructose_corn_syrup
  • 2011-09-07 14:06 | policjawkrainieczarow

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Chętnie zapoznam się z opracowaniem, dowodzącym, że GMO doprowadziło do spadku cen wysoko przetworzonej żywności a jej konsumpcja wzrosła wraz z pojawieniem się GMO na rynku. Ja czegoś takiego nie znalazłem. (...) Kwestia syropu glukozowo-fruktozowego otrzymywanego z kukurydzy i jego dodawania na masową skalę w USA do żywności nie ma nic wspólnego z GMO, tylko z subsydiowaniem przez USA upraw kukurydzy,"

    Taaak, subsydiowane sa na przyklad ubezpieczenia da tych rolnikow, ktorzy zdecydowali sie zasiac co najmniej 75% swoich upraw nasionami Monsanto (nie jakimikolwiek GMO, tylko tej firmy). A jesli popatrzec na dane dotyczace wzrostu:
    - otylosci
    - upraw GMO w stosunku do tradycyjmych
    - zuzycia HFCS
    to raczej dosc karkolomne byloby stwierdzenie, ze jedno z drugim sie nie wiaze. Wiaze sie dosc mocno, tyle, ze nie na zasadzie "ziarna GMO sa bardziej otylogenne", raczej na zasadzie ciecia kosztow produkcji taniego (bo nadziewanego tanimi zapychaczami, a tanimi, bo subsydiowanymi) jedzenia. No chyba, ze ma pan jakies opracowanie, ktore wbrew logice mowi co innego.

    "Natomiast podstawowy spór dotyczy czegoś innego - czy GMO, w porównaniu z tradycyjną żywnością, ma samo w sobie jakieś cechy (budowę chemiczną),"

    Nie, to wcale nie jet PODSTAWOWY spor, choc zwolennicy GMO tak chca to pokazac. Wrecz przeciwnie, wiekszosc powaznych ludzi przyznaje, ze istnieje jakies ryzyko, jak z kazda nowa technologia, choc za wczesnie, by powiedziec, jakie. Spor dotyczy w rownym lub wiekszym stopniu calej masy rzeczy, ktorych pan w ogole nie tyka, ekonomicznych, socjalnych, politycznych, ekologicznych, a ktore sa latwiejsze do przewidzenia (albo juz mialy miejsce, jak wykonczenie wielu meksykanskich farmerow, ktorzy nie byli w stanie cenowo konkurowac z subsydiowana kukurydza z USA).
  • 2011-09-07 15:59 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    A jakiś źródłowy materiał z twardymi wyliczeniami popierającymi Pańskie tezy? Za pomocą tylko korelacji można bowiem udowodnić, że liczba przelotów bocianów nad daną chałupą powoduje wzrost liczby przychodzących w mieszkającej tam rodzinie dzieci (taką zabawną pracę opublikowano kiedyś chyba w "Nature")...
  • 2011-09-07 16:22 | policjawkrainieczarow

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "A jakiś źródłowy materiał z twardymi wyliczeniami popierającymi Pańskie tezy? Za pomocą tylko korelacji można bowiem udowodnić,"

    to do mnie? no coz, sam Pan pisal w swoim artykule o "taniej i przetworzonej zywnosci". Z czego ta zywnosc sie sklada i dlaczego jest tania?
  • 2011-09-08 11:43 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Proszę uparcie o przywołanie analizy ekonomicznej dowodzącej, że wprowadzenie do upraw roślin transgenicznych spowodowało w USA spadek cen żywności.
  • 2011-09-08 23:44 | Jerry111

    Re:GMO: fakty , mity oraz klamstwa...

    "Badan ze szczurami, ktore mialyby wskazywac na negatywne skutki GMO dla zdrowia, bylo co kilka, najslynniejsze to te przeprowadzone w Anglii przez Arpada Pusztaia. Jednak zadne z nich sie nie potwierdzily, a dokladniejsza analiza wykazala nierzetelnosc."

    Czy szanowny pan redaktor moglby podac kto i gdzie opublikowal owa "dokladniejsza analize"???
  • 2011-09-09 10:21 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Linki do analiz badań Arpada Pusztaia oraz analizę rewelacji dr Iriny Ermakowej, jak również Gillesa Erica Séraliniego czy ostatnich doniesień medialnych o rzekomym odkładaniu się toksyny BT u kobiet w ciąży podałem w postach. Bardzo łatwo można je znaleźć...
  • 2011-09-09 18:51 | Marylka_S

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce – @ Arpad Pustai

    Pisze Pan:
    "Badan ze szczurami, ktore mialyby wskazywac na negatywne skutki GMO dla zdrowia, bylo co kilka, najslynniejsze to te przeprowadzone w Anglii przez Arpada Pusztaia. Jednak zadne z nich sie nie potwierdzily, a dokladniejsza analiza wykazala nierzetelnosc. Powtorze wiec: zadne rzetelne badania naukowe nie wykazaly, by GMO byla mniej zdrowa niz zywnosc tradycyjna."

    Uprzejmie informuję, że Pan się myli. Dość dobrze opisano tę aferę w książce Smitha "Nasiona Kłamstwa" – no ale to jest tak, jak ze stwierdzeniem, że są dowody "niewiarygodne" :)
    Pozdrawiam.
  • 2011-09-07 04:55 | policjawkrainieczarow

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    " Bo, logicznie rzecz biorąc, każdy produkt czy technologia może mieć nieznane jeszcze negatywne skutki. Otóż, skoro nie ma żadnych rzetelnych badań wskazujących nawet na potencjalne zagrożenie GMO dla zdrowia ludzi czy zwierząt, to dlaczego mamy się go bać na zapas? "

    Dlatego, ze jesli czlowiek nie wie, ze je GMO (a nie wie, i to jest poki co czesc problemu) a jest uczulony na jakas rosline, ktorej gen zostal wszczepiony w soje czy inna kukurydze, to moze mu to zaszkodzic: "In one study, soybeans genetically engineered to contain Brazil-nut proteins were shown to cause reactions in individuals allergic to Brazil nuts. How would an individual know not to eat soy, given that he/she is allergic to Brazil nuts and not soy?"
    http://web.mit.edu/demoscience/Monsanto/players.html#risksofge
  • 2011-09-07 10:02 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Chyba się nie rozumiemy. Oczywiście, że jeśli do kukurydzy wprowadzi się geny odpowiedzialne za produkcję białek orzechów brazylijskich, to osoby uczulone na nie będą wykazywały reakcję alergiczną jedząc taką kukurydzę. Nie wyobrażam sobie jednak, by producenci takiej kukurydzy specjalnie jej nie oznaczali - tak jak na produktach żywnościowych są teraz napisy, że np. powstały one w zakładach gdzie przetwarzane są np. orzeszki ziemne i mogą zawierać śladowe ich ilości, a więc potencjalnie potrafią wywołać alergię. Na marginesie - ani soja, ani kukurydza GMO komercyjnie uprawiana obecnie w USA i na świecie nie zawierają genów przeszczepionych z innych roślin (w tym orzechów).
    Tu znów chodzi o to, jak przy dyskusji o wpływie GMO na otyłość, że manipulacje genetyczne same w sobie nie powodują jakiejś dodatkowej alergii. Natomiast, powtórzę jeszcze raz, nie jest niczym zaskakującym, że jeśli np. do soi przeszczepi się PEWNE OKREŚLONE geny orzeszków ziemnych, to staną się na nią uczulone osoby mające alergię na orzeszki ziemne.
  • 2011-09-07 14:14 | policjawkrainieczarow

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Chyba się nie rozumiemy. Oczywiście, że jeśli do kukurydzy wprowadzi się geny odpowiedzialne za produkcję białek orzechów brazylijskich, to osoby uczulone na nie będą wykazywały reakcję alergiczną jedząc taką kukurydzę. Nie wyobrażam sobie jednak, by producenci takiej kukurydzy specjalnie jej nie oznaczali"

    Widzi Pan, rzecz w tym, ze tu nie chodzi o polemike z panskimi wyobrazeniami. NA razie o ile mi wiadomo zadne plony z genami orzeszkow nie hulaja po polach, ale to nie znaczy, ze nie beda i nie znaczy, ze beda pieczolowicie oznaczane np. w Chinach, nie mowiac o tym, ze wiadomo, ze te nasiona niekoniecznie trzymaja sie wlasciwej strony miedzy i czyjas uprawa moze zostac zanieczyszczona takim alergenem wbrew intencjom farmera.
  • 2011-09-07 21:18 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Pan redaktor napisal :"Bo, logicznie rzecz biorąc, każdy produkt czy technologia może mieć nieznane jeszcze negatywne skutki. Otóż, skoro nie ma żadnych rzetelnych badań wskazujących nawet na potencjalne zagrożenie GMO dla zdrowia ludzi czy zwierząt, to dlaczego mamy się go bać na zapas?" Z tym wplywen na zdrowie zwierzat, to bym polemizowala. natomiast ma pan racje piszac, ze nie ma zadnych rzetelnych badan wskazujacych na zagrozenie zdroia ludzi.Powod? Wogole nie ma badan na ludziach, wiec jak moze pan mowic, ze nie ma badan wykazujacych szkodliwosc. Jak moze pan twierdzic, ze cos co nie zostalo zbadane jest bezpieczne? Tego nawet naukowcy nie wiedza. Gdzie sie podziala rzetelnosc dziennikarska i odpowiedzialnosc za wlasne slowa, szczegolnie w pana zawodzie?
  • 2012-01-01 18:13 | Tadeusz1

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Tadeusz - rolnik.
    Jak widać można czepiać się każdego słowa i budzić wątpliwość. Ale trzeba mieć dużo tupetu aby dawać pytanie Panu Marcinowi że niema badań na ludziach. Obozy koncentarcyjne się już dawno skończyły gdzie były prowadzone różne eksperymenty na ludziach bez ich woli. cytuję "Jak moze pan twierdzic, ze cos co nie zostalo zbadane jest bezpieczne?" Szanowny Panie zastało to bardzo dobrze przebadane tylko Pan nie przyjmuje tego do wiadomości. Dziś te badania robi się na zwierzętach. Dziś badania w motoryzacji robi się na manekinach a nie na ludziach. Zanim się coś powie lub napisze trzeba pomyśleć. Ostatnio poznałem nową teorię przeciwko wiatrakom że będą osuszały pola.
  • 2011-09-11 10:47 | bojsiks

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowny Panie Marcinie.
    Pisze Pan : "Bo, logicznie rzecz biorąc, każdy produkt czy technologia może mieć nieznane jeszcze negatywne skutki. Otóż, skoro nie ma żadnych rzetelnych badań wskazujących nawet na potencjalne zagrożenie GMO dla zdrowia ludzi czy zwierząt, to dlaczego mamy się go bać na zapas? "

    Owo "Banie sie na zapas" nie jest tylko i wyłacznie lękiem przed nieznanym. To po prostu zwykły zdrowy rozsądek ktory nakazuje troszczyc sie o życie a nie eksperymentowac na nim, poniewaz naukowcy tak chcą a nie mają innego "materiału" do badania. Moim zdaniem myli Pan pojęcie nieuzasadnionego lęku od uzasadnionego rozsądku.Przeciez ta technologia nie ma badan wykonanych na ludziach!!!! Czy nie mysli Pan o tym ??? Argument, ze jemy to od 15-tu czy 30 lat z anukowego punktu widzenia (!) jest bezsensowny. bo nie pokaze ewentualnego wpływu na przyszłe pokolenia! No i poza tym, uleganie presji nieustannego podążania z prądem technologii, jak pokazuje praktyka prowadzi niestety do oderwania od życia, jego dobrych i potrzebnych nam instynktow i prowadzi nasza cywilizacje do emojonalnego wyjaławienia.Życie trzeba kochac, lubić a nie na nim eksperymentowac pod sztandarem haseł "Skoro nie udowoniciew ze szkodzi, to znaczy, ze nie ma sie czego bać". Proszę wybaczyc, ale po prostu ręce opadają...
  • 2011-09-11 13:23 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Telefony komórkowe znajdują się w powszechnym użyciu niemal tak długo, jak uprawia się komercyjnie i zjada GMO. Wiele badań wskazuje, że są nieszkodliwe dla zdrowia, ale pojawiają się również doniesienia, że jest wręcz przeciwnie. Ostatnio można było nawet przeczytać to: http://wyborcza.pl/1,76842,9710920,Telefony_komorkowe_szkodza__Moze_rak__a_moze_siak.html
    To znacznie poważniejsze zastrzeżenia (w kwestii wpływu na zdrowie człowieka) niż te formułowane pod adresem GMO. Czy testowano komórki na ludziach, zanim wprowadzono je na rynek? Jaki będzie długofalowy wpływ komórek na przyszłe pokolenia (potencjalna kumulacja uszkodzeń DNA)? Czy wielkie koncerny, jak Samsung, Nokia, Motorola, Apple wciskają nam truciznę? Czy "zdrowy rozsądek, który nakazuje troszczyć się o życie a nie eksperymentować na nim", nakazał Pani/Panu właśnie wyrzucić do śmietnika telefon komórkowy i zarekwirować takie urządzenia całej rodzinie? Czy jak ktoś używa komórki blisko mnie, to przypadkiem nie jest to również szkodliwe? A co z silnym promieniowaniem emitowanym przez stacje bazowe sieci komórkowych? Czy rozpocznie Pan/Pani akcję "Stop komórkom!" i będzie domagać się przed Sejmem wprowadzenia zakazu ich sprzedaży i używania w Polsce? Ogłośmy się strefą wolną od komórek!
    Piszę to oczywiście pół żartem, pół serio. Ale już na poważnie pytam - jakimi dokładnie kryteriami, w tej czy podobnych sytuacjach, kieruje się Pani/Pana "uzasadniony rozsądek"?
    Kwestii "GMO a emocjonalne wyjałowienie ludzkości" nie odważę się podjąć ;-)
    Pozdrawiam
    MR
  • 2011-09-24 19:51 | bojsiks

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowny Panie Marcinie.

    Pisze Pan cyt."Czy "zdrowy rozsądek, który nakazuje troszczyć się o życie a nie eksperymentować na nim", nakazał Pani/Panu właśnie wyrzucić do śmietnika telefon komórkowy i zarekwirować takie urządzenia całej rodzinie? Czy jak ktoś używa komórki blisko mnie, to przypadkiem nie jest to również szkodliwe? A co z silnym promieniowaniem emitowanym przez stacje bazowe sieci komórkowych? Czy rozpocznie Pan/Pani akcję "Stop komórkom!" i będzie domagać się przed Sejmem wprowadzenia zakazu ich sprzedaży i używania w Polsce? Ogłośmy się strefą wolną od komórek! Piszę to oczywiście pół żartem, pół serio".
    Odpowiadam na serio.:-)
    "Czy "zdrowy rozsądek, który nakazuje troszczyć się o życie a nie eksperymentować na nim", nakazał Pani/Panu właśnie wyrzucić do śmietnika telefon komórkowy i zarekwirować takie urządzenia całej rodzinie? " - zdrowy rozsądek nakazał mi nie dowierzać zapewnieniom że coś, co swobodnie przedostaje się przez betonowe ściany nie pozostanie bez wpływu na moją znacznie cieńszą czaszkę i jej zawartość.Z tego powodu posiadam telefon o najniższym SAR index (stopień radiacji) i używam zestawu słuchawkowego przy każdej możliwej okazji. Nie mogę narzucić mojej rodzinie własnych poglądów, lecz poinformowałem ich o moich wątpliwościach i ewentualnych możliwych zagrożeniach.Ponieważ w mojej rodzinie jedna z osób ma rozrusznik serca, nie używamy w jej pobliżu telefonów komórkowych. Bo ją kochamy. :-)
    "Czy jak ktoś używa komórki blisko mnie, to przypadkiem nie jest to również szkodliwe? " Proszę niech namówi Pan naukowców aby to sprawdzili, pierwszy Pana poprę :-) . Dawno temu wmawiano nam, że sąsiedztwo przesyłowych linii energetycznych nie jest szkodliwe a dziś wiadomo, że życie w zbyt bliskiej
    odległości od nich może wywołać białaczkę.
    - A co z silnym promieniowaniem emitowanym przez stacje bazowe sieci komórkowych? Czy rozpocznie Pan/Pani akcję "Stop komórkom!" i będzie domagać się przed Sejmem wprowadzenia zakazu ich sprzedaży i używania w Polsce? Ogłośmy się strefą wolną od komórek! Piszę to oczywiście pół żartem, pół serio"
    - Czy słyszał Pan może o chorobie mikrofalowej? Być może w przeciwieństwie do Pana, ja jestem gotów zrobić krok w tył i wrócić do połączeń kablowych, takie zresztą preferuję. Nie wiem, czy Pan słyszał ale wielu Japończyków skarży się na "too much wi-fi", nie zapominają oni bowiem, a wprost przeciwnie - doświadczają na sobie wyraźnie, że człowiek jest elektromagnetyczny.I w imię troski o życie byłbym gotów pójść pod Sejm i domagać się wprowadzenia zakazu sprzedaży kontrowersyjnych technologii, których wpływ nie jest do końca znany i jednoznaczny na człowieka. Czy Pan byłby na to gotowy ? Bo mi wydaje się, że nie bardzo...
    -jakimi dokładnie kryteriami, w tej czy podobnych sytuacjach, kieruje się Pani/Pana "uzasadniony rozsądek"?
    Mój zdrowy rozsądek kieruje się tym co pan dyskryminuje jak argument którym da się "załątwić każdą nową technologię" - zasadą przezorności i ograniczonych zaufaniem nie do nauki, lecz nie etycznych jej propagatorów. Albowiem to naukowcy również zachwycali się azbestem i to lekarze niegdyś kwestionowali swoim autorytetem szkodliwość palenia papierosów. (!) Nieszczęście Panie redaktorze moim zdaniem polega na tym, że inteligencja i wykształcenie nie są synonimami mądrości.
    -Kwestii "GMO a emocjonalne wyjałowienie ludzkości" nie odważę się podjąć ;-) Tu nie chodzilo li tylko i wyłącznie o GMO lecz naukowców którzy stawiają eksperyment ponad szacunek dla życia. Tym co jest kluczowe dla życia są relacje. W życiu wszystko jest w relacji - jeśli Pan tego nie zauważył. Jeśli nie ma w nich współczucia jako współodczuwania i miłości jako poczucia jedności, a jedynie związki seksualne, genowe i przyczynowo-skutkowe - to efekt jest taki jak widać.Ale tego tematu zapewne Pan nie podejmie. Czy przyglądał Pan się może ostatnio światu i swoim w nim relacjom ?
    Pozdrawiam :-)
  • 2011-09-07 18:27 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Czy na prawdę wierzysz, że dla ludzi wcinających koskę masła na patyku, usmażoną w zwierzecym tłuszczu w tosterze, albo halfpoundery na śniadanie, obiad i kolację, pochodzenie jedzenia może robić jakąkolwiek różnicę ?
    have a look :
    http://www.thedailyshow.com/watch/thu-august-11-2011/indecision-2012---corn-polled-edition---candidate-tent-coverage

  • 2011-09-07 18:58 | policjawkrainieczarow

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Czy na prawdę wierzysz, że dla ludzi wcinających koskę masła na patyku, usmażoną w zwierzecym tłuszczu w tosterze, albo halfpoundery na śniadanie, obiad i kolację, pochodzenie jedzenia może robić jakąkolwiek różnicę ? "

    Dla tych ludzi znaczenie ma cena tego zarcia, dla jego producentow znaczenie ma cena jego skladnikow a dla producentow tych skladnikow koszt ich produkcji. Otylosc jest skutkiem wpierniczania kukurydzy i jej przetworow we wszystkim, a obecnosc kukurydzy GMO na rynku jest skutkiem m. in. polityki doplat do jej upraw (bo chyba nikt normalny nie uwierzy w to, ze farmerzy masowo zaczeli ja uprawiac w ramach milosci do glodujacych dzieci z Afryki czy srodowiska naturalnego).
  • 2011-09-13 00:55 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Otyłość jest skutkiem wipierniczania kukurydzy" - bezcenne. Jeszcze jakieś nowiny z króliczej nory ? Zajrzyj tam następnym razem przed próbą określenia w co ludzie uwierzą a w co nie...
  • 2011-09-06 10:37 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    W takich wypadkach znacznie lepiej jest sięgnąć do źródła niż powoływać się na "Catholic News Service". Papieska Akademia Nauk na swojej stronie internetowej opublikowała dokument dotyczący GMO. W moim tekście umieściłem link do niego. Każdy więc może go sobie przeczytać i ocenić, czy "wyjątkowym cynizmem jest mieszanie Watykanu do sprawy upraw GMO".
    Przyznam szczerze, że jestem wyjątkowo zaskoczony brakiem profesjonalizmu m.in. Greenpeace. Argumentem, że Papieska Akademia Nauk wcale nie popiera GMO posługuje się bowiem pan Maciej Muskat, dyrektor fundacji Greenpeace Polska. On też powołuje się na to samo doniesienie Catholic News Service. Pozostaje dla mnie tajemnicą, dlaczego w dobie internetu ani owej agencji, ani panu Muskatowi czy też o. Stanisławowi Jaromiemu nie chciało się zajrzeć do źródłowego dokumentu. Czyżby ideologiczna niechęć do GMO tak zaślepiała?
  • 2011-09-06 15:38 | loke

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Wydaje mi się, że stanowsiko przedstawione przez rzecznika prasowego Watykanu oraz kanclerza Papieskiej Akademii Nauk jest obowiązujące:
    "The statement [on GMO] is not a statement of the Pontifical Academy of Sciences because the Pontifical Academy of Sciences as such -- 80 members -- wasn't consulted about it and will not be consulted about it," Bishop Marcelo Sanchez Sorondo, the academy's chancellor, told Catholic News Service.

