Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Trzy polskie problemy numer 1

(71)
Wygrać było względnie łatwo. Rządzić będzie bardzo trudno.
  • 2011-10-18 07:47 | axiom1

    Trzy polskie problemy numer 1

    Polskim problemem No.1 sa dozywotnie dyktatury w partiach politycznych. Na szczeblu partyjnym dozywotni dyktatorzy eliminuja wszystkich ktorzy swym intelektem ich przewyzszaja. Dyktatorzy partyjni ustalaja wiec dozwolony poziom intelektu na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.

    Jest to sabotaz najawyzszgo rzedu szkodliwosci spolecznej. To glowny powod zacofania Polski. Kazda dyktatura przynosi tylko zacofanie. A partie sa na utrzymaniu podatkowicza. Jest ironia ze podatkowicz nie ma mozliwosci wymuszenia proworzadnosci w partiach politycznych ani nie jest w stanie zaprzestac finansowania choloty dla ktorej elementarne procesy demokratyczne sa obce. Choloty ktorej wizja Polski lezy w Epoce Kamienia i sluzalczosci wobec Zachodu.

    Celem jest wiec wyzwolenie setek tysiecy wysoko wyksztalconych i doswiadczonych polakow z jarzma dyktatury dozywotnich paryjnych dyktatorow. To ci ludzie powinni miec otwarte mozliwosci pracy dla kraju w otwartym systemie politycznym i nadawac ton rozwoju Polski.
  • 2011-10-18 08:07 | MCH

    KEN

    Ważny artykuł, choć moim zdaniem nie całkiem trafnie nazywa dwie strony medalu: podzielone elity. Jedni tkwią w zabobonie etatyzmu, drudzy liberalizmu, a obydwa poglądy są fałszywe i zresztą stanowią bardziej totemy niż wiarę. Pan wzywa – słusznie – do racjonalizmu, ale ten jest w sporze niemożliwy. Trzeba by go szukać poza wiecznym zwarciem politycznym, a więc w oderwaniu od politycznych aktorów/bokserów. Gdzie? Media się zdegradowały, wielka kultura też, i nauka, i szkoły, i kościoły. Na czym tu się oprzeć? Trzeba by pomysłów na miarę KEN. Zacytuję Panu słowa Grzegorza Piramowicza sprzed przeszło 200 lat:

    „Prawdziwie, patrząc na trudny bardzo i zamącony stan Rzeczypospolitej, dziwić się trzeba, że pośród najgwałtowniejszych burz tak śliczny, tak dojrzały ku ozdobie i pożytkowi Ojczyzny owoc wydała. Dalekie kraje i przyszłe wieki słysząc lub czytając, co to był za stan Polski w R. 1773, wcale zawikłane zostaną, co by o naszych czasach sądzić miały. Pisma dzisiejsze zbyt w Europie rozmnożone odległym krajom, a dziejopisarstwo potomnym pokoleniom wystawiać będą w wyrazach aż nadto powiększających nędzę, uciski, trudność i błędność w radzie, słabość sił i umysłów, niebaczność i niemiłość dobra pospolitego wielu, niedostatek i prawie niepodobieństwo sposobów dokazania czego dobrego w takim odmęcie. Ale z drugiej strony wiadomość o ustanowieniu tak chwalebnym, tak ku uszczęśliwieniu Ojczyzny przez przygotowanie jej dobrych obywateli użytecznym, ustanowieniu nowym; nie mającym przykładu, a godnym naśladowania innych krajów, ta mówię wiadomość wprawi ich w niedowierzanie, żeby w samej rzeczy taki miał być stan Rzeczypospolitej, taki niedostatek rady, takie osłabienie gorliwości dobra pospolitego. Dzięki zdrowym radom Mężów wyższych nad kondycją czasów, którzy ten układ utworzyli, podali, i wspierali. Dzięki Przeświętym Rzeczypospolitej Stanom, że przyjęły i pochwaliły sposób nagrodzenia Ojczyźnie dobrocią Obywateli uszczerbek w ich liczbie.
    [...] Urząd, czyli powinność, bo to jest jedno, tej nad edukacją Narodową Komisji jest, ułożyć, wykonać, i utrzymać najdoskonalszy sposób Edukacji; która by dobrych ludzi społeczności powszechnej, dobrych Obywateli Ojczyźnie, jak najskuteczniej wydać mogła; z której by i osobista każdego w szczególności, i powszechna towarzystwa szczęśliwość wynikała. Oto jest cel i zamierzenie tego postanowienia, tej Komisji, ludzie bardziej objaśnieni, ludzie lepsi, a zatem ludzie szczęśliwsi.”
  • 2011-10-18 08:49 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Po pierwsze zgadzam się trochę z axiom1, po drugie wynikające z pierwszego, mamy słabą klase polityczną i wszelkie propozycje zmian i sensowne debaty mogą wyjść jedynie od społeczeństwa, zwłaszcza inteligencji. Wydaje mi się, że obecnie, partie polityczne działają jak agencje reklamowe. Opierają się na badaniach satystycznych, sprawdzają reakcję móżgu na słowa kluczowe. To jaki kierunek wyznaczą im media będzie miało wplyw na to w jakim kierunku pójdą. Media wybierają średnią ze wszystkich sensacji jakie dostarcza im rzeczywistość i całe życie polityczne, również opozycji. Fakt, coś sensownego trzeba robić i to będzie robione, ale na ile rzetelnie i na ile społeczeństwo będzie informowane o ważnych reformach będzie zależało od opozycji i takiego nośnika jak media. Jeśli Pan Palikot ze swoimi będzie walczył z krzyżem, narkotykami, zakazem aborcji itd. ( a walczył będzie bo musi kuć żelazo puki gorące ) to będziemy mieli w mediach spory ideologiczne, społeczne a nie gospodarcze. Jak doleje oliwy do wszystkiego PiS podłapując jakieś wydarzenia w świecie, to będzie bęłkotu jeszcze więcej. Tutaj trzeba pamiętać, że w obecnym systemie politycznym opozycja chce dojść do władzy za 4 lata. Prowadząć merytoryczne dyskusje na ważne problemy, władzy nie zdobędzie bo ważne sprawy często dzielą a jasnych i chwytliwych odpowiedzi nie ma. Nie wierze, że skrajna lewica czy skrajna prawica będzie z PO chciała dyskutować o istotnych dla Polski sprawach. Chyba, że będą mieli jakiegoś asa w rękawie i pewność, że pomysly PO zpartolą sprawę. Nadzieja więc w społeczeństwie, inteligencji która będzie domagać się sensownej dyskusji i unikać bełkotu. Na polityków nie liczmy, bo nienaciskani zrobią marne minimum.
  • 2011-10-18 09:59 | joanna kopytowska

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    ciekawe ujęcie polskich problemów bo aspirujące do racjonalnosci ,jakiegoś pragmatyzmu którego brak w ludzkich postawach dotkliwie przekłada się na jakość naszego życia ,mi wydaje się że tak na prwadę problemów jest znacznie więcej a główny to tragiczne rozwarstwienie materialne społeczeństwa ,2 miliony osób żyjacych w pogłebiajacym się ubóstwie jest poza sfrą zainteresowań obecnych '' elit '' , pragmatyzm to byłą zawsze silna strona Anglosasów my wywodzimy się z tradycji romantycznej bo historia nas nie rozpieszczała ,od tego czy nauczymy się na czas pragmatyzmu zależy nasza przyszłość i tak rozumiem konkluzję tego artykułu ,daleka droga
  • 2011-10-18 10:11 | rafal

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Z większością stwierdzeń Pana Żakowskiego się zgadzam po za jedną , że naiwna jest wiara w samoregulację i uniwersalną wyższość rynku , pararynkowych rozwiązań.

    Cuż to są te uniwersalne prawa ryku ?

    Pierwsza filozofia jest taka że jest to niczym nieskrępowana wolność działania , czyli czym mniej regulacji tym lepiej , czym mniej państwa tym lepiej itd. , a druga filozofia mówi że to wolność wynikająca z brak rynku lub branży na który nie można wejść mając odpowiednie kwalifikacje .
    Teraz jest tak że Branże są tak zmonopolizowane że nikt o zdrowych zmysłach nie ośmielił się z nimi konkurować ,mając nawet lepszy pomysł od konkurencji bo w praktyce wygląda to tak że nawet jak ci wypali biznes to i tak ciebie kupią.

    Z wolnym rynkiem tak na prawdę jest tak że Bogaci bronią opcji pierwszej , czyli więcej dla nich wolności czyli robimy co chcemy , a tacy jak ja drugiej , więcej dla mnie wolności czyli mniej monopolu tych drugich .

    Moim zdaniem wolność ta pierwsza już jest a teraz przyszedł czas na tę drugą.


    Balane a skądże wystarczy przywołać skąd nikąd podobne „ Prawa Człowieka i przypomnieć sobie ścieszkę jaką odbyła ta idea od powstania tysiące lat temu po dzien dzisiejszy gdzie dojrzała stając się filarem , niejako ikoną demokracji ..
    Na Formułe Praw Człowieka składała się cała historia i doświadczenia naszej rasy ,którą to potrafiliśmy przenieść do praw ogólnych i niekwestionowanych , dowodząc tym samym że jesteśmy w stanie dotrzeć do tego co słuszne i przyjąć to do norm społecznych.
  • 2011-10-18 10:26 | jesmen

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Świetna analiza i trafna diagnoza. Tylko nie widzę w ciągu dnia, aby się to przekładało na oko w oko z politykierami. Jak na razie i od iluś lat, zauroczone wielkim bratem polskie media, jeżdżą ostro na emocjach - "Palikot and krzyż, co dalej z panią Kopacz, kim zostanie Grzesio Schetyna".
    A zaiste, obywatel tego kraju nie wydrukuje sobie plakietki, że jest z prasy i nie uklei z tektury mikrofonu, aby zadręczać samozwańczego Premiera pytaniami o NIEBO ważniejszymi lub typu:
    -panie Premierze, ale co KONKRETNIE z Polską gospodarką, jaką ma pan KONKRETNĄ STRATEGIĘ i czy w ogóle ją pan ma?
    -jaki jest kalendarz wdrażania tej strategii w życie i czy FACHOWCY potwierdzają, że przyniesie ona spodziewane efekty.
  • 2011-10-18 10:47 | wojciech

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Pytanie te należało stawiać gdy Soros z Balcerowiczem, z poparciem Solidarności grabili kraj i demolowali jego profesjonalne kadry. Teraz zupa się wylała i po ptokach. Rządzą lichego pokroju historycy i mogą tylko nadzorować interesy obcych spekulantów i bankierów. I na tym zakończy się tragiczna przygoda Polaków z Solidarnością.
  • 2011-10-18 10:51 | miki

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Tu nie chodzi o żadną mydląca oczka filozofię na nudnym wykładzie o rodzajach kapitalizmu. Tylko o to, że jak zarabiasz ponad poprzeczkę to płać podatek ponad poprzeczkę. Jak wyprowadzasz byznes do chin, to MUSISZ wyrzucić swoje obywatelstwo do kosza i zostać chińczykiem. Utopia?, niekoniecznie.
    Po prostu nie ma kukły przebranej w ludzki garnitur, która zerwie się ze sznurków i bez biurokratycznej zadyszki, najzwyczajniej to wprowadzi.
  • 2011-10-18 11:04 | Slawczan

    Lata zaniedbań się kłaniają...

    1. p. Żakowski postuluje wprowadzenie odpłątności za studia - a czy ON i ludzie z jego pokolenia płacili za nie? Płatna edukacja wyższa? Przecież to bedzie przeciwskuteczne , o ile uznać ,że gł. celem (postulowanym przez red. Żakowskiego) ma byc przełamanie kryzysu/stagnacji demograficznej. Jak młody człowiek ,kończący studia bez gwarancji zatrudnienia a w zasadzie z gwarancją jego braku ma ,,dać radę" zrealizować plan redaktora skoro bedzie zaczynał z bagażem dodatkowego długu. O pomocy ze strony rodziców nie będzie co marzyć - dzięki ,,solidarnościowej" polityce tylko dzieci mundurowych będą miały na co liczyć. Odpowiedzią na to jest zwiększyć dochody obywateli - w końcu Polacy nie są antyprokreacyjnymi dewiantami. Świadczy o tym zachowanie emigracji - mnożą się dwa razy lepiej (pomimo kryzysu). Dlaczego?wystarczy zobaczyć ile paczek pampersów moze kupic dziewczyna zatrudniona w sklepie w UK a ile w Polsce. Pomijam chamską i haniebną praktyke pracodawców prywatnych w Polsce gdzie zwykle na wracająca do pracy po urodzeniu dziecka kobietę czeka wypowiedzenie. taa...musimy jeszcze bardziej zliberalizować kodeks pracy - może w kierunku redukcji obowiązku płacenia w ogóle za pracę...
    2. Budowa infrastruktury? Pan premier bredzi coś o ygrekach - chyba udaje Greka -od dwudziestu lat jest prowadzona (celowo?) polityka nieszczenia kolei (i transportu publicznego w ogólności) w Polsce. Jest to po Lasach Państwowych największy kawałek majątku narodowego. Warte miliardy złotych tereny w środku miast...Może chodzi o to by uczynic kolej takim syfem by sami ludzie zaczęli się domagać ,,sprzedać ten syf bo dalej tak byc nie może". A wiadomo ,że prywatyzatorzy zawsze wychodzą na swoje. Proces ten zintensyfikowano za kadencji Buzka/Balcerowicza gdy podzielono kolej na dziesiątki koryt (pod pozorem spółek). Powrót do normalności raczej niemożliwy - każde koryto karmi tez stado związkowych pasożytów więc będą bronić tego syfu jak niepodległości. Dowodem na moją gł. tezę są skargi kolejarzy ,że kolej jest niedoinwestowana ale rząd w grudniu miał ,,zbędne" 4 mld zł przeznaczone na kolej i zdecydował się je stransferowac na drogi. Budowa autostrad? A kogo będzie stać by nimi jeździć przy ciągle wzwyżkujących cenach paliwa i ,,europejskiej" wysokości opłat? Stan sieci energetycznych i elektrowni pominę milczeniem - w zasadzie każda ekipa rządowa od 1989 roku zasłużyła na sąd za zaniechania. Na rozwój rozproszonej energetyki opartej na źródłach odnawialnych szans brak. Kłania sie zaniedbanie modernizacji sieci energetycznych. Poza tym ,,wielka elektrownia" to zapewne też okazja to załatwienia ,,grubych kopert".
    3. Kwestie ubzpieczeń społecznych? Zwróćmy uwagę na ilość uprzywilejowanych. Nie wiem jaki jest powód by sponsorować lifestyle chłopka małorolnego? To może mały biznes weźmy tez na utrzymanie? Jeżeli firma zysków nie przynosi to ją się ZAMYKA. Problemem Polski jest model kaptalizmu przyjęty w 1989 roku ale jest jeszcze większy problem - DWUSYSTEMOWOŚĆ. Z jednej strony mamy kapitalizm oparty na najbezwględniejszym wyzysku a z drugiej strony socjalizm. W socjalizmie żyją urzędnicy państwowi (ZAWSZE wypłata, pewność zatrudnienia, pełne świadczenia, ochrona związkowa, brak rygoru efektywności), mundurowi (to samo + wczśniejsza emerytura) , rolnicy (sponsorowane świadczenia). I ta druga strona - wyzyskiwani w sektorze prywatnym. Wyzyskiwani przez państwo - bo musi znależć kasę na tych z ,,socjalizmu" i wyzyskiwani przez pracodawców (bo ci muszą zakumulować kapitał+ zarobić na haracz dla państwa+ nachapać się). Czyż nie jest absurdem ,że fryzjerka/sprzedwaczyni zarabiająca 1500zł na ręke płaci więcej państwu niż właściciel 1000ha ziemi? Albo i 20ha ziemi?te typy w razie czego sprzedają ziemię i wykupią sobie emeryturę a fryzjerka? Ten układ przywilejów powoduje ,że nasz kapitalizm jest wyzyskiem a system socjalny wsparciem patologii tylko.
    Konkluzją tego przydługiego postu niech będą dwa stwierdzenia:
    - w 1989 roku do władzy doszli ekonomiczni durnie (choć wielu podejrzewam o złą wolę) i wdrożyli model rządzenia typu ,,a co my będziemy z tego mieli". Zarządzanie państwem polegało za sprzedawaniu co wartościowszych a łatwych do spieniężenia elementów majątku narodowego po czym za tą kasę ,która została po prywatyzatorach ,,rządzili". Ok roku 2000 zasoby łatowospieniężalnego towaru skurczył sie dlatego ,,hodowala gruszek na wierzbie" w wykonaniu L. Millera zakończyła się fatalnie.
    -w 1989 roku wdrożono model kapitalizmu oparty na wyzysku siły roboczej, liberalizowano kodeks pracy (a w zasadzie dzięki bezrobociu i niewydolności PIP i sądów pracy zrobiono z KP teorię) - oczywiście dotyczyło to sektora TYLKO prywatnego/ gdzie indziej socjalizm. Model ten zaprowadził nas w ślepą uliczkę. Po co na Zachodzie wprowadza sie innowacje - bo praca jest zbyt cenna/droga by ją trwonić. A u nas? Po co innowacje/lepsza organizacja skoro łatwiej jest kazać pracownikom zostać w pracy dłużej - bo za nadgodziny płacic im nie trzeba a dzięki bezrobociu odmówic nie śmą? Po co koparka skoro można wziąść chłopków z łopatami? To trochę jak dawna Rzeczpospolita - po co innowacje skoro można było chłopu kazac dłużej pracować na pańszczyźnie? Teraz doszliśmy do ściany z tą metodą, kryzys obnażył dodatkowo nasze zapóźnienie a kapitału wiedzy żeśmy przez te dwadzieścia lat nie zgromadzili ,za to tradycyjne sposoby gospodarowania ludzmi zostały ,,uświęcone" praktyką tych lat. Co najwyżej możemy ,,panom" dać lepszy bat czyli jeszcze bardziej uśmieciowiony Kodeks Pracy.
    - błędny model kształcenia młodzieży. Skrajnie antykoopreacyjny, rozwijający patologiczny indywidualizm, ,,testowość" wiedzy zamiast myślenia analitycznego, ciągle odchudzamy programy nauczania a młodzież opuszcza szkoły co raz bardziej niedouczona, szkoła nie potrafii zaszczepić ducha obywatelskiego - a w zasadzie zaszczepia ducha antyobywatelskiego, mimo intensywnej katechizacji młodzież wychodzi nauczona lekceważyć normy etyczne. Potem się dziwimy 18letnim zwyrodnialcom mordującym innych podaczas jazdy samochodem po pijaku. Zwiększyliśmy wymiar wuefu ale młodzież jest co raz bardziej zdegenerowana fizycznie. Tylko Karta Nauczyciela się nie zmieniła...
    Niestety takimi sposobami i z takowym ,,kapitałem" pracowice wytworzonym przez dwadzieścia lat pseudoliberalizmu żadnego z problemów zaznaczonych przez red. Żakowskiego nie przełamiemy.
  • 2011-10-18 12:40 | warszawiak

