Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

(47)
Polski antyklerykalizm ma przynajmniej trzy nurty: ludowy, inteligencki i młodzieżowy. Każdy z nich ma swoją tradycję i własne formy wyrazu.
  • 2011-11-20 10:22 | Yustus

    Dmuchanie na zimne

    Co sadzicie o wypowiedzi Janusza Palikota na temat obecnosci w rzadzie az trzech ministrow majacych zwiazki z koscielna organizacja "Opus Dei"? Szef Ruchu Palikota nazwal Opus Dei wywiadem Watykanu i ostrzegl, ze bedzie domagal sie powolania nadzwyczajnej komisji sejmowej do zbadania relacji polskiego rzadu z obcym wywiadem. Zarzuty Palikota nie sa bezpodstawne. Jakie reakcje wzbudzilaby sytuacja, gdyby owych trzech ministrow nalezalo do hierarchicznej i antydemokratycznej organizacji miedzynarodowej, na ktorej czele stalby Wladimir Putin albo Angela Merkel? W tym ostatnim przypadku czakalbym z niecierpliwoscia na stanowisko Jaroslawa Kaczynskiego. Nie bylo by zadnych watpliwosci, gdyby Watykan nie mial statusu prawnego rownorzednego z suwerennym panstwem. Czy sluzby kontrwywiadowcze wiedza, jak ludzie Kosciola wykorzystuja informacje, nierzadko przeciez tajne, przekazane im przez domniemanych "agentow"? Czy moze nas dziwic fakt, ze wiele panstw, nie majacych nawet zwiazkow z chrzescijanstwem, zabiega o nawiazanie stosunkow dyplomatycznych ze Stolica Apostolska? Moze licza poniekad na dostep do tajnych informacji na temat innych panstw? Nie wolno zatrudniac na odpowiedzialnych stanowiskach panstwowych oraz w Unii Europejskiej osob nalezacych do organizacji takich jak Opus Dei. Czy takie stanowisko wynika z antyklerykalizmu. Nie sadze.
  • 2011-11-20 11:06 | mikesz

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu


    Wszyscy ( no może nie wszyscy) narzekają na instytucję katolickiego kościoła. Że pazerny, że wciska kit ludziom, ze panoszy się gdzie się tylko da, że głosi same idiotyczne zakazy ... Można odnieść wrażenie, że jest sytuacja patowa. Nie ma możliwości pozbycia się panów w czarnych sukienkach . Wydaję się jednak ,ze jest rozwiązanie. Może nieco ryzykowne , ale spróbować warto. Tym bardziej ,ze są przypadki kiedy innym naprawdę się udało i problem mają już z głowy. Na przykład dzielny naród czeski. Najbardziej ponoć bezbożny naród w Europie. Wiadomo w jaki sposób pozbyli się zniewieściałych piewców bajek z mchu i paproci dla grzecznych dzieci. Już w X wieku przewidzieli, że z Kościołem będą problemy i trzeba znaleźć ” jelenia” który od nich wszystko to kupi. Tylko jak to zrobić i gdzie znaleźć „jelenia”? Niestety Czesi nie musieli daleko szukać. Znaleźli przez miedzę. I teraz grzeczne polskie dzieci uczą się w szkołach jak niejaki Mieszko i niejaka Dobrawa - czeska księżniczka . I Mieszko przyjął chrzest. A jak chrzest to i kościoły, plebanie, kółka różańcowe, radiowe rozgłośnie...A Czesi z radości ,że tak udało im się podrzucić to kukułcze jajo mało inteligentnym Polakom wybudowali od razu pierwszy browar i założyli w 978 roku w Czeskich Budziejowicach pierwsze ateistyczne kółko różańcowe. Zresztą już wtedy myśleli o nakręceniu pierwszej czeskiej komedii o tym wydarzeniu i mało błyskotliwych sąsiadach...Ale człowiek uczy się na błędach. I dlatego późno, bo późno, ale w końcu - My Polacy musimy wziąć przykład z rodaków Karela Gotta i znaleźć jelenia z pięknym porożem...A Dobrawa?... Też powinna się znaleźć.
  • 2011-11-20 11:13 | mikesz

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu


    Wypowiedź ateisty antyklerykała.

    Wnimanije. Nieformatiwnaja leksika! Jest dobrze, żeby nie użyć w tym momencie stopnia wyższego, czyli jest lepiej niż się spodziewałem. A zaczęło się wszystko niepozornie, żeby nie powiedzieć...Ale chwilowo nie będę mówił...Całe zamieszanie zaczęło się od 20 złotych. Wszyscy wiedzą o co chodzi, chociaż być może niektórzy po europejskich wojażach to nic tylko euro i euro i to oczywiście w wyższych nominałach. Wracam do rodzimej waluty .Otóż wspomniane wcześniej 20 złotych wpadło mi...nie, nie do skarbonki, ale do klozetu.,czyli sytuacja zrobiła się niewesoła. Zdaję sobie sprawę, że 20 złotych to nie 100 dolarów, ale zawsze to jednak szkoda, tym bardziej, ze dosyć ciężko zapracowane. Klozet to zawsze jest klozet, zresztą niektórzy znają to słynne powiedzenie którego ponoć sam Platon był pomysłodawcą, .O zasr... szczęściu, a wtedy przecież jeszcze klozetów nie było. Wracam jednak do miłego każdemu Polakowi banknotu, bo w nim umiejscowiła się cala kwintesencja zdarzenia. Czyli wpadł... i w tym momencie wszyscy sobie z pewnością zadają sobie pytanie. Jaka była moja reakcja? Bo przecież w takich właśnie momentach odzywa się prawdziwe ja człowieka, nie ubrane w całe to kulturowe umundurowanie. Od razu pragnę donieść ateistycznej gawiedzi, że wstydu nikomu nie przyniosłem. Żadne tam „Jezus Maria” , „Ola Boga” , „Matko Boska” ,czy ” O bogowie” . To zawołanie to w przypadku licznych w naszym kraju wyznawców greckiego panteonu. Nic z tych rzeczy. Wszyscy wiedza ,że prawdziwy ateista w przypadku kiedy banknot 20 zlotowy wpada do klozetu może wydać z siebie tylko i wyłącznie...”O żesz kurwa popłynęło”.
  • 2011-11-20 11:37 | toefl

    Antyklerykalizm w Polsce

    Coś , co jest skazane na niepowodzenie w Polsce, coś , co może być tylko marginesem politycznym w Polsce
  • 2011-11-20 12:23 | ronin

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    "Mariusz Agnosiewicz, założyciel portalu Racjonalista, tłumaczy to tak: Antyklerykał oznacza tego, który jest przeciw klerowi. Niby jest to zgodne z postawą racjonalisty, ale niezupełnie."

    Anty-klerykalizm oznacza sprzeciw wobec klerykalizmu, czyli: dążenia do uzyskania instytucjonalnego wpływu duchowieństwa na życie społeczne, polityczne i kulturalne. Nie trzeba mieć nic przeciwko samemu klerowi, aby być antyklerykałem, wystarczy być przeciwko instytucjonalnemu wpływowi Kościoła np. na stanowienie prawa w Polsce. Albo Agnosowi coś się pomieszało, albo autor wyrwał jego wypowiedź z kontekstu.

    Swoją drogą ciekawe, że autor zaczyna dopiero od XVI w. i pisze głównie o szlachcie, a więc liczbowo marginesie społeczeństwa. Dzisiejsze społeczeństwo to potomkowie chłopów, a w małej części mieszczaństwa, a nie szlachty. Właśnie w XVI w. zakończyła się chrystianizacja polskich ziem, proces idący u nas bardzo opornie - nie bez powodu Krzyżacy oskarżali nas, że jesteśmy wciąż (pół)pogańskim krajem, to był jeszcze pod koniec średniowiecza silny argument. W X w. mieliśmy nawet antyklerykalne powstanie, gdy niezadowoleni poddani wystąpili przeciwko nowej kościelnej władzy.

    Poza tym niezły artykuł. Brakuje trochę rodzimego oświecenia, ale to terra incognita nawet na uniwersytetach, no ale dla komunistów była to burżuazyjna ideologia.
  • 2011-11-20 12:32 | Berkano

    Re upadek KK

    to, że KK upada, to jest pewne jak -amen w pacierzu- i oni dobrze to wiedzą. Zresztą, Islam też. Czasami mam wrażenie,że ta cała rozpierducha, to ich celowe działanie. Pytanie; w co się przekształcą, aby dalej mieć władzę nad ludźmi? Nie oddadzą władzy nad ludźmi, chyba, że jakie tsunami(prawdziwe) ich zmiecie z powierzchni Ziemii.
  • 2011-11-20 13:01 | adalbi

    BÓG-TAK ! KLER-NIE !

    Bo codziennie słucham Radyja .
  • 2011-11-20 13:10 | mikesz

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    To jest naprawdę news. Trochę dziwne, ze w naszej pszenno-buraczanej krainie o tym cicho, ale przyjdzie pora i na nas. Na razie to główny temat około piwnych biesiad u naszych południowych sąsiadów. A oni jak zaczną drążyć temat, to już nie popuszczą. Tacy już są ci Czesi! Co prawda ,za bardzo się nie modlą, ale są tacy,którzy tak jak Polacy nie rozstaja się nigdy z różańcem. Dla równowagi oczywiście w drugiej dłoni trzymają kufel znakomitego czeskiego piwa. Ale do rzeczy. A rzecz jest naprawdę z teologicznej wyższej półki, bo sprawa tyczy Jezusa i jego najbliższej rodziny. Zaczęło się od dylematu. ”Była dziewica, czy nie?” Chodzi oczywiście o Marię Pannę. Jedni twierdzą, że była dziewicą ,ale tylko do porodu. Jeden tamtejszy teolog twierdzi, ze była nią również potem .Są również zwolennicy tezy, że Maria Panna wcale nie była dziewica ,tylko wmówiła to Józefowi, a tak naprawdę zrobiła sobie Jezusa z Janem Chrzcicielem, który przychodził do niej przebrany za anioła. Na pamiątkę tego zdarzenia po polskich wsiach chodzą zresztą kolędnicy , a wśród nich są również niewinne aniołki. Na chwilę obecną trudno określić która wersja zwycięży, ale Czesi wysłali już maila do Benka i mają nadzieję, ze On może rzuci monetę i zdecyduje za nich. Amen.
  • 2011-11-20 13:27 | mikesz

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Autorski projekt ATEISTYCZNEGO RÓŻAŃCA

    Może to zbyt odważna idea, ale ostatnio chodzą mi po głowie dosyć odważne pomysły. To, że są odważne nie ulega żadnej wątpliwości, ale to, czy są do zrealizowania-mam czasami wątpliwości .Jednym z ostatnich moich pomysłów jest różaniec. Ale nie taki zwykły różaniec który słychać często na falach kultowej rozgłośni Ojca Redemptorysty. Mam na myśli ATEISTYCZNY RÓŻANIEC. Wiem odważna idea, ale ktoś musi zacząć. Zrobiłem losowanie-wypadło na mnie. Oczywiście najważniejsza jest treść. Na formę przyjdzie czas w dalszej kolejności. Katolicki różaniec wiadomo -”Zdrowaś...między niewiastami...owoc...itd.”. Jak dla mnie owszem treści ponadczasowe, ale jakby trochę za monotonny. I tej nużącej monotonii chciałbym uniknąć w Różańcu niedowiarków. Nie jeden powtarzany w nieskończoność tekst, ale tych tekstów kilka .Oczywiście każdy z nich dźwigający na sobie jakże uniwersalne przesłanie. Najgorsze są kompleksy. Nie może się przecież ateista rumienić za jego autora, ewentualnie autorów. Musi być dumny, ze to ON, ONA, czy dorastające ONO zna jego treść. Po długich rozmyślaniach, wielu nieprzespanych nocach dotarłem do sedna problemu i przedstawiłem propozycję tekstu na miejscowym ateistycznym forum. Otóż ateistyczny różaniec będzie składał się z 3 części. Wiadomo ON, ONA ,ONO. Zaczyna ON znanym od wieków tekstem nawiązującym do słynnej Jakubowej drabiny. Tekst jest bardzo krótki ,ale bardzo symboliczny. ”CHODZI KOMINIARZ PO DRABINIE,FIKU MIKU JUŻ W KOMINIE.” Kropka. Teraz przychodzi kolej na płeć piękną. ONA z przejęciem artykułuje tekst nawiązujący do Starotestamentowej przypowieści o 7 latach chudych i latach tłustych. ”SIAŁA BABA MAK,NIE WIEDZIAŁA JAK? A DZIAD WIEDZIAŁ...itd. Wszyscy znają ciąg dalszy. Największy problem miałem z trzecim tekstem. Wiadomo jakim wymagającym adresatem jest ONO.A i monotonia(co prawda nie taka jak w przypadku „kościołowego” różańca)może dać się we znaki. Dlatego też w tym tekście uwzględniłem również dorobek kompozytorski naszego kręgu kulturowego i zaproponowałem nr 1 z ateistycznej listy przebojów, czyli ”WLAZŁ KOTEK NA PLOTEK...”I to jeszcze nie koniec. Trwają również prace nad stroną formalną różańcowego problemu.
  • 2011-11-20 14:33 | stoneborn

    Badz odwazny!

    Badz odwazny, tep muchy, mleko pij tylko swiezo przegotowane!
  • 2011-11-20 16:14 | Rakesz

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    A w Indiach jest ponad 150 różnych religii ... jaki buk, który buk, czyj buk ... ??? Czyj jest bardziej świętszy? Kiedyś ktoś mi powiedział, że wiara religijna to łagodna wersja choroby psychicznej :)
  • 2011-11-20 16:29 | Joasia

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Stalin i Hitler tez tak mysleli.....i nawet burzyli kosciloly i .....
  • 2011-11-20 18:01 | dobrze ładnie

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Trochę czasu mieszkałam poza Polską, w religijnym tyglu: muzułmanie, protestanci, grekokatolicy, buddyści i wszelkie ich kombinacje i odmiany. Kurcze, jakie to było tam proste. Można było wierzyć w co się tylko chciało i nikogo to nie obchodziło. Raz mnie tylko zapytano o wiarę - w szpitalu, po urodzeniu dziecka. Powiedziałam, że trudno mi powiedziec, bo faktycznie katoliczką od dawna nie jestem. Ok, w porządku, zostaw puste miejsce ( w ankiecie)
    Nawiasem mówiąc, w szpitalu nie wisiały na ścianach żadne symbole religijne, przy łózkach były tylko zostawione przez poprzednie pacjentki obrazki z Marią i kartki z modlitwami. Na zasadzie - masz, kolejna mamo, może ci sie przyda w trudnych momentach.
    Teraz jestem w Polsce i mam kłopot mało zabawny. po pierwsze - nieochrzczone dziecko,ale to musze załatwić, bo teściowa grozi mi śmiercią. Swoją. Grozi, że umrze, bo ona juz nie może tego znieść, a umrzeć z powodu silnych emocji faktycznie może. Ale mniejsza z tym.
    Dziecko pojdzie do szkoły. Państwowej. Jedynej w mieście. I powiedzcie, jak ja mam mu to wszystko wytłumaczyć, bo w to, że Jezus istniał, nie watpię. W to, że miał matke i ojca również. I to wszystko.
    Wkurza mnie to, że musze kombinować, jak nie zrobić dziecku sieczki z mózgu. W normalnym państwie po prostu nie poszedłby na religię. Tu też może nie iść, ale nie chce na nim testować skali okolicznej tolerancji.

