Zachowam się trochę jak "moherowa babcia" wypowiadająca się na temat filmu "Ksiądz", czyli będę ględził o czymś czego nie widziałem. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że nie chodzi mi o sam film, a o zjawisko.
Już od ładnych kilkunastu lat w światowym (czytaj amerykańskim) kinie obserwujemy ogromny przerost formy nad treścią. Coraz częściej twórcy, miast myśleć co nam chcą powiedzieć, zastanawiają się jak to zrobić. Efekt jest taki, że zalewa nas powódź totalnej bzdury, ubranej w możliwie najbardziej efektowną formę. Kino nieubłaganie wraca do swych, niezbyt chlubnych korzeni. To co wyewoluowało z jarmarcznego pokazu w prawdziwą sztukę, staje się się ponownie rozrywką dla tych, którym nie chce się myśleć. Dobre, mądre kino jest w odwrocie, i niestety nie sądzę, by to mogło się zmienić, raczej będzie coraz gorzej. Powodem oczywiście są pieniądze. Film musi zarobić, i to możliwie jak najwięcej, czyli widzowie muszą przyjść do kina. Nie opłaca więc się produkować filmów dla intelektualne elity, ponieważ elita ta jest niewielkim procentem każdego społeczeństwa. Ogromna większość to przeciętniacy idący do kina nażreć się popcornu, napić koli a przy okazji obejrzeć historyjkę najczęściej głupią ale za to efektownie podaną i broń boże nie zmuszającą do myślenia. Taki jest klient dzisiejszego kina, a klient płaci, więc wymaga. Tak więc coraz częściej w komediach najważniejszym rekwizytem będzie skórka od banana leżąca na chodniku, w filmach o miłości każda kuchta wychodzić będzie za mąż za milionera, a w kinie akcji niezniszczalny główny bohater pokonywał będzie doskonale uzbrojoną armię przy pomocy złamanego widelca.
Chciałbym jedynie mieć nadzieję, że poziom sztuki filmowej będzie przebiegał po sinusoidzie i po sięgnięciu dna znowu powoli zacznie podążać w górę. choć na razie nic na to nie wskazuje.
Wyszukaj na forum
Forum
Recenzja filmu: Immortals. "Bogowie i herosi 3D", reż. Tarsem Singh
(2)
Tematem filmu jest szaleńczy bunt króla Hyperiona przeciwko Zeusowi i jego boskiej świcie.
