Wyszukaj na forum
Forum
Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
(12)
Włoski student Fabio Elia przyjechał do Warszawy w ramach programu Erasmus. Studiowaniem zajmował się umiarkowanie, ale któregoś dnia zasiadł w pokoju nauki akademika przy Radomskiej, żeby napisać powieść.
-
ludzie najpierw listy pisali, a teraz wszyscy książki piszą...
tylko kto je teraz będzie czytał, oto jest pytanie. -
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
ja bym chetnie ja przecyztal, gdzie mozna ja kupic, ktos wie? -
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
Oj, nie che mi sie tego komentowac!!! -
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
No to niech żyja triumfujące tyłki kasjerek polskich!Profilaktyka nade wszystko. -
Re: taki studencki bełkocik ?
Takie skróty i stereotypy zauważone i powielone w książeczce , to ciekawostka tabloidowa. Sztuka tabloidowa ma swoich mistrzów. Film o Wałęsie według scenariusza Głowackiego będzie swoistym misterium tej "sztuki". -
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
Warszawy nic nie upiekszy, to nudny, szary, zimny wiatr i beton.
Jedyny "kolor": buraczany. Albo jak kiedys powiedzial pewien warszawski(!) profesor: "Warszawa to socjologiczne bagno.". Madry Czlowiek. -
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
Kiedys ksiazki pisywalo sie miesiacami, a nawet latami, nawet jesli napisalo sie jakas w przyplywie weny w 2 tygodnie, potem nastepowal etap czytania i poprawiania, dopieszczania i ulepszania. Nawet dziennikarze nad niektorymi materialami spedzaja tygodnie, miesiace a nawet lata... Dziwi mnie tempo w jakim ta ksiazka zostala napisana, wydana i jeszcze dostala nagrode zaledwie po pol roku. Dziwi mnie osoba autora owej "powiesci", ktora z fragmentow zacytowanych w artykule wydaje sie byc mocno grafomanska. Student ledwo po licencjacie, spedzil w Polsce 5 "erasmusowych" (czytaj: suto zakrapianych i imprezowych) miesiecy, podczas ktorych zdazyl jeszcze odwiedzic kraje oscienne - wszak trudno o lepsza, bardziej trafna i doglebna analize spoleczno-ekonomiczno-historyczna.
Moze ta nagroda to jest w kategorii literatury mlodziezowej? :P
-
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
PS. Co do kasjerek - mialam do czynienia z kasjerkami/kasjerami w Portugali, we Wloszech i Niemczech i roznica jaka zauwazylam pomiedzy nimi a Polakami jest taka, ze usmiechaja sie do ludzi i sa mili (nawet pomoga zakupy spakowac). Nie zauwazylam zeby sie az tak spieszyli, zeby nie mieli czasu powiedziec "dzien dobry" i zapytac czy chce torbe, a na odchodne zeby powiedziec "dziekuje, do widzenia". -
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
A może po prostu nie wypowiadajmy się o książce której generalnie nie znamy, oraz nie zachowujmy jak, za przeproszeniem, pisowiec, co to na hasło "ktoś krytykuje mój kraj!!!", traci resztki racjonalności i stawia kosę na sztorc. Primo: jest co w naszym kraju krytykować, co nie znaczy że nie ma z czego być dumnym, secundo: nie wiemy co sądzi autor o własnym kraju, pisarze są generalnie dość krytyczni i chwała im za to, od klepania po pupciach mamy poulistycznych polityków, tertio, nie sądzę by twierdził, że to coś więcej, niż imresja erasmusowca-balangowicza, ale to już moje daleko idące domysły.
Natomiast!
To co mnie właśnie zafrapowało to temat kasjerek, choć pewnie dotyczy to bardziej tych którzy je zatrudniają, szkolą (albo raczej nie szkolą), płacą (albo raczej dają jałmużnę), traktują (albo... no właśnie...) i organizują im pracę (albo nie organiuzują). Rozpisałem się, ale mam doświadczenia i refleksje toczka w toczkę podobne do Fabiowych. We Włoszech, kasjerki nie dość, że są miłe (przynajmniej te na które się natknąłem, a parę razy bywałem w Italii), to jeszcze wydają się być przy tym naturalne, nie przypomina to żadnego "keep smiling", no ale to może kwestia podejścia do życia i zarobków. No i zasuwają tak, że pakowanie zakupów było dla mnie przyjemnym, ale jednak wyzwaniem i wydają resztę bez szemrania, mimo, że siostra mówi po włosku, więc mogłyby coś zaszemrać. Fakt, z 500 euro kiepsko sobie radzą, ale to generalnie zabójczy banknot, tak jakby amerykanie mieli 650 buksów w całości, też byłyby problemy.
Dla odmiany, dziś zakupki na kolację w Realu (no fakt, można lepiej, ale niewiele i nie po drodze) osób do kasy trzy, a problemów w kasie milion, brak kodu w systemie, poszukiwanie odpowiedniego rodzaju bułek, czy artykułów nawagę w książeczce z numerami do wstukania (nigdzie na świecie tego nie widziałem) odmowa przyjęcia karty jednej pani i jak to teraz wykasować, żeby mogła gotówką?! Telefon do oberkasjerki, czas, czas, czas, kupony, karty stałego klienta. Pan jeden z dwusetką, odmowa przyjęcia bez najmniejszego wytłumaczenia, a nawet z prychnięciem pod nosem, że śmie, gagatek, pan nerwowo szuka przez 10 minut zadowalającej formy zapłaty. Pani płacąca 18.75, podawszy 20zł, poproszona niecierpliwie o "drobne". A kolejka stoi, zaczynają się nawiązywać rozmowy, więzi społeczne, bo w kasie obok podobnie, więc gronko się robi niemałe (kto wie może to sposób na zachowanie swojskości w tym bezdusznym ustroju, choć głodu fizjologicznego i tęsknoty bliskich czekających w domu chyba to nie zaspokoi). Żeby była jasność, to tylko przykład, taki obraz dominuje codziennie w milionach polskich sklepów... -
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
Wkurza mnie kiedy W l o c h smie krytykowac moj kraj oraz moje miasto. Z tego co przeczytalam to rozumiem ze jestesmy rasistami. Niech najpierw zacznie czyscic rodzinna stajnie Augiasza (w przenosni i doslownie - bo to brudny kraj). Polacy rzeczywiscie krytykuja Polske, Warszawe, urzedy, sklepy itd. Niech przyjada do Wloch i posiedza w tym balaganie, to sie uspokoja. Tutaj zeby cos zalatwic, trzeba stracic nie wiadomo ile czasu, co chwila brak kompetencji, pociagi wiecznie opoznione, nikt nic nie wie, a rasizm powszechny.Brudno, a jezdnie i chodniki pelne dziur.Polska przynajmniej chce sie wzbogacic i cos poprawic -
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
Dzieki za znakomite omowienie! Pierwsze wrazenie to takie, ze wloski autor Fabio jest bliski Katalonczykowi Mendozie i jego surealistycznemu widzeniu Barcelony - choc moge sie mylic. Ale ksiazke Fabia natychmiast zamowie w Merlinie. Mam wrazenie, ze bedzie mi sie podobala! Juz samo nazwanie dwu glownych bohaterow - Szczesliwy Turek i Szczesliwy Polak jest...no, znakomite! -
Re:Warszawa surrealna, włoskim okiem widziana
Hello everybody.
It's Fabio Elia, the author of the book.
First of all, I would like to thank all of you for commenting the review. Also I have to thank the author of this review, thank you very much for all you wrote here down.
I don't understand Polish, but thanks to Google translator :)) I managed to comprehend some of your comments, a little bit at least. And actually I feel sorry for what I read. It seems in fact that some of you meant my work as an essence of racism and stupid stereotypes about your language and your culture. That is why I'm writing now: I strongly want to clarify that my book is not even far about this. There isn't any intention either of scorn or mockery. Not at all!
On the contrary, the main goal of the work is to underline how superficiality and cliches nowadays prevent many people from living an authentic and genuine life, out of hatred and prejudices.
This message though comes up at the very end of the book, and not before. First are shown all the reasons why some individuals live their lives without sense, overwhelmed by vanity. And in the last pages it's shown how those people may positively change, if one tells them the truth. When this happens, everything changes and life overturns, finally. And vacuity dies.
I wanted to briefly explain this not to be misunderstood. And I hope someday you can see all I said with your eyes, by reading the book.
Thanks everybody,
see you!
Fabio Elia