    Wkurza mnie to, że muszę szarpać się o wolność wyznania we własnym kraju:(
  • 2011-11-20 20:22 | babcia

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Nie chcę być niegrzeczna Jiba, ale muszę - niestety zrobiłaś swojemu dziecku wielką krzywdę poprzez swój powrót do Polski. To bardzo źle rządzony kraj z patologiami w każdej możliwej dziedzinie życia. Sprawa wyznania to jedynie kropla w morzu problemów tego kraju. Większość ludzi wytrzymuje w tym bałaganie jedynie jakiś czas po czym wracają skąd przyjechali. Życzę Ci dużo cierpliwości i poczucia humoru!
  • 2011-11-20 21:38 | dobrze ładnie

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    babciu -
    Nie wyjechałam za chlebem, tylko przypadkiem. I przypadkiem zostałam - ot przygoda. Wcale nie chciałam długo mieszkać gdzie indziej.
    Bo szczerze mówiąc - głupia sprawa - ja ten dziwaczny, rozhisteryzowany, mało logiczny i pseudokatolicki kraj zwyczajnie kocham:)
    pzdr
  • 2011-11-20 21:48 | mikesz

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Jak wykazują wszelkie statystyki w Polsce to prawie same niedowiarki, czyli agnostycy, ateiści, odprawiający inaczej itd. W skrócie - nie z nami te numery panie Bozia. Ale nikt nie zwrócił uwagi na jedną rzecz. Wszyscy owszem nie wierzą w Bozię, ale równie istotne jest w jakiego Boga się nie wierzy. Ja na przykład strasznie nie wierzę w greckiego Morfeusza i ostatnio ...Ale co się działo ostatnio to sprawa moja i hinduskiego Wisznu... Któremu zresztą nie wierzę również.
  • 2011-11-20 22:09 | anna

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    @Jiba
    Zrob to, co Ci intuicja podpowiada. Dzieci szybko wyczuja falsz, jak bedziesz robila cos wbrew sobie. Ja jestem niewierzaca, wrocilam po 12 latach emigracji i dzieci na religie nie poslalam. Mieszkam na wsi nad Bugiem we wsch. Polsce. Szkolka wiejska, po 6-10 osob w klasie. Nie bylo problemu, ostracyzmu, itp.A nawe plotek nie bylo. Nauczycielki pomagaja odrabiac moim dzeciom lekcje, podczas gdy reszta uczeszcza na religie. Co komiczne, inne dzieci tez nie chca chodzic na religie- ale rodzice kaza...Zwroc uwage, ze jesli juz raz poslesz dieci, to jeszcze glupiej bedzie pozniej zaprzestac i mieszac im w glowie. Powodzenia w podjeciu wlasciwej decyzji.
  • 2011-11-21 00:22 | GLS

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Nie zapominaj Joasiu że Hitler był katolikiem i miał błogosławieństwo Kościola.
    Do dziś KK nie ekskomunikował Hitlera ani jego kumpli (nie za zbrodnie) ergo, nadal popiera jego idee i metody.
  • 2011-11-21 01:48 | Slawczan

    Trudna walka...

    Piękną jest rzeczą usiąść w gronie swojaków, zjeść coś pysznego, spożyć coś pomocnego i tak pokrzepionym będąc oddać się konwersacji - Ot takie Polaków rozmowy...częstokroć staczają się one w obszary skatalogowane w tym artykule jako antyklerykalizm ludowy. Lista zdzierstw, przecherstw tudzież zwykłych sprzeniewierzeń głoszonej ideologii jaką się przypisuje kapłanom dominującej na tym kawałku mapy korporacji świadczącej usługi religijne wymagała by obszaru wielkości dawnego Związku Radzieckiego. Z chlubnym wyjątkiem wielkości Gruzji czyli ks. Tischnerem a teraz Bonieckim. Jeżeli jest tak ,,źle" to dlaczego trwa? Pierwszym i podstawowym atutem KRK PL jest to ,że udało im się stworzyć system ,,oprogramowania zamkniętego". Tylko katolik może w PEŁNI partycypować w życiu społecznym na tutejszym obszarze. Tylko katolik może liczyć na poszanowanie i uwzględnienie swojego światopoglądu przez władze i instytucje w tym kraju.
    Pierwszym krokiem jest sam akt ,,zainstalowania" - jesteśmy wpisywani w szeregi tej instytucji bez naszej świadomości ,zgodnie z wolą albo niewolą( o czym później) naszych rodziców. I choćbyśmy NIGDY więcej nie przestąpili progu kościoła od tej pory KRK PL zabiera głos także w NASZYM imieniu. Alternatywą akt apostazji - technicznie procedura jest maksymalnie utrudniona ,no i wymaga pewnej odwagi cywilnej gdyż de facto oznacza wyrzucenie się na margines społeczny w Polsce. Jako dorośli ,jesteśmy świadomi i możemy jakoś sobie z tym poradzić ale to starsze pokolenie i dzieci są problemem. Zawsze znajdzie się kilka rodzinnych prawowiernych duszyczek ,które wywrą stanowczą presję by było ,,po bożemu", a nawet bardzo liberalni tata z mamą wywrą presję typu ,, wy jak wy ale pomyślcie o tym dziecku", ,,co wam szkodzi", ,,na wszelki wypadek..." .
    Drugim ogniwem (o)presji jest dziecko: w artykule wzmiankuje się przeciwskuteczność wprowadzonej ,,tylnymi drzwiami" ,bez konsultacji społecznych, z pogwałceniem prawa katechizacji do szkół. Otóż przeciwskuteczność jest nieistotna niedogodnością wobec osiągniętych korzyści:
    a. finansowych: przerzucenie kosztów utrzymania sporej części aparatu kościelnego na budżet państwa. Aczkolwiek jest to tylko korzyść uboczna wobec:
    b. ,,domknięcia systemu". Zyskano dostęp do narzędzi dyscyplinujących będących w gestii państwa. Są to dziennik lekcyjny a więc liczenie do frekwencji nieobecności nieusprawiedliwionych(wagary)na katechezie - finalnie takiego delikwenta (zadeklarowanego na katechizację wolą rodziców) można będzie zwyczajnie wyrzucić ze szkoły. Przeniesienie katechizacji do szkół pozwoliło zwiększyć ,,samokontrolę społeczną". Kiedyś dziecko dla którego szkoła zwykle jest źródłem stresu, które musi odnaleźć się w grupie rówieśniczej i nie uczęszczające w katechizacji mogło zwyczajnie pozostać jako ,,odmieniec" niezauważone. W obecnej chwili nieuczęszczanie na katechizację jest ,,coming outem", ujawnieniem swojego ,,odmieństwa" a więc potencjalnym źródłem presji grupy rówieśniczej. Jednocześnie jest automatycznym wykluczeniem z pewnych rytuałów wspólnych dla danej grupy. Powoduje to konieczność (dla rodziców) przeciwstawienia się kwestii typu ,,A ona będzie miała przyjęcie i piękną biała sukienkę" , ,,a do Jasia Pan Jezus przyjechał na quadzie". To jest już pierwszy element korupcji , kolejnym jest liczenie oceny z religii do średniej, dzięki któremu uczeń UCZĘSZCZAJĄCY i wykazujący dostateczny stopień spolegliwości może znacząco poprawić sobie średnią ocen. Nie do pogardzenia jest także możliwość kontrolowania i czasami wpływania na treści przekazywane w szkole.
    Produktem finalnym takiej ,,edukacji" jest osobnik z wyrobioną ,,pamięcią mięśniową" - zaliczył mniej lub bardziej świadomie przykazane rytuały, wie ,że POWINIEN uczestniczyć w nich, kwestia jego duchowości ,wiary w tym wypadku jest drugorzędną. Może być nawet faktycznym (choćby nieświadomym) ateistą , wyznawać poglądy będące w istocie rzeczy antytezą oficjalnego nauczania Kościoła. Najważniejszą kwestią jest to ,ze ,,pamięć mięśniowa" + presja społeczna spowodują ,że w przyszłości ci młodzi ludzie powielą (niezależnie od swojego wewnętrznego przeświadczenia) pożądany przez korporację wzorzec postępowania i zapewnią następstwo pokoleń w trzódce będącej podstawą utrzymania jej aparatu. Zapewnienie quorum rytuałom jest tylko efektem ubocznym.
    Kiedyś sprawa wyglądała od strony technicznej zdecydowanie prościej: ,,odmieńców" z pomocą aparatu państwowego przymuszano do posłuszeństwa. Łamano ich lub alternatywą była nawet śmierć. Dopiero Oświecenie zrobiło wyłom w tym sprawnie funkcjonującym systemie. Musimy pamiętać ,że protestantyzm NIE BYŁ wyłomem ,gdyż w walce o swoje cele bardzo często był równie fanatyczny i totalny co KRK.
    Paskudnym dzieckiem Oświecenia (z punku widzenia Kościoła) był socjalizm i jego skrajna postać czyli komunizm. Systemy te (abstrahując od ich realności) były pierwszą niereligijną próbą ,,uszczęśliwienia" ludzkości a których cele były zbieżne z oficjalnie głoszonymi przez Kościół poglądami. Tyle tylko ,że realizacja ,,Raju" miała mieć miejsce TU a nie w jakimś abstrakcyjnym Niebie, co czyniło usługi Kościoła zbędnymi ,bo ten sprzedawał towar na TAM i w PRZYSZŁOŚCI a TU i TERAZ reklamował ,,ciszę i pokorę" jako sposób życia dla uciskanych maluczkich. Zamierzał to osiągnąć za pomocą zmiany polityczno-ekonomicznego status quo, którego Kościół od 1500 lat był beneficjentem. Dlatego już od pojawienia się socjalizmu jako idei Kościół aktywnie go zwalczał, gdy tymczasem będący w istocie antytezą chrześcijaństwa nacjonalizm cieszył się jeżeli nie pełną akceptacją Kościoła to na pewno życzliwą neutralnością. Odsiecz przyszła z najmniej oczekiwanej strony. Z Rosji. Z antykatolickiej ,tyrańskiej Rosji. Tym darem losu okazało się zwycięstwo komunizmu w biednej ,słabo rozwiniętej wschodniej satrapii jaką była carska Rosja. Ze względu na koloryt lokalny nowa władza przybrała od razu jedyną sobie znaną postać: opryczniny , tyle ,że mówiącej ,,Marksem". Kraj ten jako PIERWSZY kraj ,,socjalistyczny" narzucił kanon tego co jest socjalizmem czy komunizmem. Oczywiście prawica (której prominentnym składnikiem jest KRK) z radością podjęła tą grę gdyż ZSRR kompromitował całą lewicę. Zauważmy ,że w latach trzydziestych gdy narastały agresywny nacjonalizm ze swoimi skrajniejszymi formami czyli faszyzmem i nazizmem, będącymi w istocie zaprzeczeniem ideałów chrześcijańskich Kościół nie zdobył się na krytykę tych ideologii choćby w części porównywalną z tą jakiej poddał komunizm/socjalizm. Ba, świetnie potrafił się ułożyć z nimi a ich totalitarny charakter wręcz zapewniał realizację celów Kościoła (i bynajmniej nie było to zbawienie dusz).
    Czy jest więc ucieczka od Klechistanu 2011 jakim się stała Polska po 1989 roku? Nie ma na to dobrej odpowiedzi i sposobu. Owszem ludzie masowo wyjechali za granicę i zobaczyli ,że da się żyć bardzo dobrze nie tyle bez Boga co bez jego funkcjonariuszy. Dlatego miejsce ,,ateistycznego komunizmu" na liście wrogów zajął ,,liberalny relatywizm" zwany przez naszego rodaka szefującego KRK z chłopska ,,cywilizacją śmierci". Jest on równie groźny jak komunizm dla KRK gdyż NIE UZNAJE ,że do osiągnięcia szczęścia jest nieodzowna religia. Z tego wynika brak zrozumienia dla kościelnych uroszczeń domagających się szczególnego uprzywilejowania (a co było normalna praktyką od 313r. n.e.) w stosunku do państwa i społeczeństwa. Być może Polska po 1989 roku była ostatnią zdobyczą KRK na tym polu w Europie.
    Po 1989 roku udało im się społeczeństwo zamknąć w ww. systemie ,,oprogramowania zamkniętego" a od państwa skutecznie zrewindykować (skorzystali tu ze swojego uprzywilejowania) swój majątek, który zapewni im trwanie instytucjonalne choćby w kraju pozostał 1% katolików, bowiem w kapitalizmie własność jest święta. Uprawomocnieniem ,swoistą Magna Charta zdobytej pozycji był konkordat podpisany przez H. Suchocką (pominę litościwie sposób jego załatwienia) i podpisanie go przez A. Kwaśniewskiego (pomimo deklaracji niepodpisywania). To był fundament ich dzisiejszej pozycji, ,,kompromisowa" ustawa antyaborcyjna będąca w istocie jedną z najbardziej restrykcyjnych w Europie była symboliczną wisienką koronującą uznanie Katolickiego Światopoglądu za jedyny słuszny i wsparcie go całą mocą państwa. Dziś w dobie internetów ,migracji wiemy ,że to co bajdurzył Największy Polak w Dziejach Ludzkości o tym ,że Zachód to (b)rak norm moralnych, typowe ,,człowiek człowiekowi wilkiem" a będące wynikiem odrzucenia autorytetu religii z KRK na czele to tylko propaganda na użytek wewnętrzny. Wiemy ,że ludzie tam są tacy jak my choć czasem inni, że bynajmniej nie ma zaniku norm społecznych a częstokroć kraje te przewyższają naszą Katolicką Rzeczpospolitą uczciwością norm społecznych ,samo dyscypliną,sa bardziej egalitarne i humanitarne w odniesieniu do swoich obywateli, że RELIGIA JEST KWESTIĄ ŚWIADOMEGO ,WOLNEGO WYBORU ,do którego państwu nic.
    Częstokroć słyszę obecnie ,,jak mnie ten Palikot wq...wia - czym się on zajmuje - zdejmowaniem krzyża - są ważniejsze sprawy..." Może właśnie dotarliśmy do punktu ,że dla sporej części tego społeczeństwa TO JEST WAŻNA SPRAWA, że ,,kompromis aborcyjny" to żaden kompromis, że ,,życzliwa neutralność" de facto oznacza oddanie w pacht KRK PL całej sfery moralno-emocjonalnej państwa. A KRK PL swoją uprzywilejowaną pozycję najpierw zdyskontował materialnie a teraz wykorzystuje do obrony uzyskanych pozycji. Krzyż w Sejmie jest tylko symbolem - jaki światopogląd jest jedynym uprawnionym. Jego obecność w Sejmie ma jednak pewne zalety: cały ten spektakl głupoty, niekompetencji, jadu i nienawiści werbalnej agresji ,małostkowości a częstokroć zwykłej nieuczciwości odbywa się głównie w ramach obozu odwołującego się do KRK, pod i w imię krzyża. TEGO KRZYŻA - tam na ścianie.
    Walka o odkręcenie dwudziestu lat może potrwać następne dwadzieścia. Pocieszające jest to ,że każda tyrania traci miarę w panowaniu ,ta granice KRK PL przekroczył po katastrofie smoleńskiej.
  • 2011-11-21 05:07 | karul

    Teza autorek

    ze skonczyly sie lata wladzy agentow Watykanu nad ciemnym i biednym ludem jest zbyt optymistyczna. Funkcjonariusze kultu tak sie okopali przez trzydziesci pokolen, taka mase pieniedzy zgarneli do kufrow, tak sprali mozgi 60% ludzi, ze zadne Palikoty im nie zaszkodza. Urban pisze fajnie ale brak w tej Czwartej Republice Boya czy Reja, ktorzy by obsmiali kult Zydowki z bekartem i jego agentow.

    Prorokuje zmierzch Palikota i trwanie kleszej wladzy nad panstwem przez nastepne dwa - trzy pokolenia.
  • 2011-11-21 10:25 | Caramba

    Taka strategia

    "Mariusz Agnosiewicz, założyciel portalu Racjonalista, tłumaczy to tak: „Antyklerykał oznacza tego, który jest przeciw klerowi.""

    Dla kościoła każdy krytyk działań kościoła jest antyklerykałem.
    Ks. Bonieckiego nie można tak nazwać, to każe mu się milczeć.
    Każda krytyka jest wojną z kościołem. Nawet gdy ujawniano pedofilię i chronienie przestępców w sutannach kler nazywał to wojną. Zdjęcie krzyża z sali plenarnej sejmu (mimo, że jest kaplica), to wojna,opodatkowanie, wojna ...itd.itp.
  • 2011-11-21 10:27 | joanna

    jako antyklerykał szczerze i głeboko wirezący

    Jestem antyklerykałem bo postawa kleru i totalitarnej instytucji kościoła do wiary chrześcijańskiej, do POSTAWY godnej chrześcijanina ma się nijak.
    Nie do zaakceptowania dla kogokolwiek, komu bliskie są wartości tej religii jest robienie z wartości chrześcijańskich ich skrótu- WC. Bezpardonowe łupienie potulnych parafian, jakby biedni czy dotknięci przez los byli na cele typu nowy "pałac Boży", tolerowanie robienia interesików na jakichś Licheniach (promocja garnków- jeszcze nie dostaliście takiej ulotki? Kwestia czasu) i innych eventach dla dewotów, totalny brak reakcji na przestępstwa kleru (molestowanie dzieci to jest zbrodnia zgodnie z polskim kodeksem karnym), manipulacja opinią publiczną począwszy od przedstawiania jakiejkolwiek krytyki kleru jako ataku na religię i samego Pana Boga, po ordynarne kłamstwa (emerytura księży jakoby "normalna" jest) i mobilizacja tępych bojówkarzy do kolejnych aktów nienawiści (żenujące sceny na pogrzebie prof. Geremka, obrona krzyża). Do tego małe grzechy powszednie- szantaż młodzieży niezadowolonej z lekcji religii lub jej jakości, sianie niechęci do nieprzyjmującego po kolędzie (moi sąsiedzi nie dali się zarazić), pogardy i wrogości do ludzi innych wyznań, zwykły grzech pychy- przekonanie o swojej wyższości i konieczności bycia traktowanym lepiej niż ta "tluszcza".
    Wygenerowała się i zdegenerowała się nowa kasta kapłanów na wzór imamów i szamanów faktycznie rządzących plemionami.
    Ja nad tym nie boleję. Żaden ksiądz czy prałat, żaden papież nawet nie jest mi potrzebny. Ani żadne stado bezmyślnie klepiące pacierze i fałszujące pod złoconym ołtarzem, bo "co by sąsiedzi powiedzieli" albo "bo tak trzeba".
    Ale Jezusa i tych, którzy oddali życie by nie wyprzeć się wiary to mi żal.
  • 2011-11-21 10:41 | sqro

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Imponująca analiza Sławczanie.

    Pominąłeś jeden w miare istotny aspekt. Na froncie ideologicznym do niedawna lewicy jako obozowi ponoć skompromitowanemu (przegranemu) przez PRL "wolno było mniej". Teraz już nawet wobec SLD ten argument w jakichkolwiek dyskusjach ideolo podnoszony jest coraz rzadziej, a trzeba pamiętać, że Ruch Palikota jest pozbawiony tego obciążenia genetycznego całkowicie. Co więcej kato-prawica czuła się upoważniona do artykułowania swoich żądań, gdyż zawsze, może i marginalna ale istniała w parlamencie albo tuż przy, głośna grupa ultrasów - którzy eskalowali żądania i nawet oszołomy mogły przy nich uchodzić za wzorzec umiaru, taktu i poszanowania poglądów odmiennych. Przykładowo tzw "kompromis" aborcyjny zawierany był pomiędzy Hallem Rokitą a Jurkiem i Niesiołem.

    Na dziś mam wrażenie Palikotowcy starają się pójść mocno obyczajowo 'w lewo' żeby mieć potem ewentualnie gdzie oddawać pole (jeśli beda chcieli być partią mainstreamową) lub licząc na circa 10-15% głosów być partią radykalną, tak że ktoś inny zagospodaruje pozostałą część umiarkowanych liberałów obyczajowych.

    Tak czy inaczej istnieje realna potrzeba radykalnej lewicy w przestrzeni publicznej i parlamencie. Czy to samodzielnej czy też "myconej" na listach oficjalnej i umiarkowanej lewicy.
  • 2011-11-21 12:35 | babcia

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Jibo, ja nie wnikam jaki był powód Twojego wyjazdu, ale jedynie komentuję fakt powrotu z dzieckiem, które powiłaś w normalnym kraju. Jaka będzie reakcja Twojego dziecka gdy zrozumie, że mogło żyć w jakimś cywilizowanym kraju zamiast w Polsce pośród kołtunów i dwulicowych katoli, to już inna sprawa. Mam nadzieję, że Ci wybaczy tą nierozważna decyzję. Zresztą, podobnie jak większość emigrantów, może w niedalekiej przyszłości zmienisz swoje zdanie i naprawisz ten ewidentny błąd?
  • 2011-11-21 12:45 | Slawczan

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    @sqro - celowo pominąłem rolę SLD (a także UW) w dziele klerykalizacji Polski gdyż juz sporo o tym pisałem i robi mi sie niedobrze na myśl o tym łajnie ideowym jakim jest SLD. To jest klika dawnych aparatczyków i metryki tu nie mają nic do rzeczy bo chodzi o pewną formacje mentalną. To ludzie ,którzy szli do PZPR dla kariery, mieszkania, by ustawić się ,potem w imię tego ,,ustawienia" wysyłali ZOMO by tłukło ich przeciwników. Do ostatniej chwili głosili wiarę w ,,zwycięstwo idei socjalistycznych" jednoczesnie obstawiali te ocalałe resztki gospodarki, tworzyli swoja ,,demokratyczną" bazę : np nauczyciele i mundurowi ,kupieni zestawem przywilei. Dla takich ludzi kupczenie zapisaną w (przez nich) w Konstytucji neutralnością światopoglądową nie stanowiło problemu o ile ułatwiało konsumowanie owoców sprawowanej władzy. Preteksty typu, ,,coś ważniejszego", ,,spokój społeczny" , ,,kompromis aborcyjny" oraz obciązenie z czasów komunistycznych były tylko wygodną wymówką dla zachowania spokoju przy korycie. Ta pustka ideowa wylazła na wierzch dopiero teraz gdyż wreszcie ludzie autentycznie lewicowi (prznajmniej w kwestiach światopoglądowych) otrzymali alternatywę w postaci Ruchu Palikota. Po co głosowac na SLD skoro w kwestiach gospodarczych jest równie liberlane jak PO, po co głosować na SLD skoro w takich kwestiach jak polityka narkotykowa ,prawa mniejszości, aborcja ,in vitro (to akurat nowy front otwarty przez Kościół - teraz już nie walczymy o prawo do abrocji i antykoncepcji - teraz bronimy in vitro) niczym się nie różni od POPiSu.
    Oczywistym jest ,że Palikotowi NIE UDA się zmienic katolickiego ładu prawnego w tej kadencji. Ale sukcesem jest to ,że miał odwagę uczynic te problemy kwestią polityczną i ,że zapewniło mu to sukces wyborczy, Należy stosowac sprawdzoną taktyke zaopatrzeniowca z czasów tzw. komuny - gdy potrzeba nam 15kg śrub żądamy 100kg i w efekcie byc może uzyskamy chocaż te najpotrzbniejsze 10kg. Jeżeli byśmy dalej milczeli udając ,że to co u nas panuje to tzw. kompromis to i KRK PL udawał by ,że jest git i co rusz wysuwał co raz bezczelniejsze żądania.
    Ps. charakterystyczne - w rzekomo dziewięćdziesięciopięcio procentowym katolickim narodzie KRK PL nigdy nie poddał swoich mniemań pod demokratyczny osąd w referendum - wiadomo trzoda jest głupia ale nie aż tak by jej zaufać...
  • 2011-11-21 16:23 | Hatuey

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Do kleru w Polsce chyba już powoli dociera że wcześniej czy później jego przyszłość w Polsce może potoczyć się jedną z dwóch dróg . Pierwszą łagodniejszą której symbolem może być Émile Combes i drugą trochę że tak powiem mniej łagodną czyli drogą 28.06.1794. Dla mnie jest to całkowicie obojętne natomiast dla nich raczej obojętne być to nie powinno.
    Co do artykułu to brakuje mi tu jakiegokolwiek odniesienia do 28.06.1794, do reakcji pogańskiej z pierwszych dziesięcioleci XI wieku , do przypomnienia jakim w sumie antyklerykałem był Wincenty Witos , do księdza Stojałowskiego Pomimo tych braków artykuł bardzo dobry a nawet dość optymistyczny
  • 2011-11-21 17:09 | babcia

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Trochę faktów o "katechezie" w 3RP:

    - lekcje religii miały odbywać się na końcu bądź na początku zajęć, w rzeczywistości odbywają się zwykle pomiędzy innymi lekcjami
    - katecheci mieli nie wchodzić w skład rad pedagogicznych, ale wchodzą
    - katechecie mieli nie mieć szkolnych etatów ani nie pobierać wynagrodzenia, a jednak mają etaty i dostają pensje
    - oceny z religii miało nie być na świadectwie ani w średniej ocen, ale jest wpisywana i wliczana
    - krzyże w klasach miały być obecne tylko w trakcie lekcji religii, są cały czas
    - uczniom wyznań mniejszościowych miano zapewnić możliwość korzystania z katechezy, a agnostykom i ateistom z lekcji etyki. Nie zapewniono ani jednego, ani drugiego ...

    Czy trzeba wiedzieć cokolwiek więcej o prawdziwych intencjach tego drogiego zabiegu, który kosztuje podatników grubo ponad 1 mld złotych rocznie?
    Czy można się dziwić dlaczego jakość opieki zdrowotnej się pogarsza?

  • 2011-11-21 17:22 | jer-11

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    "Co sadzicie o wypowiedzi Janusza Palikota na temat obecnosci w rzadzie az trzech ministrow majacych zwiazki z koscielna organizacja "Opus Dei"? Szef Ruchu Palikota nazwal Opus Dei wywiadem Watykanu i ostrzegl, ze bedzie domagal sie powolania nadzwyczajnej komisji sejmowej do zbadania relacji polskiego rzadu z obcym wywiadem. Zarzuty Palikota nie sa bezpodstawne."

    Nie sa! To fakt, kazdy kto nieco blizej zna zasady i podstawy dzialania na poly mafijnej organizacji "Opus Dei", moze to potwierdzic!!
  • 2011-11-21 17:30 | jer-11

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Hitler burzyl koscioly? Cos sie szanownej "Joasi" pomieszalo!

    P.S. Kosciol katolicki w Niemczech nigdy nie zaprotestowal otwarcie przeciwko temu co robil Hitler. A Watykan zawdziecza swoj status samodzielnego i odrebnego panstwa wloskim faszystom pod wodza Mussoliniego. Prosze sprawdzic...
  • 2011-11-21 19:43 |

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Ale się ubawiłem, a Czechów uwielbiam nie od dziś:)
  • 2011-11-21 20:14 | Tomasz Ż.

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Cieszy mnie ten tekst akurat w "Polityce". Jestem byłym dziennikarzem Tyg. "NIE". Kiedyś napisałem tam tekst "Spowiednik Tysiąclecia" o spowiedniku prymasa tysiąclecia i jego wieloletniej, obnrrzydliwej pedofilii. O zjawisku tym wiedzaiał zarówno JPII jak i władze PRL, a także władze kościelne a najgorsze, że i rodzice oraz lokalna społeczność. Tekst był obrzydliwy - tak jak i czyny duchownego. Ksiądz się utopił (jak się później okazało miał być ostatnim żyjącym świadkiem w IPN w sprawie - czy prymas miał coś wspólnego ze służbami). Po tym tekście autorytety dziennikarskie, w tym te z "Polityki" uznały, że jestem śmieć straszliwy. Niektórzy posuwali się nawet do porównywania mnie do zabójców Popiełuszki. Rzecz nie w tym co mnie spotkało. Taka praca i moje ryzyko. Rzecz w tym, że tam w tym jakże łajanym "NIE" opisywaliśmy tego typu sprawy, płacąc za to często wygórowaną cenę. Ale to właśnie m.in. tacy jak ja ruszali ten mały kamyczek w świadomości społecznej, który może kiedyś zamieni się w lawinę. Dlatego cieszę się, że takie teksty pojawiają się, np. w "Polityce".Palikot zaś jest człowiekiem bardzo inteligentnym i wyciąga akurat dobre wnioski - kościół wbrew pozorom nie jest aż tak silny jak się może wydawać. Jest bogaty i wpływowy - to fakt, ale owe wpływy wynikają po części z postaw ludzi małych u władzy, którzy płaszczą się przed byle sutanną.
  • 2011-11-21 22:02 | Tenno

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Dowiedziałeś się tego w czasie prywatnej audiencji u Pana B. ?
  • 2011-11-21 22:07 | Tenno

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Ostatnie powstanie o podłożu pogańskim miało miejsce w XIII wieku, a i tak do tej pory przetrwało wiele obyczajów pochodzących z wierzeń pogańskich.
  • 2011-11-22 07:41 | joanna

    wspominki z komuny

    Drogi @ sławczanie
    To nie jest tak, że kościół w Polsce dostał przywileje ogromne bez przyzwolenia. Wszystko co opisujesz czyli zwykły konformizm i pseudo religijność społeczeństwa w ogromniej, przeważającej liczbie istniały wcześniej. To był grunt, który kościół wykorzystał wtedy i wykorzystuje dzisiaj. Argument za religią w szkole "przecież i tak prawie wszystkie dzieci na religię chodzą więc niech maja ja na miejscu" był prawdziwy. W moje klasie w podstawówce na 42 dzieci (takie były wtedy klasy) nie chodziła na religie 1 (słownie: jedna) osoba. Nie miała łatwo w klasie "komunijnej", wierz mi. I dlatego, że nie miała sukni typu "panna młoda" i imprezy typu "mini wesele" nie było i kasy w kopertach i roweru (poprzednik quada)i dlatego, że była "odmieńcem". I ślub kościelny był normą i chrzty i kolęda.Na liście instytucji cieszących się najwiekszym zaufaniem i szacunkiem kościół był nieodmiennie na pierwszej pozycji z nawet 90% (1989)
    Żadna organizacja nie odpuści walki o przywileje mając takie poparcie. Żadna władza nie będzie ignorować FAKTU istnienia takiej siły.
    Kościół sypie się, i posypie się dopiero wtedy, gdy społeczeństwo się unowocześni i przestanie kultywować swoje rustykalne obyczaje. W dużych miastach już to widać, zawsze są awangardą (wykształcenie, podróże) potem schodzi do coraz mniejszych ośrodków, wieś długo zostaje ostoją. To nie tylko polska specyfika. W mocno laickich Niemczech wieś chodzi na msze in corpore. (mieszkałam tam w sumie ponad 2 lata, moimi gospodarzami byli jedyni we wsi protestanci, nie byli "swoi" dla reszty katolickiej).
    Pozycja polityczna czy formalna kościoła nie będzie "w gestii władzy" WBREW FAKTOM SPOŁECZNYM nawet jeśli wynikają z tchórzostwa przed ciotką-dewotką i sąsiadami i próżności by mieć welon do ziemi. Wszędzie, gdzie Kościół stracił przywileje (Francja, Hiszpania) odbyło sie to pod presją społeczną, a nie przy jego wyczekującej postawie "nich nam zrobią dobrze, a my poczekamy równie pokornie jak się księdzu przymilamy'.
    Ale widzę pocieszające FAKTY coraz częściej- masowe w miastach nieuczestnictwo w lekcjach religii młodzieży licealnej, rezygnacje ze ślubu w ogóle lub kościelnego przez młodych inteligentów.Coraz niższe notowanie kościoła w ankietach opinii publicznej. Coraz mniej zapchane kościoły. Dopiero pogłębienie tego zjawiska da argument władzy.
    A to zależy od każdego z nas. Tylko tchórze czekają bezczynnie.
  • 2011-11-22 15:45 | dobrze ładnie

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    @babcia
    Jasne, można wyjechać, tylko kto wtedy zostanie i wszystko zmieni? Już samo to, że moje dzieci nie będą musiały ulegać szantażom teściowej, jest zmianą.

    @anna
    Gdy przyjechałam i znajomi- równolatkowie - dowiadywali się, że dzieciak nieochrzczony, kiwali głową ze zrozumieniem i mówili: no ja swoje dziecko ochrzciłem(-łam), bo niestety w takim kraju żyjemy i nie chcieliśmy, by dziecko miało problemy.
    Zastanawiam się, ile dzieci chodziłoby na religie, gdyby rodzice powiedzieli basta. Faktem jest, że może wcale nie byłoby problemu z brakiem chrztu, tylko kto to sprawdzi?:) Bo w takiej sytuacji zakładnikiem jest dziecko i rodzice nie chcą ryzykować.
    Chylę czoło, że się nie bałaś. Ja na razie tez sądzę, że raczej dziecka na religię nie puszczę, bo nie przejdzie mi przez gardło nieuczciwość wobec niego. Zobaczymy.
    Dzięki za dobre słowo:)

    Jeszcze słowo do antyklerykalizmu. Nie tylko księża sprawiają, że na hasło "katolicyzm" i "Polak katolik" dostaję wysypki. Przykłady:

    1. W moim sąsiedztwie jest czynny cmentarz ewangelicki. Ewangelików zostało niewielu, pogrzeby odbywają się tam mniej więcej raz na rok. Parafia groszem nie śmierdzi, do niedawna nie stać ich było na ogrodzenie wokół cmentarza. Cmentarz leży na uboczu, w gęstwinie drzew.
    Trudno podejrzewać ewnagelików o bezczeszczenie własnych pomników, więc zakładam, że to nie oni obsrywają groby, wyrzucają tam wory ze śmieciami, wyprowadzają psy i rozsiewają zużyte prezerwatywy.
    Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby ktoś narobił na pomnik na katolickim cmentarzu? Sądzę, że nie obeszłoby sie bez prokuratury i interwencji TVN-u.

    2. Msza. Uuu, długo trwała, ksiądz miał wenę. Stojący przy ołtarzu na oko 17-latek w końcu mdleje. Z ławek zasyczało:
    - Od razu widać jak to się do kościoła chodzi..
    Tyle, jeśli chodzi o katolickie miłosierdzie i współczucie bliźniemu.

    Pzdr.
  • 2011-11-22 16:00 | kaesjot

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Dodam - religia w ramach zajęć wychowawczo - dydaktycznych od przedszkola do matury. Uwzględniając 3 dni w roku rekolekcji daje to ok. 1200 godz.lek. religii. Obrazowo to tak, jakby jeden rok nauki poświęcony byłby WYŁACZNIE nauczaniu religii. Stać nas na to ?
    A może lepiej w zamian za to rozszerzyć zakres tematów z bardziej przydatnych w zyciu przedmiotów albo przeznaczyć na dodatkową pracę z uczniami zdolnymi.
  • 2011-11-23 02:24 | kibic

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Antyklerykalizm, ateizm i wrogość do KK, to zupełnie inne zjawiska i chyba nie należy ich mieszać. Wtedy do racjonalnej krytyki wkrada się ideologia.

    Według wielu, walczący ateizm to tylko pewna odmiana religii. Usłyszałem ostatnio (w obcym języku) dość dobry postulat, że religia i nauka są sobie wzajemnie potrzebne. Pozytywna rola nauki w oddzielaniu religii od naukowego poznania świata jest dość stara i oczywista. Postulowana rola religii w czyszczeniu nauki z postulatów z natury religijnych jest bardzo oryginalna. Padło to w kontekście fizyki, astrofizyki, i fizyki teoretycznej. Pokusa uogólnień metafizycznych w nauce jest równie ogromna jak i na odwrót.

    Ateista Dawkins jest dobrym przykładem naukowca "głoszącego" (dość marnie) na tematy nie mające nic wspólnego z jego dziedziną naukową. Pozycją neutralną jest agnostycyzm a nie ateizm.

    Wrogość do konkretnych instytucji religijnych i kościołów prawie zawsze polega na konkurencji o wpływy polityczne albo materialne. "Lewica" tradycyjnie chętnie bierze udział w popędzie do głoszenia, zakazywania i nakazywania innym. Może dlatego bizantyjskość przetrwała we wschodnim komuniźmie tak dobrze.

    Konkurencja o władzę ideologiczną została najlepiej zneutralizowana w USA. Rozdział państwa od religii został oparty o konstytucyjny zapis o nielegalności zarówno zwalczania jak i popierania wyznań. Religia, prywatna i zorganizowana, w USA kwitnie bardziej niż w jakimkolwiek kraju zachodnim. Dalaj Lama, w końcu najwyższy duchowny swojej religii, zapytany o najlepsze osiągnięcie Zachodu, zacytował amerykański rozdział państwa od religii. (Buddyzm też może być najtwardszym orzechem dla ateizmu jako "anty-religii").

    Rozróżnianie antyklerykalizmu "ludowego" i "inteligenckiego", to chyba resztki marksistowskiego myślenia klasowego. Stare ludowe powiedzenie "nie chodź na fara bo stracis wiara", to bardzo wyrafinowane i "inteligenckie" podejście. Wcale nie zbudowane na zawiści czy potępieniu występków kleru na wsi. To bardzo głebokie zrozumienie przekazu Ewangelii o wartości wiary jako takiej, a nie wierzeniu w coś lub kogoś.

    Postulat odsunięcia się religii od państwa zaczyna się nie tyle od chrześcijańskiego "oddajcie cesarzowi...", ale znacznie głębiej. W historii pierwszego urbanizowania się Bliskiego Wschodu utrwaliła się kultura konkurowania na jakość prawa organizującego coraz bardziej skomplikowane społeczności. Kodeks Hammurabiego jest wczesnym przykładem. Rozłączenie prawa od rządzącego to była wielka innowacja. Sakralizację prawa przyjął judaizm. Chrystus świadomie zachwiał tym połączeniem. Islam, nie mówiąc o późniejszym judaiźmie rabinicznym, tę tradycję podtrzymał i rozbudował. Natomiast Chrześcijaństwo, zwłaszcza zachodnie i adoptujące zupełnie cywilne prawo rzymskie, posunęło ten rozdział mozolnie dalej. Reformacja, pomimo że początkowo miała spore ciągotki fundamentalistyczne, popchnęła to dalej. Wystarczy zwykłego zrozumienia historii, żeby nie obwiniać kościołów o przedłużanie teokracji skoro była normą, ale doceniać mozolne odchodzenie od niej w oparciu o Ewangelię, co było innowacją. Władze cywilne, od feudalizmu po SLD, wcale tego rozwodu tak nie chciały bo wolały mieć poparcie. A władza korumpuje. Protestantyzm ma na to lepszą odporność od katolicyzmu bo jest mniej zinstytucjonalizowany.

    Niestety Kościół Katolicki w Polsce "zaraził" się teokratycznymi z natury wątkami bizantyjskimi obecnymi w ateistycznym "realnym socjaliźmie". Samozachwycony przetrwaniem komunizmu w tak dobrej formie liczebnej, nie zauważył, że powinien zaaplikować samemu sobie głęboką dezynfekcję intelektualną i etyczną. Własny dogmatyzm i staroświeckość liturgiczną uznał za wyższość w porównaniu ze "zgniłym" Zachodem. Kłania się wschodnia ortodoksja, a odrzucany jest Watykan II. Do tego dochodzą miazmaty endeckie uczulone na "konkurencję" protestancką i masońską. Rydzyk króluje, a wrogami są Życiński, Tischner czy nawet Boniecki.

    Czy z tego ma wynikać, że ci którzy chcieliby Kościół w Polsce dociągnąć bliżej do bardziej zaawansowanych elementów Kościoła Powszechnego to też antyklerykałowie?. Czy tradycyjna młodzieżowa niechęć do zastanej władzy i hierarchii to aż cała odmiana antyklerykalizmu?.
  • 2011-11-24 14:47 | bourbonboy

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    I jest wiele grup, które odtwarzają pogańskie obrzędy. Nie tylko za zasadach tzw.:"żywej historii/archeologii". Chodzi mi tutaj o neopogan, rodzimowierców, "Rodzima Wiara", Polski Kościół Słowiański itd., itp. Kto wie może za jakiś czas dotrą do szerszego grona odbiorców i KK będzie musiał się zacząć z nimi liczyć. Ja trzymam kciuki za taki obrót sprawy.
  • 2011-11-24 14:58 | bourbonboy

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Hitler nie był katolikiem. Wręcz przeciwnie odrzucał w całości założenia teologiczne KK. Nigdy nie wspominał o bogu tylko o opatrzności. Wystarczy zajrzeć do literatury z tego okresu, nie koniecznie dotyczącej Hitlera bezpośrednio, a wyraźnie widać jego stosunek do tej religii. Mały przykład: Emilie Christine Schroeder, sekretarka w adiutanturze Hiltera w swoich pamiętnikach napisała co Hitler sądził o religii:"Hitler nie był przywiązany do Kościoła. Uważał religię chrześcijańską za przeżytek, obłudny wynalazek służący do uzależniania ludzi". To jest oczywiście tylko jeden przykład. A jest wiele więcej. Więc porównywanie Hitlera z katolikami jest obraźliwe dla tych drugich - ja ateista tak twierdze :-)
  • 2011-11-24 18:20 | AH był katolkiem i podkreślał to

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    gdy było to dla niego korzystne politycznie (konkordat III Rzeszy z Watykanem). Czyli jak dzisiaj 90% polskich politykierów.
  • 2011-11-24 18:23 | Brawo, nic dodać nic ująć

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Gdyby takich Sławczanów było wielu...
  • 2011-11-27 00:41 | Mim

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    A bajki o walce z religią za PRL? Skończyła się wraz z klęską ruchu "księży patriotów", a Gomułka, Gierek, Jaruzelski, Rakowski i Kwaśniewski służyli czarnym jak pieski na dwóch łapkach (jeśli SLD jest kontynuatorem jakiejkolwiek tradycji PZPR, to właśnie serwilizmu wobec sukienkowych).
  • 2011-11-28 09:08 | puzonik48

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    O "osiągnięciach " KK w Polsce niech świadczy fakt ,że mimo 20 letniej ,namolnej indokrynacji ,począwszy od przedszkola ,morale Polaków nie uległo zmianie na lepsze :(:(Gdyby było inaczej ,to dzięki tej ilości przyznających się do przynależności do KK (ponoć 95%) ,bylibyśmy rajem na ziemi !A czy jesteśmy ? Stwierdzenie ,że katecheci mają wpływ na na wychowanie młodzieży jest więc zakłamywaniem rzeczywistości .
  • 2011-11-28 22:57 | Stały Bywalec

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Nawiązując do ostatniego zdania, pragnę zauważyć, że zgodnie z nim - połowa Polaków to ateiści, ze mną na czele...chociaż się nie poczuwam... Pozdrawiam
  • 2011-12-04 19:03 | mikesz

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu




    Idzie ponoć straszna zima i niestety znów trzeba zmieniać opony. Przy tej okazji naprawdę ciekawa, świeża jeszcze wiadomość. Oczywiście od przyjaciół Czechów. Otóż Czescy teologowie z tamtejszego KUL-u (z siedzibą w Libercu) stwierdzili, ze to całe rajskie zamieszanie(Adam, Ewka, rajskie jabłka,wąż ) ma związek z „zimówkami” właśnie. Odważna teoria, ale czescy teologowie znani są z odważnych teorii. Pisałem kiedyś o ich teorii, że Jezusa Marii to właściwie zmajstrował Jan Chrzciciel, a ona wpierała Józefowi ,ze jest dziewicą. Wracam do opon. Według Czechów całe to rajska zadyma to oczywiście za przyczyną węża który zdjął plombę z śniegowej gaśnicy i...w całym raju zrobiło się nagle biało. A jak biało się robi - to wszyscy wiedzą, że trzeba zrobić porządek z oponami. I Adam zaczął zmieniać. W tym czasie kazał Ewce upiec placek z wiśniami. Niestety Ewa jak to kobieta...musiała sprzeciwić się mężowi i postanowiła upiec szarlotkę. A jak szarlotka to oczywiście jabłka. Wszyscy wiedzą jak to się wszystko skończyło. A przecież gdyby nie wymiana opon, to Adam sam zerwałby wiaderko wiśni i ... .Przy tej okazji Czesi ogłosili, że to nie wcale Anglik Goodyear wymyślił opony gumowe, ale to dzięki Noemu i zawartości jego arki w jednej z czeskich jaskiń znaleziono nowiutką oponę z tamtych czasów i to czeskie Skody pierwsze... I pomyśleć, że tyle lat człowiek żył w nieświadomości.
  • 2011-12-18 09:36 | jerzyna

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Tak powinno być i po co dyskutować.Kler do kościołów razem z swoimi wyznawcami.To takie proste.Poniżej przykład.
    Cytat z sieci.
    List Prezydenta Stanów Zjednoczonych (USA) Harry'ego Trumana do papieża Piusa XII w Watykanie napisany po zakończeniu II wojny światowej.

    List opublikował paryski miesięcznik "Sennaciulo" nr 647/1959


    Szanowny Panie Pacelli

    Jako baptysta i jako głowa jednego z największych i najpotężniejszych narodów świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po prostu panem Trumanem, nie mogę stosować zwrotu: Jego Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za równych przed Bogiem i zwracamy się do siebie naszym własnym, prawdziwym imieniem. W konsekwencji tego piszę do Pana jako do Pana Pacelliego.

    Jestem przekonany, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do tych, którzy prawdziwie szukają pokoju i pracują dla niego. Twórcy naszego narodu, poznawszy całą historię i cechy Pańskiego kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i wojnę, ustalili jako główną zasadę obowiązującą nasz rząd, by nigdy papież nie miał prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy doświadczenie historii Europy i jesteśmy pewni, że nasza demokracja nie trwałaby długo, jeśli pozwolilibyśmy - na podobieństwo rządów europejskich - oplątać się waszymi doktrynami i politycznymi intrygami.

    Tomasz Jefferson, jeden z najmądrzejszych ludzi naszego kraju, powiedział jasno: "Historia nie dostarczyła nam ani jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować wolność religijną".

    W konsekwencji Pan nie posiada najmniejszych kwalifikacji, aby móc mnie pouczać o sposobie prowadzenia mego narodu drogą pokoju. Kilka faktów mogłoby pomóc Panu w odświeżeniu swej pamięci. Pański poprzednik w Watykanie, papież Pius XI rozpoczął atak faszystowski, zawierając układy z Mussolinim w 1929 r. Cywilizacja chrześcijańska w tym roku została haniebnie zdradzona. Sławny pisarz i historyk naszego kraju, Lewis Mumford - ani komunista, ani antykatolik - napisał w książce "Faith for Living" z 1940 r.: "Perfidia świata chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez konkordat, który powiązał Mussoliniego z papieżem".

    Wówczas tylko nieliczni w Stanach Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius XI, a wy dwaj pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół. Pan sam - jako młody ksiądz i dyplomata - wykonywał specjalne zadanie - pomocy Niemcom w przygotowaniach do drugiej wojny światowej. Spędził Pan dwanaście lat w Niemczech. W porozumieniu z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się oraz - jako kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który powiązał Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.

    Nie udowodni mi Pan swojej niewiedzy o tym, że Hitler i naziści przygotowywali spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie piszą, że przez wiele lat był Pan najlepiej poinformowaną osobą w całej Trzeciej Rzeszy. Po podpisaniu konkordatu, tak ważnego dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim trudem uratował swoje życie, powiedział: "Trzecia Rzesza jest pierwszym mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu wprowadzającym w życie szczytne zasady papiestwa".

    Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty przeciw bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z Mediolanu ogłosił podbój Abisynii, jako świętą wojnę, która pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi chrześcijańskiemu. Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół - Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego, konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana jaki mojego zwierzchnika, a w ten sposób jako zwierzchnika narodu amerykańskiego.

  • 2012-02-23 21:31 | plk

    Re:Żywa tradycja polskiego antyklerykalizmu

    Metody walki masonerii francuskiej z Kościołem katolickim w okresie III Republiki - doc. Józef Kossecki

    http://vimeo.com/37321773