Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kradzieże pracownicze

(53)
Zdarzyło ci się zabrać z pracy do domu papier do drukarki, kawę, może coś większego? Tak? Cofnij: nie zabrać – lecz ukraść.
  • 2011-09-29 02:26 | dr_pitcher

    Nadmierna kontrola - czy to jednak jest sposob?

    Mysle, ze nie tedy droga. Owszem, kradieze sie ograniczy, ale nie koniecznie pieniadze zaoszczedzi - caly ten monitoring i sprawdzanie przeciez tez kosztuje. A traktowanie pracownikow jako potencjalnych zlodziei nie wplywa na morale pozytywnie. Pracuje w instytucji gdzie nie wszyscy sa swieci i kradizeze, owszem sie zdarzaja, ale sa sporadyczne. Nikt nikogo nie sprawdza i nie zamierza. Co do kradziezy danych czy klientow - na to sposob jest wszak prosty - pracownik powinien podpisac kontrakt jasno okreslajacy co mu wolno a co nie. Jak nie to odpowiada przed sadem.
  • 2011-09-29 05:39 | zygfryd

    Re:Kradzieże pracownicze

    Moze w Polsce przydaloby sie rozpowszechnic metode telefonicznego sprawdzania referencji od dwoch poprzednich pracodawcow?

    A co do samych kradziezy: Czy jest jakas roznica miedzy pracownica marketu wyjadajaca parowki na zapleczu, a wielka siecia handlowa sprzedajaca przeterminowana, nie spelniajaca zadnych standardow zywnosc? Miedzy pracownikiem biura wynoszacym zeszyty i dlugopisy i dajmy na to biurem maklerskim wydajacym rekomendacje 'kupuj Bioton cena docelowa 3.80' wiedzac ze akcje tej firmy sa warte grosze lub jeszcze mniej? W Poznaniu jest znana galeria handlowa, w ktorej klienci pewnie i robia jume, ale ktora sama, na etapie budowy, zatrudnila podwykonawcow na czarno tylko po to, zeby po zakonczeniu prac nie zaplacic im ani grosza.
    Ta sama mentalnosc, ten sam brak skrupolow.
    Ktos pewnie napisze ze homo sovieticus, ze PRL, ze przyklad idzie z gory. Jedyna roznica miedzy Polakami, a krajami ktore "doganiamy" jest taka, ze tam mniej jest takich, ktorzy znizyliby sie do kradziezy swetra w sklepie, ale wiecej takich, ktorzy popelnia najgorsze swinstwo, jesli tylko poczuja okazje zdobycia grubego siana.
  • 2011-09-29 06:17 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    Znakomity artykuł, szczera prawda o polskich pracownikach.
  • 2011-09-29 06:38 | zly

    Re:Kradzieże pracownicze

    Chyba o pracodawcach!Okrasc zlodzieja to nie grzech.Gdyby polskie firmy zaczely placic ludziom przyzwoicie,ludzie byliby uczciwsi.A tak radza sobie jak moga.
  • 2011-09-29 07:03 | grzes

    Re:Kradzieże pracownicze

    Trafiają do nas najczęściej, gdy były pracownik otworzy własną działalność opartą o ich know-how, adresowaną do tych samych klientów, albo gdy zatrudni się w innej firmie, często u bezpośredniego konkurenta

    Współczesne korporacje chciałyby, żeby idealny pracownik mógł być łatwo przyuczony do zawodu i żeby jego umiejętności były bezużyteczne gdzie indziej.
  • 2011-09-29 08:40 | Jacek

    Re:Kradzieże pracownicze

    Ech, po co te relatiwizacje? Nikt nikogo pod pistoletem do pracy nie przymusza. Za mało płaci - zmieniamy prace.
  • 2011-09-29 08:48 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    A co to znaczy placić przyzwoicie? Podpisujesz umowę i wiesz za co pracujesz, zawsze możesz znaleźć firmę płacącą przyzwoicie. Tylko, że najpierw musisz zacząć przyzwoicie pracować.
  • 2011-09-29 08:52 | Marta

    Re:Kradzieże pracownicze

    No właśnie. Bo własnego know how to pracownik przecież nie nabywa, nawet pracując latami! Ciekawe, czy specjalistyczną wiedzę to się też "przywłaszcza" ;) Ale w temacie jak najbardziej serio: kradzież to kradzież, nawet jednej kartki.
  • 2011-09-29 08:52 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    "Okraść złodzieja to nie grzech", czyli jak dziecko sąsiada ukradnie ci jabłko z ogrodu, to ty pójdziesz i ukradniesz sąsiadowi samochód. Przecież to nie grzech. Typowa polska mentalność, każdy kto pracą po kilkanaście godzin dziennie przez całe życie czegoś się dorobił , to zlodziej, a leń który okrada wszystkich, z pracodawcą włącznie to dobry człowiek.
  • 2011-09-29 12:35 | Gostek P.

    Re:Kradzieże pracownicze

    Wynoszenie papieru i spinaczy to kradzież - to jasne jak słońce.

    A czym jest telefon od szefa w piątek o 19:00: "Panie Janku, musi pan nam prezentację machnąć na poniedziałek z samiutkiego rana."
    Oczywiście szef o żadnej premii czy innej nagrodzie nie wspomni. Czy to nie jest kradzież naszego wolnego czasu przez pracodawcę?
  • 2011-09-29 13:46 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    A jak pracownik codziennie przychodzi do pracy kilka minut po czasie, to to nie jest kradziez? Jak pracownik w biurze przeglada internet, to to nie jest kradzież?
  • 2011-09-29 14:00 | cji

    Re:Kradzieże pracownicze

    Jak Wam sie nie podoba, jak pracuja Wasi ludzie, to moze po prostu przyjmujcie do pracy innych, solidniejszych? Oups, nikt taki nie przyjdzie do Was pracowac za te smetne grosze, w toksycznej atmosferze i permanentnym stresie? Ale to juz Wasz problem.
  • 2011-09-29 14:04 | cji

    Re:Kradzieże pracownicze

    Nie, bo najczesciej zostaje tych kilka minut dluzej. Zrozum, ze ludzie nie sa zlodziejami z natury - przedsiebiorcy natomiast tak. Musza byc, zeby odniesc sukces. Roznica pomiedzy przedsiebiorca - szefem - dobrym a zlym, polega na tym ze ten drugi okrada wszystkich po rowno, a pierwszy wie, ze "swoich" (pracownikow, nie kumpli) nalezy zostawic w spokoju, a czasem nawet podzielic sie z nimi lupami.
  • 2011-09-29 14:31 | ronin

    Re:Kradzieże pracownicze

    Ok, więc pracownik ukradnie ołówek za parę groszy, a w najgorszym wypadku paliwo za parę stówek. Teraz porównajmy jak kapitalistyczna oligarchia kradnie biliony dolarów w świetle jupiterów z budżetów, a więc z kieszeni podatników albo po cichu dzięki lobbystom, obchodzeniu, naginaniu prawa albo wprost przekupstwa. Głupi pracownik się cieszy, że sobie prywatnie podzwonił ze służbowej komórki, a miliarder za chwilę zabiera mu dom.
  • 2011-09-29 15:08 | mirek

    Re:Kradzieże pracownicze

    Jakby najniższa płaca w Polsce wynosiła 2,5 kafla do ręki, to nikomu by się nie chciało nawet ładnego pendriva targać do chałupy.
  • 2011-09-29 15:37 | Slawczan

    Cos dla miłośników polskości...

    Ten artykuł wlewa otuchę w moje serce - jednak nie jest tak jak twierdzą PPP ,że liberały i komuna nas wynarodowiły i wynaradawiają. Staroposzczyzna trwa więc i ma się w najlepsze. Bo czymże jak nie dziedzictwem naszej wspaniałej historii jest ów ruch powszechnego złodziejstwa. Czyż za pańszczyzny chłop nie wiedział ,że nie ma co dobrze pracować bo ora dla pana? A swojego spłachetka też nie warto dobrze uprawiać bo wtedy sąsiedzi pozazdroszczą a pan zabierze jak bedzie ładnie uprawiony? Zapłatą za tyrke bedzie to co ukradnie?
    Panowie także powielają swoją odwieczną rolę - nie są szefami ale panami pańszczyźnianej trzody i jedyną oburzającą modyfikacją jest konieczność płacenia. A przecież sama łaska pracy powinna im wystarczyć? Oczywiście pan nie może plebsu pozytywnie afirmować jak na przykład jego angolsascy odpowiednicy są szefami (boss) a nie panami dlatego nie mówi ,,dobra robota" ,, you are running whole this place" jak owi bossowie bo hołota rozleniwi się a co gorsza podwyżki zarząda. A wiadomo w Polsce biznes prowadzi się charytatywnie bo wszystko wydziera skarbówka. Newet w bat państwo ich zaopatrzyło po przez ukrócenie praw parobków w kodeksie pracy+ piękne narzędzie dyscyplinujące w postaci bezrobocia...
  • 2011-09-29 15:48 | Slawczan

    Re:Kradzieże pracownicze

    @ Ronin uważaj bo twój post to lewackie gadanie. Tak ma być. Solidarnie mamy zrzucić się na banki a one zlicytuja domy nieudaczników którzy tylko dybią by rozsiąść sie na obfitym socjalu na który musi się złożyć ciężko pracująca klasa średnia np. lekarze czy adwokaci.
    Motto: mały złodziej bank okrada wielki złodziej bank zakłada (B. Brecht). ale w sumie co ja piszę B. Brecht to też lewactwo...świat jest pełen lewactwa. Ach - gdyby wszyscy zostali inżynierami, lekarzami, informatykami, adwokatami, menagerami - byłoby wspaniale...lewactwo by wreszcie zniknęło. tylko kto by sprzątał śmieci...
  • 2011-09-29 16:12 | Marklar

    Re:Kradzieże pracownicze

    mozesz mi wyjasnic jakie dodatkowe koszty ponosi pracodawca kiedy pracownik przeglada prywatnie internet? przy zalozeniu ze chwilow nie ma nic innego do roboty.
  • 2011-09-29 16:25 | dorothy

    Re:Kradzieże pracownicze

    U mnie wygląda to tak: marnie zarabiam i jeszcze wynoszę z domu do pracy.
    Dobrze, że mąż dobrze zarabia:)
  • 2011-09-29 16:26 | maja89

    Zabawne są te dylematy kapytalyzmu...z jednej strony gadki umoralniające dla proletów

    .. z drugiej niech ręka boska broni kontrolę nad bankami, zatruwaczami środowiska i naturalnie tymi co mają tę "moralność" umacniać : klechami i tzw. politykami.
    A w tv na okrągło : tyleś wart ile masz.
  • 2011-09-29 18:48 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    Jeśli chwilowo nie masz nic do roboty, to należy to zgłosić przełożonemu, podpisując umowę o prace, sprzedajesz swój czas i zobowiązujesz się, że będziesz świadczył pracę od-do, a nie przegladał internet.
    Wystarczy spojrzeć na te komentarze, ile ich było napisanych w godzinach pracy? Ilu pracodawców zostało okradzionych. W tym kraju nic sie nie zmieni, dopóki społeczeństwo nie zrozumie, że bogactwo bierze się z pracy, a nie ze złodziejstwa i lenistwa. Nawet zwykły spinacz, karka paieru w biurze, czy śrubokręt w warsztacie jest czyjąś własnościa, ktoś za to zapłacil. Okradając pracodawcę, okradacie też siebie, bo pracodawca musi ponownie te przedmioty kupić i za nie ZAPŁACIĆ PIENIĘDZMI ZAROBIONYMI PRZEZ WAS, czyli jest mniej pieniędzy na ewentualne premie.A pieniądze nie biorą się z banku, tylko z pracy.
  • 2011-09-29 22:29 | orient

    Re:Kradzieże pracownicze

    "Kiedyś kucharka otwarcie opowiadała mi, swojemu przełożonemu, jak wynosi do domu żywność z restauracji, bo za wynagrodzenie trudno się jej utrzymać – mówi Jan Mołoniewicz, niegdyś menedżer wielu restauracji"

    Oczywiście, panu Mołniewiczowi wcale nie jest wstyd, że był menedzerem biznesu w którym pracownikowi nawet na żywność nie starczało z apanaży płaconych przez jaśnie biznesmena, pana Jana.
  • 2011-09-29 22:38 | barnaba

    Re:Kradzieże pracownicze

    Dzieci drogie, pracownik nie ma obowiązku szukania sobie zajęcia (kłania się kodeks pracy). Jeśli nie ma akurat zadań do wykonania, to może dłubać w zębach, przeglądać pornografię albo drapać się po tyłku.

    Jeśli pracodawca tak organizuje pracę, że pracownik się nudzi, to naprawdę nie jest wina pracownika.
  • 2011-09-29 23:16 | anarch0-emeryt

    Re:Kradzieże pracownicze

    Przepraszam Cie "cji" ale ty swoimi postami potwierdzasz moje przypuszczenie, ze zyjesz jeszcze mentalnie w PRL-u.
    Zapewne inne kraje i ich obyczaje znasz jedynie z wycieczek orbisowskich i przekazow w TV.
    Otow wyobraz sobie , ze wiekszosc rozwinietych krajow nie zna takiego "polockiego sposobu myslenia". Cos co sie ciagnie za nami (Polakami) "jak smrod za wojskiem"...
    Ja zyje poza Polska od momentu zakonczenia studiow. Moja decyzja opuszczenia POlski byla podyktowana w 99% wlasnie niemoca jaka odczuwalem widzac wlasnie ta "lechicka mentalnosc"> Usprawiedliwia sie wszystko! Pijanstwo w pracy, kradzieze w tejze, bylejakosc (jakos to B), niechlujnosc i brud. Zawsze jest temu winien ON (lub ONI)- szef, rzad, zona, tesciowa...
    Wyobraz sobie, ze wiekszosc pracobiorcow na swiecie nie przepada za swoimi pracodawcami. Ale rzadko , ktory ich okrada!!! A jak juz to zrobi to zostaje wywalony na zbity pysk i nikt sie nza nim nie ujmie ...nawet zwiazki zawodowe. Po prostu w tych krajach PRACA I UCZCIWOSC sa nadal respektowane a ZLODZIEJ pozostanie zawsze zlodziejem.
  • 2011-09-29 23:21 | anarcho-emeryt

    Re:Kradzieże pracownicze

    Wlasnie dlatego , ze ty tak myslich i cale rzesze tobie podobnych -zyjesz w zapyzialym kraiku wsrod meneli-filozofow i zawistnie spogladasz w strone zachodnich (i poludniowych) sasiadow nie mogac sie nadziwic, ze "u nich tak czysto, poukladane, mile i bogato"
  • 2011-09-29 23:36 | anarcho-emeryt

    Re:Kradzieże pracownicze

    Ty nie za bardzo rozumiesz zasady funkcjonowania "kradziezy".
    W Polsce kradziez (jak i pijanstwo) ma "spoleczna akceptacje"!!!
    W czasach PRL-u kradlo sie bo..."komunisci nie dawali zyc", teraz bo "kapitalisci nie daja zyc",
  • 2011-09-30 11:02 | obserwator

    Re:Kradzieże pracownicze

    Panie Andrzeju, od pewnego czasu obserwuję w ramach prowadzonego projektu socjologicznego pewne zachowania ludzi na obszarze dużego wojewódzkiego miasta. projekt dotyczy badania zachowań ludzi należących do różnych "warstw" społecznych i narodowościowych na płaszczyźnie świadczonych usług. Przykład nr 1. Klient właściciel samochodu renomowanej marki o wartości kilkuset tysięcy złotych korzysta z parkingu. Parkingowy podchodzi z przygotowanym biletem ... słyszy cytat. Dzień dobry ile u was za godzinę?... pada odpowiedź 5zł... no wie pan to dopiero zdzierstwo ale może się jakoś dogadamy? bo wie pan ja jestem zainteresowany tak z 7-8 godzin zostawić furę za 20 da radę? pada odpowiedź wie pan ja tu pracuję i biorę za to co robię pensję marną bo marną ale uczciwie zarobioną , a to że wziąłbym od pana 20 zł stawiało by mnie na równi z tymi co robią przekręty na ciężkie miliony. W odpowiedzi słyszy daj pan spokój ja szefa pana firmy doskonale znam bo robimy od lat interesy... no i riposta parkingowego: cóż mój szef chyba byłby mocno zniesmaczony gdybym poinformował go o przyjacielu który w małych interesach próbuje go przewieść aż strach pomyśleć jak jest w tych poważniejszych interesach... w odpowiedzi usłyszał facet dla mnie jesteś łosiem i jełopem a tak w ogóle takie byle co nie będzie mi tu mędrkować tylko dawaj ten bilet i spadaj mi z oczu....
    Przykład nr-2. Znany w pewnych kręgach mecenas z renomowanej kancelarii adwokackiej często korzysta z usług parkingu, ale pomimo możliwości wykupienia stałego miesięcznego abonamentu nie czyni tego. Powód? Po zapytaniu przez parkingowego o to dlaczego nie wykupi abonamentu za 300 zł, a pompuje pieniążki w opłatę godzinową, usłyszał odpowiedź - panie coś pan nie jestem głupcem by przepłacać zwyczajnie daje pańskim kolegom po 10 i mam na cały dzień spokój wychodzi i taniej i bez dodatkowych opłat, faktur.
    Przykład nr-3. Współwłaściciel parkingu podczas jednej z nocnych kontroli swoich pracowników stwierdza, że po kontroli raportu dobowego widnieje około 25% więcej niż zwykle wystawionych biletów parkingowych jednakże przeważają bilety wystawione na okres od 0,5 - 1,5 godziny , konkluzja właściciela jedna z możliwych: okradacie mnie wszyscy te auta na pewno stały dłużej niż 3-4 godziny a wy wystawiacie tylko na 1-2 godziny. I w swej władczej i jedynej nieomylnej decyzji postanawia zwolnić tego parkingowego - powód okradasz mnie łosiu!!! czyli mentalność Polaków jest niczym mentalność Kalego jak Kali kraść to się nazywa - umiejętność radzenia sobie w ciężkich czasach, ale jak Kalego okraść to wielkie larum grają. Coś z nami jest nie tak, ciekawi mnie jaki będzie finał tych badań i czy w ogóle katedra socjologii opublikuje w formie jawnej jej wyniki. Pozdrawiam wszystkich którzy sami nie biorą, i nie uczą innych brania.
  • 2011-09-30 11:14 | obserwator

    czy jestem łosiem?

    Od pewnego czasu obserwuję w ramach prowadzonego projektu socjologicznego pewne zachowania ludzi na obszarze dużego wojewódzkiego miasta. projekt dotyczy badania zachowań ludzi należących do różnych "warstw" społecznych i narodowościowych na płaszczyźnie świadczonych usług. Przykład nr 1. Klient właściciel samochodu renomowanej marki o wartości kilkuset tysięcy złotych korzysta z parkingu. Parkingowy podchodzi z przygotowanym biletem ... słyszy cytat. Dzień dobry ile u was za godzinę?... pada odpowiedź 5zł... no wie pan to dopiero zdzierstwo ale może się jakoś dogadamy? bo wie pan ja jestem zainteresowany tak z 7-8 godzin zostawić furę za 20 da radę? pada odpowiedź wie pan ja tu pracuję i biorę za to co robię pensję marną bo marną ale uczciwie zarobioną , a to że wziąłbym od pana 20 zł stawiało by mnie na równi z tymi co robią przekręty na ciężkie miliony. W odpowiedzi słyszy daj pan spokój ja szefa pana firmy doskonale znam bo robimy od lat interesy... no i riposta parkingowego: cóż mój szef chyba byłby mocno zniesmaczony gdybym poinformował go o przyjacielu który w małych interesach próbuje go przewieść aż strach pomyśleć jak jest w tych poważniejszych interesach... w odpowiedzi usłyszał facet dla mnie jesteś łosiem i jełopem a tak w ogóle takie byle co nie będzie mi tu mędrkować tylko dawaj ten bilet i spadaj mi z oczu....
    Przykład nr-2. Znany w pewnych kręgach mecenas z renomowanej kancelarii adwokackiej często korzysta z usług parkingu, ale pomimo możliwości wykupienia stałego miesięcznego abonamentu nie czyni tego. Powód? Po zapytaniu przez parkingowego o to dlaczego nie wykupi abonamentu za 300 zł, a pompuje pieniążki w opłatę godzinową, usłyszał odpowiedź - panie coś pan nie jestem głupcem by przepłacać zwyczajnie daje pańskim kolegom po 10 i mam na cały dzień spokój wychodzi i taniej i bez dodatkowych opłat, faktur.
    Przykład nr-3. Współwłaściciel parkingu podczas jednej z nocnych kontroli swoich pracowników stwierdza, że po kontroli raportu dobowego widnieje około 25% więcej niż zwykle wystawionych biletów parkingowych jednakże przeważają bilety wystawione na okres od 0,5 - 1,5 godziny , konkluzja właściciela jedna z możliwych: okradacie mnie wszyscy te auta na pewno stały dłużej niż 3-4 godziny a wy wystawiacie tylko na 1-2 godziny. I w swej władczej i jedynej nieomylnej decyzji postanawia zwolnić tego parkingowego - powód okradasz mnie łosiu!!! czyli mentalność Polaków jest niczym mentalność Kalego jak Kali kraść to się nazywa - umiejętność radzenia sobie w ciężkich czasach, ale jak Kalego okraść to wielkie larum grają. Coś z nami jest nie tak, ciekawi mnie jaki będzie finał tych badań i czy w ogóle katedra socjologii opublikuje w formie jawnej jej wyniki. Pozdrawiam wszystkich którzy sami nie biorą, i nie uczą innych brania.
  • 2011-09-30 12:19 | bywalec

    usługi pralnicze

    Dzięki wielkie za ten artykuł bo poruszył od lat istniejący problem "kradzieży" zakamuflowany pod różną postacią a który niestety powszechnie jest akceptowany przez nasze społeczeństwo. Często realizuję zadania terenowe i wielokrotnie zdarza mi się służbowo przebywać poza domem przez 3-4 dni, niekiedy moje podróże przedłużają się o kolejne 2-3 dni więc zdarza mi się z konieczności korzystać z expresowych usług pralniczych. Moje spostrzeżenie, usługi wydaja się być dobrze wykonane koszule są czyste i starannie wyprasowane, ale czasami spotykam się z rzuconymi od niechcenia przez personel pytaniami "nie szkoda panu kasy na to pranie koszul" odpowiadam zwykle, wie pani jestem kilka dni poza domem więc nie wypada mi chodzić w nieświeżych... na to wielokrotnie spływa do mnie "oferta- jak pan chce to możemy się jakoś dogadać"- no ale niby jak? "po prostu ja to panu zrobię bez faktury za połowę tej ceny" - ale jak pani to zrobi, co zabierze pani to pranie do domu? " nie zrobię tak jak dotychczas, zrobię pranie tutaj na miejscu tylko, że bez tych chorych papierków no i jak ? Może być czy za drogo? Mówię panu serio, pan będzie zadowolony i ja będę zadowolona".
    Przypadek z innego dużego miasta ta sama sieć pralnicza i widzę jak przede mną stojące dwie panie nieco się jakby celowo ociągały , ale po krótkiej chwili zaczęły "dołem" przesuwać reklamówki pełne brudnej pościeli i koszul. Jedna z tych pań... "Halinka to my za dwie godziny przyjdziemy zdążysz wyprać?" - jasne wypiorę ze swoimi tez mam dwie torby.
    Nic dodać nic ująć - po prostu ten kraj Polska się nazywa.
  • 2011-09-30 13:43 | archiwistka z archiwum X.

    lubię sobie podjeść

    Jako studentka zaoczna zmuszona zostałam do znalezienia sobie jakiejś pracy, która dawała by mi w miarę elastyczność działania jak i gwarantowała wszystkie weekendy i święta wolne. Przyjęłam na początek pracę w roli stażystki archiwistki w jednym ze studium pomaturalnym. Wszystkie opisane wyżej przykłady mają odzwierciedlenie u mnie a mało tego panie ze stołówki systematycznie dokarmiają swoje rodzinki - to mąż taksówkarz wpadnie w porze obiadowej na ciepłą zupkę, to dzieci wracające ze szkoły wpadną na obiadek bo biedactwa same sobie w domu przecież nie ugotują, wszyscy w około o tym procederze wiedzą i widzą jak to wygląda, faktem jest , że nikt z personelu kuchennego nic do domciu nie wynosi - no bo i po co skoro wszyscy najedli się na miejscu do syta. Gdy spytałam jednej z koleżanek o co tutaj w tym wszystkich chodzi usłyszałam tylko Sandra one tak na tej kuchni mało zarabiają więc odpuść sobie wnikanie. Po prostu stał się "Polski cud" niczym biblijny w Kanie Galilejskiej, na stołówce zaprowiantowanych jest 160-165 osób plus 32 osoby z kadry nauczycielskiej i administracji, do tego skromnie doliczyć ale tym razem już nie formalnie: należy pana Władzia co przywozi prasę - nigdy bez ciepłego talerza zupki nie wyjdzie, pani Maria z Sanepidu zagląda tutaj minimum 3 razy w tygodniu niby przypadkiem ale nigdy pełnego zestawu nie odmówi, Pani Antonina radna z osiedla zachodzi do nas ze swoim 13 letnim siostrzeńcem - również nie pogardzi poczęstunkiem, do tego mężowie i dzieci pań z kuchni około 14 osób... i co nie da się czynić zwykłym śmiertelnikom cudów? Chyba nie tak mnie moja matka wychowała bo czuje wielki dyskomfort jak coś takiego widzę. Po części sama czuję się jak bym w tym procederze uczestniczyła, bo brak jakiejkolwiek z mej strony reakcji równy jest akceptacji.
  • 2011-09-30 13:59 | wędkarz

    tylko ryba nie bierze

    Po przeczytaniu tego textu oraz komentarzy zastanawiam się głęboko czy w naszym kochanym kraju aby tylko ryba nie bierze. Jestem synem emerytowanego żołnierza i matki kontrolerki jakości w wytwórni soków i napoi gazowanych. Odkąd tylko pamiętam ojciec zawsze przynosił jakieś wojskowe konserwy, kable, druty i gdy pytałem go po co mu to wszystko /bo przecież w ciągu wielu lat bycia szefem kompani remontowej w naszym garażu i piwnicy zaczynało już zwyczajnie brakować miejsca na te jego "zdobycze wojenne"/ odpowiadał zwyczajnie z rozbrajającą szczerością bez najmniejszego cienia żenady "synu pamiętaj co większe jak wesz do domu zawsze bierz". Mama podobnie nigdy nie brakowało w domu soczków w kartonikach, kubusiów, ptysiów i innych gazowanych napojów - zwyczajnie mówiła to z linii rozruchowej i tak by poszło albo do kanału albo na stłuczki i tak wyrastałem w świadomości, że jak coś ma się zwyczajnie zmarnować lepiej wsiąść sobie do domu. A tu gdy dorosłem rzeczywistość okazała się lekko odmienna od tej od lat obserwowanej w domu rodzinnym. Po ukończonych inżynierskich studiach zostałem dyspozytorem a potem starszym specjalistom ds. transportu, spotkałem się z dziwnie rozliczanymi rachunkami za paliwo, układanymi trasami dla kierowców przez moich kolegów, o tyle dziwnymi -że nawet miejscowi nie używali tych dróg do jazdy bo miały zbyt powybijana nawierzchnię. Często trasy były cudownie rozdmuchane kilometrowo zamiast 24-25 km wychodziło 36-45 km, a kierowcy również jechali z kołderką w swoją stronę wpisując objazd - wypadek na drodze, pomimo iż był ale na innym odcinku tej drogi i tak w kółko Macieju. Ale jak to Ferdynand Kiepski mawia "pałka się przegła" pewnego czasu wpadli do nas rewidenci i zaczęli wyłapywać kwiatki i kwiatuszki działalności naszych specjalistów i nierzetelności panów kierowców, finał taki przed podpisaniem protokołu odbyła się uroczysta kolacja w jednym z pod opolskich zajazdów suto zakrapiana i jak polski obyczaj każe każdy z rewidentów otrzymał małą pamiątkę by mu mile przypominała o wzorowej firmie logistycznej.
  • 2011-09-30 15:54 | Iwona

    Re:Kradzieże pracownicze

    Nigdy nie zabrałam nic z pracy, a wręcz przeciwnie. Do swojej pracy dokładam własny sprzęt, papier do drukowania, tusze, za własne pieniądze kupowane pomoce do lekcji itp. Nierozliczane delegacje, szkolenia, długo by wymieniać. Tak wygląda rzeczywistość w szkole.
  • 2011-09-30 18:58 | Emilia

    Re:Kradzieże pracownicze

    Iwona: potwierdzam
  • 2011-09-30 22:24 | miska

    Re:Kradzieże pracownicze

    wlasnie czytam artykul w godzinach pracy, calkowiecie sie zgadzam z opiniami ponizej. czy planuje zmienic cos -nie. przebywajac poza domem 10 godz, to jedyny czas aby sprawdzic emiale, przeczytac wiadomosci.poza tym nie ma nikogo kto potrafi 10 godzin pracowac, nie robiac przerwy od obowiazkow. internet zastapil socjalny kontakt w pracy.( mile widziana cisza ) cale szczescie ze firmy podlaczaja interent do systemow. !!!!!pozdrawiam ...i wracam do pracy!
  • 2011-10-01 00:16 | zly

    Re:Kradzieże pracownicze

    A czyz nie jest zwykla kradzieza branie'postojowego' za kawalek gruntu,ktorego na dodatek nikt nie pilnuje i w razie znikniecia samochodu nikt nie wezmie za to odpowiedzialnosci?Placenie kucharkom groszy,za ktore w zaden sposob sie nie wyzywia,a codziennie maja patrzec na zarcie wywalane do kosza,bo klientom nie smakuje?Jak dlugo polscy pracodawcy beda traktowac pracownikow jak chlopow panszczyznianych,tak dlugo 'kombinowanie' w trakcie godzin roboty jest najzupelniej usprawiedliwione moralnie.
  • 2011-10-01 04:59 | Malvina333

    Re:Kradzieże pracownicze

    Twardoglowi tzw. biznessmani w Polsce, nie chca sie nauczyc szacunku dla pracownika. Osly! Jak bedziesz placic glodowe pensje, to czego oczekujesz baranie??? Ludzie potrzebuja placy za , ktora moga sie utrzymac tzn. jesc, oplacic dach nad glowa,ubrania, opieke medyczna, itp... You've got what you paid for! Licha placa licha praca!!! I tak, moralnie pracownicy maja prawo cie okradac, poniewaz ty okradasz ich od pierwszego dnia zatrudnienia.
  • 2011-10-01 06:29 | cji

    Re:Kradzieże pracownicze

    Troche za duzo zalozen czynisz. Zyje w Polsce i tutaj to, co napisalem, jest prawda - pracodawca musi byc drapieznikiem, zeby wyjsc na swoje. Wiem, jak to wyglada w innych krajach, gdzie odpowiednie regulacje mityguja i cywilizuja rynek, ale wiem rowniez - obawiam sie, ze musisz uwierzyc mi na slowo, skoro nie mozesz sam sprawdzic - ze w Polsce tych regulacji prawnych po prostu nie ma.

    W obecnej Polsce przedsiebiorca - jesli nie ma znajomosci - musi byc brutalny, podstepny, "elastyczny", zeby odniesc sukces. Mow co chcesz, ale taka jest rzeczywistosc, w jakiej zyjemy i w jakiej pracujemy. Niektorzy przedsiebiorcy zapominaja sie - sa "twardzi", ale nie tylko wobec "zewnetrza", rowniez wobec wlasnych pracownikow. Ci sa okradani. To naprawde proste.

    Druga sprawa to poczucie wspolodpowiedzialnosci za los firmy - czy uwazasz, ze to pracownicy maja obowiazek sie przymuszac i takie poczucie wyrabiac? Powinienes wiedziec lepiej: na zgnilym, kapitalistycznym Zachodzie pracodawca zatrudnia psychologow a managerowie lwia czesc swojego czasu poswiecaja na wpojenie pracownikom swiadomosci, ze firma to "my", a nie "oni" - zarzad, wlasciciel, szefowie i tak dalej. W Polsce tych wysilkow pracodawcy nie podejmuja, po prostu oczekuja - jak Ty - ze pracownicy sami z siebie beda sie czuli z firma zwiazani. Fat chance!

    Moj zespol (zauwaz zaimek dzierzawczy), zespol ktorego jestem "tylko" czlonkiem, sklada sie ze specjalistow-pasjonatow. Mozesz przyjsc do firmy i przez caly dzien nie zorientowac sie, kto jest szefem: facet jest po prostu jednym z nas, nie nosi swojego ego ze soba jak marszalkowskiej bulawy. Jesli ktos z nas nie ma nic do roboty w danej chwili, to zajmuje sie tym, co kocha, swoim hobby - czyli zmienia branch gita i programuje dalej. Nagminnie spozniamy sie do pracy, a jeszcze ani razu nie slyszalem skargi na to - gdybym uslyszal, to z zemsty pracowalbym 40h tygodniowo, zamiast 60-80, jak mam w zwyczaju. Tworzymy zespol ludzi o wspolnych zamilowaniach i ambicjach. Od niemal czterech lat nikt nie zostal zwolniony. Przelozeni dzien w dzien ciezko zapracowuja sobie na nasz szacunek i lojalnosc. Myslisz, ze ktokolwiek chocby pomyslal, zeby zrobic cokolwiek na szkode firmy? Ani razu.

    Czyli: da sie. Sposoby sa rozne, ale zadnym z nich nie jest po prostu wymaganie jakiejs postawy. Musisz dac, zeby otrzymac: polscy pracodawcy mysla, ze "dac" to znaczy zaplacic. Nie. Jesli chcesz miec pracownikow uczciwych i lojalnych, musisz sam wobec nich taki byc.
  • 2011-10-01 06:30 | cji

    Re:Kradzieże pracownicze

    Troche za duzo zalozen czynisz. Zyje w Polsce i tutaj to, co napisalem, jest prawda - pracodawca musi byc drapieznikiem, zeby wyjsc na swoje. Wiem, jak to wyglada w innych krajach, gdzie odpowiednie regulacje mityguja i cywilizuja rynek, ale wiem rowniez - obawiam sie, ze musisz uwierzyc mi na slowo, skoro nie mozesz sam sprawdzic - ze w Polsce tych regulacji prawnych po prostu nie ma.

    W obecnej Polsce przedsiebiorca - jesli nie ma znajomosci - musi byc brutalny, podstepny, "elastyczny", zeby odniesc sukces. Mow co chcesz, ale taka jest rzeczywistosc, w jakiej zyjemy i w jakiej pracujemy. Niektorzy przedsiebiorcy zapominaja sie - sa "twardzi", ale nie tylko wobec "zewnetrza", rowniez wobec wlasnych pracownikow. Ci sa okradani. To naprawde proste.

    Druga sprawa to poczucie wspolodpowiedzialnosci za los firmy - czy uwazasz, ze to pracownicy maja obowiazek sie przymuszac i takie poczucie wyrabiac? Powinienes wiedziec lepiej: na zgnilym, kapitalistycznym Zachodzie pracodawca zatrudnia psychologow a managerowie lwia czesc swojego czasu poswiecaja na wpojenie pracownikom swiadomosci, ze firma to "my", a nie "oni" - zarzad, wlasciciel, szefowie i tak dalej. W Polsce tych wysilkow pracodawcy nie podejmuja, po prostu oczekuja - jak Ty - ze pracownicy sami z siebie beda sie czuli z firma zwiazani. Fat chance!

    Moj zespol (zauwaz zaimek dzierzawczy), zespol ktorego jestem "tylko" czlonkiem, sklada sie ze specjalistow-pasjonatow. Mozesz przyjsc do firmy i przez caly dzien nie zorientowac sie, kto jest szefem: facet jest po prostu jednym z nas, nie nosi swojego ego ze soba jak marszalkowskiej bulawy. Jesli ktos z nas nie ma nic do roboty w danej chwili, to zajmuje sie tym, co kocha, swoim hobby - czyli zmienia branch gita i programuje dalej. Nagminnie spozniamy sie do pracy, a jeszcze ani razu nie slyszalem skargi na to - gdybym uslyszal, to z zemsty pracowalbym 40h tygodniowo, zamiast 60-80, jak mam w zwyczaju. Tworzymy zespol ludzi o wspolnych zamilowaniach i ambicjach. Od niemal czterech lat nikt nie zostal zwolniony. Przelozeni dzien w dzien ciezko zapracowuja sobie na nasz szacunek i lojalnosc. Myslisz, ze ktokolwiek chocby pomyslal, zeby zrobic cokolwiek na szkode firmy? Ani razu.

    Czyli: da sie. Sposoby sa rozne, ale zadnym z nich nie jest po prostu wymaganie jakiejs postawy. Musisz dac, zeby otrzymac: polscy pracodawcy mysla, ze "dac" to znaczy zaplacic. Nie. Jesli chcesz miec pracownikow uczciwych i lojalnych, musisz sam wobec nich taki byc.
  • 2011-10-01 06:59 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    Tankując samochód za granicą, często zdarza mi sie otrzymać ofertę odstąpienia paragonu za paliwo polskiemu kierowcy, lub polscy kierowcy oferują mi sprzedaż paliwa za polowę ceny.
  • 2011-10-01 09:14 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    Widzę, że pracujesz w innym kraju, wśrod ludzi o innej mentalności. Ja prowadze swoją firmę ponad 25 lat, przez 22 lata zatrudniałem przacownikow, zawsze pracowałem razem z nimi przy maszynie i to po 12 godzin, na papirki przeznaczajac niedzielne przedpołudnia. Zawsze pracownicy byli traktowani jak najbliższa rodzina, jak ktoś chciał sobie zrobić dla siebie mebelek, nie było problemu, tylko stawiałem jeden warunek - zrobisz to po godzinach, nawet nie musieli płacić za materiały. Zawsze płaciłem co najmniej średnia krajową z pełym ZUS-em. Jak ktoś potrzebował wolne, czy wyjść wcześniej, nie było z mojej strony problemu. Myślałem, że w zamian otrzymam od pracowników to samo, lojalność, brak kradzieży, dobrą wydajność. Bardzo sie myliłem, ppolski pracownik uważa pracodawcę za krwiopijce, wyzyskiwacza. Były kradzieże, obijanie sie w pracy.
    Współpracuję z dwiema firmami z Zachodniej Europy, i widzę jakie tam jest podejście pracownika do swoich obowiązków. Nikt nie łazi bez sensu, nikt sie nie obija, po rozładowaniu samochodu, lub wydaniu materiału klientowi natychmiast ida do innych obowiązków, a zarabiają niewiele, ok. 1500,-EUR netto.
    Tu trzeba wymienić społeczeństwo żeby coś zmienić.
  • 2011-10-01 09:37 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    Pracownicy chcą dobrze zarabiać - zgoda, tylko że ci sami pracownicy jak ida do sklepu to chca kupić towar za darmo i jeszcze dostać rabat. Ludzie zrozumcie, że mozna Wasze pensje podnieść dwukrotnie, tylko że wtedy towary w sklepach też zdrozeja, albo towary importowane będą tańsze i wtedy wasza praca będzie zbędna. Wasze myslenie jest wprost z PRL-u, chociaż niewielu z Was te czasy pamieta.
  • 2011-10-01 09:44 | cji

    Re:Kradzieże pracownicze

    W innym kraju - prawie... Wsrod innych ludzi. Przepraszam, wydaje sie, ze tym razem to ja poczynilem za duzo zalozen. I zajalem nieco zbyt skrajne stanowisko.

    Mysle, ze prawda tym razem - wcale nie jak zwykle - lezy po srodku. Mysle, ze sa pracodawcy nie tacy jak Ty: prawdziwi wyzyskiwacze, ktorzy wlasnym zachowaniem zasluzyli sobie na wszystko, co ich spotyka. I mysle, ze sa pracownicy nie tacy, z jakimi ja mam doczynienia: nielojalni, majacy gdzies pracodawce i firme, majacy gdzies swoja prace.

    Wazne sa proporcje. Na "Zachodzie" tacy ludzie pozostaja marginesem. U nas - nie wiem. Moge zgadywac, ze jest ich wielu. Zaden nigdy nie dostal sie tam, gdzie pracowalem, wiec chyba niepotrzebnie w ogole sie odzywalem.

    Niniejszym wycofuje sie z debaty: wiesz wiecej ode mnie na ten temat i nie mam prawa Cie pouczac. Cwierc wieku to dlugi czas i nie moge powiedziec, ze po prostu miales pecha trafiajac na takich, a nie innych ludzi. To ja mialem szczescie.

    Na koniec chcialbym tylko powiedziec, ze sposob w jaki pracujesz, w jaki prowadzisz swoja dzialalnosc - jest sluszny. Zebys sie nie poddawal, zebys nie ulegl pokusie traktowania wszystkich jak kradnacych, leniwych bumelantow, nawet jesli masz ku temu podstawy. I zebys moze wprowadzil ostrzejsza - duzo ostrzejsza - selekcje przy przyjmowaniu do pracy. Jedyne, co moge powiedziec, to to ze sa ludzie porzadni - choc masz pewnie racje, ze trudno ich znalezc.
  • 2011-10-01 10:17 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    W tym czasie dorobiłem sie jednego uczciwego pracownika, przepracował u mnie 12 lat. Ale ja go po prostu "wychowałem". Zwolnił sie w 2008 roku, kiedy Euro zeszło na dno (100% sprzedaje w Unii), po naciskach jego rodziny i poszedł w ostatnim momencie na kopalnie(kończyl 30 lat).Od tego czasu pracuje sam, i nie zamierzam zatrudniać juz nikogo. Dzisiaj mogę trochę poleniuchwać, bo dopadło mnie ostre przeziebienie, normalnie, to powinienem do 16.00 w sobote popracować.
    Znam rownież pracodawców "wyzyskiwaczy", ale są to ludzie ktorzy szybko, bez wysiłku dorobili sie jakichś większych pieniędzy. Jeśli ktoś przez lata buduje swoja firme i myśli o dalszej przyszłości, to wydaje mi sie że pracowników będzie traktował należycie.
  • 2011-10-01 10:23 | andrzej52

    Re:Kradzieże pracownicze

    I jeszce jedno na zakończenie, wydaje mi sie że róznice w podejściu do swoich obowiązków u pracodawcow i u pracowników w Polsce i Europie Zachodniej wynikają w dużej części z religii. Protestantyzm dużą wagę przykłada do pracowitości, uczciwości, rzetelności wykonywania obowiazków, czego nie uczy religia katolicka.
  • 2011-10-02 19:13 | otu

    Re:Kradzieże pracownicze

    a jak nazywa sie grabienie panstwa przez Kosciol? to z "lewactwem" chyba nie ma wiele wspolnego!
  • 2011-10-03 13:32 | Maciej

    Re:Kradzieże pracownicze

    pracuję uczciwie, ponieważ szanuję swoje życie. żadne memento mori, zwyczajnie, w działaniu widzę sens, staram się budować jakąś przyszłość.

    nie kradnę, bo to jak przyznanie się, że moje życie jest porażka, gest jest dowodem własnej bezsilności.

    a ludzie latami utwierdzani są w swej bezsilności. w proch się obrócisz i z aparatem państwowym nie wygrasz. to siedzi w głowach.

    jeśli pracodawcy decydują się na polski rynek pracy, to muszą mieć świadomość, że czeka ich ciężka i żmudna reedukacja pracowników - trzeba to wliczyć w koszty i tyle.
  • 2011-10-03 14:58 | Placek

    Re:Kradzieże pracownicze

    Dawno nie słyszałam tak ignoranckiej wypowiedzi. Ponieważ każdy pracownik na przykład w branży telemarketingowej czy gastronomii - a tym bardziej Tesco - dysponuje zasobami i umiejętnościami aby sobie po prostu zmienić pracę. Na lepiej płatną. Następnym razem radzę się zastanowić przed wypowiedzią.
  • 2011-10-05 22:28 | ewr

    Re:Kradzieże pracownicze

    Tak, ale można to również traktować jak pakiet społeczny. Dodatowe uposażenie.
    Niektórzy mają opiekę zdrowotnę, niektórzy mogą kupować z dużą zniżką produkty firmowe, niektórzy mogą wykorzystywać samochód do celów służbowych a te panie może mają prawo do kilku obiadów.
  • 2011-10-08 21:44 | W.Wypler

    Re:Kradzieże pracownicze

    Witam,

    W tym artykule pojawia się moje nazwisko jako psychologa, który komentuje opisywane przez dziennikarkę sytuacje.

    Niestety... ja nic takiego nie powiedziałem!

    Tekst o uczciwości pracowników został przygotowany w nierzetelny sposób - dziennikarka sama stworzyła moje wypowiedzi z śmieci, które znalazła w Internecie a potem zadzwoniła do mnie... właśnie - po co? chyba wyłacznie po to, żeby "przyklepać" kontakt (a może wtedy tekst już był drukowany?).
    Bardzo żałuję, że mnie nie słuchała... bo poglądy które przedstawiałem są dokładnie przeciwne do tych, które mi przypisała.

    Czy na tym polega praca dziennikarza w Polityce? Kopiuj - wklej, kopiuj - wklej - wypłata!? Buuuuuuu!

    Czy ktoś z Państwa uwierzył, że to "wyzysk czyni złodzieja" a pracownicy kradną gdy mają "poczucie bycia okradanym przez własnych szefów"?!

    Pozdrawiam, Wojciech Wypler
  • 2011-10-14 22:28 | weronika

    Re:Kradzieże pracownicze

    Chcialabym jeszcze dodac to tego artykulu:

    - A jesli szef wymaga zebysmy zostali dluzej w pracy (po godzinach) to nie jest to kradziez? Jest to kradziez naszego czasu za ktory powinien zaplacic.Niby mozna zaprotestowac i sie zwolnic ale mowmy o prawdziwym zyciu:)
    - Mojej szefowej nigdy nie ma w pracy (okragly rok)i nie spelnia swoich obowiazkow rowniez poza swoim biurkiem/biurem natomiast pobiera 100% pensji, czy to nie jest kradziez? Niby nie jest, bo glowna szefowa o tym wie, czyli jej "daje" a jak ktos daje to nie ma kradziezy, natomiast nie wie o tym cala instytucja wiec okrada instytucje czyz nie?
    Swoja droga, ciekawy temat.
  • 2011-10-25 08:44 | Karolina

    Re:Kradzieże pracownicze

    Czytam, czytam i przecieram ze zdumienia oczy, to wszystko co tu jest opisane zarówno w artykule jak i w komentarzach to niemalże odzwierciedlenie sytuacji w mojej pracy. Firma w której jestem małym ogniwkiem działa na rynku usługowo-handlowym, często zabezpieczamy imprezy zakładowe, wypożyczamy sprzęt niezbędny do sprawnego zabezpieczenia szkoleń i odpraw. Wielokrotnie zdarzyło mi się, jak nasz kochany BOSS(tak każe "personelowi" oraz "ogniwkom łańcuszka" do siebie mówić nasz pan prezes) zlecał zadania z terminem "a wykonalnym" najlepiej na wczoraj, nie daj Boże gdy ktoś z nas zaczął argumentować, że jest już piątek i grubo po 19 - więc niestety mamy nikłe szanse by jeszcze gdzieś coś dziś móc załatwić - zawsze każdy z nas słyszał - "SKARBIE JESTEŚ OGNIWKIEM W ŁAŃCUSZKU, JAK SIĘ TO OGNIWKO ROZERWIE TO POSYPIĄ SIĘ INNE POWAŻNIEJSZE ZADANIA" jeśli to nie docierało to stosował magiczne zaklęcie "ZAWSZE UWAŻAŁEM, ŻE MÓJ PERSONEL NALEŻY DO ELITY POŚRÓD BRANŻYSTÓW A TU CO ODKRYWAM, ŻE I OWSZEM JEST OGNIWKIEM W ŁAŃCUSZKU ALE WYKONANYM Z GÓWNIANEGO MATERIAŁU, CÓŻ POWIEM KRÓTKO PRZEMYŚL TO JESZCZE RAZ ALBO RANO MAM TWOJE WYPOWIEDZENIE NA BIURKU". Z bólem dodam tylko, że nigdy BOSS nie płacił nikomu za nadgodziny, a na nasze sugestie co do płatności odpowiadał: "Jakbyście mieli dobrą organizację pracy i potrafili ze sobą efektywnie współdziałać to by nie było tak dużych opóźnień"/i] więc pytam się, czy to, że kolega podrzuca mnie na powrocie do domu firmowym autem to od razu nazywa się złodziejstwem?
  • 2011-10-26 21:46 | operator

    Re:Kradzieże pracownicze

    Z treści opisu wnioskuję, że też Kolego jesteś OPERATOREM tak jak i ja, potwierdzam, że notorycznie zdarza się, że w piątki po 13 przychodzą z Bydgoszczy faksiki z zadaniami na przedwczoraj a najlepiej z meldunkami o ich realizacji z podległych instytucji - na poniedziałek na 8 rano. Po prostu jedna wielka żenada, nikt nie chce dopuścić do wiadomości, że aby wykonać te "weekendowe" zadania muszę "okraść" swoją rodzinę z czasu dla nich, zresztą nikt nie widzi nawet najmniejszej potrzeby zapytać ..."Robert może weźmiesz wolne za ten czas który poświęciłeś na wykonanie tego raportu, zestawienia czy okresowej analizy szkolenia"....
  • 2012-02-13 11:49 | Uczeń

    Re:Kradzieże pracownicze

    Szkoda,że Pan Melon nie pokazał drugiej strony medalu.
    O tym jak "szefowie" w takiej firmie okradają klientów,swoich pracowników oraz wszystkich ,którzy dadzą się okraść.
    np:klient zamawia bankiet na tysiąc osób ( jedzenie,napoje i dobre alkohole).
    Na miejsce imprezy przyjeżdża 400l soków,kilkanaścia/dziesiąt butelek dobrych alkoholi i (niby) tysiąc porcji jedzenia.
    Gdy klient po spotkaniu z szefostwem kateringu,odbytym przeważnie na zapleczu kateringu opuści powyższe miejsce,zobaczywszy wcześniej ilości soków,alkoholi itd.zaczynają tam dziać się dziwne rzeczy:
    Połowa soków trafia do termoportów,w których wcześniej przyjechało jedzenie i w owych termoportach zostaje wywiezione do samochodu dostawczego stojącego przed budynkiem i wywiezione do siedziby firmy.
    Alkohole częściowo zostają przelane do takich samych( tylko pustych) butelek,które w tym celu przyjeżdżają na imprezę i też "po cichu" zostają wywiezione.
    Gdy w trakcie imprezy okazuje się,że braknie napoi lub alkoholu odpowiedz jest prosta...-goście wypili i trzeba dołożyć następne butelki za które oczywiście organizator będzie musiał dodatkowo dopłacić.
    Gdyby zacząć wyliczać wszystkie przykłady jak kradną SZEFOWIE okazało by się,że dorównują swoim pracownikom...ale co wolno wojewodzie to ...

    Napisałem ten tekst by uzmysłowić tym co czytali artykuł Pana Melona by nie myśleli ,że pracownicy są zli a szefowie złoci i poszkodowani-wszak pracownicy biorą przykład od najleprzych!