    Polecam równiez lekturę Wikileaks, która ujawnia, jaki nacisk lobbingowy jest wywierany na Watykan. Marzy sie lobbystom, aby Watykan GMO poparł. A ponieważ nie poparł, to posuwają się do oszukańczych "newsów", jak ten o rzekomym poparciu PAT, które potem idą w świat i są bezkrytycznie powtarzane, np. przez Politykę.

    VATICAN 00000119 002.2 OF 002

    scientific academy has stated that there is no evidence GMOs are
    harmful, and that they could indeed be part of addressing global
    food security. However, when individual Church leaders, for
    ideological reasons or ignorance, speak out against GMOs, the
    Vatican does not -- at least not yet -- feel that it is its duty
    to challenge them. Post will continue to lobby the Vatican to
    speak up in favor of GMOs,
    in the hope that a louder voice in
    Rome will encourage individual Church leaders elsewhere to
    reconsider their critical views. End Comment.
    http://wikileaks.ch/cable/2009/11/09VATICAN119.html
  • 2011-09-06 19:28 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Dokument "TRANSGENIC PLANTS FOR FOOD SECURITY IN THE CONTEXT OF DEVELOPMENT" jest podsumowaniem dyskusji, która odbyła się w 2009 r. w siedzibie Papieskiej Akademii Nauk (PAN). Został on zamieszczony na stronie internetowej Papieskiej Akademii Nauk i podpisany przez 7 członków PAN, w tym kardynała Georgesa Cotiera. Pod dokumentem podpisało się również 33 ekspertów spoza PAN zaproszonych do dyskusji.
    Jakie jest stanowisko Watykanu sprawie GMO, rozumianego jako cały Kościół katolicki, czy też jakie jest zdanie Benedykta XVI, nie wiem. Natomiast stanowisko PAN jest jasne w świetle powyższego dokumentu.
  • 2011-09-07 18:33 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Jest róznica między nie poczuwaniem się do obowiązku walki z ignorancją i ideologicznym zatwardzeniem, a brakiem poparcia. Akademia oświadcza, że ich zdaniem GMO nie jest szkodliwe ale nie będą się narażać na medialny ostrzał związany z promowaniem go - sprytnie, ale trochę cynicznie jak na świątobliwych mężów. Swoją drogą czytając zamieszczane tu argumenty trudno mi się dziwić takiej postawie...
  • 2011-09-06 12:00 | ron

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Ten artykuł to przykład dlaczego w życiu nie kupię tej gazety :) Najbardziej podobało mi sie listowanie "za" i "przeciw". Wiecie, po co w ogóle "za" zamieściliście :S A już powołanie się na Watykan to był naprawdę cymes.
  • 2011-09-06 13:56 | czosnek

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    No to faktycznie pojechałeś z merytorycznego argumenta...

    Pokaż mi bardziej obiektywny artykuł w tym temacie zamieszczony w innym tzw tygodniku opinii. Zwróć uwagę, że "Polityka" to nie "Science" ani "Nature". To zwykły tygodnik dla gawiedzi. Poza drobnymi nieścisłościami i tak wypada dobrze.

    Ci natomiast, czepili się przytoczenia opinii Watykanu i próbują podważać sens całego artykułu. Jak widać lepszych argumentów ni mo. No doprawdy... Ma to tyle wspólnego z merytoryczną dyskusją jak biała flaga Tuska.
  • 2011-09-06 14:03 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Nie powolywalem sie na Watykan, tylko Papieska Akademie Nauk, ktora jest powszechnie szanowana instytucja naukowa. Reszte pozostawiam bez komentarza...
  • 2011-09-06 23:36 | loke

    papieska Akedemia Nauk nie poparła GMO!

    JESZCZE RAZ:
    "The statement [on GMO] is not a statement of the Pontifical Academy of Sciences because the Pontifical Academy of Sciences as such -- 80 members -- wasn't consulted about it and will not be consulted about it," Bishop Marcelo Sanchez Sorondo, the academy's chancellor told Catholic News Service

    CO ZNACZY:
    Stanowisko [o którym pisze red. Rotkiewicz] NIE JEST stanowiskiem Papieskiej Akedemii Nauk, ponieważ nie było ono konsultowane z Akademią jako taką - czyli z jej 80 członkami - ani nie będzie [z nią konsultowane] - powiedział biskup Marcelo Sanchez Sorondo, kanclerz Akademii dla Catholic News Service

    Nie wiem, czy redaktor ma kłopoty z angielskim czy z przyznaniem się do błędu?
  • 2011-09-07 06:30 | Adalbert

    Re: A czy jedzenie GMO jest koszerne ?

    Jeżeli pytano o zdanie mędrców z Akademii Papieskiej , to trzeba się zapytać innych mędrców również .
  • 2011-09-07 10:17 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Nie mam kłopotów z angielskim. Rzeczywiście, takie oświadczenie wydał kanclerz Akademii i w tej sytuacji należy rzeczywiście przyjąć do wiadomości, że nie jest to stanowisko całej PAN. Nie zmienia to jednak faktu, że oświadczenie w sprawie GMO jest dokumentem przyjętym podczas spotkania zorganizowanego przez PAN, w jej siedzibie w Watykanie. Co więcej, zostało ono umieszczone na stronie internetowej PAN i jest tam nadal dostępne, jako jeden z jej oficjalnych dokumentów. Podpisało się pod nim 7 członków PAN, włącznie z jej prezesem, oraz 33 zaproszonych zewnętrznych ekspertów. Jak zatem traktować ten dokument? - najlepiej niech każdy sobie go obejrzy i wyrobi zdanie - link załączyłem w tekście.
  • 2011-09-06 14:46 | sugadaddy

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Miałem spory komentarz polemiczny - wywaliło korki, szlag trafił. W miedzyczasie autor użyl między innymi "moich" argumentów, toteż dodam tylko, że jeśli ktoś w genach widzi diabła, to trudno się dziwić, że strach przed nieznanym bierze górę. A niestety wiekszość o genach ma takie samo pojęcie jak o kosmosie. Jeśli w ogóle o czymś takim słyszała. I jeszcze jedno -niema nic za darmo - ważne, czy korzyści przeważą ewentualne straty.
    PS.Zachować umiar - żebyśmy się nie obudzili nie tyle z ręką w nocniku, ile ze zmodyfikowanym ziarnem (wyłącznie!), bo natura z czasem "wyprodukuje" coś co poradzi sobie z najodporniejszymi roślinami.
  • 2011-09-06 15:56 | gwamoniak

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    polecam ten link: http://hannafona.salon24.pl/338293,wikileaks-o-pawlaku-dlaczego-media-milcza-gmo-a-psl

    cytat z wikileaks

    "Naukowcy stwierdzili, że kampania skupiona na potencjalnie mniejszych kosztach żywności otrzymanej z GMO przemówi do przeciętnego Polaka."

    "Na podstawie dyskusji z naukowcami i innymi działaczami pro-biotechnologicznymi, powstał wniosek, że nasza strategia, aby wpłynąć na bardziej pozytywne nastawienie opinii publicznej powinna być skupiona na podkreślaniu zysków dla konsumentów i na pozytywnym wpływie jaki GMO może mieć na redukcję kosztów żywności i leków. Nasze wysiłki powinny skupiać się również na przedstawieniu pozytywnego wpływu GMO na środowisko poprzez obniżenie zużycia pestycydów, herbicydów i rezygnację z głębokiej orki. "

    posegregowane dokumenty z wikileaks z tlumaczeniami mozna znalezc tutaj:
    http://palmer.eldritch.1984.salon24.pl/337722,kogo-usa-pozyskaly-do-promocji-gmo-w-polsce-czesc-iii

    jawny lobbing rzadu i korporacji amerykanskich na terenie PL co moglismy przeczytac w artukule Pana redaktora... Wszystkie argumenty za sa zywcem zerzniete z przygotowanym przez strone USA dokumetow do promowania GMO w PL...
  • 2011-09-06 18:51 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Tak, oczywiście "zerżnąłem" dokumenty, które otrzymałem od tajnego agenta Monsanto z ambasady USA, a za wszystko zapłacili mi milion dolarów. Jestem łańcuchowym psem amerykańskich lobbystów, podobnie zresztą jak większość biologów (włącznie z laureatami Nagrody Nobla) oraz członków Papieskiej Akademii Nauk. A wszystko to ustalił dzielny internauta gwamoniak, który nie ma odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem. Za to uwielbia anonimowe, a więc bardzo łatwe, obrzucanie ludzi błotem.
    A tak już całkiem poważnie - czytałem kilkukrotnie depesze wikileaks na temat lobbowania przez USA na rzecz GMO. I trudno mi się w tym wszystkim dopatrzyć czegoś zdrożnego. Czy nie zachwalamy i nie promujemy polskiej żywności w Europie, podnosząc jej zalety? Czy Amerykanie lobbując za swoimi produktami żywnościowymi posługują się kłamstwami? Czy wręczyli komuś łapówkę? Czy z tych depesz wynika, że postąpili nieetycznie?
    Nie jestem miłośnikiem różnych lobbys, zwłaszcza tych szczególnie agresywnych korporacyjnych działających np. w Waszyngtonie. Ale naprawdę nie mogę się dopatrzyć tego typu działań ze strony Amerykanów w Polsce. Nakręcanie histerii wokół depesz wikileaks (dotyczących GMO) jest tak groteskowe, że jedynie świadczy o słabości argumentów organizacji zielonych wojujących z GMO. W jednym są one mistrzem - w straszeniu i czarnym PR. Ale stosowanie takiej strategii wyklucza racjonalną debatę na temat tego, czy potrzebne jest GMO w Polsce, bezpieczne i jeśli je dopuszczać, to na jakich zasadach. A to obróci się przeciw nam, bo niszczy kulturę debaty (i tak już podkopaną przez tabloidy, telewizję i polityków) w Polsce.
  • 2011-09-07 09:34 | bojsiks

    zdjecie Kenii

    Artykul dosc mocno tendencyjny. Pokazywanie Kenii ktora cieszy sie z gmo ma manipulowac swiadomoscia odbiorcow, ze gmo nakarmi afryke a ona bardzo go chce. Otoz jest dokladnie odwrotnie, nawet wspomniana Kenia nie chce gmo.

    oto fragment artykulu ze strony http://www.thereporterethiopia.com/Society/gmo-in-africa.html

    "The majority of African countries, with the exception of South Africa, Egypt, Burkina Faso and as of last week Kenya, are against GMOs. According to a recent report from the BBC in relation to the lifting of bans on GMOs, turmoil has taken place when hundreds of environmentalists and farmers protested against the decision in Kenya.
    This might be a concern to Ethiopian farmers related to Kenya adopting GM seeds because of what occurred in Canada that has sparked a seven- year dispute between Canadian farmers and Monsanto."

    Umieszczanie takich zdjec, ktore mialyby sugerowac ze "cala" Kenia i Afryka ciesza sie i chca gmo jest zwykla checia manipuloawnia ludzka swiadomoscia - zenada...
  • 2011-09-07 11:11 | andromeda

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowny Panie, proszę nie przyczepiać łatki "zielonych", przeciwnikom GMO, bo ostatnie protesty pod sejmem, były organizowane z inicjatywy OBYWATELSKIEJ. Gdyby nie one, żadna debata nie została by podjęta bo media na ten temat milczały. Czy ma Pan świadomosć że firma Monsanto, której przedstawiciele i współpracownicy aktywnie wypowiadają się w "debacie" jak również można było ich spotkać na Wiejskiej w trakcie konsultacji w sprawie GMO, została wielokrotnie sądownie skazana za wręczanie łapówek, fałszowanie wyników badań, ukrywanie i niszczenie wyników badań dowodzących szkodliwości produkowanych przez nią produktów? Niedawno również 270 tyś rolników amerykańskich wytoczyło przeciw niej sądowy proces. Tacy dziennikarze jak Pan odbierają prawo głosu przeciwnikom GMO przyczepiając im łatkę szalonych ekologów, a to nie prawda. Są wśród nas wolni ludzie różnych zawodów, rolnicy, pszczelarze i naukowcy. Z Pana komentarzy wynika, że argumenty "PRZECIW" zawarte w artykule, zostały napisane tylko pro forma..
  • 2011-09-07 14:21 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowna (bądź Szanowny) Andromedo,
    nie mam nic wspólnego z Monsanto i nie uważam tej firmy, jak każdej wielkiej korporacji, za świętą czy dobrą. To dość bezwzględna maszyna do zarabiania pieniędzy. Aczkolwiek odmalowany przez Panią jej obraz, jako organizacji przestępczej, wymagałby weryfikacji. A po drugie Monsanto nie równa się GMO!
    Jeszcze jakiś czas temu (pewnie będzie już z 10 lat) powtarzałem, wierząc w ich rzetelność, argumenty przytaczane przez przeciwników GMO, głównie Greenpeace. Ale w pewnym momencie zacząłem je weryfikować i włos stawał mi dęba na głowie. Taką kampanię dezinformacji (pełną przeinaczeń, kłamstw czy ideologii) rzadko się widuje a działania PR-owskie czy lobbystyczne firm, takich jak Monsanto czy BASF, naprawdę przy nich bledną.
    Otóż nie jest moim celem przekonywanie kogoś do bycia za czy przeciw GMO. Niech każdy sam podejmie decyzję. Uważam natomiast, że jako obywatel zasługuję na rzetelną informację, obiektywną prezentację argumentów za i przeciw, racjonalną kalkulację zysków i strat, a nie pseudodyskusję w atmosferze histerii, strachu i nagonki.
    Tymczasem mam wrażenie, że każda próba obiektywnego i wyważonego spojrzenia na problem GMO kończy się przyklejeniem łatki "sługus koncernów", "łapówkarz" etc. Może jest to walka z wiatrakami, ale chciałbym, by tego rodzaju publikacje jak moja pobudziły ludzi do krytycznego spojrzenia na swoje własne przekonania oraz ich weryfikacji. A niestety, większość społeczeństwa została GMO potwornie nastraszona. Podobnie zresztą stało się w kwestii energetyki jądrowej czy szczepionek (która miały wywoływać autyzm). Ale to temat na osobny artykuł...
    Nie pisałem argumentów "PRZECIW" pro forma, ale nie jest moją winą, że bliższe przyjrzenie się wielu spośród nich przynosi jeden rezultat - nie są poparte żadnymi rzetelnymi dowodami.
    Nie przyczepiam łatki "szalonych ekologów" wszystkim przeciwnikom GMO. W ogóle nie użyłem określenia "szalony". Natomiast atak na GMO odbywa się pod dyktando Greenpeace, który staje się coraz bardziej zideologizowaną i szkodliwą organizacją. Nie jest to tylko moje zdanie i polecam lekturze krótki tekst, pod którym podpisuję się obydwiema rękami:
    Jedno znamienne zdanie z tego tekstu pozwolę sobie przytoczyć: "Greenpeace has lost its way. Its former glory rested on the righteousness of its actions in support of real evidence of how humanity was failing to care for the environment. Now it is a sad, dogmatic, reactionary phalanx of anti-science zealots who care not for evidence, but for publicity."
    Summa summarum: domagam się nie zakazywania czy dopuszczania w Polsce GMO, ale rzetelnej debaty nad dobrymi i złymi stronami transgenicznej żywności.

  • 2011-09-07 15:35 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Przepraszam, wypadł link do źródła cytatu:
    http://www.cosmosmagazine.com/blog/4523/the-sad-sad-demise-greenpeace
  • 2011-09-07 12:18 | gwamoniak

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    jakos Pan obsesyjnie odpowiada na kazdy komentaz anty-GMO na tym forum, czego nie robi zwykle nitk z redaktorow Polityki...
    Nie martwi Pana ze Premier RP, Minister Gospodarki, lobuje za GMO i wysuwa postulaty za, prosto z podrecznika PR amerykanskiego rzadu i amerykanskich korporacji, jezeli nie to jet Pan tak samo morlanie skorumpowany.

    Mistrzem czarnego PR jest akurat USA. A ja osobiscie nie jestem przeciwko GMO jako takim, a przeciwko monopolowi kilku firm amerykanskich plus calemu temu opatentowaniu genow w tych roslinach.
    Nie napsial pan ze jak zboze GMO przeniesie sie na pole sasiada to jego plony nie naleza do niego, a do firmy ktory ten patent posiada i to jest chore, nie jego wina ze wiatr rozpylil zboze, na jego polu. Wie pan jaka jest odpowiedz Monsanto w takim przypadku- ich to nie obchodzi, maja patent zboze nalezy do nich itp... Maly krok do opatentowania genow ludzkich i panskie cialo nie bedzie nalezec do pana tylko do jakiejs korporacji.

    Polacy w glownej mierze boja sie bezdusznych korporacji, ktore nie roznia sie niczym od ustroju totalitarnego.
  • 2011-09-07 13:54 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Gdybym nie odpowiadał na zamieszczane tu posty, to pewnie okazałbym się arogantem, który nakłamał a teraz milczy, bo nie ma żadnych argumentów. Skoro odpowiadam, to mam obsesję. Szkoda komentować, bo cokolwiek bym zrobił i tak będzie źle.
    Poza tym, skoro Amerykanie mi zapłacili ten milion dolarów za sianie wrażej propagandy, to muszę na niego zapracować.
  • 2011-09-07 14:29 | Kinga Kowalewska

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Z całym szacunkiem już ta wypowiedź świadczy o Pana braku umiejętności rzeczowej dyskusji, poczuciu moralnej wyższości i takie właśnie traktowanie oponentów niszczy kulturę debaty. Niszczą ją sami dziennikarze, którym brakuje podstaw merytorycznych, by zabierać głos w sprawie GMO, o czym świadczy Pański tendencyjny artykuł. Tym samym jest kasowanie ponad 300 komentarzy wytykających związki rzekomo niezależnego naukowca na usługach korporacji MONSANTO pod artykułem w GW. Gdzie Drogi Panie Redaktorze rachunek ekonomicznych zysków i strat w obliczu wprowadzenia GMO do środowiska w Polsce, podczas , gdy dwie największe gospodarki , a w sumie 9 krajów wspólnoty podjęło decyzję o zablokowaniu upraw transgenicznych? Co z rynkami zbytu , które zamkną się na nasze produkty, gdy zalegalizujemy uprawy w Polsce. To już się dzieje i nie zamierzam Pana wyręczać w fachu dostarczając przykłady takich działań chociażby ze strony Szwecji(proszę sobie źródeł poszukać w końcu to Pana praca). To samo tyczy badań nad szkodliwością GMO w pożywieniu. Twierdzi Pan, że nie ma takich badań? Bo środowisko naukowców na paseczku korporacji, które finansują laboratoria niszczy tych uczciwych niezależnych i odpowiedzialnych jak Arpada Pusztai. Doprawdy śmieszny argument:
    http://www.mendeley.com/research/induced-growth-maturation-gastrointestinal-tract-after-phaseolus-vulgaris-lectin-exposure-suckling-rats/
    http://www.guardian.co.uk/uk/1999/feb/12/1
    i ciekawe na jakiej podstawie Austria zakazała upraw GMO w swoim kraju:
    http://bmgfj.cms.apa.at/cms/site/standard.html?channel=CH0810&doc=CMS1226492832306
    Powołuje się Pan na prestiżową amerykańska National Academy of Sciences i przywołuje Pan argument z ich raportu :"Podstawową korzyścią jest zmniejszenie zużycia pestycydów i herbicydów, spadek skażenia wód chemikaliami oraz degradacji gleby" Wie Pan, czym są rośliny Roundup ready? Oni chyba też nie. Może sobie Pan polewać tym świństwem ile Pan chce roślinki opatentowane przez MONSANTO. Wszystko co zielone wokół zniknie, gleba i mutant przyjmą cały chemiczny koktail, który trafi na Pana stół w postaci m.in. syropu glukozo-fruktozowego, lub lecytyny sojoej, która jest już niemal w każdym produkcie. Proszę sobie jeść do woli to świństwo jeśli ma Pan ochotę, z całą rzeszą inteligentnych idiotów, których próbujecie pospołu z dyplomacją USA, przekupnymi politykami , sprzedajnymi naukowcami i pseudo dziennikarzami wychować. Społeczeństwa do tego nie zmuszajcie!!!
    Nie jestem ekologiem. Nie jestem zrzeszona w żadnej organizacji. Jestem mamą dwójki dzieci i obywatelem podobnym do tysięcy innych, którzy myślą bardziej krytycznie niżby Pan i Panu podobni sobie życzyli. Jeśli zdecyduje się Pan na napisanie kolejnego artykułu proszę się lepiej przygotować do rzeczowej dyskusji, do odpierania kontrargumentów również w trosce o kulturę debaty, o której Pan życzliwie wspomina. Może następnym razem nie sprowokuje mnie Pan swoimi dziecinnymi komentarzami do niemal werbalnej chłosty.


