Szorstka przyjaźń aliantów

(7)
Alianci, sprzymierzeńcy... Książka Lynne Olson „Citizens of London” łamie wiele stereotypów dotyczących wyśmienitych jakoby relacji brytyjsko-amerykańskich w czasie drugiej wojny światowej.
  • 2011-11-12 13:19 | Janusz

    Dla publiczności osobno, ale w rzeczywistości razem

    Sybilla, wszystko wywracasz do góry nogami dziecino. Po pierwsze robisz błąd, rozdzielając USA od UK, gdyż to jedno i to samo – wszędzie rządzi ta sama klika, ten sam obcy kapitał, przeciwko któremu protestują dzisiaj Oburzeni, kapitał ten tworzył USA, rządził i dziś rządzi w USA od zarania dziejów tego niby-kraju, z krótkimi zaledwie przerwami, kiedy jakiemuś prezydentowi ubzdurało się, że on to będzie realizował konstytucyjną tezę: „We, The People”. Takiego delikwenta europejsko-nowojorski kartel bankowy o korzeniach azjatyckich, po prostu tradycyjnie mordował rozstrzeliwał, jak Lincolna, Kennedy’ego i sześciu innych. Regan, kiedy sobie uroił, że nie jest marionetką z reklamówek filmowych, a samodzielnym mężem stanu, też ledwo uszedł z życiem po zamachu. Podczas wojny amerykańsko – angielskiej, kapitał ten finansował obydwie strony, najzabawniejsze jest to, że Amerykanów zbroili przeciw Anglikom bankierzy, którzy mieli swą siedzibę w Anglii, czyli płacili za mordowanie swoich współziomków, co są stało potem tradycją, tylko skala się znacznie powiększyła.

    Brytyjczycy nie potrzebowali kapitału amerykańskiego, bo mieli „swój”, stary, od 200 lat panujący w UK, Rotszyldowski, który miał i ma pod swym panowaniem także USA, więc te ustawy Kongresu gwarantowały wykluczenie z interesu wojennego konkurencję prawdziwie amerykańskich finansistów i pozostawienie go w rękach Rotszyldów oraz ich narodowej s-ki, poprzez różne firmy podległe, jak np słynne IG Farben od Cyklonu B, z gigantycznymi zakładami chemii wojennej koło Oświęcimia, żeby było blisko. Cash and Carry z kolei gwarantował pustoszenie budżetu Wielkiej Brytanii, a przez to jeszcze większe uzależnienie tego biednego kraju od prywatnych bankierów.

    Naprawdę, weź się do roboty, i odrób zadanie domowe, nie ściągaj i nie próbuj sztuczek z przepowiadaniem wprost z głowy.
  • 2011-11-14 13:11 | jerzy.n19

    Re:Szorstka przyjaźń aliantów

    Hallo, Janusz!
    Ależ rewelacje! Musisz koniecznie napisać większe opracowanie i ogłosić drukiem. Cały świat naukowy zarży!
    Przepraszam, miało być "zadrży", jakoś tak samo wyszło.
    Ale przyznasz, że znowu Żydzi nakręcili, nie?
  • 2011-11-15 22:19 | Janusz

    Re:Szorstka przyjaźń aliantów

    @ jerzy.n19

    Opracowań naukowych na ten temat nie brakuje, tylko trzeba umieć czytać, a nie tylko pisać, i to bez sensu. Ten twój "świat naukowy" pewnie nawet gdyby umiał czytać, to po przeczytaniu zarżałby jak nic, masz rację - cóż innego mogłyby zrobić osły?
  • 2011-11-15 22:13 | bourbonboy

    Re:Szorstka przyjaźń aliantów

    O, cholera!!! Oświeciłeś mnie!! Myślałem do tej pory, że za wszystko winę ponoszą cykliści......

  • 2011-11-15 17:21 | alfanabeta

    Wysławiany Winston Churchill

    Wydał rozkaz użycia broni chemicznej przeciwko cywilom w Iraku. Powinien być sądzony ale jest wysławiany.
  • 2011-11-20 07:01 | PGR Jackowo

    Re:Szorstka przyjaźń aliantów

    Na przyjaźni z Amerykanami jeszcze nikt dobrze nie wyszedł. Świat jest pełen byłych sojuszników USA, szkoda że nasi politycy tego nie mogą pojąć.
  • 2012-03-21 11:11 | Kamila

    Re:Szorstka przyjaźń aliantów

    nie wiedziałam, że Morgentau miał na imię "Henri":) artykuł na poziomie pracy licencjackiej, raczej podżędnej uczelni. Wychodzi na to, że poziom intelektualny czytelników "Polityki" oceniacie na poziomie bohaterów serialu 'Ranczo" tych z ławeczki spod sklepu (bo przecież już nawet nie proboszcza). Tylu mamy wybitnych historyków, którzy napisali by to lepiej i mądrzej.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną