wszak namówić CUDZY kraj, na życie ponad stan w ramach kreatywnej księgowości.
A gdy kraj zaczyna tonąć od nadmiaru makulatury -namówić jeszcze współplemieńców, żeby w ramach długu jeszcze bardziej zadłużali i siebie i tonącego. To ci panie, niczym pierwsi kolonizatorzy, ŁEB trza mieć nie od parady.
Wyszukaj na forum
Forum
Uratujemy Grecję... ale co dalej?
(11)
Jesteśmy już blisko nowego planu ratowania Grecji, a wraz z nią – europejskich banków. Tylko co stanie się potem?
-
-
Re:Uratujemy Grecję... ale co dalej?
Takiego steku bzdur dawno nie czytalem. Jak masz zaparcie, to tez winisz za nie Amerykanow? -
Re:Uratujemy Grecję... ale co dalej?
to znaczy jakich bzdur, konkretnie -
Re:Uratujemy Grecję... ale co dalej?
Konkretnie cały twój post jest bzdurą. Nie trzeba żyć ponad stan, nie trzeba się zadłużać. Można odrzucić propozycje bankierów. Ale oczywiście, że się posłużę przykładem Polski, kiedy jest tyle "słusznych" celów dla pożyczonych pieniędzy, a zarobki mikre, to się zadłuża radośnie. A potem i tak przyjdą głupcy i zwalą winę na Amerykanów. Zawsze to działało, tylko że wcześniej ksiądz zwalał winę na Żydów. Robiło się pogrom we wsi i znów świeciło słoneczko.
Czy wiesz, że hrabia prezydent Komorowski kosztuje nas więcej niż Miedwiediew Rosjan? Żżera całożyciowy dorobek jednego, uczciwego Polaka, każdego dnia swojej kadencji. Każdego dnia! Na to nikt nie zarobi. Trzeba wyprzedawać i pożyczać. Od Amerykanów. Ale jaka w tym ich wina? -
Ile wytworzysz tyle skonsumujesz
Gospodarka musi być oparta na zdrowych podstawach :
- każde społeczeństwo i jego władze muszą mieć świadomość, że o poziomie jego życia decyduje wytworzony przez nie wolumen dobr i usług zaspokajających jego potrzeby a wytworzone nadwyżki pozwalają na ekwiwalentną wymianę na to, czego brakuje z kimś komu na tym zbywa.
- człowiek jest podmiotem gospodarki - to zaspokojeniu jego potrzeb a nie maksymalizowaniu dochodów firm służy działalność gospodarcza
- zasoby surowców są ograniczone i nie wolno zużywać więcej niż natura jest w stanie odbudować ( nie zużywać ich na produkcję niczemu nie służącego badziewia ). Już dzisiaj mówi się , że gdyby wszyscy żyli tak jak Amerykanie to roczna "produkcja" Ziemii pokrywałaby zaledwie ok 15% potrzeb.
- należy kontrolować liczebność populacji - Ziemia jest w stanie wyżywić określoną ilość ludzi( momokultury upraw, GMO, intensywna uprawa roślin to rozwiązanie zastępcze, którego negatywne skutki - choroby nowotworowe, alergie, nietolerancje pokarmowe toczą się jak kula śnieżna po stoku)
- sprawiedliwie, proporcjonalnie do efektywności włożonej pracy, dzielenie się jej wytworami. Nikt mnie nie przekona, że praca jednego człowieka zasługuje na wielokroć większe wynagrodzenia niż praca innego. Może kilka, kilkanaście razy ale nie dziesiątki, setki czy tysiące razy. To dochody wielokrotnie przekraczające możliwość skonsumowania zachęca do spekulowania tym nadwyżkami. -
Re:Uratujemy Grecję... ale co dalej?
Piszę komentarz pod komentarzem @kaesjota,nie dlatego by komentowac jego komentarz ale dlatego,że Jovatech tylko taką możliwośc udostępnił tym razem.
Dobrze by było rozwiązac bolączkę grecką.Czekają na to cztery strony dramatu: rynki",politycy,przedsiębiorcy odpowiedzialni za gospodarkę realną oraz ludzie "zwykli" nie należący do klas wymienionych wcześniej.
Rynki czekają na futrowanie banków ujawniających (przy kolejnych lipnych stresstestach) ,że lewarowane aktywa są stracone w wyniku równie lipnych zabezpieczeń.Politycy,mrugając oczkiem do rynków,pokrzykują o ich karaniu za szalbierstwa lecz muszą się zgodzic na futrowanie w obliczu upadku gospodarki realnej.Regulacje odkładają na pózniej,po uspokojeniu.Też w to nie wierząc.Przedsiębiorcy oczekują na normalne warunki prowadzenia biznesu,często już myśląc tylko o tym jak uchronic swoje aktywa przed deprecjacją.Reszta,czyli zwykli,wezmie w dupę ponosząc koszty futrowania,narzutu polityków na akcję futrowania oraz narzuty przedsiebiorców na ochronę ich rzedsiebiorstw.
Politycy,amerykańscy "bushmani",wyzwolili dżina "financial industry" poprzez deregulację motywowaną chciwością i doktryną wyłącznego panowania nad światem.Europejscy politycy,kierując się tylko imperatywem nastepnych wyborów mogą tylko zedrzec skórę ze zwykłych.Czasowo skrywajac swój serwilizm wzgledem rynków.Dobrym przykładem serwilizmu polityków są polskie lipne ustawy tzw "lichwiarska" oraz "upadłości konsumenckiej" skutkujace lawinowym zadłuzeniem polskich konsumentów poddanych obróbce sektora "consumer finnace" wykazujacego najwyzszy zwrot na kapitale oraz żywiacego ścierwników windykacyjnych i komorniczych.
Co dalej ?. Mam nadzieję,że wybory kolejne wymiotą obecną klasę polityczną.W skali globalnej.
Kolejne to nie znaczy,ze wystarczą następne.To potrwa.
O ile jakiś kataklizm nie przerwie tego procesu.Nowi wyregulują financial industry.Przywracając proporcje tego sektora do gospodarki realnej.Nawet wtedy jednak nie nastąpi sielanka postulowana przez kaesjota.
Czy tak się stanie ? a kto to wie !
-
Re:Uratujemy Grecję... ale co dalej?
dalej też może być tak, że przedrze się któryś demonstrant i wyrżnie w pień zlot G20. Nastąpi błoga cisza, wolna od finansowej grypsery i wodolejstwa ludzi chwalących się kształceniem ekonomicznym. A natura naturalnie wróci na swój zdrowy tor rozwoju. -
Re:Uratujemy Grecję... ale co dalej?
@cdn,
obudż się.Błoga cisza i powrót do natury "przez wyrżnięcie". Ty tak na serio ,czy po to by zaznaczyc obecnośc ? masz jakieś inne recepty na powrót do natury
inny niż powrót "naturalny" ? czy czekasz ,że ktoś inny sprawi równowagę nie budząc Cię ze snu o własnej mądrości ? -
Re:Uratujemy Grecję... ale co dalej?
Czekają nas nie nerwowe tygodnie, a nerwowe lata. Świat się zmieni naprawdę dla dobra ludzi albo czeka nas niezłe piekiełko. -
Re:Uratujemy Grecję... ale co dalej?
@kaesjot napisał:
>"Gospodarka musi być oparta na zdrowych podstawach"
Dokladnie tak. Na zdrowych zasadach i na zdrowym rozsądku.
A tego 'zdrowego rozsądku' brakuje niestety wielu ludziom pociagającym za sznureczki w świecie finansjery. Niby studiowali tę ekonomię, niby to doskonale potrafia dodawać i obliczać procenty, ale zdolności do wnikliwej analizy, raczej im brak. Nie mówiąc już o zwykłej bystrości.
Każdy, kto potrafi jeszcze brać rzeczywistość na tak zwany 'chłopski rozum' wiedział już od dawna, że bez umorzenia greckich długów problemów nie da się rozwiązać. A tu masz!
Nie dość, że 'Tigers of Finance', wplątani w ten cały bajzel, zaczynają dopiero teraz naprawdę dostrzegać w co wdepnęli, to na dodatek jeszcze nadal myślą pod górkę i trzeba niemałej energii, aby ich zmusić ich do porzucenia oporu i zaakceptowania strat.
Nie dość, że niemądrzy, to jeszcze uparc. Jak dzieci.
Żenada, panowie. Żenada.
-
Re:Uratujemy Grecję... ale co dalej?
To nie banki straciły - stracili ci, którzy za swe produkty dostarczone Grekom dostali śmieciowe pieniądze.Winny one wrócić do tych, co je puścili w obieg - niech teraz postarają się za nie dostarczyć jakieś użyteczna dobra. Oczywiście jeśli znajdzie się jeszcze taki idiota, który uwierzy w realną wartość tych "papierków".
Kryzys może skończyć się powszechną utratą zaufania społeczeństwa do pieniądza jako ekwiwalentu wartości użytkowych.
Kuracja może być drastyczna - ogólnoświatowa wymiana pieniądza. Oczywiście nieekwiwalentna ale to już zakrawa na fantazję.