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Co historyk moze wiedziec o strategii gospodarczej ?
  • 2011-10-18 13:10 | MMK

    Fachowcy PRLu

    "z poparciem Solidarności grabili kraj i demolowali jego profesjonalne kadry."

    O ! To już nie tylko kity że PRL był krajem mlekiem i miodem płynącym internet znosi, ale i kity że zarządzanym przez doskonałe PZPRowskie kadry ;) ?

    Chyba towarzysze specjaliści od kwestii jak podcierać bez papieru ;) ?
  • 2011-10-18 13:12 | anty

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Pozwolę sobie nie zgodzić się z opinią Pana redaktora.
    Na problem numer 1 w Europie, nie tylko w Polsce będzie jaka ma być demokracja.
    Pan redaktor pisze o konieczności debat publicznych i tu jest właśnie problem numer 1. Taki, żeby klasa polityczna uznała, że mandat od wyborców to za mało, żeby nie prowadzić dialogu z obywatelami. Partiom w sejmie przypominam, żeby swoje poparcie oceniały realnie to jest wynik wyborów dzielony przez 2, przecież połowa uprawnionych nie zagłosowała.
    Niestety, jestem pesymistą, we wczorjaszym programie redaktora Lisa padło z ust europosła Cymańskiego stwierdzenie, które mnie zaszokowało. Zacytuję z pamięci, jeśli pokręciłem proszę mnie poprawić: "Kampania wyborcza się skończyła, teraz rządzimy my". Debata publiczna nie powinna się toczyć nad tym, czy krzyż powinien wisieć w parlamencie, tylko przede wszystkim o tym jaka ma być współczesna demokracja. Jak pobudzić społeczeństwo obywatelskie. To jest problem numer jeden.
    Co dalej zrobi rząd to pewnie Pan redaktor ma rację.
  • 2011-10-18 13:59 | maksymilian

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Doskonała diagnoza dotycząca stanu świadomości polskich elit politycznych, z których jedni utknęli w XX-leciu międzywojennym (albo i wcześciej), a drudzy na ustrojowej transformacji pookrągłostołowej. Ci pierwsi zresztą nie tkwią w swoich anachronicznych poglądach chyba całkiem na serio - to dla nich jedynie materiał do manipulowania bardziej zacofaną mentalnie częścią społeczeństwa, więc po co im jakikolwiek poważny dialog, będą bredzić tak długo, jak przynosi to efekty wyborcze. A ci drudzy, "transformatorzy" okazali się elitą o zbyt niskim potencjale intelektualnym, aby zrozumieć zmieniający się świat. Tego potencjału wystarczyło co prawda na proste recepty transformacyjne, podane w formie liberalno - wolnorynkowych przepisów "kulinarnych" na budowę nowego ładu. Tyle, że te przepisy mocno się zdezaktualizowały i duża część tych elit, widząc swoją bezradność "idzie w zaparte", nie mogąc z siebie już wykrzesać niczego więcej.
    Potrzeba nowej debaty jest, tylko kogo z kim? PiS odpada, im nie zależy na żadnej debacie, będą wymachiwać swoimi relikwiami tak długo, jak starczy to na ciepłe posady sejmowe, potem się rozpierzchną na cztery strony świata. A wewnątrz PO? Czy widzi tam, Panie Redaktorze, warunki do jakiejkolwiek debaty? Chyba że premier Tusk w sali lustrzanej zmierzy się w dyskusji z dziesięcioma swoimi odbiciami. Nie ma też żadnego forum do debaty, polskie media zdominowane przez ćwierćinteligentów wolą niekończące się i bezproduktywne jatki retoryczne ku uciesze gawiedzi, w stylu "Co z tą Polską" niż poważne i konstruktywne dyskusje.
  • 2011-10-18 15:17 | wiehu

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Oglądałem nie dawno film "V jak wendeta" ,i tam ludzie sami doprowadzili do dyktatury pozwalając , stopniowo , powoli, na coraz większą agresje władz.

    Więc jak czytam że "jedz facet do chin" lub "płać większy podatek"
    to myślę że nie koniecznie jest nam tak daleko do dyktatury ,a ja przecież jestem zwolennikiem Demokracji , więc jest mi smutno.


    Z drugiej strony fajnie że coś się dzieje , wielkie zmiany nadchodzą a my jesteśmy w ich środku ,mogąc je kształtować ale coś mi się wydaje że nie którzy nieetyczni kolesie nagle się przestraszyli że jak się nie uspokoją to dostaną po łapach że stali się jeszcze "Bardziej nie Etyczni " w sposób taki że udają Etycznych.

    Kiedyś jak była większa wolność więc można było ich łatwiej zobaczyć a teraz jak się starają ukrywać to może być z tym problem ,i to jest bardzo złe bo koleś z gruntu nie moralny jak sam się nie pójdzie leczyć i nie uzna siebie za chorego ,to się nie wyleczy chodźmy go inni zamknęli w piwnicy.

    Więc się poukrywają tacy ,nadal sądząc że są zdrowi i będą ściemniać nam (w swój perfidny sposób) że się zmienili , pewnie mając jakiś chory plan w zanadrzu.

    I do tego mogą doprowadzić te całe rządowe rygory , że ci co kłamią dojdą do władzy bo ich już ludzie nie będą potrafić odróżnić od innych.
    Teraz przynajmniej jest to jeszcze możliwe i należy to zachować .

    Musi być wolność, takie jest prawo i nikogo ono nie może pomijać,
    bez żadnego Ale...
  • 2011-10-18 16:12 | miki

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Fajnie by było, gdyby było, ale na razie jest tak, że mimo prób i błędów, wojen i rewolucji -cały czas wychodzi natura ludzka. Człowiek, niestety, ma taką konstrukcję psychiczną, że musi mieć nad sobą ZDROWOROZSĄDKOWĄ instrukcję obsługi (10 przykazań to strzał w dziesiątkę), a w ekonomii jasne i klarowne oraz sprawiedliwe REGULACJE. Jeżeli tego „prowadzenia za rączkę” zabraknie, to panoszy się w koło Macieju jakiś kryzys. Niedopuszczalne jest też jawne pogwałcenie zdrowego rozsądku. Bo przecież mnie będą ganiać po całym świecie za to tylko, że nie spłacam jakiegoś kredytu lub karty kredytowej. Ale ci którzy pozadłużali swoje firmy, klientów, całe kraje –wypłacają, tak jakby nic się nie stało, sobie samym soczyste premie. Dlatego, jeżeli kukły w garniturach parające się polityką, będą rok w rok dreptać nóżka przy nóżce, w miejscu -to nawet się o to nie muszę zakładać. Wszyscy spadając z przepaści wyrżniemy twarzą o ziemię, a prywatne statki kosmiczne w niczym już nie pomogą cudownie ocalonym.
  • 2011-10-18 16:16 | jesmen

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    można przy tym dodać pytanie,
    po co się w ogóle pchał na odcinek, na którym nie daje rady i kto go przyjął do tej roboty?.
  • 2011-10-18 16:38 | zaba z paryza

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    co do debat, mozna je wykreowac, bo jest sporo ciekawych i madrych fachowcow, eskpertow w kraju, im dac glos a nie politykom, najwyzej posadzic takiego politykiera miedzy swiatlych to kazdy spostrze sie , ze to glab, a nie polityk.

    takim ostnim przykladem moze byc Niesioloski, ktory broni krzyza jak PiS..
  • 2011-10-18 17:22 | ivo

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    To czego się dowiedział. O ile należy cenić wykształcenie, o tyle nie należy go fetyszyzować. Są całe masy wykształconych dyletantów w swej dziedzinie i niemała ilość ludzi o chłonnym umyśle którzy potrafią sporo się dowiedzieć bez jego świątobliwości dyplomu. Proponuje odnieść się "ad rem", a nie "ad personam", że użyję zacnych łacińskich zwrotów.
  • 2011-10-18 17:31 | ivo

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Ponadto, jeśli mowa o premierze, to ma on się otaczać dobrymi doradcami, a nie być omnibusem wiedzącym wszystko bo takich historia ludzkości nie zna, może poza generalissimusem Stalinem. A koledze z góry, radze darować sobie sobie słowa o samozwańczym premierze. Ja go między innymi zawezwałem, wraz z kilkoma milionami Polaków. Może bez nadmiernego entuzjazmu, ale z silną motywacją, bo deptał mu po piętach wykształcony prawnik, który po niekorzystnych dla siebie wyrokach postulował wymianę sądów, był zresztą podejrzanym specjalistą od wszystkiego, lotnictwa, służb specjalnych, poezji...
  • 2011-10-18 18:43 | jerry11

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Jest jeszcze jeden bardzo wazny problem i pytanie - a co z polskim zadluzeniem? Przecie ono wzrasta z roku na rok!
  • 2011-10-18 19:25 | jola

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    rozwiązaniem dla nieudolnych rządów, które kręcą się od 22 lat po Wiejskiej, miała być globalna gospodarka. Ta znowu przyciągnęła i obficie wynagrodziła pospolitych złodziei. Przez to wszystko jak nie masz układów, albo szczęścia na loterii, to możesz zapomnieć o jakiejkolwiek mającej ręce i nogi robocie.
    Więc nie pozostaje nic innego, tylko czwarte rozwiązanie made in pan Lepper.
  • 2011-10-18 19:59 | warszawiak

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Niestety dokonales szalonego wyboru. Ale badzmy precyzyjni. Glosowales na partie a nie na Tuska. Tusk sam sie wybral na szefa PO. I sam sie postawil na pozycji No.1 w Warszawie pomimo ze jest kaszubem. Rownie dobrze moglby kandydowac na Ksiezycu.

    System wyborczy pracuje tak ze jedynki maja wejscie o Sejmu zagwarantowane. To nie byly demokratyczne wybory tylko parodia wyborow.

    Historyk na czele rzadu jest po prostu nieporozumieniem. Najlepszym posunieciem Tuska jest rezygnacja i zaproponowanie innego kandydata na premiera. Co najmniej doktora ekonomi lub zarzadzania z 25 letnim stazem pracy w duzej korporacji na powaznym stanowisku.

    Ale tak sie nie stanie bo rzadza wladzy i terroru spoleczenstwa jest wieksza of dobra kraju.

    Przekonaj wiec w jaki sposob historyk ma refromowac gospodarke ? I nie pisz ze bedzie mial doradcow. Czyscibut rowniez moglby byc premierem. Problemem jest ze historyk nie wie czego nie wie. Zmarnowal juz 4 lata z zycia 38 mln polakow. Zadluzal kraj w tepie 71 mld zl na rok niszczac zycie tym co sie nawet jeszcze nie urodzili !!! To forma pedofili ekonomicznej.

    I co ma byc ??? Wiecej tego samego ??? W Polsce za wykonywanie zawodu bez przygotowania zawodowego groza kary wiezienia. Nawet telewizorow nie mozna naprawiac bez licencji. A ty nie masz zadnych kwalifikacyjnych wymogow od premiera ??? Niestety widac ze dono ci prawo glosu przez pomylke.


  • 2011-10-18 22:03 | ivo

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    He he..:) Miał racje autor mówiąc, że z obozem niepodległościowym dyskutować się nie da. Prawo głosu dostałem tak jak Ty, a kto z nas był pomyłką po przekroczeniu osiemnastki to już niech Bóg osądzi. Tak, w każdej dziedzinie obowiązują (w teorii) licencje, ale są dziedziny spod tej reguły wyjęte, to rodzicielstwo i polityka, to swoisty paradoks i nie paradoks jednocześnie, są to dziedziny na tyle wrażliwe i podatne na manipulacje, ponadto skomplikowane i nacechowane emocjonalnie, że inaczej się nie da, można pomstować, że głupi rodzice źle wychowuja dziecko, albo że głupi naród źle wybiera, ale wszelkie próby ingerencji niosą co najmniej 2 zagrożenia: jedno, że też nie jesteśmy nieomylni i tak naprawdę nie ma tu ekspertów mogących wziąć taki ciężar odpowiedzialności, dwa, że nieuchronnie staczamy się w totalitaryzm. Póki co nie słyszałem o studiach i specjalizacjach w zawodzie premiera, a co do innych specjalizacji, to zawsze będzie można zarzucić mu braki, a to, że się nie zna na kulturze, bo nie kulturoznawca, a to że na armii, bo nie wojskowy, a to, że na prawie, bo nie prawnik, a to że na edukacji, bo nie pedagog wybitny, słowem od tego są ministrowie i tu można im stawiać uzasadnione zarzuty i ja się z niektórymi zgadzam, choć jednak wziąłbym pod uwagę kontekst międzynarodowy, państwo w dzisiejszych czasach to nie to samo co w dziewietnastym wieku, nie jest tak "potentne" w dziedzinie gospodarki może jedynie dmuchać co sił żeby jakoś ten ogromny i słabosterowny balon lekko przesunąć. Poza tym mówie, wybory to nie supermarket, gdzie można wybierać spośród szerokiej gamy produktów, realnych kandydatów na premiera było dwóch, ten który nim jest i psychopatyczny doktor prawa pracy, o stosunku do prawa na zasadzie babci Pawlakowej z "Samych swoich": "sąd, sądem, ale sprawiedliwośc musi być po naszej stronie", z umysłem zasnutym dodatkowo mgłą smoleńską, ten to by dopiero uzdrowił gospodarkę kraju, jak cię mogę. Pobudziłby produkcję stali, rozwijając przemysł zbrojeniowy, po czym wypowiedział wojnę Rosji i Niemcom, i w ciągu 10 lat mielibyśmy swoisy "embarras de richesse" bo trzebaby było zagospodarować jakoś te ziemie od Kamczatki po holenderską granicę, no ale bogactwa naturalne itp, może faktycznie, niegłupia perspektywa. Tak... to byłby zaiste "nieszalony" wybór.
    Przypomnę, że było na naczelnych stanowiskach w państwach już paru aktorów, generałów, chemików i nieźle rządzili, co nie znaczy, że nie było paru takich co rządzili źle. Była też masa prawników i ekonomistów którzy rządzili do kitu. Słowem kulą w płot, po prostu nie te argumenty, to już wolę te o zadłużaniu. Choć wolę się zadłużać z Donkiem niż z Jarkiem.
  • 2011-10-18 22:07 | "P" i inne czasopisma w ciągu ostatnich paru lat

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    po kilkakroć informowały nas, że nastroje wśród Polaków są coraz lepsze.
    Więc ja się pytam: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak niedobrze? W dyskusji nie widziałem ani jednego zadowolonego komentarza. Optymiści nie umieją pisać?
    A o obecnym i każdym poprzednim nie-rządzie nie mogę myśleć bez odruchu wymiotnego.
  • 2011-10-19 03:30 | ciekawy

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    No tak, ale p.Lepper zaciagnal petle na wlasnnej szyi, a p. Red.sugeruje zaciagniecie petli na szyi cudzej. Na przyklad na krtani studentow, ktorzy nie placa, podczs, gdy przedszkolaki placa. Troche w tym zaciaganiu kryje sie zatem sprzecznosci. Bo idac tropem mysli autora nalezaloby zdac pytanie; dlaczego za picie wody z kranu sie placi, a za powietrze, ktorym oddychamy - nie? Dlaczego platne jest zaciaganie dymem papierosowym, a zaciaanie sie spalinami juz -nie? Ciezka sprawa z tym zaciaganiem!
    Oto bowiem, jezeli w miejsce wyeksploatowanych 'prostych rezerw' wprowadzi sie zaciaganie petli na szi, to z definicji, te srodowiska, ktorym sie zacisnie przestana oddychac, a wiec nie beda potrzebowaly powietrza, a wiec nie zastapia rezerw.Ani prostych, ani skomplikowanych. Nie pierwsza to a i pewnie nie ostatnia) sprzecznosc, w ktora sie autor wikla ( i na dodatek za to nie placi, a juz czytelnik wpadajacy w to jego powiklanie placi). Na ale, z drugiej strony, moze jest jakies wyjscie, bo przecie zawsze mozna zadac pytanie: dlaczego za oddychanie mialoby sie placic, a za duszenie sie nie, sugerujac w ten sposob jedna z mozliwosci zapelnienia pustki pozostawionej po 'prostych rezerwach' i przy okazji - mozxliwosc sprzecznosci przezwyciezenia.
    A ja, na wszelki wypadek, z gory zapowiadam, ze za wycinanie moich postow przez red. cenz. placic nie mam zamiaru.
  • 2011-10-19 05:11 | robo

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    "inaczej się nie da" "nikt nie obiecywał że będzie dobrze" "świat jest taki jaki jest" "takie jest życie" to typowe utrwalacze do betonowania otaczającej rzeczywistości -gardłowane przez tych, których życie od małego i tak głaszcze po główce.
    "Pieniądze szczęścia nie dają" wiadomo nienaiwnym, że to kłamstwo wymyślił jakiś bogaty, dla zabetonowania całej populacji w biedzie.
    Czas już najwyższy z tym wszystkim skończyć.
  • 2011-10-19 06:45 | Wojciech K.Borkowski

    Re:Trzy polskie problemy -jedna ekonomia

    Ekonomia polityczna patriotyzmu

    Jeżeli komuś przypadł ten los, że musiał chodzić do szkoły, to na początku edukacji, zwanej wyższą, spotkał się z ekonomią polityczną kapitalizmu i ekonomią polityczną socjalizmu. W drugiej połowie XX wieku elity finansowe wprowadziły w życie nową ekonomię polityczną globalizmu, ale do nauki tej ekonomii nie zmuszano studentów, a być może nie ma do niej nawet podręczników. Biegli w tej sztuce uprawiania ekonomii politycznej globalizmu okazali się natomiast spekulanci. Wśród nich grupa giełdowych spekulantów powinna kandydować do Nobla z tej "nowej ekonomii".
    Początek XXI wieku potwierdził jednak społeczną szkodliwość uprawiania ekonomii globalnej i zrodziła się potrzeba stworzenia innej ekonomii, którą dla uproszczenia można nazwać "ekonomią polityczną patriotyzmu". Patriotyzmu jako ruchu umysłowego ludzi rozsądnych.
    Co to jest ekonomia? Według słownika wyrazów obcych,
    ekonomia to umiętność racjonalnego gospodarowania , gospodarność, rządność, oszczędność. Natomiast ekonomia polityczna to jest nauka o prawach społecznych rządzących produkcją, wymianą i rozdziałem dóbr materialnych, nauka o gospodarowaniu ludzi żyjących we wzajemnej więzi społecznej.
    Już na pierwszy rzut oka widzimy, że finansiści globalni nie postępują według zasad zawartych w pojęciu "ekonomia", ponieważ mają w nosie racjonalne gospodarowanie, gospodarność i oszczędność. Nie kierują się też prawami społecznymi rządzącymi produkcją, wymianą i rozdziałem dóbr.
    Ponadnarodowe korporacje, czyli jedyni władcy współczesnego świata, kierują się prymitywnie pojętym szybkim zyskiem. Termin zwrotu nakładów jest ich jedynym "przykazaniem" i religią. Jakie są skutki tej "schizmy" to widzimy sami. Powszechnie obserwowane zjawisko które towarzyszy globalnej ekonomii w krajach dawniej uprzemysłowionych jest pozornie "ekonomiczne". Technologie i fabryki stworzone w jednym kraju wędrują do drugiego kraju, gdzie koszty produkcji są niższe, więc przynoszą większe zyski niż w kraju gdzie te technologie powstały.
    Jakie są konsekwencje ekonomiczne i społeczne takiego procesu?
    Jeżeli ucieczka fabryk, czyli realnego kapitału jest totalna, to kraj ogołocony z przemysłu wpada błyskawicznie w spiralę kryzysu. W kraju bez fabryk zostają tylko usługi , banki i magazyny na importowane towary.
    Taki kraj nie ma nawet szans na przetrwanie kryzysu i korektę wynikającą z procesów rynkowej samoregulacji. Różnice poziomów życia między krajami z których uciekają fabryki, a krajami do których się te fabryki przenoszą, są tak duże, jak frustracje i napięcia społeczne które pozostają w kraju z którego fabryki wywieziono. Kraj opustoszały z fabryk staje się zakładnikiem "ruchomego" kapitału globalistów.
    Za importowane towary, które dawniej się samemu wytwarzało, trzeba płacić, a nie ma czym. Z pustego to nawet Salomon nie naleje.
    Tak w ogromnym uproszczeniu wygląda podstawowa przyczyna obecnego kryzysu w krajach dawniej uprzemysłowionych.
    W Polsce powody obecnego kryzysu są inne, ale nie mniej bolesne. Zlikwidowano lub sprzedano spekulantom fabryki, które może nie były na zbyt wysokim poziomie technologicznym ale dawały Polakom poczucie stabilizacji życiowej. Sprzedano banki , zakłady energetyczne, media, udziały w firmach ubezpieczeniowych i prawo do eksploatacji bogactw naturalnych. Młodych, bezrobotnych Polaków, wysłano do roboty na saksy. Szykuje się sprzedaż ziemi, lasów i szpitali. Za zyski ze sprzedaży Polacy kupują gadżety i używane samochody. Dług zewnętrzny rośnie. Hurtownie zapełniają się towarami importowanymi z Azji. Jak nie będzie już co sprzedawać to zacznie się wielki kryzys.
    Czy można zatrzymać ten bezprzykładny, spekulacyjny ruch w światowym interesie. Czy protesty "oburzonych" są w stanie uzmysłowić bezsens ekonomii opartej o zysk jako jedyne kryterium opłacalności.
    Jedyną szansą jest stworzenie nowej doktryny "ekonomii politycznej patriotyzmu". Polityk oraz właściciel kapitału musi mieć emocjonalny stosunek do kraju w którym żyje i zdobywa majątek. Właściciele kapitału i firmujący ich działalność politycy muszą kochać własny kraj i chcieć w niego inwestować, mimo, że lobbysta czy spekulant podpowiada im łatwiejszą drogę pomnożenia kapitału w innym miejscu.
    Czy politycy w krajach dotkniętych kryzysem są w stanie sobie wyobrazić jak będzie wyglądała przyszłość w krajach wynajętych spekulantom jako poligon do eksperymentów globalnych.
    Uczmy się ekonomii politycznej patriotyzmu. Dbajmy o kraj w którym mieszkamy i w którym będą mieszkać nasze dzieci. Po kapitalizmie, socjalizmie i globaliźmie czas na rozsądek. Z pustego i spekulant nie naleje.

    19 października 2011
    www.wojciechborkowski.com
  • 2011-10-19 09:03 | Slawczan

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Cóż wzrasta bo PiS zaprojektował a PO wprowadziło obniżki podatków dla najbogatszych. Miało to spowodować wzrost inwestycji, tymczasem nastąpił spadek. Gdzie ta kasa? Pewnie na Kajmanach. takie to inwestycje. za to MY będziemy spłacac to zadłużenie. To jest jedna z gł. przyczyn obecnego kryzysu. Gospodarki krajów sa drenowane za pomocą ulg dla najbogatszych i korporacji ale państwo nie może uciec od pewnych wydatków. Przypomne ,że wydatki sztywne stanowią ok 75% polskiego budżetu. Na to MUSZĄ sie znależć pieniadze. Skąd? Pospolita mierzwa zwana obywatelem z należącym do najniższego progu wiele zapłacić nie może tytułem podatku PIT bi zarabia za mało ale można ją ogolic VATem...no i pożyczyć.
    Innym przykładem jest Wielka Brytania ,wprowadzjąca drakońskie oszczędności, kosztem CAŁEGO społeczeństwa (oczywście na gust neoliberałów stanowczo za małe) ale... na jej terytorium znjduje się kilka bilionów (nie miliardów) nieopodatkowanych funtów. Gdzie: Kajmany, Gibraltar, Isle of Man, Jersey, Guernsey, Bermudy, Wyspy Dziewicze. O tych pieniądzach nikt nie pomyśli...w końcu gdzie pan Murdoch trzyma portmonetkę?
  • 2011-10-19 09:04 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @Wojciech K.Borkowski - Pan i Panowie na forum sami jesteście niezłymi spekulantami. Spekulujecie, że umyślnie coś było rozkradane, a teraz spekulujecie, że miłością i patriotyzmem rozwiążemy problemy. Fajnie się czyta ale praktyka?

    Fabryki poszły do Chin dlatego, że sami tego chcieliśmy. Chcieliśmy wszyscy być kierownikami, nikt robotnikiem i chcieliśmy aby było codziennie taniej. Funkcionowanie każdej fabryki powiązane jest z kosztami utylizacji odpadów, transportu, pracowników. Płace mają nam rosnąć, środowisko ma być czyste, a drogi równe i bezpieczne dlatego koszt wyprodukowania lizaka jest większy. To nie jest ekonomia globalna ale podstawowa. Wystarczy, że jeden przeniesie się do Chin i wszyscy muszą iść za nim aby być konkurencyjnym. Bo ekonomia polega na konkurencyjności a jak ktoś konkuruje ceną to musi szukać jak najniższych kosztów. Druga sprawa jest taka, że produkcja oddała pola usługom i produkuje się mniej, więc mniej ludzi może w tym sektorze pracować. Jakbyśmy produkowali wszystko w rodzimych krajach to, fabryki z kraju o najwyższym PKB musiałyby sprzedawać najdroższy towar, bo koszty były by uzależnione od standardu życia. Innym słowem, odpadly by z biznesu i nikomu nie opłacałoby się wprowadzać demokracji oraz wolnego rynku bo totalitaryzm i bieda oznacza zysk dla klasy rządzącej.
    To, że w Polsce jest wyprzedawane wszystko wynika z faktu, że nikt nie ma na tyle siły aby konkurować z gigantami. Jest mało chętnych na cieżką pracę i tworzenie wszystkiego od podstaw, kiedy za rogiem czekają korporacje posiadające rynki zbytu na połowie globu. Jak ktoś chętny, żeby rywalizować z Apple, Tesco, BP, Gazprom itp. za swoje, to ja trzymam kciuki. Młodych też nikt nie wysyłał na siłe, pojechali, zobaczyli część świata, odciązyli budżet i jak chcą zostać to niech zostają, bo mają prawo do tego i ja im kibicuje. Mamy się obwarować murem i wszyscy wypalić orzełka na klacie? Co to niby jest takiego ten naród i doczego zobowiązuje? Do przyczepienia sobie kuli u nogi? Bo ja myśle, że jak Niemiec zasiedli teren po emigrancie to emigrant zasiedli teren pozostawiony przez Niemca. Do grobu ziemi ani godła nie zabierzesz a człowiek w pierwszej kolejności jest człowiekiem i ma prawo do wolności i rozwoju, dopiero potem mogą przychodzić jakieś obowiązki wobec kraju, który i tak nie zdążył mu niczego dać. Jakby ludzie nie emigrowali to byśmy łupali nadal kamień w jaskiniach i myśleli, że ziemia jest płaska.

    Ostatnia sprawa - utopia miłości - niby w jaki sposób weryfikowany będzie emocjonalny stosunek do kraju? Będziemy podpinać kabelki i się testować na wykrywaczu kłamstw? Polacy mają raczej negatywny stosunek do Polski bo ciągle narzekają i mówią, że mają dość, część ucieka, więc chyba byśmy byli na ostatnim miejscu bo zarabiać wedle tej definicji nie mogła by nawet połowa. Czy pariotyzm jest ważniejszy niż prawa człowieka, skoro narody składają się z ludzi? Może zamiast patriotycznych i emocjonalnych powiązań z flagami, godłami i miejscem na mapie, zaczniemy mieć emocjonalny stosunek do siebie nawzajem. Zaczniemy doceniać prawo do wolności każdego człowieka, do godności wszystkich, Chińczyków, którzy za zupe składali mi komputer na którym pisze, też w to wliczam.
  • 2011-10-19 09:33 | Slawczan

    @ Wojciech K. Borkowski

    ,,Z pustego i spekulant nie naleje" - to bez znaczenia gdy mieszkasz na wyspie np. w Dubaju w otoczniu sobie podobnych. Czy prezesi banków myśleli dokąd prowadzi ich polityka, sposób zarabiania pieniedzy? Nie - mieli to dupie - brali za te krótkoterminowe ,,zyski" tak wysokie prowizje(wiemy ile oficjalnie a ile nieoficjalnie?) by do końca życia mieć gdzies pracę i szkody jakie wyrządzili. Czy udziałowcy ,którzy wyniesli do władzy tych hochsztaplerów ponieśl konsekwencje swojej chciwości? Nie ,ich kumple w rządzie obciązyli społeczeństwo kosztami ratowania pasożytów...W końcu WSZYSCY Sekretarze Skarbu w USA, ministrowie finasów w innych krajach wywodzą się z tej samej grupy z ,której wywodzą się prezesi tych korporacji więc jakiekolwiek próby okiełznania tej patologii są skazane na niepowodzenie. Wystarczy zobaczyć z jaką ,,atencją" podchodzi sie do kwestii rajó podatkowych.
    To co napisałeś (w sposób uproszczony) o przyczynach kryzysu - to święta prada. Aż dziwię się ,że niezaatakował tych twierdzeń żaden ,,wolnorynkowiec" - ,,zysk jest jedynym i najświętszym prawem kapitalizmu usprawiedliwiającym wszystko" , ,,gdyby nie państwo to rynek by działał super" , ,,lewackie piep...nie - weż się do roboty zamiast kombinowac mannę z nieba, jak to lewactwo".
    Niestety państwo stało się wydmuszka ekonomiczną ,pozbawianą pieniędzy w wyniku uwolnienia kapitału i najbogatszych od podatków,obnżania płac dla jak największej ilości obywateli a jednocześnie NIE MOŻE SIĘ pozbyć pewnych funkcji jakie sa gł. powodem jego istnienia - zapewnienie bezpieczeństwa i wsparcia obywatelom, rozwoju infrastruktury itp. Wobec utraty podstaw ekonomicznych ,państwo wymyśla nowe powody swojego ,,istnienia" (w Polsce klasycznym przykładem ,,nowej troski o obywatela" była afera dopalaczowa), w USA ,,wojna z terrorem" (przy tej akurat okazji kumple z korporacji zarobili sobie sprzedając obywatelom jakże im potrzebne bomby i czołgi)
    O tym jak działa wspólczsna patologia kapitalistyczna w Polsce:
    W latach dziewięćdziesiątych przyjeto strategię prywatyzacji sektora energetycznego. 1. elektrownie (bo powoli zbliżały się do kresu swojej żywotności), 2. sieci energetyczne (sytuacja identyczna jak z elektrowniami). Było to logiczne - oba segmenty wymagały największych inwestycji. 3. sieci dystrybucyjne (czyli konsumenci).Ta część wymagała niewielkich inwestycji a zysk pewny. Kolejność prywatyzacji: 1. sieci dystrybucji 2. część elektrowni. Sprzedano aparat ssący (bo KAŻDY MUSI mieć energie elektryczną) ,odnośnie elektrowni zwyczajnie ci co je kupili doszli bez ZADNYCH inwestycji do kresu ich żywotności i chcą sie teraz ,,wycofać" (jak np. Vattenfall). Dzięki nieinwestowaniu przez ostanie 20 lat + ,,umiejętna" strategia inwestycyjna, Polska została ze zruinowaną energetyką, zyski z dystrybucji wędruja sobie spokojnie do prywatnych kieszeni a nam pozostanie zacisnąć zeby i ,,społecznie" wyłożyć kase na modernizację.
  • 2011-10-19 09:59 | Marcin

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @vps: Globalizacja, sprzedanie fabryk, wszyscy chcieli byc kierownikami, komputery z Chin bo tansze, utopia milosci, etc. Sprobuje sie ustosunkowac do powyzszych tematow. Globalizacja jest faktem i ja trzeba zaakceptowac, wiec dyskusji nie podlega. Sprzedaz fabryk to przeszlosc, niektorzy sie na niej oblowili, oczywiscie tolerancyjne spoleczenstwo przymknelo na to oko nawet akceptujac zasade ze pierwszy milion trzeba ukrasc. Nie ma fabryk, wiec musztarda po objedzie. Komputery z Chin - tez pisze na takim bo innych juz nie ma. Utopia milosci - tutaj chce cos dodac od siebie. Stare przyslowie mowi ze trawa jest bardziej zielona u sasiada. Ci ktorzy wierza w te bajki ze emigrujac z Polski osiagna w zyciu wiecej niz mogliby osiagnac w kraju po prostu sa w bledzie. Kazde spoleczenstwo swoja egzystencje buduje na dziedzictwie, to dziedzictwo moze byc mniejsze albo wieksze, bardziej materialne, albo bardziej duchowe. Mozna zycie zaczynac po raz drugi w obcym kraju, ale pamietac nalezy ze wtedy nie bedzie sie korzystac w takim stopniu z dziedzictwa w jakim z niego korzystaja tubylcy. Czyli to nalezy brac pod uwage przy podejmowaniu decyzji opuszczenia kraju - najprawdopodobniej z ekonomicznych pobudek. Trzeba tez pamietac o tym, ze globalizacja to taki wielki walec ktory wszystko wyrownuje. Czy zatem "utopia milosci" ktora nakazuje wybierac wlasciwych ludzi do rzadzenia krajem jest czyms nagannym, czy tez jest podstawowym obowiazkiem kazdego mieszkanca Polski? Jezeli wybierasz na przywodce kraju historyka, musisz sie liczyc z faktem ze on ma wiedze o nieudanych powstaniach, natomiast o gospodarce ma pojecie na poziomie gospodyni domowej. Co wiec zrobic aby historykow wyeliminowac z najwyzszych posad w Polsce? Zeby ten temat poruszyc najpierw trzeba uswiadomic sobie jak wazne jest dla kazdego mieszkanca Polski stanowisko premiera. Przykladowo wezmy jakies przedsiebiorstwo w ktorym nie wszystko dobrze dziala i ludzie w tym przedsiebiorstwie odpowiedzialni za sprawy dochodza do wniosku ze trzeba zmienic naczelnego dyrektora. Co sie wtedy robi? Oglasza sie konkurs w ktorym na pierwszym miejscu stawia sie kwalifikacje kandydata na to stanowisko. Czy ktos w Polsce opracowal kiedykolwiek jakiekolwiek wymagania dotyczace wyksztalcenia i doswiadczenia zawodowego premiera? Nie, premierem w Polsce moze byc nawet sprzataczka pod warunkiem ze zostanie poslem i spodoba sie kolegom z rzadzacej partii.
    To jest prosze panstwa chore. Jak to zmienic nie bede dyskutowal, mysle ze dosyc jest w Polsce tegich glow zdolnych popchnac ten problem dalej. Prosze nie winic za nic panow historykow, oni chca jaknajlepiej, ale historyk nie zna sie na czyms innym niz tylko na historii. Jest takie powiedzenie ktore mowi ze przyszlosc to mistery, a przeszlosc to history. Nie oczekujmy od historykow aby sie byli w stanie przeniesc z historii do budowania przyszlosci. Oni moga tylko zapisywac ja jako historie dla przyszlych pokolen, oby tylko bez manipulacji.
  • 2011-10-19 10:01 | Slawczan

    @VPS

    ,,Fabryki poszły do Chin dlatego, że sami tego chcieliśmy. Chcieliśmy wszyscy być kierownikami, nikt robotnikiem i chcieliśmy aby było codziennie taniej"
    Pozwole sobie sie nie zgodzic z tobą - otóż rodukcje do Chin wywieiono z CHCIOWŚCI. Kiedyś dana fabryka była ,,warsztatem kapitalisty" - co roku musiała mu dawac dochód z ,kórego żył ,tak jak żyli robotnicy z pensji jaką im wypłacał za ich pracę. Ale problem pojawił się gdy ową fabryke ,zkapitalizowano" Powiedzmy: ktos kupił tą fabryke za 10mln. funtów gdy przynosiła 100tys zysku rocznie. Chcąc zarobic na jej sprzedaży musi podnieść zysk. jak - bez znaczenia. Zwykle była to obniżka płac/pogorszenie warunków pracy, obniżenie jakości. Najdoskonalszym sposobem okazała się RELOKACJA.Inne bardziej mniej abstarkcyjne dowody Levi'sy uszyte w Polsce ,Turcji ,Wietnamie mają identyczną cenę (inie pisz mi tylko o kosztach transportu bo pracuję w branży transportowej więc wiem ,że bynajmniej nie mają one wielkiego wpływu). Motywem przewodnim była CHCIWOŚĆ udziałowców. Pomine ,że CELOWO obniżono jakość by wymusic częstsze kupowanie. Inny dowód na błędnośc twojej tezy: buty Doc Martnsa kosztowały w całe UE ok 85 eur i były made in England teraz są made in China. Skoro tam jest TANIEJ (bo jest) to dlaczego u nas ciągle cena identyczna z ta jaka była gdy owe buty produkowali zachłanni brytyjscy robotnicy? Wspólczesne ceny nie maja absolutnie nic wspólnego z cena wytworzenia danego produktu.
    To co piszesz zaś o hipokryzji Europejczyków - chcą miec piękne czyste środowisko - absolutna prawda.W koncu Niemcy spełniają swoje wyśrubowane normy dot. smieci eksportując syf za granicę. Ale to inna bajka - od kiedy kapitaliści odkryli ekonomię jako sposób łupienia społeczeństw ten temat się dla mnie skończył. Czyż nie jest szczytem chamstwa wmuszanie pseudoekologicznych żarówek (zawierają tablicę Mendelejewa w sobie, ich wytworzenie jest bardziej energochłonne ,widmo światła niezdrowe dla oka, i bynajmniej w pewnych sytuacjach nie sa energooszczędne). Dlaczego? Bo są dziesięć-dwadzieścia razy droższe od zwykłych. To jeszcze jeden dowód na to jak korporacje przeżarły politykę.
    Odnośnie wspólczesnej polityki - ŻADEN nawet najuczcciwszy rząd pojedynczego państwa nie ma szans w starciu z korporacyjnym kapitalizmem. Kapitał jest jak szarańcza - przybywa kasuje zyski i wybywa jak wszystko zje. Oczywiście nie płacą podatków. Kryteria nacjonalistyczne są w takim kontekscie groteskowe - pamiętam ,że wszystko co J. Kulczyk kupił po okazyjnej cenie podczas prywatyzacji , zostało mu sprzedane jako KAPITAŁOWI POLSKIEMU , jemu właścicielowi kilkunastu paszportów, rezydentowi kilkunastu rajów podatkowych...Jedynie opdakowanie przepływów kapitałowych wspatre kryminalizacja podiadania kont w rajach podatkowych może przynieśc zysk i przywrócic nieco równowagi. Mówienie ,że ,,inwestorzy" soobie pójdą to taki dziecinny straszak - oni są tutaj bo są zyski. W koncu z Węgier Orbana ,,wszyscy" mieli sie wynieść po obłozeniu ich ,,kontrybucją" a jednak zostali. Gdy ktoś mówi ,że się wyniesie - ja mówię nich spier...la. Każdy , kto będzie widział kasę do zarobienia zostanie.
  • 2011-10-19 10:10 | wiehu

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Właśnie zdrowy rozsądek mówi aby nigdy przenigdy i pod żadnym pozorem nie wierzyć komuś kto tylko gada ,a jeżeli już coś robi to czyimiś rękami
    ( lub robi własnymi w blasku fleszów ) a tacy są właśnie Politycy.

    Jak uczy historia lepiej trochę poczekać niż dawać komukolwiek za dużo władzy ze ślepą i naiwną wiarą w jego uczciwość ,bo jednym z powodów dzisiejszego kryzysu jest właśnie ta naiwna wiara którą ludzie obdarzyli nieodpowiednich ludzi , i bardzo dobrze że obdarzyli :-)

    Najlepszym sposobem i niezawodnym by uodpornić się na takie sytuacje jest ( może to zabrzmi nieelegancko ) bycie zrobionym w konia przez jednego z takich cwaniaczków , na początku zaboli a później już wiadomo co i jak , więc jest bardzo mała szansa żeby znowu zostać wprowadzonym w maliny ,chyba że ktoś wyjątkowo się o to prosi.

    Bądźmy szczerzy nikt nie zastąpi nam własnego rozumu, życie jest bolesne bo człowiek się uczy na własnych błędach, jeśli ktoś twierdzi że się da inaczej zachowując przy tym tą samą jakość ,to z własnego doświadczenia wiem że to typowy Cwaniak

    A prawda jest taka że ,
    Dobry produkt to taki których nie robią cwaniaki.




  • 2011-10-19 10:49 | wiehu

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Gdyby Rządy nie zajmowały się Gospodarką bo nie miały by na nią wpływu , tak jak jest teraz , to zajmowały by się Społeczeństwem a tedy wszystkie partie były by Lewicowe.

    Niestety są jeszcze Ludzie którzy wierzą że Państwo może w sprawach gospodarczych wiele , czego dowodem jest popularność partii pro rynkowych.
  • 2011-10-19 11:15 | myszvolvo

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    >"Co historyk moze wiedziec o strategii gospodarczej ?"

    To zależy od tego, co chce wiedzieć.
    Jeśli komuś zależy na tym, aby dużo wiedzieć o strategii gospodarczej, to z reguły nic nie stoi temu na przeszkodzie.
    W mojej opinii pytanie nie powinno brzmieć 'Co historyk może wiedziec o strategii gospodarczej?', lecz 'Co historyk wie o strategii gospodarczej?', ponieważ dużo może, ten kto chce. Nawet historyk.

    Uważam zresztą, że oprócz odpowiedzi na pytanie: "co ktoś wie o strategii gospodarczej?", ważna jest również odpowiedź na pytanie jaka jest ogólna wiedza kogoś, kto wie bardzo dużo wie o strategii gospodarczej?
    Gdyż najczęściej posiadanie takiej obszernej wiedzy ogólnej gwarantuje, że ktoś w oparciu o swoją wiedzę o strategii gospodarczej, podejmie mądre i właściwe decyzje 'wpływajace na' lub 'wynikające z' w/w strategii.


    [Vide: "Czy potrzebne jest nam wykształcenie ogólne?", w Polityka.pl]
  • 2011-10-19 12:09 | warszawiak

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Niesty nie potrafisz uzasadnic swoja lekkomyslnosc. Problem w tym ze za twoja lekkomyslnosc ty sam, twoja rodzina i inni ludze placa i beda dalej placic.

    Tusk natomiast nie ma prawa urzedowac jako premier bo nie posiada przygotowania zawodowego. Za to grozi mu kara pozbawienia wolnosc w przyszlosci. Niedawno dowiedziala sie o tym Tymoshenko. Przekroczyla swe uprawnienia. Tusk rowniez przekracza swe uprawnienia przyjmujac pozycje do ktorej nie dorosl.

    Masz racje ze 19 wiek juz dawno sie skonczyl. Dyktatury sa teraz niemodne. Modne jest natomiast posiadanie kwalifikacji w celu wykonywania zawodu. Na rynku pracy nie znajdziesz bez kwalifikacji. To rowniez dotyczy politykow. Tak jest np w US gdzie komisje Kongersu musza zatwierdzic wszelkie nominacje.

    Historyk urzedujacy jako premier to 2.3 miliona oficjalnych bezrobotnych w Polsce. Tusk nie zrobil nic z tym No.1 polskim problemem w ciagu ostatnich 4 lat. Nawet nie wie za taki problem isntnieje. Tego nie mozna sie spodzieac od historyka. Rostowski natomiast klamal przypisujac rzadowi zaslugi ze bezrobocie wynosi 'tylko' 13%. To emigracja rozladowala oficjalne bezrobocie nie rzad. Rzad nie ma o tym pojecia. Co historyk i jego poddani moga o tym wiedziec. Z emigracja polskie bezrobocie siega 30%.

    Ja mowie dosc. Dosc tumanow w rzadzie. Dosc nedzy spowodowanej tumanstwem.
    Dosc kultow jednostek. Dosc dyktatur przez pajacow i nieukow. Bo to droga do samozaglady. Tuman premier kontroluje rowniez Sejm i trzyma na smyczy prezydenta a to potrojne zlo.

    Polska potrzebuje fachowca Premiera i niepodlegly Sejm.

  • 2011-10-19 12:22 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @Marcin - a jest coś takiego jak studia o kierunku premier albo prezydent? Przecież te stanowiska wymagają bardziej umiejętności komunikacyjnych niż ekonomicznych, bo od tego ma się ministrów. Czyli teraz premierem powinien zostać ktoś po marketingu lub PR? Pomyśl sam, że sprzątaczka nie zajdzie wysoko politycznie bo jakby nie było na szefa parti nie wybierasz się samemu tylko cię wybierają, tak samo jest z burmistrzem, marszałkiem i posłem. Musisz mieć na swoim koncie osiągnięcia i to one decydują o twoich kompetencjach a nie papierek z ukończonej szkoły. Osiągnięcia w polityce zdobywa się z jednej strony robiąc coś co da się zweryfikować z drugiej strony dzięki nakłonieniu ogromnej ilości wpływowych ludzi aby cię popierali. Czegoś takiego nie nauczysz się w szkole, tak jak cię nie naucza tego z jakim politykiem sobie zrobić fotke a z jakim nie, co powiedzieć tej grupie a co przemilczeć, kogo powołać na takie stanowisko a kogo na inne. Tutaj wykształceniem jest całe życie a nie szkoła i kierunek zawodu.