  • 2011-09-07 15:54 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Pani Kingo,
    Pani komentarz najlepiej świadczy sam za siebie. I nie mam już siły polemizować z argumentami typu "niezależny i odpowiedzialny Arpad Pusztai wykazał...". Jeśli ktoś uważa, że gdy fakty przeczą jego przekonaniom, to są produktem spisku, to czuję się wyłącznie bezradny a nie "moralnie wywyższony". Bo mam wrażenie walenia głową w mur i udowadniania, że Ziemia krąży wokół Słońca a nie na odwrót...
  • 2011-09-07 18:53 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Podziwiam cierpliwy udział w dyskusji pana Marcina - widać że temat nie jest mu obojetny. Osobiscie chciałbym, żeby ludzie zdali sobie sprawę z pewnego faktu. Greenpeace to taka sama maszyna lobbystyczna jak "partnership for drug free america", czy NRA - albo związki zawodowe. Oznacza to że dążenie do faktycznych zmian na korzyść środowiska ustępuje pierwszeństwa medialnej strategii - a na strachu przez czymś tak złowrogim jak GMO można ugrać niezły "street cred". Argumentowanie przeciwko to wystawianie się na ostrzał większości społeczeństwa, ale warto spytać - od kiedy większosć społeczeństwa ma jakiekolwiek pojęcie o nauce ?
  • 2011-09-07 20:40 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    zapomnial pan, panie redaktorze poinformowac swoich czytelnikow, ze nasiona GMO sa opatentowana, wlasnoscia intelektualna firm je produkujacych i w zwiazku z tym aby je przebadac trzeba miec zgode tychze firm. Nowe odmiany sa rejestrowane na podstawie badan zrobionych przez producenta. jakie fakty przecza temu co twierdzi Pusztaj ? Prosze przedstawic wiarygodne, dlugoterminowe badania nad GMO, mowiace o nieszkodliwosci dla ludzi, zwierzat, roslin i srodowiska? Chetnie sie zapoznam i nie tylko ja :)
  • 2011-09-08 12:31 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    O kwestii problemów z patentami pisałem w moim tekście, proszę sprawdzić.
    Czy zdaje sobie Pani sprawę, że na producencie spoczywa odpowiedzialność udowodnienia bezpieczeństwa jego produktu? Jest to praktyka stosowana od dziesięcioleci przy rejestracji m.in. leków - firmy farmaceutyczne są zobowiązane przeprowadzić rygorystyczne badania na swój koszt. Dlatego wyprodukowanie jednego leku kosztuje dziś nawet miliard dolarów.
    Ale i tak w przypadku GMO, European Food Safty Authority (EFSA) zleciła swoje własne badania biobezpieczeństwa, które kosztowały kilkaset milionów euro. Prowadziły je m.in. najlepsze europejskie laboratoria należące do sieci JRC (Joint Research Center; w jednym z takich laboratoriów, we włoskim Ispra, mogłem się przyjrzeć z bliska, jak sprawdza się GMO). Jak działają takie procedury i na jakiej podstawie dopuszcza się dany produkt GMO na europejski rynek, może Pani bardzo łatwo sprawdzić na stronie internetowej EFSA.
    Najszersze i najlepsze znane mi omówienie badań biobezpieczeństwa GMO, które odpowiada na wszystkie Pani pytania (łącznie z historią Pusztaia) oraz podaje źródła, znajduje się tu: http://www.annualreviews.org/doi/full/10.1146/annurev.arplant.58.032806.103840
    Kwestia wpływu na środowisko zostały przeanalizowane niezwykle dokładnie tu:
    http://www.annualreviews.org/eprint/ESHx4FnZadAJZqvIsGRg/full/10.1146/annurev.arplant.043008.092013
    W sprawie badań dr. Pusztaia warto też zerknąć do raportu "The Royal Scociety" http://www.pages.drexel.edu/~ls39/peer_review/ewen.pdf , ocen artykułu dr. Pousztaia, który mimo 6 negatywnych recenzji (można je właśnie tu przeczytać) został opublikowany w prestiżowym periodyku medycznym "The Lancet" (jak wyjaśniła redakcja pisma, zdecydowano się na to, żeby nie powstały jakiekolwiek zarzuty zamiatania sprawy pod dywan a każdy naukowiec mógł zapoznać się z pracą dr Pusztaia, mimo iż nie spełnia ona rygorów wymaganych do publikacji na łamach "The Lancet") http://www.freenetpages.co.uk/hp/A.Pusztai/RoyalSoc/ReportsAndReplies/RS_referee_reports.txt
    Tym, którym nie chce się brnąć przez oryginalne prace polecam artykuł popularnonaukowy opublikowany w 1999 r. w miesięczniku "Wiedza i Życie" http://archiwum.wiz.pl/1999/99053400.asp
  • 2011-09-07 12:38 | Grzegorz Górny

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Dzień Dobry,
    Zapytam, po co nam GMO? Skoro społeczeństwo go nie chce to koniec tematu.
    To czy jako społeczeństwo mamy wiedzę merytoryczną czy nie jest nie istotne skoro się obawiamy i nikt w 100% nas nie zapewni o braku szkodliwości, to hasło "Polska bez GMO" jest jak najbardziej usprawiedliwione i co ważne społecznie akceptowane i popierane. GMO nie rozwiąże problemu głodu na świecie.
    Pozdrawiam
  • 2011-09-07 14:31 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Być może, jeśli społeczeństwo mówi nie, to sprawa zakończona. Jednak skoro 15-letnie doświadczenia wskazują, że dzięki GMO spada zużycie herbicydów i pestycydów, zatrucie wód chemikaliami, degradacja gleby (patrz raport National Academy of Sciences, link w tekście), to może warto się na spokojnie zastanowić. Dlatego bardzo chciałbym, aby polski rząd zorganizował panel/komisję niezależnych ekspertów, który opracowałby raport o potencjalnych korzyściach i zagrożeniach wprowadzenia upraw GMO w Polsce. Nie opierajmy się wyłącznie na lękach podsycanych przez Greenpeace.
  • 2011-09-07 16:12 | policjawkrainieczarow

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Jednak skoro 15-letnie doświadczenia wskazują, że dzięki GMO spada zużycie herbicydów i pestycydów, zatrucie wód chemikaliami, degradacja gleby (patrz raport National Academy of Sciences, link w tekście), to może warto się na spokojnie zastanowić."

    W linkowanym raporcie nie jest napisane, ze dzieki GMO spada zatrucie, zuzycie itd, tylko, ze mogloby spasc.

    Intryguje mnie tez ten kawalek artykulu:
    "Nie jest prawdą, że zastosowanie roślin transgenicznych spowodowało wzrost zużycia chemikaliów w rolnictwie, jak twierdzi m.in. Greenpeace. Tendencja jest odwrotna – na terenach, gdzie uprawia się GMO, spada zużycie herbicydów i pestycydów. Wzrost sprzedaży, i to kilkukrotny, zanotował tylko jeden środek chwastobójczy o nazwie roundup"

    Czyli jedno spada, inne rosnie, rozumiem, ze ma Pan twarde dane liczbowe, pokazujace, ze generalnie zuzycie spadlo, tylko nie rozumiem, czemu pan ich nie podal. Jesli Pan ich nie ma, nie ma Pan prawa twierdzic, ze zuzycie spadlo i wlasnie szerzy Pan mit, a nie fakt.
  • 2011-09-07 22:17 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Tutaj można znaleźć dane na temat zużycia pestycydów i herbicydów:
    http://www.agbioforum.org/v9n3/v9n3a02-brookes.htm
    http://www.nature.com/nbt/journal/v28/n4/abs/nbt0410-319.html
    najbardziej obszerny raport dotyczący niemal wszystkich ważnych kwestii (m.in. analiza dostępnej literatury na temat "choroba pszczół a GMO" znajduje się tu:
    http://www.annualreviews.org/eprint/ESHx4FnZadAJZqvIsGRg/full/10.1146/annurev.arplant.043008.092013
    http://indiaenvironmentportal.org.in/files/economic_performance_report_en.pdf
  • 2011-09-09 04:27 | policjawkrainieczarow

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Tutaj można znaleźć dane na temat zużycia pestycydów i herbicydów: "

    Dziękuję. Tutaj tez mozna (dane Environmental Protection Agency, nie żadnego Greenpeace czy innej organizacji nie-wiadomo-skąd) i wcale z nich nie wynika, zeby zuzycie pestycydów w rolnictwie zmalało:
  • 2011-09-09 13:35 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Może się mylę, ale wydaje mi się, że te wykresy i tabele pokazują jednak coś innego:
    http://www.epa.gov/opp00001/pestsales/07pestsales/historical_data2007_3.htm
  • 2011-09-07 16:54 | ZielonyGrzyb

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Zaryzykowałbym twierdzenie, że są prostsze i "bezpieczniejsze" (bo nie wymagające technologii ingerujących w naturę) sposoby zmniejszenia zużycia herbicydów i pestycydów, zatrucia wód chemikaliami czy degradacji gleby (tu akurat kwestia GMO czy nie GMO ma małe znaczenie - większe ma to, czy stosujemy monokultury, czy np. jakiś rodzaj płodozmianu). Gospodarstwa ekologiczne w Niemczech, Austrii, ale też w krajach rozwijających się bardzo dobrze pokazują, jak tego dokonać.
  • 2011-09-07 15:15 | Maciejko

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Myślę, że artykuł pomija w kwestii GMO bardzo ważny argument, a może nawet skupiając się na tym czy GMO jest zdrowe czy nie, tworzy zasłonę dymną dla poważniejszego wg mnie problemu. Dla mnie ważne jest, czy technologia GMO spowoduje uzależnienie ludzi (państw, narodów, kontynentów?) od producentów herbicydów i nasion. Czyli najzwyczajniej w świecie, czy ktoś kiedyś nie powie "MAMY CIE".
    Czy to jest fikcja? Wg mnie nie.
    Dziś w Europie możemy się śmiać z amerykańskiego prawa patentowego, ze śmiechem czytamy o procesach, w których ktoś patentuje rzeczy oczywiste i zwyczajnie chce na tym zarabiać. Ale produkcja i sprzedaż w USA środków i nasion GMO firmy M. właśnie na tym polega (informacja z dokumentu emitowanego w CANAL+ - podano tam przykład, że z powodzeniem oskarżono rolnika, który miał "zwyczajna" kukurydze o łamanie patentów firmy M., ponieważ na jego polu znaleziono kukurydze samosiejkę z plantacji obok, która używała nasion GMO).

    Wg mnie prawdą jest, że trudno opowiedzieć się o zdrowotności upraw GMO i ich konsekwencjach w przyszłości. Tego nie wiemy i nie mamy jak sprawdzić, ale na pewno możemy mówić o sposobach wdrażania technologii GMO w nasze życie. I to budzi mój niepokój.

  • 2011-09-20 21:38 | elmo

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Otóż to! Mnie też ten aspekt sprawy interesuje najbardziej.
  • 2011-09-07 16:13 | toefl

    150 lat temu ludzie zaczęli jeść

    coraz więcej cukru i po tylu latach i takim spożyciu okazuje się, że cukrzyca jest chorobą społeczną .

    Czy to przez to jedzenie cukru w takich ilościach ?

    Może i z GMO być podobnie .
  • 2011-09-07 17:22 | Transgredi

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Misiu, przepraszam - toefl ;)

    Poczytaj sobie o przyczynach cukrzycy zamiast rozsiewać FUD :)
  • 2011-09-07 19:00 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Przepraszam ale nie widze związku miedzy cukrem a GMO - pierwsze to związek chemiczny bez odrobiny kodu genetycznego, a drugie to organizm poddany modyfikacji. Sugerując, że dwa zupełnie niezwiązane ze sobą zjawiska będą zachowywać się w podobny sposób - czym się kierujesz ?
  • 2011-09-07 19:30 | zaba z paryza

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Mon Dieu!
    we Francji mamy Bove, ktory doksztalcil propagandystow..

    kiedys gazety walily nam propagande prosto z mostu, a teraz dzienikarze nam przekazuja sieczke jak leci...lud jest glupi na wszytko sie zalapie.
  • 2011-09-07 19:35 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Gloria !!
    O jaśnie oświecony, dzięki Ci za słowa mądrości. Prosty lud winien Ci jest dozgonną wdzięczność !! Na prawdę - nie ma to jak kilka słów o tępym motłochu, przyprawionych nostalgią za dawnymi czasami :) Procesje z darami i dziękczynnymi modłami już idą pod Twe wrota !
  • 2011-09-07 19:35 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Gloria !!
    O jaśnie oświecony, dzięki Ci za słowa mądrości. Prosty lud winien Ci jest dozgonną wdzięczność !! Na prawdę - nie ma to jak kilka słów o tępym motłochu, przyprawionych nostalgią za dawnymi czasami :) Procesje z darami i dziękczynnymi modłami już idą pod Twe wrota !
  • 2011-09-07 20:27 | lexmark53

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Bo, logicznie rzecz biorąc, każdy produkt czy technologia może mieć nieznane jeszcze negatywne skutki. " To chyba jakiś żart? Czy to znaczy, że kukurydza, soja, i ziemniaki NIEMODYFIKOWANE genetycznie też mogą mieć nieznane jeszcze negatywne skutki? Jeśli nie ( co podpowiada doświadczenie i zwykły zdrowy rozsądek )to po cholerę nam żywność modyfikowana? Mamy jej za mało? Europa cierpi na brak żywności czy jej nadmiar? Przypominam, że DDT też uchodziło za cudowne panaceum na kłopoty z ochroną roślin uprawnych. I też to naukowcy ( oczywiście po "rzetelnych i uczciwych" badaniach ) przekonywali do używania DDT.
    I najważniejsze. Natura pracowała nad rozwojem roślin miliony lat, a nad przystosowaniem organizmu człowieka do przyswajania bez szkody tych roślin co najmniej setki tysięcy. A "naukowcy", dla ZYSKU chcą zniweczyć to przystosowanie. To NIE MOŻE być bez szkody dla organizmu człowieka w dłuższej perspektywie. I to jest podstawowy argument, wyczuwany jeśli bez wiedzy, to intuicyjnie przez większość myślących w sposób zdroworozsądkowy ludzi. I powód oporu przeciwko wprowadzaniu roślin GMO. A nie niewiedza, czy ograniczenie umusłowe.
    Czy naukowcy wyjaśnili, dlaczego masowo giną pszczoły? Czy przypadkiem nie przez np.telefonię komórkową, podobno nieszkodliwą? To przykłąd na to, jak niewiele jeszcze wiadomo o dalekosiężnych skutkach działań naukowców.
  • 2011-09-07 21:51 | loke

    naukowcy o GMO

    Kwestię, dlaczego GMO jest zagrożeniem najlepiej ujął prof. Lech Mankiewicz w swoim poście na innym forum. TO JEST ISTOTA PROBLEMU!

    "Jeśli chodzi o GMO, moim zdaniem sprawa jest złożona, bo nie dotyczy wyników badań naukowych, a kontroli ich wykorzystania. Jest naukowo stwierdzoną prawdą, że "obce" geny nie mogą przeniknąć do naszego organizmu w procesie trawienia. Po spożyciu GMO nie wyrosną nikomu dodatkowe oczy czy kończyny.
    Natomiast tam, gdzie GM nasiona zostały dopuszczone do obrotu, jesteśmy świadkami poważnych zmian w zakresie rynku artykułów spożywczych i co za tym idzie, relacji społecznych w społeczności osób trudniących się rolnictwem. Firma Monstanto, monopolista na rynku GM nasion, zawiera umowy w których rola rolników ograniczona jest do "opieki" nad roślinami, stanowiącymi, łącznie z nasionami, które na nich wyrosną, własność firmy. Otóż to jest zjawisko zupełnie nowe z ekonomicznego i społecznego punktu widzenia i póki co, mocno kontrowersyjne.
    Dlatego poważna dyskusja nad GMO jest jak najbardziej uprawniona i potrzebna.

    Analogicznie nikt nie ma wątpliwości co do znaczenia rachunku prawdopodobieństwa, jako dziedziny badań matematyki. Jednak to fałszywa interpretacja wyników rachunku prawdopodobieństwa, której całkiem świadomie dopuszczano się w działach oceny ryzyka korporacyjnych banków doprowadziła do krachu finansowego, który ciągle trwa i może jeszcze rozwalić tzw. wolną gospodarkę rynkową a co za tym idzie radykalnie odmienić nasze życie.

    Serdeczne pozdrowienia

    Lech Mankiewicz, PAN
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,1119,128507445,128518694,Zagorski_GMO_i_rewelacje_WikiLeaks.html
  • 2011-09-08 02:31 | lexmark53

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "...fałszywa interpretacja wyników rachunku prawdopodobieństwa, której całkiem świadomie dopuszczano się w działach oceny ryzyka korporacyjnych banków doprowadziła do krachu finansowego,..."
    Z całym szacunkiem dla prof.Lecha Mankiewicza, ale uważam że rachunek prawdopodobieństwa miał z krachem finansowym niewiele wspólnego. Jego przyczyną było całkowite zaprzeczenie reguł gospodarki wolnorynkowej, a mianowicie decyzja władz USA o obdarowaniu kredytami ludzi, którzy na to całkowicie nie zasługiwali bo ich praca nie była równowartością otrzymanych pieniędzy. I to spowodowało niemożność spłacenia tych kredytów i pęknięcie tej "bańki kredytowej". I wszystkie tego konsekwencje. Czyli socjalistyczna decyzja wprowadzona przez kapitalistyczną władzę! I tyle.
  • 2011-09-08 22:26 | anna

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Panie Leszku,
    dokladnie o to chodzi!!! Po co wydaje sie takie miliardy na poszukiwanie zboza odpornego na to czy tamto, a nastepnie dalsze miliardy na udowadnianie, ze wszystko cacy. A tu chodzi prawie o rzad dusz. Pamietam, jak rok, czy dwa lata temu, czytalam artykuly w angielsich gazetach o zrozpaczonych rolnikach w Indiach. Zasiali kupionym na kredyt gmo ziarnem (panstwo popiera) swoje male poletka, a rok byl nieudany- deszcze czy susza, wszystko szlag trafil. Kontrakty z monsanto byly takie, ze oddac trzeba bylo nie tylko zakupione ziarno, ale i jakas czesc zbiorow. Nie zebrali kwoty nawet po sprzedaniu gospodarstwa, a we wsiach po kilku samobojcow. Obysmy takiej swietlanej przyszlosci nie doczekali...
  • 2011-09-07 22:30 | Jarek

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "I to jest podstawowy argument, wyczuwany jeśli bez wiedzy, to intuicyjnie przez większość myślących w sposób zdroworozsądkowy ludzi. I powód oporu przeciwko wprowadzaniu roślin GMO. A nie niewiedza, czy ograniczenie umusłowe." A co Pańska inuicja mówi na temat szkodliwości niemodyfikowanych genetycznie masła, śmietany, boczku i słoniny? Czy Szanowna Intuicja mówi coś na temat cholesterolu i jego wpływu na rozwój arteriosklerozy? Może inuicyjnie wyczuwa Pan , że nadmiar cholesterolu może Panu zaszkodzić? Jesli tak to gratuluje. Większość mieszkańców Polski jest takiej inuicji pozbawiona. Być może natura nie przystosowała naszego organizmu do spożywania tłuszczu zwierzęcego chociaż wszystko wskazuje na to, że miała na to tyle samo czasu co na przystosowanie nas do jedzenia niezmodyfikowanej genetycznie kukurydzy.
  • 2011-09-08 02:07 | lexmark53

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Moja szanowna intuicja mówi mi, że niemodyfikowane masło, śmietana, boczek i słonina nie jest ani dla mnie ani dla nikogo szkodliwa. W przeciwnym razie szkodliwy byłby dla wszystkich sam proces jedzenia. A wtedy taniej i zdrowiej dla każdego byłoby po prostu nic nie jeść. Cholesterol został wynaleziony przez naturę i jest wobec tego potrzebny. Proszę się go całkowicie pozbawić i zobaczymy jaki będzie tego skutek. A tłuszcz zwierzęcy jest dla prawidłowego funkcjonowania organizmu ludzkiego niezbędny, bo tak to utrwaliła w toku ewolucji natura. Zresztą cała ta powyższa argumentacja jest całkowicie nie na temat, bo nie jest to przecież spór wegetarian ze zwolennikami tłustego schabowego, a spór o wprowadzenie GMO. A to temat na inne opowiadanie.
  • 2011-09-08 21:22 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Może intuicję należałoby zatem wyposażyć w słuch w miejsce mowy ? Usłyszeć by wtedy mogła, że wśród naturalnych substancji znajdziemy również arszenik, strychninę, jad kiełbasiany, wzbogaconny uran i płynną biegunkę... oraz wiele innych składników pożywnego śniadania ! Ale kiedy ktoś chce zrobić ziarenka ryżu z witaminą C - to jest paskudna trucizna od której oparszywiejemy i dzieci urodzą nam się krzywe i opóźnione... i bez odbytów !! To akurat zaliczam in plus - może swoich poglądów poszukają w głowie !
  • 2011-09-09 14:55 | lexmark53

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Co to za argumenty? Przecież strychniny, jadu kiełbasianego, wzbogacoego uranu i płynnej biegunki ( a co to jest? ) nie jada się dobrowolnie, a już na pewno nie są składnikami pożywnego śniadania! A ryż i witaminę C ( występuje przecież w warzywach i owocach ) można jadać oddzielnie, czyż nie tak? Więc proponuję poszukać w głowie zwykłego rozsądku, jeśli na rozum jest już za późno.
  • 2011-09-09 15:32 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Bardzo trafna odpowiedź. Skoro jednak poruszamy się w temacie GMO, warto rzucić wyzwanie tym, którzy mówią że wszystko co naturalne jest zdrowe i wskazane. Wiemy w końcu, ze tak nie jest - natura produkuje rzeczy których nigdy nie wzięlibyśmy do ust. Podobnie jest z technologią - choć tu pojawia się nieufnosć wobec samych siebie. Jak na złość jednak, sporo szkodliwych produktów technologii wcinamy bez odrobiny zastanowienia - chipsy, chrupki, batoniki, gumowe fast-foody. Natomiast produkty "sztuczne" ale zdrowe - nie cieszą się aż taką popularnością i wywołują sporą podejżliwość...
    Wracając do GMO - deficyt zaufania ludności do korporacjii ( zasłuzony wielokrotnie ) sprawia, że nie będzie nigdy zuełnie jednoznacznej opinii. Rozumiem sceptycyzm, ale widzę też inną stronę - bardziej obiecującą. Jest bardziej związana z głębszym zrozumieniem natury i odkrywaniem nowych mozliwości, niż z klęskami głodowymi - te nie potrzebują interwencji na poziomie molekularnym - przynajmniej moim zdaniem. Ale jeżeli można wychodować drzewo lub rybę - czemu nie dałoby się wychodować oranicznej elektrowni, komputera, wyświetlaczy dotykowych... bez fabryk i taśm produkcyjnych - w doniczce, akwarium, czy w domowym laboratorium... Fantastyka ? Szaleństwo ? To dopiero byłby strach...
  • 2011-09-09 16:13 | lexmark53

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Wszystko co naturalne i NADAJE SIĘ do jedzenia jest zdrowe ( oczywiście w rozsądnej ilości ). Natura produkuje też rzeczy których nigdy nie wzięlibyśmy do ust, więc ich po prostu nie bierzemy. Nauczyliśmy się na przykłąd, że jad kiełbasiany jest trucizną więc wystrzegamy się nieświeżego mięsa. Oczywiście, że wcinamy szkodliwe produkty (chipsy, chrupki, batoniki, gumowe fast-foody itp.) ale każdy robi to na własne życzenie. A przy okazji - proszę podać przykłąd produktu sztucznego i zdrowego.
    "Wracając do GMO - deficyt zaufania ludności do korporacjii ( zasłuzony wielokrotnie ) sprawia, że nie będzie nigdy zuełnie jednoznacznej opinii."
    Nie będzie i być nie może, właśnie dlatego że jest "zasłużony wielokrotnie".
    Ale w przypadku GMO sprawa jest śmiertelnie poważna i o niewyobrażalnych konsekwencjach. Dlatego nie może być zgody na GMO, a jeśli będzie zgoda władz to wbrew woli większości społeczeństwa. I warto, żeby władza zdawała sobie z tego sprawę...
    A co do fantastyki...
    Można próbować wychodować np.elektrownię, komputer, wyświetlacz dotykowy itp. Czemu nie, tego się przecież nie jada :) .
  • 2011-09-09 21:52 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Ok, podejmę wyzwanie...
    Sztuczne a zdrowe:
    - wafle ryżowe
    - solone paluszki świetnie działają na chore gardło.
    - witaminy ( plusssz i tym podobne )
    - "chude" mleko
    - gin z tonikiem chroni przed febrą
    - setki rożnych leków (choć przyznam, że trzeba tu zapunktować rownież takie, które wywołują różne powikłania)

    Zdaję sobie sprawę z tego, że społeczenstwo nie jest gotowe na takie kroki, ale szukając prawdy lepiej nie przywiązywać wagi do opinii większości - ta znana jest jedynie ułamkowi procenta świadomych ludzi. Nie zaliczam się do tych, nie mam dostępu do danych naukowych, ale mam nawyk nieufności wobec potocznej wiedzy i "chłopskiego rozumu" - dwóch bardzo przecenianych narzędzi decyzyjnych w naszych czasach. I też się boję, że GMO niesie zagrożenia - ale szczerze wątpię żeby korporacje miały jakikolwiek interes w truciu, kastrowaniu i mutowaniu swoich klientów - w końcu żeby ktoś zarabiał na GMO, ktoś musi je jeść - i to w dużych ilościach.
  • 2011-09-10 07:31 | lexmark53

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Wafle ryżowe, solone paluszki, "chude" mleko, nie są produktami sztucznymi. To tylko inny sposób PRZYRZĄDZANIA typowych produktów takich jak: ryż, zboże, sól i mleko. Mięso też się przecież dusi, smaży, gotuje, piecze i przerabia na kotlety. Z czego nie wynika, że tylko w postaci tatara jest zdrowe. Gin jest efektem wymieszania chininy z wodą, chinina jest lekarstwem, a lekarstwa same w sobie są oddzielnym zagadnieniem. I nie mają bezpośredniego związku z GMO. Stanowią oddzielny temat, i nie czas tu i miejsce. A jeśli chodzi o witaminy to już zetknąłem się z informacją, że badania wykazują ich mniejszą skuteczność i przyswajalność w postaci tabletek niż w postaci naturalnej ( warzywa i owoce ).
    Potoczna wiedza to DOŚWIADCZENIE nabyte w toku wielu dziesiątek lub setek lat, które bardzo trafnie wiąże skutki z przyczynami. Tzw."chłopski rozum" to po prostu zdrowy rozsądek, który mówi nam, że np. nie należy wydawać więcej niż się zarabia ( o czym zapomnieli politycy ) i nie należy bezkrytycznie wierzyć ludziom w korporacjach, bo oni mają INTERES w zarabianiu PIENIĘDZY, nawet jak trzeba będzie część populacji wytruć, wykastrować i doprowadzić do zmutowania następnych pokoleń. Ich przecież już nie będzie a " co użyłem to moje" i tego świństwa jeść nie muszę, bo stać mnie na zdrowe produkty. Ja też nie mam dostępu do ścisłych danych naukowych, ale śledzę temat GMO i mój "chłopski rozum" podpowiada mi (korzystając z doświadczenia i nabytej wiedzy ) że GMO to zło. Bo jest wbrew naturze, a natura jest bezlitosna i prędzej czy później każe nam za ten błąd zapłacić. I tyle.
  • 2011-09-13 01:42 | mickor

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    A kto pozwolił Ci decydować co będzie oddzielna kategorią ? Roztworem chininy jest tonik, nie gin... to tak przy okazji
    Skoro mówimy o metodzie pozwolę sobie wspomnieć, że brukselki, kalafiory, brokuły i kalarepy to również genetycznie modyfikowane organizmy. Modyfikowane przez setki lat metodą sztucznej selekcji w celu osiągnięcia porządanych cech. Wszystkie mają wspólnego przodka - zwykłą dziką kapustę.
    Tak samo jak każdy pies - tu wspólnym przodkiem jest wilk. GMO to to samo, tyle że robione na poziomie kodu genetycznego. Ale ta metoda to samo zło, ponieważ żeby się dowiedzieć na czym polega trzeba sporo poczytać - chłopski rozum odpada. Stosować potoczną wiedzę do tak zaawansowanej nauki ? Równie dobrze można próbować upchnąć gwiazdę w skorupce orzecha !
    Chłopski rozum przez wieki podpowiadał nam bzdury - ziemia jest płaska, bóg Ra wozi słońce po niebie w swoim rydwanie, planety decydują czy wygrasz w totka, wódka to najlepsze lekarstwo, wojna to chwalebne przedsięwzięcie a czarny kot przynosi pecha... miał też swoje zalety, ale nawet zepsuty zegarek ma rację dwa razy dziennie. I racją jest że nie należy bezkrytycznie wierzyć wielkim korporacjom - ale Greenpeace to taka sama maszynka do propagandy. Żeby było śmieszniej czasem mówią prawdę, podobnie jak druga strona ! To nie jest dziki zachód, gdzie po kapeluszach można rozpoznać kto jest dobry a kto zły - tu gra toczy się na wyzszym poziomie abstrakcji.
  • 2011-09-08 08:09 | Annie

    Toksyny

    W angielskiej prasie ukazala sie niedawno informacja o toksynach pochodzacych z GMO. Podczas gdy firmy produkujace GMO zapewnialy ze toksyny rozloza sie w zoladku czlowieka spozywajacego GMO, badania na kobietach w ciazy wykazaly jednak ze w 93% toksyny przeszly do krwioobiegu zarowno matki jak i nienarodzonego jeszcze dziecka.

    Ponizej link do artykulu (niestety w jezyku angielskim):
    http://www.dailymail.co.uk/health/article-1388888/GM-food-toxins-blood-93-unborn-babies.html
  • 2011-09-08 14:10 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Zanim zacznie się bać albo straszyć, warto przeczytać to:
    http://www.foodstandards.gov.au/consumerinformation/gmfoods/fsanzresponsetostudy5185.cfm
    http://www.biofortified.org/2011/04/nonsense/
    http://www.cornpest.ca/index.cfm/linkservid/351D1230-188B-3AFA-08DD0DC4BAFFA0E0/showMeta/0/
  • 2011-09-08 09:29 | wsc

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "koegzystencja upraw ekologicznych i GMO jest możliwa dzięki zastosowaniu stref buforowych i oddzielnych systemów skupu produktów rolnych"

    Czy firma Monsanto ze swojego zysku wynoszącego 30% uzyskanych plonów GMO bedzie tworzyć te strefy oraz oddzielne systemy skupu?

    Resztę propagandowych "odpowiedzi" pozostawię bez komentarz - ich fałsz aż bije po oczach. Ale mam pytanie do autora: czy na tej wspaniałej z super kateringiem konferencji organizowanej przez NAP powiedziano państwu, że dopuszczenie produktów nasiennych Monsanto do Polski oznacza natychmiastowy zakaz eksportu płodów - wszystkich płodów rolnych - do Rosji.

    "Zastosowania przez prezydenta Bronisława Komorowskiego prawa weta wobec ustawy o nasiennictwie, uchwalonej niedawno przez parlament. W toku prac w Sejmie do rządowego projektu zostały bowiem wprowadzone zapisy uniemożliwiające sprzedaż w Polsce transgenicznej kukurydzy i ziemniaków."

    A ten akapit jest jawnym KŁAMSTWEM. Pan Prezydent zawetował z powodów dokładnie odwrotnych: ponieważ ukradkiem prowadzono do tej ustawy zapisy taką sprzedaż _umożliwiające_.

  • 2011-09-08 13:49 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Nie byłem na żadnej konferencji NAP, więc nie wiem o co chodzi.
    Natomiast bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd, który wkradł się do tekstu. Rzeczywiście, w toku prac w parlamencie próbowano do rządowego projektu wprowadzić poprawki uniemożliwiające rejestrację GMO, ale się to nie udało (jeśli dobrze pamiętam, zgłosił te poprawki PiS). Do mojego tekstu zostanie więc wprowadzona odpowiednia poprawka a za błąd Czytelników przepraszam.
    Warto też zwrócić uwagę, na to co mówił prezydent po spotkaniu z ekspertami:
    W czasie konsultacji prezydent podkreślał jednak, że "nie znajduje żadnego potwierdzenia", że żywność GMO jest niezdrowa, i że "nie istnieją żadne naukowe dowody na (jej) szkodliwość". W ocenie prezydenta, istnieją tylko lęki dotyczące potencjalnej szkodliwości żywności GMO, które - według niego - należy spróbować rozładować.
    "Dla mnie przekonujące są wszystkie argumenty mówiące o tym, że nikt nikomu nie udowodnił, że jest niezdrowe (GMO - PAP) w stopniu większym niż na przykład niezdrowe jest wędzenie wędlin" - mówił.
  • 2011-09-08 14:23 | m.j.

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Mnie zastanawia aspekt szerszego oddziaływania GMO. Pierwsza sprawa to wspomniane wcześniej (cytat z prof. Mankiewicza) zmiany dot. rynku rolniczego i relacji społecznych, druga to zmniejszenie różnorodności biologicznej na obszarach objętych uprawą GMO (wymieranie gatunków?). Jestem laikiem, problematykę GMO znam pobieżnie i wyłącznie z tekstów publicystycznych, ale nie wydaje mi się, by można było aktualnie oszacować poziom zagrożeń wynikających z tego typu oddziaływań. Chętnie przeczytam komentarz osób znających problem.
  • 2011-09-08 15:02 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Polecam przejrzenie tego: http://www.annualreviews.org/eprint/ESHx4FnZadAJZqvIsGRg/full/10.1146/annurev.arplant.043008.092013
    To chyba najbardziej wyczerpująca publikacja, jaką udało mi się znaleźć; długa, ale podzielona na bardzo czytelne sekcje.
  • 2011-09-08 15:24 | m.j.

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Dziękuję i pozdrawiam.
  • 2011-09-08 21:46 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Po zapoznaniu sie z polecanymi przez pana redaktora materialami nasunely mi sie nastepujace spostrzezenia, uwagi,

    pytania i wnioski. Co do braku stwierdzonej szkodliwosci GMO dla ludzi.Nie ma badan jednoznacznie stwierdzajacych

    szkodliwosc GMO dla ludzi. Nie ma tez badan stwierdzajacych nieszkodliwosc dla ludzi. Zywnosc GMO uznaje sie

    bezpieczna dla ludzi na zasadzie rownowaznosci, ktora mowi,ze jeśli nowa żywość lub jej składnik są w znacznym

    stopniu równoważne z już istniejącą żywnością otrzymaną metodami konwencjonalnymi, to powinny być traktowane jak jej

    konwencjonalny odpowiednik. Teraz sprawa badan bezpieczenstwa produktu. jak slusznie zauwazyl pan redaktor,

    odpowiedzialnosc spoczywa na poducencie.I to mnie wlasnie najbardziej martwi. I tu dochodzimy do najwiekszego

    producenta GMO na Swiecie-firmy M.Firma M zaslynela w przeszlosci takimi wynalazkami jak agent Orange( silny

    herbicyd, uzyty jako bron chemiczna w Wietnamie),DDT,czy aspartam, nie wspominajac juz o Roundoupie, ktorego silna

    toksycznosc jest znana zarowno samemu producentowi, jak i KE i jest to temat na oddzielna dyskusje.Firma ta slynie z

    powiazan ze swiatem polityki i nauki, szczegolnie w USA.Nasiona, ktore sa obiete prawem patentowym tej firmy, moga

    byc badane tylko za jej zezwoleniem.Po tym krotkim wstepie wracam do pytania-dlaczego zywnosc GMO nie jest badana na

    ludziach? Przeciez wiele innych rzeczy jest?Na pewno znalazlaby sie grupa ochotnikow, ktorzy zechcieliby udowodnic

    tym 80%, ktorzy nie chca GMO, ze nie ma sie czego bac. Badania na gryzoniach wedlug standardow europejskich

    prowadzone sa przez 90 dni (nie obejmuja wiec wplywu na rozrodczosc i nastepne pokolenie).Austria postanowila wyjsc

    poza standardy UE i przebadala kilka pokolen myszy. Wyniki wykazaly jednak wplyw na rozrodczosc.Wniosek nasuwa mi

    sie taki-ze spozywajac zywnosc GMO przez 10 lat swojego zycia (odpowiednik 3 miesiecy u szczura, mniej wiecej)nie

    umrzemy z powodu GMO, natomiast jakie beda tego dalsze efekty, czy doczekamy sie wnukow, tego nie wiadomo.
    Przejdzmy do wplywu na srodowiska.zacznijmy od odmian Bt, produkujacych pestycydy...Pomijajac juz rozbieznosci w

    badaniach i stwierdzenie, ze w czesci Stanow wogole sie pestycydu Bt nie uzywa (wiec do czego tu wlasciwie

    porownywac jego zuzycie?)to autorzy opracowania przestrzegaja przed uodparnianie sie owadow na ten pestycyd,

    produkowany przez rosliny GMO. Proponuja bardzo skomplikowane (i malo wykonalne w Polsce) rozwiazania m in uprawy Bt

    powinny sasiadowac z uprawami konwencjonalnymi(zapomnieli, ze te rosliny sie krzyzuja?)a inni naukowcy proponuja

    stworzenie w laboratorium insekta, ktory by atakowal te superrobale. Tak wiec najpierw wykreujmy problem(Bt zabija i

    szkodnika i jedo naturalnego wroga!)a potem stworzmy zozwiazanie i niech ludzie placa!Kolejny problem przytaczany

    przez autorow opracowania to tzw superchwasty. Sa to chwasty, ktore na drodze krzyzowania uzyskaly od rosliny

    uprawnej gen odpornosci na herbicyd. Wtedy, tak jak to sie dzieje w USA rolnicy siegaja po stare, jeszcze bardziej

    toksyczne herbicydy, czesto mieszajac je ze soba.To by bylo na tyle jesli chodzi o zmniejszone uzycie herbicydow,

    zreszta autorzy opracowania przyznaja, ze np soja GM wymaga wiecej herbicydu niz soja konwencjonalna.Istnieja tez

    przeslanki, ze soja tenze herbicyd kumuluje. Pomine juz model biznesowy, jaki wiaze sie z nasionami GMO, pomine

    oplaty patentowe, pomine wypieranie z rynku odmian tradycyjnych, dobrze przystosowanych do klimatu, pomine temat

    bioroznorodnosci.z ktorejkolwiek strony sie nie spojrzy to mnoza sie pytania i watpliwosci o sens i zasadnosc upraw

    GMO.Jak pan redaktor sam zauwazyl badania nad bezpieczenstwem GMO pociagaja za soba ogromne koszty, ktore nikt inny

    tylko my placimy.W Anglii rolnicy protestuja, poniewaz wydano miliony funtow z pieniedzy publicznych na badania nad

    ziemniakiem odpornym na zaraze.Powinni sie cieszyc ktos powie.Niezupelnie, poniewaz maja juz kilkanascie

    konwencjonalnych odmian odpornych na zaraze, bez oplat licencyjnych i bez potencjalnych szkod dla srodowiska. Moje

    pytanie jest nastepujace skoro konsumenci nie chca zywnosci GMO i pociaga ona za soba tak kosztowne badania, a

    korzysci sa tak watpliwe, to czy warto? I czy jako kraj nie powinnismy wprowadzic co najmniej moratorium na GMO i

    przez co najmniej nastepne 10 lat obserwowac co sie bedzie dzialo na Swiecie w sprawie GMO?
  • 2011-09-08 23:54 | blueberry

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "GMO Cover-up,Scientists Suffer for Exposing Hazards of Genetically Modified Organisms in Your Food"

    "After he reported his findings, which eventually underwent peer review and were published in the United Kingdom's leading medical journal "Lancet", Pusztai's home was burglarized and his research files taken. Soon thereafter, he was fired from his job at Rowett, and he has since suffered an orchestrated international campaign of discreditation, in which Prime Minister Tony Blair played an active role."

    --- San Francisco Chronicle, 1/11/04
    ---------------------------------------------------------------------------------
    Takich przykladow (jak powyzej) mozna podac jeszcze wiecej.
    Walka toczy sie o wielkie pieniadze... badzcie wiec pewni, ze wielkie koncerny
    i politycy (a takze wynajeci PR-owcy i dziennikarze na ich uslugach) nie
    cofna sie przed niczym!
  • 2011-09-09 10:36 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Ja powołuję się na raport "The Royal Society" oraz oceny 6 niezależnych recenzentów "The Lancet" a blueberry na fragment czegoś (bo nie wiadomo, co to jest) z "San Francisco Chronicle". Traktujmy się poważnie...
  • 2011-09-09 21:27 | blueberry

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Czy szanowny pan redaktor sugeruje, ze informacje podane przez "San Francisco Chronicle" nie sa prawdziwe? W koncu, nie chodzi tu o fakty naukowe, a o cos
    zupelnie innego!
  • 2011-09-09 12:41 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowna Pani Kaju,
    wyciągamy inne wnioski z podanych przeze mnie linków do analiz. Pani wybrała jedynie potencjalne zagrożenia, nie wspomina natomiast o wymienianych tam korzyściach.
    Cieszę się jednak, że nie powołuje się już Pani na badania dr. Pusztaia oraz dr. Ermakowej. Natomiast nadal wymienia Pani badania austriackie nt. wpływu kukurydzy GMO (dopuszczonej w UE) na rozrodczość. Otóż pragnę Panią poinformować, że sama Austria wycofała się z powoływania się na owe badania przy ocenie bezpieczeństwa kukurydzy GMO, gdyż okazały się niewiele warte. Żeby nie być gołosłownym, polecam zajrzenie do następujących tekstów:
    http://www.gmo-compass.org/eng/news/499.docu.html
    http://www.gmo-safety.eu/news/593.maize-causes-impotence-scientific-study-political-motives.html
    http://pubresreg.org/index.php?id=68&option=com_content&task=view
    Dodam jeszcze, że w linku do artykułu omawiającego badania dr. Ermakowej znajduje się omówienie i odsyłacz do pracy, w której przebadano wiele pokoleń myszy a publikacja na ten temat ukazała się w renomowanym czasopiśmie: "A generational study of glyphosate-tolerant soybeans on mouse" ("Food and Chemical Toxicology" 42 (2004) 29–36). Konkluzja tej pracy brzmi: "The transgenic soybean diet had no negative effect on fetal, postnatal, pubertal or adult testicular development."
    Nie jest też prawdą, że roundup to wyjątkowo toksyczny środek - to jeden z łagodniejszych dla środowiska herbicydów.
    Co do eksperymentu na ludziach, otóż on właściwie się odbywa - od 15 lat setki milionów ludzi na świecie jedzą GMO. I co? I nic. Zapewniam Panią, że gdyby pojawiła się choć jedna rzetelna praca naukowa dowodząca, że GMO w jakikolwiek sposób szkodzi zdrowiu amerykańskich konsumentów, tamtejsi prawnicy puściliby z torbami koncerny biotechnologiczne. Mówimy tu o kraju, w którym można dostać miliony dolarów odszkodowania za to, że samemu oblało się gorącą herbatą w fastfoodzie (chodzi oczywiście o słynną historię z McDonalds).
    Co do rzekomych korzyści. Otóż w przypadku Polski możemy mówić jedynie o dopuszczeniu sprzedaży nasion (uprawiać zgodnie z prawem można) kukurydzy, bo tylko ona została zatwierdzona przez Unię Europejską. Otóż nie ma skutecznych sposobów walki za pomocą chemikaliów ze szkodnikiem kukurydzy, omacnicą prosowianką. Co więcej, osłabione przez tego szkodnika rośliny atakują grzyby wytwarzające niebezpieczne dla zdrowia mykotoksyny (rakotwórcze). To było powodem licznych przypadków, gdy polscy rolnicy nie mogli sprzedać swojej kukurydzy za granicą z powodu dużego zanieczyszczenia mykotoksynami. Dlaczego więc nie zaakceptować upraw takiej kukurydzy w Polsce? Nie bez przyczyny rekomendował ją Komitet Ochrony Roślin PAN - jego oświadczenie w tej sprawie jest tutaj:
    http://www.ppr.pl/artykul-stanowisko-komitetu-ochrony-roslin-pan-141160-dzial-2.php
    Ale warto w tym kontekście przytoczyć dwa istotne fragmenty tego dokumentu:
    "Zaświadczamy, że członkowie Komitetu Ochrony Roślin osobiście dokonali inspekcji w latach 2006 i 2007 i stwierdzili brak uszkodzonych roślin kukurydzy MON 810 przez omacnicę prosowiankę przy średnim uszkodzeniu odmian tradycyjnych na terenie Polski południowej w roku 2006 - 40%, a w roku 2007 - 75%"
    "Uważamy, że zachowanie właściwej izolacji przestrzennej pomiędzy uprawami GM a tradycyjnymi jest do pogodzenia nawet przy rozdrobnionej strukturze agrarnej w Polsce".
    Warto się zastanowić nad tymi argumentami...
  • 2011-09-09 14:09 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    To tylko dla przeciwwagi pana dzialan. pan wybral w zasadzie tylko argumenty za natomiast pominal pan przeciw, co jest sprzeczne z etyka dziennikarska, nieprawdaz?Chyba doskonale sobie pan zdaje sprawe z tego co juz kilka razy podkresialam i dlaczego zwolennicy maja przewage ilosciowa. Na badania trzeba miec zgode producenta i on sam publikuje tylko korzystne wyniki. Proste. W zwiazku z tym trzeba siegnac do zrodel niezaleznych, by poznac druga strone medalu. ale to nie o to przeciez panu chodzi, prawda? Skupia sie pan na dyskredytowaniu badan niezaleznych naukowcow ale jakos nie mowi pan o wplywie wszystkiego co sie wiaze z GMO na rolnictwo i spoleczenstwo. Oczywiscie, ze nikt nie opublikuje Ermakowej. I to nie ze wzgledow marytorycznych, tylko, ze mowi cos co jest niewygodne dla producentow GMO. Chyba o wpywach tychze na swiat nauki i polityki pan slyszal?
  • 2011-09-09 14:57 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Posluzylam sie tylko pana strategia. Pan mowil tylko o potencjalnych korzysciach a ja o realnych zagrozeniach, ktore moga sprawic, ze te potencjalne korzysci beda realnymi szkodami i to NIEODWRACALNYMI. Chyba kazdy sie orientuje, ze GMO raz wypuszczone spod kantroli nie da sie ze srodowiska calkowicie usuna. I daltego wlascie trzeba te zagrozenia brac pod uwage. Co do Amerykanow i procesow o szkodliwosci zywnosci GMO. Niech mnie pan nie rozsmiesza.Nie ma obowiazku znakowania zywnosci GMO w Stanach, wec nawet jak komus GMO potencjalnie zruinuje zdrowie to male ma szanse udowodnienia tego, ze jadl wlasnie GMO. Swiadomi ludzie w USA unikaja jedzenia GMO, a nieswiadomi nie wiedza nawet co to GMO i ze wogole jest na rynku. A strefy buforowe, to kolejny zart. Pylek kukurydzy, z wiatrem, moze sie przeniesc na odleglosc 170 km, wiec 70 metrow strefy buforowej to naprawde niepowazne.
  • 2011-09-09 21:30 | blueberry

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce !

    "Co do Amerykanow i procesow o szkodliwosci zywnosci GMO. Niech mnie pan nie rozsmiesza.Nie ma obowiazku znakowania zywnosci GMO w Stanach, wec nawet jak komus GMO potencjalnie zruinuje zdrowie to male ma szanse udowodnienia tego, ze jadl wlasnie GMO."

    To kolejny fakt, ktorego dziennikarz "Polityki" woli nie dostrzegac!
  • 2011-09-09 10:58 | antypas

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce- kamyczek do ogródka

    Blisko 100% soi i importowanej kukurydzy pochodzi z roslin genetycznie modyfikowanych, bo do celów paszowych nie ma innej alternatywy.Dyskusja tylko nad materiałem siewnym i uprawami to spłycanie do granic tego tematu.Trzeba spojrzec całościowo na temat GMO i wytłumaczyć społeczeństwu, że prawie cały żywiec wieprzowy,drobiowy i większość wołowego powstaje w oparciu o pasze przemysłowe wyprodukowane na soi i kukurydzy GMO, a więc od 20 lat zjadamy GMO.
    Istnieje co prawda soja bez GMO , ale jest zdecydowanie droższa i jest jej niewiele.Na fali BSE wycofano z żywienia zwierząt mączki zwierzęce stanowiące źródło białka i w to miejsce wprowadzono soję jako komponent zawierający duże zawartości lizyny.
    Zatem spór za czy przeciw GMO jest bezcelowy.
    Za GMO przemawia ekonomia- jest tańsze(ok.20%w przypadku soi).
    Zastanawiające jest czy wegetarianie zajadający się produktami z soi zdają sobie sprawę ,że zjadają też GMO?
    Ministerstwo rolnictwa usiłuje przeciwdziałać importowi soi poprzez plan dotowania rodzimych źródeł białka(grochu,grochopeluszki,peluszki,etc), ale pytanie czy w kryzysie to wypali.
  • 2011-09-09 13:05 | Adi

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Ja polecam artykuł wspomnianego prof Tomiałoicia, okiem biologa i nie ma tu nic do rzeczy przynależność organizacyjna, bo jest przede wszystkim naukowcem opierającym i odnoszącym się do konkretnych badań naukowych: http://www.zieloni2004.pl/art-4012.htm
  • 2011-09-09 13:56 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Tak, i specjalistą od ptaków... (praca doktorska: struktura zgrupowań ptaków lęgowych miasta Legnicy)
  • 2011-09-09 13:06 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Od 20 lat? A myslalam, ze uprawy GMO w USA zostaly ruszyly w 1995r, po tym jak firma M. sponsorowala kampanie wyborcza Clintona i w rewanzu dopuscil on uprawy GMO bez szczegolowych badan. Czyli rozumiem, ze od razu zalaly 100 % rynku polskiego? Ja slyszalam o roznicy w cenie rzedu ok 10% ale jeszcze to sprawdze. Czyli sugerujesz rowniez, ze soja przeznaczona do konsumpcji to w 100% soja GMO? A to w takim razie trzeba to zglosic do sanepidu, bo jak na razie w Polsce zywnosc GMO nie jest dopuszczona do obrotu, podobnie w UE. jesli zywnosc zawiera powyzej 0,9% GMO to powinna byc oznakowana. Co do pasz to inna bajka, faktycznie slyszalam o tym, ze 80% soji przeznaczonej na pasze to GMO. I zapewniam cie, ze swiadomi ludzie zdaja sobie sprawe jaka jest prawdziwa cena tej 10% roznicy- wycinanie lasow deszczowych, ludzie pozbawieni srodkow do zycia przez korporacje, nowotwory i nieplodnosc, uszkodzenie plodow- na terenach gdzie najdluzej uprawia sie soje wAmeryce Pld. Jak wynika ze zrodel, ktore podal pan redaktor, zuzycie herbicydow w przypadku soji GMO wzrasta.Soja kumuluje glifosat. Cierpia ludzie, wplywa to tez na zwierzeta (obserwowane problemy z plodnoscia) W swietle tej wiedzy uwazam, ze trzeba zakazac importu pasz z GMO. a tak na marginesie...wezmy Czechy, ktore najpierw otworzyly sie ochoczo na uprawianie kukurydzy GMO..W ciagu ostatnich 2 lat obszar upraw zmalal o polowe i rolnicy teraz uprawiaja glownie na swoje potrzeby. Nikt tego nie chce od nich kupowac, ani we wlasnym kraju, ani Austia, ani Niemcy, ani Rosja.
  • 2011-09-09 14:07 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Pani Kaju,
    niech pani nie powtarza głupstw o obserwowanych problemach z płodnością. Podałem przecież linki do publikacji dowodzących, ile warte są takie twierdzenia. Powtórzę więc jeszcze raz:
    http://www.gmo-compass.org/eng/news/499.docu.html
    http://www.gmo-safety.eu/news/593.maize-causes-impotence-scientific-study-political-motives.html
    http://pubresreg.org/index.php?id=68&option=com_content&task=view
    A co do Czech, to owszem, spadła liczba upraw kukurydzy BT w ostatnich dwóch latach. W zeszłym roku było to 4680 ha, dwa lata wcześniej 8380, ale w 2005 r. zaledwie 150 ha. Dlaczego Czesi rezygnują - warto przeczytać raport czeskiego ministerstwa rolnictwa a nie wypisywać bzdury...(http://www.bsba.ag/BSBA/NewsBg/Entries/2010/4/27_Hamsters&GMO_-_what%E2%80%99s_behind_2_files/CZ%20experience%20with%20Bt%20maize%202005-2009_1.pdf)
  • 2011-09-09 23:39 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Zaczyna mnie pan naprawde rozsmieszac, panie redaktorze :) Zagalopowal sie pan tak daleko w negowaniu wszystkich faktow dotyczacych zagrozen plynacych ze strony GMO, ze twierdzi pan nawet, ze czeski Agricultural Biotechnology Annual,oficjalny dokument przygotowany dla Komisji Europejskiej to "wypisywanie bzdur". Tak sie bowiem sklada,ze informacje, ktore podalam, sa zywcem zaczerpniete z tego raportu :)) Pozostawie to bez komentarza :) A doniesienia o problemach z plodnoscia potwierdzaja rolnicy. Ale zapomnialam, to zaden argument, prawda? Przeciez praktyka, nie potwierdzona teoria naukowcow oplacanych przez producentow GMO, nie moze byc prawdziwa.I chyba pana troche ponioslo, ze do swoich czytelnikow odnosi sie w tak nieuprzejmy sposob.Czyzby za bardzo emocjonalnie podchodzil pan do tematu? Czy to nie obniza pana obiektywizmu? A tak na marginesie to zapoznalam sie ze strona EFSA. Badanie bezpieczenstwa GMO- 90 dni (trudno wciagu 90 dni okreslic wplyw na rozrodczosc, nieprawdaz?), toksycznosci-28 dni, pod katem alergii-w przygotowaniu. Hmmm interesujace.
  • 2011-09-09 14:29 | antypas

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Modyfikacja genetyczna odbywa się od zarania ludzkości.Zbierano do wysiewu dorodniejsze nasiona,smaczniejsze gatunki,przydatniejsze pod względem użytkowania przez człowieka, krzyżowano po to by uzyskac lepsze cechy(heterozja),obecnie wykorzystuje się anomalie-crosing over, delecja etc- czy to nie jest modyfikacja.Co innego gdy mówimy o organizmach transgenicznych, ale to tylko cząstka GMO.
    Ludzkość wiecznie dłubie w genetyce i jak dotąd istniejemy.Doszukiwanie się niesprawdzonych informacji o bezpłodności wywołanych ponoć przez GMO to przesada.Bardziej winiłbym tu chemizację upraw , a szczególnie chemizację żywności.W przeciętnej kiełbasie udział miesa często nie przekracza 50% , a reszta to chemia.Przed wojną ze 100 kg tucznika sprzedawano ok. 65-70 kg wyrobów, a dziś 140-160 kg.Te cyfry mówia same za siebie.
    Jeśli polska lub ostatnio coraz częsciej duńska i holenderska świnka czy kura zjada pasze GMO , to w myśl unijnego prawa nie jest GMO.My też nie jesteśmy choc ten chłam zachodni zjadamy...
  • 2011-09-09 13:51 | ZWO

    Problemem nie jest GMO tylko p. Rotkiewicz

    O GMO można mieć różne zdania. Problemem jest jednak taki że p. Rotkiewicz wcale nie chce o tym dyskutować. On chce pokazać, że osoby sceptyczne to nadęci ideologiczni idioci. O on jeden ma wieczną rację a wszystkie ich argumenty są głupie, fałszywe albo kłamliwe. Tyle tylko, że jeszcze parę lat temu było odwrotnie: to zwolennicy GMO byli idiotami i chciwymi kombinatorami. Dzisiaj się przechrzcił, ale traktowanie innych jak durniów pozostało. Pan nie zauważył, że dyskusja to nie zawody w przerzucaniu się linkami i cytatami. Szanowny panie, głównym Pańskim błędem jest mniemanie, że ten ma racją, kto wyciągnie więcej cytatów i linków. Ideologicznych, ale i cynicznych chciwych agitatorów jest tylu, że linkami do nich można zapełnić cały numer Polityki. Pan nie dopuszcza jakiejkolwiek innej argumentacji bo rzucaniem cytatów próbuje Pan za wszelką cenę nie przekonać, ale zagłuszyć oponentów. W Pańskiej argumentacji niema miejsca na jakiekolwiek inne zdanie ba natychmiast histerycznie udowadnia Pan, że dyskutant to kretyn a jego argumenty są fałszywe. Proponuję odbyć kurs nauki dyskusji i nauczyć się szanować przeciwników. Nie dziwię się, że przy takiej argumentacji jest Pan podejrzewany o branie pieniędzy. Sam Pan to sugeruje.

    Tymczasem nic Pan nie mówi, że przedwczoraj Trybunał Europejski orzekł, że miód pszczeli zanieczyszczony GMO wymaga zezwolenia rynkowego. To wielkie zwycięstwo przeciwników GMO bo pewnie doprowadzi do zakazu GMO w Europie. I cała Pańska argumentacja jest warta funta kłaków.

    Co mnie obchodzą Pańskie linki i cytaty naukowe. Proszę przeczytać dzisiejszy artykuł Pana Żakowskiego o naukowej ekonomii i sam się Pan przekona, że Pańskie powoływanie na naukę jest warte tyle, co zeszłoroczny śnieg.

    Moja opinia: Dyskusja o GMO przypomina dyskusję o energii atomowej. Też jest wspaniała i śliczna i jestem za. Jednak 50 lat korzystania pokazało, że szereg problemów technicznych jest nierozwiązalnych i energia ta jest bardzo droga i niebezpieczna. Tymczasem Pan ciągle argumentuje jak 50 lat temu. Chyba się Pan cofnął w rozwoju. I niech Pan nie zanudza linkami bo nie dam się na to nabrać.
    Proponuję się opanować i zacząć dyskusję zamiast wrzasku. Proszę też nie obrażać Greenpeace bo wielu z nich robi wspaniałą robotę, na pewno lepszą niż Pan.
  • 2011-09-09 16:02 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    1) rozumiem, że chamskie, bo trudno to inaczej określić, insynuacje, iż brałem pieniądze od Monsanto są przykładem kultury dyskusji...
    2) zawsze wydawało mi się, że powoływanie się na źródła jest elementem każdej rzetelnej dysputy
    3) jaki związek z bezpieczeństwem GMO dla zdrowia ludzi, zwierząt czy środowiska ma wczorajsza decyzja Trybunału Europejskiego w sprawie miodu pszczelarza, który miał pasiekę 500 metrów od upraw kukurydzy GMO i w owym miodzie wykryto małe ilości pyłku owej kukurydzy; to chyba raczej problem ekonomiczno-prawny, których z GMO jest znacznie więcej?
    4) mam też rozumieć, że jeśli proszę adwersarza, powołującego się np. na badania dr Ermakowej o podanie jednej wiarygodnej publikacji jej autorstwa oraz dołączam linki do poważnych artykułów omawiających te badania, to jest to przejaw braku kultury dyskusji; a czy zauważyła Pani/Pan, że co najmniej kilka osób na tym forum o podanie takich źródeł prosiło?
    5) od kiedy to ekonomia jest twardą nauką empiryczną?
    6) nigdy nie byłem przeciwny sceptycyzmowi i są kwestie, które w GMO budzą moje wątpliwości i obawy; ale nie znaczy to, że będę powtarzał nieprawdę (że np. GMO powoduje bezpłodność)
    7) wiem, że Pan/Pani nie uznaje linków/źródeł, ale proszę zrobić tym razem wyjątek i wytłumaczyć mi oraz innym osobom czytającym to forum, z czego, jak nie z ideologii, wynikała opisana tu akcja Greenpeace'u: http://www.cosmosmagazine.com/blog/4523/the-sad-sad-demise-greenpeace
  • 2011-09-09 18:22 | ZWO

    Pan Rotkiewicz

    Ja Panu chodzenia na pasku Monsanto nie zarzucam (moje zdanie było raczej źle sformułowane), rozumiem tylko ludzi, którzy mają dość takich metod dyskusji. Myślę, że przysłowie o "pożytecznym..." jest bliższe prawdy. Musiało nieźle trafić skoro zaczyna Pan bluzgać. Gratuluję.

    Nic Pan z mojej argumentacji nie zrozumiał. Znowu zamiast dyskutować próbuje Pan zrobić ze mnie idiotę zarzucając linkami internetowymi a siebie dowartościować. Nie rozumie Pan, że argumentów za i przeciw można pokazać tysiące i nie jest tak, że Pan jeden posiadł całą wieczną prawdę. Swoimi argumentami nic Pan i tak nie udowodni bo potrzeba jest zrównoważona ocena a nie wrzask.
    Nic Pan też nie rozumie o GMO. Nie zauważył Pan nawet, dyskusja o GMO w ogóle nie dotyczy nauki, gdzie i ja jestem za. No i co, głupio Panu?

    Bo tu nie chodzi o badania naukowe - niech Pan więc daruje sobie tę całą Ermakową - tylko o argumenty ekonomiczne, prawne i ekologiczne. To nie jest twarda nauka, jak i ekonomia, ale Pan tego nie rozumie. Co mnie obchodzi, co Pani X powiedziała o badaniach pana Y. Pan się zajmuje plotkami.

