Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Psycholog w szkole. Rozmowa z Norą Grochowską

(14)
O prostych sposobach na zawieszenie broni między uczniami, nauczycielami i rodzicami - mówi psycholożka Nora Grochowska.
  • 2011-09-06 09:11 | wladimirz

    Pani Grochowska nachalnie promuje,przy udziale p.Winnickiej,swoje usługi szkoleniowe i tyle!!!

    Prawdziwe problemy szkoły polskiej leżą w sposobie i narzędziach kierowania nią od góry(szczególnie!) do dołu, mechanizmach doboru kadr kierowniczych itd.
    Cała reszta jest tylko wynikiem skrajnej dysfunkcjonalności tej sfery w Polsce!
    Żadne szkolenia psychologiczne nic tu nie zmienią, bo problemy tkwią w mechanizmach, a nie w nauczycielach i ich psychice!!!
  • 2011-09-06 09:21 | q-ku

    aha;-)

    za to nauczyciele są świetni, doskonale znają psychologię dziecka, techniki negocjowania i w ogóle jest z tym doskonale?
  • 2011-09-06 09:56 | toefl

    Re:Psycholog w szkole. Rozmowa z Norą Grochowską

    skutecznego działania. Nie od razu ale nie przez cały rok .

    A niestety moje problemy jakie ja zgłaszałem i wychowawcom i pedagogom szkolnym i dyrektorowi , były albo olewane albo nieskutecznie załatwiane .
    No i chuligaństwo czuło się bezkarne i robiło , co chciało .
  • 2011-09-06 11:06 | wladimirz

    Przy tych mechanizmach dobry i kompetentny nauczyciel czy dyrektor nie ma szans na wykorzystanie swoich kompetencji!!!;-)

    Chyba,że jest samobójcą i będzie to robił wbrew wszystkim oraz swoim interesom!!!;-)
    Dopóki to się nie zmieni, żadne szkoleniowe pomysły na przemianę nauczycieli w anioły się nie powiodą!!!
  • 2011-09-06 13:40 | Anna

    Re:Psycholog w szkole. Rozmowa z Norą Grochowską

    Mój wnuczek sześciolatek był już trzy dni w szkole. Ponieważ odprowadzłam go i przyprowadzałam ze szkoły podzielę się wrażeniami.
    Pierwszy dzień nieźle. Drugi dzień: wrzeszcząca pani woźna przypominająca kto tu rządzi, wielki raban, bo dorośli przeszli dwa metry dalej na korytarzu niż wolno, dzieci oderwano od rodziców do szatni a one przyzwyczajonej do innych obyczajów w przedszkolu nie wiedziały gdzie się rozbierać i gdzie wieszać buty.
    Trzeci dzień czyli dziś: uwaga wychowawczynie, ze dziecko zbyt gadatliwe i trzeba coś z tym zrobić.
    Raczej namawiałam rodziców wnuka, żeby poszedł do szkoły od 6 lat. Teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam. Mamy starszych dzieci narzekają, że nie mogą dostać się do nauczyciela, bo nie mogą przedostać się przez barierę woźnej. Nauczyciele wcale nie pragną kontaktów z rodzicami. Oni chcą spokoju.
  • 2011-09-06 18:04 | Matka

    Re:Psycholog w szkole. Rozmowa z Norą Grochowską

    Dzieci (nie tylko w Polsce) sa zmuszane do bycia zwierzatkami na farmie produkcyjnej. Pedzimy zeby je wstawic jak najwczesniej to tego kojca, kamimy pasza ktora jest prawie taka sama dla dzieci ktore sa diametralnie rozne.
    Niestety we wczesniejszym okresie jest trudno oszacowac talent, upodobania, dyspozycje itd. Dzieci powinny sie troche dluzej bawic, uczyc wielu jezykow obcych, malowac, spiewac.
    Nieraz sie serce kroi paczac na ten wyscigi - do nikad....
  • 2011-09-06 21:16 | mz

    Re:Psycholog w szkole. Rozmowa z Norą Grochowską

    Oj! w psychice i podejściu do dzieci. 2 lata temu zabrałem na obóz dla dzieci z podstawówek 15 dzieciaków z małej szkoły wraz z panią dyrektor i nauczycielką. Ich postawa była horrorem!|Zwisem totalnym wobec dzieci którymi się opiekowały. Panie były na wczasach, problemy bieżące dzieci ich nie interesowały. Na szczęście miałem dwójkę młodych studentów i oni, niezblazowani zawodowo, radzili sobie znakomicie. A dzieci były w większości z tzw trudnych rodzin. Druga 17 z Caritasu. Przez 12 dni obozu zero problemów. Jak narozrabiały - koleżanka studentka dawała szczotki i sprzątanie korytarza. Gdy ja protestowałem w obawie że dzieje się im krzywda-
    dzieciaki ze śmiechem przekonywały- że im się to podoba! Nie ukrywam- bałem się tej grupy. Wcześniej obóz zakończył się aferami. Tu poszło gładziutko. Ja wiem jedno: żadnych nauczycieli za opiekunów w przyszłości@ Zresztą- płaciłem 1000 zł brutto dla opiekuna. Dla nauczycieli wiejskich są to żadne pieniądze!
    I jeszcze jedno. W latach 70 tych chodziłem do wyjątkowego, wiejskiego liceum. Tam nauczyciele byli bliscy tym ideałom, o których mówi pani psycholog. Do nas trafiali najwięksi rozrabiający z całego woj lubelskiego. Jacy to byli wspaniali uczniowie! Nauczyciele potrafili do nich dotrzeć, rozbudzić zainteresowania, i to wewnętrzne coś... Najbardziej krnąbrny uczeń
    z mojej klasy, zdał i ukończył Szkołę Wojsk Zmechanizowanych, bardzo trudną i rygorystyczną. Ale dzisiaj nie te szkoły, inni nauczyciele Tamci byli autorytetem dla uczniów ale i dla rodziców. Gdy dostałem od nauczycielki piórnikiem po łapach, to ojciec co najwyżej w domu poprawił. A dzisiaj bandytyzm w szkołach jest na porządku dziennym.
  • 2011-09-06 22:25 | Małgosia bez Jasia

    Proszę przyjść do prawdziwej szkoły!

    Proponuję, żeby pani Grochowska opuściła na chwilę swój akademicki stołek i wybrała się do prawdziwej, polskiej , publicznej szkoły. Po pierwsze nie ma tam psychologów (lub sporadycznie), a jest pedagog, którego rola jest inna niż psychologa. Po drugie w szkołach, w których pracowałam, nikt nigdy nie zrzucał dyscyplinowania ucznia na pedagoga, a sam czytał gazetę, tylko brał aktywny udział w pracy z dzieckiem tudzież jego rodzicami. Jak to jest, że Pani Grochowska widzi wokół siebie same szkoły sprzed reformy, a ja pracuję w gimnazjum, gdzie wszystko jest tak, jak się Pani Grochowskiej marzy?
    Hm...chyba, że to "warszawka" nie umie sprostać reformie, bo tak zwana "prowincja" i owszem. Choć przyznam, że z trudem, bo wymagania są wysokie, a problemów młodzież gimnazjalna ma sporo.
    Natomiast do tzw. poradni psychologiczno - pedagogicznych, gdzie Pani Grochowska także pracuje, jako nauczyciel mam wiele zastrzeżeń - np. przepisywanie mojej opinii wychowawcy, jako opinii poradni po wykonanym badaniu. A już szczególnie nigdy nie mogłam doczekać się pomocy od psychologów z poradni, w jaki sposób mam zrealizować zalecenie indywidualnej pracy z dzieckiem z dysfunkcjami, które jest w klasie trzydziestokilkuosobowej, a ja mam jedną godzinę przedmiotu tygodniowo. Zaproszona na rozmowę do szkoły pani z poradni, gdy usłyszała pytanie plus prośbę o radę, po prostu uciekła.
    No i ta Ameryka! Taka cudowna i taka wspaniała oświata! To dlaczego w Stanach jest najwyższy wskaźnik przestępczości?
    Ja jestem "Małgosia", skoro Pani Grochowskiej się realizowanie reformy przez polskich nauczycieli nie podoba, to niech Pani Grochowska przyjdzie do szkoły i pokaże nam sama, jak należy to prawidłowo zrobić.
    A najpierw popatrzy jak jest naprawdę. Proszę się nie bać, młodzież nie gryzie i nie ma to jak trochę praktyki.
  • 2011-09-07 08:46 | wladimirz

    Profesor medycyny to jest fachowiec,który praktycznie(!) radzi sobie z najtrudniejszymi przypadkami!!!Profesor pedagogiki czy psychologii to ...gaduła, którego strach zostawić z dziećmi czy młodzieżą!;-)

    Strach, bo albo dzieci jemu zrobią krzywdę albo sobie;-)
    Niech p.Grochowska na Brzeskiej czy okolicy albo Żelaznej popracuje w gimnazjum, pokaże, że jej metody działają, a potem niech się reklamuje praktycznymi osiągnięciami w prawdziwej szkole!!!;-)
  • 2011-09-08 21:34 | ktm

    Re:Psycholog w szkole. Rozmowa z Norą Grochowską

    Nauczyciele są różni, ale najlepsi ze szkół uciekają. Jedni szukają lepiej płatnej pracy, inni nie zgadzają się na ciągłe obniżanie poziomu nauczania. Naciski od góry wymuszają zmniejszanie wymagań, aby tylko liczba niepromowanych była jak najmniejsza.
    Kiedyś młodzież po skończeniu polskich liceów więcej wiedziała niż ich koledzy z Belgii, Niemiec, USA itd. Teraz w naszych szkołach na wzór amerykański kształci się konsumentów.
  • 2011-09-08 21:52 | ktm

    zapatrzenie się w amerykańskie byle co

    Razi mnie to prowincjonalne zapatrzenie się w cuda Ameryki. Stany Zjednoczone mają od dawna świetne szkolnictwo elitarne od edukacji początkowej po uniwersytety z Ligi Bluszczowej i byle jakie szkolnictwo powszechne z szerzącą się przestępczością i niskim poziomem nauczania.
    Jeżeli kto ciekaw, jak wygląda wybór podręczników do szkół amerykańskich, niech przeczyta wspomnienia Richarda Feynmana "Pan raczy żartować, panie Feynman!" Zaproszono go kiedyś do komisji oceniającej podręczniki bodajże w Kalifornii. Był jedynym z całej prześwietnej komisji, który oceniane książki przeczytał. Innym wystarczyły opinie wydawców.
    Niewtajemniczonym wyjaśniam, że Richard Feynman to laureat nagrody Nobla z fizyki.
  • 2011-09-08 22:04 | wladimirz

    Członkowie komisji jeszcze patrzyli czy są obrazki iczy są ładne i kolorowe, o ile pamiętam;-)

  • 2011-09-08 22:19 | ktm

    autorytetu nie zastąpia tabelki

    "Dziecko z kolei dostaje tabelkę i wypełnia ją, wpisując swoje mocne i słabe strony, osiągnięcia, porażki i propozycje, co można dalej z nimi zrobić. ...nawet 6-latek jest w stanie wypełnić taką tabelkę z dyskretną pomocą nauczyciela. I tę zwykle 10-minutową konferencję prowadzi dziecko. Samo dokonuje samooceny i komunikuje, co chce lub nie chce z tym zrobić".
    Bogu dzięki, że skończyłem szkołę przed laty i ominęły mnie praktyki proponowane przez panią Grochowską. Od tych pomysłów już niedaleko do samokrytyki składanej w szkołach stalinowskich.
    Miałem szczęście chodzić do szkoły po okresie stalinowskim, a przed reformami wprowadzanymi według nowych wzorców zachodnich.
    Atmosfera szkoły zależy od autorytetu, jaki potrafią sobie zdobyć nauczyciele. Do szkoły podstawowej chodziłem na warszawskiej, robotniczej Pradze i do dziś z szacunkiem wspominam znaczną część nauczycieli, np. matematyczkę, polonistkę, kierownika szkoły z czasów moich klas początkowych. Po jego śmierci rządy objęła... Niech zginie w niepamięci. Dzieci od razu wyczuły, że to człowiek zupełnie innej klasy.
    A pani Grochowska myśli, że człowieka zastąpią amerykańskie tabelki.
  • 2011-09-08 22:27 | ktm

    o Feynmanie i podręcznikach

    Pewnie tak. Tego szczegółu nie pamiętam. Czytałem jakieś 20 lat temu po angielsku. Pisząc komentarz sprawdziłem w merlin.pl, że jest polskie wydanie, więc podałem polski tytuł. Ale sądząc z poziomu komisji zapewne ma Pan rację.