    Utopia milości polega na weryfikacji tego odpowiedniego kandydata. Niby w jaki sposób chcesz sprawdzić czy ktoś jest szczery i oddany sprawie? Możesz jedynie zakładać i na dzień dzisiejszy raczej nikt świadomie nie wybiera zdrajców i złodzieji. Oni wychodzą w praniu. Chcesz ,żeby bankowcy szli do spowiedzi przed pracą, albo politycy przysięgali na matki, żony i corki? Spoko, gwarantuje Ci, że kłamcy staną pierwsi w kolejce.
  • 2011-10-19 12:34 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @slawczan - to wcale nie wyklucza tego co ja napisalem -koszty rosną dlatego szuka się tańszych obszarow do produkcji. Chciwośc zawsze dochodzi do problemu, oczywiscie ale czy ja jestem chciawy kupując sobie akcjie Apple? Jestem też udziałowcem, który chce zarobić, czyli w jakiś sposób wymuszam na firmie nieustanne podnoszenie wydajności i zysków. Taki jest system i wszyscy go tworzymy. Zgadzam się, część najbogatszych jest jak grzyb pasożyt, jednak rynki finansowe powstały w dobrym celu. Miało to podnieśc wydajność gospodarki i przynieść dodatkowe wpływy. Troche przegieli, i zaczeli za dużo zagarniać dla siebie ale uważam, że to tylko połowa problemu. Druga połowa to nieświadome kopanie dołków pod samym sobą przez wszystkich, nie tylko bogatych. Jako ludzie mamy wspólną cechę - liczymy, że są rzeczy z które nie płaci się ceny i ignorujemy przyszłe zagrożenia jeśli teraźniejszość jest dla nas łaskawa. Możemy powalczyć z bogatymi o nasze ale krótkowzroczność oraz hipokryzja mas i tak sprowadzi nas do punktu wyjścia.
  • 2011-10-19 15:35 | Slawczan

    @ VPS

    Chyba jednak mnie nie rozumiesz - chodzi mi o to ,ze ,,kiedyś" zakład pracy był warsztatem kapitalisty. Dawał mu określony zysk. jeden rok był lepszy ,drugi gorszy. Wiadomo czasem było tak kiepsko ,ze plajta...Dziś jeżeli nie masz zysków iwększych niż rok temu to w zasadzie jest to strata. Musi byc więcej i więcej - bo tak chca ci co kupili akcje. Dlatego bankierzy sprzedawali kredyty komu popadnie , bo brali kasę za SPRZEDANY produkt a nie za zarządzanie, liczył się zysk TU i TERAZ a co będzie w przyszłym roku? ,,Bank zbyt duży by upaść..." - kumple z rządu pomogli - społeczeństwo spłaci. Swoje oszukancze transakcje pakowali jako derywaty a ratingi wystawiali im także kumple.
    Wkurza mnie to - bo politykierzy nie rozumieja ,że jeżeli zachowamy demokrację to wkurzeni obywatele widząc jak co wybory sa oszukiwani ,bo nikt nie chce opdaktowac banków, kapitału i jego właścicieli a więc kasy nie przybędzie , wybierac zaczną co raz większych świrów ,którzy im objaśnią ,że to wina ,,tamtych". bo nadrzędnym celem rządzących jest zachowanie obecnego chorego ,ekonomicznego status quo. W końcu to biznes ma kase na wybory. Pamiętam wypowiedz z filmu ,,Inside Job" o 2 dwóch prawnikach reprezentujacych rząd wobec 19 najlepszych prawników (w najspaśniejszych terenówkach) reprezentującą korporację niszczącą środowisko naturalne. Jedyne co mogli , o ile dobrze wypadli to przyłączyc się do tamtych 19. To jest mniej więcej skala problemu. Dlatego hasło ,,oburzonych" z z USA ,że reprezentuja 99% społeczeństwa jest jak najbardziej uprawnione. Niestety ,dzięki mass mediom suflującym prokorporacyjną propagandę wielu z owych ,,99%" ubzdurało sobie ,że mają wspólnotę interesów z panami miliarderami. Nie rozumieją ,że WSZYSCY mogą się lepiej najeść a alternatywą jest nażarcie sie aż do posrania przez nielicznych i głód pozostałych.
    Ps : piszesz ,,troche przegięli" - dla mnie to taka patologia ,że wg. tej skali zoofilia ,,mieści się w normach". Ci ludzie dla pieniędzy sa zdolni do KAŻDEGO świństwa a tłumaczenia ,że ,,nie wiedzieli" o skutkach swoich działań to Himalaje kłamstwa
  • 2011-10-19 16:14 | miki

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    to już się nie nazywa Cwaniak tylko CEO.
    :)*

    *keep smiling
  • 2011-10-19 16:23 | zbych

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    "Fabryki poszły do Chin dlatego, że sami tego chcieliśmy" jakoś sobie nie przypominam żebym tego chciał.
  • 2011-10-19 16:26 | warszawiak

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Ktore z patii sa pro-rynkowe? Dlaczego utrzymuja sie z dotacji z budzetu?
    Ta rynkowosc to hipokryzja nie z tej Ziemi.
    Pojecie lewicowosci i prawicowosci to rowniez nie z tej Ziemi pojecia. Co to jest? zdefiniuj.

    Rzad nie moze ignorowac gospodarki. Rzad ma obowiazek zachowywac sie w taki sposb aby gospodarka rosla i wszyscy obywatele mieli zatrudnienie. W taki sposob aby poziom zycia i bogactwa obywateli wzrastal.

    Ale nie spodziewajmy sie takiego zrozumienia od historyka i jego poddanych. Wybor PO i historyka byl aktem sabotazu na Polsce.
  • 2011-10-19 17:08 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @Slawczan - Ja Cie rozumiem i się zgadzam, ale często wypowiadam się na tym forum z nadzieją na podkreślenie istoty problemu. W moim rozumieniu fakt istnienia ludzi wykorzystujących system do chciwych, egoistycznych celów jest częścią naszego życia tak jak niebo, ziemia, woda itp. To,że poraz kolejny w historii stwierdzimy, iż 1% wykorzystuje 99%, niewiele zmieni bo tak było jest i będzie. Ludzie tacy jak ja czy Ty mogą sobie jedynie popisać na forum, postrajkować na ulicach a ten 1% tak posteruje władzą, żeby tylko wyglądało, że ktoś problem rozwiązuje. To jest w pewien sposób przekazywane drogą ewolucji. Masz racje, że kiedyś kapitalista pracował dla siebie a nie udziałowców. Nie zmieniało to fatku, że robotnicy byli wykorzystywani co zaowocowało manifestem komunistycznym itp. Jeszcze wcześniej feudalizm zakładał, że jeden odpowiada za drugiego i ten co miał więcej, miał i większą odpowiedzialność i więcej obowiązków. System padł z tego samego powodu - wszyscy chcieli być na miejscu numer 1, nikt na pozostalych pozycjach. To co się teraz dzieje, czyli uzależnienie naszego życia od wydajności i stałego zysku jest też dobre o ile ludzie nie zabijają się o miejsca na podium. Nikt nie krytykował systemu jak jeszcze była nadzieja, że każdy sobie usiądzie przy stole, dziś już wiemy że większośc jest wykluczona. Wiemy? A może zawsze wiedzieliśmy ale robiliśmy sobie nadzieje, że tym razem będzie jakoś inaczej?
    Fajnie, że piszesz o nieuczciwości i o patologi ale piszesz do ofiar a nie sprawców. My prości ludze jedyne co możemy zrobić prócz stwierdzania tych oczywistych faktów, to powoli, jeden drugiego wyciągać z tej idiotycznej gry. Nawet się nie poskrobałem po głowie kupując komputer, ktory pewnie gdzieś kiedyś składało jakieś dziecko albo inny biedak. Nawet się nie zastanawiam ile dostają robotnicy w Afryce za zbieranie kawy którą pije. Uważam więc, że jestem tak samo odpowiedzialny jak i ten 1%. Popieram protesty ale budowe lepszego życia to bym zaczynał od fundamentów a nie dachu. Dlatego też często wypowiadam się na tym forum. Wszyscy sobie fajnie piszemy co jest złe i kto jest zły. I co z tego? Oni będą zawsze ale będzie ich mniej jeśli będzie mniej osób które odbija piłeczke. Wystarczy bojkot jednego produktu, bojkot jednej stacji TV a reszta poleci jak domino. Dlaczego nie bojkotujemy? Bo nasz wróg to my sami, nasze własne twory.
  • 2011-10-19 19:21 | ivo

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Prawda (i słuszność postępowania)leży jak zwykle pośrodku, co wiadomo już od Arystotelesa, a czy go po główce głaskano od małego? Z rodziny pochodził niepośledniej, ojciec był nadwornym lekarzem, ale zdaje się, że i wymagał od młokosa niemało, jak widać opłaciło się. Nie ma chyba w historii świata przykładu na radykalizm, który by się opłacił, czy mówimy o radykalizmie rewolucyjnym, czy (jeśli użyć tego słowa) petryfikującym, obawiającym się zmian. Tak, świat jest nieskończenie skomplikowany i mamy nań ograniczony wpływ, "takie jest życie", co nie znaczy, że wpływu nie mamy, pewnie sporo da się zrobić, jednak wymaga to namysłu, dyscypliny, wytrwałości, tolerowania licznych nieprzewidzianych błędów, uczenia się na nich. Słowem bardziej służy temu rozpalony rozum niż rozpalone emocje, choć te są niezbędne, "emovere" - "poruszać", bez emocji bylibyśmy komputerami niemającymi celu, bez rozumu - popędliwą i impulsywną chałastrą niezdolną do budowania czegokolwiek trwałego. Jestem za kreatywną i koncepcyjną architekturą, a przeciw jakiemukolwiek betonowaniu, czy pochopnemu burzeniu bez konkretnego pomysłu co w to miejsce postawić i czy aby gruzy nie przysypią tych czy owych :)
  • 2011-10-19 19:38 | ivo

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Emigracja to fenomen powstały w drugiej połowie rządów SLD iprzeżywający swą fazę rozkwitu w czasie rządów koalicji PiSu z falangistami i gangsterami (dodajmy, że był to okres bezprzykładnej koniunktury, w czasie której PiS nie kiwnął palcem by połechtać chociaż finanse publiczne, były ważniejsze sprawy na głowie, rewolucja moralna, polowania na czarownice, wysublimowana produkcja haków) to nie wymysł PO, co nie znaczy, że problem jest rozwiązany. Zdaję sobie, że to przegadany temat, ale prawdziwy, więc nie widzę powodu, by o nim nie mówić, jednak był za Tuska światowy kryzys, być może największy od lat 30., jednak jako takośmy go znieśli (co nie znaczy, że był rozkwit, spore klęski żywiołowe. Nie wyobrażam sobie w jakim miejscu bylibyśmy teraz, gdyby w ostatnich 4 latach rządził PiS, a właściwie boję się sobie wyobrażać, bo nerwy mam średnio odporne...
    Poza tym wyluzuj trochę człowieku, nawołuję do zachowania przywołanej przez siebie "drogi środka". Nie jest tak, by wszyscy byli szczęśliwi i nie działy się złe rzeczy i by nie dało się zrobić lepiej, ale te wszystkie nieszczęscia i "zagłada" dzieci nawet nie tyle nie narodzonych, co nawet nie poczętych, odbywa się w okresie w którym nasz kraj jest najbogatszy i najbezpieczniejszy w swej historii. Jasne do Ameryki nam jeszcze ho, ho, ale do Ukrainy i Mołdawii też...
  • 2011-10-19 22:34 | Slawczan

    @VPS

    zaczynam rozumiec twój tok rozumowania. Problem ,że mnie nie stać na taką spokojna akceptacje zastanej rzeczywistości, jak ty piszesz. Nie wierze też ,że tyle naszego co sobie popiszemy na takich forach. Wierzę w to ,ze jeżeli skłonie do zastanowienia się nad tym co piszę choćby jedna osobę to wiem ,że dotarłem z moją myślą do 10 innych mi nieznanych osób. W końcu .takie ,,pisanie" jak tu w dużej mierze byłoby uznane za skrajnie lewicowe a teraz...Uważam ,że wymian poglądów służy ich rozwojowi - choćby przez ich konfrontację z poglądami przeciwnymi. gdyby nie owa ,,pisanina" nie zaangażowałbym sie w działalność partii politycznej w PL. Choćby ze względu na moją sceptyczność wobec tego typu działalności. A jednak ,może właśnie to skłoniło mnie...Czy słusznie zrobiłem? Nie ,wiem, złogi qrestwa jakie przy tym zobaczyłem są tematem na inna ,,pisaninę" a jednak wierze ,że zrealizowanie części programu popchnie ten kraj troche w XXIw. Świat domaga sie zmiany, tak jak kraj nasz. I wierzę ,że te zmiany musza przyjść bo alternatywą jest wojna. Przykład z mian: Już nikt nie przedstawia zmiany Kodeksu Pracy ,z naciskiem na zwiększenie wyzysku (tzw. liberalizacja warunków zatrudnienia) jako panaceum na bezrobocie - co było prawda pewną bo objawiona ok. roku 2002 w PL. Owszem ,w pewnym sensie jest to lęk przed ,,motłochem" ale jest to świadomość ,ze ta metoda jest przeciwskuteczna.
    Ja uważam obecny system ekonomiczny za PATOLOGIE i nie zaakceptuję tego. Ty mówisz cos w rodzaju: pogódź się z tym jako oklicznościami przyrody. Ja nie godzę się z tym. Bo uwazam m,ze człowiek sie uczy ,ma naturalne poczucie hierarchii i ładu. Lekcja II Wojny i komunizm zaowocowały demokratycznym państwem socjalnym na Zachodzie. Okazało sie ,że bogaci bogacili sie, biedni tez podnosili swój standard. Bo to była gwarancja ,że ,,tamto" nie powtórzy sie i ,że nie zagłosują na ,,komuchów" ,kompromitacja komunizmu jako alternatywnego systemu spowodowało ,że zniknął kaganiec dla chciwości.
  • 2011-10-19 23:10 | Marcin

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @VPS
    Chcialbym wyjasnic sprawe kwalifikacji premiera ktorej nie wyjasnilem do konca. Otoz zyjemy w dobie wysoko rozwinietego przemyslu, informatyki, generalnie ujmujac technologii. Kto twoim zdaniem najlepiej rozumie jak te technologie wykorzystac dla potrzeb wielkiego przedsiebiorstwa jakim jest 40 milionowa rzesza ludzi? Ostatnia osoba ktora wie jak to zrobic jest historyk, nawet gdyby mial dyplom profesora Sorbony. Jest nonsensem myslenie ktore sie slyszy z ust politykow w Polsce ze rynek jest panaceum na wszystkie problemy. Gdy masz w domu komputer to starasz sie go wykorzystac do wszystkich mozliwych celow, jedyna przeszkoda w jego ograniczonym uzytkowaniu jest mozliwosc hardware, software i twoich zdolnosci. Ten komputer ktory ty masz w domu jest twoim domowym komptuerem, natomiast premier kraju ma do dyspozycji cos wiecej niz ty, on ma do dyspozycji najlepsze i sprzety i programy jakie sa dostepne na rynku i to rynku profesjonalnym. W jaki sposob moze on to wszystko wykorzystac skoro jego zakres wiedzy jest taki jak kazdego humanisty? On wie gdzie jest klawiatura i mysz, to wszystko. Powiesz ma specjalistow od tego? Jest takie powiedzenie ktore mowi: "We don't know what we don't know". Pozwolisz ze nie bede wchodzil glebiej w te sprawy, bo temat jest rzeka. Sa w Polsce ludzie ktorzy maja na swoim koncie kilka fakultetow, doswiadczenie zawodowe w wielkich korporacjach, a czym dysponuje Tusk? Skakal po kominach. Ludzie powinni wiedziec gdzie jest ich miejsce i stosowac zasade: jak nie potrafisz nie pchaj sie na afisz. Polska od czasow przejscia przemiany ustrojowej jest miejscem Dyzmow na kazdej kluczowej pozycji. Tego Polacy dotad nie chcieli zobaczyc. Kazdy kto sie wepchnie bardziej bezczelnie na stolek jest dobry, bo mowi to co chcieliby slyszec. Tak byc nie powinno. Ja o tym pisze aby sprowokowac dyskusje. Jak dotad jest milczenie. Nie jest przypadkiem ze Chiny ida do przodu jak pocisk. Tam na najwyzszych pozycjach rzadza najlepsi z najlepszych, najtezsze glowy jakie ta nacja posiada. Nie jest wazne jaki jest system, wazne jest kto tym systemem zarzadza. Wedlug mojej oceny centralnie zarzadzany system chinski bije na glowe monopolowy kapitalizm. Ale to jest temat na inna dyskusje.
  • 2011-10-19 23:11 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @Slawczan - spoko, nie chcę aby ktkolwiek się godził z czymś co mu nie pasuje. Już kiedyś się wykłucałem z pewną Panią, która każdą moją próbę odwołania się do spokoju i zdrowego rozsądku odbierała jako nakaz godzenia się na zło. Nie w tym rzecz. Chciałbym jednak abyśmy mierzyli siły na zamiary. Na forum to sobie można pisać do woli, fajnie, że każdy dodaje coś od siebie. Liczę jednak na to, że te wszystkie skargi i żale nie staną się wyznacznikiem naszego życia, bo tą drogą nie pogodzimy się z niczym.
    Ja osobiście się nie godzę na syf, bo jakbym się pogodził to bym tu nie pisałi jakąs tam swoją walkę mam. Śpie jednak spokojnie i zmiany to próbuje zaczynać wprowadzać u siebie. Myśle, że to najlepsza droga:)

    pozdrawiam.
  • 2011-10-20 08:10 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @Marcin - Co do polskich politykow to fakt częst się nie znają i tu się nie będe spierał. Nie zgodze się jednak całkowicie z tym co napisałeś. Uważam, że bycie głową państwa to nie tylko zarządzanie gospodarką. Od gospodarki to ma się odpowiednich ministrów. Procesy są tak mocno skomplikowane, że premier i tak ma czas zagłębiać się jedynie w ogół. Bycie wodzem oznacza w pierwszej kolejności zarządzanie ekipą, bo państwo to nie tylko przeliczyniki jak w firmie, tutaj nie robisz analizy SWOT. Premier rozwiązuje problemy społeczne, często też ideologiczne. Musi wiedzieć jaką politykę zagraniczną prowadzić i na ile poważnie traktować symbolikę narodową.
    Jak myślisz, kto powoła lepszego ministra klutury, edukacji itp. ekonomista który liczy czy historyk, ktory wyciąga wnioski z faktów? Ja sądzę, że humanista jest bardziej wskazany niż ścisly specjalista bo metody zarządzania państwem można przyrównać do metod zarządzania firma, ale w państwie nie możesz ludzi traktować jak pracowników, bo będziesz myślał tylko o tym kto ci jest potrzebny a kto zbyteczny. Nowe technologie i procesy gospodarcze na świecie nie mają tutaj nic do rzeczy. Premier stoi na czele społeczństwa czyli ludzi a nie na czele PKB i wyników finansowych. W Chinach masz takich ekspertów, którzy nieuczciwie bajerują przy walucie, produkty podpisane ich marką kojarzą się z tandetą a spełeczeństwo w połowie jest pozbawione swoich podstawowych praw. Słaby przykład do naśladowania. Ciekaw jestem co Chińczycy zrobią, jak im się skończy tania siła robocza, bo kiedyś się skończy albo sama się zbuntuje. Czym wtedy ci eksperci się popiszą - super marką, czy uniwersalną kulturą degradacji środowiska i upodlenia ludzkiej godności? Jeśli liczysz, że szybko zarobione pieniądze nagle uszczęśliwią naród który gniezdzi się w 5 na jednym metrze kwadratowym, to proponuje Ci przeliczyć ilu Chińczyków roczie opuszcza swój kraj by się edukować a ilu do niego wraca?

    Premier powienien być przede wszystkim historykiem, aby móc wyciągać wnioski i wiedzieć co jest przejściowe a co stałe na świecie. Najlepiej jakby był filozofem jak kiedyś w starożytnej Grecji. Filozof musi wiedzieć wszystko po trochu i tacy powinni być politycy. Prócz liczenia musisz potrafić odnaleść się w teraźniejszości względem przeszłości i przyszłości oraz troche znać się na sociologi i psychologii.
  • 2011-10-20 08:16 | joanna

    wodolejstwo

    Panie Żakowski, wybaczy Pan pytanie starej belferce.To takie nasze "pytanie dyżurne'. Dlaczego się Pan kompletnie nie przygotował do swojej wypowiedzi? Figur retorycznych tu niemało, ale określenie "pusta retoryka" pasuje jak ulał.
    Twierdzi Pan, że polska siła robocza jest tania i to ma być,zdaje się, powód dla którego coś tam się robiło,a teraz nie będzie. Bo się taniocha kończy. A jak się ma do tego wydajność pracy? Bo mało zapłacić za byle jaką robotę to niekoniecznie jest lepiej niż zapłacić dużo za dobrą. Pod względem wydajności pracy jesteśmy na szarym końcu Europy. Z zarobkami też, co jest konsekwencją dość logiczną. Pozytyw- wydajność rośnie kilkakrotnie szybciej niż w "starej unii".
    Z troską wieści Pan, że może nie będzie z Unii tyle ile było i co wykorzystaliśmy na tyle dobrze, że bonus był. Może. I co na to poradzić? Pogodzić się, że inwestycji będzie mniej. Trudno. Powściekać się i poszukać rezerw. Pierwsze mamy we krwi, drugie może być trudne.
    Przedszkola to modny temat. Narozrabiały samorządy, bo one są właścicielami i one ponoszą koszty, nie rząd, któremu się dostało. Dlaczego nie są bezpłatne? Dlatego samego, dlaczego ogórek nie śpiewa. Bo nie może. Aby to zmienić należy zmienić ustawę o syst. oświaty i przedszkola do niej włączyć. Do bezpłatne może być szkolnictwo, do którego opieka przedszkolna nie należy. Tylko, czy po tych medialnych burzach odnotowano wolne miejsca w przedszkolach? Czy nadal jest większy popyt niż podaż?
    Płatne studia. Tu się Pan popisał aż mnie zatkało. 2/3 studentów uczy się w uczelniach niepaństwowych- płatnych bez względu na tryb nauki. Z pozostałej 1/3 prawie połowa na państwowych ale płatnych (niestacjonarnych). Wszystkie studia podyplomowe są płatne. Czyli 1/6 studentów nie płaci. Może i warto ich obłożyć czesnym, w końcu dostają najlepsze jak na Polskę wykształcenie a i tak zapłacą bo to grupa o najwyższych aspiracjach. Ale nie przeceniałabym tej kwoty.
    Kolej v/s lotniska. Lotnisko jest tańsze, bo tory powietrzne są za darmo. Koszt dworca lotniczego, pasów startowych porównywalna z dworcem kolejowym i jego infrastrukturą. A samolotem do np.Rzymu z Poznania to jednak szybciej niż pociągiem i zawsze będzie. Wystarczy porównać prędkość, sieć torów i wykluczyć możliwe syt. opóźniające pociąg a samolotu nie. Transport kolejowy jest natomiast tańszy w eksploatacji, nie ma odpraw, czekania na bagaż i bzdurnych międzynarodowych przepisów antyterrorystycznych. A na wszystkie pytania "gdzie i jak" jest mapa w googlu.
    Kwestie OFE objechał Pan wielkim łukiem po peryferiach. Cel był jeden i często pojawiał się w dyskusjach ekonomistów, których też było niemało. Czyli lekcja się odbyła tylko uczeń Żakowski nie uważał. Długi ZUS-u powiększają zadłużenie Polski i przełożenie składek było zabiegiem zmniejszającym wymiar długu. Podobne zabiegi próbowano wykonać z długami zaciągniętymi przez samorządy, a które stanowią prawie połowę długu Polski. Nie udało się, bo to nie jest dług rządu tylko kraju. Noe czuję się w tej kwestii niedoinformowana, podobnie jak wszyscy, którym chciało się poczytać Balcerowicz v/s Boni i dziesiątki wypowiedzi innych. Kto wolał "wiedzieć swoje" i oglądać seriale, ten nie zmieni gustu.
    Służba Zdrowia to problem wszędzie, gdzie taka jest. W Gabonie pewnie nie. Nie wie Pan, jak wydawane są te rosnące nakłady? A może coś Pan wie o ile rośnie liczba pacjentów leczona onkologicznie, o ile przybywa narzędzi nowoczesnej diagnostyki. Podpowiem panu- to bardzo drogie. Wystarczy połączyć te fakty. I dodać jeszcze jeden- wzrost zarobków lekarzy. To jedyny sposób byśmy ich tu zatrzymali. Lektura ogłoszeń szpitali dostarczy Panu sporej wiedzy o oferowanych poborach. W google Pan znajdzie.
    Reasumując, zgadzam się, że brak w społ. wiedzy. Ale to również brak chęci jej zdobywania. Żaden rząd nie przełączy z "tańca z gwiazdami" na cnbc biznes. I z "demotywatorow" na poważniejsze portale. Żaden również rząd nie skłoni dziennikarzy do informowania zamiast tworzenia efektownych i pustych merytorycznie tekstów.

  • 2011-10-20 09:12 | Marcin

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @VPS Kwalifikacje kanclerza czy premiera.
    Wezmy prosty przyklad od sasiadow. Pani Merkel ma doktorat z fizyki, i tu widze dosyc bliski modelowego przyklad. Do zarzadzania tak skomplikowanym organizmem jakim jest panstwo potrzebna jest przede wszystkim blyskotliwosc ludzkiego umyslu. Historie zazwyczaj wybieraja ludzie przecietni, bo poza pamiecia brak wymagan jakichkolwiek innych zdolnosci. Nie potrafi historia wytlumaczyc podstawowych zjawisk otaczajacego swiata, tym bardziej trudno jej zrozumiec skomplikowany uklad jakim jest zlozonosc wspolczesnej gospodarki opartej w glownej mierze na produkcji przemyslowej i wysoko rozwinietych uslugach. Jako moze niedoskonaly model niemiecki jest on blizszy temu co ja osobiscie pozytywnie oceniam. Historyk jak powiedzialem moze tylko cofac sie do tylu i odkrywac nowe fakty dzieki wykopaliskom, ale w zadnym wypadku nie jest w stanie pchac tego swiata do przodu. Smiesznie natomiast brzmi dla mnie dyskusja w Polsce o tym ze pani Angela Merkel zostala kanclerzem tylko dlatego ze urodzona w NRD-owku.
    O ile mi wiadomo ta pani nawet zna Jezyk Polski, co dodatkowo swiadczy o jej inteligencji. Jezeli natomiast chodzi o naszych ministrow to nie probujmy tutaj przypisywac im jakichs specjalnych kwalifikacji, bo takich przegiec jakie sa w rzadzie Tuska chyba zadna krytyka nie wytrzyma. Pierwszy z brzegu przyklad minister obrony Klich, doktorat z psychiatrii. Poprzedni Radek Sikorski, specjalista od niczego, czyli nauki polityczne, teraz minister spraw zagranicznych. Gdyby wziac pod lupe cala administracje pod rzadami 3 Rzeczpospolitej schodzac na poziom wojewodow wyszlibysmy na poziom takich absurdow gdzie wogle zadne kryteria nie bylyby istotne poza jednym: klucz partyjny z 40 tysiecznej organizacji, ktora na dobra sprawe jest organizacja ludzi przypadkowych ktorzy sa w niej tylko po to aby czerpac korzysci, nie majac zadnej odpowiedzialnosci przed narodem, po prostu towarzystwo wzajemnej adoracji. Mam nadzieje ze ci ktorzy zyli w poprzednim systemie wiedza jaka byla droga do kariery w partii liczacej 3 miliony czlonkow?
    Tam co prawda tez obowiazywaly kryteria sowieckie, ktorym aby sprostac mlody Kwasniewski szybko startowal na uczelnie w Sowietach, ale gdyby w Polsce nadal obowiazywal Gierkowski system sprzed Solidarnosci, ten chlopak nie mialby szans bo bylo wielu lepszych od niego. Niestety od tamtych czasow Polska sie stacza coraz bardziej i to jest tragiczne. Wielu zapomina iz od tamtych czasow minelo prawie 40 lat a Polska we wszystkich wskaznikach ekonomicznych takich ktore faktycznie swiadcza o poziomie rozwoju ekonomicznego stoczyla sie do poziomu krajow nie liczacych sie wogole w swiecie.
    O dlugu zaciagnietym nie mam nawet zamiaru pisac, czy tez o tym ile zmarnowano majatku narodowego oddanego za grosze obcemu kapitalowi, czy tez oddanego za bezcen uwlaszczonej hohsztaplerce rodzimej. Krytycy tego co pisze najprawdopodobniej powiedza ze produkujemy duzo samochodow i telewizorow cieklokrystalicznych. Mnie sie tym nie nabierze. Montaz produktow dla firm globalnych bez wykorzystania w procesie nawet przy unowoczesnianiu polskiego zaplecza naukowo projektowego mozna robic wykorzystujac do tego chocby przyuczonych ludzi z Bangladeszu. Niektorzy nawet mowia, ze zamiast drugiej Japonii mamy teraz w Polsce nowy Bangladesz.
  • 2011-10-20 10:07 | syriusz

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Uff przeczytałem do końca. To prawda, że pytań są tysiące ale i opdowiedzi są tysiące. Jeżeli ktoś powierza mi zadanie zaprojektowania mostu to po pierwsze co robię to muszą poznać miejsce gdzie ten most stanie, po drugie ile mam pieniędzy na jego wybudowanie, po trzecie czy jest to technicznie wykonalne, po czwarte zabieram sie do pracy gdy znam odpowiedzi na trzy pierwsze pytania. Plan, wizja, możliwości techniczne i ekonomiczne, kapitał ludzki to nie jest aż tak wiele i takie trudne żeby zrealizować nawet bardzo niewygodne i trudne zadanie. Pozdrawiam
  • 2011-10-20 15:01 | KrzysztofMazur

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    1. Banki – podnieść rezerwy obowiązkowe od rachunków bieżących i depozytów. Docelowo do 100 %. Zbudować w 100 % bezpieczny system bankowy. Nie wchodzić do Euro. Ograniczyć, w przyszłości zlikwidować skup obligacji przez NBP.
    2. Podatek ZUS, czyli tzw. ubezpieczenia społeczne. W prowadzić jedną składkę od wszystkich dochodów z pracy, niezależnie od źródła, formy prawnej, grupy społecznej i zawodowej, bez żadnych maksymalnych limitów (w Anglii jest jedna składka 11 %). Zamiast 10 składek liczonych rozmaicie: emerytalnej pracownika, emerytalnej pracodawcy, rentowej pracownika, rentowej pracodawcy, wypadkowej, chorobowej, zdrowotnej odliczanej od PIT, zdrowotnej nie odliczanej od PIT, Funduszu Pracy, PFRON. Przy okazji można zlikwidować obowiązek wpłacania do OFE, niech chętni sami płacą bezpośrednio do OFE i sobie tą wpłatę odliczają od dochodu do opodatkowania.
    3. Podatek VAT – wprowadzić jedną stawkę 20 % lub dwie stawki 15 % i 25 %. Zlikwidować zakaz odliczania usług hotelowych, gastronomicznych, paliwa, samochodów osobowych.
    4. Podatek od czynności cywilno prawnych – zlikwidować.
    5. Opłata paliwowa – zlikwidować, jeśli starczy dochodów z punktu 3 i 8.
    6. Akcyza – bez zmian.
    7. PIT – skasować wszystkie ulgi, podnieść maksymalnie kwotę wolną od podatku do co najmniej 30000 zł rocznie, a następnie w kolejnych latach dalej podnosić, żeby jak najwięcej osób nie płaciło PIT. Powyżej kwoty wolnej jedna stawka między 20-25 %.
    8. Zamiast dochodu z pracy opodatkować majątek. Wprowadzić podatek od sumy aktywów dla osób prawnych, dla osób fizycznych podatek od wartości nieruchomości. Opodatkowany ma być majątek, nie człowiek. Im suma aktywów większa, tym większy podatek. Likwidować stopniowo CIT (po zlikwidowaniu PIT). Opodatkowana ma być wielkość majątku, a nie efektywność (zysk).
    9. Podatek od spadków i darowizn – zlikwidować.
    10. Kolej – sprzedać w całości (nie po kawałku).
    11. Energetyka – uwolnić ceny prądu. Nałożyć na firmy energetyczne obowiązek utrzymywania sieci i elektrowni w odpowiednim stanie.
    12. Emerytury – podnosić wiek emerytalny kobiet (stopniowo), mundurowych (skokowo). Obniżyć wysokość emerytur mundurowych i górniczych. Nie przyjmować nowych osób do KRUS. Zamrozić waloryzacje emerytur (do momentu likwidacji długu państwowego).
    13. Ograniczyć liczbę urzędników samorządowych. Zlikwidować powiaty (?).
    14. Zlikwidować 13-te pensje w budżecie i górnictwie.
    15. Żadnych ‘wielkich projektów’. Ograniczać ryzyko finansowe, zmniejszać wydatki i długi.
    16. Po spłacie długów, zwiększyć udział samorządu w podatkach (w szczególności VAT).
    17. Budować zbiorniki retencyjne. Ewentualnie drogi (ale lepiej żeby robił to samorząd, pkt. 16).
    18. Edukacja – wprowadzić odpłatność za studia dzienne. Przywrócić egzaminy wstępne na studia.
  • 2011-10-20 20:26 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @Marcin - troche zawodzi Twój subiektywny tok rozumowania. Skoro historyk powienien zajmować się tylko przeszłością to fizyk powienien zajmować się fizyką i siedzieć w laboratorium. W taki sposób tylko politolog może zostać politykiem. Zresztą historyk to się zajmuje wykopaliskami jak pracuje w swoim zawodzie. Skoro ktoś się bierze za polityke, to raczej przeszłości już nie bada. Ma za to taką przewagę, że wie jak radzili sobie jego poprzednicy w jakich okolicznościach. Druga sprawa to, to kto jakie studia konczył mając 25lat nijak ma się do tego jak inteligętnym, odpowiedzialnym człowiekiem jest mając lat 40. Zmiana specjalizacji tutaj problemów nie rozwiązuje. Uważam, że wiedza humanistyczna lepiej się sprawdza w zarządzaniu ludzmi, a wiedza ścisła jest dobra do zarządzania materią, liczbami itp. Co wcale nie wyklucza tutaj nikogo, bo szkoła szkołą a życie życiem.
    Za bardzo wiążesz swoją teorię z obecną sytuacją polityczną w kraju, która i tak nie możesz dobrze zweryfikować, bo to kupe badań i sprawdzania, kto ile jest wart.
  • 2011-10-20 21:45 | camel

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    "z poparciem Solidarności grabili kraj i demolowali jego profesjonalne kadry."

    O ! To już nie tylko kity że PRL był krajem mlekiem i miodem płynącym internet znosi, ale i kity że zarządzanym przez doskonałe PZPRowskie kadry ;) ?

    Jeśli znosi kity, że w katolicyzmie wszystko jest lepsze to i wszystko inne zniesie. Fakt, w PRLu wszystkiego brakowało - nawet wszawicę i gruźlicę potrafili gdzieś zgubić. Nie to, co za katolicyzmu. Gdyby wszy świeciły, to szkieletczyzna przebiłaby Las Vegas. W porównaniu do obecnego zarządzania, PRL wydaje się być ostoją sensu i gospodarności. Katolicka Polska zeżarła już ten kraj. W dwadzieścia lat! Bo taka jest wielkość długu. No tak, ale jak się kieruje filozofią, że jak pan buk dał życie to musi dać i na życie... Ważne żeby było na następnych tysiąc kościołów co roku, cała reszta niech gnije. Kogo to obchodzi póki władza ma co jeść?

    Im jest gorzej, tym silniej trzeba uprawiać propagandę, jak to za PRLu było źle. Na razie jesteśmy na poziomie "PRL był gorszy od okupacji hitlerowskiej" (to z Frondy). Kiedy dojedziemy do "na Kołymie to były wczasy a w Warszawie, w 1973 rozstrzeliwali patriotów na każdym rogu"? Myślę że za rok, dwa...
  • 2011-10-20 21:46 | rem

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Sławczan, znakomicie to podsumowałeś. Podpisuję się obiema rękami.
  • 2011-10-20 22:11 | mirabella

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    2. Podatek ZUS, czyli tzw. ubezpieczenia społeczne. W prowadzić jedną składkę od wszystkich dochodów z pracy, niezależnie od źródła, formy prawnej, grupy społecznej i zawodowej, bez żadnych maksymalnych limitów (w Anglii jest jedna składka 11 %). Zamiast 10 składek liczonych rozmaicie: emerytalnej pracownika, emerytalnej pracodawcy, rentowej pracownika, rentowej pracodawcy, wypadkowej, chorobowej, zdrowotnej odliczanej od PIT, zdrowotnej nie odliczanej od PIT, Funduszu Pracy, PFRON. Przy okazji można zlikwidować obowiązek wpłacania do OFE, niech chętni sami płacą bezpośrednio do OFE i sobie tą wpłatę odliczają od dochodu do opodatkowania.


    ale ja tak place, bo wole prywatnie oplacac emeryture, niz wywalac kase na zus. a czemu tak robie? bo zus to quasi podatek a nie inwestycja. poki panstwo nie nauczy sie, ze finansowanie zus na zasadzie piramidy (nota bene zakazanej prawnie) nie ma przyszlosci, to ja tego finansowac nie bede
  • 2011-10-21 05:31 | Marcin

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @VPS
    Zaczne moze od tego ze jest w Polsce duzo madrych ludzi ktorzy mogliby lepiej rzadzic niz ci ktorzy sa wybierani. Chyba zgodzisz sie w tym ze mna?
    Nalezy wyjsc poza schemat myslenia i wtedy otworza sie nowe horyzonty. Pierwszym zasadniczym problemem jest partyjnosc, czyli poszatkowanie spoleczenstwa na kawalki, ale te czastki czyli partie wcale nie sa nawet precentami ani promilami spoleczenstwa, stad jest milczaca zgoda na to ze 40 milionami rzadzi garstka takich ktorzy sie skrzykneli w partie. Oni to zrobili tylko po to aby dopchac sie do koryta. Bylismy swiatkami pojawiania sie i znikania takich tworow, gdzie nawet z zartow stworzona partia przyjaciol piwa zostala powaznie potraktowana przez nierozgarnietych wyborcow.
    Teraz jestesmy swiadkami wyglupow Palikota. Przyznasz ze cos tutaj nie gra, ze te zasady ktore obowiazuja w demokracji sa jakims chichotem historii. W czasach gdy tworzono Solidarnosc mowilo sie o spoleczenstwie obywatelskim. Dzisiaj juz o tym zapomniano, co prawda od czasu do czasu ktos probuje ten termin naciagac do wlasnych potrzeb, ale jesli by sie chcialo stworzyc spoleczenstwo obywatelskie to ktos by mowil o sposobie jego wdrazania. Niestety ci ktorzy ten termin wymyslili po dotarciu do mety czyli zalapaniu sie na transformacji o reszcie obywateli dawno zapomnieli. Spoleczenstwo obywatelskie to mial byc ruch oddolny az po sam wierzcholek. Tymczasem wszystko sie dawno rozmylo. Zbyt duzy opor materii, albo po prostu nie ma kto tym zajac? No wiec nie zamierzam dalej polemizowac czy wybrani sa ze wszystkich najlepszymi, mysle ze kazdy sam to moze ocenic. Jakos jednak nie moge sobie wyobrazic zadnego z przywodcow po transformacji ktory mialby przejsc do histori jako wielki tworca wspanialego Panstwa Polskiego. Czy na pewno nie chodzi po tym swiecie ktos kto moglby lepiej porzadzic Polska?
    Jezeli sie zgodzisz ze mna, to wtedy mozemy powiedziec ze to jest numer jeden problem ktory jak rozwiazemy wowczas wszytkie inne beda szly duzo latwiej. Chce przypomniec iz kazdy kraj ma prawo tworzyc taki ustroj jaki mu odpowiada, moze to byc nawet matriarchat, pod warunkiem ze bedzie pracowal. Nikt nie zobligowal nas do tego aby zamnkac sie w istniejacym skostnialym kapitalizmie lub w komunistycznej utopii. Zawsze byly i beda inne opcje, ale tylko dla tych ktorzy zechca ich poszukiwac. Tu oczywiscie mozna miec pretensje do prasy ktora zamiast w konstruktywnej krytyce podnosic poprzeczke rzadzacym, ukrywa ich potkniecia, ale dlaczego to robi? Na pewno nie jest to dzialanie na korzysc Polski, nawet moge myslec ze jest to dzialanie na jej szkode.
  • 2011-10-21 08:15 | KrzysztofMazur

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Pomysł Żakowskiego, żeby wydawać jak najwięcej we wszystkich kierunkach i 'opodatkować bogatych' to czysty oportunizm prowadzący prostą drogą do Grecji. I chyba o to chodzi, bo Red. bardzo się martwił, że w Polsce nie ma zamieszek i nie ma o czym pisać.
  • 2011-10-21 13:10 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @Marcin - zgodzę się z Tobą, tak jak pisałem, Polski przypadek jest troche inny. Nie wiem jednak, czy to jest problem numer 1, czy problem numer 2 i wątpie aby zaczynanie od weryfikacji wykształcenia coś dało. Zawsze może być lepiej i pasuje sobie nieustannie podnośić poprzeczkę, z tym też się zgodzę. Tylko tutaj trudność pojawia się w praktyce. Moim zdaniem społeczeństwo w Polsce musi dojrzeć do paru spraw, w tym do społeczeństwa obywatelskiego. Ja osobiście lubie sobie mieszać teorię ewolucji Darwina z psychologią kiedy myślę o sociologii:) Historia nas nie rozpieszczała, może i z naszej winy ale to jest fakt. W wielu sprawach zamiast się rozwijać, jako ludzie, zamykaliśmy się w sobie i cofaliśmy się w tą bardziej zwierzęcą stronę naszej natury. Nie chcę tu wygłaszać teori naukowych, dlatego zaznacze, że to tylko moje zdanie. Uważam, że ludzie genetycznie, głównie poprzez dom rodzinny i bliskie otoczenie przekazują sobie pewne cechy i zachowania, które w pewnej ilości stają się cechami narodowymi. Dlatego mamy Polaka kombinatora, Niemca służbistę, Anglika cwaniaka itp. To są niby stereotypy ale ja tu widzę ziarenko prawdy. Skoro ktoś w domu jest wychowywany jakoś tam i sobie dobierze jeszcze odpowiednich znajomych to niby dlaczego ma być taki jak wszyscy? Jest taki jak go wychowano.
    Skoro twierdzisz, że w Polsce jest kolesiostwo, pogarda dla kompetencji i rzetelności ( i zapewne masz racjie ) to oznacza, że ludzie sobie te cechy przekazują w pewien sposób od dawna. Otwarcie się granic, globalizacja powoli to niweluje bo się dostosowujemy i uczymy od siebie wzajemnie. Mimo wszystko, w naszym kraju jeszcze minie sporo czasu zanim zacznie się doceniać wiedzę i kompetencją. Jesteśmy jeszcze trochę za głupi jako naród. Aby odmienić sytuację o ktorej piszesz potrzebna jest mobilizacja społeczeństwa już na szczeblach lokalnych bo każdy polityk zaczyna lokalnie. Jeśli ludzie w swoim otoczeniu będą piętnować kolesiostwo, to ono się nie rozwinie. Niestety wszyscy są przeciw ale każdy spuszcza głowe bo to kolesiostwo albo mu w czymś pomaga albo wydaje się być zbyt silne. Sam obecnie jestem w takiej sytuacji, że mam możliwość załatwienia sobie czegoś. Jest to mi bardzo potrzebne - co mam zrobić, unieść się honorem i odmówić pomocy? Myśle, że tak powinieniem zrobić ale wiem, że to się równa, pożegnanie ze sprawą i ogromny problem dla mnie. Godzę się na to i przystępuję do gry.
    Nikt tego nie bojkotuje w swoich środowiskach pracy, szkołach w urzędach bo sobie stworzyliśmy sytuację wzajemnych powiązań i zależności. Ja się mogę wyłamać, stracę na tym ale zachowam czyste sumienie wiedząc, że zrobiłem uczciwi ruch. Sam jednak systemu nie zmienie.
    Niestety Polacy muszą dojrzeć do pewnych spraw bo zła władza jest albo wynikiem przewrotu i użycia siły, albo jest efektem ingorancji i głupoty społeczeństwa. Musimy pamiętać, że politycy nie rodzą się gdzieś w kokonach tylko wywodzą się z nas.
    Sorry ale ja sobie załatwiłem tą sprawe i dolałem swojej oliwy do ognia ;/
  • 2011-10-21 19:13 | rak

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Sławczan, dzięki Tobie tli się jeszcze we mnie jakaś nadzieja w ten kraj i to społeczeństwo.
  • 2011-10-21 21:06 | Marcin

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @ObserwatorPolityczny
    Przeczytalem twoj tekst i w pelni sie z nim zgadzam. Jest dyskusja i to mnie cieszy bo zaczynamy dostrzegac wreszcie problem i to juz jest duzo. Pierwszy krok zostal zrobiony. Teraz trzeba te dyskusje rozszerzyc we wszystkich mozliwych kierunkach, aby opanowala cale spoleczenstwo, czyli wszystkich tych ktorzy by chcieliby aby bylo lepiej. Krakow - stolica intelektualna Polski, moze ona sie wreszcie wlaczy ze swym ludzkim potencjalem w tworzenie nowej rzeczywistosci?
  • 2011-10-22 01:36 | Marcin

