Wyszukaj na forum
Forum
Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
(23)
40 lat temu Polska podpisała z Fiatem umowę w sprawie zakupu licencji na produkcję Fiata 126, popularnego malucha, który zmotoryzował nasz kraj. Ostatni żyjący sygnatariusz umowy przypomina mało znane szczegóły tamtych wydarzeń.
-
Bosze co to był za złom...
i mimo iż kapytalizm w Polandzie przyjmuje się nie od tej strony co powinien -to dobrze, że czasy takich gratów jak maluch przeminęły z wiatrem. -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
używa samochodów widm. Muszę im uświadomić, że jeżdżą czymś przeminiętym. -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
fascynować się można też kawałkiem gumiaka, który dziadek zagubił uciekając przed szkopami. Boć różnie się przecie umysł formułuje. -
-
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Sam przez kilka lat mordowałem się z Maluchem, aż się go pozbyłem. Słaby, felerny, ciasny, właściwie bez zalet. I tym pudełkiem dojechałem do Bułgarii nad Morze Czarne i ledwie wróciłem z powrotem. -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
"Edward Gierek kategorycznie rozstrzygnął: wybrał najtańszy model."
... i byl to najgorszy z mozliwych wybor!!! -
Jako dumny
uzytkownik jednego z tych trzech milionow samochodzikow musze zaprotestowac przeciw temu co mowi JOLKA. To co w roku 2011 jest gratem nie bylo nim roku 1975. Chwala Gierkowi, chwala Wrzaszczykowi! -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Pamiętam prezentację Malucha w moim miasteczku w ramach ogólnopolskiej akcji promocyjnej przed rozpoczęciem jego produkcji. Na jazdę próbną wytypowaliśmy trzech( czwarty to kierowca) największych (każdy min. 100 kg wagi) spośród widzów. Weszli do niego, objechali wokół Rynku i wysiedli !!! -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
"uzytkownik jednego z tych trzech milionow samochodzikow musze zaprotestowac przeciw temu co mowi JOLKA. To co w roku 2011 jest gratem nie bylo nim roku 1975."
Niestety, to juz w roku 75 byl "grat" i wyjatkowo kiepska (przestarzala) konstrukcja! -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Zawieszenie (poprzeczny resor) konstrukcja z 1934. Brak bendiksa w rozruszniku i uruchamianie silnika przez "dojenie". Chyba bendiks wynaleziono o zastosowano na długo przed wojną?
Kto poda jeszcze inne "ciekawostki" z tej "na wskroś nowoczesnej konstrukcji"? -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Zawieszenie (poprzeczny resor) konstrukcja z 1934. Brak bendiksa w rozruszniku i uruchamianie silnika przez "dojenie". Chyba bendiks wynaleziono o zastosowano na długo przed wojną?
Kto poda jeszcze inne "ciekawostki" z tej "na wskroś nowoczesnej konstrukcji"?
Silnik chlodzony powietrzem... to w roku 1975 bylo juz cos z dawniejszych czasow! -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Najgorszy i najbardziej zacofany juz wowczas fiat 126 przezwany zostal pieszczotliwie pier...letta, nawiazujac do wloskiej fonetyki. Stal sie jasnym przykladem na korupcje systemow totalitarnych, nawet tych light w wydaniu zjednoczonych robotnikow rodem z sowieckich nomenklatur. Gwoli wyjasnienia, byl to zwykly fiat 600 w zmienionej koszulce, ale za to bez chlodzenia woda i bez elektromagnesu przy rozruszniku, acz ze sznurkiem szumnie zwanym linka. Pozdrawiam Pietras -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Wytykanie wad MALUCHOWI produkowanemu w technologii lat 70-tych ubiegłego wieku, z perspektywy technologii aut produkowanych współcześnie, ma tyle samo sensu, co zarzucanie dyskomfortu pralce FRANI, będącej w swoim czasie rarytasem dla gospodyń domowych.
Ważne są także konsekwencje rozwojowe nawiązanej wtedy współpracy z firmą FIAT. Owocem tej współpracy - jak wynika z artykułu – jest FIAT AUTO POLAND, zdolny produkować 600 tyś. nowoczesnych samochodów rocznie, będący największym zakładem produkcyjnym Fiata. Właśnie Fiata. Tylko fiata. I tu może należałoby się trochę zasępić. I wspomnieć życzliwie naszych genialnych reformatorów gospodarczych z ubiegłych dekad.
-
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Ja mam do niego sentyment, moj byly, go nabyl, ja sie na njim uczylam jezdzic, i jezdzdej do tej pory, nie "maluchem" ale , jak zobaczylam "malucha" przerobionego na "wodolot" to si sie zalamanalam ze smiechu , sorry
-
Re:Mały,Maly ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
[Calkowicie sie zgadzam!!!! to jak porownywac "plemiona percolimbijske" z _Indianami w Amazonyii".. mowiac prosto ..co mawiatrak do plew.. mlyn do maki ma. ale.. co dalej'to mozna snuc skojarzenia dowolne... -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Pozwole sobie wtracic trzy grosze do dyskusji. Moja "zupa pomidorowa" sluzyla mi w Polsce przez prawie trzy lata bez wiekszych problemow, a nastepnie wyjechala ze mna do polnocnej Afryki. Tam, po ponad 2 latach sluzby w wysokich temperaturach i atmosferze skladajacej sie w 50 % z powietrza i 50 % z piasku pustynnego, dokonala zywota na szosie wiodacej wzdluz wybrzeza Morza Srodziemnego. Zrobila ostatnie "wrrr" i umilkla na zawsze. I tak zakonczyl sie moj pierwszy romans z motoryzacja. -
Mały i ciasny ale czy napewno wlasny
raczej wloski, chociaz po latach stał sie przestarzałym przez co stał się polskim. -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Kiedy Polacy ustawiali się w kolejki po upragnionego malucha, Amerykanie już dawno jeździli klimatyzowanymi limuzynami. Nie rozumiem tej nostalgii za reglamentowanym blaszanym pudełkiem. -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Cóż, nigdy nie byliśmy tak przedsiębiorczy i mądrzy jak Amerykanie. W czasach PRLu wydobywaliśmy się właśnie z przedwojennej biedy, wychodziliśmy mentalnie z pańskich czworaków, ledwośmy co zwalczyli analfabetyzm i (troszkę) wszawicę. Porównywanie zacofanej od zawsze Polski z Ameryką jest ...bezsensowne. Pamiętaj, że polski szlagon był dumny z tego, że czytać nie potrafi. Skąd klimatyzowane limuzyny w kraju, na którego błotnistych pustaciach trzeba było wszystko pobudować? Tutaj tylko "bram cztery ułomki, dziewięć klasztorów i jakieś tam domki". Tu nie Ameryka.
PRL to był dla Polski skok cywilizacyjny, jakiego nigdy przedtem i potem nasz kraj nie dokonał. Teraz mamy dużo gadżetow z zachodu, ale to jest perkal i paciorki - to nie jest nasze, to jest kupione za pożyczone pieniądze. My tego nie robimy, nie rozumiemy, nie tworzymy. Cywilizacyjnie się cofamy. To tylko sztafaż bardziej świecący z wierzchu. -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Skok cywilizacyjny to był, jak PRL ostatecznie zdechł, drogi Wielbłądzie. -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Fajny, zabawny i prawdziwy wpis i opis.
Ale dotyczy (historii) Polski, nie np. Górnego Slaska.
Wyscie nas wy(c)hamowali, o wieledziesiat lat.
A mam na mysli... no, praktycznie wszystko:
od wszawicy poprzez (an)alfabetyzm az do techniki.
Niestety. -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
Fakt! "Maluch" miał w zasadzie same wady. Wszystkie one wynikały z założenia, że ma być tani. Silnik chłodzony powietrzem hałasował jak kosiarka, do tego wiecznie się przegrzewał co powodowało uszkadzanie uszczelek popychaczy a co za tym idzie wieczne wycieki oleju. Był bardzo nieekonomiczny. Silniczek o pojemności 600 cm/3 rzadko spalał mniej niż 6 litrów paliwa na sto kilometrów, nawet w trasie. Ile by musiał palić przy pojemności 1500? Piętnaście litrów? Kuriozum, nawet jak na tamte czasy był rozruch "na linkę". Ktoś poniżej napisał, że nie posiadał "bendiksa". Otóż to nie do końca prawda. Bendiksem nazywano przekładnię łączącą rozrusznik z silnikiem, a tę oczywiście posiadał, Nie posiadał natomiast elektromagnetycznego włącznika. Styki zwierało się ręcznie, ciągnąc za linkę. Kolejnym "genialnym" rozwiązaniem było mocowanie tłumika bezpośrednio do bloku silnika. W sytuacji kiedy tłumik był najniżej położonym elementem podwozia, uderzenie o nierówność na drodze często powodowała pęknięcie bloku. Długo by jeszcze można wymieniać jego wady, a mimo to z ogromnym sentymentem wspominam swojego Fiacika. Był moim pierwszym samochodem, i miał jedna zasadniczą zaletę: Właściwie mając jako takie pojęcie o mechanice, nie było awarii, której nie można było usunąć samodzielnie. Spróbujcie tak ze współczesnym samochodem. -
Re:Mały, ciasny, ale własny, czyli historia 126 p
"Miały być produkowane oczywiście na Śląsku."
Moze jednak, jako Slazak, przypomne(?) szanownym Autorowi i Czytelnikom, ze ani towarzysz Edward, ani wiekszosc jego katowickiej ban... eee - swity, nie pochodzila wcale ze Slaska, tylko z sasiedniego Zaglebia Dabrowskiego. Ma to zreszta stara tradycje, bo po wojnie niejaki Zawadzki tez z tamtad byl, a i w okresie miedzywojennym czyli na wschodnim G.Sl. autonomicznym - niejeden "slaski polityk" byl imigrantem "zza "rzeki) Brynicy".
Wiec nie bylo to wcale az takie oczywiste, ze produkcja bedzie miala miejsce w górnoslaskim miescie Tychy. I rzeczywiscie: stalo sie, ale juz za niedlugo okazalo sie, ze pracowali tam prawie wylacznie sami "goscie", co za przypadek: wsród nich sporo "naplywowych" z gierkowskich stron ojczystych..... i nie brakowalo zlych emocji (z róznych powodów, jeszcze przez wiele lat).
PS: Jedyne, co kiedykolwiek bylo dobre i dobrze dzialalo "pomiedzy" (pruskimi)Slazakami i (ruskimi)Zaglebiakami, to..... warszawski most "slasko-dabrowski", choc "nie ma takiego numeru" i byla to brudna propaganda (a nawet prowokacja), ale to jedyny temat, który gdzies cos jakos tam laczy, a nie dzieli. :)))
