Od ewolucji do samoświadomości

(11)
Słynny amerykański neurobiolog w swojej kolejnej książce próbuje zmierzyć się z zagadką ludzkiej świadomości.
  • 2011-09-20 10:17 | Mieczysław S.Kazimierzak

    wpis został usunięty

    .........
  • 2011-09-20 13:38 | Mr Q

    Thomas Metzinger

    Może by Pan redaktor w jakimś kolejnym artykule przybliżył postać Thomasa Metzingera (niemiecki filozof umysłu i kognitywista). On w swojej dziedzinie też jest dość znany. Niestety jego książki nie są przetłumaczone na język polski. Może nawet jakiś wywiad by się udało zrobić. Choć z drugiej strony możliwe, że w trzecim numerze www.avant.edu.pl będzie coś z Metzingerem, mam nadzieję. Ale tak czy tak postać warta przedstawienia.
  • 2011-09-20 15:56 | Z recenzji wynika przykra prawda:

    Re:Od ewolucji do samoświadomości

    Profesor Damasio ma problemy z własną świadomością. Złapał Kozak Tatarzyna...
  • 2011-09-20 16:19 | Vera

    Istnieją też praktyczne powody podejścia do problemu

    A tak szczerze, jeśli ta książka jest taka sobie, to po co o niej pisać?

    Natomiast powody zajęcia problematyką są także praktyczne i to zarówno fizykalnie jak i psychologicznie. Chodzi o rosnącą siłę komputerów i mechaniki.
    Z jednej strony mamy ideę zbudowania robotów, które w roku 2050 wygrałyby mecz piłkarski z drużyną ludzką a z drugiej problemy takie, jak choćby odebranie ludziom koła kierownicy samochodu. To wszystko wymaga odpowiednich modeli inteligencji, przypisanych do konkretnych urządzeń. Zgodnie ze znaną zasadą "Intelligence must have a body" i wszystkimi jej konsekwencjami. Odkrycie, że myślenie jest częścią składową organizmu a nie czymś wobec niego opozycyjnym to chyba największe odkrycie od czasu błędu Kartezjusza. Porównywalny inny błąd to twierdzenie Kanta o "prawie moralnym we mnie". Dzisiaj wreszcie zaczyna się poszukiwania socjologicznych źródeł moralności
  • 2011-09-20 18:42 | medor5

    Co zrobić jeżeli inteligencja została zahipnotyzowana przez teorię ewolucji?

    Podczas trwającego meczu piłkarskiego siedzącą przed TV swoją rodzinę wprawia w osłupienie ojciec-fizyk i pasjonat neurobiologii, który mówi, że odkrył coś niezwykłego po czym wyjmuje z odbiornika TV elektronicznego chipa powodując zanik obrazu.
    "Czy to nie jest niesamowite, że te 22 ludziki z piłeczką biegają w tym chipie?... Nie wierzycie?...No to patrzcie...Oto dowód naukowy..."
    I zadowolony wkłada z powrotem chipa do aparatu TV powodując powtórne pojawienie się obrazu piłkarskiego meczu z biegającymi zawodnikami.
    Jaki morał z tej historyjki?
    No cóż, jak to w logice bywa " na w pół otwarte drzwi to to samo co na w pół zamknięte drzwi". Wg praw logiki wniosek z tego jest taki, że drzwi otwarte to to samo co drzwi zamknięte.
    Pytanie: Jak będzie wyglądał nos neurobiologa-fizyka po próbie sforsowania drzwi zamkniętych?

  • 2011-09-21 20:42 | wojtek

    Re:Od ewolucji do samoświadomości

    "cogito ergo sum" myślę,że nigdy się nie rodzimy i nigdy też nie umieramy,nasza świadomość zawarta jest w naszej duszy i od zarania tkwi w pętli czasu-przestrzeni a my będąc gośćmi ziemi rozwijamy tylko zdolności poznawcze mentalnie się nie zmieniając.
  • 2011-09-21 18:12 | a-rebours

    Re:Od ewolucji do samoświadomości

    Przykro mi, ale to co pisze Pan Rotkiewicz w pierwszych dwóch akapitach to totalne bzdury.
    Nie jest prawdą, że filozofowie nabierają wody w usta w sprawie problemu body-mind - wręcz przeciwnie, filozofia umysłu, obok filozofii języka, jest najbardziej rozwijającą się dziedziną filozoficzną ostatnich lat. Nie jest prawdą, że filozofowie ograniczają się obecnie do etyki i polityki - wręcz przeciwnie, większość filozofów anglosaskich jest od kilkudziecięciu lat zgodna, że nie da się sensownie zajmować ani etyką normatywną ani filozofią polityki. Co prawda jest prawdą to, że "nie da się [...] sensownie rozprawiać o naturze umysłu bez dogłębnej znajomości działania naszego najważniejszego organu", ale to w żaden sposób nie przemawia na niekorzyść filozofii. Filozofia analityczna zawsze czerpała garściami z nauk szczegółowych.
  • 2011-09-22 10:14 | Marcin Rotkiewicz

    Re:Od ewolucji do samoświadomości

    Oczywiście, że początek mojego tekstu był trochę prowokacyjny, więc jeśli ktoś, szczególnie spośród filozofów, poczuł się urażony, to przepraszam. Natomiast pozostaję przy swoim zdaniu, że poza sferą etyki i polityki, filozofia zdaje się milczeć. To samo dotyczy jej poddziedziny, o której tu mówimy, czyli filozofii umysłu. Zgadzam się, że na jej temat toczą debaty, odbywają się konferencje, ukazują się czasopisma i książki. Ale czy w ciągu ostatnich kilkunastu lat w kręgu filozofów umysłu narodziły się jakieś nowe intrygujące idee? Czy pojawiły się książki, które wzbudziły dyskusje poza wąskim kręgiem filozofów? Wydaje mi się, że na tym polu znacznie bardziej aktywni i płodni są neuronaukowcy. Choć z różnym skutkiem, co uwidacznia przykład ostatniej książki Damasio.
  • 2011-09-23 13:50 | Mr Q

    Re:Od ewolucji do samoświadomości

    MR: "To samo dotyczy jej poddziedziny, o której tu mówimy, czyli filozofii umysłu."
    "Wydaje mi się, że na tym polu znacznie bardziej aktywni i płodni są neuronaukowcy."

    Ale współcześni "filozofowie umysłu" współpracują z neuronaukowcami i chyba oddalają się paradygmatycznie i metodologicznie od "zwykłych filozofów".

    MR: "Czy pojawiły się książki, które wzbudziły dyskusje poza wąskim kręgiem filozofów?"

    A może po prostu szarzy ludzie, szarzy publicyści i szarzy zwykli dziennikarze nie są zainteresowani takimi tematami.
    Może by Pan przy spojrzał chociaż na spis treści książek Metzingera "Being No One: The Self-Model Theory of Subjectivity" i "The ego tunnel: The science of the mind and the myth of the self".
    Przy okazji polecam artykuły profesora Ducha http://www.is.umk.pl/~duch/cv/pap-pl.html "Neuronauki i natura ludzka" i "Czy jesteśmy automatami? Mózgi, wolna wola i odpowiedzialność".
  • 2011-09-25 10:24 | MR

    Re:Od ewolucji do samoświadomości

    Dziękuję, zajrzę. Nie wiem, czy zalicza mnie Pan czy nie do "szarych zwykłych dziennikarzy", ale interesuję się takimi tematami. Natomiast prof. Wodzisław Duch jest fizykiem, a nie filozofem (choć to i to zaczyna się na f ;-)
  • 2011-09-22 07:44 | kibic

    Re:Od ewolucji do samoświadomości

    Powtarza się marketingowa zasada że nie ważne czy dobrze, ważne że się o kimś mówi.

    Cogito ergo sum jest metaforą a nie zasadą naukową. W ten sposób można wziąść każdą znaną metaforę i zarabiać na jej "naukowej" dekonstrukcji. Najlepiej zrobić to nie w dziedzinie własnej dyscypliny naukowej a przez mącenie wód gdzie indziej. Ornitolog powinien więc móc zrobić karierę na dekonstrukcji pierwszeństwa kury nad jajkiem w mediach cyfrowych. Wbrew pozorom okazja jest bardzo aktualna bo właśnie okazało się że granica między gadami a ptakami się zaciera, a oba używają jaj co przemawia za pierwszeństwem wegetarian. Ab ovo!.

    Pozostaje kwestia najtrudniejsza dla talentu naukowego - czyli jak zarobić?

    W Stanach takie możliwości autorskie są nieograniczone, a nawet wymagane do awansu akademickiego. Należy tylko stworzyć ligę, urządzać regularne mecze i publikacje. Nawzajem się cytować, recenzować, ścigać, i po udanym starcie można spokojnie żyć w glorii pionierów nowej dyscypliny międzydysciplinarnej. Wtedy można funkcjonować na zasadzie dziury w płocie, i być najlepszym np. nanoastronomem lingwistycznym. Czyli najlepszym fizykiem kwantowym wśród astronomów i równocześnie najlepszym astronomem wśród lingwistów. Bo jak się astronomowie wkurzą na nasze brednie to zawsze można przeleźć przez dziurę w płocie i głosić, że szowinistyczne dinozaury sprzed lat świetlnych dyskryminują lingwistów i nic nie rozumieją bo tu chodzi o nanoastronomię. A sama awantura spodoba się wydawnictwom, uczelnianym administratorom i grantodawcom. Bicie piany się sprzedaje - jak widać na przyładzie Pana Damasio.