    Dzisiaj nikt nie argumentuje szkodliwością GMO bo dowodów niema. Ale to nie znaczy, że Pani, która boi się bezpłodności niema prawa do obaw? Dlaczego Pan, zamiast wyjaśnić - co jest obowiązkiem dziennikarza - próbuje z niej zrobić kretynkę i oszstkę? Czy tak zachowuje się dziennikarz?

    Żeby nie być tylko na nie, mój stosunek do GMO:
    Jestem za:
    Z naukowego punktu widzenia jest to rozsądna metoda przyśpieszania hodowli.
    Do tej pory te kilka dopuszczonych roślin nie wydaje się być niebezpieczne. Najbardziej żal byłoby mi kartofli Amiflora, uważam je za bardzo przydatne.
    Rzeczywiście spożywanie roślin zmodyfikowanych nie wpływa na genom konsumenta.
    I to jest ta cała nauka, na którą się Pan powołuje.

    Jestem przeciw bo:
    W praktyce okazuje się, że rośliny GMO mechanicznie i biologicznie zanieczyszczają otoczenie w niekontrolowany sposób. Wątpliwości zdają się rosnąć a nie maleć.
    Stosowanie roślin prowadzi do monopolizacji rynku przez jedną firmę i w efekcie podnosi koszty produkcji. Zniszczeniu ulega naturalne rolnictwo ze szkodą dla milionów ludzi.
    Firma Monsanto przyznała się (program telewizyjny, żaden link), że nie prowadzi żadnych badań bezpieczeństwa roślin GMO dla ludzi. Niema kto za to płacić a firma nie jest do tego zobowiązania. Skoro Pan tak rzuca linkami to proszę o dowód, że nie mam racji.
    GMO skłania do nadmiernego stosowania herbicydów z poważną szkodą dla otoczenia i rolników. Odporność roślin na herbicydy jest tylko tymczasowa. I to nie jest żaden ideologiczny argument. To samo mamy z antybiotykami. Odporność na nie powoduje śmierć tylu ludzi, że może te dawne korzyści się zrównoważą. Tylko, że na zdrowie nikt nie żałuje pieniędzy.

    Wszystkie te argumenty zostały przedstawione przez innych znacznie lepiej.

    A Pan ciągle jak 50 lat temu. Nauka do dzisiaj mówi, że energia atomowa jest cacy. Ale tu kontrargumentów Panu brak.
    A na Greenpeace tylu już wieszało psy kiedy miało w tym interes. Szkoda słów.
    Z poważaniem
  • 2011-09-10 00:57 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Dokladnie TAK Pani/Panie ZWO! Jak widac mozna byc zwolennikiem postepu i biotechnologii, a jednak zachowac obiektywizm i zdrowy rozsadek! Zgadzam sie z Pania/Panem. Jako obywatelka wolnego i demokratycznego kraju mam prawo do swoich obaw i mam prawo WYBORU, a przynajmniej takie prawo miec powinnam. Nie zgadzam sie na GMO, bo nie chce jesc GMO i nie chce zeby ucierpieli polscy rolnicy i wspaniala polska przyrody.GMO krzyzuje sie z roslinami tradycyjnymi. Pylki przenosza sie na optymistycznie zakladajac dziesiatki, setki kilometrow. 70 metrowe strefy buforowe mozna wiec uznac za zart. GMO raz wypuszczone do srodowiska nie da sie z niego calkowicie usunac. To pozbawia mnie prawa wyboru. I na koniec pytanie do pana redaktora-czy dysponuje pan badaniami obejmujacymi kilka pokolen gryzoni, w ktorych uzyto soji ze zbiorow, ktora zostala potraktowana Roundoupem,czyli taka jaka jest przeznaczona do spozycia? A w tych 90-cio dniowych badaniach-uzyto soji z pola, czy soji prosto z laboratorium?
  • 2011-09-10 17:44 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    http://www.gmo-compass.org/pdf/stories/brake_and_evenson_2004.pdf
    Gdyby Pani przeoczyła, to zwracam uwagę na fragment powyższego badania odpowiadający na Pani zapotrzebowanie: "Soybeans were obtained from the 2000 crop from a seed dealer who identified an isolated conventional field and a transgenic soybean field in eastern South Dakota. Samples were taken directly from the combine from the middle of each large field. All soybeans were transported to North Dakota State University for extrusion
    and drying of meal."
    http://www.agbioworld.org/biotech-info/articles/biotech-art/peer-reviewed-pubs.html
    Ja również jako wolny obywatel chciałbym mieć prawo do kupowania w sklepie kukurydzy GMO, o której wiem, że nie jest opryskiwana chemikaliami ani skażona rakotwórczymi mykotoksynami. W kwestii koegzystencji równego rodzaju upraw odwołam się jeszcze raz do opinii specjalistów, czyli Komitetu Ochrony Roślin Polskiej Akademii Nauk: "Zaświadczamy, że członkowie Komitetu Ochrony Roślin osobiście dokonali inspekcji w latach 2006 i 2007 i stwierdzili brak uszkodzonych roślin kukurydzy MON 810 przez omacnicę prosowiankę przy średnim uszkodzeniu odmian tradycyjnych na terenie Polski południowej w roku 2006 - 40%, a w roku 2007 - 75%(...) Uważamy, że zachowanie właściwej izolacji przestrzennej pomiędzy uprawami GM a tradycyjnymi jest do pogodzenia nawet przy rozdrobnionej strukturze agrarnej w Polsce".
    (całość dokumentu: http://www.ppr.pl/artykul-stanowisko-komitetu-ochrony-roslin-pan-141160-dzial-2.php)
    skład KOR PAN: http://www.kor.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=58&Itemid=43
    Chyba że to też są sami agenci Monsanto...
  • 2011-09-10 18:11 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Jeszcze cytat z dokumentu Komitetu Ochrony Roślin PAN:
    "Z zaniepokojeniem przyjmujemy stwierdzony fakt, że ziarno kukurydzy zebrane z pól zaatakowanych przez szkodnika - omacnicę prosowiankę, zawiera znaczne ilości mikotoksyn. Ich zawartość rośnie w czasie przechowywania porażonego ziarna w magazynach. Dyrektywa Komisji Europejskiej zwraca uwagę na zagrożenia zwierząt hodowlanych i ludzi przez te toksyny i wyznacza bardzo niskie poziomy dopuszczalnych pozostałości w ziarnie."
    Akceptujemy wynikające z doświadczeń przeprowadzonych w Instytucie Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, Instytucie Ochrony Roślin, Akademii Rolniczej w Lublinie, że badania i obserwacje przeprowadzone w krajach Unii Europejskiej (głównie w Hiszpanii) jak i przeprowadzane w Polsce w latach 2005 - 2007 wykazały, że w strefach silnego występowania omacnicy prosowianki, odmiany kukurydzy z cechą MON 810, z genem Bacillus thuringensis zapewniają niemal 100% odporność kukurydzy na żerowanie larw omacnicy prosowianki; pionują o co najmniej 2 tony z ha wyżej niż odmiany wyjściowe bez genu Bt (tzw. isogeniczne),
    Szczególnie podkreślamy rangę wyników badań pracowników Instytutu Ochrony Roślin wskazujących na niemal całkowity brak mikotoksyn w kolbach i ziarnie odmian z cechą MON 810"
  • 2011-09-10 00:21 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Ja nie znalazlam w komentarzu ZWO zadnej wzmianki o Monsanto. Dziwne, ze pan redaktor sie dopatrzyl. I rozumiem, ze dyskutujac o GMO mamy nie uwzgledniac problemow ekonomiczno-prawnych i dodam tez od siebie spolecznych?
    Przyznam panu racje w kwestii bezplodnosci.To nie GMO je prawdopodobnie powoduje lecz glifosat, skumulowany w zywnosci/paszach GMO typu Roundoup Ready. Firma Monsanto przegrala proces o gloszenie nieprawdy. Twierdzili oni mianowicie ,ze Roundoup jest biodegradalny. Nie jest. Firma zaplacila "zawrotna" kare 300 zl, lecz klamstwo poszlo w narod.
  • 2011-09-09 15:55 | RAŚ

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Czy polscy pszczelarze mogą spać spokojnie po zapoznaniu się z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-442/09?

    "Miód oraz uzupełniające preparaty odżywcze zawierające pyłek pochodzący z GMO stanowią żywność wyprodukowaną z GMO,
    która nie może być wprowadzana do obrotu bez uprzedniego zezwolenia."
    http://curia.europa.eu/jcms/upload/docs/application/pdf/2011-09/cp110079pl.pdf

    w wyroku zapisano m.in:

    "31 Kukurydza MON 810 zawiera gen bakterii glebowej Bacillus thuringiensis (Bt), który powoduje powstawanie toksyn Bt w kukurydzy. Toksyny te atakują gąsienice omacnicy prosowianki, gatunku motyla szkodnika kukurydzy, którego larwy w razie zaatakowania rośliny osłabiają jej rozwój.
    Toksyny Bt niszczą komórki w przewodzie pokarmowym larw, co doprowadza do ich śmierci (...)

    36 W 2005 roku w pyłku kukurydzy zebranym przez K.H. Babloka z uli wystawionych w odległości 500 m od terenów Freistaat Bayern stwierdzono, po pierwsze, obecność DNA kukurydzy MON 810 w ilości 4,1% w stosunku do całego DNA kukurydzy, oraz po drugie, obecność transgenicznych białek (toksyna Bt).

    37 Ponadto w kilku próbkach miodu K.H. Babloka wykryto obecność małych ilości DNA kukurydzy MON 810 pochodzących z domieszki pyłków tej kukurydzy."

    W Polsce rolnicy uprawiają także kukurydzę MON810 od kilku lat (ok. 3000ha), pomimo zakazu obrotu materiałem siewnym roślin genetycznie zmodyfikowanych. Należy przypuszczać, że i polskie produkty pszczelarskie mogą być także skażone i zawierać DNA kukurydzy MON810.

    Odpowiednie organy państwowe powinny zatem już teraz przystąpić do kontroli produktów pszczelarskich polskich i importowanych na zawartość DNA kukurydzy MON810 w imię bezpieczeństwa zdrowia i życia polskich konsumentów.

    A polscy pszczelarze, którzy nie będą mogli sprzedać miodu z tego powodu, powinni wytoczyć procesy sądowe rolnikom uprawiającym w pobliżu kukurydzę MON 810!

  • 2011-09-09 16:02 | RAŚ

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
    KOMUNIKAT PRASOWY nr 79/11
    Luksemburg, 6 września 2011 r.
    Kontakty z Mediami i Informacja
    Wyrok w sprawie C-442/09
    Karl Heinz Bablok i in. / Freistaat Bayern

    Miód oraz uzupełniające preparaty odżywcze zawierające pyłek pochodzący z GMO stanowią żywność wyprodukowaną z GMO, która nie może być wprowadzana do obrotu bez uprzedniego zezwolenia

    Pyłek przestaje sam w sobie stanowić GMO, jeżeli utracił zdolność do replikacji i jest pozbawiony wszelkiej zdolności do przenoszenia materiału genetycznego

    Dyrektywa dotycząca organizmów zmodyfikowanych genetycznie (GMO)1 stanowi, że mogą być one w sposób zamierzony uwalniane do środowiska lub wprowadzane na rynek jedynie po uzyskaniu zezwolenia.
    Ponadto rozporządzenie dotyczące genetycznie zmodyfikowanej żywności i paszy2 stanowi, że GMO przeznaczone do spożycia, żywność zawierająca lub składająca się z GMO, jak również żywność wyprodukowana lub zawierająca składniki wyprodukowane z GMO muszą uzyskać zezwolenie przed wprowadzeniem ich na rynek.
    W 1998 r. przedsiębiorstwo Monsanto otrzymało zezwolenie na wprowadzenie na rynek kukurydzy zmodyfikowanej genetycznie MON 810. Zawiera ona gen bakterii, który powoduje powstawanie toksyn atakujących gąsienice motyla szkodnika, którego larwy w razie zaatakowania rośliny stanowią zagrożenie dla jej rozwoju.
    Spór toczy się pomiędzy Karlem Heinzem Bablokiem, pszczelarzem amatorem, a Freistaat Bayern (kraj związkowy Bawaria, Niemcy), właścicielem różnych gruntów, na których w ostatnich latach była uprawiana w celach badawczych kukurydza MON 810. K. H. Bablok w pobliżu tych terenów produkuje miód przeznaczony na sprzedaż oraz na własne potrzeby. Do 2005 roku produkował również pyłek pszczeli na sprzedaż jako uzupełniający preparat odżywczy. W 2005 roku stwierdzono obecność DNA kukurydzy MON 810 oraz transgenicznych białek w pyłku kukurydzy zebranym przez K.H. Babloka z uli wystawionych w odległości 500 m od terenów Freistaat Bayern. Ponadto w kilku próbkach miodu K. H. Babloka wykryto obecność małych ilości DNA kukurydzy MON 810.
    K. H. Bablok, uznawszy, że obecność resztek kukurydzy genetycznie zmodyfikowanej spowodowała, iż jego produkty nie nadawały się do sprzedaży lub do konsumpcji, wszczął przed sądami niemieckimi postępowania przeciwko Freistaat Bayern, do których przystąpiło czterech innych pszczelarzy amatorów.
    Bayerischer Verwaltungsgerichtshof (trybunał administracyjny kraju związkowego Bawaria, Niemcy) zauważył, że w momencie, w którym sporny pyłek dostaje się do miodu lub do uzupełniających preparatów odżywczych na bazie pyłku, traci swoją zdolność do zapłodnienia. Sąd ten zwrócił się o uszczegółowienie konsekwencji tej utraty. Zasadnicze pytanie przedłożone Trybunałowi Sprawiedliwości dotyczy kwestii, czy zwykła obecność w przedmiotowych produktach

    1 Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2001/18/WE z dnia 12 marca 2001 r. w sprawie zamierzonego uwalniania do środowiska organizmów zmodyfikowanych genetycznie i uchylająca dyrektywę Rady 90/220/EWG (Dz.U. L 106, s. 1) w brzmieniu zmienionym rozporządzeniem nr 1829/2003 oraz rozporządzeniem nr 1830/2003 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 września 2003 (Dz.U. L 268, s. 24).

    2 Rozporządzenie (WE) nr 1829/2003 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 września 2003 r. w sprawie genetycznie zmodyfikowanej żywności i paszy (Dz.U. L 268, s. 1).
    www.curia.europa.eu


    pszczelarskich pyłku kukurydzy genetycznie zmodyfikowanej, który utracił swoją zdolność do replikacji, ma tę konsekwencję, że te produkty mogą zostać wprowadzone do obrotu tylko pod warunkiem uzyskania zezwolenia.
    W dzisiejszym wyroku Trybunał zauważył przede wszystkim, że przedmiotowy pyłek może zostać zakwalifikowany jako GMO tylko, kiedy stanowi on „organizm” w rozumieniu dyrektywy i rozporządzenia, tzn. gdy stanowi „byt biologiczny zdolny” albo „do replikacji” albo „do przenoszenia materiału genetycznego”. W tym względzie Trybunał stwierdził, że skoro bezsporne jest, że pyłek będący przedmiotem postępowania przed sądem krajowym utracił wszelką konkretno-indywidualną zdolność do replikacji, to sąd krajowy powinien sprawdzić, czy ponadto jest on zdolny do „przenoszenia materiału genetycznego”, biorąc odpowiednio pod uwagę dostępne dane naukowe oraz uznając każdą formę przenoszenia materiału genetycznego potwierdzoną naukowo.
    Trybunał doszedł do wniosku, że substancja taka jak pyłek pochodzący z odmiany kukurydzy genetycznie zmodyfikowanej, który utracił swoją zdolność do replikacji i który jest pozbawiony wszelkiej zdolności do przenoszenia posiadanego materiału genetycznego, nie wchodzi już w zakres tego pojęcia.
    Trybunał orzekł następnie, że niemniej jednak produkty takie jak miód i uzupełniające preparaty odżywcze zawierające taki pyłek stanowią żywność zawierającą składniki wyprodukowane z GMO w rozumieniu rozporządzenia. W tym względzie stwierdził on, że sporny pyłek jest „wyprodukowany z GMO” i że stanowi „składnik” miodu i uzupełniających preparatów odżywczych na bazie pyłku. Odnośnie do miodu Trybunał podkreślił, że pyłek nie jest ciałem obcym ani zanieczyszczeniem, lecz normalnym składnikiem tego produktu, wobec czego należy faktycznie zakwalifikować go jako „składnik”. W konsekwencji przedmiotowy pyłek objęty jest zakresem stosowania rozporządzenia i musi podlegać przed wprowadzeniem na rynek systemowi zezwolenia ustanowionemu tym rozporządzeniem.
    Trybunał zauważył, że zamierzony lub przypadkowy charakter wprowadzania tego pyłku do miodu nie powinien powodować wymknięcia się żywności zawierającej składniki wyprodukowane z GMO spod obowiązywania tego systemu zezwoleń.
    Wreszcie, jego zdaniem, obowiązek uzyskania zezwolenia istnieje niezależnie od proporcji materiału zmodyfikowanego genetycznie w danym produkcie.

    http://curia.europa.eu/jcms/upload/docs/application/pdf/2011-09/cp110079pl.pdf
  • 2011-09-09 16:13 | RAŚ

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    A jak wygląda sprawa badań naukowych związanych z GMO, znajdziemy w
    Scientific American Magazine
    http://www.scientificamerican.com/
    może tam Pan M jak Marcin Rotkiewicz napisał ciekawego, dla czytelników amerykańskich, był przecież pdobno stypendystą uczelni w USA.

    Do Seed Companies Control GM Crop Research?
    Scientific American Magazine, August 2009
    http://www.scientificamerican.com/article.cfm?id=do-seed-companies-control-gm-crop-research


  • 2011-09-09 16:15 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Czytanie oficjalnych raportow, na temat upraw GMO to bardzo interesujace zajecie. w raporcie czeskim czytami m in, ze 74% respondentow zauwaza zaleznosc od glownego dostawcy nasion.77% okresla koszty rodukcji kukurydzy GMO jako taki sam lub nizszy(to niestety nie jest wyszczegolnione ani sprecyzowane, dziwne), a 23% zauwaza WZROST kosztow produkcji(bo nasiona sa znacznie drozsze).77% respondentow mialo problem ze sprzedaza plonow.47% respondentow uwaza, ze GMO mialo wplyw na ilosc pszczol.Pszczelarze wyrazaja zaniepokojenie, ze miod bedzie zanieczyszczony GMO,a to znacznie utrudni jego sprzedaz.Oszar upraw kukurydzy GMO zmniejszyl sie od 2008 r o polowe!
  • 2011-09-09 17:18 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Jak to zwykle u Pani, szklanka do połowy pusta. Jakoś nie wymienia Pani wspomnianych w tym raporcie korzyści (dostrzeganych przez rolników), których podawali oni więcej...
  • 2011-09-10 14:22 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    To juz tez tlumaczylam. To tylko drobna przeciwwaga do szklanki pana redaktora, do polowy pelnej. Chcialam tez unaocznic, co bardziej spostrzegawczym czytelnikom, jak latwo jeden i ten same zrodlo informacji(z ktorego oboje korzystalismy) mozna przedstawic zupelnie odmiennie, w zaleznosci od efektu, jaki sie chce uzyskac. Gdzies po drodze gubi sie prawde i obiektywizm, co w pana zawodzie nie powinno miec miejsca. I to tez juz tlumaczylam, ale widze, ze komantarze czyta pan pobieznie, wiec powtorze-to bardzo wazne, zeby zwrocic uwage na zarozenia ze strony GMo, bo nawet te niewielkie korzysci, ktore pojawiaja sie w pierwszym, czy drugim roku, moga przerodzic sie w duze straty i problemy w latach nastepnych. Niestety w badaniach czeskich nie jest to sprecyzowane,ile lat dany respondent uprawial ten gatunek kukurydzy, wszystko jednak wskazuje na to, ze nie bylo to dluzej niz rok lub dwa. Nie mowiac juz o tym, ze z 562 rolnikow tylko 12 % poczulo potrzebe podzielenia sie swoimi spostrzezeniami. W tym samym czasie obszar upraw gwaltownie sie zmniejszyl. co najmniej zastanawiajace.
  • 2011-09-09 19:58 | Adi