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @VPS
    Bardzo dobrze ze znalezlismy wspolny grunt do wymiany pogladow. Genetyczne uwarunkowania w zachowaniu spoleczenstwa polskiego? Nie wiem co masz na mysli? Sklonnosc do chodzenia na skroty i lamanie prawa? Czy moze korzystanie ze znajomosci? Zaczne od tego drugiego. W kulturze Anglosaskiej znajomosci sa podstawa funkcjonowania systemu. Pierwszym elementem ktory obowiazuje w poszukiwaniu pracy na tym rynku jest przedstawienie dobrych referencji, najlepiej gdy sa one wewnetrzne, czyli stad gdzie sie oferuje prace, wtedy murowany sukces. Wniosek: kolesiostwo nie jest czyms nagannym, to jest element pozytywny, Polska powinna byc panstwem w ktorym wszyscy jestesmy kolegami. Gdy jestes bez pracy to twoi koledzy powinni pomoc ci w jej znalezieniu. To sie na zachodzie nazywa networking. Widze ze musimy sie duzo uczyc, aby docenic to co inni juz dawno wiedza. Teraz bede odpowiadal na punkt pierwszy, czyli o chodzeniu na skroty i lamaniu prawa. Gdy prawo jest zle napisane samo sie doprasza chodzenia na skroty. Klasycznym tutaj przykladem jest emigracyjne prawo w USA. To co wyrabiaja prawnicy z tym prawem przechodzi najsmielsze oczekiwania jego tworcow. Dobrze napisane prawo nie powinno posiadac furtek dajacych legalne chodzenie na skroty. Lamanie prawa jest wiadomo ze wejsciem z nim w kolizje, wiec o tym raczej nie ma dyskusji, bo prawo bedzie zawsze prawem. Czasami sa sytuacje gdy prawo zle napisane nalezy lamac po to aby pokazac jego ulomnosc i tym samym zainicjowac jego zmiane. Takim przykladem jest sciezka wydeptana na parkowym trawniku jako skrot, zamiast z nia walczyc nalezy ja po prostu zaakceptowac tworzac zamiast trawy solidna nawierzchnie. Oczywiscie w panstwie powinny byc zainstalowane filary ktore powinno zaakceptowac cale spoleczenstwo, ktorych ruszenie bedzie miec katastrofalne skutki dla wszystkich, dlatego te powinny byc swetoscia a ich ruszanie obciazone nieproporcjonalnymi konsekwencjami. Aby jednak obowiazywala logika w tym prawie, powinno byc ono pisane nie przez samych prawnikow, ktorzy z zalaozenia instaluja w nim furtki, ale przez wybranych w sposob demokratyczny przedstawicieli spoleczenstwa obywatelskiego. Jezyk prawa powinien byc logiczny i zrozumialy dla przecietnego obywatela Kowalskiego, a nie dla adwokatow pisany w ich zargonie. Jezeli juz musza stosowac ten zargon to niech to bedzie na sali sadowej, w prawodawstwie nalezy go tepic. Zgadzam sie ze politycy wowodza sie sposrod nas, ta "klasa" spoleczna to pasozyci ktorych spoleczenstwo powinno sie wystrzegac. Na swiecie okreslenie polityk jest synonimem klamca.
    Jak polityk mowi na przyklad o zadluzeniu Polski, to nikt od niego sie nie dowie prawdziwych cyfr, bedzie tyle wersji ilu politykow spytamy. To tylko jeden przyklad. Czy mozna cos zrobic bez rewolucji? Oczywiscie, rewolucje rujnuja wszystko co zbudowano poprzednio, tylko stopniowy ewolucyjny rozwoj gwarantuje bezkolizyjne przejscie od upadku do rozwoju. Gdy w domu przecieka dach to nie ma potrzeby burzyc fundamentow, wystarczy zaczac od uszczelnienia przeciekow. Potem mozna dokonywac zmian w srodku. Na elewacje zewnetrzne czas jest na koniec. Chyba ze w rece swoje wezma ten dom politycy, wtedy bedzie wszystko nowe, ale wlascicielem bedzie bank. Czy to o to nam wszyskim chodzi?
  • 2011-10-22 02:41 | MJM

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @ Red. Zakowski. Odnosnie: ,,Demokracja polegajaca na tym ... itd"
    Dlaczego PARTIOKRACJE w Polsce, (od ok. 90-ciu lat, (!!!)) - brak wyborow bezposrednich, odpowiedzialnosci poslow sejmowych przed wyborcami, itd. - nazywa pan demokracja ?
    Czy pomocne beda w zrozumieniu:
    - google, jow.pl, Abc JOW;
    - Wikipedia, Marian Mazur (naukowiec), Informacja - dezinformacja - pseldoinformacja, i inne; - ?
  • 2011-10-22 08:50 | vps

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @Marcin - jeśli o moje zdanie chodzi to ja uważam, że państwo powinno się ograniczać tylko do prawa i gospodarowania podatkami. Reszta powinna być w rękach prywatnych. Jeśli będzie dobra sruktura prawna, dobrze realizowana w praktyce to nikt w swerze prywatnej nie dopusci się nadużyć. W taki sposób nie będzie potrzeby podnoszenia podatków, tworzenia urządów odpowiedzialnych za to i za tamto. Ludzie powini sobie radzić sami i powinni być zdani na siebie wzajemnie płacąc minimalne podatki. Państwo powinno pilnować aby nie było wyzysku, robienia interesu na dobrach publicznych i różnych inych przegięć. Obecnie w imie wolnego rynku odpuściliśmy prawu. Pracodawca ma możliwość obciążać swoich pracowników błędami które sam popełnił, pracodawca może kumulować ogromny majątek na własne potrzeby płacąc pracownikowi minimum, choć firma się rozwija i przyności gigantyczne zyski itd. Zamówienia publiczne są zanidbywane, bo mało kto jest pociągany do odpowiedzialności za błędy. Nie zaostrza się przepisów aby nie regulować zac mocno rynku itp.
    To o czym Ty piszesz i to o czym ja pisze wymaga uczciwych ludzi mających świadmość odpowiedzialności jaką dźwigają. My Polacy jako społeczeństwo wybieramy od 20 lat populistów typu Palikot, którzy chcą budować niszcząc. Sukces Palikota to walka z Kościołem, sukces Samoobrony, SLD w latach wcześniejszych to obietnica rozsypywania pieniędzy z samolotów. Sukces PiS kilka lat wcześniej to strach przed liberalnym światem i niechęć do wszystkich wokoło. 50% frekfencja na wyborach to znak, że około 40% Polaków to ignoranci. Teraz się zastanów jaka część społeczeństwa myśli tak jak Ty lub ja? Jaka część społeczeństwa domaga się gruntownej reformy prawa?
    Politycznie rzecz biorąc ludzie w swoich domach chodują przyszłych wyborców. Połowa odziedziczy zachowania po rodzicach. Czyli genetycznie, musimy dorosnąc do tego aby wymagać od polityków konkretnych reform a nie szybkich bonusów. Polacy są jacy są ale uczą się szybko. Problem w tym, że niektóre cechy są tak silnie zakorzenione, że w żaden sposób nie chcą zniknąć.
    Ludzie w tym kraju przez 300lat byli oszukiwani przez instytucje państwowe. Przez ten sam okres uczli się żyć w szarej strefie i wszystko załatwiać pod stołem. Przez 300 lat jedni sobie pomagali inni się sprzedawali i wydawali sąsiadów. Coś takiego zostawia ślad. Kompetencjie i uczciwość często prowadziły do śmierci albo do wywozu na wschód. Szansą są młode pokolenia ale to i tak musi upłynąć sporo czasu, a po drodze są inne problemy które spychają na inne tory.
    Warto walczyć o zmiany ale zanim zaczniemy te najważniejsze, to chyba lepiej będzie przygotować sobie grunt, czyli uświadamiać masy. Reszta wyniknie sama z siebie.
  • 2011-10-22 10:20 | Marcin

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    @VPS
    Mysle ze zbyt pesymistycznie patrzysz na to co mozna zrobic w obecnych warunkach i w najblizszej przyszlosci. W pelni sie zgadzam z tym ze panstwa powinno byc tyle ile konieczne. Nawet sklonny jestem twierdzic ze aparat ucisku ktory posiada panstwo do swojej dyspozycji kiedys gdy do tego dojrzejemy bedzie po prostu tez niepotrzebny. Tym sie roznimy od zwierzat ze nie kierujemy sie instynktem ale rozumem. Gdy zrozumiemy ze ten obszar geograficzny ktory nazywamy Polska mozna zagospodarowac lepiej i to z mysla o wszystkich, wtedy skonczy sie walka o kazdy kasek jak jest to dzisiaj. Pierwsza rzecza ktora bym zalozyl to jest fakt ile ludzi jest w stanie te 312 tys km kwadratowych utrzymac tak aby nikt nie byl glodny? Powinno to byc 40 milionow, czy 20? To latwo wyliczyc i od tego wychodzac zaczac uswiadamiac spoleczenstwu iz to co mamy wspolne jest do podzialu na tyle czesci ile nas. Potem gdy uporamy sie z problemem demografii mozna przystapic do wyzszych spraw. Na pierwszym miejscu bym postawil sprawe tego: ile potrzebujemy ludzi wyksztalconych i w jakich kierunkach? Jaki rodzaj uslug rzemieslniczych jest dla tej populacji potrzebny? Tak po kolei przechodzac od jednej dziedziny do kolejnej jak w rodzinie rozplanowac budzet. W zadnym wypadku nie liczac na cudowna reke rynku, ten moze tylko wyprowadzic na manowce jak to juz zdolal zrobic. Rynek ma tylko jeden cel: prowadzic dystrybucje towarow i uslug, jego regulacja musi byc w rekach tych ktorzy chca aby kraj rozwijal sie harmonijnie. Jeszcze nie tak dawno bylo bardzo duzo gadania o tym ze przybywa ludnosci miejskiej i Polska staje sie krajem przemyslowo- rolniczym a przedtem byla rolniczo- przemyslowym. Tak sie dzieje ale nie z powodu rozwoju przemyslu, lecz z powodu ucieczki ze wsi bo zycie na wsi wydaje sie mniej atrakcyjne. Rola rzadu jest zapobiec temu trendowi, miasta sa przeludnione, a na wsiach robi sie pustka. Panstwo moze i powinno byc rowniez wlascicielem przedsiebiorstw produkcyjnych, one powinny byc w pelni panstwowe, wszelkie spolki mieszane to okazja do naduzyc. Sektor bankowy i emisja pieniadza to oddzielne zagadnienie ktore powinny byc dokladnie kontrolowane przez panstwo. Przepisy powinny uniemozliwiac zapozyczane panstwa i to na wszystkich szczeblach. Ktos powie jak to zrobic skoro sa juz takie dlugi? Brazylia bankrutowala juz 3 razy, co stoi na przeszkodzie aby Polska zbankrutowala i zaczela od nowa bez dlugow?
    Ktos powie to niemozliwe, banki sie na nas obraza, stracimy wiarygodnosc jako panstwo, no przeciez o to chodzi aby sie obrazily i wiecej nas lichwa nie gnebily. Nie wypracujesz Polaku to nie bedziesz mial, bank Ci nic nie doda tylko moze Cie oskubac. Chiny jakies ponad 40 lat temu zalozyly jedno dziecko a najwiecej dwoje i widac ze dobrze na tym wychodza w przeciwienstwie do Indii ktore demograficznie juz je dogonily. Niestety matematyki sie nie oszuka, jak w rodzinie jest druzyna pilkarska, do odziedziczenia zostaja tylko ochlapy. Nagradzanie tych ktorzy mnoza sie jak kroliki jest dzialaniem dywersyjnym na szkode spoleczenstwa. Litosc nie powinna byc w tym wypadku regula. Litowac sie trzeba wtedy gdy cos sie stalo przez przypadek, natomiast ci ktorzy chca nadmiernie obciazac spoleczenstwo powinni byc traktowani jako margines a nie przypadek do gloryfikowania. Spoleczenstwo nalezy uczyc myslenia kategoriami kraju. Tych ktorzy wyjechali z Polski za chlebem trzeba traktowac z najwyzszym szacunkiem, oni sa niedoceniana sola tej ziemii. Bez ich poswiecenia w wyprawach w nieznane ten bochenek chleba jakim dysponuje Polska trzeba by dzielic na +5 milionow albo wiecej. Tylko idiota moze zapraszac do biednej Polski rozsianych po swiecie emigrantow aby przyjezdzali bo w Polsce juz jest wszystkiego w brod. Rozdawanie kielbasy wyborczej po to aby zachecic do glosowania na oszustow jest czyms nikczemnym. Tym niestety sie posluguja oni wszyscy. Nikt z nich nie powiedzial nigdy: dziekujemy wam ze pomagacie krajowi odciazajac go z tego co wam jestesmy winni. Wiem ze czytajac to co pisze niejednemu otworza sie oczy, bo dotad nikt nie traktowal Polski calosciowo. Nie ruszalem tego co sie dzieje z wywozonym kapitalem z Polski co jest zreszta bandytyzmem.
    Ale to temat rzeka ktorego raczej nie chce tutaj dokladac.
    Pozdrawiam
  • 2011-10-22 11:24 | Szanowny Slawczanie, 95% zgody

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Ale w tej sytuacji muszę Ci zadać proste, uljanowowskie pytanie: co robić?
  • 2011-10-23 11:47 | MMK

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    "(...) trzeba uprawiać propagandę, jak to za PRLu było źle."
    "W porównaniu do obecnego zarządzania, PRL wydaje się być ostoją sensu i gospodarności"

    Nie trzeba żadnej propagandy. PRL był systemem PZPRowskiego bezprawia, który trzymał naród za mordę wpędzając w coraz większa biedę aż zbankrutował pozostawiając biedę którą będziemy nadrabiać do poziomu Zachodu kolejne dekady.
    Do dziś spłacamy długi PRL płacąc za emerytury PRLowskich pracowników.

    Za PRLem moga chyba tylko tęsknić szychy PZPR i wyznawcy "czy się stoi czy się leży ..."

    P.S. I wszawicy nie zgubili.. w 85 jeszcze była w rozkwicie.
  • 2011-10-24 23:05 | basia

    Re dwa systemy

    Masz racje. Jestem w strefie prywatnej. Dwa kierunki studiow, studia podyplomowe, nieustanne doksztalcanie sie zeby nie wypasc z rynku pracy. Wiem, ze moja praca ma duza wartosc. Ale musze pogodzic sie z tym, ze nigdy nie bedzie ona odpowiednio oplacana bo przedsiebiorca musi sie nachapac, musi oplacic ogromne podatki, i musi utrzymac strefe socjalistyczna. Jeszcze nie zapalapam sie na kredyty dla mlodych malzenstw, i juz nie zdazylam wiekowo zmiescic sie w programie rodzina na swoim. Ciezko pracujac nie jestem w stanie kupic mieszkania. Ale co sie dziwic. W sumie place 75 % podatkow (dostaje na reke 40 % tego co zarobie, a potem w kazdym artykule czy usluydze oddaje jeszcze 20 % VAT, ktorego nie moge odliczyc jako osoba fizyczna. Moi znajomi z sektora publicznego maja podobne zarobki, ale do tego cala mase przywilejow, lacznie z doplatami do wczasow, osrodki wczasowe, tanszy prad, trzynastki, nagrody,premie.... W firmach prywatnych tego nie ma. Panstwowi ( socjalistyczni) w sumie za ta sama prace maja ok 50% wiecej, a z czego ta nadwyzka? Z mojej pracy. Do tego kolejna roznica - panstwowi maja umowe o prace na czas nieokreslony, prywatni na czas okreslony, w kazdej minucie, bez powodu, do zwolnienia. Kontrakty 5 letnie, z 2 tygodniowym wypowiedzeniem bez powodu to norma w firmach prywatnych. A to wszystko dzieki Lechowi, Grzechowi, Zbychowi i Donkowi.
  • 2011-10-29 03:52 | atsamo

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Trzy postulaty red. Żakowskiego są niezwykle ważne jeśli Polska chce być nowoczesnym państwem. Tyle, że nadchodzą ciężkie czasy, kryzys nas dopadnie i to już w tej kadencji 'drugiego' Tuska. Jedynym sposobem na złagodzenie jego skutków jest sensowna interwencja państwa w gospodarkę i sferę społeczną i to jak najszybciej. Rozwój infrastruktury, likwidowanie barier w dostępie do uczelni, nowelizacja systemów emerytalnych nie mogą czekać przez kolejne 4 lata na realizację. Jeśli prognozy pesymistów mają się sprawdzić to kraje UE mają spowolnić rozwój gospodarczy w najbliższych latach, do recesji włącznie, zmniejszając, w nieunikniony sposób, także dynamikę polskiej gospodarki. Może się okazać, że za dwa, trzy lata Polska będzie tkwić w 'stagflacji' podobnej do tej w jakiej znajduje się obecnie Wielka Brytania - ostatni kwartał tego roku 0,1% wzrostu gospodarczego, do tego przy 5% inflacji. Jeśli taki scenariusz miałby się spełnić, to spoźnione zabranie się za reformy państwa może przyczynić się do klęski wyborczej PO w następnych wyborach. Kaczyński i jego PiS nie mają nic sensownego do zaoferowania Polakom, liczą jednak na pogorszenie się sytuacji gospodarczej Polski i upatrują w tym szansę na powrót do władzy. Niepokojąca jest także ta wiara w 'mój kapitalizm', który tak na dobrą sprawę skompromitował się i okazał się niezdolny do samonaprawy, musiał być wsparty interwencją państw. Czas 'darwinistycznego' kapitalizmu Reagan'a, Thatcher i Friedmana to rozdział zamknięty. Idą czasy 'regulowanego kapitalizmu' gdzie wolny rynek i państwo będą tworzyły wspólnie zasady funkcjonowania i rozwoju przedsiębiorczości.
  • 2011-10-30 03:25 | jar-ry

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    "bul" i cuż"zacznijcie naprawę od swoich błędów.
    Ortograficznych też.