    Mógłby on równie dobrze stworzyć teorię że świadomość jest "z natury" tylko przedłużeniem immunologii. Na pewno by to zrobił gdyby miał inny doktorat. W końcu mechanizmy dające najprostszym nawet organizmom możliwość odróżniania siebie od "nie-siebie" też są tajemnicze i na drugim końcu tego kija sięgają w filozoficzną kwestię co to jest "ja". Kariera palce lizać!:

    Oto profesor "immunojaźni" właśnie napisał nową książkę używając kolejnej nowej retoryki do opisania swojego starego pomysłu! Trzeba recenzji!. Tylkob tu można zarobić na sprzedawaniu starego produktu przez przepakowanie. Następny Kongres Immunojaźni będzie w Monte Carlo!. Trzeba natychmiast pisać podania o granty na referaty i wyjazd. Czy Polityka pośle swojego popularyzatora?.

    Najbardziej oczekiwanym będzie referat rewolucyjnego imunojaźniowca który wywodzi się z psychiatrii. Uważa on że rozdwojenie jest najwyższą formą ewolucyjną, i życia, i świadomości. Immunologia w organizmach jest w końcu ewolucyjnie funkcją bardziej pierwotną od rozmnażania płciowego. Sięga podziału materiału genetycznego na dwa różne "ja" które sie odróżniają ale nie atakują!. Pierwszy podział komórkowy to początek życia, czyli podstawowe kwantowe splątanie "ja i nie-ja". Na samym dole ewolucyjnej maszyny jest więc immunologiczna "samo-świadomość" materii która z nieożywionej entropii przechodzi w życie sexualne. Umiejętność rozdwajania jaźni jest też najwyższym wyrazem samoświadomości. Z wyjątkiem schizofreników wszyscy jesteśmy więc formą przejściową do ewolucyjnnie wyższej formy świadomości. Potwierdza się genialne spostrzeżenie braci Marx że brakującym ogniwem ewolucyjnym między małpą a człowiekiem jesteśmy my. Marksizm mial rację że to byte a nie sex określa świadomość!!!

    Do tego postulatu, nasz dzielny psycho-immuno-jaźniolog, twierdzi że doszedł przez zastosowanie mechaniki kwantowej do badania rozdwajania końców włosów związanego z osłabieniem immunologicznym u schizofreników. Rewolucyjne i gigantyczne badania oparte były na komputerowej analizie kart pacjentów z czterdziestu trzech krajów gdzie pracują zaprzyjąźnieni psychiatrzy. Najbardziej optymistyczny potencjał tej teorii leży w uznaniu, że to immunologia a nie sex stworzyły świadomość. Choć niektórzy twierdzą że trzeba sprawdzić czy to aby nie świadomy seks pomaga immunologii. Krążą plotki że fundacja wynalazcy prezerwatyw zarezerwowała ogromne granty na badanie tej hipotezy i finansuje kongres w Monte Carlo. Kto by się zgodził żeby ewolucjonizm był mniej sexy?!.

    I nie wiadomo które było pierwsze! Jak nasz psycho-immuno-jaźniolog badał pierwszeństwo jaźni to trafiał na seks. Jak szukał pierwszego życia to mu się rozdwajała jaźń!. A taka symmetria jest możliwa tylko w mechanice kwantowej i w ten sposób dokonał odkrycia. (Nie bez znaczenia był też fakt, że jak w trudnym dzieciństwie palił trawkę, to mama kazała mu patrzeć w wykresy Mandelbrota, a tata tak wierzył w matematykę chaosu, że bił go rozdwojonym kijem. Jak te tańczące małpy w chemii organicznej, tak te skręty z trafką splątały się autorowi kwantowo z jaźnią, immunologią, ewolucją i sesem, że pozostało tylko spisanie. Ponieważ jako psychiatra, za udział w zyskach pomógł światowej sławy architektowi któremu z braku talentu i kompetencji wszystko kojarzyło się rybą, to wiedział jak załatwić resztę. Zatrudnił głodujących dobrych fachowców, a sam zajął się PR. Żeby zarabiać trzeba wydawać.

    Na marginesie trzeba wspomnieć że nasz psycho-immuno-jaźniolog jest też autorem poczytnej powieści o tym jak to immunologiczne mechanizmy odróżniania siebie od nie-siebie stanęly u podstaw stworzenia najlepszego na świecie, bo rozdwojonego systemu walki z jaźnią islamofaszyzmu. Mechanizm polega na rozdwojeniu jaźni pomiędzy CIA i FBI. To tylko beletrystyka, ale Hollywood dobrze zaplaciło za prawa, a Uniwersytet Phoenix stworzył nowy wydział studiów podyplomowych dla cudzoziemców, głównie z Azji, a wiadomo co to znaczy!. :)
  • 2011-09-22 11:22 | bryka

    Re:Od ewolucji do samoświadomości

    Kibic używa sobie dowcipnie na "międzakach" sprowadzając "międzactwo" do absurdu.Proponuję zapoznac się z pracami Rogera Penrose i Stuarta Hameroffa ,fizyków,którzy wleżli na pole badań nad umysłem i świadomością z interesującymi rtezultatami.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną