Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Narodziny Kanclerza, czy kres Platformy

(1)
2011-10-14 16:06 | Ceneo
Zmiana wizerunku przez Premiera Tuska, swoiste przejawy absolutyzmu oświeconego, czego wyrazem zmiana retoryki z "My Platforma", na "Ja Premier", może być pochodną determinacji, może być oznaką zdecydowania w działaniu. Może, ale nie musi.
Może przynieść bardzo poważne negatywne konsekwencje w wymiarze wewnętrznym dla Platformy, jak i - w efekcie końcowym - opłakane skutki dla cherlawej na dziś, potencjalnej większości sejmowej.
Każdy, nie tylko Marszałek Schetyna, choć tym bardziej Marszałek, odebrałby i odbierze taką retorykę bardzo osobiście, a argumenty wyjątkowo ad personam.
Wewnątrz partyjni przeciwnicy Premiera dojdą do słusznego przekonania, że instrumentalizm ich traktowania osiąga apogeum, że partia przyjmuje strukturę wodzowską, co będzie trudno znieść wewnętrznym adwersarzom.
Życie nie znosi pustki, pozorne czy faktyczne spacyfikowanie jednych, nie oznacza wcale pełnej jedności Platformy. Powstaną nowe, lub przekształcą się dotychczasowe frakcje. Tego wymaga polityczny racjonalizm i polityczne bezpieczeństwo Platformy.
Jedno wszak jest pewne, wewnątrzpartyjni przeciwnicy linii Tuska już wiedzą, że pokojowe współistnienie jest niemożliwe, a problemem pozostanie tylko wybór strategii.
Otwarty rokosz dziś byłby samobójstwem, ale trwanie z "bronią u nogi" i czekanie na "zużycie" Premiera, bądź wypalenie entuzjazmu, lub wyczerpanie cierpliwości społecznej, to bodaj najlepsza strategia. Fakt, wymaga ona czasu, ale jest optymalnie skuteczna i bezpieczna.
Królobójstwo nie zawsze jest skryte, choć zawsze wymaga bazy lub sytuacji rewolucyjnej.
Z punktu widzenia interesów ogólnospołecznych, jeżeli intencje Premiera są czyste i zmierzają do radykalizacji zakresu i tempa reform w Polsce, polityce Tuska należy przyklasnąć.
Jeżeli jednak jego absolutyzm i dyktatorskie w istocie zapędy, są jedynie wyrazem obaw przed konkurencją, a w konsekwencji narzędziem do jej marginalizacji, jeżeli u podłoża leżą wyłącznie własne ambicje, biada nam wszystkim. Czekają nas wtedy niewątpliwie przedterminowe wybory, naszym przeznaczeniem stanie się wówczas dekompozycja systemu partyjnego, napięcia społeczne i szeroko pojęta radykalizacja.
Pytanie tytułowe jest w pełni zasadne: mamy do czynienia z narodzinami Kanclerza, czy kresem Platformy. A może jak życiu, naszym udziałem stanie się jedno i drugie?

Szersza analiza polskiego systemu politycznego, polskiej partiokracji na:

frankofil-francja-przede-wszystkim.blogspot.com