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Uwielbiam insynuacje, podobne jak w artykule Pana, który ten artykuł napisał. Najlepiej dyskredytować. Jeśli pisać to oceniająco. To żaden artykuł za i przeciw, ja bym to nazwał raczej "Imperium Kontratakuje". Nie zarzucam złej woli, ale niewiedzę przynajmniej na pewno. Kwestia Watykańskich uczonych, co to niby wsparli GMO, Watykan dementował kilkakrotnie, bo była to manipulacja, a w polskim PAP powtarzana jeszcze rok po owej sprawie konferencji. Polecam: http://www.doorg.info/2010/12/07/wbrew-pozorom-watykan-nie-zaaprobowal-zywnosci-gmo/ . Dla jasności zatem Watykan jest przeciw GMO i nie pisać kłamstw jak redaktor w tym artykule. Kolejna sprawa próba ośmieszenia wybitnego naukowca w artukule i klasyfikowania ze wzgladu na przynależność partyjną prof. Tomiałojcia, który jest przede wszystkim biologiem, a nie tylko specalistą "od ptaszków" jak ktoś komentuje w wypowiedziach. Wolę zreszta specjalistów przyrodników na co dzień obserwujacych przyrode i ziemię a nie "laboratoryjnych okularników", są bliże rzeczywistości. Czemu o zdanie w kwestii GMO nikt nie spyta np prof. od gleboznawstwa, a jedynie laboratoryjnych biotechnologów. Na koniec polecam film na temat dyskredytowania uczonych sprzeciwiających się GMO http://www.postawnazdrowie.pl/zdrowie-konsumenta/film-o-naukowcach-zwiazanych-z-gmo-ktorzy-chcieli-ujawnic-to-co-od.html
  • 2011-09-09 20:40 | Lord Vader

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    W imieniu Imperium, które rzekomo kontratakuje:
    Otóż przedwczoraj poprawiłem fragment swojego tekstu, gdyż rzeczywiście Watykan wydał oświadczenie, iż dokument, o którym pisałem, nie jest stanowiskiem całej Papieskiej Akademii Nauk ani Kościoła katolickiego, a tylko niektórych członków PAN.
    Nigdzie nie pisałem, że Watykan, papież czy Kościół katolicki popiera GMO. Pisałem wyłącznie o PAN. Otóż sytuacja wyglądała tak: w maju 2009 r. PAN, w swojej siedzibie w Watykanie, zorganizowała tzw. Study Week w sprawie GMO (takie spotkania organizowała także na inne tematy). Po tej konferencji zostało opublikowane i zamieszczone na stronie internetowej PAN (więc każdy może sobie obejrzeć i sprawdzić), jako oficalny dokument tej instytucji, podsumowanie konferencji i konkluzje z jej obrad - uczeni wypowiadają się w nim pozytywnie o GMO. Dokument podpisało 7 członków PAN, w tym jej ówczesny prezes, oraz 33 zaproszonych niezależnych ekspertów. Kiedy o całej sprawie zrobiło się głośno, Watykan wydał oświadczenie, iż nie jest to głos całego PAN ani Kościoła katolickiego.
  • 2011-09-09 21:45 | Jerry111

    wpis został usunięty

    .........
  • 2011-09-09 17:15 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowni Forumowicze,
    ponieważ uczestniczenie w naszych dyskusjach zabierało mi bardzo dużo czasu, muszę przerwać swój udział i wrócić do podstawowych obowiązków, czyli pisania artykułów. Co oczywiście nie znaczy, że nie będę tu zaglądał i od czasu do czasu czegoś nie "skrobnę", jeśli debata będzie toczyć się nadal. Dlatego chciałbym podzielić się z Państwem kilkoma podsumowującymi refleksjami:
    - bardzo dziękuję za ciekawą i pouczającą, a miejscami też emocjonującą, dyskusję; dzięki niej poprawiłem dwa błędy w swoim tekście (sprawa Papieskiej Akademii Nauk oraz przyczyn weta prezydenta) oraz utwierdziłem swoje poglądy na kilka kwestii, o czym za chwilę
    - przepraszam, jeśli gdzieś w polemicznym zapale zagalopowałem się w złośliwościach albo zbyt dałem ponieść emocjom i ktoś poczuł się urażony
    - oświadczam, że nie jestem agentem Monsanto (ani Mosadu, CIA, ABW, CBA etc.) i całe swoje zawodowe życie przepracowałem jako dziennikarz :-))
    - z dyskusji wnoszę, że ludzie są naprawdę mocno wystraszeni GMO, a nieliczne i niepotwierdzone badania nt. rzekomych negatywnych skutków zdrowotnych rozprzestrzeniły się jak Dawkinsonowskie memy i trzymają się mocno; nie wiem, czy w tych warunkach spokojna debata społeczna jest w ogóle możliwa
    - największy problem związany z GMO to to, że jest to technologia rozwijana niemal wyłącznie przez cztery wielkie koncerny, co budzi uzasadnione kontrowersje dotyczące kwestii patentów i monopolizacji rynków etc.
    - do rozwiązania pozostaje problem koegzystencji GMO oraz upraw tradycyjnych i ekologicznych w Polsce; jedni twierdzą, że to możliwe, inni zaprzeczają; przydałoby się powołanie przez rząd jakiejś dobrej eksperckiej komisji, zlecenie badań polowych i rozstrzygnięcie tej kwestii; podstawowym prawem każdego obywatela jest bowiem prawo wyboru m.in. co chce jeść
    - korzyści ekonomiczne z GMO są mniejsze lub większe, ale są i zależą od lokalnych warunków;
    - uprawy GMO nie szkodzą bardziej środowisku niż tradycyjne, a dotychczasowe analizy wskazują, że ich wpływ jest pozytywny (redukcja zużycia chemikaliów)
    - ponieważ jest to stosunkowo nowa technologia, nadzór nad GMO jest nadal potrzebny; liczba prac naukowych, działania różnych agencji rządowych świadczą, że póki co jest to najlepiej przebadana i nadzorowana żywność na świecie i oby tak zostało jeszcze przez co najmniej dekadę
    - jak na razie biotechnologia (w tym inżynieria genetyczna) wydaje się bardzo obiecującym narzędziem dla rolnictwa i jeśli będzie stosowana ostrożnie, może dawać korzyści
    - w "wojnie o GMO" zdecydowaną przewagę osiągnęły organizacje i grupy zwalczające transgeniczne rośliny; niestety, większość stosowanej przez nie argumentacji bazuje na wzbudzaniu lęku, czarnym PR i FUD (za wikipedią: ang. Fear, Uncertainty, Doubt – strach, niepewność, wątpliwość) – strategia ograniczenia zdolności zajmowania rynku przez konkurenta polegająca na podawaniu w mediach lub bezpośrednio klientom nieprawdziwych lub niejasnych informacji o nim i jego produktach. Zakłada, że nawet jeśli ktoś wie, że informacje te są nieprawdziwe, to jego przekonania zostaną zachwiane, co automatycznie działa na korzyść stosującego tę strategię.)
    - spór o GMO to również ideologiczne starcie tych, którzy są za wykorzystywaniem nowoczesnych technologii (z ingerencją w DNA włącznie) oraz tymi, którzy opowiadają się za jak największą "naturalnością"; to drugie jest do zrealizowania raczej wyłącznie w krajach bogatego zachodu, a i to z poważnymi ograniczeniami;
    - rzetelne badania naukowe z trudem albo w ogóle nie przebijają się do opinii publicznej; ludzie nie widzą lub nie ufają takim instytucjom jak EFSA a Greenpeace za pomocą pomówień próbuje je dezawuować; nie są również skłonni do weryfikacji swoich poglądów, utrwalonych przez lęk
    - przeciwnicy GMO jak cepem posługują się argumentem "kupiony przez Monsanto"; to ulubiony argument, który pojawia się, gdy brakuje innych; psuje to bardzo kulturę dyskusji
    - w studzeniu emocji nie pomagają dziennikarze (patrz program w TVN "Obcy gen", który z powodu łamania podstawowych zasad rzetelnego dziennikarstwa nigdy nie zostałby wyemitowany np. przez BBC), którzy wolą straszyć (lęk świetnie się sprzedaje) niż rzetelnie i sceptycznie przyjrzeć się problemowi GMO
    - przydałyby się organizacje ekologiczne potrafiące dokonać racjonalnej oceny zysków i strat; kierujące się dobrem środowiska, ale i rozsądkiem; pozbawione ideologicznego zacietrzewienia
    Serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję
    Marcin Rotkiewicz, tygodnik "Polityka"
  • 2011-09-10 13:55 | Adi

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Panie redaktorze nie zrozumiał Pan pisząc ten artykuł podstawowej rzeczy. Nie idzie tu bowiem o dyskusję naukową na temat GMO. Idzie o przyszłość ludzkości, która poprzez biotechnologie i GMO będzie w pełni kontrolowana, gdyż żywność zostanie zawłaszczona przez niewielu producentów. (o ryzyku mega katastrofy ekologicznej nie wspomnę - atom przy tym to zabawka). Pana artykuł przypuszczam człowieka o dobrych intencjach, zostanie wykorzystany przez owe "Imperium". GMO łamie podstawową zasadę ludzkości, gdzie ziemia przestaje być uprawiana, a plony się rodzą, a staje się kolejną częścią produkcji. To zabija nasz humanizm. Przyrody nie ma powodu poprawiać, wystarczy o nią dbać i sprawiedliwie dystrybuować plony, by głodu na planecie nie było. W swoim czasie Hitler tez doszedł do władzy dzięki wielu miłym i "rozsądnym" ludziom. GMO jest bronią jakiej nie umiemy trzymać w ręce, skoro nawet ze zwykłym atomem sobie nie poradziliśmy i go nie kontrolujemy, a cóż dopiero Istoty zycia jak geny! Pan wierzy widzę w ludzkość i jej jasną stronę. Słusznie podpisał się Pan Lord Wader. On tez był idealistą i wierzył, ale został użyty i wykorzystany po ciemnej stronie. Wrócił jednak na ścieżkę jasności i mam nadzieje Pan również to uczyni, jeśli zrozumie, że my i Ziemia nie jesteśmy obiektem do eksperymentowania. GMO to nie papierosy - nie da się zrobić pokoju tylko dla palących, potem wszyscy będziemy musieli siedzieć w tym samym smrodzie. Pozdrawiam
  • 2011-09-10 17:55 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Przepraszam, ale nie rozumiem zdania "GMO łamie podstawową zasadę ludzkości, gdzie ziemia przestaje być uprawiana, a plony się rodzą, a staje się kolejną częścią produkcji. To zabija nasz humanizm". Na czym polega ta podstawowa zasada ludzkości?
    I jeszcze zdanie "Przyrody nie ma powodu poprawiać". Otóż robimy to od początków rolnictwa, czyli co najmniej paru tysięcy lat - niech sobie Pani porówna dziką i uprawianą kukurydzę, oraz setki innych warzyw, owoców czy zbóż z ich dzikimi krewnymi... A produkcja insuliny za pomocą bakterii, którym wszczepiono ludzkie geny nie jest poprawianiem przyrody?
    Jeżeli grozi nam taka megakatastrofa ekologiczna ("gorsza niż Czarnobyl"), to dlaczego nie doszło do niej w USA czy Kanadzie, skoro od 15 lat uprawia się tam GMO na masową skalę?
    Działające na całym świecie setki elektrowni atomowych pokazują, że jednak tę energię zawartą w atomie całkiem nieźle kontrolujemy.
  • 2011-09-10 18:04 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowni Państwo Forumowicze,
    mam do Was gorącą prośbę. Państwo znacie mnie z imienia i nazwiska, możecie przeczytać sobie mój biogram i jeszcze wygooglować w internecie dodatkowe informacje na mój temat. Natomiast prawie wszyscy tu piszący, poza jedną osobą, ukrywacie się pod pseudonimami. To Wasze święte prawo i nie zamierzam go kwestionować. Nie proszę więc, broń Boże, o podawanie nazwisk. Ale tak z czystej ciekawości: kto z Państwa jest członkiem lub angażuje się w prace Greenpeace lub innej organizacji anty-GMO? Naprawdę kieruję mną czysta ciekawość, czy dyskutuję z osobami przestraszonymi GMO czy już przekonanymi i zdeklarowanymi?
    Z góry dziękuję za szczerość
    MR
  • 2011-09-11 11:33 | Adam 2222

    wpis został usunięty

    .........
  • 2011-09-11 01:08 | ZWO

    Podsumowanie

    @Rita, Raś, ZielonyGrzyb, Adi i wielu innych

    Chcę Państwu serdecznie podziękować za wspaniałą dyskusję. Gdzie indziej bełkot przedwyborczy a tutaj tak głęboka i wyważona argumentacja. Wydawało mi się, że wiem trochę o GMO ale od Państwa można było się więcej niż dużo nauczyć.

    @Pan Rotkiewicz.
    Cieszy mnie, że coś do Pana dotarło. Najważniejszy byłoby przy tym zrozumienie, że ważniejsza niż prawdy naukowe jest akceptacja społeczna. Technika i gospodarka istnieją dla ludzi i bez ich akceptacji nie mają żadnego sensu. Nie jest przy tym ważne przekonywanie, że Pan ma rację tylko przekonanie innych do Pana racji. A do tego niezbędny jest szacunek dla dyskutantów, niezależnie od ich argumentów. I tego Panu brakowało. Pański artykuł okazał się być dobrym argumentem dla przeciwników GMO.
    Z poważaniem
  • 2011-09-13 14:53 | jj34

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Jestem naukowcem i nauczycielem akademickim (oficjalnie od 39 lat). Od ponad 20 lat zajmuję się podstawami zrównoważonego rozwoju, a w ramach tego ważnym zagadnieniem, jakim jest bezpieczeństwo żywieniowe.
    Z racji swojego zawodu i specjalności czytam więc w oryginale artykuły naukowe, przechodzące przez sito recenzji, publikowane zarówno w szerzej znanych i cytowanych wiodących w świecie czasopismach naukowych, jak np. „Nature”,„Nature Biotechnology”, „Science”, „Lancet”, „Int. J. of Biol. Sc.”, „Environmental Health Perspectives”, jak i innych, bardziej specjalistycznych.
    I okazuje się, że niestety, uwalnianie GMO do środowiska, a zwłaszcza uprawy genetycznie modyfikowanych (GM) roślin, zagraża temu bezpieczeństwu. Zagraża na co najmniej sześć sposobów:
    1) nie zwiększa istotnie plonów, a zwykle po pewnym czasie zmniejsza plony (np. niedawne 3-letnie badania plenności GM soji Monsanto przeprowadzone w USA przez University of Kansas na prawie 400 farmach, wykazały, że plenność jej jest niższa przeciętnie o 10% od tradycyjnych odmian,
    2) spożywanie GM żywności stwarza istotne zagrożenia zdrowia, co wykazuje wiele niezależnych badań, nie tylko na standardowo używanych do takich badań myszach i szczurach, ale też zaczynają się pojawiać bezpośrednie badania ludzi pod tym względem,
    3) istotnie zmniejsza bioróżnorodność upraw,
    4) uzależnia produkcję żywności i rolników od korporacji biotechnologicznych posiadających patenty na GMO (ocenia się, że patenty na GM rośliny na 90% powierzchni ich upraw posiada tylko jedna korporacja – Monsanto),
    5) obniża jakość gleb,
    6) stanowi prawdopodobnie jeden z istotnych czynników zanikania pszczół (szerzej: różnych gatunków owadów zapylających).

    Ponieważ artykuł p. Rotkiewicza jest jednostronny i pomijający źródła specjalistyczne, a zwłaszcza naukowe, z których wynika zupełnie inny obraz rzeczywistości związanej z uwalnianiem GMO do środowiska, a więc z uprawą GM roślin i hodowlą GM zwierząt w rolnictwie oraz stosowaniem ich produktów w żywności i paszy oraz ich wpływem na zdrowie i środowisko, proponuję więc, dla równowagi, samodzielnie myślącym osobiste sięgnięcie do takich źródeł w języku polskim, jak np.:
    A) – opinie ekspertów do projektu ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, zlecone przez Kancelarię Sejmu, które zobowiązani byli przestudiować wszyscy posłowie przed głosowaniem, a zwłaszcza opinie:
    - doc. dr hab. K. Lisowskiej, przedstawiającą ważniejsze wyniki badań naukowych w świecie ostatnich 10. lat nt. zagrożeń zdrowia i środowiska ze strony GMO, z podaniem pełnych źródeł naukowych (http://orka.sejm.gov.pl/RexDomk6.nsf/0/73F7188788E15267C12576A8002EB88B/$file/i31_10A.rtf
    - prof. dr hab. T. Żarskiego (http://orka.sejm.gov.pl/RexDomk6.nsf/0/361FD56253A6B455C125768E003A88F7/$file/i2657_09A.rtf
    B) monografię naukową prof. S. Wiąckowskiego: „Genetycznie modyfikowane organizmy – zagrożenia dla rolnictwa, zdrowia i środowiska", Kielce 2009 – obszernie dokumentowaną 233 publikacjami źródłowymi (wcześniejsza, znacznie węższa wersja: Wiąckowski S., Genetycznie modyfikowane organizmy – obietnice i fakty, Wyd. Ekonomia i Środowisko, Białystok 2008 – dostępna też w Internecie np. na: www.scribd.com albo https://zbrodniarze.com/gmo_-_obietnice_i_fakty)
    C) wypowiedzi wybitnych polskich naukowców, które można znaleźć na YouTube, jak np.:
    - Prof dr hab Jan Narkiewicz – Jodko
    http://www.youtube.com/watch?v=T0nDwVf1Yg0&feature=related
    - prof. dr hab. Mieczysław Chorąży – lekarz, biochemik, który pierwszy w Polsce m. in. sfotografował fragment DNA,
    - doc. dr hab. Katarzyna Lisowska – biolog molekularny (biologia medyczna)
    D) a także szeroko znane w świecie książki o zagrożeniach ze strony GM żywności, bogato udokumentowane, jak:
    a) Smith J.M., Nasiona kłamstwa, czyli o łgarstwach przemysłu i rządów na temat żywności modyfikowanej genetycznie, Oficyna Wydawnicza 3.49, Poznań 2007,
    b) Marie-Monique Robin, Świat według Monsanto, Stowarzyszenie Obywatel, Łódź 2010 (+ DVD z filmami dokum.);
    a w jęz. angielskim z nowości, np. artykuł A. Arisa i S. Leblanca, „Maternal and fetal exposure to pesticides associated to genetically modified foods in Eastern Townships of Quebec, Canada”, opublikowany w maju 2011 w Reproductive Toxicology, 31, s. 528–533, w którym autorzy informują o wykryciu we krwi (!) pestycydów związanych z uprawą GM roślin, tj.:
    - białka owadobójczego Bt (Cry1Ab), produkowanego przez GM rośliny, u 93% przebadanych ciężarnych i u 80% nienarodzonych dzieci oraz u 69% kobiet nie będących w ciąży,
    - glifosatu i glufosynatu, na szczęście, tylko u kobiet nie będących w ciąży (odpowiednio u 5% i 18% badanych),
    - kwasu 3-MPPA, produkt rozpadu glufosynatu, u wszystkich, czyli u 100% ciężarnych i nienarodzonych dzieci oraz u 67% kobiet nie będących w ciąży.

    Warto wiedzieć, że wyniki badań na myszach i szczurach sprawdzają się w 90% na człowieku.
    Czy p. redaktor będzie miał odwagę, a raczej lekkomyślność, zachęcać swoich bliskich do jedzenia żywności zawierającej części GMO, licząc na te 10% szans, że nic się nie stanie?
    Czy także, gdyby to miała być bezpłodność lub rozwój komórek przedrakowych dopiero w III, lub IV. pokoleniu, jak to wykazały badania zespołu prof. Zenteka, wykonane na zlecenie rządu austriackiego?
    Bo ja, jako rodzic, a tym bardziej jako decydent, będę robił, co będę mógł, żeby chronić swoje dzieci i bliskich przed żywnością GM.
    Czy tym bardziej decydenci, jak zwłaszcza członkowie rządu, posłowie i senatorowie, nie powinni być w sposób oczywisty odpowiedzialni i w takich przypadkach robić wszystko, by nie dopuścić do uwolnienia GMO do środowiska i żywności w Polsce, tak jak zrobiły to (przynajmniej w stosunku do GM kukurydzy) rządy Niemiec, Francji, Włoch, Austrii, Grecji i jeszcze 4. innych krajów Unii oraz Szwajcarii?
    Zwłaszcza że istnieje consensus naukowy, że raz wprowadzonych do środowiska GMO nie będzie się dało już z niego usunąć. Także niemożliwa jest koegzystencja, bez skażenia biologicznego, upraw tradycyjnych i tym bardziej ekologicznych.
         Czy naprawdę już dziś trzeba podejmować decyzje (np. za pośrednictwem ustawy o nasiennictwie) uwalniania GMO do środowiska z wszystkimi tego zagrożeniami, od konsekwencji których nie będzie już odwrotu przez wszystkie pokolenia?
    I na koniec. Wydaje się, że p. Rotkiewicz albo nie wie o czym pisze, albo zręcznie manipuluje Czytelnikami mieszając dwa różne zagadnienia. Insynuuje on mianowicie, że przeciwnicy GMO to przeciwnicy postępu m. in. w medycynie. Czy ktoś występuje przeciwko produkcji insuliny, składników szczepionek i innych substancji produkowanych z pomocą GMO w zamkniętych zakładach spełniających niesłychanie ostre warunki bezpieczeństwa i chronionych przez wielostopniowe zabezpieczenia?
    Tymczasem „zieloni”, naukowcy i inni specjaliści oraz organizacje, m. in. pod hasłem „Polska wolna od GMO”, występują właśnie przeciwko uwalnianiu (zabezpieczenia są tu pozorne) GMO do środowiska, a więc i do żywności – a to zupełnie coś innego niż produkcja w zamkniętych zakładach.
    P. Rotkiewicz wykazuje tym samym, że nie wykonał podstawowego zadania dziennikarza – dowiedzenia się, o co naprawdę chodzi organizacjom i specjalistom protestującym przeciwko GMO.
    Tym bardziej, że w zasięgu kliknięcia myszką są dla wszystkich, a więc zarówno dla p. redaktora, jak i dla posłów, senatorów, członków i doradców decydentów oraz zwykłych obywateli choćby opinie naukowców, ekspertów sejmowych, dokumentujące zagrożenia płynące z uwalniania GMO do środowiska...
    A ile osób je przeczyta?
    Jacek
  • 2011-09-13 19:43 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowny Panie Jacku,
    otóż wszystkie Pańskie twierdzenia, poza punktem 4, budzą moje ogromne wątpliwości. Ponieważ, jak Pan pisze, czyta Pan dużo literatury fachowej, więc wie Pan doskonale, iż publikacja kanadyjska, na którą się Pan powołuje, nie jest jedyną na ten temat. Wręcz przeciwnie, artykułów naukowych wykazujących korzyści (raz mniejsze, raz większe) roślin transgenicznych jest bardzo dużo. Podawałem na tym forum wiele linków - każdy może sam sobie sprawdzić. Ale abstrahując od nich: jeśli soja, kukurydza czy rzepak GMO są tak niekorzystne pod względem plonów, to dlaczego kanadyjscy i amerykańscy rolnicy tak chętnie je uprawiają, płacąc za ziarno sporo więcej niż za tradycyjne? Nie potrafią przeprowadzić prostego rachunku ekonomicznego? Ktoś ich do tego zmusza?
    Dlaczego nie odnosi się Pan w ogóle m.in. do dokumentu Komitetu Ochrony Roślin PAN w kwestii zagrożenia rakotwórczymi mykotoksynami i odporności MON 810 na omacnicę oraz korzyści, jakie dałoby wprowadzenie jej do upraw w Polsce?
    Dlaczego powołuje się Pan na niewiarygodne austriackie badania dr Zenteka, choć nawet rząd Austrii już tego nie robi (http://www.gmo-compass.org/eng/news/499.docu.html)?
    Na jakiej podstawie kwestionuje Pan badania biobezpieczeństwa wykonane EFSA (i wiele innych instytutów naukowych, w tym polskich) i rzetelność tej instytucji?
    Dlaczego powołuje się Pan i wymienia jedynie ekspertyzy czy publikacje zdeklarowanych przeciwników GMO (m.in. Lisowska, Żarski, Chorąży)? Inni eksperci są nic nie warci? Dlaczego uważa Pan, że Ci pierwsi mają rację a prof. Węgleński, prof. Bartnik, członkowie Komitetu Ochrony Roślin PAN, Wydziału Nauk Biologicznych PAN, Komitetu Biotechnologii PAN się mylą?
    Jeśli odpowiedź na te pytania brzmi: bo kupiło ich Monsanto, to oszczędźmy sobie czasu na dalszą dyskusję.
    Natomiast nigdzie w tekście nie insynuowałem, że "przeciwnicy GMO to przeciwnicy postępu m. in. w medycynie". Natomiast przez przykład z bakteriami produkującymi insulinę dzięki wszczepionym ludzkim genom starałem się pokazać, że argument o nie ingerowaniu w naturę i nie poprawianiu jej wydaje mi się mało przekonujący. I mam wrażenie, że część przeciwników GMO, to rzeczywiście przeciwnicy postępu. Czy może mi Pan bowiem wyjaśnić powody opisanej tu akcji Greenpeace: http://www.cosmosmagazine.com/blog/4523/the-sad-sad-demise-greenpeace ?
  • 2011-09-15 18:54 | Nikodem123

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Panie Redaktorze,
    gratuluję artykułu - jest OK.

    Przede wszystkim chciałbym jednak pogratulować przygotowania merytorycznego - pełny profesjonalizm - oraz udziału w dyskusji!
    Udział dziennikarzy w dyskusji na forum, pod swoim artykułem, to wyjątkowa rzadkość!

    Nauka oparta na fakt to jest moje zajęcie zawodowe. Artykuł siłą rzeczy był bardziej publicystyczny, natomiast w cierpliwej dyskusji przytoczył Pan argumenty, na które czekałem - publikacje, szczególnie cenne były te publikacje, które podważały doniesienia naukowe, na których swoją argumentację opierają przeciwnicy GMO.

    Powszechna fobia szerzona wobec GMO powoli zaczęła udzielać się i mnie. Trzeba przyznać, że teza: "GMO jest groźne" jest bardziej medialna. Teraz jestem już bardziej odporny.

    Absolutnie nie zgadzam się ze zdaniem ZWO: "Problemem jest jednak taki że p. Rotkiewicz wcale nie chce o tym dyskutować. On chce pokazać, że osoby sceptyczne to nadęci ideologiczni idioci. O on jeden ma wieczną rację a wszystkie ich argumenty są głupie, fałszywe albo kłamliwe."

    ZWO kompletnie nie rozumie na czym polega dyskusja naukowa.
    Właśnie dyskusja naukowa polega na tym, aby przedstawić publikacje popierające tezy przeciwne i ocenić ich wiarygodność. Wykazanie w dyskusji, że strona przeciwna posługuje się niewiarygodnymi danymi nie jest atakiem personalnym. To jest tylko spór naukowy, w którym nikt nie ma monopolu na prawdę.

    OK. Społeczeństwo ma prawo mieć swoje fobie. Tyle tylko, że te fobie generowane są przez niewiarygodne publikacje naukowe. Owszem, dyskutant, któremu wykaże się, że jego argumenty są fałszywe (niezgodne z rzeczywistością) może poczuć się nieswojo, gdyż zostało wykazane jego dyletanctwo. Nie może natomiast poczuć się osobiście dotknięty. Kto tego nie rozumie nie powinien brać udziału w dyskusjach naukowych.

    Problem z GMO jest taki, że do jednego worka wrzuca się wszystkie modyfikacje genetyczne. Przecież każda modyfikacja jest inna - może nieść inne skutki!

    Zabronienie jakiegokolwiek GMO jest tak samo głupie, jak dopuszczenie bez ograniczeń jakiegokolwiek GMO. Zmienione genetycznie kartofle przecież nie będą miały żadnego wpływu na polską florę, przyrodę, środowisko, bo ziemniaki nie rozmnażają się przez nasiona.

    Co do kukurydzy - wolę chyba białko bakterii o nieudowodnionej szkodliwości od toksyn grzybów ewidentnie trujących.

    Pyłek kukurydzy GMO w miodzie - to problem prawny, a nie zdrowotny.

    Zrujnowani Hindusi, którzy kupili ziarno na kredyt. Czy ktoś ich zmusił? I tak musieliby kupić ziarno siewne.

    Na zakończenie.
    Jeśli Europa nie chce GMO - to niech w Polsce nie będzie GMO. Niech Polska marketingowo się kreuje na dostawcę żywności "tradycyjnej". Tylko przestańmy robić z GMO jakiegoś potwora!

    Stańmy do rzeczowej dyskusji, w której na przykład forumowicz ZWO nie będzie uważał, że zbijanie na poziomie naukowym argumentów jest: " chce pokazać, że osoby sceptyczne to nadęci ideologiczni idioci. O on jeden ma wieczną rację a wszystkie ich argumenty są głupie, fałszywe albo kłamliwe.
  • 2011-09-15 21:57 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Szanowny Nikodemie123,
    ogromnie dziękuję za miłe słowa na temat moich wysiłków. Przywrócił mi Pan wiarę w to, że warto merytorycznie dyskutować. I nie chodziło mi o to, by uczynić z Czytelników (w tym Pana) zwolenników GMO. Sam określiłbym siebie jako osobę patrzącą z pozytywnym zaciekawieniem, ale i ostrożnością, na tę formę biotechnologii. Więc ogromnie spodobało mi się Pańskie stwierdzenie "Zabronienie jakiegokolwiek GMO jest tak samo głupie, jak dopuszczenie bez ograniczeń jakiegokolwiek GMO". Podpisuję się pod nim, jak i kilkoma innymi Pańskimi spostrzeżeniami!
    Jak już gdzieś wcześniej napisałem, chciałbym żyć w społeczeństwie, które (albo przynajmniej ci nieobojętni na dobro wspólne) potrafi racjonalnie debatować. Bowiem uleganie propagandowym kampaniom, bazującym wyłącznie na emocjach i ideologii, jest bardzo niebezpieczne, czego najlepszym przykładem jest histeria nakręcona wokół rzekomego związku szczepionki MMR (i innych szczepionek) z autyzmem.
    Co do Indii - twierdzenia o masowych samobójstwach rolników uprawiających GMO wydają mi się co najmniej dyskusyjne. Po pierwsze, byłem w Indiach, rozmawiałem z farmerami uprawiającymi bawełnę BT (gen bakterii taki jak w kukurydzy MON 810) - byli zadowoleni i twierdzili, że mają większe zyski, stosują dużo mniej oprysków. To oczywiście słaby argument, bo spotkałem się zaledwie z kilkoma osobami a kraj jest wielki i ludny. Natomiast rozmawiałem później z dziennikarzami amerykańskimi, którzy, jak tylko usłyszeli o tej historii, rzucili się na temat. Mówili mi, że zrobili bardzo dokładany research - wynikało z niego, że to nieprawda. Znam też krytyczną publikację na ten temat pochodzącą z prestiżowej instytucji - http://www.ifpri.org/publication/bt-cotton-and-farmer-suicides-india
    Serdecznie pozdrawiam
    MR
  • 2011-09-15 23:37 | forumowicz ZWO

    Nieźle się uśmiałem czytając ten komentarz

    A może to właśnie forumowicz ZWO lepiej rozumie różnicę między dyskusją naukową a artykułem w popularnej gazecie, gdzie wymienia się poglądy. To nie miejsce na przerzucanie się cytatami i linkami a ten, kto więcej dostarczy, ma więcej racji. Tutaj właśnie wszyscy są równi i nie powinno mieć miejsca wrzaskliwe zarzucanie rzekomymi argumentami osób, które nie są specjalistami i które nawet nie są w stanie ocenić ich poprawności. Bo może nie znają angielskiego. Właśnie przeciwko tej aroganckiej metodzie zagłuszania protestuję w swoich wypowiedziach. A zadaniem dziennikarza jest przekonanie właśnie tych 99% społeczeństwa, które niema pojęcia zamiast pokazywania, że mało wie i nic nie rozumie.
    Chociaż... To właśnie jeden z uczestników (RAŚ) podał link do artykułu w Scientific American z informacją, że niezależni badacze muszą mieć zezwolenie właścicieli patentów przed publikowaniem wyników badań. Takie to obiektywne te publikacje i argumenty. Jakoś Pan tego nie zauważył.
    Ta dyskusja to problem społeczny a nie naukowy i nie miejsce na pokazywanie swojej naukowej wyższości. W niczym Pan nie jest lepszy od Pani, która boi się bezpłodności i żadne naukowe argumenty to nie pomogą.

    Czasy komunizmu się skończyły i dobrze byłoby nauczyć się wreszcie argumentować jak w społeczeństwie demokratycznym, a nie jak w KC partii.

    No i ten protekcjonalizm, poczucie wyższości i poniżanie innych.

    Szanowny Panie Nikodemie. Poważna dyskusja będzie wtedy, kiedy nauczy się Pan, że "forumowicz ZWO" to żaden obiekt, tylko człowiek. Ani lepszy ani tym bardziej gorszy od Pana. Kiedy się Pan wreszcie nauczy szanować innych?
    Dla Pana jestem "Pan ZWO". Chyba, że brak Panu cienia kultury osobistej.

    P.S. W dyskusji zawierałem głos kilka razy. Zadziwiające, tak Mało Pan z tego przyswoił, że musiał Pan powtórzyć jedno zdanie aż 2 razy.
  • 2011-09-16 11:03 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    W takim razie, jak ma wygladac dyskusja np. nad bezpieczenstwem dla zdrowia GMO, jesli nie za pomoca powolywania sie na wyniki badan? Czy to moja wina, ze ktos nie zna angielskiego?
    Powoluje sie Pan jednak na publikacje z "Scientific American". Otoz zdaje sie, ze problem dotyczyl tylko USA (nie slyszalem, by podobne klopoty mieli naukowcy w Europie) i zdaje sie byl dosc ograniczony. Z protestem, zreszta slusznym, zwrocilo sie do EPA 26 uczonychi. Dzis problem wyglada na rozwiazany. Co nie znaczy, ze koncernom nie nalezy patrzec na rece i domagac sie pelnej przejrzystosci.
    http://www.biofortified.org/2010/11/scientific-background-report-on-maize-mon810/
    http://www.emilywaltz.com/News_briefs_10_Oct_Monsanto.pdf


  • 2011-09-19 13:18 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Ponieważ został podniesiony argument, że nie wszyscy czytający znają angielski i mogą przeczytać materiały źródłowe, do których się odwołuję, zamieszczam dwa linki do ciekawej dyskusji polskich naukowców na temat GMO. Nie są to publikacje napisane hermentycznym językiem naukowym, więc nikt nie będzie miał problemów z ich zrozumieniem:
    http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/stories/pliki/publikacje/nauka/2010/04/N410-16-Chorazy.pdf
    http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/stories/pliki/publikacje/nauka/2011/1/N111-07-Twardowski.pdf
    Pozdrawiam
    MR
  • 2011-09-26 22:25 | losik

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Zrujnowani Hindusi, którzy kupili ziarno na kredyt. Czy ktoś ich zmusił? I tak musieliby kupić ziarno siewne."

    Niekoniecznie "musieliby kupić ziarno siewne" - jak coś się rolnikowi sprawdza w polu, to może zatrzymać część zbiorów na nasiona/sadzeniaki, wtedy ma "swoje"; z GMO chyba musi kupować. Musi czy nie musi? - czy ktoś kompetentny może wyjaśnić?

    Ktoś im GMO skutecznie zareklamował...
  • 2011-10-03 23:00 | MR

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Most conventional and organic farmers in California buy their seed. Farmers choose to buy hybrid seed and other improved seed because they are higher yielding and/or have qualities preferred by consumers. There is no contractual obligation to buy seed from the same company each year (this is the same for GE and conventional seed). The US seed industry was dominated by large corporations before the advent of GE crops.
    In some less developed countries, such as Bangladesh, national breeding programs distribute seed (GE or conventional) cheaply to farmers who can then save their own seed. For example a flood-tolerant gene cloned in my lab and used to develop new varieties in collaboration with colleagues has been distributed to Bangladeshi farmers through national breeding programs. The farmers are now saving the seed to share with neighbors.
    In China and India, there are burgeoning seed industries and an increasing fraction of the agricultural seed is commercial. For example, over half of the rice planted now in China is hybrid, and purchased annually, most of it produced by private companies. (Thanks to Kent Bradford for providing this information).
    autor: Pamela Ronald is Professor of Plant Pathology at the University of California, Davis, where she studies the role that genes play in a plant's response to its environment.
    Prof. Roland oświadczyła na swojej stronie internetowej, że nie ma żadnych związków z przemysłem biotechnologicznym
    (źródło: http://pamelaronald.blogspot.com/2008/08/10-things-about-ge-crops-to-scratch.html)
  • 2011-09-18 21:12 | Kaja

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Obawiam sie, ze farmerzy amerykanscy to juz nie maja za bardzo wyboru,jakie nasiona sieja.My jeszcze mamy.A czy sa zadowoleni? Na pewno nie ci ekologiczni, ktorzy protestuja przeciwko patentowaniu nasion przez Monsanto. 270 tys rolnikow. http://www.pubpat.org/assets/files/seed/OSGATA-v-Monsanto-Complaint.pdf
  • 2011-09-23 16:47 | krissak

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Czy GMO jest szkodliwe, czy nie można się długo spierać.
    1.Nie chcę być (jeszcze)żywym królikiem doświadczalnym
    2. MONSANTO to właściwie monopolista. Jeżeli ktoś chce mi wmówić, że
    MONOPOL jest dobry to moje gratulacje.
  • 2011-09-26 17:09 | Robert

    Strefa buforowa

    Problem z GMO jest zasadniczy: nie ma mozliwosci odizolowania tych upraw, chyba ze w laboratorium. Natura nie zna granic. Ekstremalnym przykladem sa Hawaje. Strefa buforowa rzedu tysiecy km otwartego oceanu, a mimo to zycie ladowe tam kwitnie.

    GMO - tak, ale na Marsie.
  • 2012-01-11 17:43 | Blueberry

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Dodam jeszcze kilka informacji na temat nieslawnej firmy "Monsanto"
    (wziete ze strony "Monsanto's Dark History"):
    ```````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````
    Monsanto is the world's leading producer of the herbicide “Roundup", as well as producing 90% of the world's genetically modified (GMO) seeds.

    Over Monsanto's 110-year history (1901-2011), Monsanto Co (MON.N), the world's largest seed company, has evolved from primarily an industrial chemical concern into a pure agricultural products company. MON profited $2 billion dollars in 2009, but their record profits fell to only $1 billion in 2010 after activists exposed Monsanto for doing terribly evil acts like suing good farmers and feeding uranium to pregnant women. Below is a timeline of Monsanto's dark history.

    Monsanto, best know today for its agricultural biotechnology GMO products, has a long and dirty history of polluting this country and others with some of the most toxic compounds known to humankind. From PCBs to Agent Orange to Roundup, we have many reasons to question the motives of this evil corporation that claims to be working to reduce environmental destruction and feed the world with its genetically engineered GMO food crops. Monsanto has been repeatedly fined and ruled against for, among many things: mislabeling containers of Roundup, failing to report health data to EPA, plus chemical spills and improper chemical deposition.

    The name Monsanto has since, for many around the world, come to symbolize the greed, arrogance, scandal and hardball business practices of many multinational corporations. A couple of historical factoids not generally known: Monsanto was heavily involved during WWII in the creation of the first nuclear bomb for the Manhattan Project via its facilities in Dayton Ohio and called the Dayton Project headed by Charlie Thomas, Director of Monsanto's Central Research Department (and later Monsanto President) and it operated a nuclear facility for the federal government in Miamisburg, also in Ohio, called the Mound Project until the 80s.
  • 2011-12-09 09:37 | Wojciech Zalewski

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Jestem naukowcem, biotechnologiem roślin, hodowcą i "rolnikiem", pracuję w polskim instytucie naukowym. Obecnie sam pracuję nad genetycznie modyfikowanymi zbożami.
    Gratuluję wyważonego artykułu! chyba pierwszy raz czytam tak obiektywnie napisany tekst w polskim internecie, jestem pod dużym wrażeniem.
    Jako praktyk interesujący się tym tematem, powiem tylko, że wszystko o czym Pan napisał to prawda i ze wszystkim się zgadzam. Jako naukowiec popierający GMO nie jestem oszołomem i na pewno nie popierałbym czegoś co mi oraz naturze szkodziłoby choćby w minimalnym stopniu. Pięknie ukazał Pan jakimi "argumentami" posługują się organizacje będące przeciw GMO. Ich polityka polega głównie na straszeniu oraz dezinformacji.
    A do ludzi, którzy są przeciw skierować chciałbym jedno lub dwa zdania. Zanim będziecie przeciw czemuś protestować, postarajcie się zebrać jak najwięcej informacji na ten temat. Greenpeace nie jest wyrocznią, albo już dawno przestał nią być. W dzisiejszych czasach niestety trudno jest dotrzeć do prawdy. Trzeba tylko chcieć!
    Pozdrawiam.
  • 2011-12-18 15:24 | Marcin Rotkiewicz

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    Bardzo dziękuję za miłe słowo.
    Życzę sukcesów na polu naukowym i pozdrawiam
    MR
  • 2012-01-11 17:48 | Blueberry

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    "Jako naukowiec popierający GMO (!) nie jestem oszołomem (...)"

    I ten jeden, jedyny zwrot skutecznie podwaza cala panska wypowiedz, panie Zalewski...

    P.S. Naukowcy sa od prowadzenia badan i podawania swoich wnioskow. Kiedy otwarcie
    zaczynaja cos POPIERAC, przestaja byc naukowcami, staja sie pospolitymi
    propagandzistami, czy tez lobbystami!
  • 2012-04-14 23:44 | kriss

    Re:GMO: fakty i mity w pigułce

    No i gdzie te fakty? bo widzę tendencyjny artykulik na korzyść MONSANTO

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną